Jump to content
Dogomania

Agata69

Members
  • Posts

    9908
  • Joined

Everything posted by Agata69

  1. W ogóle nie pojechałam. Dom jak się okazuje znany wolontariuszom z Torunia. Mieli psa ze schroniska i sobie nie radzili, nie słuchali rad behawiorysty. Pies miał lęk separacyjny. Oddali go do schroniska i pies tej samej nocy został zagryziony w kojcu. Odechciewa mi sie wszystkiego. A to Misia miejscówka nocna, na kanapie, wśród hiszpańskich poduszek.
  2. Elza czuje sie jako tako, jak to babcia. czasami ma lepszy , czasami gorszy dzień. Od nowego roku wykruszyły sie datki na utrzymanie Elzy. Do tej pory Elza dostawała co miesiąc od Kasi i jej kolezanki 50 zł. Teraz zostało tylko 25 zł. Moze ktos wsparłby Elzę stałym datkiem na jedzonko?
  3. Jutro jedziemy , jezeli pani potwierdzi smsa o wizycie. Jest mi coraz ciężej z 4 psami. Miodek odmówił wspólnych spacerów. On nie chce leciec na oslep, chce spokojnie spacerować, łapka za łapka. W związku z tym mam teraz po 3 tury spacerów. Najpierw wyosze Myszę , która sie załatwi albo nie. 50 na 50. Potem Miodeczek. Na końcu Misio i Psota, którzy potzrebuja długiego i energicznego spaceru. Wyspacerowana jestem po wsze czasy.
  4. Przyniosłam Dodzie wode w słoiku ale nie miałam w co wlać. Wszystkie garnki które przynoszę po jkaimś czasie giną. Tak te psy funkcjonowały przez lata. Budę na zdjęciu kupiłam 3 lata temu. Budę szopena tez kupiłam z własnych pieniędzy. Ech...
  5. Zmobilizowałyscie mnie, dzisiaj pojechałam do Dody, a nie byłam prawie 2 tygodnie. W niedzielę zagoraczkowała mi Marysia, nie mogłam ruszyć sie z domu, a w tygodniu to nie ma szans. Wracam do domu prawie po ciemku. Dzisiaj miałam sprzątać ale ubrałam sie i pojechałam. Doda sie zestarzała wg mnie. Moze i pogodziła sie z faktem , że jest sama. Stan psychiczny uważam za dobry. Jest zapasiona, brak ruchu. Bardzo cieszyła się ze spaceru. Zawyła dwa razy jak ja zostawiłąm. Obiecałam , ze zajrzę jeszcze w niedzielę. Jak nic sie nie wydarzy. biedna ta Doda. Nie było o nia ani jednego telefonu.
  6. Luluś, czarny samotny pies, całe życie bezdomny, śpiący pod lasem... Teraz domowy pies u Agnieszki. I fajnego ma kolege. Adopcje starszych psów.... największa radośc i satysfakcja. W sobote jedziemy z Misiem na wizyte PA. Do Torunia. Zobaczymy.
  7. 6, plus 2 taborety. Jest potencjał.
  8. Misio lubi spać pod krzesłem. Z tyłu , pod drugim, Psotka.
  9. He, he, he. Ostatnio byłaś Kraków, znaczy co. Chciej go , prosze. Jest słodki. Przy okazji odwiedze syna i damę z łasiczką, znaczy z gronostajem.
  10. Mar.gajko, ty sie zdecyduj co ty jestes i mnie nie prowokuj. J aci go przywiozę jak ty masz takie super pomysły.
  11. Misio was pozdrawia. Nawet sie fajnie tu u mnie czuje. Z Psotą sie bawi, ganiają się po mieszkaniu, Psota odgryza mu uszy, Misio zagryza Psotę. Taki fajny pies, a sie u mnie marnuje.
  12. Wizyta nic by nie dała. Ja juz straciłam do tej osoby zaufanie. To nie wrózy nic dobrego, a z Misiem ryzykować juz nie bedę. Zresztą ona mi odpisała, ze te psy były znalezione, docelowo duże, i ze oddała je na wies nie na zewnątrz ale do domu. W co nie wierzę. Psy w domu na wsi zdarzają się bardzo rzadko, tylko u ludzi z miasta przesiedlonych, duze psy w domu to prawziwa rzadkość. Kobieta konfabuluje. Zreszta juz po wszystkim. A Misio nadal siedzi na kanapie, czasami pod łózkiem. To najgrzeczniejszy pies w mojej sforze. Najchetniej wyadoptowałabym Myszę, ale to marzenie scietej głowy. Zreszta Mysza mnie kocha, chociaz ostatnio chciała ugryźć.
  13. Wiem, wiem ale to za duze ryzyko.
  14. A zagwarantujesz pieniadze na hotel? Ona moze żyć jeszcze wiele lat, a domu moze nie znaleźc wcale. Ja hotelowałam ostatnio małego psiaka , deklaracje wykruszyły sie po dwóch miesiacach. Teraz jest u mnie w domu. mały, ładny, młody. Nie mogę znaleźc mu domu od października.
  15. Byłam wczoraj. około 13 stej, nie było kropli wody. Miska tez usta, ale o to się nei martwie bo Doda raczej gruba jest. Spacerek jedzonko, jogurt. Smutne to jednak.
  16. Zwróciłaś uwagę na to samo co ja. Myślę, ze własne wydała. I ten york jej sie zawinał. Oj nie ma Misiu szczęścia. marysia dzisiaj powiedziała, ze Misiu chyba skazany jest na nas. kazałam wypluć to słowo 3 razy za siebie.
  17. Tak, ja tez tak mam. rano to ja musze wyjść z nimi 5.30, prawde mówiac to ja sie boję, bo wychodze na park. czarno i straszno, do dupy taka rosyjska ruletka. Kiedyś ktos mi dupe przetrzepie. za to wiosna mam fajnie. A dzisiaj to w ogóle pogoda była fantastyczna, lało i drzewa nam łamało w parku, az strach wychodzic.
  18. Mejl od pani zainteresowanej Misiem, bardzo prosze o szczere opinie: ...Z zawodu jestem ekonomistą, ale i też rencistką (od urodzenia), posiadam lekki stopień inwalidztwa (tj.III gr), pracuję jak już nadmieniłam w rozmowie telefonicznej w szpitalu (Jurasz), to stała praca. Mąż niestety nie pracuje, a może i w tej sytuacji to stety, również jest inwalidą, ale chodzącym. Mieszkamy w ....... W wieżowcu na 3 piętrze z windą, na osiedlu usytuowanym praktycznie w samym centrum, ulica na której mieszkamy jest jedną z głównych w naszym mieście. Okna naszego mieszkania wychodzą między innymi na jeziorko...staw przy którym w okresie wiosenno-letnim fajnie się spaceruje. Nasze mieszkanie posiada duży balkon na którym ze spokojem zmieści się Misiu jak i cała nasza rodzina. To mieszkanie 3 pokojowe. Jakieś 3-4 przystanki od nas jest tzw....... oaza ciszy i spokoju z pięknie zalesionym terenem, łąkami i stawami. W naszym domu jak sięgnę pamięcią od zawsze było dużo zwierząt począwszy od tych ptaszków, gryzoni, a skończywszy na naszej wielkiej Miłości jaką są psy. Te pierwsze były wiadomo kupowane ze sklepów, ale psy nigdy zawsze były to raczej znajdy, ratowane czy ze schronisk nigdy nie kupowałam psów, bo wychodzę z założenie że lepiej jest ocalić niż kupić. :) I tak był Fiduś, Pysia, Lakuś, Maks, Figa, i Ori. Fiduś szczęśliwie dożył starości i był z nami 17 lat (2005 roku odszedł za tęczowy most), ;( Maks niestety zachorował i też już go z nami. :( Lakusia, Pysie, Figę wydałam rodzinie na wieś, do dzisiaj mamy z nimi kontakt :) Był z Nami Ori,, wet.powiedział że to musiało być otrucie... od miesiąca nie ma go już z nami :( Tak dużo mam myśli w głowie, i zarazem jestem szczęśliwa, dzieci żałują że już dziś nie możemy do Pani jechać i spotkać się z Misiem. Przyjadę na pewno nie ma mocnych :)) Jestem w trakcie załatwiania transportu, i najprawdopodobniej przyjadę z koleżanką i synem :)
  19. O, najlepiej dla siebie, wtedy Misio nie musiałby juz nic szukać. Wczoraj telefon o Misia spod Krakowa (dlatego do ciebie dzwoniłam). Rybno czy jakoś tak. daleko ale tam miło sie rozmawiało. PO dwóch godzinach zadzwonili ze maja juz psa. Nienormalni. Zainteresowała sie tez nim moja była uczennica, żal jej Misia, ale pracuja cały dzień - bez sensu.
  20. Jutro pojadę. Obiecałam sobie ze bede jeździć w tygodniu, ale cięzko jest. Jak wracam z pracy to już ciemno...
  21. No wiem, ale on po tej tułaczce juz się do nas przyzwyczaja, coraz bardziej nas kocha. Opornie idzie z tym jego domem. Mis to ideał psa w domu, przekleństwo na spacerach. szukam jednak domku z ogrodem.
×
×
  • Create New...