-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
W jakim wieku jest piesek? Po jednym szczepieniu to trochę za wcześnie na spacery, najpierw odwiedźcie weterynarza i porozmawiajcie na ten temat. [SIZE=1]Btw na takie tematy wypada się zorientować ZANIM piesek pojawi się w domu.[/SIZE]
-
[quote name='Litterka']jakie proporcje między węglowodanami, białkami a tłuszczami są dla psa najlepsze?[/QUOTE] A żeby ktokolwiek to wiedział... :) To są mocno gumowe proporcje, każdy pies ma inne potrzeby zależnie od wielkości, wieku, stanu zdrowia, aktywności... Czemu rezygnujecie z Orijenu? Jeśli jedyną przyczyną jest nadwaga, to ja po prostu zmniejszyłabym dawkowanie, a zwiększyła ruch. Co do zbóż - najgorsza jest kukurydza, pszenica, etc. najznośniejszy ryż. Moim zdaniem im mniej zbóż tym lepiej. W ogóle dla mnie przechodzenia na zbożówkę, żeby odchudzić psa to trochę średni pomysł. Zboża są kaloryczne i zarazem mało odżywcze dla psa, więc żeby nie tył, dawka karmy będzie musiała być niewielka, przez co pies będzie dostawał znacznie mniej ważnych składników pokarmowych niż w tej chwili. Ja zdrowego psa odchudzałabym właśnie na bezzbożówce, nawet dość kalorycznej, tylko w mniejszych porcjach, plus ruch żeby rozkręcić metabolizm. Jeśli już odchudzanie na zbożówce to poleciłabym Acanę Lamb&Apple (dużo fajniejszy skład niż ta Light&Fit i chyba nawet chudsza), a z bezzbożówek "cienkie" są niektóre Wolfsbluty, np. Cold River, Wide Plain, Dark Forest, Wild Duck.
-
No i po tej wypowiedzi jak dla mnie od razu widać, że ze staffikiem nie miałeś do czynienia ;) Czy najłatwiejszy to kwestia dyskusyjna; dla mnie osobiście łatwiejszy do opanowania jest spokojniejszy ast - mimo jego zdarzających się dominacyjnych ciągot i nieco większej skłonności do agresji, łatwiej jest to powściągnąć niż uspokoić staffika ;) Aczkolwiek w razie klęski wychowawczej, zepsuty staffik jest zwykle po prostu nieznośny, ast bywa niebezpieczny, więc pod tym względem tak, staffiki są łatwiejsze. W wychowaniu staffika nie miałam żadnych problemów z "szefostwem", bo dla staffika życie to zabawa i bierze wszystko na wesoło - to jest właśnie totalnie odmienne od amstaffa, który dużo bardziej potrzebuje pokazania kto w domu jest panem. I ta zabawa staffika to właśnie problem, bo on wszystkie nieznośne zachowania wykazuje w dobrej wierze i w ogóle tak śmiesznie jak pani się wk*wia i wrzeszczy :evil_lol: Nagradzanie za uległość to też jakiś dziwny wymysł - staffik nie jest dominantem, nie sadzi się; staffik figluje :p a nagradzanie uspokojenia się zwykle powoduje kolejną ekscytację :p i bardzo duży błąd zrobimy idąc z wychowaniem tej rasy w dominację. To nie ta bajka, tu jest dużo innych rzeczy do zrobienia. Ganienie zależy; bardzo łatwo przesadzić, bo jeśli tego ganienia robi się sporo (a staffika jest za co ganić 500 razy dziennie), pies zamyka się na nas, czuje się odepchnięty, zaczyna nas ignorować, a potem niestety może to przekierować