Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. Zawsze muszę coś kurcze wyszukać. Nie mogę żyć normalnie.......... Znalazłam dom dla takiego małego biało - czarnego wypierdka. Ani ładny ani brzydki. Taki se i jeszcze z kuwety jemioł korzystać nie umie.:mad: Pojechałam sobie go przywieźć do domu, bo ludzie do których ma się niebawem wyprowadzić mają już jednego kota ode mnie. Zresztą jego ojca. Ojciec schorowany był bardzo ..........wyciągnęli go ze wszystkiego, wykastrowali, poszczepili, ale trzesą sie nad nim okrutnie. No wiec dziecię ma być przekwarantannowane, przebadane, poszczepione, poodrobaczane, zeby tatuniowi krzywdy nie zrobiło. Ok załatwi się. No wiec niby luzik - jadę po gnojka......W miejscu gdzie przebywał ( duży strych.....nieogrzewany z betonową podłogą, ale z pełną michą i słomą do zagrzebania.)..... mieszka 12 innych kotów.........jest powalający biało rudy kastrat, jest calutki biały z brzoskwiniowymi znaczeniami kastrat, jest szylkretka, dwie pregowane szylkretki, jest czarny kastrat.......no szlag by to dużo ich tam. I wszystkie szukają domu.... Mam swoje typy, ze dwa bym wzięła dla siebie. Noo i podczas odbioru kocurka spotykam ją........a raczej spotykam jej historię. Makrela - bo tak się nazywa miała dom. Najprawdziwszy dom z kanapą, własnym ludziem, pełną michą, drapakiem. Była królową kanapy. Taka zwykła Burasia - uwielbiana, rozmruczana.......kochana. Dom straciła........ tak jak to najcześciej dom tracą kilkuletnie koty. Jej Pani odeszła....czasem tak bywa, ze to nie kot, ale człowiek czeka na kota za tęczowym mostem... "Umrzeć, tego nie robi się kotu" napisała kiedyś Wisława Szymborska. Makrela trafiła na ulicę, czy raczej na ogródki. Zaszła tam w ciążę - urodziła 4 kociaki......Sąsiedzi całe lato pozwalali swoim dzieciom bawić się dzieciakami.......a z nastaniem jesieni postanowili pomóc towarzystwu. Złożyli się...i uśpili wszystkie maluchy. Mamę zaś dobra dusza odwiozła na ten strych właśnie. Bo wiedzieli, ze tam mimo ze warunki takie sobie nikt nie odmawia.. Bardzo dumni ze swojej postawy opowiedzieli historię Makreli. Makrela została wysterylizowana i zamieszkała na strychu. Zamieszkała........hmm Zaczęła sie tam ukrywać. Ta kilkuletnia kotka została przez bandę potraktowana jak parias. Bez siły przebicia, lana, drapana, przeganiana - zaakceptowała swoje miejsce w tym dziwacznym stadzie. Boi sie wszystkich panicznie. Mieszka pod starym kredensem......tam dostaje jeść, tam się załatwia, tam żyje. Kiedy człowiek wchodzi na stych - na złamanie karku biegną wszyscy. Pierwsza jest moja ulubienica Heksa. Mnie miziaj! Mnie! Z boku barankuje nie lubiący ponoć ludzi Białas.RRRRRRRRRRRRRRR wiem, ze robie na tobie wrażenie duża wiem....... Tym razem wlazłam pod kredens.... wydobyłam sobie Makrelę - wzięłam na ręce.....początkowo sztywnieje, za chwilę wtula sie we mnie całą sobą, ruszają motorki, łepek zaczyna jeżdzić mi po twarzy. Zadowolona z efektu stawiam ją na ziemi.Nagle niewiadomo skąd pojawia się Rudy, Biały i Czarny. W ruch idą łapy, pazury. Lecą kłęby futra.......zjezdzaj pariasie.....won. Makrela w popłochu ucieka pod kredens. Mnie lecą łzy. Lubię ich wszystkich......rozumiem dlaczego tak się dzieje. ALE SIĘ Z TYM CHOLERA NIE ZGADZAM! I co zrobić? Jak znaleźć dom przerażonej, starszej, zwykłej Pręgusi, panicznie reagujacej na inne koty. Nie mam miejsca u siebie - 8 ogon........odpada. Nie mam pomysłu na inne miejsce. Ale wiem, ze tak sie nie da życ. Nie da sie reszty życia spędzić pod ciemnym kredensem. Zdziczeje tam po prostu.
