Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='natalia_123']1.nie padło na pedigree,a poza tym jak wczoraj sprawdzałam w sklepie ile ma pedigree junior to miał 32% i wieszcie lub nie 2,To akurat chyba jest kłutnią bo sporo osób stąd "krytykuje" to co napiszą inni o innych karmach[/QUOTE] 1. Nie, nie wierzymy, bo tej informacji nie ma na opakowaniu. Zobacz sobie zresztą w sklepie ile kosztuje mięso i zastanów się, czy Pedigree by tyle kosztowało, gdyby 1/3 składu było mięso. 2. Nie, to jest dyskusja. Nikt Ci nie ubliża, tylko na poziomie ludzie tłumaczą Ci, czemu nie masz racji. Ale Ty jak widać masz duży problem z zaakceptowaniem tego, że tej racji możesz nie mieć. [quote name='natalia_123']No pewnie że nie ale każdemu psu służy inna karma[/QUOTE] Owszem, ale są pewne granice. Tak samo jak z dziećmi, jednemu służy nabiał, innemu nie, ale nie ma dziecka, któremu będzie służyć dieta z chipsów i coli. [quote name='natalia_123']NIe twierdze że jest to jakieś super ! ale i wy nie udawajcie wielkich znawców bo wy też nie macie doktoratu i 30 lat żywienia psów,a ja dzisiaj pójdę do weterynarza i się zapytam jakie jedzenia jest najstosowniejsze dla psów[/QUOTE] Ja nikogo nie udaję, w tym roku robię inżyniera na zootechnice i piszę pracę z dziedziny żywienia psów; psy mam od 12 lat. A Ty jakie masz kompetencje do rzetelnego oceniania karm tudzież podważania opinii osób, które znają się na tym lepiej od Ciebie? A weterynarze nie zawsze są znawcami w dziedzinie żywienia psów, bo aktualnie zajęcia z tej dziedziny na wydziale medycyny weterynaryjnej ograniczają się do prelekcji i kursów wygłaszanych przez... producentów karm. Stąd weterynarze najczęściej polecają takie karmy, jakie widzieli na kursach tudzież które sami sprzedają, bo mają z tego dochód. O kwestie żywienia popytaj hodowców z dużym doświadczeniem, zootechników od małych zwierząt, weterynarzy zainteresowanych konkretnie tym tematem, bo przeciętny weterynarz za wiele Ci nie powie, bo on nie jest od żywienia i analizowania składów karm, tylko leczenia chorób.
  2. Martens

    Barf

    [quote name='betty_labrador']o rety, ja bym nie miala sumienia...tak walnąć w łeb. Noa le faceci moze odporniejsi.[/QUOTE] No mój facet też szczęśliwy nie był, ale dał sobie radę. Jakbym musiała, też pewnie bym dała. A na sumieniu to samo co przy kupowaniu kury w mięsnym, tyle że śmierć bez wyręczania się obcymi rękami :diabloti:
  3. Ale leżą w jakiejś komórce, na jakimś sianie :roll:
  4. Martens

    Barf

    Zawiła historia, dostałam "w prezencie" kilka razy kury, raz króliki :razz:
  5. Martens

    Barf

    U mnie jak były jakieś mięsa w żywej postaci, to zwykle TZ ubijał, a ja oprawiałam, bo jakoś on ma większe opory przed babraniem się we wnętrznościach, ja przed samym procesem uboju :razz:
  6. [quote name='ladySwallow']Jestem ciekawa, ile osób z tych, które tak głośno krzyczą, napisało do osoby zamieszczającej ogłoszenie i do allegro o naruszeniu zasad?[/QUOTE] No patrz jaka cisza :diabloti:
  7. [quote name='Prince']Ale nie kopniesz dziecka bo to wina jego rodziców, że go nie wychowali. To samo się tyczy szczeniaka, który chce się bawić z Twoim psem...Odsunąć nogą czy ręką jedno i drugie możesz ;)[/QUOTE] Ja dzieci nie kopię, bo znacznie lepiej reagują na sygnały werbalne aniżeli obce psy :evil_lol:
  8. [quote name='Prince'] Martens, mowa o konkretnej sytuacji a nie o spotkaniu z amstaffem.[/QUOTE] Tak - tylko tu nie chodzi o amstaffa czy szczeniaka owczarka - tylko o to, co branie na ręce w stresującej sytuacji robi z psychiką podnoszonego psa, bo takie było moje przesłanie. Skoro lekkie kopnięcie tegoż podrostka jest agresją, to agresją mogę równie dobrze nazwać jego zaczepianie i nachalne obskakiwanie mojego psa. Coraz dziwniej czuję się w tej dyskusji, szczególnie że kopnąć agresywnego psa zdarzyło mi się jak dobrze liczę 3 czy 4 razy przez kilkanaście lat posiadania psów...
  9. [quote name='Prince']Mowa o konkretnej sytuacji ladySwallow: kopiesz tego psa czy nie?[/QUOTE] Ja bym starała się psa złapać za obrożę - o ile oceniając jego zachowanie nie bałabym się, że mnie dziabnie. [quote name='ladySwallow']A to ciekawe, kompleksy? [/QUOTE] Też się zastanawiam; zauważyłam, że w odwoływalność cudzych psów na forum najmniej wierzą Ci, którzy sami nie opanowali tej trudnej sztuki... [quote name='Prince']Jeśli jednak to już się stało a piesek o którym mowa ważył 6,5kg to naprawdę można wyjść z sytuacji "honorowo" i po prostu zabrać naszego psa pod pachę i sobie odejść [/QUOTE] Po jednej takiej sytuacji, kiedy wzięłam psa pod pachę, bo było zagrożenie jego życia, a i największy kop by nie pomógł, bo zaszczycił nas 50-kilowy "amstaff", mojemu psu agresja wobec dużych psów skoczyła na kilka dni o jakieś 300%... [quote name='Prince']Psów nie kopię.[/QUOTE] Wiesz, w zasadzie ja też nie kopałam i mogłam się z tym obnosić z honorem i zadęciem, aż do momentu kiedy znalazłam się w opisanej wcześniej sytuacji z podhalanem na mojej 3 razy mniejszej suce.
  10. [quote name='Prince'] b) [B]nie[/B] kopać szczeniaków, które podbiegają do naszych problematycznych psiaków [/QUOTE] A w moim wywodzie chodzi o to, że szczeniak szczeniakowi i kopanie kopaniu nierówne. Nie wierzę, że ktokolwiek z tu obecnych kopie 2-3 miesięczne szczenię, bo przestraszyło mu psa. ALE 5-12 miesięczny labrador czy owczarek to już nie słodki tyci biedny szczeniaczek, a słusznych rozmiarów i siły podrostek, i nie mierzyłabym go tą samą miarą co prawdziwego malucha. Psy dużych ras w tym wieku są niestety zazwyczaj bardzo niedelikatne i są w najlepszym okresie do nauczenia ich szacunku do otoczenia i tego, ze nie każdy lubi być deptany, obskakiwany, podgryzany z całej siły. Karcenie takich podrostków przez inne dorosłe psy zazwyczaj jest dużo