Jump to content
Dogomania

karoluch

Members
  • Posts

    507
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karoluch

  1. może tym razem uda mi się wstawić :) Zobaczcie, co stało się z budką - ostatni raz widziałam, jak Kora schowała się do środka kilka dni temu, nie wiem, czy teraz jest jej za gorąco, czy może nie czuje już takiej potrzeby chowania się w niej :)
  2. Kora jest weselsza i czuje się lepiej od kiedy bierze leki p/bólowe :) Wydaje mi się też, że codofix poprawia jej komfort poruszania się. Idusiek, za nocną wizytę FV będzie musiał wystawić nam szef, więc to chwilę potrwa, dokupiłam dziś Korze karsivan, za niego mam już FV. Zrobiliśmy Korze kilka zdjęć, wrzucimy je wieczorem. Kora pozdrawiam wszystkie ciocie.
  3. Korę prowadzi Bunia, wiem ma najlepszą opiekę, o to jestem spokojna. Dziś oddech jest spokojniejszy, choć wciąż ciężki, apetyt trochę gorszy, zjadła na śniadanie pół porcji.
  4. Idusiek dostałam tylko druk z wykazem tego, co jej podano, nazwiskiem lekarza przeprowadzającego wizytę, z tego wszystkiego nie wzięłam nawet rachunku, nie mówiąc o FV.. Już rozmawiałam z naszą doc, wprowadzamy na stałe leki przeciwbólowe, takie objawy nie rokują zbyt dobrze, mogło nastąpić gwałtowne zaostrzenie przerzutów. Jeśli jutro nie będzie upału pokażemy ją na oględziny, jeśli będzie tak gorąco i nic nie będzie się działo, to doc kazała nie osłabiać jej podróżą.
  5. jesteśmy - już lepiej, Kora dostałą leki moczopędne, żeby szybciej opróżnić uciskający jamę brzuszną pęcherz i leki przeciwbólowe - dyszenie to według lekarza reakcja na bolesność jamy brzusznej, a charczenie wynika z osłuchowo stwierdzonych zaostrzeń przerzutów w oskrzelach, nie wykluczył też rozpoczęcia zbierania się płynu. dostaliśmy dla Kory relanium, gdyby znów była taka pobudzona. Kora uspokaja się teraz, jest już znacznie spokojniejsza i układa się do snu. Jutro będę konsultowała się z doktor prowadzącą Korę, może ta bolesność i zmiany w oskrzelach są chwilowe.. :(
  6. Tu nie o forsę chodzi, tylko o jej zdrowie i spokój - lepiej jej niepotrzebnie nie dokładać stresów i podróży, bo to zawsze osłabia, ale jak za chwilę nie będzie lepiej, zbieramy się, podadzą jej chociaż tlen, czy domięśniowo coś rozkurczowego. Idusiek podaj mi proszę adres, to prześlę FV, bardzo Ci dziękuję za opłacenie ostatnich badań, jak i wszystkim osobom, które wspomogły Korę finansowo. edit: jedziemy
  7. Korunia zaczęła mieć teraz wieczorem problemy z oddychaniem, duszności, podaliśmy jej lek rozkurczowy, czekamy, żeby zobaczyć, czy pomoże, jeśli nie, jedziemy do lecznicy całodobowej.
  8. będą zdjęcia, problem w tym, że mamy aparat, który jest mi ciężko opanować, mój mąż używa go do pracy i rozrywki, ma tam jakieś swoje ustawienia i jak chcę zrobić zdjęcie wychodzą mi cuda na kiju :roll: ale obiecuję poprawę ;) Emilia, poczytałam w internecie o leku, o którym piszesz i brzmi super, ale cenę ma kosmiczną :-o 90 tabletek kosztuje ok. 110zł. zapytam w lecznicy za ile mogliby go ściągnąć i napiszę. Bardzo Ci dziękuję :Rose:
  9. po południu wychodzimy na ok. 5 minut, rano ok. 7 i wieczorem ok. 23-24, wtedy pozwalamy jej spacerować tak długo jak chce, ale od jakiegoś czasu bardziej nie chce niż chce, zrobi rundkę, i po pięciu minutach jesteśmy znów w domu. Mam nadzieję, że kiedy te upały się skończą, poczuje się lepiej. Kora nie dostaje jeszcze artrofosu, bierze karsivan, który podobno jakoś wzmacnia stawy, ale to za mało. Chcę wprowadzić jej coś na stawy, ale jak zwykle nie wiem co; myślę, że wypróbujemy artrofos i zobaczymy, jak na niego zareaguje.
  10. wiem Idusiek, już wysłałam ;) lekarze oceniają, że gdyby nie ten rak, to Kora byłaby w całkiem dobrej kondycji jak na swój wiek.
