Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Ja też zaczęłabym od kontroli czysto fizycznej nad sunią, bo wygląda na to, że przez te lata swobody znalazła sobie właśnie fajną rozrywkę w postaci straszenia psów, a ostatnio przy okazji odkryła, że wcale nie musi Was słuchać... Każdy wyskok i udane postraszenie psa utrwala to zachowanie jako fajne i przyjemne, więc pierwsze co jest do zrobienia, to fizyczne uniemożliwienie jej atakowania psów. Nie znam Waszego psa, nie wiem co go najbardziej na spacerach motywuje, co jest dla niego największą przyjemnością, ale w takich sytuacjach, kiedy po prostu zaczyna wypruwać do psa, zaczęłabym chyba właśnie od tego co proponuje Soko - wyskok do psów = natychmiastowy koniec spaceru. Inna sprawa, że to zadziała tylko jeśli sunia naprawdę te spacery lubi i zakończenie go będzie dla niej nieprzyjemne. Jeśli nie - kombinujcie czego ona chce jak najbardziej w danym momencie, i w reakcji na jej agresję natychmiast jej to zabierajcie, oddalajcie od tego co chce osiągnąć. No i jeśli chcecie uporać się z problemem, to chyba jednak będzie trzeba właśnie włożyć trochę pracy w ogóle wychowanie i wyszkolenie Toriki, bo właśnie przez to, że wcześniej tego zabrakło i była traktowana jak jaśnie pani york :evil_lol: z którą się negocjuje, a nie coś egzekwuje, teraz nie macie żadnych podstaw do pracy z nią i ona zwyczajnie Was olewa, kiedy tylko zauważyła, że tak właściwie wcale nie musi Was słuchać, skoro nie ma żadnych konsekwencji, a dziamganie na psy jest fajne...
  2. Ja mam troszkę mieszane uczucia co do tej adopcji, szczególnie że Strike'owi zdarzały się kiedyś wyskoki z agresją, a tam są dzieci, i gdyby do mnie należała decyzja, to kazałabym państwu poczekać, aż pies przejdzie to 2-miesięczne szkolenie w hoteliku, i dopiero zdecydowała, czy im zależy i poczekają, i dała psa już ogarniętego... Ale już po ptakach i tak czy siak mam nadzieję, że wszystko się ułoży i zwierzak znajdzie swoją przystań na zawsze i państwo sobie z nim poradzą. Kostka przejrzę później w wolnej chwili; mam na oku kilka ttb w potrzebie i w sumie każdemu by się przydało te moje 20 zł :(
  3. Martens

    Chleb

    Chleb raz że tuczący i mało odżywczy, to do tego dość mocno obciąża przewód pokarmowy, długo się trawi, często fermentuje w jelitach. Zgadzam się z ladySwallow - po co podawać coś takiego; jest tyle najróżniejszych pokarmów bardziej odpowiednich dla psa, że na pewno znajdzie się coś, co lubi bardziej ;)
  4. Karmy dla alergików nie kończą się na szczęście na Eukanubie :)
  5. [quote name='filodendron']A kto się kryje pod pseudonimem artystycznym "Lusyja"? Państwo Dąbrowscy?[/QUOTE] Pewnie ich sunia Lusia :D Info o psich zachowaniach z pierwszej ręki :diabloti:
  6. [quote name='poker1']Nie zgadzam się dlatego, że sztuczki pod wpływem smakołyków to nie jest szczyt posłuszeństwa. Wykonywanie ich pod wpływem korzyści nie świadczy o łatwym charakterze psa, ani o łatwości jego ułożenia, a jedynie o jego inteligencji.[/QUOTE] Chodzi mi o to, że motywowanie psa do czegokolwiek jedzeniem (jeśli pies na to "leci") jest znacznie łatwiejsze niż gimnastyka z innym rodzajem nagród, i jeśli umie się to nagradzanie odpowiednio wystopniować, to wcale nie kończy się tak, że pies robi coś tylko za jedzenie. [quote name='poker1']Mimo użycia smakołyka nie mogłam psa oduczyć chowania kapci, gryzienia kocyków, ani kradzieży ze stołu np. dlugopisów. Poradziłam sobie z tym dopiero po 0,5 roku i to bynajmniej nie poprzez nagradzanie psa smakołykami. Nie uważam, że smakołyki w szkoleniu są złe - wręcz przeciwnie. Zależy jaki problem jest do rozwiązania lub co chcemy dokładnie osiągnąć - smakołyk nie jest rozwiązaniem wszelkich problemów. Wyraziłam opinię na temat, czyje metody wg mnie są lepsze. Za smakołyk bez problemu można psa nauczyć przynosić buty przed spacerem czy też ściagania smyczy z wieszaka itp , ja miałam na myśli problemy wynikające z charakteru psa, nie oduczysz psa np. strachu przed hukami dając mu smakołyk[/QUOTE] A z ciekawości - jak oduczyłaś? Smakołyków można świetnie używać przy psach po przejściach, przy odczulaniu lęku - o ile pies nie wpada w taki stres, że tych smakołyków nie chce. Podobnie z pozytywnym kojarzeniem najróżniejszych budzących lęk i agresję sytuacji, tyle że tu ważny jest timing. [quote name='poker1']Nie uważam, że nie da się osiągnąć posłuszeństwa bez smakołyków, mój Tata nigdy nie stosował nagród w postaci smakołyków. Wyznaczał granice i zawsze był bardzo stanowczy - wychował 3 bardzo posłuszne psy bez stosowania metod Victorii. [/QUOTE] Pewnie, że się da; ba, gdyby się nie dało, psy niejadki byłyby nie do ułożenia ;) Tylko przy psie łakomym jest to najlepsza motywacja; podobnie w przypadku psów po przejściach, które np. boją się zabawek, głaskania, nie czują więzi z człowiekiem. No i nie nazywałabym nagradzania smakołykami "metodą Victorii" ;) bo tak szkoli psy chyba większość szkoleniowców. [quote name='Bonsai'] Dla mnie ganianie przez 1h godzinę za piłką to przestymulowanie psa. Długie, codzienne rzucanie piłki tworzy psa nadaktywnego, zestresowanego. Uważam, że piłka - tak, tworzy więź i wzmacnia posłuszeństwo, ale jak wszystko trzeba stosować z umiarem. A ile razy widzi się właścicieli rzucających psu piłkę , "żeby się wybiegał". Moim zdaniem takie rzucanie piłki, jak i 2 godziny ganiania w parku z psami, gdy właściciel pali fajkę, jest równie złe, są to dla mnie dwie skrajności. [/QUOTE] No i to też zależy od psa ;) i dla mnie nie jest na równi z puszczeniem psa samopas. U mnie 30-40 min aportu piłki to najszybszy sposób na spuszczenie pary z psa, kiedy muszę gdzieś wyjść i nie mam wiele czasu. Gdyby to psa stresowało i powodowało nadaktywność, to po powrocie zastawałabym demolkę albo inne efekty zachowania stresowego - a tymczasem mój pies po tym przestymulowaniu smacznie śpi ;) [quote name='panbazyl'] A na slowo "filozofia" dostaje szału. Jak filozofia????? człowieku, jaka filozofia????? Każdy filozof Ci by nawtykał porządnie. To czysty bełkot w najpiękniejszej formie :smile: I zebyś nie myślał, ze nie oglądam CM, robie to z sadomasochostyczną przyjemnością. Ostatnio nawet zauważylam w tych programach ewolucję iście darwinowska - uprawianie praktyk i metod pozytywnych.