Jump to content
Dogomania

karoluch

Members
  • Posts

    507
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karoluch

  1. W porównaniu do zdjęć ze schroniska najbardziej, poza brakiem guza, podoba mi się w obecnej Korze to radosne spojrzenie i lepszy wygląd sierści, już nie jest skołtuniona, brudna i matowa, jak na stan zdrowia Kory, wygląda całkiem przyzwoicie :) jeśli Kora nie ma ze sobą swojego ucha wieprzowego, jest bardzo niezadowolona. Ciężko mi przychodzi kupowanie tych uszu, bo u nas nikt poza kotami i psem nie je mięsa, ale Korek uwielbia wędzone uszy - dziamie takie jedno przez 3 dni, a potem, jeśli nie dostanie nowego jest bardzo niezadowolona ;)
  2. Przepraszam, że nie pisałam, strasznie zalatana jestem. Koreczek ma się całkiem dobrze, ten pierwszy entuzjazm, że ból ustał, już minął, ale i tak jest pełna życia do tego stopnia, że czasem na spacerach nie idzie dwa kroki smętnie za nami, tylko jest przed nami na w pełni wyciągniętej 10m smyczy :) szwy już zdjęte, dość ładnie się wszystko zagoiło, przy ich zdejmowaniu w Korę wstąpił niebywały duch walki ;) to straszna panikara, wystarczy położyć ją na boku i przytrzymać łapki, a drze się jak by ją ze skóry obdzierali. Szwów miała o ile dobrze pamiętam 36. Ida, podeślę Ci nowe zdjęcia Koreczka do wrzucenia na wątek :)
  3. Koreczkowi bardzo ulżyło, mimo bolesności brzucha jest bardzo radosna :) Bunia stwierdziła, że szwy wyglądają jakby założone dla ozdoby, rany pięknie się goją, nie ma żadnych krwiaków ani infekcji. Mały cwaniak wyjął sobie z zabandażowanej łapy wenflon, gdy nie było mnie w domu, widać, że już jej lepiej ;) po niedzieli zrobię Koruni zdjęcia, bez tego guza wydaje się taka szczuplutka, zobaczycie, jakie ma chochliki w oczkach. Miałam dziś pewne perypetie drogowe i przez nie nie wzięłam od Buni potwierdzenia kosztów zabiegu, obiecuję nie zapomnieć wziąć go na zdjęciu szwów, a jestem pewna, że gdyby ktoś chciał się upewnić, że nie dochodzi tu do żadnych malwersacji, to może skontaktować się bezpośrednio z Bunią i dopytać :)
  4. Idusiek, to nie mnie trzeba się odwdzięczać, to Wam wszystkim trzeba raz jeszcze podziękować za pomoc :) Kora czuje się bardzo dobrze, mimo że jest wyraźnie obolała. Wyszła już dziś na spacer, już znów dokazuje i jest radosna mimo bólu, ma apetyt. Jutro kontrola
  5. Idusiek, bardzo dziękuję, w piątek na kontroli wezmę od Buni potwierdzenie kosztów operacji (250zł) i prześlę Ci skan FV za ostatnie usg (50zł), żeby wszystko było jasne. Operacja się udała :) Kora przeżyła narkozę, straciła jedynie sporo krwi, ale na razie wszystko jest ok. Bunia wycięła wielki guz, 2 mniejsze i bardzo powiększony węzeł chłonny z pachwiny. Najważniejsze, że Kora dobrze zniosła narkozę i szybko się wybudziła :D teraz mamy nadzieję, że raczysko nie rzuci się na wątrobę. Przez trzy najbliższe dni Kora będzie jeszcze obolała, ale potem będzie już lepiej. Jeśli wątroba nie siądzie i Korunia przeżyje, to za 3 miesiące będziemy myśleli o wycięciu pozostałych guzów na listwie mlecznej :)
  6. Zuzka, wpisz proszę moją wrześniową wpłatę w pierwszym poście (pisałaś gdzieś kilka stron temu w podsumowaniu wpłat, że dotarła), co by mnie potem ciotki nie ścigały ;) głaski dla kłapouszka
