-
Posts
507 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by karoluch
-
proszę o numer konta do wpłat na pw. teraz nie będę mogła przekazywać Buni osobiście, ale będę przelewała. za styczeń zdążyłam przekazać jeszcze bezpośrednio, więc poślę wpłatę za luty.
-
dopiero wrociłam do domu. na dniach będę robić mu ogłoszenia, wcześniej miał allegro, ale chciałąbym je uaktualnić i dodać nowe zdjęcia. idziemy z Miłkiem na spacer :)
-
na pierwszej stronie jest chyba spis deklarowanych wpłat, ile wpłynęło to już dziewczyny z fundacji muszą napisać, bo do nich idzie kasa. wydatki to 70zł (35zł badanie krwi i moczu; 35zł suplement na stawy), dziewczyny z fundacji dostaną na to fakturę. Jutro będę kupowała Miłkowi lespevet na nerki. dostaje poza tym lek na serce, pentaerythritol, a na wątrobę heparegen, ale to wszystko miałam w domu, nie trzeba było kupować. i to koniec wydatkow poki co.
-
Dziś podczas spaceru zaszliśmy do zoologicznego i kupiliśmy Miłkowi sporą jaskrawą piłkę. obudził się w nim demon :diabloti: [url=http://www.youtube.com/watch?v=APoz_3lh1d8]YouTube - MVI 1949[/url]
-
zapomniałam o wzroku - Tuptuś Miłek ma zaćmę starczą, gdy jest ciemno widzi zdecydowanie gorzej. Właśnie poszedł na wieczorny spacer.
-
dziś Miłek był na wizycie u weterynarza. Jego stan ogólny jest dobry, jak na jego wiek, niestety serduszko jest słabe. Miał pobraną krew do badania. Do analizy poszedł też mocz. Podejrzewamy chorobę nerek, bo chłopina sika w domu bez sygnalizowania, że chce na dwór. Choć zdecydowanie wolałabym, żeby był to nawyk po schronie. Ma problemy ze stawami biodrowymi, dostał suplement diety z glukozaminą i coś na wzmocnienie serducha. Najprawdopodobniej w przeszłości miał sporą nadwagę. Jutro będą wyniki badań, to będziemy radzić co dalej. Miłek został oceniony na ok. 11 lat, ale jest zdecydowanie bardzo żywotnym staruszkiem, na spacerach ciągnie przed siebie, zabawnie podskakuje do gory i ściąga uszy. Z daleka wygląda jak wesoły wyrośnięty szczeniak. ciocia anovip widziała dziś jak pięknie przeskakiwał nad kałużami :) a jak głośno szczeka :diabloti: nie chce siedzieć sam, piszczy i złości się, nie dziwię mu się, czekał prawie 8 miesięcy na zainteresowanie człowieka. WIemy też, że Miłek nie lubi czyszczenia uszu :evil_lol:
-
jesteśmy już po porannym spacerze :) Miłek pięknie zaznaczył po drodze teren, zrobił qpalki, cieszył się i radośnie dreptał. a jaka była jego radość, gdy zobaczył nas od rana :lol: potrzebował kilku minut, żeby się poprzeciągać, rozruszać stawy i ruszyliśmy. Miłek wzorowo omijał wszystkie kałuże, zapoznawał się z każdym przyjaznym psim kolegą. na razie nie chce jeść śniadania, nie wiem o ktorej dostawał w schronie, może być przyzwyczajony do poźniejszych posiłkow. Miłek pozdrawia wszystkie kibicujące mu ciocie :)
-
jeszcze raz bardzo dziękujemy za wsparcie finansowe :loveu: szykujemy się już spać, Miłek znów chrapie wygodnie ułożony na posłaniu. Prosimy jeszcze o zmianę tytułu na coś weselszego :)
-
Miłek właśnie bezapelacyjnie podbił nasze serca, jest grzeczny, kochany, całuśny i spokojny :p [url=http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170834][img]http://upload.miau.pl/3/170834m.jpg[/img][/url] [url=http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170836][img]http://upload.miau.pl/3/170836m.jpg[/img][/url]
-
[quote name='Aska25']Tak jak obiecalam dalam Hani 45 zl dla Milka. Karoluch respect ciotka :loveu::loveu:[/quote] bardzo dziękujemy! :loveu: w czwartek lub piątek wybieramy się do dr Ewy, co by zdążyć zanim zabierze nam ją mały różowy człowieczek ;) Haniu, nie wiedziałam, że Hania, którą dziś widziałam to Ty, tak więc pardon za nieprzywitanie się. piszę pw. Miłek podjadł ze smakiem, resztę próbował przykryć szmatką, ciągnął ją sznupką na miskę :)
-
ubrałam kawalera w ciepły biały polar, pasował na niego idealnie :cool3: ludzie dziwnie na nas patrzyli, obeszliśmy krzaczki przy klatce i wrociliśmy. ciekawe, co ludzie powiedzą jutro na dłuższym spacerku, jak zobaczą przystojniachę Miłka.
