-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Tinka słabo chodzi i plączą jej się nogi po urazie mechanicznym. Była regularnie katowana zanim trafiła do zakonników. Nie jest to operacyjne. Nie ma cieczek, liczymy, że poniedziałkowe USG wykaże, co dzieje się w brzuchu. Aktualnie bardzo się ożywiła, leczenie uszu, odrobaczeni i karma robią swoje. Wizyta przedadopcyjna jest badzo potrzebna, napisałam do kolejnych osób, może tym razem ktoś znajdzie czas. To byłaby wielka pomoc dla Tinki.
-
TAŃCZĄCY Z WILKAMI... pies z lasu, zaburzenia neurologiczne, PILNIE DT
tamb replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Może do niedzieli ktoś zadzwoni. Trzymam kciuki. -
TAŃCZĄCY Z WILKAMI... pies z lasu, zaburzenia neurologiczne, PILNIE DT
tamb replied to missieek's topic in Już w nowym domu
[URL]http://www.dziennik.krakow.pl/pl/po-godzinach/przygarnij-zwierzaka/1161618-agent-szuka-domu.html[/URL] -
Pani zainteresowana adopcją, mieszka w Mąkoszycach, koło Sycowa, zabierze wolontariusza z Wrocławia i odwiezie. Chce Tinę, jest w kontakcie z moją koleżanką. Jeśli ktoś byłby chętny spotkać się z potencjalnym domem, proszę o numer tel na pw, albo bezpośredni kontakt do osoby opiekującej się sunią. Nr tel jest w pierwszym poście, w ogłoszeniu. Tina w poniedziałek będzie szczepiona i będzie miała robione USG jamy brzusznej.
-
Przecinek nie szuka domu, wrócił do swojego, w którym jest kochany.
tamb replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Włączyłam internet a tu ... niespodzianka. Witamy na dogomanii. Więcej takich właścicieli, którzy szukają psa tyle miesięcy i znajdują. To wielkie szczęście. -
Z sunią wszystko w porządku, spała z Panią w łóżku. Wielkie podziękowania dla Stowarzyszenia humanitarno-ekologicznego "Dla Braci Mniejszych" za spłacenie brakującej kwoty u weterynarza. Togaa, dziękuję za Twoje zaangażowanie i wielką pomoc.
-
Przecinek nie szuka domu, wrócił do swojego, w którym jest kochany.
tamb replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Za suką. Ludzie bardzo w porządku, to wielka radość, że wrócil do siebie. To było wielkie szczęście. Pan Patryk się zaloguje. Pokazałam dogomanię. Dodam, że trudno jednak ocenić przeszłość psa po zachowaniu, zaraz po znalezieniu, w sytuacji, dla psa stresującej. U mnie Derek był na poczatku przerażony, myślałam, że długo bezdomny, a po powrocie do swojego domu, wesoły, szczęśliwy, otwarty. To najwspanialsze zakończenie, jakie można sobie wyobrazić. -
Przecinek nie szuka domu, wrócił do swojego, w którym jest kochany.
tamb replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Jestem u Pana Patryka, w domu Derka. Wielka radość, domek super. Prawdziwy cud. -
Łódź- Stefan. Nieudana adopcja. Pilnie potrzebny dom
tamb replied to szajbus's topic in Już w nowym domu
[URL]http://www.dziennik.krakow.pl/pl/po-godzinach/przygarnij-zwierzaka/1158237-shaker-szuka-domu.html[/URL] -
Przecinek nie szuka domu, wrócił do swojego, w którym jest kochany.
tamb replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj byłam za Wieliczką, w sprawie adopcji Meli i zadzwonił telefon. Ktoś rozpoznał w Przecinku swojego 8-letniego psa, zobaczył go na stronie adopcyjnej Radio Bielsko. Nie było warunków do rozmowy, umówiłam się na telefon, na jutro. -
Wracając z adopcji Meli (teraz Misi), byłam u Tiny. Jest ufna, kochana, bardzo łagodna. W tej chwili ma dużo karmy i będzie wizyta i u doktora Orła. Plączą jej się nogi, jest chuda. Z rzeczy pozytywnych - maść do uszu ma wyciskaną codziennie, jest też czesana. Opiekunka Tiny zaloguje się i będą informacje z pierwszej ręki.
-
Domek dobry, Pani miła, Mela została. Przyjechałam i padam, emocje opadły, chcę tylko spać.