  7. Ida, zapodziałam gdzieś Twój adres mailowy - teraz pędzę do pracy, ale jak wrócę wieczorem podesłałabym Ci dzisiejsze zdjęcia Koreczka do wrzucenia :) sama Korunia nie wie jeszcze co ją czeka, leży właśnie na posłaniu i dziamie sobie pierś z kurczaka w całości
  8. tak, zresztą jeśli rana pozostanie otwarta, gotowe zakażenie itd mamy nadzieję, że Kora jest wystarczająco silna. Doc mówi, że po operacji jej ulży, bo guz musi być teraz bardzo bolesny
  9. Byliśmy wczoraj na usg - na wątrobie nie ma nowych zmian, pojawiło się coś jedynie pod pęcherzykiem żółciowym. Niestety mam złe wieści - Kora będzie za tydzień w środę operowana. Obraz guza, jaki ukazał się na monitorze był okropny - w znacznym stopniu guz wypełnił się płynem, najpewniej ropno-krwistym. Można by próbować ściągać płyn, ale wtedy guz może się nie zamknąć. Mamy w pogotowiu bandaże i gazy, gdyby guz pękł. Guz przeobraża się bardzo szybko, na ostatnim usg nie było jeszcze takich zmian. Możemy albo czekać aż guz pęknie, albo ryzykować operację. Trzymajcie proszę mocno kciuki za Koreczka za tydzień, będą jej potrzebne
  10. mysza1, byłoby super :) nie wiedziałam nawet, że takie coś istnieje,podpytam, czy można dostać takie opatrunki w naszej aptece
  11. Z Koreczkiem nie jest dobrze - ma przerzuty do węzłów chłonnych, osłuchowo płuca i oskrzela bez zmian. Niestety w monstrualnych już rozmiarów guzie jest martwica, pojawił się charakterystyczny smród, będziemy robili jej okłady z octeniseptu pod bandaż. Wątroba wydaje się być bolesna, w poniedziałek lub wtorek będziemy na usg, pozwoli nam ocenić, na czym stoimy, ale rokowania są kiepskie. Na szczęście Kora wciąż cieszy się z kontaktu z nami, ma super apetyt, zdarzają jej się chwile oderwania od rzeczywistości, ale myślę, że to już kwestia wieku bardziej niż choroby. Teraz możemy jedynie liczyć na to, że martwica i nowotwór choć trochę zwolnią, że dadzą nam więcej czasu.. Czy ktoś wie, gdzie można kupić taniej octenisept? Postaram się zrobić Koreczkowi zdjęcia i wrzucić, siwizna musnęła już nie tylko pyszczek, ale i głowę, Korunia jest też nieco okrąglejsza
  12. ja mam niestety zupełnie inne doświadczenia z pocztą, paczki przychodzą do mnie z dziurami, jak gdyby ktoś do nich zaglądał, a przesyłki do mnie, jak i wysyłane przeze mnie, jeśli nie polecone, giną - raz miałam bardzo nieprzyjemną sytuację, bo wysłałam komuś list z wartościową zawartością nie polecony i nigdy nie dotarł, lepiej dmuchać na zimne. ale skoro piszesz, że do Ciebie trafiają, to jeśli list wróci do mnie, wyślę go ponownie listem zwykłym, szkoda tylko tyle razy płacić tej fatalnie działającej poczcie
  13. to wyślę raz jeszcze :) wolisz listem zwykłym? tylko wtedy istnieje ryzyko, że FV pójdą w świat
  14. AgusiaP, bardzo dziękujemy :) Koreczek bez zmian, poza tym, że guz jest ogromny, a mniejsze guzy na innych sutkach też stale rosną. Cieczka dobiega końca i w końcu będziemy mogli jechać na badania. Dla Kory pogoda jest teraz znacznie bardziej łaskawa, choć bardzo nie lubi deszczu, ani w nim spacerować, ani wchodzić na mokrą trawę, dlatego, gdy pada cały dzień trzeba brać Korę sposobem na spacer ;) Idusiek, czy dotarły wszystkie papierki?
