-
Posts
1335 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Blow
-
[quote name='despera']Witam, mam podobny problem z Nestorem, tylko że on ma już prawie 2 lata. Próbowaliśmy z linką-powstrzymywałam ucieczkę, ale nie przychodził. Nie działają zabawki, przysmaki, pochwały... W domu jest raczej posłuszny, na podwórku też, na spacerze jeśli "zarządzam" ćwiczenia to też reaguje na komendy-ale jeśli puszczę go luzem, nie ma bata żeby do mnie wrócił, chyba że będzie miał taki kaprys. Dlatego puszczam go tylko na plaży rano, kiedy nikogo nie ma, i w polu-choć to też robi się niebezpieczne, w końcu do ulicy nie jest daleko a on odbiega daleko ode mnie. W sumie do tej pory był całkiem znośny, ostatnio mu się "pogorszyło"-nie wiem, dlaczego, nic się nie zmieniło. Najbardziej boli mnie, kiedy go zawołam, on na mnie popatrzy i sie odwróci, albo kiedy już do mnie biegnie i w ostatniej chwili mija... Co mam robić?[/QUOTE] hmmm....może nie nagradzasz go odpowiednio "intensywnie"?:)widzę,że to ten typ nieswornej powsinogi....;)ciężka sprawa ale do wypracowania:D dalej próbuj ze smakiem(znajdz ten najulubienszy i dawaj TYLKO w nagrode za posluszenstwo) i entuzjastycznie i radosnie go pochwal slownie i ręcznie;)czasem trzeba z siebie zrobic idiote;)innego pomysłu nie mam:)
-
[quote name='mia_mia']cwicz z linka-unikniesz tego ze pies uczy sie ze moze Twoje komendy olewac.. poza tym moze sprobuj zamiast zarcia z pileczka.. moja jak mam piszczaca pileczke-jezyka nie odstepuje mnie na krok.. jesli gdzies odbiega to na przywolania, ewentualnie na pisniecie pilka wraca w mgnieniu oka.. cala zabawa polega na tym ze pies pile dostaje tylko na spacerach i tylko czasami i jest na nia na maxa nakrecony..[/QUOTE] hmmmm....ale tu nie o to przecież chodzi;)nie zawsze masz ze sobą piłeczkę i wtedy co?cos Ci rozjedzie psa bo nie wzięłaś piłeczki;) motyw piłeczki nie kojarzy się psu tak jak powinien...smaki chyba jednak lepsze:D
-
eeeeee.....nie sądzę,żeby karma była powodem aż takich problemów behawioralnych.nie mam pojęcia,na podstawie czego weterynarz stwierdził,ze psu nic nie jest.mozesz powiedzieć ,w jaki sposób go badał?
-
[quote name='Aisa_']Wiem, że jeszcze duuużo czasu do wystawy, ale może jednak ktoś się wybiera...? Czasem odnoszę wrażenie, że na Dogo nie ma nikogo z Gdyni :roll:[/QUOTE] jak to nie ma nikogo z Gdyni?!Są!Są!:D:D:D:D:D my też jesteśmy;)niestety bardziej kundlaści jestemy;) pójdę popatrzeć chyba:D:D:D:D mam pytanko,jako,że nie miałam jeszcze przyjemności być na jakiejkolwiek psiej wystawie... czy "widownia" płaci za wstęp?i czy może przyprowadzić własnego psa?:)
-
PSEUDOHODOWLA księdza - zgłosić do jego przełożonych?? Czekam na rady!
Blow replied to Greven's topic in Pseudohodowle
eeeeem....nie zapominajcie że ksiądz jest też normalną prywatną osobą fizyczną,która ma też swoja prywatne zycie i może robić to co normalni ludzie.nie rozumiem więc dlaczego miałoby się gotraktować w jakiś inny sposób,niż "normalnego" pseudohodowcę....wydaje mi się że można się tylko przez przypadek ośmieszyć bo takie są realia że pewnie z punktu prawnego nic sie nie da zrobić:( -
jaka rasa??:) to ile Ty ważysz??;)wiem że kuce są silne i wytrzymałe ale bez przesady;)
-
taaaaa.....jak byłam u dziadków na wsi,chciałam kupić psu szampon przeciwpchelny i go wykąpać bo psisko jest w typie kolaka i takie też ma futro a na wsi jak to na wsi pełno pcheł,bo nawet jesli pies nie ma kontaktu z innymi psami,to przytulają sie do niego koty babci ktore sie szwendaja wszedzie i maja niezly zwierzyniec w futerku tak wiec pies ma duze problemy z zoo w siersci i straszliwie sie drapie.chcialam wiec go wykapac a babcia mnie wysmiala:)stwierdzila ze nawet nie dam rady go wsadzic do wanny wiec nie ma sensu,po co tyle zachodu...:/dobrze ze kupila psu chociaz obrozke przeciwpchelna:Di generalnie go rozpieszczza strasznie jak na wiejskie wymogi,tak wiec niektorzy sasiedzi itak sie z babuszki smieja;)choćby z tego powodu ze Ares mieszka w domu pod stolem w Qchni a babcia kupuje mu czasem Chapi :D ale pies ma 11 lat a wygląda i czuje się przewspaniale :loveu: i generalnie to kocham go jak swojego;) jak wzięłam zgrzebło i szczote i wyczyścilam konia porzadniej odrobinke niz tak zeby tylko usunac widoczny brud ze sciolki to tysz sie ze mnie ludziska smialy;)potem kupilam dziadkom koze,która wychowałam jak psa,bochodzila przy nodze i spacerowalam z nia powsi to stalismy sie slawni w calej okolicy;)
-
[quote name='Hania:)']Obawiam się, że to niewiele da. Mieszkam na wsi i mam dziadków. A oni maja psa w kojcu (REWELACJA - pies nie jest na łańcuchu jak u sąsiadów wkoło). Nie ma mowy, żeby go wypuścić do ogródka, do domu to już nie daj Boże - tyle, że wychodzę z psem na spacer. Wg rozumowania Dziadków - a) sąsiedzi się śmieją, że chodzisz z psami (fakt) b) sąsiedzi się śmieją, że trzymasz Berka w domu c) sąsiedzi się śmieją z psa (a właściwie z właścicieli) biegającego luzem po ogrodzie d) o co się rzucasz, jak pies ma kojec i to wyłożony PŁYTKAMI (sądzę, że psu ten ostatni fakt to akurat dynda i powiewa) Smutna prawda jest taka, że tak samo jak starych drzew się nie przesadza, tak samo nie da się ich przekonać żeby zmienili przekonania. PIES NA WSI (i mam tu na myśli tzw. "wieś spokojną, wieś wesołą") W TYPOWYM WIEJSKIM GOSPODARSTWIE MA MNIEJSZE ZNACZENIE NIż KURA. Kura się bardziej przydaje po prostu. w mojej miejscowości u rdzennych mieszkańców (gospodarka na całego) psa zabija się siekierą gdy: a) zabije kurę b) warknie na pana (a psy, którymi się nikt nie zajmuje i które spędzają całe życie na metrowym łańcuchu w końcu dziczeją i tak się dzieje) c) znudzi się d) sąsiadowi się urodziły TAAAAAAAAAkie wilczury, a ten "stary" ma już dwa lata Trzeba uczyć, uczulać młode pokolenia, u starszego - ja szans nie widzę. To tak jakby ktoś Was nudził o to, żeby zacząć dobrze traktować..... bo ja wiem....... myszy w piwnicy. Zabierać do domu, karmić jakimś Royalem mysim, głaskać. Większość zareagowałaby: Czyś Ty zwariował?! Nie dlatego, że mysz sama w sobie jest obrzydliwa, zła, tylko dlatego, że tak zostaliśmy wychowani: Myszy to szkodniki i trzeba wstawić do piwnicy pułapkę na nie, a nie zapraszać je do łóżka. I dokładnie taki jest stosunek gospodarzy do psów. Dlatego myślę, że takie nawracanie to niestety "nawracanie Wisły kijem". Czyli na nic.[/QUOTE] mhm.....psy zabija się siekierą w najlepszym wypadku:/często gęsto wiesza się je albo "ukręca łeb" :cry: rzygać mi się chce jak myśle o takiej mentalności,co dopiero o czynach:(
-
JAK TO MAŁO KOMU?!!?!?!to,że na razie mało ludzi się nie wypowiada to nie znaczy,że jest ich tu mało z trójmiasta;) jakby sie zorganizowało zlot w 3-city,od razu by się muszyska zleciały na ten temat;)
-
tiaaaa....:D:D:D:D
-
ej no ziomy!dlaczego wszytsko co fajne musi sie dziać na południu Polski?? :cry: zróbmy w trójmieście!!!!!!!!:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
-
heh....mój gówniarz wyzera gówienka z kuwetymojego kocisza:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:Dprzynajmniej nie muszę sprzątać w kuwecie;P(żarcik;)) a tak serio to chyba Qpię mu te tablety bo serio mu czegoś brakuje bo czaasem na spacerze w jednym miejscu żre takie błotko...uzupełnia sole i inne pierdoły,tak więc muszę mu to Qpic. a tak BTW to można to dostac w jakiems normalnym sklepiszu czy koniecznie musze przez neta??