w agresję - ale to mają wszystkie bullowate; są bardzo uczuciowe i łatwo je zepsuć za ostrym traktowaniem, odtrącaniem. Trzeba mieć żelazną rękę - w aksamitnej rękawiczce ;) Delikatność rzecz względna; o ile można nauczyć go delikatnego gryzienia paszczą, tak jeśli chodzi o deptanie, potrącanie i pokrewne, to niestety daremny trud, bo to pies z bardzo wysokim progiem bólu i w momencie ekscytacji po prostu nie czuje, że właśnie zarył o coś czaszką i to się potłukło/przewróciło. I naprawdę mu przykro i on nie chciał :evil_lol: Rozładowanie energii to też żaden problem, a raczej problem nierozwiazywalny, bo zmęczenie dorastającego staffika tak, żeby mu się energia skończyła jest chyba fizycznie niemożliwe; problemem jest zainstalowanie psu przełącznika on/off, czyli kiedy fiksujemy, a kiedy dość. Samo wybieganie wcale na to nie pomaga, bo jak zawalimy powyższe, to możemy psa zajeździć fizycznie, a jemu tylko będzie rosła kondycja, a i tak wyciszać się nie nauczy. Paradoksalnie za dużo ruchu pogarsza sprawę zamiast zmniejszyć problem :roll: I ja bym staffika na pierwszego psa nie poleciła - bo wychowanie szczeniaka, szczególnie jeśli chodzi o podgryzanie i ekscytację to tutaj wersja hard w porównaniu do innych ras, i jest to najbardziej newralgiczna kwestia w której można zawalić wychowanie tej rasy. Moim zdaniem lepiej najpierw obstukać się z mniej wymagającym psem jak wygląda wychowanie szczeniaka i radzenie sobie z takimi podstawami, niż pierwszy raz obcować z tym w stafficzej wersji. No i to jest pies dla osoby o żelaznej woli i stalowych nerwach, a to pomijając nieliczne predysponowane charakterologicznie wyjątki jest cecha, której raczej nabywa się dopiero z doświadczeniem w pracy z psami.
-
Przecież ja nie piszę o psie w ogóle nie wychowywanym i zostawionym samopas, bo tak to każdy będzie kłopotliwy. Myślałam, że to oczywiste, że "łatwy do wychowania" nie znaczy "wychowa się sam". Po prostu ON przy minimum wiedzy i zaangażowania właściciela problemów sprawiał nie będzie, i nawet sporo błędów nam wybaczy, bo wzorcowy ON to pies wpatrzony w człowieka, z wrodzoną potrzebą współpracy i podporządkowania, ani przesadnie pobudliwy, ani skłonny do lękliwości, ani niezależny... Jak ktoś do wychowania kilkumiesięcznego psa tej rasy potrzebuje "metod siłowych" to strach pomyśleć jak by pracował z trudniejszą rasą; może na dzień dobry w wyprawce dla szczylka obroża elektryczna? Bo skoro owczarek jest tak trudny, to chart, szpic, terrier to już w ogóle jest nie do ułozenia :evil_lol:
-
No jak to wina karmy, to właśnie alergia - ale alergia nie musi być akurat na karmę. Mój alergik Acany Grasslands jeść nie może ze względu na zawartość jajek; z Acan bezzbożowych może jeść tylko rybną Pacifikę. Nie trać czasu na suplementy, bo na drapanie to one nie pomagają... Suplementować to można jak pies ma matową sierść, etc. - drapanie to objaw chorobowy, z tym się idzie do weterynarza i diagnozuje.
-
[quote name='SzalonaNakrętka']zastanawia mnie czy da sie temu psu uświadomic że nie wolno wychodzic poza podwórze bez właściela, pytam ponieważ przy czytaniu o tych psach natrafałam na informacje inż mają skłoności do włóczęg. [/QUOTE] Jeśli nie masz porządnego ogrodzenia, to nawet nie śnij, że pies Ci nie wyjdzie z posesji i nie ruszy na polowanko na kury sąsiada albo po prostu na włóczęgę... Szczególnie husky. Od biedy możesz pomyśleć o pastuchu elektrycznym, ale husky plus podwórko bez solidnego płotu zwykle kończy się tym, że pies siedzi w domu i musisz z nim wychodzić na spacery niczym w bloku, albo rychłym zaginięciem psa. [quote name='SzalonaNakrętka']Problem jest jej strach przed szczekajacymi psami, po prostu zaczyna sie wycofywac kiedy słyszy inne psy(nie przeszkadzają jej kiedy są za płotem bez wydawania dziwięków) wczesniej miała tylko stycznosc ze swoją matką i rodzeństwem. Pzrejdzie jej to z czasem, jak to tłumaczyc ?[/QUOTE] W jakim ona jest wieku? Poczytaj o socjalizacji, powinnaś oswajać ją z otoczeniem, obcymi ludźmi, miastem, łagodnymi znajomymi psami - żeby nie wyrósł Ci zdziczały lękliwy pies. Bez tego lęki raczej się tylko pogłębią. [quote name='SzalonaNakrętka']Jaki sport , oprócz biegów, mogę jeszcze z nią uprawiac ? Flyball, Frissbe ? [/QUOTE] Jeśli uda Ci się zmotywować ją do łapania i aportu ;) Z husky nie będzie łatwo. Fizycznie mogą niemal wszystko; inna sprawa, że nie są zwykle tak karne jak owczarki ani chętne do zadań, które nie mają dla nich sensu. Jak wypracujesz z sunią dobry kontakt i ją zmotywujesz, to i agility rekreacyjnie możecie porobić ;) [quote name='SzalonaNakrętka']W czym najlepiej będzie się jej chodzic, szelki(takie zwykłe nie zaprzęgowe) czy obroża ?[/QUOTE] Ja bym polecała wygodną, dość szeroką obrożę. [quote name='SzalonaNakrętka']Opiekuje sie królikiem, czasami spędza trochę czasu na podwórku w klatce, czy jeśli przyzwyczaje ją kiedy jest jeszcze młoda, w późniejszym czasie nie będzie próbowac mimo krat zrobic z niego obiadu ? [/QUOTE] Jeśli od początku będzie oswajana, nie powinnaś mieć dużych problemów, ale jednak psa tej rasy sam na sam z królikiem bym się nie odważyła zostawić.
-
U mnie też staffik blue i mieliśmy podobne problemy... Ta maść nie szczyci się niestety zdrowiem jeśli chodzi o problemy skórne. U nas przyczyną była alergia plus powikłania z grzybem - musicie po prostu iść do weterynarza i zrobić testy alergiczne, bo bez tego nie ruszycie i żadne smarowanie nie pomoże... U mnie pies po zmianie diety i odczulaniu na niektóre rzeczy praktycznie się już nie drapie. A alergia też wyszła jak u Was, koło 4-5 miesiąca.
-
terra5, włącz męża w szkolenie psiaka - tak chyba najprościej. Mąż wydaje polecenie, Ty jeśli trzeba egzekwujesz, mąż nagradza. Nie trzeba godzinami, wystarczy parę razy dziennie po kilka minut. Przy schodzeniu z łóżka - nauczcie psa po prostu komendy "zejdź" i na tej samej zasadzie ją egzekwujcie. Zejście z łóżka ma być po prostu kolejną komendą nagrodzoną jak każda inna, a nie jakimś problemem, wyganianiem psa, karceniem go nagle za to, że tam leży. I nie zwalajcie psa siłą, szczególnie mąż, to to tylko nasili niechęć i agresję - sama przerobiłam w domu, jak TZ wiedział lepiej :diabloti: Jak pies nie chce zejść, "pali głupa", to stań Ty lub mąż) nad nim, wydaj polecenie, patrz na psa - dotąd aż zejdzie, bez przepychanek, ale tak żeby pies czuł że nie ustąpisz i spokojnie tu sobie nie poleży. Inna metoda którą pomogła u mnie na panoszenie się psa na łóżku to było robienie tak, żeby było mu niewygodnie :diabloti: kładzenie na nim nóg, rozpychanie się - ale bez żadnej agresji skierowanej w jego stronę. Nagle odkrywał, że na łóżku wcale nie jest tak fajnie jak myślał, nie da się pospać spokojnie i wynosił się do siebie. Jeśli jednak już macie problem z agresją psa, nadwrażliwością na dotyk, to sobie to darujcie, żeby nie pogorszyć sprawy. GAJOS u mnie jest podobny problem, ale mniej nasilony, bo pies zostaje bez problemu w domu, także sam; pod moją nieobecność daje się wyprowadzać domownikom czy tymczasowym opiekunom, natomiast meksyk zaczyna się, kiedy muszę go zostawić gdzieś poza domem albo ktoś oprócz TZta ma wyjść z nim kiedy ja jestem w domu. Jak siedziałam 2 tygodnie z kostką w szynie i psa wyprowadzał mój dziadek, wychodzenie na spacer przypominało wyciąganie siłą wora kartofli, który z całej siły parł z powrotem do domu - a problemu nie było, kiedy byłam na wyjeździe i psa wyprowadzał właśnie dziadek. Podobnie na działce - kiedy szłam stamtąd do sklepu a młody został z TZ, wyskoczył nam przez okno (na szczęście z parteru); problem był nawet kiedy musiał zostać z TZ pod sklepem a ja wchodziłam do środka. To takie niby pochlebiające, ale utrudnia życie, niestety. U Ciebie jest gorzej, bo pies jak widać po prostu nie chce zostać bez Ciebie nawet w swoim domu, w znanym otoczeniu; radziłabym Ci chyba po prostu nauczenie psa komendy "zostań" i częste jej ćwiczenie, podobnie "na miejsce", ćwiczenie z psem kiedy jesteś w domu przebywania w innym pomieszczeniu niż Ty, plus standardowy trening jak dla szczeniaka, z Twoim wychodzeniem na chwilę itp. Natomiast co do tego czy psem powinni się zajmować wszyscy równo... Myślę, że każdy powinien mieć jakiś udział i w karmieniu, i zabawie, i spacerach, i pracować z psem na tyle żeby go słuchał i móc go opanować, natomiast traktowania w 100% na równi raczej nie da się wypracować u niektórych ras, mających skłonności do bycia "psem jednego pana", np. u dobermanów. Golden czy inna typowo rodzinna rasa będzie traktować wszystkich na równi i będzie im z tym ok, ale już np. rasy pierwotne zwykle wybierają sobie najbardziej konsekwentną osobę w domu, podobnie rasy używane do obrony osobistej - wybierają sobie jednego przewodnika, a resztę rodziny po prostu lubią.
-
[quote name='everyin20']Denerwuje mnie to kiedy ludzie piszą, że Cesar traktuje psy brutalnie itp. Prawda jest taka, że pies musi wiedzieć kto jest szefem, musi mieć szacunek do przewodnika a żeby to wypracować potrzebne jest nie tylko nagradzanie ale i karcenie. Mój pies to 7 miesięczny owczarek niemiecki, ma bardzo dużo energii, przypadek psiego adhd :D Kiedy byłam dla niego łagodna nie miał do mnie szacunku. Po zastosowaniu metod bardziej siłowych (i nie mówię tu o biciu czy jakiejkolwiek agresji!) pies zmienił się całkowicie.