bardziej brutalne niż "kop" (czy raczej stanowcze odepchnięcie nogą) w wykonaniu właściciela napastowanego zwierzaka. Skoro właściciel nie raczy mieć psa pod kontrolą czy nauczyć go, że po obcych ludziach/psach nie skaczemy czy nie targamy ich radośnie za obszewki, to cóż. Ten "szczeniak" może w przypływie radości nadepnąć 2-3 kilogramowego psa i złamać mu kręgosłup; może waląc się całym ciężarem wybić komuś kolano (pozdrawia moje kolano po 2 operacjach, które muszę chować przed radosnymi labradorkami na spacerach, co by mi go nie zgięły do tyłu "chcąc się tylko pobawić") - jeśli właściciel nie reaguje na zachowanie psa, ani pies na stanowcze odpędzenie słowne, to ja nie widzę żadnej porażki w uspokojenie go nogą. Do czego nigdy nie musiałoby dojść, gdyby ktoś raczył pilnować swojego psa choć w połowie tak, jak ja moje. I o unikaniu stresujących sytuacji łatwo pisać ludziom mieszkającym na odludziu, albo mającym teleporter, a nie osobom mieszkającym w środku osiedla, które żeby dojść do spokojnego miejsca spacerowego muszą minąć kilka-kilkanaście bloków narażając swojego psa na przykrości ze strony niedopilnowanych czy wręcz agresywnych osiedlowych piesków.
  11. Mój pierwszy w życiu szczeniak owszem, olał mi kołdrę dwa razy, ale to pierwszej nocy :evil_lol: jak stwierdził, że skoro śpi przy mojej głowie, to iść siku w moje nogi będzie akurat. Tak mi się ciepło i przyjemnie w stopy zrobiło, tak dobrze mi się leżało, aż to moje "ciepło" zrobiło się po czasie okropnie zimne i stwierdziłam, ze coś w tych nogach jest nie tak :evil_lol:
  12. Ale nie napisałaś o warunkach, tylko o słomie, bo poza nią tak naprawdę guzik widać. Jedyne co można człowiekowi zarzucić po samym ogłoszeniu to rozmnażanie psów bez papierów. Jeśli ktoś nie ma czasu siedzieć na szczeniakami cały dzień, lepiej jak są na słomie niż na oszczanym mokrym kocu. Słoma jest najlepszą możliwą wyściółką budy. No ale niektórzy strasznie ją demonizują, szczególnie Ci co nawet od siana niej nie odróżniają ;) Tyle jest ogłoszeń, gdzie psy są w widocznych na zdjęciach potwornych warunkach - a czasem mam wrażenie, że niektórzy na siłę doszukują się już i w normalnych ogłoszeniach okropności, a jak nie można się doszukać, to sobie dopowiedzą, i nie mówię tu tylko o tej jednej aukcji.
  13. [quote name='kiniaaa'] Zwróciliście uwagę, gdzie te psy przebywają?! Na jakimś sianie :crazyeye:[/QUOTE] Doprawdy potworne :-o [SIZE=1]Sorry, musiałam, ale kojarzy mi się to z mądrymi paniusiami, które pchają psu do budy kocyki, bo słoma jest be. Tylko słoma super schnie, nie gromadzi pasożytów, trzyma ciepło, a na kocu pies śpi po pierwszym deszczu na mokrej szmacie. Zgadnij dlaczego tam jest słoma (tak, słoma, nie "jakieś siano"...). [/SIZE]
