-
Posts
6128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neigh
-
Mysza no może nie doceniam fakt.:-) W każdym razie - tu nawet na wątku bylo pisane - NIKT KURNA OLEK DECYZJI nie podjął.... O czym zresztą trąbione było. Tu też. Tylko się kontaktował z Ireną.......wstrzymując wydanie psa do jej decyzji Po prostu po rozmowach Gusi, Ewy i Danki ( ale tej przyznaję przerwałam bo się śpieszyłam i ryknęłam tak tak wiem, pies moze jechać) otrzymałam zgodę :-) tak tak - na poinformowanie hotelu o tym, zeby psa wydali. Ja zrozumiałam, ze decyzja zapadła. Ja nie będę na nikim psów wieszać zwłaszcza jak na to nie zasługuje. A sparingi to niech sobie załatwiają ci co się chcą bić bez mojego udziału. Nie widzę niczego złego w tym, ze hotel do mnie zadzwonił, ani tego dom sprawdził, ani tego ze Amor do programu pojechał, ani tego ze chciał psa na festyn zabrać. I żeby mnie na wolnym ogniu przypiekano nie widzę niczego złego w tym ze podjechał obejrzeć dom. Skoro przyjezdzają ludzie i mówią jak mają........a jest do nich 15 min autem......to ja też bym podjechała. Jakie za plecami?? Od 2 tygodni mam wrażenie, ze ostro sie tu przesadza, a wiecie śniegu u mnie kupa i na przesadzanie to warto do wiosny poczekać.... W każdym razie ja mam dość krzyczek........ tak po prostu. Niestety Irenka - obrażaj sie do woli, ale i to napiszę. To co wiadomo z ogłoszeń o psach nie bardzo pokrywa się z rzeczywistością/ Sonia - ogłaszna była, a moim zdaniem to ona sie w ogóle do adopcji nie nadaje, nie wiem czy kiedykolwiek będzie. Ares - wzór cnót - pogryzł Sławka i narobił innego kipiszu - gdyby nie fakt ze był u Gusi, na ryj by zbity z każdego domu wyleciał. Figiel z adopcji wracał - moze alergia była powodem a moze nie. To nie jest niczyja wina. Po prostu my te psy inaczej widzimy....ich zachowania w hotelu też są inne niż te w domach. I nie uważam zebyśmy były w stanie je poznać nawet wpadając tam raz na 2 tyg i biorac na spacer. Po prostu. Idę sobie na dogomaniacki urlop, mam wrazenie ze wszyscy są stuknięci:-) ze mna włacznie:-) Bo jak zwykle, chciałam dobrze, posłusznie wysłuchiwałam - a teraz to jest niemal moja wina.......jeeeeeny ale zrobiłam straszną rzecz. O laboga normalnie w dupę mi:-) Na razie:-)
-
No więc tak: ( skoro się podoba:evil_lol:) Jakiś czas temu w wyniku nieporozumień Ireny z hotelem - Irenka, tu na tym wątku, personalnie mnie przekazała pieczę nad psami niepołomickimi. Czy mi się to podobało? Nie. Bo oczywistym jest ze nie dam rady sprawdzić, czuwać, znać i kontrolować psy znajdujące się w takiej odległości. Ale uznałam, ze jeśli za moim pośrednictwem psom się będzie działo lepiej to ok. Korona mi z głowy nie spadnie.Nie pchałam sie do tej działalności, ale jak powszechnie wiadomo raczej się nie wymiguję od odpowiedzialności. Miałam nadzieję, ze w miarę upływu czasu i ochłonięcia emocje opadną, ludzkość sie dogada i będzie dobrze. Wiedziałam też, ze Irena pogada, pogada, ale psów przecież nie zostawi;) Hotel sie ze mną kontaktował, czasem też z Gusią.No i fajnie W przypadku Filipa - 1.zadzwoniła do mnie p. Bożena ( hotel ) informując ze w hotelu pojawiły sie osoby ( zadzwoniły z ogłoszenia do Ireny i ona dała im namiar na hotel ). Z