-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
U mnie smarowanie na spacer nie ma specjalnego sensu, bo jesienią-zimą uaktywnia nam się malassezia, i tak czy siak po kazdym spacerze pies ma płukanie i odkażanie łap, i pudrowanie propolisem...
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
Martens replied to evel's topic in Wychowanie
Też miałam przyjemność tam podyskutować :diabloti: i dowiedziałam się, że jestem w wielkim błędzie, moja wiedza jest przestarzała i na podstawie tego, że uważam kolczatkę za dopuszczalną w niektórych sytuacjach pod okiem szkoleniowca uznano, że brak mi nawet najbardziej podstawowej wiedzy o psiej psychice ;) Generalnie mam wrażenie, że pod "Wychowuję, nie tresuję" kryje się nastolatka z problemami - i jeśli jest to szkoleniowiec, to jestem szczerze przerażona... -
[quote name='Ches']Jeszcze trochę kupie gaz pieprzowy.[/QUOTE] Nie jeszcze trochę - kup już. No bo na co liczysz? Że wszystkich właścicieli psów w okolicy nagle oświeci i nic już się nie stanie? W tej chwili nie tylko rujnujesz całą pracę z psem dopuszczając do takich sytuacji, narażasz go na stres, ale i na poważne pogryzienie, niestety, bo jeśli wyskoczą na Was 2 albo 3 duże, silne psy, to może się nie skończyć na szyciu, ani na obrażeniach tylko u psa. Kiedy kupisz gaz, skoro wielokrotne szycie psa jeszcze nie jest powodem - jak pies np. już będzie martwy? P.S. Kamienie możesz póki co wykorzystywać, jesli pies się na nich dobrze skupia, ale potem postaraj się przekierować jego zainteresowanie na co innego, bo kamienie bardzo niszczą psu zęby, plus łatwo o zadławienie.
-
No to tę higienę trzeba jej zapewnić i przemyć co trzeba ze 2 razy dziennie ;) Może już to wystarczy.
-
[quote name='Michał1987']a po jakim czasie karmienia np karmą hiperalergiczną mozna dostrzec efekty nie drapania sie??[/QUOTE] Różnie; czasem już po kilku dniach, ale w 100% można stwierdzić że pomogło albo nie tak po 4-6 tygodniach. No i jak oprócz alergii pokarmowej są inne problemy, to oczywiście zmiana diety może dać tylko częściową albo wręcz żadną poprawę.
-
Ja zaczynam swoje prosię ubierać właśnie w okolicy -8 czy -10 stopni, i nawet wtedy nie ubieram go, kiedy wychodzimy na 20-minutowe hasanie na skwerku połączone z fizjologią, tylko gdy wiem, że ponad godzinę będzie dreptać na smyczy albo będziemy w lesie 3 h w kopnym śniegu - wtedy i biegając zmarznie. Zresztą on robi lament już koło zera i jak wtedy pada i wieje to załatwia się w locie i tylko czeka, kiedy wrócimy do domu ;)
-
Zapach nieco neutralizują tabletki z chlorofilem. Czy pies ma na codzień kontakt z innymi suczkami i też tak reaguje? Wysterylizowana suka nie powinna budzić u samca większych "uczuć" niż inne - jeśli tak jest, to podejrzewałabym jakiś stan chorobowy, może stan zapalny pochwy lub kikuta macicy, może zaburzenia hormonalne po sterylizacji? Sunia nie ma żadnego wycieku z pochwy, przełysień na ciele, nadwagi, etc? [quote name='Monka-stw'] Czy poprostu te psy nie nadają się do towarzystwa dla psów myśliwskich[/QUOTE] Ale jakie psy?