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
Blow replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
lady m:ale w Gdansku przynajmniej jest pare wybiegow dla psa(bodajze we wrzeszczu nieopodal Legionów jest jeden).w gdyni chyba nie ma wybiegów(albo nie slyszalam o takowych) ale automaciszki owszem-są:]np nad samym morzem,na bulwarze:Dw Sopocie jest jeden przed urzedem misata<lol2> ale widzialam tez psią toaletę:D -
to szuper:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:Dzjawimy się obowiązkowo!!!!:D:D:D:D:D:D:Dmoże sie Fado czegoś nauczy??;)
-
SH:dzieki:)ciut przydrogi asortyment na razie jak na moją kieszeń;)pomyślimy,zobaczymy na razie jak bedzie z przyswajaniem rowerka:D co do komend to stanowczo musimy się wziąć za siebie bo coś się psisko rozpuściło mi:)
-
marmara:ja w żadnym wypadku nie chcę,żeby ona ciagnął rower!chciałabym go tylko nauczyć naturalnego zachowania podczas przejazdzki z nim,żeby się nie byał,zeby przywykł do bliskości takiego żelastwa podczas spaceru i właśnie żeby nas nie zabił;) chicken:tej komendy ewentualnie powinnAM go nauczyć;):D
-
[*]Milvunia....mój skarb[*]
Blow replied to Ania+Milva i Ulver's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
rany...jednak przyszła ta chwila:( bidaczysko :cry: ale teraz jej dobrze,zawsze wygodnie,zawsze przyjemnie,zawsze syto,zawsze lekko....jest w psim raju :loveu: rozumiem tą pustkę:( doświadczyłam jej już dwa razy...raz musiałam pomóc w dokonaniu tej pustki :cry: -
P.S.co do koni to chyba wszyscy mamy takie marzenie;) ja miałam niestety tylko okazję zaparkować przed sklepem powozem konnym,a nie wierzchem:(ale dobre i to;)te zazdrosne spojrzenia ludzi....;) :loveu: ;)
-
Behemot:pewnie że byłam na siebie wściekła;) Aggie:muszę cie rozczarować;)mam psy od 18 lat,czyli odkąd jestem na tym świecie i czasem zostawiam psa pod sklepem;)ale nigdy w życiu przed marketem!!!!!!!! :geting angry: jak już to przed osiedlowym i wiążę psa odpowiednio mocno,żeby nie stwarzał dla siebie i kogokolwiek innego zagrożenia.jak wyszłam z poczty i zobaczyłam,że mojego psa nie ma tam gdzie go zostawiłam,w ciągu sekundy przewinęło mi się miliard czarnych scenariuszy przez umysł:ukradli go,uciekł,zgubił się,potrącił go samochód/autobus itp.:)na szczęście bawił się tylkoz jakimś puszczonym samopas psem,który chciał go przelecieć;) a swoją drogą....taki mały offtopik:JAK MOŻNA PUSZCZAĆ PSA SAMOPAS NA OSIEDLE,ŻEBY SAM SIĘ SZLAJAŁ CAŁY DZIEŃ?!?!?!?!?!?!? :cry:
-
jo,dokłądnie!tylko trzeba podejść ostrożnie do tych ludzi,żeby się nie zjeżyli i nie zaczęli działać na złość!:/może trzeba podpytać,dlaczego trzymają psa na balkonie a jeśli okaże się,że zupełnie bez powodu(albo ze zbyt błahego)-zaproponować,żeby psa oddali i pomóc mu znależć odpowiedzialnegowłaściciela.jeśli nie będą chcieli i się nastroszą to poprosić ich o zmianę tej sytuacji,żeby nie męczyli psa.jeśli sięnie poprawi to pójść do nich i postraszyć policją. czy ci "ludzie" byli już uświadamiani,że toczy się wobec nich postępowanie sąsiedzkie??;) jeśli nie to należy ich poinformować,że wielu osobomto się nie podoba a najlepiej wybrać sie na tę rozmowę w parę osób,żeby zobaczyli,że to nie jest "fanaberia" jednej osoby tylko sprzeciw wielu przeciw niewłaściwemu traktowaniu zwierząt:/