rozmowy wstępnej wynikało, że dom wygląda bardzo ok i jest bardzo zainteresowany konkretnym psem -Filipem. Otrzymałam opis z którego wyglądało, ze jest teren, ze pies ma nocować i mieć wstęp do domu i takie tam 2. Zadzwoniła Irena od której dowiedziałam się, ze namiar na hotel dała, bo dawała szansę innemu psu. Dla Filipa dom został odrzucony ze względu na fakt braku budy oraz niechęci pana do psa. Przyznaję ze mnei to nieco zdziwiło. A dokładnie tak totalna rozbieżność opinii. Uznałam, ze warto moze dokładniej sprawdzić.... moze zaszła jakaś pomyłka, niedomówienie. W końcu najlepszym sie zdarzyć moze. Ja jestem konkretna i uznaje argumenty. Tu było ich tyle samo za co i przeciw. a. jak już tu mówiłam, uważam ze psy mogą mieszkać na zewnątrz. Zwłaszcza niektóre krzyczkowiaki, które sie po prostu do innych warunków nie nadają. Weźcie proszę pod uwagę, ze niektóre z tych psów, to są wiejskie kundliszony, które ani miasta, ani wnętrza domu na oczy nigdy nie widziały. Oczywistym jest, ze pies nie moze mieszkać na zewnątrz bez budy........to przecież jasne, tak jasne, ze nie ma o czym gadać. Ale ten pies miał mieszkać wewnątrz. Wiec w czym problem?? b. przynaję uczciwie ze nei rozumiem wersji - właściciele dobrzy dla innego psa - dostają kontakt do hotelu, ale nie dość dobrzy dla tego psa. Co jest do JASNEJ ANIELKI nagannego w fakcie, ze hotel mieszkający w TEJ samej miejscowości co potencjalny dom dokonuje wizji lokalnej? Ludzie ....czy my sie aby nie zapędzamy nieco? Odpowiedzialności, podział władzy, kompetencje. Fajnie.......Tyle, ze chyba cel jest ten sam DOM dla psa Moim zdaniem ( czy to się komuś podoba czy nie - zawsze mówię co myślę) to raczej godne pochwały, ze hotel się zaangażował w sprawdzenie domu. W końcu z punktu widzenia materialnego, to nie lezy w ich interesie, nieprawdaż? Wracając do tematu: Ponieważ opinie były bardzo rozbieżne - Ireny telefoniczne wrażenie i hotelu naoczne - w wyniku rozmówi kuluarowych Gusi, Ewy Marty i Mariamc z Irenką.........ja nie gadałam, bo wiem ze jestem w odbiorze różna, wiec wolałam trzymać gębę na kłodkę co by nie zadrażniać, otrzymałam od 3 wyżej wymienionych informację następującą: [B]Filip ma jechać[/B], wizyta przedadopcyjna nie ma sensu, Irenka zrobi poadopcyjną. Mam dopilnować pewnego punktu w umowie. I takie info przekazałam hotelowi. Potem sie zrobił cyrk z budą. Oczywistym jest, ze jesli pies nie ma wstępu do domu w ciągu dnia budę mieć mus,i to jasne. Ten pies ponoć wstęp ma. Mogę sie kierować tylko tym co mi się przekazuje. Bo ni domu, ni psa, ni p. Marty ni budy na oczy nie wiedziałam. Zrobiło sie zdecydowanie niepotrzebne zamieszanie. NIe podoba mi się afera na wątku. Nie podoba mi sie, ze jestem jak ten bufor......