  11. Jesteśmy po badaniach. Serce ma się dobrze, największy problem stanowią trudności w oddychaniu, cały czas utrzymuje się charczenie, płuca i oskrzela osłuchowo OK, duszność pojawia się przy wdechu, na rtg nie widać zmian w obrębie klatki piersiowej. Kora ma rozszerzoną krtań, grubości kciuka, mogła się z tym urodzić, na jej dole ma wgłębienie, może po urazie, może po wbijaniu się łańcucha, teraz już się tego nie dowiemy. Zmiany w krtani w znacznym stopniu przyczyniają się do trudności oddechowych. Na wątrobie uwidoczniła się zmiana ogniskowa, na razie jest niewielka, za 3-4 tygodnie powtórzymy badania, żeby zobaczyć jak się zmienia, wątroba jak była tak jest bardzo silnie powiększona; będzie to już raczej tylko dla naszej wiedzy, żeby określić dalsze prowadzenie leczenia, taka zmiana jest nie do zoperowania. Co do ogromnego guza - co kilka dni pojawiają się na nim nowe wykwity, zrobił się ciężki, od wczoraj Kora chodzi w codofixie, widać, że jest jej wygodniej, gdy guz nie ciągnie jej w dół. Przy takich upałach nie ma mowy o operacji, za bardzo by ją osłabiła. Czekamy zatem na ochłodzenie, powtórzenie badań, lecz mało prawdopodobne, że operacja dojdzie do skutku. Na pewno poprawiłaby jej komfort życia, ale ryzyko osłabienia organizmu jest duże. Doc ocenia, że Kora przeżyłaby zabieg, ale po nim mogłoby zostać jej mało życia :( Kora ma swoje lepsze i gorsze dni, chwilami naprawdę dokazuje i psoci, ale upały i choroba dają jej mocno w kość. Nawet w nocy, gdy jest już chłodniej, robimy jedynie koło wokół bloku i wracamy do domu, Kora po prostu nie ma siły na więcej, gdy przyjechała, mimo iż bywało gorąco nie chciała wracać ze spacerów do domu. Korunia zaakceptowała budkę, którą jednak często zajmują koty, zamówiłam więc jej drugą, powinna dziś dotrzeć. Muszę w końcu zrobić pannie zdjęcia i wrzucić na wątek. Dodam jeszcze, że apetyt Korek ma bardzo dobry, urobek wzorowy od kiedy pozbyła się robali :) ktoś wspominał na wątku o dobrym preparacie na stawy, zawsze używaliśmy artrofosu, ale może możecie polecić coś lepszego?
  12. w czwartek jedziemy na usg i rtg, zobaczymy co pokażą i czy faktycznie są przerzuty, które nie były widoczne na usg. Kora je wieczorami i to całkiem sporo, co mnie bardzo cieszy, w przeciągu dnia nie ma apetytu, na spacerach szybko się męczy, mimo całego swojego entuzjazmu dochodzi do końca bloku i zwalnia sapiąc, choć do domu wracać nie chce i drepcze sobie powolutku, wąchając kwiatki, zaczepiając dzieci i psy, jeszcze przez 20-30 minut. Widać, że guz rośnie i rozwija się, po badaniach jedziemy do naszej doc, żeby oceniła jak guz się zmienił i ustalimy co z zabiegiem, z jednej strony należałoby go wykonać, bo guz utrudnia Korze życie i jego usunięcie może dać jej nieco więcej czasu, z drugiej strony Kora jest w takim stanie w jakim jest i istnieje ryzyko, że zabieg, choćby krótki, bardzo ją osłabi. Z dobrych wieści tyle, że kaszel ustał, oddech jaki był, taki jest. Dziś na popołudniowym spacerze Kora nagle zawróciła i dziwnym wzrokiem zaczęła wodzić w koło siebie, łepek obracał się w prawo i lewo, po czym zaczęła wracać skąd przyszłyśmy dziwnym zygzakiem ze spuszczonym łebkiem, a nie prosto jak ma w zwyczaju. Zdało mi się, że się chwieje, że zaraz przewróci się na bok, pomyślałam, że ma wylew, z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że telefon został w domu i nie mogę zadzwonić po taksówkę i pędzić od razu do lecznicy. Po chwili okazało się jednak, że Kora wyniuchała z opóźnieniem kaszankę wyrzuconą w krzakach :roll: i tropiąc szukała źródła zapachu. Zabrana od kaszany, na którą z utęsknieniem spoglądała, wróciła do swojego zwyczajowego chodu i z łebkiem w górze podreptała ochoczo przed siebie. zwariuję kiedyś przez te zwierzaki :shake:
  13. mogę Ci wysłać kilka kotów, żeby Cię przeszkoliły :cool3: Idusiek, co Ty na to? dla dobra Romana :evil_lol:
  14. pilnuję jej diety - przecież nie piszę, że ją karmię naleśnikami i herbatnikami, dostała raptem raz kawałeczek naleśnika, żeby zaskarbić sobie jej sympatię i tyle. piszę tylko, że jak zwąchała herbatniki to aż cała się trzęsła i piszczała. na mnie to na szczęście nie działa, przy kilku kotach na karmach leczniczych przeszłam szkolenie w niedawaniu się piskom i słodkim minkom ;)
  15. normalnie mieści się cała, ale może było jej za gorąco i postanowiła się wysunąć :) odkryłam kolejną, obok naleśników rzecz, za którą Korunia dałaby się pokorić - herbatniki :razz:
  16. Kora czuje się bardzo różnie - wczoraj prawie cały dzień przespała, nie miała apetytu, była marudna. Dziś od rana dokazuje, je ładnie, oddech o niebo lepszy. Tylko na spacerach jest niezmiennie zadowolona :)
  17. Budka nr 9, http://allegro.pl/item1100423610_legowisko_budka_jamnik_58x39_nr2.html foty pewnie że będą, jak tylko panna zaakceptuje nową miejscówkę, może w weekend uda nam się zrobić zdjęcia ze spaceru, zobaczycie, jakie iskierki Kora ma w oczach, gdy jest na spacerze
  18. :evil_lol: odnośnie tego tematu, widziałam gdzieś w internecie hasło, że doda i nergal łamią prawa natury - metal przyciąga plastik.
  19. no niestety różowych nie było, szukałam takich z napisem Doda lub czymś w tym rodzaju :cool3:
  20. Na spacerach dokazuje, podskakuje, ciągnie mi smycz i tarza się w sianie :) wychodzimy cztery razy dziennie na półgodzinne spacery, chodzimy wolno, tylko w zacienionych miejscach, żeby mała się nie przegrzała. Kupy bardzo się poprawiły, jeszcze są plastyczne, ale nie ma biegunki, są już uformowane i jeszcze wyłażą z małej robale, widziałam larwy tasiemca. Apetyt w miarę, zależy na co. Jej karma ujdzie, ale jak zwącha karmę kotów, oczywiście próbuje ją zjeść - mamy kilka kotów na różnych karmach leczniczych, kilka na bytowej, nie ważne która, pachnie tak smakowicie, że Kora jest gotowa staranować drzwi, żeby chapnąć chociaż ziarenko. Wieczorem oddech trochę gorszy, przedwczoraj zaczęła brać lek rozszerzający oskrzela, będę jutro konsultowała się z wetem, czy nie zwiększyć dawki. Kora zaczęła wygryzać sobie futerko między opuszkami jednej z łap, nie rozgryzła skóry, nie ma rany, choć naskórek był zaczerwieniony, bo gryzła dość intensywnie. Sprawdzałam, czy nie złapała pcheł - nie ma. Może miała tam kołtun? Czy takie gryzienie pojawia się u psów tylko na tle nerwowym? Wchodzenie do kontenerka powtórzyło się, jutro powinna dotrzeć budka dla Koruni. Zamówiłam jej największą, jaką znalazłam, mam nadzieję, że spodoba jej się.
  21. czy Wasze psiska też mają gorszy apetyt w te upały? Korunia dziś od rana nie chciała nic zjeść, dopiero teraz skusiła się na suchą i zjadła garstkę. Gdy siedzi w domu oddech ma spokojniejszy niż gdy przyjechała, widać, że leki pomagają. Gorzej na spacerkach, mimo tego, iż spacerujemy tylko w cieniu Korunia drepcze sobie bardzo powoli i mocno dyszy, zastanawiam się nad przycięciem jej futra, żeby było jej chłodniej. z drugiej strony nie wiem, czy to dobry pomysł, bo chyba nie była nigdy strzyżona, nie chcę dokładać jej stresu. Wydaje mi się, że guz mógł się powiększyć, ale pewności nie mam, zacznę go dziś mierzyć. Na usg lekarz nie widział żadnych przerzutów, choć nie wyklucza, że mogą się już rozwijać. Niestety musimy skończyć leki i dopiero wtedy będzie można powtórzyć dopplera i rtg i ocenić co z zabiegiem, tj. za jakieś 1,5 tygodnia. Chłodząca się na kafelkach Kora pozdrawia wszystkie ciocie
  22. nie da rady sprawdzić, bo jest głucha jak pień. biedna maleńka, to wszystko wyjaśnia jej stan..
×
×
  • Create New...