-
Wyprowadziłam sie z Krakowa do Bielska-Białej, 10 miesięcy temu, sunia jest za Wieliczką. Dlatego nigdy jej nie widziałam, zrobiłam tylko alarm telefoniczny, po telefonie mojej koleżanki z Wieliczki. Jest efekt, dziękuję wszystkim bardzo. Jutro rano jadę zawieźć moją tymczasowiczkę - Melę do domu stałego, za Wieliczką. Pomoże mi właśnie koleżanka od "Tinki" i ona zrobiła mi wizytę przedadopcyjną. Wszystko jej przekażę, będzie dużo czasu na rozmowę. BUDRYSEK, bardzo Cię poszę, wyślij mi swój numer telefonu na pw, bo jutro nie będę miała dostępu do komputera. Przekażę opiekunce Tinki, żeby podać dane do wizyty przedadopcyjnej. Badzo Ci dziękuję. Będę męczyć koleżankę, żeby zalogowała się na dogo. Wiem jednak, że ma tak mało czasu, że maile sprawdza co drugi dzień. Ale będę męczyć.
-
Zadzwoniłam do koleżanki, był bardzo obiecujący telefon z Metra. Zainteresowana Pani mieszka 60 km od Wroclawia i jest skłonna pojechać po wolontariusza do Wrocławia i po wizycie przedadopcyjnej zawieźć z powrotem. Wie, że pies jest chory, wymaga leczenia, nic jej ie przeraża. Może jest ktoś, kto zrobiłby wizytę przedadopcyjną? Można sprawdzić domek, a niezależnie robić przy Tinie, co trzeba, zanim dojdzie do adopcji.
-
Koleżanka zorganizowała wszystko w godzinach swojej pracy (musi odpracować), trzy osoby do pomocy były postawione na nogi i jeden weterynarz o umówionej godzinie nie przyszedł. Po 40 minutach czekania przed lecznicą, w rozmowie telefonicznej okazało się , że wizyty nie będzie. Drugi weterynarz najwyraźniej bał się przy Tinie coś robić, "bo pies nieszczepiony". Nie chciał zrobić badań a Tina specjalnie była na czczo. Następna wizyta będzie w Krakowie, u ortopedy polecanego przez wolontariuszy. Na tym etapie są rozbieżne opinie, do kogo iść. Będę się z koleżanką "od Tinki" widziała osobiście jutro i wszystkiego się dowiem. Aktualnie wszystkie informacje mam telefoniczne. Weterynarz skasował za odrobaczenie i maść do uszu, nie piszę ile, bo nie chcę przekręcić.
-
Informacje z wczoraj: doszła karma, ANETTTA przysłała. Wielkie podziękowania. Tina była u weterynarza i okazało się, że jedno oko do operacji, prawdopodobnie będzie potrzebna operacja ortopedyczna (Tina chodzi, albo leży, nie siada), zapalenie uszu. Weterynarz tylko odrobaczył, wyczyścił uszy i dał maść. Za tydzień szczepienie i trzeba zorganizować wizytę u dobrego ortopedy, żeby nie ryzykować. Krew nie pobrana bo weterynarz stwierdził, że wiadomo, że wyniki złe, nie chciał prześwietlić ..... bo pies nieszczepiony. Okazało się, że ktoś z rodziny oprawcy dostarczył Tinę, 4 lata temu do klasztoru, tak pobitą, że miała na całym ciele rany, nie chodziła i była szkieletem. Zakonnicy przyjęli ją z litości, smarowali maściami ale nie wiedzieli, że psu daje się coś innego, niż resztki ze stołówki (chleb z zupą), czy chodzi do weterynarza. Sprawa Tiny wyszła, kiedy zwrócili się do mojej znajomej, że trzeba pomóc przy podrzuconych kotach, które się rozmnożyły. Nie mają złych intencji, chcą współpracować, ale nie mają pojęcia o potrzebach psa czy kotów. Koty wyłapane do adopcji a Tina może u nich być aż do znalezienia domu. Nie jest wiązana, teren jest ogrodzony, karmę trzeba dostarczać, zapewnić leczenie i szukać dobrego domu, gdzie będzie kochana. Tina po pobiciu, nie ma cieczek, nie jest wysterylizowana. Ja przekazuję informacje, od koleżanki, która się nią opiekuje. Jeśli coś przekręcę, z góry przepraszam.
-
Mela będzie w nowym domu Misią i jedzie tam, w poniedziałek.