Jump to content
Dogomania

jola od jadzi

Members
  • Posts

    2390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jola od jadzi

  1. Tina nadal jest u nas a właściwie u Moriaaa w domu tymczasowym, przepraszamy, że nikt Ci nie odpisał, na pewno Moriaaa odezwie się niebawem.
  2. I pięknie chodzi przy nodze, jest bardzo, bardzo posłuszna, jak na takiego malucha
  3. To byłoby najlepsze rozwiązanie...One naprawdę są ze sobą bardzo zżyte, razem mieszkają w boksie, razem jedzą, razem się bawią... Rozmawiałam przed chwilą z Moriaaa, opowiadała, że rano biegały razem ze szczeniakami, takimi 5-miesięcznymi, które bardzo dokazują i podgryzają wszystko i wszystkich.Podobno Misiek ma anielską wręcz cierpliwość do nich, pozwalał sobie wchodzić na głowę,nie reagował na podgryzanie tylko cierpliwie czekał, aż szczeniorkom się znudzi. Miśka podobnie, to są naprawdę rewelacyjne, mądre psy...
  4. Misiek i Miśka wreszcie bezpieczne, szczęśliwe, najedzone...Miśka jest niesamowitą całuśnicą, wpatrzoną w człowieka,Misiek przybiega na każde zawołanie, skacze z radości i poszczekuje oczekując pieszczot.Takie właśnie są te psy...I na każdym kroku widać ich przywiązanie do siebie, tyle razem przeszły...To prawdziwa psia miłość... Czy znajdzie się ktoś, kto je pokocha?
  5. Miśkę zobaczyliśmy po raz pierwszy na początku lipca, zawiadomiono nas,że u bezdomnych na Chojnach przebywają pies, suka oraz ich sześcioro szczeniąt. Miejsce, w którym wszystkie psy przebywały było tragiczne,rozwalająca sie szopa, dzikie chaszcze, porozrzucane ostre narzędzia, a wśród tego całego bałaganu sunia, nieufna,wystraszona, nie pozwalająca do siebie podejść... Ponieważ najbardziej narażone na niebezpieczeńswo były sześciotygodniowe szczeniaki, uznaliśmy, że trzeba je zabrać w pierwszej kolejności. Sunia Miśka mimo podanej jej sporej ilości Sedalinu nie pozwoliła się złapać, uciekła w krzaki... Przez niespełna dwa tygodnie sunia dostawała leki wstrzymujące laktację i była przygotowywana do podróży samochodem, tylko w taki sposób mogłiśmy ja zabrać do lecznicy. I udało się, Miśka została wysterylizowana, zachipowana i jest już bezpieczna, mieszka w naszym azylu. Przy bliższym kontakcie okazało się, że to przemiła,przesympatyczna, bardzo inteligentna sunieczka, bez grama agresji.Zastanowił nas jedynie olbrzymi lęk, jaki Misia przejawiała przy próbie założenia jej obroży,czy smyczy.Skontaktowałam się z Panią Barbarą mieszkającą na Chojnach, której los Misi nie był obcy i która bardzo jej pomagała karmiąc ją i podając leki. Udało jej się ustalić pierwszego właściciela a właściwie wybawiciela Miśki,człowieka, który uratował ją od niechybnej,powolnej śmierci przez zadławienie. Okazało się, że ów starszy, nieżyjący już Pan znalazł ją w lesie powieszoną na smyczy w taki sposób, że stała na czubkach tylnych łap nie mając możliwości wyswobodzenia się z pętli zadzierzgniętej wokół szyi. Sunia była w stanie totalnego wyniszczenia, zagłodzenia i odwodnienia, lekarz , do którego ją zawieziono stwierdził, że przeżyła tylko dzięki młodemu wiekowi(miała około 7-8 miesięcy i ogromnej determninacji i woli życia. Miśka przeżyła u tego Pana swoje najlepsze pół roku, niestety, Pan zmarł a rodzina pozbyła się problemu wyrzucając psa na ulicę. I tak trafiła Miśka do bezdomnych... Teraz Misia jest już pod naszą opieką,jest wysterylizowana, niedługo zostanie zaszczepiona przeciw wszystkim zakaźnym chorobom, powoli wraca do życia w normalności, do życia, gdzie nie ma lęku o jutro, o kawałek dachu nad głową, o miskę pełną strawy, o bezpieczeństwo... Miśka, tak, jak pisałam wcześniej jest wspaniałą, bardzo inteligentną sunią i mimo tego okropieństwa, które wyrządził jej człowiek, nadal mu