-
Rozwijając wypowiedź - do roku 1992 obowiązywał z ZKwP przepis, według którego rodowód otrzymywało tylko 6 szczeniąt w miocie (nigdy nie było to 4). Miał on na celu zapobiegać nadmiernemu wycieńczaniu suki odchowywaniem miotu (czyli nadliczbowe szczeniaki miały być zapewne humanitarnie "utylizowane"). W praktyce nikt tego nie przestrzegał, "nadliczbowe" młode i tak odchowywano i sprzedawano jako "rasowe bez rodowodu", "siódme z miotu", etc. W 1992 roku przepis zniesiono, bo nie miał najmniejszego sensu; rodowód jest świadectwem pochodzenia psa po danych przodkach i to, że pies był siódmy z miotu jego pochodzenia nie zmieniało - miał więc takie samo prawo owo świadectwo pochodzenia otrzymać. Czyli tak jak pisze Merrick, każdy rasowy szczeniak urodzony po 1992 roku otrzymuje rodowód, niezależnie od tego czy jest 1, 6 czy 14 z miotu, a jeśli ktoś wmawia Ci, że pies jest z miotu z uprawnieniami, tylko nie ma rodowodu, bo któryś, to robi Cię w balona, a pies albo jest miksem przypominającym daną rasę, albo psem po rodzicach z papierami, którzy nie zdobyli uprawnień hodowlanych i prawa do tego by jakiekolwiek szczeniaki po nich miały rodowód, bo np. mają dysplazję, wadliwy charakter, poważne wady budowy...
-
Jak psy dostają miks suchej karmy, gotowanego jedzenia i surowych warzyw, to mnie osobiście nie dziwi, że przewód pokarmowy w końcu się zbuntował ;) Kasza gryczana do lekko strawnych nie należy; surowe warzywa (każde zresztą surowe jedzenie) przechodzi przez przewód pokarmowy znacznie szybciej niż gotowane z wypełniaczem albo karma i powoduje rewolucje, a pH żołądka jest wtedy za wysokie, żeby sobie z surowym poradzić bez problemu; na mieszanie gotowanego i karmy masa psów reaguje negatywnie z podobnych przyczyn i często dopiero po dłuższym czasie takiego karmienia, kiedy organizm już nie daje rady ogarnąć tego galimatiasu, który dostaje. Są psy o żelaznym żołądku, które tak dają radę; te bardziej wrażliwe wcześniej czy później niestety mają problemy trawienne. Jeśli więc wg weterynarza psy są zdrowe, pasożytów brak, to niestety prawdopodobnie jest to efekt nieodpowiedniego żywienia, które podrażnia i obciąża jelita.
-
W sumie jak czytam wypowiedzi Psyija555, nie tylko tu, to mam wrażenie, że nie bardzo wie o czym pisze... :roll: więc byłabym ostrożna z wprowadzaniem w życie porad dietetycznych dla chorego psa od osoby, której kompetencje w temacie można oprzeć tylko na kilkunastu poplątanych postach na forum :roll:
-
[quote name='polan']Rozumiem, dodam że byłem z psem na spacerze (pierwszym spacerze, bo odkąd go posiadam nie wychodziłem z nim ponieważ ma sporo miejsca do wylatania się itp.) [/QUOTE] No to wychodź z nim regularnie - przynajmniej kilka razy w tygodniu. To nie jest tak, że pies wybiega się i starczy mu duża posesja. Pies na własnym podwórku non stop jest w tym samym otoczeniu, ma mało nowych wrażeń i wszelkie problemy behawioralne aż kwitną. Do tego pies nie wyprowadzany poza posesję dziczeje, zaczyna się bać otoczenia, obcych ludzi, nieznanych miejsc - a im bardziej lękliwy z natury tym gorzej. Skoro już po pierwszym spacerze była poprawa, to prawdopodobnie, gdybyś wychodził z psem regularnie, od początku kiedy go masz, byłby już dużo mniej lękliwy niż jest obecnie. Do tego spacery z psem i robienie na nich czegoś z psem, zabawa, szkolenie, wzmacniają więź między Wami, sprawiają, że pies czuje w Tobie oparcie, bardziej Cię szanuje, uważa ze przewodnika - bawiąc się z psem tylko na podwórku i dając mu tylko jeść nigdy nie osiągniesz tego efektu, co wyprowadzając go poza posesję i organizując mu wtedy czas.