[/QUOTE] Bo jak już wiele osób zauważyło, to nie jest program typowo naukowy, edukacyjny, tylko rozrywkowy, i rządzą nim prawa showbiznesu. [quote name='SAIKO'] Z ekscytacji jest bardzo mała granica do dominacji, a z tej do agresji. Możesz powiedzieć, że dany pies jest podekscytowany, ale nie wykazuje dominacji bądź agresji - może tak być. Mój pies pozostawiony sam sobie robi tak; jest w stanie ekscytacji, która szybko przejawia się w stosunku do psa w dominację, a ta po chwili w agresję... Widziałem, doświadczyłem i zdecydowanie nie pozwalam się psu ekscytować w sytuacjach pies-pies. Co do ludzi najczęściej kończy się na dominacji.[/QUOTE] Nie oceniaj wszystkich psów przez pryzmat zachowania akity, bo po pierwsze to nie jest pies sportowy, po drugie to rasa pierwotna, do której w większym stopniu można odnosić pewne teorie i interpretacje niż do ras znacznie bardziej zmienionych przez człowieka... [quote name='SAIKO']Ekscytacja nie leży w naturze psów i nie jest dla nich dobra. Podekscytowanie może powodowac także obsesje. Całe to zamieszanie jest spowodowane nadmiarem energii, która musi znaleźć ujście, a w świecie psów takie zachowania są dopuszczalne, ale w określonych sytuacjach - np, zabawy. Pies w stanie pobudzenia jest trudniejszy do kontrolowania, trudniej mu zrozumieć przekaz właściciela, a także jest bardziej skłonny do nieposłuszeństwa.[/QUOTE] Jak wyżej. Pies podekscytowany, ale nie otoczeniem, a np. nagrodą, pracą z przewodnikiem, jest o wiele posłuszniejszy, bardziej dynamiczny w wykonywaniu poleceń niż pies bardzo spokojny. Patrz psy sportowe. Gdyby ekscytacja nie leżała w naturze psów, to by jej nie wykazywały. I oczywiste, że powinny - ale w określonych sytuacjach. [B][I]" [/I][/B] [LIST] [*][B][I]posiada pierwotne instynkty jakie odziedziczył po swoich dzikich przodkach[/I][/B] [*][B][I] prezentuje zawsze jedną z dwóch postaw: ulegle posłuszną lub dominująco przywódczą[/I][/B] [/LIST] [I][B] "[/B] [/I]A bezkrytyczne przyjmowanie tego zaprzecza podstawowym efektom procesu udomowienia psa. [B][I]"Często można odnieść wrażenie, że behawioryści nie przyjmują do wiadomości, że pies to pies. W ich interpretacji to zwierzę z myślami, emocjami i odczuciami podobnymi do ludzkich, bez istotnych różnic w postrzeganiu otoczenia i języka w jakim należy się z nim komunikować."[/I][/B] A ja mam wrażenie, że zwolennicy teorii dominacji widzą czarno-biało - szkoda tylko, że sami też nie widzą, że pies to pies - a nie wilk. W procesie udomowienia zmodyfikowano bardzo wiele zachowań psa; np. wygaszono niemal całkowicie część elementów łańcucha łowieckiego, dzięki czemu mamy np. psy pasterskie, podczas gdyby przyjąć, że mają one takie same instynkty jak przodkowie, to zaganiałyby owce, żeby je zabić i zjeść. Jeśli dało się zmodyfikować i to drastycznie tak podstawowe zachowania działające najsilniej na instynkt samozachowawczy (zdobycie pożywienia) to jaki problem miałoby stanowić wygaszenie większości lub całości zachowań dominacyjnych u ewoluujacych z jakiegoś powodu w tym kierunku ras? Masa zachowań w procesie domestyfikacji albo zanikła, albo została wyolbrzymiona, albo po prostu straciła znaczenie i jest zachowaniem niejako "automatycznym", które zatraciło cel. Przykład - znaczenie terytorium. Wilki znaczą swój teren, psy podnoszą nogę niemal wszędzie gdzie się znajdą, bez względu na to czy to "ich" teren czy obcy, na którym są 1 raz i są tam inne psy. Robią to też osobniki bardzo uległe. Po prostu została tu otoczka bez treści, i podobnie jest z większością zachowań dominacyjnych - zwykle im bardziej rasa przekształcona przez człowieka, tym mniej tam można zaobserwować zachowań stadnych, hierarchicznych, nawet w grupie między psami. [I][B]"Behawioryści odrzucają np. założenia stadne, twierdząc, że pies żyjący w warunkach domowych z człowiekiem wygasił w sobie pierwotne instynkty przywództwa, polowań i terytorializmu, że z człowiekiem nie tworzy już stada, gdyż stado mogą tworzyć jedynie osobniki tego samego gatunku."[/B] [/I] Nie zupełnie wszystko wygasił, ale w znacznym stopniu przekształcił, tudzież same zmodyfikowały się na drodze doboru naturalnego, jako cechy niekorzystne do życia w ludzkiej rodzinie. Stado jest, ale daleko mu do takiej formy, jaką można zaobserwować u [I]Canis lupus.[/I] [B][I]"Idąc tą myślą dalej behawioryści, słusznie zresztą podkreślają, że pies należy do innego gatunku, dokonują jednak przy tym interpretacji zachowań psa, w oparciu o nasz ludzki język, przykłady: pies ciągnie na smyczy, bo spieszy się do celu, gdzie czekają na niego atrakcje, a nie przewodniczy; pies skacze na człowieka, bo się cieszy, że go widzi, a nie ogranicza jego swobodę, by zaznaczyć, że tutaj on kontroluje teren;[/I][/B][I][B]"[/B] [/I] Dobijam powoli do momentu, kiedy coraz trudniej znieść bełkot :evil_lol: No tak, pies się przecież nie cieszy, nie dąży do przyjemności, zaspokojenia potrzeb - on całe życie knuje jak zdobyć władzę nad światem :diabloti: A małe wilczęta radośnie skaczące na matkę w oczekiwaniu na posiłek "zagarniają jej przestrzeń" :mdrmed: Podstawową cechą psa domowego, która różni go od wilka jest tzw. neotenia. W skrócie - pies zatrzymuje się psychicznie na pewnym etapie młodocianym swoich dzikich przodków, co umożliwia czy po prostu ułatwia mu całe życie w uzależnieniu od człowieka. To dlatego 2-letni pies nie rzuca się nam do gardła kiedy jesteśmy chorzy tudzież nie odchodzi pewnego razu by znaleźć partnerkę i założyć