Jump to content
Dogomania

jola od jadzi

Members
  • Posts

    2390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jola od jadzi

  1. Pod koniec grudnia 2005 roku, mniej więcej po miesiącu pobytu Szkielecia u nas, wydarzyło się coś niepokojącego. Był późny wieczór, Szkieletek spał otulony dokładnie kocem(zwinął się cały pod nim) i nagle zerwał się chcąc podnieść ale nie mógł wstać. Łapy rozjeżdżały mu się na wszystkie strony, głowa opadała bezwładnie,sprawiał wrażenie jakby był pod wpływem powoli rozprowadzanego środka usypiającego. Byłam sama w domu, nie wiedziałam co robić, jak mu pomóc...Po kilku minutach wszystko minęło, stanął na drżących nóżkach, otrzepał się i zaczął zachowywać jakby nic się nie stało. Zastanawiałam się, czy to nie było jakieś chwilowe niedotlenienie mózgu, był cały, włącznie z głową zawinięty w koc, może podczas snu wpadł w bezdech, nie wiedziałam wtedy jeszcze nic...
  2. To Szkielecik już zadomowiony po około 2 miesiącach, jeszcze chudzinka ale już nie patyczak
  3. Tego pierwszego wieczoru położył się na przygotowanym dla niego posłaniu i zasnął natychmiast.Nie jadł, nie pił tylko spał. Żaba, nasza znaleziona pół roku wcześniej czarna kotka obchodziła go początkowo nieufnie, obwąchując z każdej strony, Szkielecio otwierał na moment oczy, patrzył na nią, na mnie i znowu zasypiał. Popiskiwał podczas snu cichutko,drżał przy tym cały,chyba mu się coś złego śniło... Był straszliwie wychudzony,podawałam mu jedzenie 3-4 razy dziennie w małych porcjach,zjadał wszystko i wracał na posłanie.Na spacerze nie mogłam patrzeć,jak usiłował się wypróżnić.Wyginał ten chudziutki grzbiet w pałąk, jak taki pająk na cieniutkich, rachitycznych nóżkach,napinał się i trwał tak przez kilka dobrych minut, czasem bez efektu, czasem z mizernym. Zaczęłam podawać mu do jedzenia olej z zmielonym siemieniem lnianym,początkowo nie przynosiło to żadnych rezultatów,później powoli, powoli coś drgnęło,już było mu ciut łatwiej. Z Żabą nawiązał wspaniały kontakt, nie bała się go, myślę, że wcześniej musiała mieszkać z psem, bo podchodziła do niego bez lęku, ocierała się o niego mrucząc swoje mruczanki, z czasem zasypiała wtulona w jego grzbiet a on nie uciekał. Patrzyłam na to z nieskrywanym zdumieniem, tu umierał mit i powiedzenie, że żyją, jak pies z kotem...
  4. Delfi, pięknie pożegnałeś swojego psa...
  5. Trzy lata, właśnie mijają trzy lata, jak Szkielecio zamieszkał z nami... Natalia znalazła go leżącego w śniegu,zwiniętego w kłębek, drżącego, dygoczącego z zimna.Była połowa listopada 2005 r. Zabrałyśmy go do samochodu i pojechałysmy do lecznicy.Był straszliwie wychudzony(stąd imię Szkieletek), w okolicy odbytu miał olbrzymiego,twardego guza,szedł powłócząc nogami... Byłam przekonana, że lekarz go uśpi, był w strasznym stanie... Po dokładnych badaniach stwierdzono u niego przepuklinę okołoodbytniczą, straszliwe wyniszczenie i wychłodzenie organizmu.Z odbytu wyjęto mu bez znieczulenia około 0,5 kg kości,,trzymałyśmy go a on wyjąc z bólu nawet nie warknął, nie próbował ugryźć którejś z nas,chyba wiedział, że chcemy mu pomóc .Dostał leki i zabrałyśmy go do domu.I tak Szkielecik zamieszkał z nami...
  6. Jutro minie tydzień jak nie ma Szkielecia i nic nie wydaje się łatwiejsze... Kiedy wychodzę na spacer z Polą i Jadzią staram się iść tak, by nikogo nie spotkać. Każde pytanie o Szkieletka powoduje, że w gardle rośnie mi wielka klucha, nie mogę mówić, nie potrafię odpowiedzieć, nie chcę opowiadać... Tak bardzo tęsknię...
  7. Natalia wywołała mi kilka ostatnich zdjęć Szkielecia z czwartku.Poprzypinałam je w kuchni do lodówki, jedno takie najsmutniejsze oprawiłam w ramki i postawiłam w pokoju, teraz mam go wszędzie, wszędzie go widzę. A czas tak nieubłaganie umyka,dzisiaj piąty dzień jak nie ma z nami mojego Szkielecika...
  8. Ja też usiłuję w to uwierzyć...Tylko tak boli...
  9. Ida po raz kolejny pokazuje swoje wielkie serce, przygarnia i daje najwspanialszą opiekę najbardziej poszkodowanym i potrzebującym psiakom. Prawie rok temu dała dom Tymkowi,znalezionemu przeze mnie staremu i bardzo, bardzo schorowanemu psiakowi, Ida jest naszą dobrą wróżka, u niej psy dochodzą do siebie wiedząc, że są kochane.