-
Ja jak już ubieram swojego mniej owłosionego psa, to tylko przy mrozie, kiedy idziemy na kilkugodzinną wyprawę, albo kiedy wiem, że będzie musiał dłużej niż kwadrans dreptać na smyczy, bo wtedy się nie rozgrzeje bieganiem. I ubieram psa zawsze po jakichś 15-20 min po wyjściu na zewnątrz, bo na samym początku, kiedy jest podekscytowany i się kręci, raczej nie zmarznie - ubieram jak już para mu z czajnika trochę zejdzie i zdąży zauważyć, że jest zimnawo ;)
-
Myślę, że na tym forum nikt nie udzieli porad pseudohodowcy... :roll:
-
[quote name='Psyija555'] Nie radziłabym też, wychodzić od razu z gorącego domu na mróz (chodzi mi o spadek temperatury). To chyba tyle. [/QUOTE] Tylko, że jeśli nie ma się np. nieogrzewanej werandy tylko mieszka w bloku z ogrzewaną klatką schodową, to trochę niewykonalne...
-
A myśleliście o kennel klatce? Gdyby psa udało się powoli, pozytywnie do niej przyzwyczaić, to raz że miałby swój azyl, gdzie mógłby się chować (a nie miotać po wersalkach, za sedesem i agresywnie się bronić), to jeszcze możnaby go w niej na te kilka godzin dziennie zamykać, żebyście Wy i babcia mogli odpocząć od całej sytuacji (on zresztą też). Jeśli kasa jest problemem, zawsze możecie wziąć używaną, może nawet tu na forum ktoś Wam odstąpi? Ja mam jedną, która kurzy się w szafie po transporcie szczeniaka, ale jeśli on jest jak większy mini sznaucer, to pewnie będzie za mała...
-
A nie masz możliwości trzymać go po prostu tylko w swoim pokoju, gdzie nie będzie wchodziła babcia, koty? Bo puszczanie go luzem po mieszkaniu wśród kotów które atakuje, chorej babci, to takie kuszenie losu, żeby komuś w końcu stała się krzywda...
-
Znam jednego pieska tej rasy, mieszka na moim osiedlu - i jest wg właścicieli bardzo cichy, nawet na spacerze nie widziałam, żeby kiedykolwiek zaszczekał ;) ale może niech jeszcze wypowiedzą się właściciele piesków tej rasy. Oczywiście szczekanie to w dużym stopniu kwestia Twojego wychowania psa - jak od małego będziesz pozwalać wymuszać psu uwagę czy inne rzeczy szczekaniem, zajmować się nim kiedy szczeka, to i najmniej szczekliwy z natury pies zrobi się hałaśliwy...
-
Twój pies przede wszystkim ze względu na tę lękliwość nie nadaje się na solidnego stróża. Z psa o miękkim, bojaźliwym charakterze nigdy nie zrobisz psa twardego, który będzie nadawał się na obrońcę. Możesz doprowadzić go jedynie do agresji lękowej, która jest niebezpieczna dla otoczenia i bezużyteczna. Pies atakujący ze strachu jest nieprzewidywalny, może zaatakować również Ciebie, Twoją rodzinę, a w momencie gdy dojdzie do prawdziwego zagrożenia (napaść, włamanie), przeciwnik będzie silniejszy, a pies będzie miał możliwość ucieczki - to po prostu ucieknie albo będzie ujadał z daleka. Skup się raczej na pozytywnym oswajaniu psa z ludźmi - w ten sposób nabierze pewności siebie i przynajmniej nie będzie uciekał, i może odstraszyć intruzów po prostu groźnym wyglądem. Jak już lepiej się zapoznacie, pies się bardziej oswoi i z Tobą i z ludźmi, popracujesz z nim, możesz go po prostu nauczyć dawać głos na widok obcych przy furtce. Nie ma to co prawda nic wspólnego z prawdziwą obroną, ale intruzów na pewno wystraszy - a jeśli nie, to uwierz, że i z odważnym, ostrym psem sobie poradzą; nie te czasy, żeby pies stanowił przeszkodę dla zdeterminowanego złodzieja. Jeśli chodzi o atakowanie zwierząt... Niestety najlepszą metodą jest po prostu dopilnowanie psa. Ewentualnie możesz skonsultować się ze szkoleniowcem i popracować nad tym, żeby pies owe zwierzęta atakować przestał, ale jeśli pies ma utrwalone nawyki to po pierwsze prawdopodobnie pozostaną dość brutalne metody, po drugie zwykle działanie owego oduczania kończy się, kiedy właściciela nie ma na horyzoncie, więc psa i tak trzeba będzie pilnować. Odgrodź po prostu dla psa część posesji albo postaw kojec w którym będzie przebywał w dzień, żeby nikt go nie wypuscił przez furtkę; możesz też zamykać furtkę na klucz, żeby nikt nie otwierał jej bez kontroli domowników.
