Jump to content
Dogomania

Agata69

Members
  • Posts

    9908
  • Joined

Everything posted by Agata69

  1. [quote name='fona']kurcze, co tymi lapami... jak wylizuje nadal, to moze kolnierz... trzymaj sie![/quote] trzymam sie , trzymam... nie mam wyjścia...
  2. [quote name='Szyszka']Agatko nie moge uwierzyć:placz::placz::placz: Co za okropny dzień!!!!!!!!!!!!!![/quote] Kochana, wierna Szyszko! Ty masz teraz najważniejszą misje do wykonania. Nie martw się , myśl o sobie, je.steśmy z tobą, całe nasze potargane stado!
  3. gotujemy dzisiaj wołowinkę z ryżem i zaczynamy naukę posłuszeństwa. biedny ten mój starulek Bejuś jak mówi moja Maynia. Bolą go łapki, stawy.. a tu idzie wiosna A mi potrzeba siły żeby stawiać czoła wszystkim problemom, bądźcie z nami, dajecie nam tę siłę...
  4. 4 łapy bolesne i sączące, Bej leży jest osowiały. Każdy mówi co innego: uczulenie, gronkowiec, grzybica. Jutro jedziemy rano do weta. On nie daje smarować tych łap bo go bola. Spacery to koszmar. Boli mnie głowa i mam dość...
  5. Bej ma rozorane już 3 łapy od lizania. Chodzenie sprawia mu ból i znaczna trudność. W ogóle widzę że czuje się gorzej. Oczywiście wet nie miał ochoty przyjechać na wizytę domową, a idzie weekend....
  6. [quote name='fona']Spokojnie. Nie klep go, nie psychaj, nie dotykaj, gdy chcesz na nim cos wymoc, lecz naucz go komend "zejdz", "zostan" itp. wypowiadanych stanowczym glosem - i nie odpuszczaj. Gdy chcesz, zeby zszedl z lozka, mow "zejdz", jak to nie wystarcza, przypnij mu smycz i go sprowadz. Nie spychaj, bo moze ugryzc. (Lol mojej siostry ja gryzl w takich sytuacjach, byla zalamana. przypinalam smycz i schodzil bez problemu, teraz juz reaguje na samo "zejdz"). Na razie moze nie kastruj, daj mu jeszcze z miesiac na ochloniecie, w w emocjach mozna tylko poglebic problem. zle zachowania ignoruj[/quote] To znaczy jak warczy na dziecko to mam pozwalać? Myślałam że trzeba stanowczo zareagować. Moim prtoblemem jest że kocham za mocno i całay świat wchodzi mi na głowę. Przecież ja 2,5 letnią dziewuchę karmię piersią bo mi żal ją odstawić.
  7. Słuchajcie, poipełniłam jakiś błąd. Dzisiaj nad ranem mój mąż próbował wyprosić Beja z sypialni, ten nie chciał, aż w końcu zaczął warczeć. Myślałam że to incydent, ale rano zawarczał na Przechodzącą Myszę, a przed chwilą na moją małą Marysię , która chciała go pogłaskać. Skrzyczałam go i pogoniłam na legowisko. Klepnęłam go po futrze to i na mnie burknął. Ja sobie nie mogę na to pozwolić, w domu pełnym ludzi. jeśliu będzie się to powtarzać to będę musiała go oddać do adopcji.
  8. Kopiuję z innego wątku własną wypowiedź: W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe. Sonia zyła przy ruchliwej ulicy kilka lat, wydawała się okazem zdrowia i woli życia. Tym bardziej że nagle otrzymała od losu wszystko o czym marzy każdy pies. Wyadoptowałam ją własnoręcznie, mimo wszystko było warto, chociaż czuję się podle, nigdy nie zapomne tych oczu. Sonia zginęła w ciagu 2 dni. Co prawda jej opiekunka zadzwoniła z lecznicy z powiadomieniem mnie o rokowaniach i swojej decyzji. Sonia była zdrowa jak ryba, tak się wydawało. Też mogłabym wylać pomyje na DS i podejrzewać że ktoś nie dopilnował psa należycie. Mogłabym, gdyby jego stała opiekunka nie była moją siosrtrą a ja nie widziałabym Soni na codzień. Ona miała jak w niebie. Ja też na tym wątku wypowiadałam się niepochlebnie na temat opiekunów Berniego. Odchodzą stworzenia o które walczymy i ponoszą nas emocje. Ale doświadczenia życiowe weryfikują nasze poglądy. Chcę wierzyć, że Berni miał kochający dom i tak jak Sonia odszedł bo tak chciał los. Jeśli kogoś uraziłam swoją pochopną i niedojrzałą wypowiedzią - przeprasza. Sonia i Berni już szczęśliwi na zawsze.....
