-
Posts
6128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neigh
-
[quote name='Kostek']dziewczyny pies dorosly parwo sie nie zarazi...nosowka owszem ale parwo niet...onek przeciez starszy a mala sunia to nie wiem ktora to?najgorsze co moze byc to szczeniaki...no i ja mam jakas histerie nt braku higieny u "wolontariuszy" ktoryz wszystko przenosza na lapach i ciuchach "no bo jak czegos nie widac to tego nie ma"[/QUOTE] Serio? Starszy nie? Hmm znałam osobiście psa, który załapał.......fakt przechodził lżej... ..szczeniaki padały jak muchy, ten miał ostrą sraczkę.....i przeżył.. Moja śp pamięci rottweilerka miała parwo ( mimo setek szczepień!) nooo ale to jest coś na co rottki są szczególnie podatne
-
[quote name='mysza 1']U Gusi była przecież ta mała sunia, może być zarażona, to mnie martwi. A taka cudna:loveu:, tuliła się do Gusi słodko. No i żeby onek nie złapał. Nawet nie chodzi o to, zeby się licytować na zasługi, bo to nie mój styl ale pomagasz jak możesz a oni piszą "Przyjedź i se weź".[/QUOTE] A Ty stara wyga nie wiesz, ze w takich wypadkach to jedyna szansa ratunku dla psa? Bo jak se nie przyjdziesz i nie weźmiesz, to po nim? Onek jak miał złapać to już złapał - trzeba go migiem Adzie pokazać. Cholera wie czy on kiedykolwiek był szczepiony, a odporność to on na bank ma zerową. A to małe Cuś to gdzieś blisko jest? W razie co.........tak niewinnie pytam
-
[quote name='Kostek']jesli macie jakas zaufana fundacje ktora w kazdej chwili wypozyczy taka "zabawke" mozna napisac maila czy zadzwonic do takiej firmy i pogadac czy z racji tego ze np fundacja ratuje takie i takie zwierzeta w takich i takich sytuacjach nie mogliby zejsc z ceny...mozna tez pokusic sie o powolanie na spolecznosc dogomaniacka ale nie wiem czy to dobry pomysl patrzac jakie tu nie raz awantury bo ktos chce byc madrzejszy od profesora(jak przeczytalam watek ktory mysza1 wkleila to mnie szlag trafil od tych wszystkich parwo znawczyn)[/QUOTE] Fundację to my w końcy chyba założymy, żeby mieć zaufaną. I nazwiemy ją "Całuj psa w nos, a kota gdzieś indziej"
-
[quote name='mysza 1']Ale wiesz, tamta jest 3 tygodnie na dogo i już 3 razy przewoziła psy. A ja? Ubawiłam się.[/QUOTE] Czytałam:-) Wiesz.......mnie się kiedyś jedna taka kazała rozliczać z psów którym pomogłam..... Hihih kurna........nie prowadzę statystyki.....albo po Krzyczkach przestałam liczyć..... Mnie to takie akcje by śmieszyły.......gdyby nie psy. Z onkiem to wiesz.......luzik. My nie damy rady? My?? Bardziej się tym parwo martwie. Danka wiesz ubrania ochronne, maty te sprawy....to jest dramat. Jeden onek - luzik
-
ONek, astka, SZCZENIAKI, i inne-DAJ IM SZANSE NA NOWE ZYCIE
Neigh replied to Ninka's topic in Już w nowym domu
Tak czy siak, Gusia ma na dt dzikiego psa, z chorobą skóry i diabli wiedzą czym jeszcze. Danka ma szczeniaki z parwo. I jak my im nie pomożemy to nikt tego nie zrobi. Tradycja i norma....czyli realia dogomanii. Mysza olej......damy radę, co to pierwszy raz? Weź wyluzuj.......wiesz co by było, gdyby tego onka się dziś dorwać nie udało? Gusia na terapię..... A tak.....to kolejny kamyczek do ogródka. A że nie pierwszy, to sobie poradzimy i już. -
A chłopakom , skoro tacy fachowi, to tak jak Ci mówiłam przez tel......wszystko obiecujcie:diabloti: co to ostatnia taka akcja? Jakbyśmy ich znały w czasach Lotnika, to byś się nie musiała hihihi dachem budy zasłaniać hihihi. Umieram ilekroć sobie to przypominam:-) Tak czy siak.......kolacja, obiad, śniadanie - jak tacy fachowcy to na wage złota:-)
-
[quote name='mysza 1']To już lepiej takiego magika załatwić, fachowo przynajmniej to robi. A już widzę Gusię i siebie z takim cudem w ręku, chyba bysmy się nawzajem złapały.:evil_lol:[/QUOTE] Mysza, Ty weż pod uwagę słowo "adrenalina" - szkoda ze nie widziałaś mnie na czworakach pełzającej z chustą Klanza ( se wyguglaj to zobaczysz jak to wygląda). Taki np. wódz Indian to taki był malutki przy mnie......
-
[quote name='Kostek']jak nie ma z nim problemow technicznych to to tanio...ja sie napatrzylam na chwytaki i mi kopara opadla jak za taki "wypasiony" chcieli 1500:cool1:[/QUOTE] Tak czy siak - mam na wyposażeniu samochodu smycz, koc i puszkę i trochę takich tam drobiazgów. W domu od czasów dobermanki, rudej pokraki mam sedalin.......( tak wiem ze bywa z nim róznie) Ale twardo twierdzę - jak chcemy pomagać z głową, to powinno się mieć taki zestaw.......+ wszystkie namiary i żeby było wiadomo gdzie to jest....... Tak zeby "wrazieco" było wiadomo co, kto, jak i po co.......
-
[quote name='Anna_33']Tiaa, a ja chcialam polecic chwytak, ktory OS kupila...ale za 450 zl kurcze,myslalam, ze to tanio :angryy: Do listy ratunkowej na Ursynowie prosze mnie doczepic. Bede sie czepiac, jak nie doczepicie. Jak przechowac trzeba cos duzego, to tez moge)[/QUOTE] Uważaj co mówisz.......taka Bianka np. znalazła kiedyś dzika.....autentyk:-) A poważnie sorki laski, muszę troszkę odreagować........tak naprawdę to ja dziś byłam kłebek nerwów, ale sie trzymałam. Szlag mnie trafiał, ze z daleka...... Kiedyś bylo "na już" do zabrania kilka koni.....tia Noo taka siatka do strzelania...........matuśku cudo i marzenie. Podobnie jak taki amerykański worek do badania kota, który się badać nie lubi.......ech...
-
[quote name='Kostek']psi aniol chwytaka kupowal tutaj->[URL="http://sklep.sigmed.pl/index.php?cPath=22_559&osCsid=b409b91897fb1c91404f3f515de248c1"]Chwytak[/URL] minusem tego chwytaka jest to ze trzeba trzymac drugi koniec petli jak sie ja zacisnie i niestety czasami zacina sie na szyi i trzeba kombinowac... chwytakiem dla kotow natomiast mozna latwo zrobic krzywde jak ktos nie jest wprawiony bo ta lapka strasznie mocno daje sie zacisnaci ciezko chodzi raczka drugi sklep o ile pamietam ciut drozszy...[URL="http://www.varident.pl/teledart/chwytanie_zwierzat.php"]TeleDart[/URL][/QUOTE] DZIĘKI! I kurcze siatki.........EwaMarta wyczaiła, ale drogie. Wiecie, ja to jestem taki typ więcej zorganizowany.......i dziś się zorientowałam czego nie mamy, czego nie wiem......a jak widać takie info....rzeczy potrafią uratować życie. Musi sie na to kasa znaleźć...musi i już. Kurrrrde ten drugi sklep i siatka typu "bariera". CZAD A ja taką wychudzoną do granic możliwości dobermankę to łapałam na chustę Klanza.....ech.....
-
[URL="http://img21.imageshack.us/gal.php?g=53837842.jpg"]ImageShack -[/URL] Zresztą chcecie nie chcecie.......MACIE Jest powalająco piękny - duży, dorodny kastrat. Jest caluteńki biały tylko na grzbiecie ma takie jakby hmmm noo delikatne pręgi?? Wygląda to tak, jakby ktoś dosłownie musnął go opuszkami palców.......CUDO te pręgi są takie cynamonowe właśnie. Podobno nie przepada za ludzmi.....tak przynajmniej brzmiała opinia tych co go znają......Nie wiem do mnie przyłazi. ( ta pomarańczowa ręka tfu kurtka to moja) uwielbia drapanie pod brodą głaskanie. Ociera sie o nogi, barankuje. Na rękach .......noo owszem wyrywa się, nie lubi. Takie na zasadzie......Ty weź......inni patrzą....zachowuj się kobieto! Ostatnio go nie było........strych jest wieeeelki.......no i ciemny. Byłam ciut podłamana, bo mi na zdjęciach mojego faworyta nie ukrywam zależało. Od pewnego czasu b. babrze mu się oko, nie podoba mi sie to.. Moje dziecko poszło gdzieś...........wróciło z Cynamonem na rękach. Powiem tak.....Zuzka pod tym względem ma dar.... Naprawdę - kiedy miała tak z 5 lat, ganiałam ze 2 dni po polach dzikawego, przerażonego, potrąconego kota. Bez szans.... Moje Młode zniknęło - wróciło z kotem pod pachą i zabiło mnie tekstem "on mówi, ze go strasznie ta noga boli....i ze moze na razie u nas zostać, ale ze on nie lubi psów".