-
Zakaz wszedł w 1997, choć według wielu osób zapis ustawy był nieprecyzyjny i tego trzymało się ZKwP nie ingerując w te kwestie i wpuszczając na wystawy i psy kopiowane, i te nie. Natomiast od stycznia 2012 wchodzi nowa ustawa, która już konkretnie zakazuje zabiegu kopiowania i tu już ZKwP się ustosunkował i uchwalił zakaz wystawiania na swoich wystawach psów kopiowanych, urodzonych od stycznia 2012 w naszym kraju.
-
Fauka, jeśli nie zdecydujesz się z różnych względów na pracę z behawiorystą albo zatrzymanie psa w dotychczasowej sytuacji, to osobiście odradzałabym Ci oddawanie go komukolwiek - raczej uśpienie... Kto będzie chciał takiego psa? Chłop starej daty lubiący kundelki, który będzie szukał "złego" psa na podwórko, a jak jego dziabnie, to zasadzi mu parę kopów albo wyrzuci? Nie dacie przecież tego psa rodzinie w której są dzieci (nawet odwiedzające) - czyli prawie żadnej, nie dacie go ludziom bez pojęcia o psiej psychice - a ludzie, którzy byliby może stanie wyprowadzić go na prostą, mają już zazwyczaj komplet swoich psów. Pomijając już te nikłe szanse na znalezienie kogoś kto zechce starszego, agresywnego, nieprzewidywalnego kundelka, to zastanów się, co zrobi osoba, która go weźmie, kiedy pies ją pogryzie, ugryzie kogoś z rodziny, gości, dziecko... Wy tego psa kochacie, jego kolejne wybryki zniesiecie, bo jest członkiem Waszej rodziny - dla obcej osoby to będzie obcy głupi agresywny pies, i na poczatku może mówić, że da sobie radę, że rozumie, że pieska pokocha - ale jak naprawdę poleje się krew, i to może nie jej samej, a jakiegoś dziecka z rodziny, płacz, zły pies... W takich momentach ludźmi kierują emocje i różnie może się skończyć - najczęściej wylaniem złości na tego obcego, złego psa; czasem oddaniem go do schroniska, wywaleniem gdziekolwiek, pobiciem... Ten pies ma już w tej chwili poważne problemy behawioralne; zmiana domu prawdopodobnie jeszcze pogorszy jego stan, nasili agresję, bo zniszczy mu i tak pewnie nikłe poczucie bezpieczeństwa. Nie da nigdy zagwarantować, że dasz psa w miejsce, gdzie nie zrobi nikomu krzywdy, bo ludzie są wszędzie, zawsze ktoś może wejść, ktoś zapomnieć zamknąć psa, zapomnieć uprzedzić jakieś dziecko... Jak już np. ze względu na bezpieczeństwo babci nie będziecie na siłach dłużej zajmować się psem, to po prostu go uśpijcie. Mieliście go tyle lat, jak sama twierdzisz jego problemy to na pewno choć częściowo Wasza wina - miejcie odwagę być z nim do końca, a nie oddawać go w obce ręce, na stare lata przewracać mu życie do góry nogami i narażać na to o czym pisałam, zrzucać odpowiedzialność na kogoś innego... Pomyśl, co na Waszym miejscu zrobiłoby 90% ludzi mając takiego psa - on miał szczęście, że na Was trafił - że kochacie go mimo tej agresji i problemów, niebezpieczeństwa na jakie jesteście narażeni; nie spaskudźcie tego fundując mu marny koniec u obcych ludzi...