że robię za przekaźnik. To nie jest fair. Nie podoba mi się, ze najpierw są rozmowy kuluarowe, zeby na wątku nie było dymu, a potem bach takie info, które osoby nie znające rozmów poza dogo mogą tak to widzieć ( vide Mysza) Kilka innych spraw też mi się nie podoba, ale skupiłam się na tej konkretnej. Tak sytuacja wygląda z mojej strony. I bardzo przepraszam, ale chyba I raz w życiu mam tak totalnie dość kwestii psów krzyczkowych. I kurna olek aż mnie kusi zeby pieprznąć "drzwiami" i sobie stąd iść....... Tym bardziej, ze te psy za które wzięłam odpowiedzialność tu na miejscu to w sumie Kair i Bura (cześciowa). Reszta już w domach, lub w drodze niemal ( Lisia i Betti), także mogę sie czuć spełniona, co nie? Zostałam z psami niepołomickimi, bo taki był układ. Do ostatniego psa.......wszystko jedno czyjego. Ja np. cały czas pamiętam o Rudziku vel Tongo z mojego podpisu. Tak mam. Kobiety pliss i to mówię do wszystkich bez wyjątku bez emocji.....będzie nam wszystkim lepiej bez nich. I jeszcze sie do jednego przyznam wymiany postów między Pauliną i Irenką nie przeczytałam.........sorki nie mam już siły. ps. nie miałam wczoraj prądu,( dziś też jedna faza tylko ) komórki nie odbierałam, bo miałam 2 kreski i bałam się ze nie będzie gdzie naładować. Dziś prąd mam. Ale telefonu odbierać nie będę. Od żadnej ze stron.
-
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/trust-pozostaje-na-zawsze-w-u-p-teresy-wiedzialam-82131/[/URL] tak......historia zmartwychwstania ........myślałam ze potrwa dłużej. Chociaż dwa lata to i tak cud.
-
Była jedna chętna na bidną sunkę......pojechała suczka od Patrycji - taka znajda - myślałam o Burce lub Soni....ale Pani nie chciała czekać. Nic to.......czasem sie cudowni ludzie trafiają. Pobyt u Patrycji kosztuje [B]300 zł[/B]. Betti vel Pręgusia została nauczona aportowania, obie suńki chodzenia na smyczy, jazdy samochodem, reagowania na siad i takie tam. Powiem szczerze, że ich nowa właścicielka, która ich nigdy przedtem nie widziała nie bardzo wierzy, ze jeszcze jakiś czas temu to dwa dzikuski były. A moze Ktoś by się zobowiązał do stałych wpłat na Burą? W końcu 20 zł miesiecznie to nie majątek...
-
Trust - pozostaje na zawsze w u p. Teresy:-) wiedziałam........
Neigh replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[I]dzisiaj, 12 października około godziny 18 pożegnaliśmy Dziadka. Odszedł nagle, tak szybko jak się pojawił i tak cicho jaki był przez ten czas pobytu u nas. Jedyna pociecha, że nie odszedł w samotności. Towarzyszyłam mu, głaszcząc go i drapiąc za uchem, do końca ........... . Uwielbiał to. [/I] [I]Mam nadzieję a właściwie wierzę, że biega sobie teraz szczęśliwy po zielonych łąkach. [/I] [I]Nawet nie masz pojęcia jak mi jest ciężko. Pokochałam tą psinę. Broniłam się przed tym dość długo. Wiedziałam, że jest chory i nie mogę się tak angażować. Niestety to było silniejsze ode mnie. Teraz siedzę i ryczę. Nie pomaga nawet tłumaczenie męża, że przeżył z nami dwa wspaniałe lata a miał przecież żyć tylko pół roku ..........[/I] [I]To wszystko jest do dupy.[/I] Powyżej fragment listu od Teresy.......myślę, ze sie nie obrazi za umieszczenie go tutaj. Jeśli chodzi o ryki dzisiejszego wieczoru, to jest nas dwie.....Ja sie kompletnie nie nadaję do tego co robię. I nieważne jak bardzo staram sie być twarda i niezaangażowana...... -
[quote name='magda222']Lubię takie konkretne kobitki ja Ty,Neigh :) Nie wiecie co się dzieje z Gusią? Zniknęła gdzieś...[/quote] Wróci......uciekła w Bieszczady. Ostatnio jest kicha u wszystkich......to i jej sie udzieliło. Dziś odszedł za tęczowy most "mój" magiczny Trust. Pies wyciągnięty z lodówki......ech do bani do wszytko....
-
Trust - pozostaje na zawsze w u p. Teresy:-) wiedziałam........
Neigh replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
Trust nie żyje...przepraszam nie jestem w stanie wiecej napisać. -
Trust - pozostaje na zawsze w u p. Teresy:-) wiedziałam........
Neigh replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
Dziadek jest bardzo, bardzo chory. Nalezy się spodziewać najgorszego...... Teresa ryczy w tel.... Trzymajcie kciuki........ -
No wiec tak: W sobotę Lisia i Pręgusia jadą do domu. W każdym razie na to wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi. Zostaną odwiezione przez ich dotychczasową opiekunkę oraz mojego Osobistego Anioła vel Teresę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem ( nie cieszyc mi się tu bo w łeb!!!!!) już za chwilkę ( zostawmy sobie parę dni na wszelki wypadek gdyby suki miały tfu, tfu wrócić) Burka moze sie przeprowadzić do Patrycji i w związku z powyższym chciałam złożyć oświadcznie Oświadczenie Ja niżej podpisana, nauczona różnorakim doświadczeniem, uroczyście oświadczam, ze fakt iż przekazuję kontakt do hotelu Patrycji NIE OZNACZA, że biorę na siebie odpowiedzialność za Burkę. Za psicę czuje sie w takim samym stopniu odpowiedzialna co za wszystkie psy krzyczkowe - ani mniej ani wiecej. Ponieważ ostatnio bywa tak, ze mnie się personalnie pociąga do odpowiedzialności za różne sprawy - stąd to oświadczenie, żeby nie było niedomówień, żeby nie było - że ja sie do czegoś zobowiazywałam. Za Burkę jestem tak samo odpowiedzialna jak wszystkie inne osoby na tym watku zgromadzone. Przekazując kontakt do hotelu - nie oznacza to, że biorę na siebie finansową odpowiedzialność za psa. W tej chwili moja sytuacja jest taka, że finansowo nie mogę się absolutnie do niczego zobowiązać. Ponieważ jednak Patrycja jest hmm noo powiedzmy moją znajomą ( widzianą po raz pierwszy przy odwożeniu Lisi i Pręgusi) nie wyobrażam sobie akcji zawiezienia do niej psa, a kiedy pieniądze się skończą - to uznanie ze to jej problem. Patrycja jest hotelem i nie podjemuje się bezpłatnej opieki nad psem - to też tytułem jasności. Ja ze swojej strony mogę się zobowiazać do przeznaczenia czegoś na bazarek i oczywiście - o ile się zdarzy kolejny cud i Osoba chętna do adopcji Burki kontaktu do niej. Nie jest jednak tak, ze pies jedzie, a Neigh przejmuje za niego odpowiedzialność. Mam nadzieję, ze jasno postawiłam sprawę. Z wyrazami szacunku:-) Neigh
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Neigh replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
Zdaniem neurologa dr Uznańskiej pod której opieką jest Tygrys powodem do niepokoju przy padaczce mogą być - ataki pojawiające sie czesto ( to u różych psów różne rzeczy znaczy ). Często to częściej niż 2 razy w miesiacu. ( przeciętnie) Ataki trwające bardzo długo, połączone z oddawaniem kału ( mocz, ślinienie to niestety czestokrość norma - fajnie jak ich nie ma, ale zazwyczaj są ). Jeśli pies bardzo długo nie wychodzi z aury padaczkowej, jest po ataku pobudzony. Osłabienie, odsypianie, wzmożony badz brak apetytu, zaburzenia równowagi i widzenia tuż po ataku - są niestety normą. Normą w sensie - typowymi dla padaczki zjawiskami. Patosowi to moim zdaniem po prostu potrzebna jest obserwacja. Po to, żeby możliwie dokładnie stwierdzić jak czesto, jak długo, co im towarzyszy ( o atakach mowa). Tyle informacji. I SŁOWO HONORU nie mówię tego wszystkiego w celu siania fermentu, dokuczania komukolwiek. Tylko po prostu mówię co wiem i myślę, bo wydaje mi się to ważne. Jeśli nie.....no to nie. -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Neigh replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