  15. Tak, to wbrew pozorom kociak, choć teraz najbardziej przypomina chomika. Gluś został podrzucony najprawdopodobniej przez dzieci pod drzwi nieczynnej lecznicy, z pępowiną i łożyskiem, podejrzewam, że kotka nie przeżyła (nie zdążyła odgryźć pępowiny), dzieci go znalazły i próbowały pomóc. Niestety jako że po porodzie był cały mokry, a piątek był gorący, od razu obsiadł go rój końskich much; gdy go zabraliśmy, był cały w larwach i ich jajach, futro całe się wiło, myliśmy go kwadrans, a niestety i tak zdążyły wejść do odbytu i jelit, skąd pozbywaliśmy się ich 2 dni. Teraz z larwami jest spokój, niestety Gluś dziwnie wydala, on też potrzebuje kciuków, ma 50% szans na przeżycie.
  16. hormony mogą jej zaszkodzić, tak źle, tak niedobrze... Na razie nie widzę znacznego przyspieszenia, jednak guzy stale rosną, z cieczką, czy bez, tego nie da się ukryć. Kora ma w domu nowego kolegę od 3 dni, kolega nazywa się Gluś i urodził się 13. sierpnia w piątek. Podejrzewam, że Kora kiedyś miała szczeniaki, bo siedzi przy klatce Glusia i pilnuje go, zdążyła też już polizać go po łebku, niestety mały jest za delikatny, żebym ryzykowała opiekę tej naszej ciamajdy nad nim ;) zresztą myślę, że i Kora miałaby dość bycia budzoną przez całą dobę co 2 godziny na karmienie.
  17. wcale nie przychodzą mi powiadomienia.. Kora niestety dostała cieczkę :( nie możemy jej przerwać, a przyspiesza rozwój guzów :( po niedzieli będziemy jechali na usg; reszta bez zmian, apetyt w miarę jest, przeważnie śpi, a jak nie śpi dokazuje :)
  18. czuje się lepiej, choć chwilami oddycha jej się bardzo ciężko. Sądzę, że pomagają jej leki przeciwbólowe i ogromna chęć życia :)
  19. Mimo rozwijającego się raka, Kora, w ocenie doc, odżyła fizycznie i psychicznie :) napady radosnego ADHD to najwyraźniej jej prawdziwy charakter. W oskrzelach słychać szmery, dostała antybiotyk.
  20. w sobotę jedziemy na oględziny do naszej doc, pogoda jest dla Kory lepsza.
  21. Kora ma tak co dwa dni szalone napady radości - przez chwilę skacze, biega po mieszkaniu i cieszy się do nas :-o zupełnie jak młody pies chcący się bawić, trwa to może z minutę. Nie jest nauczona zabawy żadnymi zabawkami, więc głównie podskakuje na nas, robi psi "ukłon" i cała się cieszy. mam tylko nadzieję, że nie jest to takie chorobowe ADHD, tylko takie normalne zdrowe. Próbowałam jej zrobić zdjęcie podczas tych napadów radości, ale Korunia wtedy staje albo odchodzi od aparatu. Udało nam się uchwycić tylko końcówkę. Ostatnimi dniami oddycha w ciągu dnia spokojniej, zdarza się nawet zupełnie normalnie, za to w nocy jest jej ciężko, bywa niespokojna, czasem nie może spać, dwukrotnie musiała dostać już relanium, bo była mocno pobudzona i zdenerwowana oddechem.
  22. niestety nie będzie :( wszyscy mówią, że byłby to w zasadzie zabieg kosmetyczny, lub dla poprawy jej komfortu, ale ryzyko jest zbyt duże w jej stanie. Idusiek prześlę Ci dziś skan dzisiejszej FV za karsivan, a gdy wezmę za tę nocną wizytę, wyślę Ci komplet pocztą.
×
×
  • Create New...