swoje własne stado, nie oglądając się na właściciela - a u dorosłych samców wilka to całkowicie normalne. Większość psów wykazuje zachowania dominacyjne na takiej zasadzie jak młodsze lub starsze wilczęta - te zachowania są, można je zaobserwować, ale nie mają takiego znaczenia jak u wilków, nie są w stanie zbudować tak stabilnej struktury; często są pustą otoczką bez treści. Im bardziej pierwotna rasa tym bliżej jej do wilka; im bardziej zmodyfikowana przez ludzi, tym bardziej "cofa się" do psychiki wilczęcia. Jest nawet coś takiego jak "fenotyp udomowienia" (badania na lisach). Osobniki o określonych cechach fenotypowych powstających na drodze mutacji (mniejsze rozmiary, klapnięte uszy, inne proporcje czaszki - czyli właśnie cechy mało wilcze, a typowe dla ras mocno przekształconych przez człowieka, a zarazem szczeniąt wilczych, czyli neoteniczne), powodowały większą ufność wobec ludzi, mniejszą agresję, bardziej uległe zachowania - i znacznie szybsze oswajanie, udomawianie zwierząt. Prawdopodobnie to kwestia genów sprzężonych; niemniej jednak efekt jest jaki jest, i kiedy Millan twierdzi, że rasa psa nie ma specjalnego znaczenia jeśli chodzi o pewne pierwotne zachowania, to obnaża po prostu swoją niewiedzę i pokazuje, że dopycha rzeczywistość do swoich wyobrażeń i schematów, zamiast nieco skorzystać z podstaw naukowej wiedzy na temat psów. Pooglądać program o wilkach, pointerpretować ich zachowania i podoszukiwać się tego w psie może każdy głupi - ale niektórzy nawet tego nie umieją, skoro piszą z ironią takie kwiatki: [I]"[B]pies warczy przy misce na właściciela, bo miska jest przecież jego, a nie dlatego, że jako dominujący osobnik nie zezwala innym osobnikom, które uznaje za niższe w hierarchii na zbliżanie się do pokarmu należącego wyłącznie do niego"[/B][/I] W żadnym programie przyrodniczym, również takim kręconym na dzikich zwierzętach, nie widziałam wilka, czy wręcz żadnego psowatego, który przynajmniej by nie warczał w obronie pokarmu. Dla mnie morał taki, że zwolennicy TD nawet nie odwołują się tu do zachowań wilczych przodków, tylko patrzą na nie jak na dominujące cyborgi, których każde zachowanie ma na celu tylko i wyłącznie obalenie przywódcy... Kolejny ironiczny kwiatek: [B][I]"psy wciąż walczą ze sobą w domu, bo mają małą przestrzeń i są sfrustrowane, a nie dlatego, że walczą o dominację i przewodnictwo w stadzie, które w ich oczach jest słabe."[/I][/B] No tak, wszak wsadzenie dwóch dorosłych, silnych psychicznie samców na małe terytorium, upstrzenie tegoż terytorium żarciem, wodą i zabawkami jako zasobami proszącymi się o konflikt nie powinno wywołać żadnych negatywnych efektów; wszak alfa w stadzie cały dzień spędza na kłopotanie się o to czy jego poddani zrobią sobie kuku i jaką tam hierarchię między sobą ustalą... [B][I]"pies gryzie meble pod nieobecność właścicieli, bo one tam po prostu są i może je sobie pogryźć, a nie dlatego, że może być to objaw lęku przed rozchodzącym się stadem, nad którym stracił kontrolę lub przejaw niespożytkowanej energii, gdyż jedyny jego spacer to wyjście przed dom na smyczy; "[/I][/B] No tak, piszczące i drapiące w drzwi 2-miesięczne szczenię robi to, bo nie było na 3-godzinnym bieganiu albo co lepsze dlatego, że jego podwładni się rozbiegli i ma stresa co zrobią, a nie dlatego, że zgubiło stado, które to stado się nim opiekuje, a nie na odwrót, i może zginąć... Tu znowu neotenia i bardzo ładnie można wyjaśnić podstawy lęku separacyjnego niektórych psów - bo te najbardziej uległe, posłuszne, wybiegane też miewają z tym potworne problemy - i co na to TD? TD będzie wmawiać, ze one na pewno dominują, nawet jeśli robią to tylko, gdy zostają same :evil_lol: [B][I]"Jeśli nie odrzucimy tezy, że pies w wyniku udomawiania go przez wiele lat, wygasił w sobie pierwotne instynkty przetrwania, przywództwa, rozmnażania, terytorializmu to należy uznać mieszkanie w bloku za jego środowisko naturalne, w którym żyje i funkcjonuje jak każdy człowiek. Czy samo już takie stwierdzenie nie brzmi śmiesznie?"[/I][/B] A mnie śmieszy, że dla kogoś to śmieszne - bo to oczywista prawda. Przeciętny pies (nie mówię o hybrydach czy rasach pierwotnych) osiąga znacznie lepszą formę i ma większy potencjał do osiągnięcia sukcesu ewolucyjnego w ludzkim mieszkaniu w bloku niż puszczony w środowisko swoich przodków, w środek lasu. Oczywiste jest więc, że ludzkie domostwo jest dla niego bardziej naturalnym środowiskiem niż las - no chyba, że ktoś nie zna definicji środowiska naturalnego, to wtedy może płodzić takie dyrdymały. Btw kto chętny zdefiniować najbardziej naturalne środowisko psa domowego? Oczywiście bez podziału na rasy, bo jak to mówi Millan, nie mają one specjalnego znaczenia dla potrzeb psa. Biorąc pod uwagę, że nie ma bardziej zróżnicowanego gatunku ssaka niż pies, może być ciężko znaleźć idealne środowisko naturalne identyczne dla bernardyna, doga niemieckiego, chihuahua i buldoga francuskiego :evil_lol: [B][I]"Jest to chyba najlepsza opinia o behawiorystach jaką mogli sobie wystawić. Filozofowanie, rozważania i snucie odkrywczych teorii niewątpliwie należy pozostawić im samym. W tych kwestiach zawsze pozostaną daleko lepsi od praktyków (takich jak np. Jan Fannell, Cesar Millan), którzy swoją pracę z psem opierają przede wszystkim na zdroworozsądkowym przyjęciu faktu, że pies jest psem, zwierzęciem stadnym, reagującym instynktownie, który nie myśli i nie czuje kategoriami ludzkimi (jak większość właścicieli by chciała), że ma naturalne, pierwotne potrzeby przemierzania przestrzeni, poszukiwania, walki o przetrwanie, posiadania swojego terytorium, bycia przy przewodniku lub bycia przewodnikiem."[/I][/B] O tak, pani Fennel i jej "praktyka"... Pani Fennel to świetna bajkopisarka i urodzony "wodolejca" (podziwiam, jak można zasady mieszczące się na 1 stronie A4 rozdmuchać do rozmiarów kilku tomów...), i ma świetnych fachowców od marketingu (bo jeszcze sprzedała to w wielkim nakładzie). Szkoda jedynie, że jej metody zazwyczaj albo nie działają, albo pogarszają sprawę w przypadku psów niezależnych i po przejściach, albo uczą wychować psa autystycznego, który przyzwyczajony do ignorowania wreszcie uczy się, że majestatowi nie zawraca się tyłka, tylko siedzi w kącie i słucha jak każą - co w przypadku wychowania psów służbowych zepsułoby je bezpowrotnie, co znaczy, że wg pani Fennel owe psy przez wykazywanie inicjatywy są po prostu bezczelnymi dominantami ;) No ale Fennel świetnie trafia do potrzeb ludzi pokolenia "fast food" - uczy jak wychować nieabsorbującego, cichego psa, który nie będzie nam w życiu zawadzał swoimi potrzebami współpracy z przewodnikiem. Jedyna tajemnica jej sukcesu jest chyba taka, że ogromna większość ludzi rozpuszcza psy jak dziadowski bicz, traktując je jak dzieci i nie stosując żadnych zasad, a więc jakiekolwiek zasady, nawet te wydumane fennelowe, rodem chyba z niedooglądanych filmów o wilkach, powodują jakąś poprawę - a na Fennel i jej metody spada konfetti i serpentyny z powodu ogarnięcia nieogarnialnego psa... No ale to już offtop, pani Fennel ma swój wątek :diabloti: Tak więc niestety, ale pod zacytowanymi z artykułu bzdetami ja się zdecydowanie nie podpiszę ;)
  7. Martens

    Wolfsblut

    No to z Wolfsbluta faktycznie zostaje Ci Blue Mountain - aczkolwiek i ta wyżej białkowa linia Wolfsbluta nie jest szczególnie energetyczna. Jeśli zależy Ci na karmie typu paliwo rakietowe to polecam bardziej Acany bezzbożowe.
  8. Martens

    Barf

    [quote name='evel']Właśnie, dzielicie skóry na kawałki? Bo na wiejskiej kurze jest pancerna skóra, to nie ta cienka warstewka co na sklepowym kurczaku ;) i suka odmawia jedzenie skór na zasadzie "a sama se jedz". Serca zalicza się do mięsa czy podrobów? I czy kurze łapki to mięsne kości czy jak je traktować?[/QUOTE] Serce bardziej mięso, bo to trochę inny mięsień niż w podrobach; bardziej podchodzi pod mięśnie szkieletowe - w sumie coś pomiędzy ;) Łapki to kości z odrobiną skóry na wierzchu; generalnie liczę je jako mięsne kości tylko pamiętam, żeby podawać je na zmianę z jakimiś szczególnie mięsnymi, żeby si wyrównało, bo łapka to sama kość i skóra. U mnie też skóry z drobiu często były omijane albo wymiotowane; to chyba kwestia tego, że są bardzo tłuste.
  9. To w razie czego po posmarowaniu najlepiej wsadzić w kołnierz ;) tak na przyszłość. My tak sobie radziliśmy z grzybkiem miedzy paluchami, bo gdyby go lizał, to całe leczenie i tak dałoby guzik...
  10. [quote name='SzalonaNakrętka']Do suni tylko rodzina i przyjaciele mają dostęp, nie chce wyuczyc jej że każda wchodząca osoba jest 'pozytywna', mam na myśli żeby nie przymilała się potencjalnym złodziejom, wypadki sie zdarzają, tak samo jak o to żeby nie brała nic z ręki obcych ludzi lub leżącego przypadkowo (zdarzają sie otrucia psów).Chodzi mi o to żeby traktowała z rezerwą obce jej osoby, nie ma byc to atak do gardła, ale zignorowanie ew. szczekanie. Pies którego wcześniej miałam, na komende 'cisza' milkł, chociaż nie zupełnie ignorował 'intruza'. Ja też można by tak ułożyc ?[/QUOTE] W ten sposób tak jak pisałam, prędzej wychowasz sobie psa lękliwego i agresywnego. To całkowicie normalne, że pies do wieku 1-2 lat cieszy się na widok obcych, pozwala głaskać. To jest maluch. Mało tego - to jest konieczne, żeby wyrósł na zrównoważonego, odważnego psa, który tak jak piszesz, obcych ignoruje, a nie rzuca im się na łeb i ujada. Pies predysponowany charakterologicznie sam rezerwy do obcych nabierze (husky zwykle obcymi się nie interesują, ale zaczepione przez złodzieja owszem, chętnie się pomiziają) - ale jeśli nie jest, to żadna tresura, szczególnie malucha nie pomoże, tylko narobi Ci problemów z zachowaniem. Jeśli chodzi o niepodejmowanie pokarmu z ziemi, to dość trudna nauka, jeśli pies jest łakomy; często wymaga bardzo nieprzyjemnych metod, a i tak nie ma gwarancji, że zadziała, jak Ciebie nie będzie w pobliżu. Pocieszenie jest takie, że husky raczej rzadko są łakome... [quote name='SzalonaNakrętka']Typu głos, aport , wracaj (chodzi mi o pies zachacza o coś smycza i są trudności z wyplątaniem więc wraca tak zeby sie wyplatac.) jakieś drobne przeszkody do przeskakiwania. Nie chce wmagac od niej za dużo, ale jednak wypadałoby pracowac z nia od młodości.[/QUOTE] A aportem można pracować już w wieku 2 miesięcy; resztę zostaw na za jakieś kilka tygodni, żeby nie uczyć szczeniaka 50 rzeczy na raz i nie zrobić mu mętliku. Btw czym kierowaliście się przy wyborze rasy...? Bo czytam i czytam i coraz bardziej się zastanawiam, po co brać psa i potem próbować robić z niego jego przeciwieństwo? Jeśli chcieliście nieufnego do obcych stróża, którego będziecie uczyć masy trudnych nawet dla owczarka rzeczy (np. niepodejmowania pokarmu) to całkowicie rozminęliście się z predyspozycjami psa... [quote name='SzalonaNakrętka']Można jakoś wypracowac u niej uwagę ? Czy na poczatku skupic się na poprawności wykonywania ? Nagradzam ja różnie w zależności od sutuacji i tego co mam pod ręką, czasem to trochę suchej karmy lub kawałki mięsa kurczaka,[/QUOTE] Rób króciutkie kilkuminutowe lekcje, żeby sunia się nimi nie nudziła; zawsze przerywajcie jak jest jeszcze zainteresowana. Nagradzaj czymś naprawdę atrakcyjnym, czego pies nie je na codzień; karma to zwykle za mało. Może to być też zabawa z Tobą, danie ulubionej zabawki, do której pies na ogół nie ma dostępu. Możesz też dzienną porcję karmy psa podawać zamiast z miski, to w postaci nagród. [quote name='SzalonaNakrętka']Apropo takie moze troszkę nie do działu, ale czy można jej juz podawac jakieś twardsze grubsze kości np wieprzowe do gryzienia czy zdecydowanie za wczesnie?[/QUOTE] Do obgryzania tak (oczywiście surowe), pod kontrolą - do zjadania w całości jeszcze za wcześnie.