-
czasem na spacerze w odludnym miejscu jak sie obydwoje nakręcimy i zaczniemy wydawać dzikie kwiki,huki,ryki i inne odgłosy godowe i nie zauważę,że ktoś właśnie przechodzi obok isię dziwnie gapi,czuję się jak kompletna kretynka;) ;) XP
-
wprawdzie nie wezmiemy udziału ale chyba się przejdziemy z Fadziem i popatrzymy jak dajecie popis w Sopoćkowie:D:D:D:D czy osoby "postronne" mogą przyjść na zawody z psem??(nigdy nie byłam na tego typu imrezie więc nie wiem:()
-
przyznam się,że zostawiam psa pod sklepem,zawsze zostawiałam i nic się TFU TFU nie stało:)ale ostatnio się niezle wkurzyłam bo przywiązałam tak jak zawsze psa do barierki sklepu,który był tuż obok.ZAWSZE wiążę psa bardzo mocno,żeby się rpzypadkiem nie oswobodził bo wypadek murowany.wychodzę....A PSA NIE MA!!!!!!panika!zawał!słabo mi!duszności!latam,patrze,rozglądam się...pytam jakiegos pana czy widzial takiego a takiego psa bo byl tu przywiazany.powiedzial,że widzial jak gdzies biegnie i wskazal mi kierunek.pobieglam,znalazlam,usciskalam i ukochalam. wkurzona bylam niezle.i tak sobie wydeduowalam ze MUSIAL psa odwiazac pieprzony wlasciciel sklepu!bo jak psa przywiazywalam,sklep byl otwarty.gdy wyszlam-zamkniety....ludzka zosliwosc:(
-
i jak tam sprawa stoi??jakieś postępy??
-
Ja mam mojego Fadzinka z ogłoszenia w necie na trojmiasto.pl:) ale wcześniej miał nienajlepiej:( Fado i szóstka jego rodzeństwa urodzili się u jakiegoś pieprzonego sadysty "przez przypadek" :geting angry: matka:onkowaty kundelek do kolan;ojciec:probably labrador bo innej możliwości nie ma,wnioskując po fenotypie;) tak więc kluseczki mieszkały u jakiegoś dziada,który przypalał te parotygodniowe ciapeczki papierosami!!!!!!!! :geting angry: Fadzul miał potem strupki na ślicznym,malutkim,różowiutkim brzuszku :loveu: (teraz ma brzydki,letko łaciaty,wyglądający na brudny bebech;)) w końcu ulitowała się nad psinkami pewna bardzo fajna,miła i dobra kobietka.ta pani chce założyć fundację,zaczęła cichą współpracę z Animals i w ogóle szuka domków różnym bidakom z okolic:) :loveu: cały miot w wieku ok 5 tygodni został facetowi odebrany(niestety matki nie dało rady:() i szczeniury mieszkały u tej pani(brała je nawet ze sobą do pracy do sklepu metalowego,żeby się nimi zajmować;)) i ich fotki zostały zamieszczone w necie:) zobaczyłam-zakochałam się-wzięłam kumpelę-pojechałyśmy kawał w Polskę pociągiem(pełna konspiracja;))-kupiłam za symboliczne 20 zł szczeniura i wróciłam z nim do domku:) i rozpętało się piekło bo rodzice nic nie wiedzieli;)ale gdybym nie była pewna wyniku,nie odważyłabym się go przytargać:)znam skłonność mojej rodziny do różnego rodzaju adopcji wszystkiego co się rusza,więc pomimo krzyków(wręcz furii;P)za pięc minut cieszyłam się że Fadziol zostaje,ma domek,jest Z NAMI i wreszcie znowu mam psa :loveu: teraz kundzio ma sześćmiechów i nawet w najtrudniejszych momentach jego wychowu nie żałowałam,że go wzięłam :loveu: