-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
U nas w tym roku było takie właśnie sprzątanie rzeki na dość długim odcinku, nawet z udziałem płetwonurków, etc. - zorganizował prywatny sponsor, poczęstunek też był na koniec. Jeszcze by się lasom przydało i osiedlowym trawnikom ;) Swoją drogą na moim osiedlu za jednym blokiem od szczytu jest trawnik i murek i tam co niedziela rano wygląda jak w remizie po weselu - flachy, plastikowe kubki, paczki po fajkach, opakowania po kebabach, cuda po prostu, jakby śmietnik wybuchł. Psie kupy to przy tym naprawdę pikuś, i tak kwitnie to do poniedziałku, aż przyjdzie sprzątaczka. Najlepsze, że nie robią tego jacyś kosmici, tylko młodzi mieszkańcy osiedla płci męskiej, ludzie którzy przecież u licha tu mieszkają i przeraża mnie ten poziom kultury, żeby taki syf robić na własnym podwórku przecież, jak 5-10 metrów dalej jest śmietnik...
-
Jakieś psychologiczne efekty kastracji spowodowane brakiem hormonów, np. zaprzestanie gwałcenia przedmiotów, to bardziej kwestia kilku miesięcy niż kilku dni ;) A niespokojny może być, bo rana się goi i go swędzi, albo zaczyna mu brakować ruchu.
-
Jezu, śmieci w lesie to temat rzeka; krew mnie zalewa jak tam jadę i to widzę... :angryy: Czasem mam taką fazę, że jak widzę, że ktoś rzuca papierek na ulicy to demonstracyjnie podchodzę, podnoszę i wrzucam do kosza; większość ludzi się czerwieni aż miło :diabloti: znajomi podobnie i większość się czegoś nauczyła po takiej akcji. A całą akcję z kupami rozumiem, poza tymi dezodorantami-odstraszaczami, bo to niestety uderza raz że w zwierzęta, dwa również w tych, którzy sprzątają...
-
[quote name='panbazyl']no cóż - niestety. Ale są też chlubne przypadki sprzątania. Ale oddziały też powinny posypać głowę popiołem i postawić na ringach czy lepiej kolo śmietników drut z woreczkami na kupy. Oplaty za wystawy co roku wzrastaja i to sporo, tak samo skladki a jakość wystaw nadal ta sama.... Marudzę?[/QUOTE] Sprzątający też byli, na szczęście, więc jest nadzieja ;) Swoją drogą dla mnie brak wystawionych woreczków nie jest usprawiedliwieniem... Litości, jak ma się psa/psy i wychodzi z domu to chyba normą powinno być noszenie tych woreczków? Mi się owe plączą po kieszeniach wszystkich ciuchów, po torebkach; częściej mam z sobą worki jak idę bez psa niż nie mam jak idę z psem i pewnie komicznie wygląda jak na zakupach wykopuję portfel spomiędzy worków na odchody (choć i tak pewnie nikt nie wie co to) ;) Tak więc organizatorzy wystawy to jedna bajka, kultura druga, bo co z tych worków od ZKwP przy ringach, jak 10 metrów poza terenem wystawy dama idzie z 3 ocenionymi już psami i kupa po niej też zostaje...?
-
Jak psa nie uczula ani nie ma po nim biegunki, to znaczy że przyswaja i trawi ok i krzywdy mu nim nie zrobisz - z drugiej strony mleko nie ma specjalnej wartości odżywczej dla psa i nie można traktować go jako jedzenia, stąd bardziej sensowne jest dawanie jogurtu, kefiru.