chce zaufać. Poszukamy jej domu, w którym będzie bezpieczna i kochana, będziemy pracować nad jej lękiem przed smyczą, mam nadzieję i wierzę w to gorąco, że przed nią jeszcze dużo dobrego,jeszcze całe życie, przecież Miśka jest taka młodziutka, ma dopiero dwa lata... A teraz Misiek, współtowarzysz niedoli Miśki, ojciec jej szczeniąt... Do bezdomnych przyprowadziła go Miśka,był zmarznięty, pogryziony przez inne psy,wygłodzony.Zamieszkał z bezdomnymi i wraz z Miśką pilnował ich nędznego dobytku.Nie wiadomo, jak długo się tułał wcześniej, u bezdomnych mial chociaz prowizoryczny kąt do spania.Razem, w dwójkę psy sobie jakoś radziły dopóki...no właśnie, dopóki nie przyszły na świat ich dzieci a bezdomni nie znaleźli pracy poza Łodzią. Misiek został zabrany wraz z Miśką, wiedzieliśmy, że razem będzie im łatwiej przeżyć zmianę, razem pojechały do lecznicy i razem też tam przebywały, Miśka została poddana sterylizacji, Misie kastracji. Po zdjęciu szwów psy opuściły lecznicę i zostały przywiezione do naszego azylu. Teraz pod opiekuńczymy skrzydłami Morii poznają, co to jest szczęśliwe, bezpieczne życie... Misiek jest wspaniałym, radosnym, bardzo kontaktowym psem, niesamowicie lgnie do ludzi, uwielbia się bawić( co też razem z Miśką czynią), jest żywy,uwielbia głaskanie(to też oboje z Miśką),i tak, jak Miśka jest bardzo inteligentnym psem.Myślę, że warunki, w jakich tym psom przyszło żyć spowodowały, że musiały radzić sobie tak, by przetrwać,na szczęście miały siebie... W lecznicy, podczas próby chipowania okazało się, że Misiek ma już chipa, to chip schroniskowy. Sprawdzimy, kto był jego właścicielem, dowiemy się dlaczego i w jaki sposób pies wylądował na ulicy, nie zostawimy tego... A na razie Misiek i Miśka dochodzą do równowagi w naszym azylu, wreszcie najedzone, bezpieczne, i mam nadzieję, że i do Miśka szczęście się uśmiechnie, że i on znajdzie dom, w którym będzie kochany... Zdjęcia szczęśliwych psiaków będą wieczorem wklei je Moriaaa.
  6. Mam nadzieję, że to ogłoszenie przyniesie odzew ze strony czytelników, może wreszcie kogoś poruszy historia Gina, może wreszcie znajdzie swój dom...A przy okazji, zdjęcie jest wyjątkowo udane, cały Gin...
  7. [quote name='nata od jadzi']no cóż, dobrze że chociaż malagos się cieszy szczęściem Rusałki :)[/quote] Bo Małgosia cieszy się szczęściem wszystkich zwierząt, tych niechcianych i zapomnianych również... A tak na dobry dzień, dostałam dzisiaj list od Pani Aleksandry(nowej właścicielki Rusałki), która napisała: Droga Pani Jolanto! Rusałka jest cudowna, bardzo grzeczna i bardzo radosna.Chyba jej się u mnie spodobało.Jeszcze raz dziękujemy! Z pozdrowieniem! Ola i Rusałka (dla takich wiadomości warto działać, nawet wtedy,gdy napotyka się na przeciwności)
  8. Małgosiu, Pani o Rusałce nic nie wiedziała, zadzwoniła do nas mówiąc, że chce przygarnąć starszą sunię po przejściach,jej sunia umarła dwa tygodnie temu w wieku 16 lat i Pani bardzo cierpiała.Zaproponowałysmy Rusałkę, Pani nawet przez chwilę się nie zastanawiała...A teraz Rusałka leży sobie przy fotelu Pani i śpi, pewnie się zastanawia, czy to szczęście potrwa już do końca?
  9. Rusałko...Udało się! Warto było poczekać!Teraz już będzie tylko lepiej! (a Pani jest zachwycona Rusałką)
  10. Chyba nikt nie zna... Nie szkodzi, damy radę!
  11. Gin, wędruj na pierwszą! Przypomnij sie wszystkim!!!
  12. A ja pozwolę sobie podnieść malutką, wszędobylską, ciekawą życia, ludzi i świata Kropeczkę! To cudny szczenior, mała przytulanka a jednocześnie żywe srebro, cały czas podskakuje na swoich wysmukłych, długich nóżkach, zagląda wszystkim w oczy, jakby pytała: czy mnie kochasz? weźmiesz mnie do swojego domku? Będę grzeczna, tylko mnie pokochaj...