[/QUOTE] Łatwo się denerwujesz, to takie niemillanowskie :evil_lol: No ale żarty na bok - mnie natomiast zniesmacza, kiedy ktoś pisze, że żeby uzyskać szacunek wychowując psa (i to od szczeniaka), trzeba go karcić i używać metod siłowych. Owszem, z dorosłym, problemowym, spapranym przez kogoś psem często trzeba - ale z kształtowanym przez siebie od małego szczeniakiem? Dla takiego psa nie trzeba być ani tylko łagodnym, ani używać metod siłowych. Trzeba być konsekwentnym, stanowczym, a zarazem atrakcyjnym dla psa - Tobie tego widać zabrakło, skoro z półrocznym owczarkiem musiałaś sięgnąć po metody siłowe... A nie ma chyba rasy bardziej chętnej do współpracy niż ON; one przy minimum konsekwencji same się podporządkowują. Piszesz o jakimś wielkim adhd owczarka - widziałam wiele dorastających owczarków i ich rzekome adhd to pikuś przy tym co może dorastający staffik. A przy staffiku jakakolwiek siłowa metoda odpada, bo raz że podekscytowany pies z racji predyspozycji rasy nawet nie poczuje szarpnięcia smyczą, dwa że potraktowany brutalnie zamyka się w sobie, traci zaufanie do przewodnika, zniechęca się do pracy, co po czasie może skończyć się ignorowaniem człowieka i agresją. Jak byś tu sobie poradziła, skoro twierdzisz, że inaczej się nie da...? Jeśli ktoś musi walczyć metodami siłowymi z półrocznym ONkiem to nie znaczy, że tak trzeba i inaczej się nie da więc tak nie pisz - to znaczy, że po prostu bardzo mocno coś spaprałaś, kiedy pies był mały i nie zbudowałaś sobie żadnych fundamentów pod zapanowanie nad nim, kiedy zaczął dorastać. A tak jak pisałam, nie ma chyba łatwiejszej rasy niż owczarek niemiecki; trzeba naprawdę bardzo się postarać (tudzież nie starać w ogóle), żeby zepsuć psa tej rasy.
-
A mi osobiście wydaje się, że to zależy - od predyspozycji właściciela ;) Bez trudu wyobrażam sobie, że staffik może doprowadzić do szewskiej pasji 95% znanych mi właścicieli psów ;) U staffika "najtrudniejszy" jest upór i potworny nadmiar energii, ekscytacja, u akity właśnie ta niezależność, ale sam pies jest dużo spokojniejszy - więc to po prostu zależy komu z jakim łatwiej pracować. No i jest też różnica, suka a samiec. Z ttb osobiście najłatwiejsze wydają mi się asty; najciężej jest ponoć z bullami, szczególnie mini, bo te mają i energię staffika, i upór ttb, plus nieco koci charakter którym wyróżniają się bulle.
-
Nie wolno podawać podrobów, szczególnie mózgowia, bo tam stężenie patogenu jest na tyle duże, że pies może zachorować. W mięśniach szkieletowych, czyli zwykłych kościach z mięsem nawet u chorego zwierzaka jest go za mało, że wywołać chorobę u psa. Pomijając już fakt, że trafienie w sklepowym mięsie na zwierzę zarażone to samo w sobie sztuka ;)
-
Nie ma to jak wypowiadać się (i to tak krytycznie) o programie, którego nawet się nie oglądało... :roll: Tak, i pewnie jeszcze zacznie te psy dziobać rozgrzanymi do czerwoności pogrzebaczami.
-
[quote name='arielka186']Pitbulle dopiero zostały uznane jako rasa przez FCI ( i to chyba wstępnie), a więc wzorzec jest świeży... Szczerze mówiąc nawet go jeszcze nie czytałam, ale na pewno rozbieżność- chociażby pod wzgl. wysokości, wagi, budowy jest bardzo duża... [/QUOTE] A to w ogóle zostały chociaż wstępnie? Z tego co mi wiadomo, nawet nie było tego w planach na przyszłość, ze względu na ich typowo bojowe przeznaczenie, i są hodowane pod egidą różnych związków, ale nie FCI.