-
[quote name='evel']O, sranie psami na wystawach to też temat - rzeka :roll: Zwłaszcza na ringu honorowym, heh... Ja rozumiem, że stres i takie tam, ale czasem jak jakiś pies walnie cuchnący jak nie wiem "urobek" o bliżej nieokreślonej konsystencji to się zastanawiam, cóż on jadł, na litość boską?[/QUOTE] Sama ostatnio widziałam, może nie na hali, ale na murawie boiska na stadionie - CAO postawił wielkiego kloca, a towarzyszący mu pan po tym zdarzeniu czym prędzej przeniósł się z nim kilka metrów dalej, że to przecie nie ich kupa ;) Śmietnik być dosłownie obok, wystarczyło wyjąć torebkę, zebrać i wrzucić, ale po co, skoro ktoś i tak będzie to musiał posprzątać, bo to boisko do gry...? Się zapłaciło parę dych za wystawę, to można i samemu pewnie kucnąć i nasrać :roll: Skoro wśród tego nielicznego w Polsce grona zaangażowanego w kynologię na tyle, żeby jeździć po wystawach taka akcja to norma, to czego chcieć od "zwykłych" psiarzy :roll:
-
[quote name='kaczor'] Przy okazji czytałem, że psa można nauczyć załatwiać się na komendę co się przydaje zwłaszcza jak człowiek się śpieszy. Udało się komuś z was?[/QUOTE] Udało ;) powtarzane zawsze w trakcie czynności fizjologicznych wybrane hasło i pies do dziś jak je słyszy, zaczyna krążyć i szukać miejsca. Sprzątanie z chodnika - dobre i to, bo u mnie co niektórym nawet trącnąć butem bobków na chodniku i wturlać 20 cm dalej na trawnik się nie chce, tylko zmykają czym prędzej, żeby nikt nie widział, że to po ich psie...
-
[quote name='a_niusia']czyli twoim zdaniem jesli suka jest wybitnym przedstawicielem rasy to moze rodzic i 5 razy po rzad?[/QUOTE] Moim zdaniem, jeżeli suka jest wybitnym przedstawicielem rasy, jest w bardzo dobrej kondycji, jest dobrą matką, a hodowca nie produkuje, tylko Hoduje, to może mieć te 5 miotów w życiu, z zachowaniem odpowiednich odstępów czasowych, przykładowo co powiedzmy półtora roku, cały czas podkreślając - [U]jeżeli[/U] jej stan zdrowia, kondycja na to pozwala. Jednocześnie są suki, u których "dla dobra rasy" i jeden miot to za dużo ;) i szkoda, że mało kto na to patrzy, i jak tylko suka uskrobie hodowlankę, to muszą chociaż ze dwa razy pokryć, choć z punktu widzenia tegoż dobra rasy, szczególnie o dużej populacji, lepiej by zrobili dając sobie z tym spokój.
-
[quote name='xxxx52'] typowe dla made in dogomania.pl tak jest na prawie wszystkich watkach albo ekstazy zachwytu ,albo dolowanie po gesiemu[/QUOTE] Ja bym prosiła o poprawienie cytatu z tego posta, bo wyszło na to, że to wypowiedź edene jest moja ;) [quote name='xxxx52']a co masz husky wiele lat?[/QUOTE] A co to ma do rzeczy, skoro osoba zakładająca wątek sama ma husky wiele lat i nadal musi pytać? [quote name='xxxx52']Chodzilam 5 lat z malamutem mojej sasiadki na spacery .uzywalam 20 metrowej linki do cwiczen.cwiczylam i wynagradzam smakolykami kazdy powrot do mojej osoby.Wszystko prawidlowo wykonywal Niestety po zwolnieniu z linki raz wracal raz nie ,nie zwracal zupelnie na nic uwagi,poprostu sie oddalal i juz.raz biegl do domu spowrotem ,innym razem w innym kierunku.Polowal miedzy czasie na myszki ktore lykal zywe.tak wiec chodzil na lince .Zima sasiadka brala go zaprzegu sanek,no ale sam tez niechcial zawsze pobiegac.lubil biegac z innymi psami.W starszym wieku w grupach z psami i sasiadmi chodzil Horek grzecznie ,zawsze byl na przodzie grupy,nie uciekal ,ale osobno to uciekal.Dozyl 14 lat mial HD,[/QUOTE] A co miało się stać, jak poprzestano na jednej metodzie - pakowaniu w psa smakołyków, kiedy zechciał przyjść? W dodatku przez osobę, która tylko chodziła z nim na spacery? Dla mnie dowodzi to jedynie tego, że nikt tego psa nie umiał odwołania nauczyć, a nie że się go nauczyć nie dało, bo był malamutem. I chwała, że chodził na lince, a nie z uporem maniaka puszczano go luzem, bo malamut musi się wybiegać. [quote name='edene']Niestety mój pies nie aportuje, mimo ze widzi jak inne psy to robią, ja jej często rzucam piłkę, zachęcam do przynoszenia. Nic z tego. I wiesz co? To też jest cecha rasy ;-) Jakkolwiek pewnie są Husky, które aportują, bo akurat tak mają nietypowo. [/QUOTE] A ja będę się wrednie upierać, że te husky mają właścicieli, którym się chciało zgłębić tajniki nauki aportowania i uczyć je tego do skutku, odpowiednio manipulując nagrodami. Rzucanie piłeczki i zachęcanie do przyniesienia to może być efektywna metoda u labradorów. U husky po pierwsze trzeba doskonale dobrać motywację, bo dla nich aport sam w sobie jest bez sensu to raz, dwa - wypracować nawyk podejmowania czegoś z ziemi, potem noszenia w pysku, a rzucanie i zachęcanie do aportu na sam koniec. Smaczki pewnie w tym przypadku można samemu sobie zjeść, więc ja bym uczyła psa samego podawania piłeczki z ziemi do ręki, a jako nagrodę stosowała właśnie pobieganie luzem, wyjście na spacer. Przykład - pies zostanie spuszczony ze smyczy albo będzie mu założona obroża do wyjścia dopiero jak poda z ziemi piłeczkę. Husky są bardzo bystre i tego nauczy się momentalnie, bo będzie mu się opłacało; bo jak to zrobi, dostanie coś czego bardzo chce. Problem polega na tym, że nauka aportowania haszczaka kończy się w 99% przypadków na rzuceniu piłeczki, poćwierkaniu do psa, żeby przyniósł, a kiedy nie przyniesie - rezygnacji i głoszeniu opinii, że husky nie aportują...
-
[quote name='edene']A skąd wnioskujesz że sobie nie radzę?? Radzę sobie owszem radzę, póki co jest wszystko w porządku, jedyne czym się martwię to szukanie sposobu zapewnienia psu odpowiedniej ilości ruchu, póki osiągnie wiek odpowiedni do biegania w zaprzęgu. Po prostu czasami pytam bo nie jestem alfą i omegą. Niestety prawdziwych sensownych porad czytam tu nie wiele, zwykle raczej wzajemne docinki i wykazywanie wyższości własnych racji nad innymi racjami :) (...) A co do pomysłu brania drugiego psa jest to tylko podyktowane właśnie dobrem psa, po prostu jest to rasa która zdecydowanie lepiej czuje się i wychowuje w stadzie, dwa psy to już małe stado. Wszystko.[/QUOTE] Ale wszystko o co pytałaś, było. Było o wybieganiu psa na lince - Ty na to, że nie będziesz psa wybiegiwać jak konia na lonży, w kółeczko. Odpisano, że nawet nie trzymanej w dłoni, tylko puszczonej za psem. Ty na to, że linki nie starczy, bo husky daleko biega i w ogóle linka jest be. Dalej tłumaczono, że 15 metrów to dużo, że to tylko po to, żeby mógł swobodnie pobiegać i w razie ucieczki, żebyś mogła go złapać. Ty, że zaczepia się o krzaki - ja pisałam, że można dostać linki okrągłe w przekroju, można linkę nawoskować, żeby się ślizgała między roślinnością, można poszukać otwartego terenu do biegania, żeby nie miała o co zahaczać - też be. Było o sledach i symbolicznym ciągnięciu czegoś lekkiego z nauką do przyszłego sportu - nie, bo się krzywią łokcie, odstają łopatki. Wreszcie było o sztuczkach, które służą zmęczeniu psa psychicznie, zwiększeniu więzi z opiekunem, podnoszeniu umiejętności współpracy psa z człowiekiem - odpisałaś bardzo zresztą miło, że nie będziesz uczyć psa debilnych sztuczek jak do cyrku. I co mamy Ci napisać? Oczekujesz, że wejdzie tu osoba, która ma 5 husky i powie, że racja, że to taka rasa, że czasem ucieknie, i żebyś dokupiła jeszcze ze 3, to będzie im raźniej na wycieczkach? Prawie wszyscy Ci drugiego psa póki co odradzają, bo wtedy jeszcze trudniej psa opanować i do