  11. [quote name='Bonsai'] Oczywiście, idylliczne byłoby stwierdzenie, że psy nie mogą zostawać same dłużej niż 5h (choć tak nakazuje prawo np. w Szwecji). [/QUOTE] W Szwecji można też iść do weterynarza i uśpić zdrowego psa - na życzenie. Na przykład kiedy zmienimy pracę i pies miałby zostawać w domu 7, a nie 5 godzin :evil_lol: Taki specyficzny humanitaryzm. Żadne prawo nie zastąpi kwestii mentalności społeczeństwa samego w sobie. W Polsce nie ma nakazu szkolenia psa, zabawy z nim, a masa ludzi to robi. Jest zakaz znęcania się - a ile osób tłucze swojego psa, nawet szczeniaka? [quote name='Bonsai']Idealnym rozwiązaniem dla psa jest jakby 'przerywana' aktywność, tj. rano ma zajęcie, potem trochę pośpi, w południe znowu ma zajęcie, pośpi, znowu ma zajęcie, wieczorem znów idzie spać. (...) Podobno idealnym rozwiązaniem jest, gdy pies jest aktywny w ciągu dnia przez ok. 4h (w tym spacer, jedzenie, krzątanie się po domu).[/QUOTE] A masz jakieś źródło tego, kto tak twierdzi? Dzikie psowate najczęściej w ciągu dnia wypoczywają, czasem przejdą się tu i ówdzie, natomiast wyraźnie uaktywniają się po zmierzchu, przemierzają czasem wiele kilometrów za zwierzyną, polują, jedzą, i wracają na wypoczynek. To nijak ma się do tego cyklu sen-zajęcie co kilka godzin. Z kolei w procesie udomowienia psowate musiały przystosować się do ludzkiego trybu życia - i robią to nadal, od tysięcy lat. Pies jako gatunek jest bardzo elastyczny; inaczej by nie przetrwał. Trudno więc w ogóle mówić o idealnym planie dnia psa - idealny to taki, w którym wszystkie potrzeby psa w ciągu doby są spełnione, a on jest w stanie ten plan zaakceptować, niezależnie od tego czy jest to 20 min spaceru co 3 godziny, czy 16 h sjesty z przerwami na siku i potem kilka godzin zajęć. [quote name='Bonsai']Bo chyba nie stwierdzisz, że 1h biegania za piłeczką, którą rzuca właściciel (jest jakaś wspólna aktywność) to dla psa coś dobrego?[/QUOTE] Jako jedyna aktywność może nie - ale czy to coś złego? Dla Ciebie to pewnie tylko bieganie w tę i nazad za piłką, a ja widzę masę elementów, nie dość że intensywny ruch fizyczny to jeszcze wzmacnianie posłuszeństwa i więzi z opiekunem (bo takowej wymaga oddanie mu łupu) tudzież sprawianie psu radości przez opiekuna (rzucanie tej piłki). Moim zdaniem to milion razy lepsze niż 2 godziny ganiania w psiej gromadzie w parku, kiedy właściciel pali fajka i czyta gazetę. Btw intryguje mnie w takim razie co dobrego daje węszenie za rozrzuconymi smakołykami? Poza ewentualnym wyrabianiem nawyku zżerania śmieci bez naszej kontroli?
  12. Martens

    drapanie.

    To pies się w końcu drapie czy nie drapie? Jak usunie się przyczynę utraty sierści to i sierść zwykle odrasta. Jak alergia/grzyb postępuje, to pies wyłysieje jeszcze bardziej plus dojdą inne zmiany skórne. Masz psa rasy i umaszczenia dość skłonnego do problemów skórnych, alergicznych - nie wiem, na co czekasz z wizytą u weterynarza. Im szybciej zdiagnozowany problem tym lepiej, bo szybciej się z nim uporacie. Przez net nikt Ci nie powie co to jest i dlaczego się pojawiło, bo do tego trzeba zrobić badania. W każdym razie raczej nie od uderzenia.
  13. [quote name='SzalonaNakrętka'] Rodzinie zakazałam sprowadzenia do niej obcych ludzi jak i pozwalania na zabawę z małą. jak sie tego trzymają- nie wiem. na podwóko na razie wychodzi tylko z kimś. A takiego malucha można uczyc czegoś bardziej skomplikowanego niż siad, oddaj, itp.?[/QUOTE] Tu nie chodzi o to, żeby pies był izolowany od obcych, bo tak zrobisz źle w drugą stronę, pies stanie się lękliwy, nieufny, może agresywny. Goście itp. jak najbardziej mogą ją miziać - chodziło mi po prostu o przypadkowych ludzi na ulicy; żeby nie wyuczyć w psie, że jak ktoś nas mija, to na pewno będzie smyranie, głaskanie, itp. Co skomplikowanego masz na myśli? [quote name='SzalonaNakrętka']Jeszcze jedno, jesli udaje się skupic uwagę suni na sobie potrafi wykonywac polecenia zna już 6 komend (łącznie z przywołaniem), natomiast kiedy zajmie czymś/kims innym nie wsposób przywołac jej, nie rearguje nawet na zawołanie, co w innym wypadku, zawsze i w trybie natychmiastowym wykonuje. Jest zbyt mała żeby wymagac od niej tak wielkiej uwagi ?[/QUOTE] Jeśli wiesz, że pies w danej chwili nie wykona komendy, to jej nie wydawaj, bo tylko uczysz psa, że może nie zareagować i nic się nie stanie. Jak ją nagradzasz? Jeśli chodzi o furtkę, pomyślałabym jednak o zamykaniu na ten zameczek. Husky są bardzo inteligentne i za kilka miesięcy możesz odkryć, że pies poobserwował i sam sobie furteczkę otwiera :diabloti:
  14. [quote name='dog193']Jednak w niektórych wypadkach trzeba pokazać psu, że dane zachowanie nam się NIE podoba.[/QUOTE] Pozytywnie też się da. Po prostu w odpowiedzi na niepożądane zachowanie zabieramy/kończymy to, czego pies najbardziej w tym momencie chce. Działa świetnie. Tylko do tego potrzebna jest nasza elastyczność i obserwacja psa. O "niedziałaniu" tej metody najczęściej mówią ludzie, dla których pozytywy to nagradzanie żarciem i karanie ignorowaniem, i nic poza tym. A wachlarz "kar" i nagród jest ogromny, tylko trzeba znać i obserwować psa. Tylko mówię tu o normalnym wychowaniu młodego psa, a nie resocjalizacji psa, którego złe nawyki utrwalały się latami. Wtedy może być różnie. [quote name='margherita'] A Wogole to Martens to musze Ci napisac ze uwielbiac czytac to co piszesz bo czytam sobie ten watek i sie juz nie odzywam bo po co mam sie powtarzac po Tobie:lol:[/QUOTE] A dziękuję za uznanie ;) [quote name='dog193']Bo nie wiem, jak np byś chciała pokazać terierowi z linii myśliwskiej, że na tą świneczkę, tego chomiczka i tego króliczka się nie poluje, bez wyraźnego pokazania szczenięciu od samego początku, jakich zachowań nie będziemy tolerować względem tej świneczki, tego chomiczka itd...[/QUOTE] A ja to jak najbardziej widzę bez korekt. U maluszka dopiero tworzy się pojęcie, które istoty należą do stada, a które nie. Takiemu szczylkowi łatwo pokazać, jak NALEŻY zachowywać się przy chomiczku/króliczku, zamiast korygować zachowanie złe. Od tego mamy polecenia i nagrody, żeby od razu pokazać psu co robić przy chomiku, zamiast czekać aż spróbuje czegoś złego i karcić. Inna bajka to pies mający już na sumieniu liczne króliczki/chomiczki - wtedy pewnie potrzebna będzie korekta, ale jeśli pies jest poza tym dobrze przez nas prowadzony to też powinno zadziałać zwyczajne kierowanie psa poleceniami... [quote name='poker1'] Zgadzam się w 100% . Jeśli chodzi o program Victorii to ja jestem całkowicie na nie. Cóż za problem jest nakłonić psa do wykonania konkretnej czynności pod wpływem smakołyka? nie popieram jej metod ponieważ, wg mnie oczywiście, nie jest w stanie ocenić na trzeźwo sytuacji i podłoża psychologicznego konkretnego zachowania psa. Smakołykiem - osobiście - potrafię swojego dość ciężkiego, jeśli chodzi o charakter psa skłonić do rzeczy niesamowitych. [/QUOTE] Przede wszystkim pies, który za smakołyk robi niesamowite rzeczy, to nie jest "ciężki" pies, tylko najłatwiejszy jaki może być :diabloti: I nie wiem, skąd takie opory, szczególnie u facetów, przed stosowaniem smakołyków w szkoleniu. Przecież to działanie na najbardziej podstawowych instynktach, zgodne z naturą i teoriami stada :cool3: posłuszeństwo liderowi zapewnia pożywienie, a więc przetrwanie. Mam wrażenie, że niektórzy po prostu widzą tu coś czego nie ma i przypisują ludzkie cechy psu - przekupność, etc. Tymczasem pies to zwierzę, robi to, co mu się opłaca. Szlachetności i posłuszeństwa za nic to możemy sobie oczekiwać od innych ludzi (aczkolwiek i w to bym mocno wątpiła; takie rzeczy to tylko w bajkach Disney'a). Zwierzę to zwierzę. Posłuszeństwo liderowi, to nie tylko ograniczenia, ale i korzyści; inaczej taki układ nigdy by w przyrodzie nie zaistniał. Tak samo, jak nikt nie będzie pracował w firmie za darmo, tylko dlatego że uważa szefa za porządnego faceta i nie wypada brać od niego kasy :eviltong: A jeśli ktoś doprowadza do sytuacji, że pies słucha TYLKO za smakołyki, to po prostu po drodze popełnił błędy szkoleniowe i pozwolił się psu zmanipulować, ale to nie znaczy, że smakołyki w szkoleniu są złe, tylko on nie umiał prawidłowo z nich korzystać :cool3: [quote name='margherita']no sorry ale sie nie zgadzam z takim rozumowaniem chyba ze cos nie dopisałas. podobne rzeczy przeczytalam w ksiazce Millana dot. tego ze caly czas musimy byc czujni i gotowi do dzialania zeby pies czuł w nas przewodnika. Ludzie to gdyby tak bylo to nasze psy dawno juz by nas zjadły na obiad bo co zrobic jak jestes chory i wychodzisz z psem na spacer ledwo człapiac bo masz gorączke albo jakis bol ci dokucza, idziesz jak paralityk albo zgarbiony jak staruszek i co!!! Twoj pies niechybnie sie na ciebie rzuci zeby obalic twoje przywodctwo:evil_lol: Ja na spacerach chodze prawie caly czas zgarbiona bo sie po prostu garbie i jakos mnie psy słuchaja a mam ich kilka i nieraz nie dwa mnie cos boli wiec ide jak ciezko chora staruszka i tez mnie psy słuchaja. Oczywiscie jak cos od nich chce to oprocz głosu uzywam takze mowy ciała i moim psom to wystarcza zeby byc posłuszymi[/QUOTE] Zgadzam się. I nie mieszałabym tu wilków czy hybryd, bo rozmawiamy o zwykłych domowych psach. I ludziom którzy obsesyjnie doszukują się dominacji i złej hierarchii w stadzie w tym, że pekińczyk pierwszy wyszedł przez drzwi, polecałabym właśnie trochę lektury i obcowania z hybrydami i wilkami, żeby mogły się przekonać czym naprawę jest hierarchia, dominacja i walka o przywództwo... [quote name='bluerat']To że większość prawdziwych psich szkoleniowców jest przeciwna jego metodom i próbują go powstrzymać?