  13. Banerku,przypomnij się wszystkim,pokaż,że nadal czekasz na kogoś, kto Cię pokocha...
  14. Sara,z dowiezieniem Banera jakoś byśmy dały radę,to nie jest problem, jeśli tylko mógłby trafić do dobrego, kochającego domu...Piszesz jednak, że już zobowiązałaś się do opieki nad sunią koleżanki,szkoda, ale dobre i to, że inna sunia znajdzie dom u Ciebie. I nie dręcz się i nie obwiniaj za uśpienie swojego psa, każdy z nas przez to przechodził a wątpliwości, czy postąpiłaś słusznie i czy to już był czas, zostają na zawsze... Cieszę się, że wykazałaś zainteresowanie losem Banera, że pomyślałaś chociaż o ewentualnej adopcji tego wspaniałego psa, tu, na dogo jesteś pierwszą osobą, która o tym pomyślała...
  15. My z Natą nie zapomniałyśmy, nie ma nawet takiej możliwości bo Zula-Sara jest cały czas obok, niedaleko nas mieszka. No i Zula jest nadal pod opieką Fundacji Niechciane i Zapomniane, fundacja finansuje jej leczenie i opiekę weterynaryjną.Nie mam za dobrych wiadomości jeśli chodzi o stan zdrowia Zuli, kolejne zdjęcie rentgenowskie nie przyniosło niespodzianki w postaci zniknięcia guza ale Zulka jest radosnym, żywo reagującym psem,ma wspaniałych opiekunów,ciepły dom,masę rodzeństwa(kocio-psiego),ma to wszystko, o co zabiegałyśmy... I jeszcze jedno, w dzisiejszym Expresie Łódzkim ukazał się piękny artykuł o Zuli, polecam do przeczytania!
  16. Iwonko, jeśli to Katya odkarmiłaby tę myszkę to na pewno wyrośnie z niej mysz-mutant:evil_lol:
  17. A maleńka bezbronna myszka po odkarmieniu wyrośnie na wielką, wielką myszę i zagryzie(znowu) bezbronnego maleńkiego kociaczka:placz:, który nie zdąży urosnąć żeby jej pokazać, kto tu rządzi!
  18. A sroczka po odkarmieniu zabije malego,bezbronnego kociaczka...:-(
  19. Dzisiaj rano, pod jednym z bloków na moim osiedlu znalazłyśmy z Natą kotkę z kilkudniowymi kociakami. Leżała bidula w mokrym (w nocy padal deszcz) kartonowym pudełku,dwa maluchy wtulały się w nią a ona przykrywała je całym swoim małym ciałkiem...Bezboleśnie i bardzo spokojnie złapałam ją do klatki- łapki, pomogła mi w tym waleriana, maluchy zawinęłam w ręcznik i przyniosłam do domu.Kotka jest ewidentnie domowa, ktoś ją wyrzucił, ciekawi mnie tylko, czy ona w tym kartonie urodziła, czy została wyrzucona wraz z dwukotkowym dobytkiem? Jest bardzo zmęczona, praktycznie cały czas śpi,pewnie po raz pierwszy od jakiegoś czasu poczuła się bezpieczna i teraz może wreszcie odpocząć.Jutro przyjedzie Moriaaa i zabierze całą rodzinkę do naszego azylu.A swoją drogą,ilu podłości jeszcze dopuści się człowiek,wychowując, oswajając a później wyrzucając na ulicę swoje zwierzęta?
  20. Myślę, że mały jest gotowy do adopcji, jeśli domek się znajdzie to powinien szybciutko do niego iść
  21. Dobre wieści na pewno będą, tylko trzeba jeszcze trochę poczekać... Z Banerem jest jak z każdym innym psem w podobnym wieku, każdemu sie podoba, każdy się zachwyca ale gdy dochodzi do konkretnej rozmowy to potencjalny właściciel wycofuje się mówiąc,że pies ma za dużo lat.Tak, jakby starszym psom nic już od życia się nie należało, mogą tylko czekać na śmierć.A przecież Baner ma przed sobą jeszcze wiele lat życia i powinny to być piękne lata dla niego, po tym, co przeszedł tylko takie mu się należą.Baner jest zrównoważonym, grzecznym, pełnym miłości do ludzi psem, milość tę okazuje w jedyny w tych warunkach sposób, liżąc i całując każdego, kto przy nim choć na moment przystanie, kto wykaże cień zainteresowania jego losem. Gdybym nie miała swojej domowej sfory w liczbie pięciu zwierzaków, nie zawahałabym się nawet przez chwilę, już byłby mój... BANER JEST NAJWSPANIALSZYM PSEM!!!!!
  22. Mały ma coś z beagle,i to smutne spojrzenie...
  23. Tusia,piękna ta sunia,przepiękna...
×
×
  • Create New...