-
jesteśmy już po pierwszym wspólnym spacerze - Miłek sygnalizował potrzebę ;) strasznie się cieszył, gdy wróciliśmy do domu, w przedpokoju grzecznie czekał aż wytrę mu łapki z błota zanim wszedł dalej do mieszkania. a teraz znów śpi. Jest strasznie kochany i wydaje mi się, że szczęśliwy.
-
tu jeszcze przed kąpielą: [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170647"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170647m.jpg[/IMG][/URL][URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170651"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170651m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170653"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170653m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170657"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170657m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170659"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170659m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170663"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170663m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170665"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170665m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170667"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170667m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170669"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170669m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170671"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170671m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170673"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170673m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170675"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170675m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170677"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170677m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/170679"][IMG]http://upload.miau.pl/3/170679m.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='Renata5']Myślę,ze Karoluch powinna podać swoje konto,pieniążki dojdą bezpośrednio do niej. Czekamy na wieści o Miłeczku;)[/quote] niech zadecydują dziewczyny z fundacji, jest mi obojętne, i tak będę rozliczała się w wątku. uff sama nie wiem od czego zacząć, dużo się działo. Zacznę od końca - wypachniony, wyczesany, najedzony zadowolony Miłek śpi obok mnie na posłaniu. Gdy weszłyśmy do boksów, leżał bez ruchu na poduchach, przez chwilę przestraszyłam się, że nie zdążyłyśmy, ale przekopałam się do niego, podniósł łepek i dał mi buziaka. Miłek ewidentnie był domowym psem - pięknie jeździ autobusem, chodzi na smyczy, zna komendy, jest przyzwyczajony do wchodzenia po schodach i do kąpieli. Gdy przekroczył bramę schroniska, radości nie było końca - biegł, merdał ogonkiem. Widać, że mu ulżyło. Wciągał sznupką zapach wolności. Bardzo grzecznie zniósł całą podroż. Jako że nie kichał postanowiłyśmy od razu go wykąpać; wpakowałyśmy chłopaka do wanny, myju myju, a potem zabrałyśmy się za suszenie i szczotkowanie futra. Po wycięciu i rozczesaniu kołtunów, pozbyciu się brudu poschronowego, spojrzał na nas sznauceropodobny piesek. Jest łąsuchem, pięknie wcina suchą karmę. Gdy przestaję go głaskać, prosi łapką o więcej. Chłopak może jest i stary, ale na pewno jary. Teraz odsypia wrażenia z całego dnia. Gdyby ktoś miał ochotę - zapraszam do poznania przystojniachy :) jest już wykastrowany, bałam się, że stan zdrowia na to nie pozwoli, a tu okazało się, że Miłek jest już bezjajeczny. Dziękuję cioci anovip za pomoc na miejscu, a także przy zabiegach pielęgnacyjnych w domu :loveu: nauczenie się wstawiania zdjęć zajmie mi dłuższą chwilę, ale postaram się wrzucić.