-
[quote name='Xamee']Mam nadzieję, że się w końcu ogarnie i zdecyduje na rasę, która dla niej [U]pasuje[/U]. Dla dobra psa i jej samej.[/QUOTE] Ja myślę, że po prostu rodzice w końcu znajdą te produkty wyobraźni w postaci ogłoszeń i dadzą dziecku szlaban na internet :p
-
[quote name='SAIKO'] Dominacja...nie wiem czym jest dla Was, ale dla mnie jest to; określenie zasad, wychodzenie na spacery i robienie tego na co ja mam ochotę (spacer bądź zabawa), karmienie wtedy kiedy ja o tym zdecyduję, skorygowanie psa za niepożądane zachowanie - choćby i próba wymuszania jedzenia przy stole, zabieranie miski po posiłku, przechodzenie pierwszym w drzwiach, jedzenie wcześniej od psa[/QUOTE] To: [I]określenie zasad, wychodzenie na spacery i robienie tego na co ja mam ochotę (spacer bądź zabawa), karmienie wtedy kiedy ja o tym zdecyduję, skorygowanie psa za niepożądane zachowanie - choćby i próba wymuszania jedzenia przy stole, zabieranie miski po posiłku[/I] dla mnie podstawy wychowania psa. Przy każdej metodzie, czy uznaję dominację czy nie. Natomiast to: [I]przechodzenie pierwszym w drzwiach, jedzenie wcześniej od psa[/I] to nie dająca żadnych efektów szopka i utrudnianie sobie życia, bo sorry, ale nie będę podstosowywała swojego jedzenia pod karmienie psa tudzież wychodziła z domu tak jak jest mi niewygodnie wkręcając sobie, że pies sobie coś pomyśli jak każę mu iść najpierw i motać się z kluczami i całym majdanem mając go pod nogami czy czekając aż wypełznie za mną. Pies na komendę wychodzi za mną kiedy mam taką potrzebę i nie ma z tym problemu; nie zauważyłam też, żeby takowe działanie wpływało na zachowanie psa na dalszym spacerze. Ja jem kiedy chcę, pies je kiedy ja zarządzę i myślę, że jest to na tyle czytelne dla psa, że wie, kto rządzi w kuchni. Osobiście mam wrażenie, że osoby, które muszą pokazywać psu codziennie, że oni jedzą pierwsi, żeby nie mieć z nim problemów, mają właśnie problemy z autorytetem ;) Jeśli więc chodzi Ci o to, co napisałeś, to dla mnie to żadna dominacja, tylko nadinterpretacja pewnych spraw i przypisywanie niektórym przesadnego znaczenia ;)
-
[url]http://www.dogomania.pl/threads/199902-Nauka-czysto%C5%9Bci[/url]
-
Czy w Kampinosie są wilki? Były! Lupus UDOMOWIONY!
Martens replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kociabanda2'] [B]Martens[/B] Tyś jedyną aktywną dogomanką w całej okolicy??? Mam nadzieję, że znasz jakąś godną polecenia szkołę dla Lupuska?? Bardzo proszę pomóż coś znaleźć...[/QUOTE] Znam ten ból i już szukałam, i pisałam na pw do Nutusi... Tu naprawdę nikogo nie ma - spod Makowa jest tylko [B]malagos[/B], plus w Makowie jedna pani, ale mało się udziela... W Makowie szkolenia nie ma, jest facet, który szkolił psy w policji bodaj, ale to młode ONki i zdecydowanie starą szkołą i nie wiem, czy bym go poleciła :roll: W okolicznych miastach też nie wiem - podobno w Ciechanowie jest kilka dziewczyn, które udzielają się w schronisku w Pawłowie, ale nie znam nicków; może one się orientują? Ja byłam póki co z Lupusem na jednym spacerze, poobserwowałam, dałam kilka rad, ale specjalistą z wielką praktyką nie jestem; mogę pomóc na tyle, na ile jestem w stanie i raczej nie w kwestii ewentualnej agresji, bo to za duża odpowiedzialność. -
[quote name='SAIKO']A to, że pies broni zasobów - jedzenia, zabawki itd, to wina złej hierarchii w domu.[/QUOTE] To akurat kompletna bzdura... I jeden z powodów, dla których uważam to "dominacyjne" podejście do psa za szkodliwe. Wszystkie psowate niezależnie od miejsca w hierarchii stada bronią pokarmu! To jest instynkt samozachowawczy, a nie żadna dominacja. Obejrzyj pierwszy lepszy film przyrodniczy, na którym widać, jak wilki jedzą. Żaden nie odda alfie łupu bez warczenia, prób obrony go, bo od tego zależy jego przeżycie. Owszem, jak alfa będzie chciał to mu zabierze, ale nawet omega będzie przynajmniej warczał próbując bronić swojego gnata. Przełóż to sobie teraz na psy - to normalne, że pies warczy, broni żarcia, co nie znaczy że tak ma być, bo od tego jest właśnie wychowanie. Tylko ono nie powinno polegać na przepychaniu się z psem siłą na zasadzie "ja tu rządzę, więc ja zabiorę", ale na umiejętnej pracy z psem, żeby po prostu przestał uważać człowieka za zagrożenie dla swoich zasobów. Siłą można też osiągnąć efekty, tylko pytanie co zrobi pies, kiedy owo dziecko zechce zabrać mu kość pod Twoją nieobecność (a pies dobrze wie, że dziecko jest słabsze i dzięki metodom "na dominację" wie też już, że gnat będzie mu zabierany) - pomijając możliwość wygaszenia warczenia i uzyskania w ten sposób psa pozornie oduczonego agresji, który w pewnym momencie wybuchnie i poważnie pogryzie...
-
Prawdziwego pita na żywo pewnie nie widziałam, bo w Pl ich jest garstka, zaś pitami radośnie nazywa się popłuczyny po astach bez rodowodu, a niech będą "red nose" to już w ogóle pit jak nic :lol: Na swoim osiedlu mam psa o budowie asta, bardzo masywnego, za to z typowo pitowym umaszczeniem niedopuszczalnym u asta, właśnie red nose. I co to jest? Różnica jest bardzo płynna, przede wszystkim dlatego, że rasy rozdzielono niedawno, a właściwie w kraju ich pochodzenia nie rozdzielono ich do końca ;) Co do tego podejścia... Gdzie ja piszę, że ast to taka rasa, że ludzie mają go obchodzić z innymi psami na paluszkach? Ależ oczywiście, że można go bez problemu opanować tak, żeby nie szukał guza i był niekłopotliwy - natomiast chciałabym zobaczyć jak ktoś typowego asta/pita wychowuje tak, że ten pozwala sobie położyć łapę na karku obcemu dorosłemu samcowi... To właśnie wychodzi kwestia rasy i jej genów.
-
[quote name='SAIKO']Wiesz... ludzie są różni, każdy ma różne doświadczenia i w różny sposób patrzą na świat... Jedni podchodzą do problemów takich jak twój z nastawieniem „ok, to taka rasa, one tak mają i już, nie ma sensu z tym walczyć”, a inni myślą sobie „kurcze, w końcu to człowiek, a nie pies wynalazł żarówkę, jestem od niego mądrzejszy i mogę go ogarnąć”. [/QUOTE] Pomiędzy olewką problemu "bo on tak ma" a robieniem z ttb na siłę labradora jest jeszcze dużo miejsca, którego Ty uparcie nie dostrzegasz ;) [quote name='SAIKO']Współczesny pit miał w swojej historii wiele nazw; najczęstsza to half and half co odzwierciedlało pochodzenie tego psa.[/QUOTE] "Half & half" nazywano wczesne miksy bulldoga z terrierami, jeszcze w Anglii; najbardziej eksterierowo odpowiadające obecnym staffikom (szczególnie nieco na siłę w UK stwarzanej odmianie irish sbt). Do USA wyjeżdżały zwykle już dość dobrze wyrównane psy, i z nich dopiero powstał typowy APBT, więc trudno mówić, że współczesne pity nazywano half & half, i to jeszcze najczęściej. [quote name='SAIKO']Teraz mimo wszystko różnice między rasami są duże i nie powinno się mówić że to ten sam pies- chociaż jest to porypane i masz po części rację, a trochę jej nie masz.[/QUOTE] Bo po części pit i ast to ta sama rasa (jeśli patrzymy pod względem genetycznym), po części nie (jeśli patrzymy na sprawy papierkowe) - zależy z której strony na to patrzeć. I jak mówić o dużej róznicy między rasami skoro tak jak piszesz, jeden pies może mieć podwójną rejestrację? To tak, jakby teraz ktoś urwał w jednym kraju 1/3 populacji akit, zaczął hodować bez domieszek obcej krwi eliminując jedno umaszczenie, nazwał to sobie inną rasą i... w sumie tyle. I co, to już by nie były akity?
-
[quote name='SAIKO']42kg?? to chyba jednak nie pit bull :) chociaż wiele osób mówi na swoje asty- pity myśląc, że to jest ta sama rasa:).[/QUOTE] Bo praktycznie rzecz biorąc jest. W USA ten sam pies może być zarejestrowany w jednej organizacji jako ast, w drugiej jako pit. Ast to taki zarejestrowany w FCI pit, hodowany na wystawy, a nie do walk. Jest pewien rozdźwięk w hodowli jednych i drugich; hodowla astów często idzie raczej w efektowny muskularny wygląd; pita jako psa typowo sportowego w sprawność i charakter, co determinuje nacisk na nieco inne cechy. Niemniej jednak biorąc pod uwagę pochodzenie ras to nie jest błędem stwierdzenie, że to jedno i to samo; zresztą masa hodowli astów kładzie nacisk na sport, a masa hodowli pitów na wygląd. Więc jak to rozgraniczyć, skoro amstaff to po prostu linia pita na siłę zarejestrowana jako inna rasa, bez specjalnych krzyżówek...? Podział tak naprawdę jest głównie na papierku. [quote name='SAIKO']Ktoś kiedyś wrzucił link z filmikiem jak onek pogryzł będącego na smyczy asta czy pita, który nawet nie warknął- nie pamiętam ale na pewno był dorosły. Tematu na forum niestety nie pamiętam oraz czy było to na tym też nie wiem, ale filmik mi się przypomniał. [/QUOTE] I na pewno był to wzorcowy ast/pit z papierami, o typowym dla rasy charakterze :diabloti:
-
[quote name='GAJOS']A tu Cię zaskoczę - Znam hodowce z UK, który hoduje Amstaffy a mówi na nie właśnie Staffiki :) [/QUOTE] To może on właśnie hoduje staffiki, bo w UK amstaffów i pitbulli posiadać nie wolno, są nawet problemy z wwozem, a co dopiero hodowlą... :diabloti:
-
To co, w końcu są ostrzejsze i trudniejsze? Czy wszystko zależy od wychowania? Ja te psy uwielbiam i nie wiem czemu miałabym robić z nich bestie - ale równie szkodliwe jest dla nich robienie z nich pluszowych misiów z krainy łagodności i porównywanie ich psychiki, agresji do przeciętnego goldena...
-
Nie - to dosyć dziwne u osoby obeznanej w dziedzinie kynologii, bo nazwy staffik nigdy nie używa się wobec pitów i amstaffów. Tym bardziej zadziwia mnie, że osoba która na innych wątkach bardzo autorytatywnie wypowiada się o psychice ttb nawet nie odróżnia ich ras po ich najpopularniejszych, zwyczajowych nazwach.
-
[quote name='GAJOS']Wszystko jest kwestią wychowania.[/QUOTE] Gdyby tak było, to dobór ras pod względem psychiki odpowiedniej dla nowych właścicieli byłby zbyteczny. Zresztą - porozmawiaj sobie z doświadczonymi hodowcami bullowatych, to wytłumaczą Ci, ile z niechęci tych ras do innych psów to wychowanie, a ile niestety geny. Możesz nauczyć psa ignorowania psów, nawet ignorowania zaczepek, ale nie zmusisz asta, żeby dał się zagryźć, uciekł, polubił psa, którego odbiera jako rywala.