-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A sprzątasz Ty po swoim piesku i oni tak bez powodu krzyczą? :diabloti: -
[quote name='arcana81']Swojego czasu nie mogłam dojść do porozumienia z jednym wetem, bo jak powiedziałam, że karmię kośćmi to się tego uczepił i wmawiał mi że psy mają już złogi w jelitach itp.[/QUOTE] To niech zrobi na swój koszt RTG i zobaczy. Moja suka jadła barf ponad 3 lata, zaczęła jak dobrze pamiętam w wieku 8 lat, już niemłoda - w wieku 11 lat miała usg i rtg jamy brzusznej i żadnych złogów nie było :roll:
-
Ja też jestem spoza paczki hodowców, więc na pewno nie porównuję Cię do tego z powodów takich jak myślisz, tylko z totalnego braku wyobrażenia o tym, jak to ekonomicznie wygląda w rzeczywistości...
-
[quote name='arielka186']Ale co do tych korzonków nie do końca rozumiem :hmmmm: [/QUOTE] Po prostu w pewnym wieku, kiedy zaczynają rosnąć zęby stałe, organizm zaczyna zużywać więcej wapnia na ich wzrost. Poziom wapnia we krwi wtedy spada i organizm, zeby wyrównać braki, pobiera wapń z tkanek, z tych najmniej "potrzebnych", a więc nie z kości, tylko z chrząstek uszu (co powoduje te chlapiące uszy w tym okresie) i z korzonków mleczaków - bo mleczaki też mają takie małe korzonki siedzące w dziąśle. Jak te korzonki są zużywane przez organizm, to mleczaki zaczynają się telepać i wypadać, a wzrost zębów stałych im tylko trochę pomaga. Jak się suplementuje wapń za bardzo w tym okresie, to organizm nie bierze go z mleczaków, bo nie ma po co, i te mleczaki mocno siedzą, zęby stałe wypychają się obok, i są problemy. Są rasy predysponowane do tych przetrwałych mleczaków, ale to są rasy miniaturowe - nie powinno tego być u "zwykłych" psów, podczas gdy coraz częściej się to zdarza, właśnie przez to podawanie wapnia. Co do uszu wiem, że się klei i cuduje, ale ja osobiście po prostu nie widzę za bardzo sensu ;) bo wg mnie to tak jakby ukrywanie wady psa.
-
Czy kochana sunia uwierzy że jest kochana i bezpieczna ?
Martens replied to anica's topic in Lęk seperacyjny
Bo przesada w żadną stronę nie jest dobra ;) Nikt nie napisał, że masz przez pół dnia udawać, że sunia nie istnieje - tylko po prostu przestać ją ciumkać non stop, żeby te pieszczoty zaczęły mieć dla niej jakąś wartość - i wprowadzić więcej konsekwencji, dyscypliny, szkolenia - a w nim przecież nagradzamy psiaka też pieszczotami. Spokojnie możesz pieska raz na godzinę czy dwie chwilę pomiziać, szczególnie kiedy widać, że ma na to ochotę, a nie np. śpi. Natomiast bez sensu jest robienie tego bez przerwy, pozwalanie psu na wymuszanie tego kiedy jesteś zajęta czy brak jakiegokolwiek "przewodnictwa" z Twojej strony. -
[quote name='Vilena']E tam pilnowanie... wiadomo, że dla zdrowia suki lepiej ją wysterylizować, to także większy komfort dla właściciela :)[/QUOTE] Wiadomo, owszem; niektórym wiadomo też, że sterylizacja miewa wcale nierzadko i negatywne skutki zdrowotne :razz: Gdyby do tego dochodziło jeszcze ryzyko, że z powodu serca zejdzie przy zabiegu, to nie zdecydowałabym się na niego, bo dla mnie ważniejsze jest zdrowie psa niż mój komfort na spacerach 2 razy do roku.
-
Taa, jeszcze żeby każdy wystawiany pies okazywał się tym mistrzem... :roll: Mam wrażenie, że niektórym się wydaje, że to wszystko takie proste jak w jakichś hodowlanych gierkach internetowych.
-
Ja płaciłam na Lalę i za sierpień, i za wrzesień; zaraz jeszcze sprawdzę w historii konta czy nic nie pochrzaniłam.
-
[quote name='pychotek0klopotek']stanowczo nie polecam podawaniu psu kosci z drobiu, a juz napewno nie takich przygotowanych samemu w domu do konsumpcji dla psa. Kosci drobiowe sa bardzo kruche i mozna psu nimi tylko zaszkodzic bo podczas gryzienia ich przez psa robia sie z nich drzazgi ktore z latwoscia moga wbic sie w blone sluzowa zoladka, jelita lub przelyku, lub tez przebic narzad. Jak juz chcecie podawac psu kosci kupione w miesnym to nie radzilabym wybierac nic innego poza wolowymi i wieprzowymi.[/QUOTE] Nie sądziłam, że da się zmieścić tyle mitów w jednym poście :roll: Ostatni jest wręcz niebezpieczny - przecież pchając w psa same wołowe i wieprzowe kości można wyekspediować go na stół operacyjny z zaczopowaniem jelit. To jedne z najtwardszych, najciężej strawnych kości jakie można dać psu; trzeba naprawdę być analfabetą żywieniowym, żeby polecać takie beztroskie ich podawanie, jednocześnie demonizując kości z kurczaka, które na surowo są prawie jak guma - gną się w rękach i są lekkostrawne.
-
Jogurty naturalne z biedronki jak dobrze pamiętam są słodzone i ich nie kupuję. W porównywalnej cenie można kupić jogurty małych regionalnych firm. Ja często kupuję bielucha albo krasnystaw - danone czy bakoma są strasznie drogie, no ale to jak z niektórymi drogimi karmami - więcej płacimy za marketing niż sam produkt :roll:
-
[quote name='arielka186']zaczynając od momentu kiedy miała jakieś pół roku i zaczynała gubić zęby- to podobno dobry moment, bo wtedy pies powinien dostawać więcej wapnia pod kątem nowego uzębienia[/QUOTE] I to jest błąd żywieniowy.. Wapnia powinno być tyle samo, bo jego spadek we krwi spowodowany rośnięciem stałych zębów wymusza absorbcję "korzonków" ząbków mlecznych i powoduje ich wypadanie - i te zabsorbowane korzonki akurat wypełniają braki. Natomiast jak dowala się wtedy więcej wapnia, to mleczaki nie dostają sygnału do wypadania i potem wychodzą kwiatki, że stały ząb rośnie obok mleczaka, którego trzeba usuwać nieraz nawet u weta. A ucho... U nas ułożyły się idealnie same, więc myślę, że to kwestia bardziej genów niż żywienia, klejenia, itp. bo jeśli pies ma uszy ładne tylko dzięki mozolnemu klejeniu to ja nie bardzo rozumiem sens wystawiania i rozmnażania takiego psa.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Niech babcia posiedzi kiedyś w oknie całą noc i zobaczy kto szczy pod oknami. Psy sikają dalej, za to żulostwo petające się do domu albo dresiki ławkujące po nocy pod blokiem zazwyczaj łażą prosto pod okna, balkony i leją nawet na elewację. I dziwić się, że potem komuś w oknie śmierdzi :roll: -
Zwykle zabiera się sunię do psa; na swoim terenie może być zbyt pewna siebie. Sunię lepiej ją przytrzymać, żeby nie zrobiła krzywdy psu i nie zniechęciła go do krycia, szczególnie jeśli jest niedoświadczona albo niezbyt chętna. W kwestii umowy nie doradzę, bo nie mam pojęcia; może ktoś jeszcze się wypowie.
-
No niestety takie ryzyko jak kupuję się karmy na wagę; nieraz zdarza się, że sprzedają karmy stare, zwietrzałe, a co bardziej przedsiębiorczy sprzedają byle jaką tanią karmę przesypaną do wora po drogiej :roll: Testy z krwi powinna wykonać każda lecznica, która wysyła próbki do badania do laboklinu; jeśli chodzi o testy biorezonansem, te tańsze, to jest tylko kilka gabinetów, w Warszawie wiem o dwóch.
-
Bardzo dziękuję ;) po prostu byłam ciekawa, czy u białych staffików ten problem też się zdarza. Swoją drogą jestem ciekawa jak będzie wyglądał maluch jak dorośnie; na pewno będzie robił wrażenie :)
-
Całych białych, słabo pigmentowanych też poza sierścią. Nie interesowałam się dogłębnie białymi staffikami, bo zwyczajnie nie podoba mi się to umaszczenie i nigdy nie brałam zakupu takiego pod uwagę; trafiłam na wątek i pytam z czystej ciekawości, czy takie problemy u tej rasy się zdarzają przy hodowli tego umaszczenia, bo wydaje mi się, że jeśli ktoś bierze się za hodowlę takich psiaków, to ma wiedzę na ten temat. Muszę mieć wieloletnie doświadczenie w dziedzinie genetyki, żeby uzyskać odpowiedź na proste pytanie, czy u białych staffików są takie problemy z głuchotą jak u bullterrierów tej maści? :roll: Czy jestem przewrażliwiona, czy może pytanie było niewygodne?
-
No to pewnie chce się nieco rozreklamować ;) skoro dopiero zaczyna i rasa bardzo mało spotykana w Polsce. Hodowca może wymagać wystawiania od nabywcy, nabywca nie musi natomiast kupować akurat u niego, jeśli takie warunki mu nie odpowiadają ;)
-
A czy u tych "bardzo białych" staffików nie ma czasem problemów z głuchotą, jak u białych bullterrierów? Bo z uwagi na pokrewieństwo ras ta biel u staffików ma chyba te same genetyczne podstawy co u białego bulla? Czy się mylę?
-
Ale chyba tylko dużego szwajcarskiego potocznie nazywa się szwajcarem? Berneńczyk, Appenzeller, Entlebucher, zwykle są nazywane właśnie tymi nazwami. Może zresztą chodzi o Entlebuchera, bo dopiero zwróciłam uwagę na nick Entliczka ;) te są chyba jeszcze rzadsze niż duży szwajcar, więc specjalnie nie dziwiłoby mnie wymaganie wystawienia szczeniaka, jeśli nie wyrośnie na peta.
-
[quote name='ladySwallow']No umowy hodowców psów dalej kuleją, podczas gdy hodowcy kotów coraz częściej mają umowy kilkustronicowe, robione przez prawników, i dające duże pole do manewru hodowcy w razie niespełnienia warunków przez nabywcę. [/QUOTE] A jak jest ze skutecznością w praktyce - to znaczy z egzekwowaniem tych warunków? Bo na staffikowym forum była dość długa dyskusja w kwestii formułowania umów, z radzeniem się prawników włącznie i z tego co pamiętam morał był taki, że umowa może być przepięknie skonstruowana, pełna zastrzeżeń, ale jeśli dotyczy kupna-sprzedaży, czyli przeniesienia prawa własności na drugą osobę, to i tak egzekwowanie niedotrzymania warunków umowy to ciężki kawałek chleba, i tak czy siak najwięcej daje jednak po prostu dobry przesiew nabywców i ich dobra wola, niestety. Co innego natomiast pies na współwłasność z hodowcą; wtedy hodowca ma o wiele więcej do gadania, nawet bez mieszania w to sądu. [quote name='ladySwallow']Co do przeciętnych psów - tutaj raczej w hodowli powinny być wykorzystywane te, które niosą coś w rodowodzie cennego dla danej rasy czy linii psów, w końcu nie zawsze po ładnym psie będą ładne szczylki.[/QUOTE] W modnych rasach jak laby czy asty zgodzę się w 100%, ale kiedy mamy rzadką rasę, która ma małą populację, niedużą pulę genową, pies o przeciętnej wartości hodowlanej jest bardzo cenny w tejże hodowli, bo gdyby odsiewać psy tym samym sitkiem co te liczne i modne rasy, to po paru latach nie byłoby czego hodować. Pies bez wad dyskwalifikujących, zdrowy, zrównoważony to u laba predyspozycje na miłego pieska rodzinnego - w rzadkiej rasie, na cennego reproduktora ;)
-
Spróbujcie jej zwiększyć porcje na początek o 10%. Jak nadal będzie głodna i nie będzie widać, żeby robiła się za gruba, to zwiększcie o kolejne 10%. Rosnący szczeniak ma ogromne potrzeby i tabelki z opakowań często można sobie darować; karmcie tyle, żeby nie chodziła taka głodna, a stopujcie jak zobaczycie że za bardzo się zaokrągla. Możecie część porcji karmy podawać w ciągu dnia na sucho jako smakołyki - nagrody za każde polecenie. Pies łakomczuch to skarb ;) zna komendy, to wykorzystujcie je w problemowych sytuacjach; one właśnie po to są, żeby powiedzieć psu co ma robić w danej sytuacji.
-
Tylko, że nie każdy pies, który nie jest wybitny jest zaraz petem ;) Przeciętny pies może jak najbardziej jechać na wystawę, w słabszej stawce zdobyć nawet bardzo wysoką lokatę, może być jak najbardziej użyty w hodowli jeśli ktoś chce - więc nie jest to pet, mimo że nie jest wybitny. I jeśli rasa nie jest bardzo rzadka, to taki przeciętniak powinien być bez problemu do kupienia bez jakichś wystawowych zobowiązań wobec hodowcy. Btw jeśli rasa ma bardzo małą populację, to i przeciętny osobnik bez powaznych wad jest cenny w hodowli... Inna sprawa, że umowy domowej roboty, w których zaznacza się zobowiązanie do wystawiania psa, w praktyce mają ekhm, dość kiepską wartość jeśli chodzi o egzekwowanie... Niestety nie jest tak hop, że nawet jeśli hodowca sobie zaznaczy tak w umowie, to może sobie nam np. zabrać psa czy żądać odszkodowań. Jak by nie patrzeć pies po zakupie jest własnością nabywcy i żeby wyegzekwować takie wymogi umowy, hodowca musiałby się najeździć po sądach miesiącami albo i latami, i zazwyczaj i tak guzik może zrobić :roll: bo jak niby wyliczyć, co ów hodowca stracił na tym, że my nie wystawialiśmy naszego psa? Wymiernych strat do żądania przed sądem nie da się sprecyzować. Kwestia tylko zwykłej ludzkiej przyzwoitości, żeby to uszanować jeśli bierzemy piękne szczenię i uzgadniamy z hodowcą, że pokażemy je na wystawie. Szwajcary (jeśli chodzi o dużego szwajcarskiego psa pasterskiego) to u nas psy dość rzadkie, fakt, ale nie siedzę w nich na tyle, żeby móc coś powiedzieć o możliwościach zakupu psa. Jeśli hodowcy zależy na popularyzacji rasy, dużo czasu i kasy wsadził w miot, to ma prawo wybierać nabywców tak, żeby była korzyść dla całej rasy i jego hodowli ;) jego psy, jego decyzja.
-
1. [quote name='Beatrx']jak pies zaczyna podgryzać to zabawka w mordę i się bawimy[/QUOTE] Ja bym się bała, że pies się nauczy raczej "zaczynam gryźć - bawią się ze mną zabawką" :eviltong: U mnie na takie gryzienie najlepiej działało ignorowanie albo izolowanie psa. Bawi się ładnie - jest ok; gryzie mocno za ręce czy nogi - wydajemy wybrane polecenie ostrzegawcze, jak nie przestaje, zwijamy zabawki, kończymy zabawę, odwracamy się a jak nie pomaga to wsadzamy psa na kilka minut np. do łazienki. Stosowane konsekwentnie i z dobrym wyczuciem chwili pomaga bardzo szybko. Całkowite oduczanie brania rąk do pyska nie ma sensu, bo pies powinien nauczyć się właśnie brać je delikatnie. Tak więc przekierowujmy zainteresowanie na zabawki, ale jednocześnie nie karćmy DELIKATNEGO chwytania za dłonie. 2. Co pies je i w jakich ilościach? Żebranie i zjadanie śmieci to jedno, ale już szukanie po całym domu żarcia i wykradanie go zwykle świadczy o tym, że pies jest po prostu głodny. Może ma za małe porcje, albo źle skomponowane posiłki? 3. [quote name='Beatrx']pies próbuje wskoczyć/wskoczył wtedy krzyczysz nie i ściągasz psa na ziemię.[/QUOTE] Jejku, po co zaraz krzyczeć i szarpać? Nauczyć psa schodzenia z kanapy na polecenie (powinno być banalne skoro łasy na jedzenie) i jak zrozumie co to znaczy - kazać schodzić za każdym razem jak tam wlezie. Bez krzyku, dotykania psa - po prostu spokojnie i z żelaznym uporem. Pomaga też wlezienie samemu na kanapę i rozpychanie się tak, żeby psu było niewygodnie :evil_lol: często sam rezygnuje, bo na tej kanapie wcale nie tak fajnie jak myślał. Co do witania to ladySwallow już napisała - witać się jak najbardziej trzeba, ale na Waszych warunkach, czyli komenda, pogłaskanie i nagroda, i jesli pies ma problem z emocjami, można mu zaraz potem dać zabawkę do dzioba czy rzucić piłeczkę, żeby mógł rozładować podekscytowanie bez skakania po nas łapami.
-
[quote name='ladySwallow']Tutaj chodzi jedynie o rozróżnienie pet - pies wystawowy.[/QUOTE] Ale to nie jest przecież takie czarno-białe... Pet to pies z wadami dyskwalifikującymi z hodowli, z którym nie da się raczej zrobić hodowlanki i włączyć go do rozrodu. Pies wystawowy to jednak coś więcej niż tylko nie-pet, bez poważnej wady - to pies naprawdę bardzo ładny, nie tylko bez wad, ale i urodziwy, z odpowiednim charakterem, zdrowy, dobrze czujący się na wystawach. Pomiędzy jednym a drugim jest jeszcze całe morze psów przeciętnych - czyli bez poważnych wad, które można z jakimś tam efektem wystawiać, ale i nie są jakimś wybitnie wspaniałym i cennym materiałem hodowlanym; ot są poprawne. I takiego psa powinniście kupić bez problemu, bez żadnych zastrzeżeń co do wystaw. To nie jest tak, że musicie decydować się na mur beton, wystawiać czy nie. Po prostu poszukajcie hodowcy, który nie będzie stawiał takich wymagań. Inna sprawa, że ocena co wyrośnie z 8-tygodniowego szczeniaka to trochę jak wróżenie z fusów. Nie da się wtedy przewidzieć za wiele - chyba, że szczeniak już wtedy ma widoczne wady dyskwalifikujące; wtedy jest to na pewno pet. W pozostałych przypadkach może się to zmienić w okresie wzrostu - z przeciętniaczka może wyrosnąć przepiękny pies wystawowy, a u wspaniale zapowiadającego się psa pojawić się wada. Przykład mój własny pies, kupiony jako przeciętne szczenię bez wad dyskwalifikujących - po 2 miesiącach zamienił się w peta, bo stałe zęby wyrosły mu z wadą zgryzu, która przy mleczakach nie była widoczna. Dlatego osoby szukające psa konkretnie na wystawy i do hodowli, zwykle kupują szczenię starsze, w wieku 4-8 miesięcy, po zmianie zębów, itp. i tu różnica w cenie i wymaganiach powinna być bardziej widoczna; wtedy widać czy pies wybitny, czy tylko prawidłowy. Pomogłoby trochę, gdybyście napisali o jaką rasę chodzi. Jeśli jest to rasa bardzo rzadka to faktycznie, hodowcy może zależeć by nawet przeciętne szczeniaki były wystawione, żeby popularyzować ją w kraju.