niego dotrzeć niż kiedy ma się "jedynaka", szczególnie w takiej rasie jak husky - ale Ty cały czas wiesz lepiej. Mam wrażenie, że to raczej piszące do Ciebie osoby zaczynają czuć się idiotycznie, bo stają na uszach podsuwając Ci rozwiązania, a Ty tylko kręcisz na wszystko nosem i wytykasz im zero pojęcia o psach i tej rasie. Branie drugiego psa owszem, może poprawić samopoczucie psa samego w sobie, ale never ever nie spowoduje, że łatwiej będzie okiełznać każdego psa z osobna - jest dokładnie odwrotnie, i piszę to jako osoba mająca po 2-3 psy w różnych już kombinacjach na DT - zawsze z dwoma jest trudniej niż z jednym, stąd dla mnie poroniony pomysł dobierać kolejnego psa, kiedy już z jednym są jakieś problemy i ale. [quote name='xxxx52']wlasnie polarne psy czuja sie dobrze tylko w grupach ,dlatego milosnicy tych ras maja min 2 psy tej rasy w domach. zaznaczam ,ze pisze tylko o psach co znam widze i czasami sa przedstwione w telewizji i psiej szkole -mowi sie o roznych rasach psow.Szczerze mowiac od 15 lat obserwuje psie szkoly i psie zawody ,ale nie widzialam polarnych ras . jedynymi zawodami w ktorych biora udzial polarne psy sa wyscigi zima san latem wozkow.[/QUOTE] Owszem, a z czego to wynika? Bo większość właścicieli tych psów nasłuchała się o tym, że husky to takie specyficzne i trzeba mieć kilka i co? Kończą ze stadkiem uciekinierów, bo zamiast z psem popracować, iść na szkolenie, uwierzyli, że nie warto, i po prostu dokupili jeszcze ze dwa żeby było im raźniej :) i tak oto mają stadko dziczków, i dalej pracują na stereotyp... Jakoś nie wydaje mi się, żeby te nieliczne świetnie ułożone husky były jakimiś mega nietypowymi przedstawicielami rasy - raczej trafili im się mega nietypowi właściciele, którzy olali stwierdzenie, jakoby husky to nie owczarek, i pracując z psem, wkładając czas i wysiłek, dobierając metody, wyszkolili psa, zamiast iść na łatwiznę i dokupić mu tylko kolegę do hasania i tłumacząc dookoła, że "te psy tak mają". Znowu odniosę się do mojej rasy - staffiki też rzadko bywają na agility i podobnych zawodach; wszak to psy tylko do sportów siłowych, agresywne wobec innych psów, to po co próbować? I jak te psy mają pojawiać się na takich zawodach, skoro właściciele nawet nie próbują? A o dziwo jest w Polsce kilka agilitowych staffików, z dobrymi wynikami, nie zżerających innych psów - ale one należą do właścicieli, którym się po prostu CHCIAŁO i olali stereotypy.
-
Wydawało mi się, że rozmowa jest o 4 czy 5-krotnym pokryciu wybitnej przedstawicielki rasy będącej w dobrej kondycji, z jakąś myślą hodowlaną, a nie o bezmyślnej produkcji przeciętnych psów ile fabryka da... Chyba oczywiste, że to pierwsze jest do przyjęcia, to drugie to idiotyzm i wyzysk, więc nie wiem, po co to mieszać. A hodowcy są różni, jak to ludzie, i nie można wszystkich suk krytych po 4-5 razy włożyć do jednego worka. P.S. Aysel, ostrożnie z argumentem "dla dobra rasy", bo większości ludzi hodowlą niezainteresowanych zaraz się to skojarzy z Hitlerem i holocaustem :evil_lol: A jeśli chodzi o przepisy ZKwP, tak samo jak z polskim prawem, nie kumam po co walczyć o ich zaostrzenie, skoro nawet egzekwowanie obecnych leży; nie lepiej zająć się właśnie tym? Tymczasem wśród ludzi plujących na ZK i opisujących o nim niestworzone historie ze świecą szukać takich, którzy coś z tym wszystkim zrobili; większość wychodzi z założenia, że to i tak nic nie da, więc siadają do klawiatury i wypisują, jaki to tam syf. A prawda jest taka, że jacy członkowie, takie stowarzyszenie, i dzięki tym, którzy robią coś złego, i tym, którzy nie reagują, tylko psioczą pod nosem, że jest źle, a robią swoje.
-
[quote name='edene']Wiesz co Lady,tak mi się wydaje że niewielki jest sens abyś ty pisała w moim wątku :) Może znajdź sobie inny? Nie znasz tej rasy i nic o niej nie wiesz. Jak już pisałam Husky to nie jest owczarek niemiecki i do niczego go nie zmusisz ani go nie wytresujesz. Poczytaj sobie o specyfice rasy. Mój pies ma wypracowane komendy i umie to, co powinien.[/QUOTE] Nie chciałam wchodzić w dyskusje, ale już nie zdzierżę :diabloti: Idąc tym rozumowaniem, ja mając staffika, powinnam mieć wiszącą na smyczy piranię, która próbuje zakatrupić wszystkie obce psy, wszak taka specyfika rasy jako mniej niż 100 lat temu bojowej, takie ma cechy, koniec, kropka, i jak ktoś mi radzi co robić i jak opanować, to powinnam się burzyć, krzyczeć, że nic nie wiedzą o bullowatych i on tak musi, i jest wychowany, i jak nie widzi psa to przecież się słucha, a jak ktoś ma grzecznego, to nic nie znaczy i to musi być jakiś nietypowy wyjątek w rasie. A ja głupia kupuję tą złą 15-metrową linkę i pracuję z psem, żeby był odwoływalny nawet przy psach które mu się nie podobają, nie wmawiam nikomu, że mój pies MUSI ganiać wszędzie bez linki, bo inaczej się nie wybiega, nie mam gdzieś bezpieczeństwa jego ani innych... Może ja się po prostu nie nadaję do tej rasy? Ale o dziwo mam efekty - idealnie nie jest, ale efekty są, bo radziłam się paru mądrych ludzi, wzięłam tyłek w troki i coś z tym psem robię, a nie tylko tłumaczę jego zachowania rasą. O husky też czytałam duuużo, bo jako dzieciak latami połykałam książki Curwooda i Londona, i pies tej rasy był marzeniem mojego dzieciństwa - stąd całkiem poważnie brałam tę rasę pod uwagę w swoich wyborach, ostatecznie jednak przeważyły inne cechy i inny wybór, bo husky może mi się podobać u kogoś, ale wolę pracę z innego rodzaju psami. Coś więc o tych psach wiem, wiem jakie potrafią być i z teorii, i z obserwacji ich właścicieli i jedno jest pewne - husky to ogromne wyzwanie dla przewodnika, i tak bym to traktowała, a nie jak psa, który się włóczy, bo to taka rasa i tak musi... Ja właśnie dlatego nie wzięłam husky - bo nie wiedziałam, czy sprostam wyzwaniu fizycznego zmęczenia psa, który długo albo zawsze może nie być do końca odwoływalny; czy starczy mi na to czasu i cierpliwości; czy mam ochotę aż tak wypruwać sobie żyły, żeby nauczyć psa podstaw, które dla innej rasy będą łatwizną. Ty to wyzwanie podjęłaś, podobno wiedziałaś jaki jest husky, znasz świetnie tę rasę, więc nie wiem na jakiej podstawie teraz wykręcasz się brakiem czasu, skoro twierdzisz, że psa wybrałaś świadomie, tudzież po co pytasz o cokolwiek, skoro wszystko i tak wiesz lepiej :roll: [quote name='edene'] Co do słuchania proszę bardzo, moja psina dotąd na zawołanie wracała idealnie natychmiast i zawsze. A wczoraj straciła słuch ;-) Na spacerze zaczęła sobie chodzić samopas, długo musiałam wołać aby w końcu przyszła. Nie wiem czy właśnie zaczęła dorastać i po prostu zaczęły w niej brać górę huskowe skłonności do włóczęgostwa, czy to był przypadek. I co że niby złe szkolenie? Szkolenie idealne, wiedziałam od samego początku jak ją nauczyć wracania i nauczyła się bardzo skutecznie.[/QUOTE] I że co, że to cecha rasy? Przerabiałam to z owczarkowatym mieszańcem ;) Też robiłam wszystko jak trzeba, aż w okolicach 6-7 miesiąca pies ni z tego, ni z owego, na wołanie zaczął uśmiechać się od ucha do ucha i spitalać w inną stronę, w nosie mając to, że mnie zgubi, co wcześniej jako szczyla go martwiło. To oznacza, że pies wchodzi ci w okres dojrzewania, i po pierwsze, żeby przebrnąć go mając psa w całości warto jednak użyć tej paskudnej linki dla asekuracji, dwa, żeby nie zmarnować tego co wypracowałaś do tej pory, użyć tej paskudnej linki do dalszej pracy, niekoniecznie na zawsze, ale na ten cięższy okres. Szkolenie mogło być do tej pory dobre, ale w momencie kiedy pies dojrzewa, musisz zmienić metody, bo to co robiłaś z obawiającym się zgubienia Ciebie szczylkiem i do tej pory było ok, dla psiego nastolatka nie wystarczy. Kwestia przede wszystkim Twojej pracy, czy za 2 lata będziesz miała psa, którego możesz spuścić ze smyczy, czy dołączysz do licznego grona właścicieli husky, którzy głoszą dookoła, że psa nie spuszczają z linki, bo zwiewa, albo co najgorsze piszą posty na dogo, że 3 dni go już nie ma, ale chyba wróci :evil_lol: Twój wybór, tylko trzeba pamiętać, że na psa łatwiej się narzeka niż go wychowuje; łatwiej się go tłumaczy niż coś z nim robi ;) [quote name='anorektyczna.nerka']A Ty jeżeli masz husky, nie oznacza, że znasz rasę. Bo z Twoich postów wnioskuję, że kupiłaś sobie tego psa, bo kochasz rasę, ale o postępowaniu z nią masz już zerowe pojęcie. Jeżeli nie razisz sobie ze szczenięciem, to na ch. drugi Ci pies? Żebyś je oddała za rok, jak już nie będziesz mogła ogarnąć zniszczeń? Tylko leń patentowany powie, że siberiana nie da się wychować. Owszem, on będzie wolał bieganie w zaprzęgu niż sztuczki, ale to drugie to nie jest po to, żeby urósł Ci wirtualny penis, tylko po to, by pogłębić więź człowiek-pies. Jak to się dzieje, że mój pies ma nawyk odruchowego siadania pryz np. zapinaniu go na smycz, Zna podstawowe komendy, umiem go odwołać od sarny? Evel, Martens i LadyS napisały, co masz zrobić z psem, żeby go okiełznać. Przestań kłapać i się weź do roboty, bo takie psy jak Twój to najczęściej kończą w schroniskach.[/QUOTE] Amen. Tu przynajmniej edene nie odpiszesz, że to bzdety, bo ona nie ma w domu haszczaka i nic nie wie :diabloti: I zdecydujmy się może, czy te husky w końcu da się nauczyć odwołania czy nie - jak tak, to do roboty, jak nie to linka i tak do końca życia, bo jak na razie mam wrażenie, że próbujesz wszystkim wmówić, że husky nie da się nauczyć w 100% odwołania, bo to taka rasa, a jednocześnie upierasz się przy puszczaniu psa luzem bez ogrodzenia/asekuracji linką, co dla mnie totalnie się wyklucza, no ale różne ludzie mają pojęcie odpowiedzialności za swojego psa...
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/yayo5.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/yayo6.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/sznureczek1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/yayo1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/yayo2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/yayo3.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/yayo4.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/ponka1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/ponka2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/ponka3.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/ponka4.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/ponka5.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/opona5.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/opona4.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/opona3.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/opona2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/opona1.jpg[/IMG]
-
Foty z sobotniej sesji prosiaka na działce już się robią :)
-
[quote name='xxxx52']gajos ,a widziales psy husky biorace udzial w age? PaulinaBemol-czy ten pies sasiada chodzi na spacery po miescie bez linki?[/QUOTE] Nawet są filmowe dowody :D [URL]http://www.youtube.com/watch?v=-uxGhv0BGmo[/URL] [URL="http://video.google.com/videoplay?docid=-701073773115211302"]http://video.google.com/videoplay?docid=-701073773115211302 [/URL] No chyba że to farbowane owczarki ;) ale na jedno wychodzi, husky z racji swojej rasy nie są nienauczalne - powiedziałabym, ze z racji rasy trudno przekonać je do współpracy, jeśli ktoś nie ma predyspozycji do prowadzenia takiego psa. Jak się licytujemy znajomymi z haszczakami, to moi mieli jakieś 10 lat temu haszczaka i pies był odwoływalny w 100% wszędzie, nawet w lesie, dla jednej osoby - reszta mogła się z nim bujać na smyczy albo przy rowerze, bo na ogrodzonym stadionie miał ich odwołanie w zadku. Jak widać wszystko kwestia charakteru i umiejętności przewodnika; dla dobrego lidera husky zrobi wszystko (no, może poza IPO), a jak ktoś nie ma podejścia, to i podstaw nie nauczy, amen. A po mieście bez linki/smyczy to żadnego psa nie puszczałam i nie mam zamiaru; btw trudniej by było chyba odwołać akurat tą rasę w lesie czy w polu niż w miejskim parku...
-
Ja teraz przestawiam młodego na tą rybną z F4D, ale na razie je pół na pół, więc trudno mi coś powiedzieć, poza tym że go nie uczula, ale i nie znika z miski zbyt szybko :roll:
-
[quote name='amanda-1a']Ooooo, mamy zmianę sędziego...[/QUOTE] Tu też będziecie? To postaram się tym razem zrobić Wam jakąś fotkę ;)
-
Teraz to już po ptakach, niestety, rodowodu raczej nie wyrobisz. Pies teoretycznie jest rasowy, o ile rodzice teraz już uzyskali uprawnienia hodowlane i nie stwierdzono u nich poważniejszych wad które nie dopuściłyby ich do hodowli, natomiast w praktyce po takim czasie, jeśli hodowca wcześniej nic nie zrobił w kierunku uzyskania metryk z tego krycia to już zrobić się nic nie da.
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/grzanied_py.jpg[/IMG] Grzanie zadu :D A Dziunia ma od wczoraj naprawdę dobre dni :)
-
5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji
Martens replied to a topic in Strachliwość
U nas piekarnik jest miejscem, gdzie jak coś się piecze, to mieszka pies, który się głupio gapi, i mamy zaglądanie zza winkla i sprawdzanie czy on nadal się patrzy, i a jakże, zawsze w tym samym momencie też wygląda ;) Piekarnika się młody nie bał, ale kupa śmiechu była, jak wystawiliśmy butlę gazową spod zlewu do wymiany - pies wszedł leniwie jakby nigdy nic, nagle zobaczył potwora i prawie się zabił o framugę jak uciekał :lol: chyba niczego się nigdy w domu tak nie wystraszył; nawet jak ja opukiwałam potwora to pies się wyciągał jak glista, żeby go powąchać jak najmniej się zbliżając :lol:- 222 replies
-
5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji
Martens replied to a topic in Strachliwość
[quote name='marta.k9080']Dzisiaj miałyśmy okazję przebywać w towarzystwie pięknego i spokojnego owczarka niemieckiego.Dzięki uprzejmości Właściciela psa moja sunia mogła pobawić się z psem a pyszczek aż śmiał się szeroko.I tu niespodzianka w towarzystwie psa sunia olała przechodzące "potwory" :))[/QUOTE] I korzystaj z tego ile wlezie - sama możesz też spełniać tę funkcję co pies - Twoja boi się śmietnika? Zostawiasz ją na siad czy tam leżeć zostań, dla bezpieczeństwa lepiej uwiązaną albo trzymaną przez kogoś, ew. trzymając ją na długiej lince, i sama podchodzisz do strasznego śmietnika, oglądasz, opukujesz, zaglądasz do środka, a przy tym świetna zabawa, wołanie suni, latające smakołyki ;) Może trochę debilnie wygląda, ale działa super, jeśli masz więź z psem. U mnie czasami na skwerku walał się jakiś wielki czarny wór od liści i powiewał na wietrze, nie daj boże wieczorem, po ciemku, i psy się chowały za mną, ja podchodziłam do wora, demonstracyjnie oglądałam i potem ignorowałam, i psy też od razu włączały luz ;)- 222 replies
-
A wydaje mi się, że jeszcze tak niedawno widziałam Bukę drepczącą na spacerku; to musiało być jeszcze na początku marca... :( Przykro mi strasznie :( U nas wieczór taki sobie, psica niewyraźna, coś chciała, właziła o dziwo na łóżko i się tuliła - wzięłam strzykawkę, radość jak do jedzenia :( Zastrzyki robię już sama, bez trzymania, siedzi spokojnie. Dla odmiany dziś rano pies jak nowy, łazi po domu, drze się na psy za oknem, wszystkim się interesuje - to nam nie ułatwia żadnej decyzji, bo jej samopoczucie jest strasznie zmienne, często zachowuje się jak zdrowy starszy pies, wieczorami z kolei bywa tak, że myślę o pożegnaniu na dniach...