[/QUOTE] Swego czasu było dość głośno, ile roboty mają szkoleniowcy z resocjalizacją co niektórych psów po samym Millanie i jego metodach :diabloti: [quote name='evel']I wybraź sobie, mój pies urządzał podobne rodeo u weta przy okazji obcinania pazurów. Obecnie suczowe pazury obcinam ja, zupełnie bezstresowo, po całe serii odwrażliwiania psa na mordercze obcinaczki ;-) Kurde mol, da się? No niemożliwe :roll:[/QUOTE] Da się, ale kto chciałby oglądać w tv takie nudne, żmudne odwrażliwianie :roll: Trochę szarpaniny, kwiku i poskromienie bestii lepiej się sprzeda. [quote name='Bonsai'] Powiedz mi, co to za spacer, na którym pies ma iść cały czas przy nodze, czy za Tobą? Spacer jest dla psa, ma na nim eksplorować, węszyć, używać mózgu - a nie smętnie iść przy nodze, pilnując się, by nie wyjść centymetr przed właściciela.[/QUOTE] A dla mnie obie wersje nie są ok. Spacer nie jest tylko do maszerowania przy nodze jak wojsko, ani do tego, żeby pies biegał dookoła, węszył, gonił wróbelki i szukał wrażeń. U mnie spacer jest głównie od zabawy ze mną przemieszanej z jakimiś poleceniami. Chodzenia przy nodze i swobodne węszenie to przerywniki, chyba że akurat mam wenę posnuć się z muzyka na uszach to wiadomo, smycz i przy nóżce, ale to nie jest wtedy wg mnie pełny spacer, taki jak powinien być. [quote name='margherita'] Mam teraz w domu owcxzarka szetlandzkiego i powiem CI ze mnie czasami wkurza jak sie tak za mna stale snuje bo juz mnie szyja boli od ciagłego odkrecania sie i patrzenia gdzie jest moj szeltik[/QUOTE] I ja tak mam ze staffikiem ;) X razy na spacerze rozglądam się, gdzie jest mój pies, a on sterczy za moimi piętami. Ewentualnie znosi mi patyki, chodzi przyklejony do mojej nogi, chce się ze mną bawić. Czasem zapomina się przez to załatwić i po godzinie zabawy muszę robić rundkę na smyczy, żeby w ogóle się wypróżnił ;) ale ja od początku nakierowywałam psa, żeby był właśnie taki, bo ogromnie mi to ułatwia życie z nim, nie mam problemów z odwołaniem, ucieczkami i podobnych, a i psu chyba odpowiada, bo całe życie biega uśmiechnięty ;) [quote name='Bonsai'] Widzisz, ja uważam, że naprawdę wiele ludzi nie powinno mieć psów, zwierząt. Branie psa i potem skazywanie go na 8h przebywania w samotności to dla mnie głupota. Moje psy są same max. 5h dziennie.[/QUOTE] Jaka to cienka granica dzieli dobrego, troskliwego właściciela psa, od głupka, który nie powinien go w ogóle mieć. 3 godziny... :roll: W Polsce jest o wiele za dużo psów, żeby mogły sobie na ich posiadanie pozwolić tylko osoby, które są w domu cały dzień. Chyba, że zamkniemy w schronach albo uśpimy ich 95%, bo przecież tak się męczą przez te 8 godzin same. Ja w tej chwili jestem w domu w tygodniu cały dzień - i co z tego mają moje psy? Poranny spacer, a potem gniją w moim łóżku do jakiejś 16... Po południu dopiero jakiś wyjazd na działkę, zabawy w domu, długi spacer, zajmowanie się nimi. Nie wiem, jaka to różnica, czy jak śpią cały dzień na kołdrze to ja krzątam się w kuchni, czy jestem w pracy. Lepiej ma pies siedzący sam te 8-9 h dziennie, a później mający atrakcje, niż taki, który ciągle z kimś jest, ale schodzi na kilka minut na fizjologię, a poza tym ma nie przeszkadzać i nikt nie ma ochoty się nim zająć...
  15. [quote name='Jara']Odstawiłam TOTW, łapy myję, na spacer smaruje Tridermem i mam Hexoderm. Poprawia się.[/QUOTE] Tylko Triderm to armata - antybiotyk, plus przeciwgrzybiczy, plus steryd, a już szczególnie mija się z celem smarowanie tym na spacer. Na dwór smaruj np. Sudocremem, to osłaniające, łagodzące i lekko odkażające, a Tridermem smaruj 2-3 razy dziennie kiedy pies nie wychodzi na dwór, żeby się nie ścierało.
  16. Martens

    Wolfsblut

    A którego masz Wolfsbluta? Bo są 2 linie, jedna jest niskobiałkowa, niskotłuszczowa i siłą rzeczy ma sporo ziemniaków i innych warzywek, stąd kupy po niej duże. No i ile czasu ją je; myślę, że trzeba minimum 2 tygodni, żeby układ pokarmowy się przystosował i można było stwierdzić, czy kupa duża, bo karma psu nie pasuje i źle przyswaja, czy po prostu jeszcze "uczy się" ją trawić po zmianie.
  17. Ja nie ekspert tylko pasjonatka ;) Malutkie kulki ma Wolfsblut Cold River, niskobiałkowy, niskotłuszczowy, bezzbożowy. Moja sunia teraz go je.
  18. [quote name='GAJOS'] American Staffordshire Pit Bull Terrierów.[/QUOTE] W nazwie tej rasy nie używa się słowa Staffordshire, jest tylko APBT ;)
  19. [quote name='SzalonaNakrętka']Chodziło mi o uporczywe podkopy pod fundament i przeciskanie sie obok wchodzących/wychodzacych ludzi , furtkę do posesji moze otworzyc każdy, a wątpie czy np listonosz będzie pilnował żeby pies nie wyszedł.[/QUOTE] Różnie bywa - jedne husky zwiewają namiętnie i próbują się wydostać na wszelkie sposoby, inne nie. Im więcej będziesz poświęcać psu czasu, tym mniejsza szansa, że będzie uciekinierem, ale gwarancji nie ma. Jeśli furtkę może otworzyć każdy, to lepiej albo nie zostawiać psa na posesji samego, albo jednak zainstalować jakiś zamek, zasuwkę. Pomijając kwestię ucieczek, ktoś zwyczajnie może psa ukraść, szczególnie rasowego i tak łagodnego wobec obcych jak husky. [quote name='SzalonaNakrętka']Ma 2 mies. co do ludzi nie ma żadnych oporów żeby z każdym się witac, dałoby się się ją tak wychowac żeby zaszczekała lub zignorowała zamiast rzucac się do nóg innych ? Kotów też sie nie boi, ani nie atakuje, próbuje sie jedynie bawic.[/QUOTE] Większość psów z nadmiaru wylewności wobec obcych wyrasta, o ile nie jest to wzmacniane ciągłym ciućkaniem i głaskaniem przez przechodniów. Natomiast szczekanie na obcych - dorosłego, w pełni rozwiniętego psychicznie psa można nauczyc dawać głos na widok obcych; u takiego malucha nie ma nawet co eksperymentować z jakimś "uczeniem nieufności", bo można dokumentnie spaprać psa i wychować albo agresora, albo psa który będzie się ludzi bał. Skupiaj psa na sobie i bądź atrakcyjniejsza od obcych, to najlepsza strategia przy maluchu. [quote name='SzalonaNakrętka']Myślałam nad kupnem klikera, faktycznie pomaga przy uczeniu psa czy jest przereklamowany ?[/QUOTE] Pomaga, zwłaszcza jeśli znajdziemy dobrze motywującą psa nagrodę. Przyda Ci się, jeśli planujesz bardziej zaawansowaną pracę z psem. No ale oczywiście cudów nie robi ani nie odwali roboty za nas ;)
  20. [quote name='everyin20']Mój pies kiedy jeszcze chodził do "grupy przedszkolaków" bawił się z innymi psami. Potem z upływem czasu plac treningowy kojarzył sobie wyłącznie z harcami i zabawą z kumplami. I tak oto narodził się problem, bo zamiast skupić uwagę na przewodniku i ćwiczeniach, pies patrzył tylko na inne psy. Dlatego zdecydowalismy się uzyc korekty siłowej po której pies nabrał szacunku do przewodnika i treningu i zrozumiał, że to nie czas na zabawę z kumplami.[/QUOTE] No i to był właśnie błąd, który po utrwaleniu spowodował konieczność użycia takich a nie innych metod. Ja sama zrobiłam podobnie naście lat temu z pierwszym psem i miałam potem problemy z odwołaniem przy innych psach. Z młodym psem, choć teoretycznie trudniejszego typu takich problemów nie miałam, nie musiałam używać korekt, bo od małego 98% spacerów to była praca ze mną, a psy tylko do powąchania w ramach minimum socjalu; zabawa i gonitwy z innym psem dosłownie raz na miesiąc albo rzadziej.
  21. [quote name='Adamant']Choć to stary temat to odświeżę od stycznia 2012 można będzie zgłaszać takie miejsca do stosownych służb. Ponieważ zgodnie z nową ustawą NIE WOLNO BĘDZIE ROZMNAŻANIE PSÓW (i nie tylko) NIE RASOWYCH [/QUOTE] No to nie do końca tak - psy będzie można rozmnażać, ale nie będzie wolno ich sprzedawać; przynajmniej tak wynika z zaznaczonej części cytatu. Jeśli to prawda, to zobaczymy ile zostanie tych co rozmnażają rasowce bez rodowodu z miłości, a nie dla pieniążków :diabloti:
  22. Mi się robi niedobrze, jak widzę jakiekolwiek dziecko, przeginające w zabawie z jakimkolwiek psem. Bo w momencie kiedy kilkulatek tarza się po podłodze, KAŻDY pies fizycznie może zrobić mu dużą krzywdę. Znajomej mojej babci, dorosłej kobiecie, wkurzony westik prawie urwał ucho - nawet kilkukilogramowy piesek może okaleczyć kilkuletnie dziecko. Inna sprawa, że z tego co zauważyłam, większe dobrze ułożone psy mają większą cierpliwość niż małe - z tego prostego powodu, że zdają sobie sprawę ze swoich rozmiarów i rozmiarów dziecka. 5-kilogramowy pies prędzej odbierze dziecko jako poważne zagrożenie po prostu dlatego, że to dziecko jest kilka razy od niego większe i właściwie nie ma za bardzo jak przed nim uciec, obronić się, wzbudzić respektu. Dla rottka kilkuletnie dziecko to taka pchełka i normalny pies tych rozmiarów nie odbiera go jako coś, co mu fizycznie zagraża.
  23. [quote name='everyin20']Jeśli pies nie reagował na metody pozytywne (smakołyki, zabawki) więc trzeba było użyć korekty.[/QUOTE] Ale my chyba się nie rozumiemy ;) Ja nie twierdzę, że Twój pies wtedy nie wymagał takich metod - pytanie czemu ich wymagał. Według mnie wymagał z powodu wcześniejszych błędów w młodszym wieku - a nie dlatego, że co niektóry młody pies sam z siebie takich wymaga, żeby miał szacunek i już ;)
  24. Dla mnie też staffik nie był trudny, głównie dlatego, że przed zakupem zapoznałam się z opiniami właścicieli i wiedziałam co mnie czeka, ale wiem jaka jest wiedza i podejście przeciętnego psiarza (nie dogomaniaka) w Polsce, i dla przeciętnej osoby jest to pies mega trudny. Zresztą jaki ma być dla osób, które potrafią rozwinąć u całkiem normalnego golden retrievera gryzienie domowników zbliżających się do miski z wodą :evil_lol: Ze staffikiem niestety też bywa problem z innymi psami - oczy dookoła głowy, żeby w porę psa odwołać, zanim pojawi się potencjalny rywal, czyli jakiś duży samiec, który krzywo na tego walecznego malucha spojrzy :diabloti: staffik (przynajmniej mój) rzadko wypruwa się pierwszy, ale zaczepiony przez dużego psa aż się gotuje, niestety. Generalnie ułożony staffik to miły widok, taka dynamiczna, posłuszna, wylewna, mięśniata kulka i faktycznie sprawia wrażenie żywiołowego acz łatwego i grzecznego pieska - mniej budujący jest widok wychowania tak między 2 a 5 miesiącem życia :diabloti: Można całą filozofię zen przerobić...
  25. [quote name='everyin20']Zgadzam się z tym, że trzeba być konsekwentnym i przede wszystkim stanowczym, ale jeśli uważasz, że owczarek niemiecki to rasa najchętniej współpracująca to jestes w błędzie. Zachęcam do obejrzenia treningów obedience bądź szkolenia border collie albo nawet pudli.[/QUOTE] Tak, tylko u bc ta chęć współpracy idzie z szeregiem innych cech, których ON w takim stopniu nie przejawia - dlatego jest łatwiejszy... To był skrót myślowy. [quote name='everyin20']Natomiast jeśli młody ON ma ważniejsze sprawy w chwili kiedy powinien się skupić trzeba mu pokazać, że jest czas na nauke i na zabawe. Piszesz, że metody siłowe sprawdzają się przy straszych, dorosłych psach, które są agresywne i nieposłuszne. Rzecz w tym, że nie uwzględniłeś/-aś tego, że ta agresja i nieposłuszeństwo się z nieba nie wzięło. Psa trzeba wychowywać od małego żeby uniknąć nieporządanych zachowań w przyszłosci. [/QUOTE] No i sama sobie odpowiedziałaś, czemu Twój pies wymagał siłowych metod w tak młodym wieku. A nie każdy ma psa od szczeniaka. Ja nie robię z Ciebie potwora - po prostu nie zgadzam się z tym co napisałaś, że przy wychowaniu młodego psa niezbędne są korekty, żeby pies miał szacunek. Nie, nie są niezbędne, szczególnie przy tak łatwej w prowadzeniu rasie - chyba że właśnie ktoś spaprze coś kiedy pies jest jeszcze mały. Mi osobiście wisi co sądzisz o swojej pracy ze szczeniakiem, ale nie wprowadzaj ludzi w błąd, że szacunek w wychowaniu młodego psa zdobywa się metodami siłowymi, bo inaczej pies nie będzie nas szanował...
×
×
  • Create New...