-
[quote name='Maszaberla']Jesli chodzi o mnie to tak jak zadeklarowalam - dokladam sie do tego co bedzie potrzebne dla Miłka[/quote] bardzo dziękuję w imieniu Miłka :loveu: właśnie wychodzę z domu, za kilka godzin chłopak będzie już bezpieczny.
-
tak, tymczas jest niepłatny, ale gdyby znalazło się jakieś choćby drobne wsparcie na leczenie i jedzonko, będziemy bardzo wdzięczni :) oczywiście rozliczenie będzie prowadzone w wątku. Nie możemy się doczekać Miłka :) jak dotrzemy jutro do domu, wszystko napiszę. to nasz pierwszy psi tymczas, o wszystko wypytałam dziś dr Ewę, choć po drodze pewnie pojawi się jeszcze ze 100 pytań. W tym tygodniu kończę zajęcia i zaczyna mi się sesja, a pracuję w domu, więc będę miała dla Miłka dużo czasu. Do tej pory zajmowaliśmy się adopcjami kotow, z niedawnej 11tki ostało nam się 6, więc postanowiliśmy sprobować z psem. Miłek nie będzie musiał wspinać się po schodach, mieszkamy na parterze, będzie mu wygodniej. Wyposażyłam się w jedzenie dla psiaka, szampon hipoalergiczny. Jeśli nie będzie kichał, wykąpiemy i ostrzyżemy go. Jak duży jest Miłek? nie wiem, czy mam szykować mu ubranko na spacery. Pokoj ma już przygotowany, posłanie czeka.
-
ale my go przyjmiemy bez względu na finanse :oops: choć jakieś wsparcie finansowe na pewno się przyda, choćby na leczenie staruszka i na jakąś lepszą karmę, może suplementy... zobaczymy co dokładnie będzie potrzebne za kilka dni. Chłopak dostanie do dyspozycji pokój, a jeśli dogada się z kotami, będzie mógł swobodnie sobie chodzić po całym mieszkaniu. nie możemy się doczekać :)
-
jeśli wszystko się uda, to we wtorek chłopak będzie już bezpieczny :cool3: nie chciałam na razie nic pisać, ale nie mogłam się powstrzymać
-
już tak pilnie nie trzeba podbijać ;)
-
:cool3: :cool3:
-
czyli nie będziesz próbowała łapać go na pastę? jakbym mogła, to bym go odstrzeliła, ale jak mam to zorganizować?.. mieszkam na retkinii, nie mam samochodu ani doświadczenia z bojącymi się ludźmi psami. Jeśli chcesz, chętnie przekażę Ci te 50zł (chyba, że mam je zwrócić) i namiary na pana od odstrzeliwania - szybciej zareagujesz widząc Zulusa niż ja. nawet jak będę wiedziała, że w danej chwili jest w tym i tym miejscu, to zanim dojadę i zadzwonię do pana od odstrzału, Zulus może być w zupełnie innym miejscu. Założyłam wątek na prośbę Iwci, dogadałam się z Panem od odstrzału w sprawie ceny, Iwcia znalazła mu dom i da mu dt dopóki nie będzie mógł tam jechać . Problem w złapaniu go. Nawet jakbym zdążyła przyjechać i Zulus zostałby odstrzelony, to przecież tramwajem go do lecznicy nie zawiozę, a żadna taksówka też mnie z nim nie weźmie. Jak ktoś chce podjąć się łapania go, to proszę bardzo, wyczuwam pretensje, że jeszcze go nie złapałam. a jak mam to zrobić? nie dam rady też wyłożyć jeszcze 50zł na odstrzał, bo nie będę miała co jeść. nie będę tłumaczyć mojej sytuacji finansowej, ale po prostu na razie nie mam pieniędzy na odstrzelenie go i tyle. jeśli ktoś chce próbować, to przekażę te 50zł. nic mądrzejszego tu nie wymyślę. jak macie podpowiedzi to piszcie, bo większość osob tylko dopytuje, czy Zulus już złapany - ja nie dam rady go złapać sama, a na moje laickie oko nie jest to łatwa sprawa.
-
[quote name='mtf zalesie']wplacilam pieniadze na zulusa wobec jego znikniecia chcialabym przelac kwote na innego psa-prosba o zwrot sumy[/quote] Zulus nie zniknął jest, pisałam kilka postów wyżej podziękowanie za wpłatę i prośbę o to, że jeśli uda się go złapać inaczej niż poprzez odstrzał, przekażę pieniądze Iwci na ewentualne leczenie i kastrację. ale skoro chcesz zwrotu, to proszę bardzo.. wieczorem (po 22) tż wróci z pracy, będę miała kartę do numerow przelewow i zwrocę pieniądze, bo czekają u mnie na koncie.
-
sprawa jest dość trudna technicznie - Zulus nie daje do siebie podejść. zanim dojadę z retkinii we wskazane przez Ayię miejsce, Zulusa już tam nie będzie. Poza tym, nawet jeśli Ayi uda się podać pastę i Zulus zaśnie, to jak i czym go przewieźć? do samochodu Ayi nie wejdzie, Iwci samochod padł na amen, a ja jestem niezmotoryzowana. zanim znajdziemy kogoś kto zdąży stosunkowo szybko przyjechać większym autem, Zulus zacznie się rozbudzać :shake: jeśli chodzi o odstrzał, to łatwiej byłoby gdyby Zulus przebywał w określonym miejscu - a on jednego dnia jest, innego go nie ma. Pan od odstrzału nie będzie jeździł po stokach cały dzień, żeby go znaleźć, licząc na to, że może się pojawi, może nie. poza tym, on też nie zawsze jest osiągalny, gdy akurat psiak się pojawia. serdecznie dziękuję mtf zalesie za wpłatę 50zł na Zulusa :loveu: jeśli dojdzie do odstrzału, na niego zostanie przeznaczona ta kwota, jeśli uda się go złapać inaczej, to przekażę pieniądze Iwci na leczenie i kastrację. serdecznie dziękujemy! :loveu:
-
Ayia właśnie pisała mi, że widziała jakiegoś psa idącego w kierunku Janosika, kulejącego. Wiem też, że rano widział go tż Iwci. wyglądał dobrze, karmiła go jakaś starsza pani, nie dał do siebie podejść. Nie miał obrażeń zewnętrznych. A dziś znow spał przy torach :shake: więc ja w końcu nie wiem, czy on tylko udawał, czy faktycznie został potrącony. tak czy siak na odstrzał będę mogła wyłożyć dopiero poniedzieli :oops: Ayia pisała mi, że ma jakąś magiczną pastę, ktora działa stosunkowo szybko, bo po 15 minutach pies śpi. Myślę więc, że najrozsądniej byłoby, gdyby dziewczyny były w kontakcie i gdy pojawi się Zulus sprobowały przemycić mu pastę w jedzeniu, a potem śledziły go samochodem i przypilnowały, żeby nic mu się nie stało, a następnie zgarnęły. ja po pierwsze niezmotoryzowana, po drugie mieszkam na retkinii, więc to przeciwny koniec Łodzi - nie zdążyłabym dojechać tramwajem - przy obecnych remontach jedzie ode mnie na stoki co najmniej godzinę, zdarza się, że dłużej. nie mam innego pomysłu :shake: Czy ktoś ma jeszcze jakąś myśl? Zulus nie zawsze się pojawia, więc oswajanie go karmieniem idzie bardzo powoli. chyba to najbardziej realne rozwiązanie..