  10. Wczoraj minął kolejny dzień bez Szkielecia...Cały czas mam wrażenie, że wrócę do domu i zastanę go leżącego na kanapie, słabiutkiego,smutnego ale czekającego na mnie.Wszystkie zwierzaki odliczają się przy wejściu,szczekają, miauczą, próbując zwrócić na siebie uwagę,wchodzę do pokoju,nie ma Szkielecika...
  11. Zabrałyśmy dzisiaj psy i pojechałyśmy z nimi na działkę, do Szkielecika.Takie to dziwne,jeszcze niedawno, latem, biegał sobie po działce z Polą i Jadzią,teraz one biegały wokół miejsca, gdzie go pochowałyśmy i...nic.Zastanawiam się czy psy wiedzą? Czy wiedziały, że jego już nie ma, gdy nie wrócił, jak zwykle wracał z lecznicy? Jadzia jest smutna, osowiała,Żaba tak samo, one były ze Szkieleciem najdłużej,Pola sprawia wrażenie, jakby nie zauważyła jego zniknięcia, rozrabia jak zwykle.A ja nie mam czym zająć rąk, już nie muszę przygotowywać leków,podawać strzykawką odżywczego napoju,nie muszę sprawdzać,czy ma znowu przyspieszoną akcję serca,prosić żeby cokolwiek zjadł, nie muszę niczego robić...A tak bardzo bym chciała...
  12. Tak bym chciała mieć pewność,że te bezkresne łąki naprawdę są, że mój Szkielecik wreszcie wolny od bólu może sobie po nich biegać,że już niczego się nie boi...Tak bardzo bym chciała uwierzyć...
  13. Szkieleciu mój kochany,tak bardzo boli,że nie mogłyśmy Ci pomóc...
  14. Ja do dzisiaj nie mogę opanować śmiechu,kiedy to czytam. A tak na marginesie, to rodzeństwo bliźniacze w postaci labladora i latlerka to Szkielecio i Jadzia.
  15. Ech, cioteczki, co to za problem z wysłaniem psa w paczce, już to kiedyś przerabiałyśmy, dla przypomnienia i poprawienia nastroju podaję link, naprawdę warto to przeczytać [url=http://www.niechcianeizapomniane.org/forum/poprzedni-vt401.html?postdays=0&postorder=asc&start=0]Zobacz temat - sprzedam 2 psy :: Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierz
  16. No to teraz ja czuję się zażenowana:oops:...Majqa, kochana Ty moja,uratowałaś Manię od niechybnej śmierci,jako jedyna natychmiast pojechałaś na stację, by sprawdzić, co z sunią, zabrałaś ją, podleczyłaś, odkarmiłaś, doprowadziłaś do stanu używalności, nie zawahałaś się nawet przez moment, mimo, że w domu masz pokaźne stadko pozostałych czterołapków, i Ty teraz do nas(do fundacji) z taką piękną różą? i z podziękowaniem? To Tobie te podziękowania się należą, my tylko wspomogłyśmy. A dzięki Tobie Mania ma teraz dom(umownie nazwijmy go tymczasowym), drugi psiak też ma się dobrze w nowym domu, historia zakończona szczęśliwie, oby tak było zawsze!
  17. Dzięki wielkie cioteczki za ogłaszanie Doxy, ja nawet tu nie zaglądałam przez ostatnie kilka dni, bo z moim Szkieleciem było coraz gorzej, dopiero wczoraj wieczorem zaświeciło małe światełko,proszę, trzymajcie za niego kciuki...
  18. Ropuchwielki, a o na to żona?;)
  19. Bo ona taka szybciutka jest, kto to mówił, że ona ma więcej niż 7 lat?
  20. pidzej, masz ciotka oko, oddzwoniła Luluu, pies uciekł w niedzielę w parku na Zdrowiu, właściciele nie mieli szans by go dogonic, porozwieszali w okolicy ogłoszenia, no ale ze Zdrowia na Nowy Józefów jest kilkanaście ładnych kilometrów, tam nikt nie szukał. Dałam nr tel. już tam dzwonią... Dzięki wielkie, że zauważyłaś:loveu:
  21. Faktycznie, jest podobny... Dzwoniłam przed chwilą do Luluu, zostawiłam jej wiadomośc na sekretarce, mam nadzieję, że skontaktuje się ze mną i powie, czy to ten pies
  22. Wichura, zadyma, jestem za(a nawet przeciw), tylko żeby nas wszystkich z dogo nie pozwiewało...;)
  23. Dopiero teraz tu zajrzałam...:-( Trzymam kciuki za Ziutka, wierzę, że mu się uda,musi sie udać!
  24. Na razie czarno to wszystko widzę, DT nie mamy,do hotelu nie możemy jej teraz oddać bo nie mamy świadectwa szczepienia p/wściekliźnie, zaszczepić jej jeszcze nie możemy bo dostaje antybiotyk, po zakończeniu kuracji trzeba odczekać chociaz tydzień ze szczepieniem,błędne koło...:-( A sunia to wielki straszak,wszystkiego się boi...
×
×
  • Create New...