-
[quote name='andzia69']Matko Neigh - kto jest psychiczny:crazyeye::cool3:[/QUOTE] No Gusia oczywiście - a ponieważ ja mam słabość do świrów....bo to wiadomo swój swego znajdzie, to się jej już parę razy oświadczałam....ba z raz to nawet zostałam przyjęta:-) Nie odda do kojca.......hihih psychol jeden. Tia' A ja bym go nazwała NUGAT skoro się tak obsesyjnie tej ulicy trzymał......poza tym Tygrys miał mieć na imię Nugat, ale już miał imię....wiec dobrze by mu wróżyło. Zresztą jak się bedzie nazywał tak sie bedzie nazywał..... Pytanie jak mu znaleźć lokum odpowiednie. Swoją drogą jestem cholernie ciekawa jutra........bo to różnie bywa. Jedna taka psica np. doszła na haju podobnym do wniosku, ze ona w sumie to się ludzi jednak nie boi....
-
Moja śp. Tośka też była srebrny marmurek. Była absolutnie wyjątkowym kotem..... Zresztą dzięki niej potem pojawiały się kolejne i te stałe i te przechodnie. Ja Tośkę wyciągnęłam z wszystkich możliwych chorób....tia. Takie zwyciestwo to bardziej smakuje tak jakoś... Hmm ja nie wiem czy mogę oficjalnie napisać...ale jestem dziś w euforii - noo wiec hmm Makrela ma coś jakby wizję na domek..... A ponieważ szczęście mnie rozpiera to chcecie zobaczyć Cynamona? To mój nr. 1......absolutny faworyt....
-
[quote name='mala_czarna']Chcesz w beret?! :lol:[/QUOTE] Jasssne mogę nawet specjalnie założyć w tym celu. Otworzyłam se winko....się mi dziś po emocjach związanych z onkiem należy...... Jeeeny :-) Udało się, pamiętam jak upolowałam Kołtunka vel Findusa.......to się mniej wiecej podobnie czułam. taaaka ulga.
-
[quote name='andzia69']ja mam propozycję imienia....Szwejk:p i on śpi na kanapie???? ale będzie w szoku jak się obudzi:lol: acha - znalazłam dzisiaj coś takiego gdyby się mogło przydać: Czarodziejka napisała: "Mam 2 miejsca w budach dla onków. Miejscowość - woj łódzkie Koszt 300 zł/miesiąc Czas - raczej bez znaczenia, jak długo, ale muszą być deklaracje stałych wpłat."[/QUOTE] Coś Ty Andzia - ona jest psychiczna........na tyle to ja ją znam. Do budy/kojca nie da. To popieprzone jest jak meserschmitt ( nie wiem jak się to pisze....). Trzeba znaleźć ogrodzony teren, miejsce w domu i zaangażowanego ludzia czyli innymi słowy igłę w stogu siana.....
-
No tak - bo co innego mogą mieć szczeniaki jak nie parwo.......kurna Gusia pisała o 3 kupach na spacerach..... Niedobrze, oj niedobrze.. Tak czy siak jedno postanowienie we mnie zapadło - nie wiem jak - nie wiem kiedy....ale na bank trzeba stworzyć listę osób z Wawki z adnotacjami dzielnic ( takich z ew. wolą pomocy przy podobnych akcjach), bo drugie trzeba znaleźć kontakt do zaprzegowców. To jest naprawdę ważne - oni mają psy, klatki, szybko sie przemieszczają, lubią biegać. Do przeczesywania terenu są jak znalazł. Po kolejne WRESZCIE dowiedzieć sie skąd sie bierze chwytaki ( i kupić ), kupić siatki i takie tam. I mieć to gdzieś w jednym miejscu. Ze jak w razie co........to sie nie wykonuje 40 telefonów tylko jeden. Tak naprawdę to wiecie - mimo, że wiedziałam ze sie znajdzie - to jednak bałam sie jak jasna cholera. Bo: był widziany jak usiłował przeprawić się przez Rosoła. W dzień ok..nie dał rady. I cholera go wie, moze trzymał się Gusi domu......a w nocy mógł jednak wziąć się na odwagę i ruszyć dalej. Moim skromnym zdaniem, to ok głupi nie jest, ale w miejscu to on się krecił głownie ze strachu. Gdyby go to tak nie paraliżowało mogłoby być różnie...... I miał szczeście że zginął Gusi - bo diagnoza była szybka......gdyby zginął komuś tam......to być moze właśnie teraz by mu zakładano wątek...czas, czas był podstawą. Jeeeny tak czy siak dobrze, że był Ktoś kto miał takie namiary. Same moze też byśmy go złapały. Ale w takich sytuacjach to nie ma co się bawić w "moze"
-
Pies złapany, trzeba sie natomiast zastanowić co dalej. Moim zdaniem dalsze tymczasowanie go u Gusi - to a. obciażanie jej zdecydowanie przesadnie b. tak jak mówiłam, warunki wiejskie ( ogrodzony teren ) gwarantują bezpieczną naukę i oswajanie c. kolejna akcja moze się nie udać. Ok on jest b. niegłupi, wrócił w miejsce które znał. Tyle ze to nie gwarantuje bezpieczeństwa. Następnym razem wystraszy sie strzału, czegokolwiek. Wyciągnie się z szelek ( moja Tolka wyłazi z każdych!), wyrwie smycz itp itd. PONOWNIE stwierdzam Gusia - kiedyś MUSISZ z tego domu wyjść. Tymczasowanie psów w takim stanie psychiczny w mieszkaniu, bloku w Wawie uważam za ABSURD ASIA- w pas się kłaniamy. Wielkie dzięki za namiary na Ekipę! ps Gusia wiesz, że Cię kocham. I wiem, ze nie rezygnujesz i się nie poddajesz ( za to też Cię kocham zresztą). Ale kurna olek posłuchaj się raz starszej....niekoniecznie mądrzejszej. Mozna sobie z wieloma sprawami radzić......ale poradzenie sobie z tak ogromnym strachem w warunkach miejskich to jest proszenie się o guza. Dwa lata mieszkam z Tolką.....wiem co mówię. Po dziś dzień do weta wnoszą ! ją 2 osoby zmumifikowaną w kocu....
-
Dzięki Ci Afroamerykanko:-) Na zdjęciach jest Zuzka moja córka.......poszła sobie w zakmarki strychu i skadś przyniosła Makrelę...Także mam dowody, na zdjęciach, ze kot miziasty Potem jeszcze przydygała blondyna co się nie daje brać na ręce...
-
Koniecznie napiszcie w plakacie, ze pies jest przerażony, żeby nie przeganiac i nie próbować łapać......tylko zawiadamiać jesli się zauwazy.... Bardzo proszę o wpisywanie się imienne!!! na listę - ja dziś k... nie mogę. Jutro...to będzie futro wiem, ale jutro mogę Poza tym - weź sie Młoda nie biczuj. Po trzecie - jak się go złapie to nauczka jest - musimy się zaopatrzyć w siatkę, chwytaki itp. ( a pytałam na szkoleniu skąd to kurna wziąć). Wniosek jest taki jak sobie sam nie pomożesz, to masz niepomożone. A po ostatnie - powiedziałam, że się znajdzie? a jak sie znalazł to się i złapie. Wyluzuj. I potem grzecznie i bez gadania ustalimy całą resztę. A na razie to trzeba zorganizować jeszcze z 6 osób min.
-
On wygląda fatalnie, wiec dokładnie nikt go nie będzie zapraszał na klatkę ani na osiedle - prędzej przegonią. Chociaż oczywiście ogłosznia apelujące będą.... Pies jest w b. kiepskiej kondycji, w ruchliwej okolicy. Jedno co można zrobić to właśnie dobrze zorganizowaną akcję.....zagonienie go na jakiś ogrodzony teren, albo co. Obawiam się, ze do klatki to on jeszcze dłuuuuuuuugo z własnej woli nie wejdzie ( w końcu dwa dni był u Gusi, tak predko do tego stopnia, zeby włazić w zamknięcie nie zgłodnieje). Ale oczywiście - najljepsze by było, zeby wlazł do klatki i zatrzasnąc drzwi, tyle ze on na byle najmniejszy ruch daje w długą..