  14. [quote name='Prince']Dla mnie kopy czy słabe czy mocne to zawsze porażka kopiącego.[/QUOTE] :megagrin: Wiesz, zazwyczaj nie życzę nikomu złych rzeczy, ale Tobie życzę serdecznie, żebyś znalazła się w takiej sytuacji jak ja - kiedy moją sukę zaatakował puszczony przy otwartej bramie na oko 3 razy większy owczarek podhalański; kiedy rzuciła się na nią suka dalmatyńczyka, a gówniarz, który ją wyprowadzał stał na schodkach przed klatką i się śmiał... Ciekawe, co będziesz wtedy robiła - pobiegniesz między zabudowania szukać właściciela podhalana? Czy może będziesz próbowała złapać dalmatkę za obrożę, ryzykując, że się odwinie i rozharata Ci rękę? A może staniesz obok i popatrzysz, jak drugi pies robi z Twojego zakrwawioną szmatę, bo żal Ci kopnąć biednego psiuńcia? Naprawdę, chciałabym to zobaczyć. Bo moją porażką byłoby, gdybym dopuściła do pogryzienia lub w pierwszym przypadku nawet zagryzienia mojego psa, bo szkoda mi było kopnąć agresora, który mógł mu wyrządzić realną krzywdę. Widać mamy inne wartości - dla mnie ważniejsze jest zdrowie/życie mojego psa niż komfort obcego, niedopilnowanego, agresywnego psa. Jeśli dla Ciebie jest inaczej, to pozostaje mi współczuć Twoim psom, bo one broniąc Ciebie, raczej nie żałowałyby Twojego napastnika. EDIT: Po doczytaniu kolejnego posta... A co ma zrobić osoba w sytuacji Litterki, kiedy pies złapać ani odgonić jej się nie da, a właściciel daleko albo ma w nosie? Nie każdy ma zapędy na samarytanina, jak również chyba nikt nie kopie tu psa tak, żeby zrobić mu krzywdę. A porażka jest wtedy tylko i wyłącznie drugiego właściciela, który puszcza niewychowane czy agresywne bydlę między ludźmi. Nie jesteśmy na safari, tylko przed sklepem/na osiedlu/w mieście.
  15. [quote name='Agul98']Dziękuję za odpowiedzi i link już się loguje, a co do psa to będzie z hodowli bez rodowodu.[/QUOTE] A to Ci hodowla - nie ma hodowli bez rodowodu, chyba że to oszuści.
  16. [quote name='natalia_123']wiecie co ?! ja już nie mam siły się z wami kłucić,mówcie se swoje a ja pewnie będe swoje i do czego to prowadzi ?[/QUOTE] A czego oczekujesz na forum dyskusyjnym, że wszyscy będą przytakiwać i słodzić; że nikt nie może się nie zgadzać? Jak kilka czy kilkanaście osób obeznanych w jakimś temacie mówi mi, że się mylę, to się nie obrażam, tylko zastanawiam, czy nie mają po prostu racji. Skoro wiesz najlepiej, masz doktorat z żywienia psów i 30 lat doświadczenia to super, może i jesteś nieomylna. W innym przypadku ośli upór raczej nie pomoże Ci dowiedzieć się czegoś nowego czy poszerzyć wiedzy. Karm sobie psy nawet trocinami, im zaszkodzisz, nie nam tutaj, tylko nie oczekuj, że wmówisz ludziom mającym pojęcie o żywieniu psów, że to dobre i zdrowe.
  17. W tej sytuacji co Litterka, pewnie po prostu złapałabym tamtego młodzika za obroże i poczekała aż pańcia po niego podejdzie - i co by się nasłuchała to jej :diabloti: Gdyby pies nie był na tyle szczeniakowaty i niegroźny, żebym nie bała się go sama złapać i nie zostac pogryziona, to niestety, but w ruch.\ Klauzunka, chętnie poznałabym Twoje laby i zobaczyła na własne oczy, że są jeszcze jakieś które jak taran nie biegną do każdego psa, nie rzucają właścicielem jak worem kartofil ani nie skaczą obcym psom i ludziom na plecy w przypływie radości... ;) Bo wierzę, że są, ale niestety nie dane mi było poznać; wszystkie w moim mieście przypominają dzieci po wychowaniu bezstresowym i są puszczane bez najmniejszej kontroli - bo to taka łagodna rasa. A gdybym ja zrażała się do całej rasy po 2 niemiłych sytuacjach, to chyba już żadna by mi nie została z tych, które mam na swoim osiedlu :evil_lol:
  18. Martens