  2. Jestem pod wrażeniem:-) To jest usprawiedliwienie dla picia....celem rozgrzania kocurka:-)
  3. [quote name='iwlajn']A czemu musi być bez kotów? Ma gdzieś tu swój wątek?[/QUOTE] Nie ma - jeśli uda mi się jutro zrobić zdjęcia to założę. Bo ona sie panicznie kotów boi. PANICZNIE. Wiesz.......długie lata była oczkiwem w głowie i królową kanapy......potem dom straciła. Jako starsza kotka - trafiła na strych, gdzie mieszka 14 innych kotów z różnym temperamentem. Zrobiły sobie z niej worek treningowy.......a ona zaakceptowała swoją rolę. Mieszka pod takim starym kredensem.....tam je, tam się załatwia eeee szkoda gadać.
  4. [quote name='Cantadorra']Co to bylo?[/QUOTE] Nooo tak kurrrde nie podałam autora cytowanego zdania...... O ile się nie mylę to była Millarca:-) A sprawa dotyczyła psa, którego znalazła/na tymczas wzięła......miał chorą wątrobę, nerki, płuca, śledzione,serce i takie tam. Opisała to wszystko rzetelnie a potem napisała coś tak jakoś "poza tym jest super, całkiem dobrego psa na śmietnik wyrzucili" Ja z 5 min płakałam ze śmiechu. Pamiętam po dziś dzień.
  5. Jenny niektórzy przechodzą do historii dogo - cytuje się ich:-) Hihih tak a'propos cytowania - to dla mnie po wszeczasy tekstem dogo pozostanie "całkiem dobrego psa na śmietnik wyrzucili" Kurde ja bym też się chciała takiego tekstu dochrapać:-)
  6. [quote name='Lemoniada']Boskie kociaki! Boski Duduś! Boska Agnie! Wiwat Kocie Mamy!:evil_lol: Idę wymyślać następne hasła;) A maluchy naprawdę przerozkoszne, ależ bym je wymyziała:oops:[/QUOTE] Kocie Mamki wszystkich krajów łączcie się?:lol:
  7. Jak sobie zacznie do niego konfitur mojej roboty dokładać, to powiem, ze pies ma super gust:-) A poważnie - rewelacja. Kobity......nie znacie kogoś bez kotów, co by chciał niezbyt ładną, niezbyt młodą kotkę....??? Mam taki malusi dramacik w temacie kocim....
  8. Neigh

    Metamorfozy

    Jasne Malawaszko od razu wierzymy, ze to ta sama suczyna:-) Ucho nowe doprawione co nie:evil_lol: Super wygląda:-)
  9. Neigh

    Metamorfozy

    Zachęcający do adopcji.....nooo. Ale po pierwsze i przede wszystkim zachęcające do STERYLIZACJI. I nie rozmnażania psów. Szczenięta w schroniskach to w przerażającej większości te od suni co to raz musiała mieć szczeniaczki, te co takie cudne i domy znajdą.......A potem umierają na różne wirusy, dziczeją.....i pozostają wyrośniętymi, niechcianymi psami bez odpowiedniej socjalizacji w dziecinstwie. Ja sie zawsze adopcji szczeniąt boję.........tak najszybciej znajdują domy i wracają....jak wyrosną, przestają cieszyć i bawić. ECH.
  10. Ja do jednych i drugich. Zadnych cech nikomu Basiu nie przypisałam, tylko pytałam. Kto pyta nie błądzi:-) Z tego co Klaudus napisała wynikało że: młody nie jest ( kamień np) stąd moze mieć swoje przyzywczajenia, jest dominujący ( dominował jej kota), łakomy, rudy i wykastrowany. Tyle mnie się udało wyczytać:-) Tak czy siak powodzenia Rudy:-)
  11. Wiesz Basiu co? Jako właścicielka 3 własnych kotów, osoba często coś tymczasująca, matka dziecka oswajającego dzikusy, właścicielka 3 psów - całkowicie sie z Tobą pozwolę sobie nie zgodzić. Życie z kotem wcale nie jest łatwe. Pies jest zdecydowanie łatwiejszy w obsłudze. Zawsze chce, wszystko mu odpowiada, nie jest zwykle dziki ( acz i takie bywają) humorzasty, nie robi afer o to, ze się go nie wpuszcza i wypuszcza co 4,5 min itp itd. I co kot to inna historia:-). Że o chorobach nie wspomnę:-) Panleukopenia, FIP .......grzybica. Naturalnie z wszystkim mozna sobie poradzić. Ale jak ktoś ma mieć pierwszego kota i mówi oficjalnie, ze chce żeby wszystko szło jak po maśle. To ja go nie wsadzę na minę na zasadzie - wszystko wam się jakoś ułoży, bo zwykle się nie układa. Miałam tymczasa z ADHD, mam do wyadoptowania kotkę którą dominują wszyscy, mam kotkę, która się nie załatwia do kuwety, mam z chorobą nerek, mam autystyczną. Mam takiego zbója, co się da pogłaskać jak ON będzie miał ochotę.nm( biało rudy do adopcji)..........długo by wymieniać. No i owszem mam własną prawie bezkonfliktową Melkę - ale to jest szefowa mojego 6 ogonowego stada. Mam też na tyle duże doświadczenie żeby wiedzieć, ze każde zwierzę ma lub ma prawo mieć coś za uszami np. reagować nerwowo na 6 letnie dziewczynki. Kotów w okolicach nie brakuje, szukałam dalej, bo kandytata z odpowiednimi cechami tu na miejscu brak.
  12. Ja jestem zwolennikiem zanim brać, to się poważnie zastanowić:-) Dzięki temu nei mam zwrotów ani reklamacji. Dom nigdy kota nie miał. Były psy, ostatni odszedł na nowotwór i Państwo zbyt przeżyli....chcą kota. Na kotach się nie znają, zatem żadne oswajanie, dom doświadczony nic z tych rzeczy. Są kompletnie zieleni do czego się przyznali i poszukują bezproblemowego kolesia.......
  13. Fajny chłopaczek:-) Ja sobie go zapamiętam, jakby co..... Wprawdzie mam na głowie jednego takiego czekoladowego kolesia ( nie przypomina jamniora), ale ma ADHD.......no dynamit po prostu. Ma 6 miesiecy, jest cudnej urody, rozpuszczony jak dziadowski bicz i nikt tej torpedy nie chce.......
  14. Ej.......no to Lisię udało jej się pogłaskać po tygodniu chyba...! A w ogóle mam sprawdozdanie od dziewczynek:-) Całkiem to fajnie wygląda tfu tfu na psa urok.
  15. No mnie też nieśmiało przebąkiwała........tak po prawdzie, to 200 zł, to naprawdę stawka głodowa. A i w ogole jakoś tak optymistycznie o Burce zabrzmiało.... Dziewczyny plisssss jakby ktoś kota chciał..tak mi sie zakociło wokół, ze az mi sie w głowie kręci.
  16. Jamniki są cool w każdej postaci moja droga Bianko:-). Powinnaś sobie taką mamkę sprawić.... Cholera...kiedyś jeszcze będę miała jamnika słowo...
  17. No to tak krótko i konkretnie: - jak sądzisz czy odnalazłby sie w rodzinie takiej 2 + 6 letnia dziewczynka? Mam cos na kształt domu dla rudego kocurka - ma być starszy ( w sensie nie kociak), kastrat, jedyny w domu. Warunek : miziasty, proludzki, prodziewczynkowy. Ma lubić włazić na kolana, spać w łóżku i takie tam.Achaś i kuwetkowy.... No po prostu kocur dla rodziny....taki co to pomruczy do ucha, pooglada razem telewizję, wlezie do łożka....
  18. Cały czas czekam, bo miał się taki jeden dom odezwać po niedzieli........fajny dom. Nooo ale na razie cisza....ech
  19. No proszę:-) Nie miałam pojecia, ze Wy tak blisko. Patrycja da radę....nie takim dawała:-) ......pamietam taką historię, o psie w schronie co z budy nie wychodził. Nie chciał i tyle. Patrycja przyjechala - jak to z budy nie wychodzi? Wlazła, zabrała do siebie....no i chyba został ( a własciwie została ). Okazało sie po prostu, ze nie widzi. I się zwyczajnie bała wychodzić.
  20. Nikt jednego zapytania w jego sprawie. Mój dół osiąga poziom rowu mariańskiego....
  21. Ty ale weź napisz coś wiecej.........jak podróż, jak na nowym miejscu.......no w ogóle, w ogóle!
  22. [quote name='gusia0106']Dostałam PW od Weroni. Prawda jest też taka, że większość ludzi o Rudziku zapomniała. Trzeba by poprzypominać - kto porozsyła wątek po znajomych? ;) Same wiecie jak to jest - pies od półtora roku w przytulisku, tragedii brak, ludzie z wątku uciekają..[/QUOTE] No ja jakby już zaczęłam, co nie:diabloti: Nigdy w życiu zaden pies tyle nie tkwił w moim podpisie. Nawet z nowotworem, bez łapy itp. I życzę sobie zeby ten też zniknął udając się w siną, lepszą dal.
  23. I niech da efekt. Dziś po raz kolejny doszłam do wniosku, że wolę psy, koty i inne tam takie od rozmów z ludzmi. Przez dobre 40 min tłumaczyłam jednej pani, ze psy na baterie to my nie mamy...... I ze genralnie nie mozna sobie wymyśleć i zaprogramować psa. I to, ze pies w dt zachowuje się tak i tak, to też nie jest gwarancja ze u niej będzie sie dokładnie tak samo zachowywał........bo jak zmieni stado, dostanie irracjonalnie podchodzących ludzi....to sam usiłując wybrnąć z sytuacji moze np. gryźć. Pies któremu dt pozwala na 2 h bieganie zdemoluje dom ludziom wyprowadzającym go 2 razy po 5 min. I to nie dlatego, ze pies jest "głupi i złośliwy" tylko dlatego, ze ludzie nie spełniają jego potrzeb. MAAAAATKO czemu ludzie tego nie są w stanie pojąć?! Oni chcą zeby : nie brudził, nie niszczył, rozwiązał problemy emocjonalne dziecka, nie gubił sierści, był dobrze wychowany, niekłopotliwy, spokojny, szalenczo oddany wobec dziecka, niewielki...............itp. Wysłuchałam Po czym zapytałam "a jakimi państwo chcecie być właścielami" Szok??? no jak to........ No skoro pies ma być aniołem........to co dostanie w zamian? - zapytałam...... No jak to??? No skoro ma tyle obowiązków to jakie ma prawa? Wolno mu np. mieć biegunkę? nie mieć ochoty, gonić za gołebiami, nasikać sąsiadowi na wycieraczkę? Oprócz obowiazków prosze mi wymienić prawa...... ech.........
  24. Dokładnie tak. Bo wiecie.........jeśli pies ma kłopoty z poruszaniem, zatacza się, przewraca - nie dzieje się tak bez powodu. To nie oznacza, zmianę decyzji co do dt, to oznacza, ze trzeba innych przygotowań......zaplecza finansowego np. Badania, leczenie........diabli wiedzą co jeszcze. My akurat wiemy ile to moze kosztować, nie tak dawno u Gusi był Ares krzyczkowy - po operacji stawu biodrowego. Rudzik nie ma żadnych deklaracji, żadnego posagu. Ok wyląduje w dt - i co dalej? Pomagać, ale z głową to jest myśl przewodnia:-) Dlatego każda informacja na wagę złota, bo dzięki temu można sie odpowiednio przygotować. Wiedzieć z czym przyjdzie się borykać...
  25. Mozesz i pojutrze.........luz
×
×
  • Create New...