Ja o niczym nie decyduję. I oficjalnie mówię że nie zamierzam o niczym decydować. I na razie nie będę tej kwestii rozwijać. Owszem nie dzwonię. Tygrys ostatni atak miał jakiś tydzień temu. A konkretnie 3 ataki. Bo on tak ma 3 krótkie jeden po drugim w przeciągu jednej nocy. Zarwałam noc. Do weta nie dzwoniłam.........bo po co? Patosowi nie wzmgoły się ataki. Tylko atak wystąpił. ( o ile oczywiście był to atak, bo tego też na 100 procent nie wiemy). No i ok. Wystąpił po nieprawdopodobnie wrecz długim czasie. Padaczka nie jest chorobą wyleczalną. Diagnozowanie jej - poległa głownie na obserwacji. Jedyne badnie które warto robić to badanie krwi - co kilka miesiecy, zeby sprawdzać stan wątroby. Badanie krwi na stopień nasycenia luminalem ( jak już tu pisałam ) jest bez sensu. Dwa badania wykonane jednego dnia mogą dać różny wynik. Ale tak jak mówię, co wet to opinia. Ja myślę, ze trzeba po prostu przyjąć, zaakceptować i spokojnie pogodzić sie z faktem, ze padaczka jest. A skoro jest to są i ataki. Czy raczej domniemany atak. Naprawdę to nie jest żaden powód do niepokoju.......czy zeby mnie nikt nie łapał za słowa....wzmożonego niepokoju. Serio tak uważam. Bywa tak, ze pies ma 1 atak tygodniowo......i lekarz nie ma co badać, no bo co mu zbada? To nie jest tak, ze mnie Patos nie interesuje.......tylko uważam, ze nie ma co szaleć. -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Neigh replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny -jako właścicielka padaczkowca i człowiek mający skłonności do walenia wprost i sprowadzania na ziemię powiem tak: Jeśli pies ma padaczkę, to oczywistym jest, ze będzie miał ataki - nie ma innej możliwości. W przypadku Patosa wygląda na to, ze występują one z minimalną czestotliwością. Będą sie pewnie wzmagagać w miarę upływu czasu i takich tam I serio nie ma co z tego powodu szat rozrywać. Mój wet by mizodinu dodatkowo nie wprowadził..........na pewno nie na tym etapie. Bo wiecie - na ile mu się zwiększy dawkę, w momencie kiedy ataki naprawdę bedą czeste? Patos i tak ma sporą miedzy nami mówiac. Te leki nie są obojętne - ani dla wątroby, ani dla mozgu, ani dla całego organizmu. Wierzcie mi przeczytałam wszystko co bylo do przeczytania na temat padaczki.... Z wetem nie dyskutuje bo nie jestem partnerem do dyskusji. Ale na logikę - jak sie ciągle podaje antybiotyki, to w końcu się na nie uodparniamy, prawda? Irenka - Słońce ja Cie już trochę znam,..........widziałam reakcje przy operacji Aresa:diabloti:........wiem ze się niepokoisz......Ale musisz wyluzować i ciut odpuścic ( weta mam na myśli). Wiesz......to jest taka choroba, którą przede wszystkim trzeba zaakceptować.....wiem co mówię. Naprawdę. -
Zielonooki połamany Słodyczek Bzdyczek skomlał 3 dni, w końcu znalazł dom.
Neigh replied to ronja's topic in Już w nowym domu
Czego jak czego, ale urody to mu nie brakuje:-) -
Zielonooki połamany Słodyczek Bzdyczek skomlał 3 dni, w końcu znalazł dom.
Neigh replied to ronja's topic in Już w nowym domu
Eee to już niby nie tak długo. Moja św pamięci Jamnica Małpa.....wyrywała sobie szwy, rozlizywała wszystko. Lamp wtedy jeszcze nie było.........żeśmy cudów dokonywali.... A i tak 2 h po operacji jeszcze na haju potrafiła sobie niteczkę wywlec........taka zdolna, po pańci rzecz jasna;-) -
Gusia jest w Bieszczadach.........pojechała do Varia. Donoszę, że przez telefon brzmi kiepsko.....
-
[quote name='mysza 1']Ranki i wieczory są już zimne, bywa, że leje i wieje, Filip musi mieć zadaszone, ciepłe miejsce w ciągu dnia także. Buda jest konieczna, nie można z tym zwlekać![/quote] [B]Dokładnie tak![/B] Skoro Filip całe dnie spędza na zewnątrz. I jak rozumiem wchodzi do domu wyłacznie na noc..... [B]BUDA JEST KONIECZNA NATYCHMIAST[/B] Przede wszystkim dlatego, ze jest kiepska pogoda. Gdyby było ładnie, to mozna prace rozłożyć w czasie. Pies nie moze funkcjonować w deszczu, chłodzie, wietrze - bez możliwości schronienia.
-
Ze Przylepa, jest przylepa to akurat mnie przekonywac nie trzeba .......sama ja tak ochrzciłam. Była ewenementem wsród wywozonych przeze mnie krzyczkowiaków. Zamiast sie kulić to się tuliła......lizała i w ogóle. Jednak wydaje mi się, ze stwierdzenie "super sunia" to mało. Zwłaszcza ze jest już na tymczasie prawie półtora roku. Czy dom jest nadal gotowy ją oddać?;-) Bo jeśli tak: - jaki ma stosunek do kotów - do małych dzieci Powinna mieszkać w domu? na terenie? umie chodzić na smyczy? nadaje się do bloku/miasta? dla starszej osoby? reaguje na komendy? jest żywiołowa, umie jezdzić samochodem, jakieś fobie paranoje? stan zdrowia??? Do mnie czasem dzwonia różni ludzie........fajni ludzie. Jakoś tak suk ostatnio nie mam na stanie:-) No ale bez konkretnych informacji to raczej nie ruszymy......
-
Trudno sie interesowac losem psa, o którego losie nic nie wiadomo. Żeby bylo zainteresowanie muszą być informacje. Na zasadzie akcja - reakcja. Bo po co inaczej tu zaglądać? Ja nie wiem ani gdzie pies jest, ani jak sie zachowuje, ani czy ktoś się nim interesuje. NIc nie wiem. Informacji brak......no to przepraszam, po co tu zaglądać? Cholera znów jeste logiczna, ale niesympatyczna hihih
-
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Neigh replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
Dobra, każdy ma swoje zdanie i każdy szuka domów w taki sposób, jaki uważa za skuteczny. Kiedyś pisałam same łzawe teksty - przestałam, bardzo pilnuję rzeczowego tonu. Bo zauważyłam, ze najlepsze domy to wcale nie te, które huuurrra kocham, uwielbiam. Tylko te, które rzeczowo wypytują co, jak, jakie rokowanie itp. A dwa wzruszające zdania w rzeczowym tekście robią większe wrażenie niż ich zalew. Poza tym - kiedyś osoba, która ma krzyczkowca, a teraz bierze dwa następne powiedziała - wie pani, te wszystkie teksty są niemal identyczne. Wszędzie tragedia, rozpacz, ból i wielkie słowa. Coś w tym jest.....a ja wcale nie chcę zeby ta jedna Osoba sie pieskiem wzruszała, tylko zeby dbała. To podobnie jak tu - takich co krzyczą oooo jeju jeju biedny psiulek zróbmy coś....tak sie spłakałam, trzeba mu pomóc, biedne maleństwo.......setki. A takich co zakasaja rękawy i COŚ zrobią jednostki. I już się nie odzywam:-) -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Neigh replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
A ja się pozwolicie nie zgodzę. I nie o to chodzi zeby nie opisać historii - proszę bardzo. Tyle, ze to jest za długie po prostu:-). Ok, zostałam mniejszością, ale jako osoba, która kiedyś zawodowo zajmowała się tekstem i czytywała badania odnośnie ich odbioru........cóż pozwólcie, ze pozostanę przy swoim. Nadmiar informacji prowadzi do dezinformacji. A to, ze kogoś historia wzruszy.....różne skutki przynosi ( vide Kocurek). Ja wolę dostarczać faktów, bo decyzja podjęta bez emocji jest trwalsza. Ot różne podjeście do kwestii szukania domów. -
Patula w cudnym domku!!! Można już płakać z radości !!!!