    spacer

    [quote name='dagaa111']I tak to jeszcze nic, słyszałam historię, jak facetowi nie chciało się zejść nawet na dół, żeby psu drzwi otworzyć i wypuścić, to wziął psa na linkę i przez okno spuścił na dół, pies się załatwił i do góry :roll: to już jest naprawdę szczyt głupoty[/QUOTE] I to tak serio serio? Bo aż wierzyć się nie chce. Btw już dawno temu jeszcze jako nastolatka słyszałam dość często od sąsiadów, że psy męczę (wtedy miałam dwa kundelki), bo one wiecznie na smyczy, a pieski by chciały polatać :razz: Szkoda tylko, że większość tych komentujących nigdy tyłka spod bloku nie ruszała i nie widzieli jak moje psy prawie codziennie biegają na łąkach czy nad rzeką, bo w życiu ze swoim psem poza osiedle nie wyszli, a ja po prostu wychodzę z założenia, że blokowisko pełne ludzi, psów, dzieci to nienajlepsze miejsce na wybieg dla psów. Teraz w nowym mieszkaniu pod blokiem w sumie tylko przemykam wychodząc i wracając, moje psy nie kwitną jak reszta godzinami na trawniku, to i pewnie sąsiedzi mnie obgadują, że psy w mieszkaniu uwięziłam i morduję :evil_lol:
  19. [quote name='zanett1985']nie raczej nikt jej nie drażnił na balkonie- mysle że bardziej brat w domu...[/QUOTE] A zdajesz sobie sprawę, że to mogła być przyczyna większości problemów z agresją? Są psy, z którymi można fajnie się bawić w przepychanki, ale u psa słabego psychicznie, nie ufającego osobie, która go drażni, mogą się pojawic problemy z agresją i lękiem. Brat mieszka z Wami na stałe?
  20. Ale to nie reguła, że szczeniak leje w łóżko ;) Mój ostatni spał w łóżku prawie od początku i zawsze się jakoś starabanił siku na podłogę albo narobił lamentu ;)
  21. Szczerze mówiąc, jak obcy puszczony luzem pies próbuje użyć zębów na mnie albo na moim psie to jakoś skrupuły mi się kończą...
  22. [quote name='dagaa111']mnie naprawdę drażnią tacy ludzie co puszczą psa luzem, a kompletnie nad nim nie panują, pies taranuje wszystko, a oni tylko mówią żeby się nie bać. Kiedyś miałam taką sytuację, że podleciał do mnie amstaff, ja skróciłam smycz i chciałam szybko pójść w innym kierunku, bo mój pies samców nie lubi, a pan tylko krzyczał, żeby się nie bać, że on nic nie zrobi, a sekundę po tym jak to powiedział tamten pies rzucił się z zębami na mojego :roll: a ile razy już wracałam cała ubłocona ze spaceru, bo jakiś labrador postanowił się przywitać[/QUOTE] U mnie podobny hicor to koleś od asta, twierdzący, że jego podbiegający pies nic mojemu nic nie zrobi, jak mój się nie zacznie :razz: Tylko zapomniał zauważyć, że ja też mam ttb, tylko mniejszy kaliber, i niekoniecznie mu się podoba, kiedy obcy wielki samiec traktuje go jak zabawkę i bez powitania wpycha łeb pod brzuch, żeby go obwąchać. I pewnie gdyby skończyłoby się jatką i oczywiście ucierpiał mój mniejszy pies, według tego tłumoka byłaby to moja wina, bo mój pierwszy warknął... Jeszcze uciechę by miał - do czasu oczywiście.
  23. Pies uwiązany doskonale wie, że ma ograniczoną swobodę ruchu i nie ma szans na obronę, gdy zostanie zaatakowany - a kiedy wy odchodzicie, musi sobie radzić sam, więc uprzedza potencjalny atak. To ten sam mechanizm wg którego psy łańcuchowe dziczeją i stają się agresywne. Jakiego oczekujecie efektu? Jeśli pies ma zostawać uwiązany jakoś w pobliżu Was, to najlepiej chyba popracować powolutku nad skupieniem psa na Was, stopniowo dodając odległość i bodźce w postaci tych przechodzących ludzi. Jeśli natomiast pies ma gdzieś zostawać uwiązany sam, to ja za bardzo nie widzę na to rady innej niż... nie zostawiać go, bo niestety to niebezpieczne i dla ludzi, i dla psa. Jeśli sprowokuje jakiegoś idiotę, który mu coś zrobi, problem prawdopodobnie pogłębi się na amen, albo co gorsza agresja przeniesie się na więcej sytuacji.
  24. Z moich bazarków poszło właśnie 156 złotych ;) Kurczę, jakby umięśniła się dziewczyna, i ściemniała trochę? Ale to chyba kwestia światła, przynajmniej w kwestii koloru.
  25. Martens

    spacer

    Ja od własnej rodziny kiedyś usłyszałam, że moje psy są głupie, bo trzeba z nimi wychodzić, a oni widzieli takiego pieska, co pani tylko schodzi na dół i otwiera drzwi, a on sam idzie i się załatwia i potem wraca :roll: A mały kundelek zostawiony pod sklepem przez właścicielkę bez smyczy i czekający pod drzwiami też spotkał się z ich strony z ochami i achami na temat jego mądrości, i komentarzem, że te moje psy to głupie, one by tak nie zostały tylko gdzieś poleciały... Zero refleksji, że tym psom może się coś stać, że zaczepione znienacka mogą dziabnąć jakieś dziecko - i to mi moja rodzina potrafiła powiedzieć, że jestem nieodpowiedzialna :evil_lol:
×
×
  • Create New...