  9. Przed chwilą napisałam na innym wątku: W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe. Sonia zyła przy ruchliwej ulicy kilka lat, wydawała się okazem zdrowia i woli życia. Tym bardziej że nagle otrzymała od losu wszystko o czym marzy każdy pies. Wyadoptowałam ją własnoręcznie, mimo wszystko było warto, chociaż czuję się podle, nigdy nie zapomne tych oczu.
  10. Bej dzisiaj dał popis. Zobaczył po drugiej stronie rzeczki onka i tak się rozwścieczył ze chciał płynąć wpław. Stwierdził jednak że trochę za zimno, więc pobiegł do najbliższego mostka, nie zważając na moje wrzaski, przebiegł go i dopadł do onka. Była straszna awantura, pan onka pobił Beja smyczą, trochę poskutkowało, ale nie na długo, zanim go złapałam Bej pogalopował szczekając do przechodzącej pani. Z duszą na ramieniu patrzyłam na zajście, na szczęście nic się nie stało. Teraz Bej będzie chodził tylko na smyczy i muszę kupić mu kaganiec. Mam serdecznie dosyć jego wyskoków. Spacery z nim, kiedy prawie wyrywa mi rękę to żadna przyjemnośc. Kiedyś ja szłam sobie swoim tempem, Bej wybiegał do przodu, wracał, było fajnie. Teraz jest koszmar. Zamierzam porozmawiać z jakąś trenerką. Myślę że jego zachowania ma związek z tym, że on się poczuł psem domowym i teraz broni nas przed złem tego świata. Naprawdę dziękuję. No i chyba go ciachnę, może to go trochę uspokoi. W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe.
  11. On ostatnio strasznie reaguje na inne psy. A przecież latał po miescie i nikogo nie zaczepiał, to był łagodny pies. Czy jego zachowanie nie jest związane z tym że teraz ma kogoś o kogo trzeba się troszczyć i go bronić? A tak zaczynamy dzień: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/4876/b242ox7.jpg[/IMG][/URL] [U][COLOR=#465584][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img517.imageshack.us/img517/6508/b243xk3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=517&i=b243xk3.jpg][IMG]http://img517.imageshack.us/img517/6508/b243xk3.91981a3469.jpg[/IMG][/URL][/COLOR][/U]
  12. Dzisiaj byliśmy u weta, Bej ma się lepiej.- Mamy dylemat czy kastrować czy nie. Bej ucieka i jest agresywnie nastawiony do dużych psów. To bardzo uciążliwe na spacerach. Z drugiej strony jeśli po kastracji utyje to ucierpią jego biedne stawy. Może wypowiedzcie sie na ten temat. Bej ma 10 lat przypominam. Ja chciałabym go ciachnąć, ale nie chcę sprawiać mu cierpienia. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img139.imageshack.us/img139/8540/b233uj8.jpg[/IMG][/URL] A to wieczorem, sielanka rodzinna. Na pierwszym planie kawałek Myszy. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img139.imageshack.us/img139/7558/b234uo4.jpg[/IMG][/URL]
  13. podtrzymuje ofertę dołozenia się do hotelu, ale mam nadzieję że znajdzie domek szybciej
  14. szyszka, a może do jakiegoś dobrego hoteliku go, ja się dołożę.
  15. Bej ma nadal niewyjaśnioną sytuację prawna. W każdej chwili ktoś może przyjść i się o niego upomnieć. Staramy się rozwiązać ten problem z p. Prezes TOZu
  16. [quote name='fona']Agata69, a buda przyjechala?[/quote] W SRODĘ BUDY JESZCZE NIE BYŁO, OGLĄDAŁAM TYLKO JEJ ZDJĘCIA, NIESTETY FIZYCZNIE ZERO......:mad:
  17. TOZ we Włocławku ma taki ogrodzony teren z dwiema budami, przyjmowane są tam pieski do czasu znalezienia domu. Psy są karmione i wychodzi się z nimi na spacer. Ale większą część dnia psiak jest sam. Jeśli to odpowiada mogę porozmawiać z panią prezes.
  18. [quote name='fona']podobny czy niepodobny, powinny zostac przeznaczone na psy w potrzebie, kurde fix!![/quote] To miałam na myśli właśnie. Ludzie wpłacający pieniadze często robia to odmawiając sobie czegoś, więc nie widzę powodu żeby ktoś je sobie przywłaszczył. To burzy wiarygodność nas Dogomaniaków.
  19. [quote name='hankag']Oj Agatko gdyby wiedzial...to dolączylby do grona najszczesliwszych....co ja gadam....on juz jest szczesliwy ...i wcale nie przypuszcza ze mogloby sie coś zmienić :evil_lol: Agatko on Cie pokochał dawno ....wysiadywal i plakal za Tobą ...ile bylo wylanych łez Twoich i jego :placz: .......on w zyciu nie przypuszczal ze pozwolisz mu ze soba byc ...i dlatego poszedl sobie w swiat ....ale dobry jego Duszek go znalazl ......i dal mu szczescie , ktore go opuscilo ....Jestes Kochana Ty i Twoja Rodzinka ....bo przeciez i Oni go zaakceptowali :loveu: .......ja mysle ze juz tak zostanie :loveu:[/quote] Hania, ty kochana małpo, piszesz mało, ale jak napiszesz to wiesz co mówisz. Spróbujemy być razem, mam nadzieję że nam się uda ( i nie eksmitują mnie z powodu notorycznego zakłócania spokoju).
  20. [quote name='Szyszka']Oj Agacia Ty to masz serducho!:loveu:[/quote] Odezwała się kobieta z sercem z lodu:loveu:...
  21. będę monitorować Szopa co jakiś czas. Jeśli chodzi o kasę , to mam wrażenie, ze obecny właściciel sobie radzi. Jednak z drugiej strony, jeśli życzliwi wpłacali konkretnie na pomoc Szopenowi, to te pieniadze powinny zostać rozliczone i przekazane na jakiś podobny cel.
  22. Powiem tak: gdyby znalazł się dla Beja dom taki jak mój, to znaczy z miłością i cierpliwością, taki na zawsze i pewny, to pewnie był była skłonna Beja wyadoptować. jA TEGO PSA KOCHAM, JEST TAKIM STARYM, KOCHANYM ŚMIERDZIELEM, Z WIELKIM BRĄZOWYM NOCHALEM. Moje dzieci go akceptują, dalsza rodzina ( w tym TZ) nie ma nic do gadania. Na razie dzielnie wstaję przed wszystkimi i idę na spacer , najpierw z jednym, potem z drugim. Moje rozterki wynikają nie z tego, czy ja chcę czy nie chcę żeby Bej został u nas, tylko z obawy czy na dłuzszą metę napewno sobie poradzę. Ja właściwie cały czas jestem sama z dzięćmi, do tego pracuję. Teraz w wyprowadzaniu Beja pomaga mi bardzo syn. Ale za 3 lata on wyjedzie być może na studia, zostanę z małą dziewczynką i 2 psami... Nie, chyba takie czarne wizje sa bez sensu... Dajcie mi jeszcze chwilę... Dom z Bejem jest naprawdę pełniejszy, te wszystkie zabawne chwile z Myszą w roli głównej, ich rywalizacja. Ale też ciągły bałagan i brud zaraz po generalnym sprzątaniu. Z drugiej strony kupiłam mu już łóżeczko i miske... Żeby on wiedział co ja tu wypisuję...
  23. Boże , jaki biedny. Nic nie mogę dla niego zrobić, niestety. Poszukajmy tymczasu dla biedaka, tylko tak będzie miał szansę na dom. Wiewm po moim Beju. Ludzie nie wezmą psa z ulicy. Być może mogłabym zaoferować mu budę na ogrodzonym terenie ale nie wiem czy to jest jakieś wyjście.
  24. JESZCZE TAKIE ZDJĘCIE SZCZUPŁEGO, NIEADOPCYJNEGO sZOPENA, PRAWDĘ MÓWIĄC SAMA ZACZĘŁAM MIEĆ WĄTPLIWOŚCI CZY NIE MA TU JAKIEJŚ PODMIANKI:cool3: [IMG]http://img514.imageshack.us/img514/8750/schron18050731sszopenyy6.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...