Neigh replied to irenaka's topic in Już w nowym domu
Hej Asior:-) dawnośmy się nie czytały. Możecie mnie liczowac........tekst o Patosie powinien być o połowę krótszy. Naprawdę. To jest normalnie jak opowiadanie. Wycięłabym cała ogólną cześć....albo nie wiem zmniejszyła czcionkę - zeby został tekst ogólny dla wytrwałych. Pokażcie znajomym - nie psiarzom z dogomanii, których te historie obchodzą. Takim zwykłym ludziom i zapytajcie o to, o czym piszę. Zapewnam Was, ze co druga osoba nie dochodzi do konca tekstu, a co najmmniej połowie gubi się jakby treść nadrzędna czyli informacje o psie. -
[quote name='irenaka'][SIZE=1]Musisz jeszcze przynamniej 48 godzin poczekać.[/SIZE] [SIZE=1]Strasznie mnie tym razem ubodło a cierpliwa chyba jestem :cool3:.[/SIZE][/quote] Dooobra jutro zadzwonię i udam ze nie umiem liczyć:evil_lol:
-
WITAJ MARTA:-) Jeeeeeeeny jak ja bym chciała, wchodzić tu tylko i wyłącznie po to, żeby czytać relacje z domu:-). Ale by było pięknie.......co nie? Już jest pięknie, byle cholera nie zapeszyć. Normalnie to wiecie, ze ja się bite dwa tygodnie nawet nie uśmiecham, prawda? Także jestem w kropce i nie wiem co robić. Filip wygląda na zadowolonego......hmm. Nie wiem co napisać kurde,...........bo to wszystko jest zbyt piękne, zeby było prawdziwe...a ja hmm nooo raczej nie umiem .....nooo tą miększą stronę to nie pokazuje tak? Uch...... [SIZE=1][/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] [SIZE=1]Irenka? Mogę już zadzwonić, czy się chwilę jeszcze na mnie gniewasz?:diabloti:[/SIZE]
-
Chyba Ci odbiło.........tzw krzywy ryj to jest norma:-). Jakbyśmy zważały na konwenanse to by było dopiero jajcarsko. Przepraszam,czy mogłabyś mi ew. pomóc wyciągnąć tego pieska z g...... hihih Przepraszam, od kilku dni mam dziwny nastrój. A poza tym MNIE się nie da zagadać, co nie Gusia?:-)
-
Dawno dawno temu miałam jamnicę,które odchowała rottweilerki. Jedna sztuka została. Zawsze był to układ matka - córka. I nie było istotne, ze Cholerny Karypel (jak ją w domu nazywaliśmy) był kilkanaście razy mniejszy. Razu pewnego Tequila ( rottweilerka ) zaczęła obszczekiwać ryjącą w norze kreciej Alfę ( jamnicę.) bo jej sie znudziło przyglądanie. No i co? No i spacerująca po parku staruszka rzuciła się jamniorowi na ratunek ......z laską zresztą. Epilog tej historii? Staruszka capnięta w nogę przez Karypla ....."nikt mi mojego przerośniętego dziecka laską straszył nie będzie". Bojowa z niej była sztuka..... Obie dziewczyny już za tęczowym mostem moje "Super Girls" ps. zdjęcie mordowanego Uchola SUPER:-)