-
Śluz w kale zwykle = podrażnione jelita. Co psy jedzą? Może przyczyna tkwi w diecie?
-
[quote name='pa-ttti']Takie zachowanie nie zawsze wynika z zaniedbania hodowcy- są psy które tą bojaźliwość mają wrodzoną...oczywiście można ją do pewnego stopnia zniwelować.. Tylko jeśli hodowca pracował nad psem, a i tak wszystkiego się boi- to pytanie ile jeszcze można w nim zmienić? [/QUOTE] No właśnie, wtedy pies całe życie pozostanie lękliwy, można go odwrażliwiać, oduczać, etc. ale w każdej nowej sytuacji będzie reagował znowu strachem lub agresją lękową; każde zdarzenie, które go przestraszy, będzie na dłuższy czas wpływało na jego zachowanie, cofało postępy. Jeśli pies nie jest z kojca na dworze, tylko przebywał z ludźmi w domu, do którego przychodzili już na pewno goście, a przynajmniej chętni na jego rodzeństwo, to jego socjalizacja w tym zakresie nie była zerowa i moim zdaniem nie powinien aż tak reagować na odwiedzających - chyba że genetycznie ma bardzo kiepski charakter. Ja bym szukała dalej - yorków jest "jak mrówków", miotów też, na pewno znajdzie się fajniejszy szczeniak na kolanka. Pies "do kochania" okazem urody być nie musi, ale charakter to najważniejsza część psa do towarzystwa, od tego zależy, czy z psa będzie radość i satysfakcja, czy żale i nerwy.
-
[quote name='stroosia83']ale dlaczego nie niuf??[/QUOTE] Bo niuf to pies, który nie ma w sobie NIC z psa podwórkowego, stróża. Charakter ma bardziej laba, goldena. Znam jedną niufkę mieszkającą w budzie - ten pies jest tak spragniony bliskości człowieka, że prawie wiesza się na ogrodzeniu, żeby obcy przechodnie go pogłaskali, a jak już to zrobią i odchodzą, lamentuje wniebogłosy... Po prostu żal patrzeć. To absolutnie nie jest pies na podwórko.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Victoria']Chodziło mi o tą ustawe o zakazie sprzedawania psow bez uprawnien. Jest tam jakas wzmianka o kontroli nad psem w trakcie spacerow. Nie wnikam w to jakie teraz są prawa (co jest napisane), bo wiem ze nikt i tak sie to tego nie stosuje. [/QUOTE] Ależ stosuje - zależy to zwykle głównie od uporu zgłaszających i chęci dawania mandatów przez SM/policję. I tym bardziej, jeśli dana osoba mimo próśb, namawiania, uświadamiania nie reaguje, to skończyłyby się moje skrupuły w kwestii powiadamiania służb i podobnych działań drastyczniejszych.
-
[quote name='drachena']Ani to, ani to ;) Po prostu mój pies ma bardzo silny instynkt stróża i kocha to ponad wszystko. To nie jest tak, że mój pies nie lubi spacerów ze mną, pracy - to też kocha, ale to jest dla niej rozrywka, [B]nawet pracując widać po niej że w każdej chwili jest gotowa do stróżowania[/B]. Mam wrażenie, że ona po prostu czuję że ma taki obowiązek. Może trochę przesadziłam, że woli od spacerów stróżowanie.[/QUOTE] I tym bardziej podtrzymuję to, co powiedziałam - pies który w trybie pracy, na spacerze z właścicielem, czuje że ma obowiązek wypatrywać zagrożenia i "stróżować", to pies który jest niepewny siebie, nie potrafi się odprężyć, nie czuje się komfortowo - i tym bardziej nie świadczy to o tym, że wymaga mniej spacerów. Wręcz przeciwnie, wymaga pracy nad tym.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: