-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
Widzę, że dużo ludzi z dogo w ten weekend poznam :D -
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Martens replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
[quote name='a_niusia']no akurat bva nie wskazuje staffikow jako specjalnie predysponowanych do dysplazji. jakis tam odsetek sie zdarza, ale bez przesady. wiekszym problemej jest dysplazja u ras duzych.[/QUOTE] Też mi się wydawało, że dysplazja u staffików "czasami się zdarza" dopóki nie wgłębiłam się w temat :diabloti: Owszem, nie jest tak źle jak u onków czy labów, ale dużo w tej kwestii robi po pierwsze to, że staffiki właśnie z powodu takiej opinii stosunkowo rzadko są prześwietlane i jednocześnie często w ogóle nie mają widocznych objawów, bo pracę wadliwych stawów nadrabia imponujące umięśnienie. -
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Martens replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
[quote name='a_niusia'] wiekszosc hodowcow to ludzie, ktorzy o genetyce nie maja pojecia. maja po prostu zarejstrowany przydomek i psy. nie odrozniaja pojecia genotypu od fenotypu. ciezko wiec pisac o roli genetyki w rozwoju polskiej hodowli:)[/QUOTE] Niestety - mi się marzy, żeby warunkiem bycia hodowcą było zaliczenie egzaminu teoretycznego z genetyki i przynajmniej podstaw tejże konkretnie u psów i rasy, którą chce się hodować... Hodowla amatorska z definicji powinna być ulepszaniem rasy, poprawianiem konkretnych cech fizycznych i psychicznych, eliminowaniem problemów zdrowotnych na tyle na ile się da - a jak to można robić, skoro w Polsce, szczególnie w modnych rasach, hodowców zarejestrowanych w ZKwP można zagiąć na pytaniu z genetyki na poziomie szkoły średniej, a ich wiedza sprowadza się do tego, że ładny piesek z rodowodem plus ładna suczka z rodowodem = idealne szczeniaki? :roll: Alergie temat rzeka, potrafią wyjść znikąd, ale rozmnażanie psów z problemami alergicznymi skutkuje większym ryzykiem tego problemu u potomstwa. To trochę jak z dysplazją - po przodkach z x pokoleń z biodrami A może się trafić pies z dysplazją, ale rzadziej niż kiedy rozmnażamy wszystkie jak leci nie patrząc na wyniki. Z alergią u ludzi jest to samo - ludzie bez problemów alergicznych mogą mieć dziecko z potworną alergią (kwestia czynników środowiskowych, cywilizacyjnych), ale częściej alergiczne dzieci rodzą się po rodzicach z alergią niż takich, którzy nie mają tego problemu. -
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Martens replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
W konkretnym przypadku, kiedy hodowca rozmnaża sukę z atopią, i co lepsze rozmnaża ją ponownie, mimo że w poprzednim miocie byli atopicy (i oczywiście został o tym poinformowany w porę, bo są i tacy mili nabywcy, że radośnie obsmarowują hodowcę po wszystkich forach, a on ostatni dowiaduje się, że z psem jest jakiś problem) to wina jest po stronie hodowcy. Natomiast są schorzenia nawet te o podłożu genetycznym, których NIE DA SIĘ w 100% wyeliminować, bo po prostu nie ma takiej możliwości, ani ze strony hodowcy, ani nauki na obecnym poziomie. Stąd nie można uprościć i powiedzieć, że jak jest dobry hodowca, to wszystkie szczeniaki powinny być idealnie zdrowe i nigdy nie chorować na nic, bo stąd już niedaleko do absurdu, żeby od hodowcy wymagać rekompensaty np. za chorobę zakaźną, którą pies się zaraził w nowym domu... -
co jeśl po zakupie u szczeniaka wyszły wady genetyczne
Martens replied to pepino's topic in Zakup psa rasowego
Dobry hodowca nie powinien rozmnażać psów z poważnymi problemami alergicznymi, bo skłonności do alergii są niestety dziedziczne. Inna też sprawa jak pies trochę się drapie po kurczaku, a inna jak ma bąble i rany przez okrągły rok, bo jak nie pyłki to zimą kurz i roztocza, grzyby, o chemii domowej nie mówiąc. Nie wszyscy niestety są uczciwi, hodowcy to też ludzie, są lepsi i gorsi. Z drugiej strony alergie są chorobami cywilizacyjnymi, pies z alergią może się urodzić również po całkowicie zdrowych rodzicach, więc nie zawsze jest czarno na białym, że pies z alergią = wina hodowcy. Od hodowców można wymagać odpowiedzialności za to czego można było w hodowli uniknąć - a nie wszystkiego można, niestety, hodowcy nie są bogami i nie są w stanie wyeliminować z hodowli schorzenia, które fenotypowo nie pojawiło się u bliskich przodków, ani nie są dostępne badania genetyczne na nie. -
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
Ja nie ogarniam, jak można specjalnie przejechać zwierzaka... Nam rok temu jak wracaliśmy w nocy z Jarocina wyskoczył na drogę młody zajączek; spokojnie by przebiegł przed nami, właściwie to przebiegł, po czym zawrócił na środku drogi prosto pod koła, kiedy już nie został nawet ułamek sekundy, żeby zahamować, czy ominąć... Zatrzymaliśmy się i szukaliśmy go po ciemku po krzakach, bo logiczne że poturbowanego na bank jakieś psy zeżrą, więc chcieliśmy go zabrać albo skrócić mu cierpienia - nie udało się, przepadł, a pomyśleć, że ludzie jeszcze radochę mają jak zwierzaka trzasną czy nie pomyślą, żeby się zatrzymać potem :( -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='PaulinaBemol']moja mama jest za braniem znajd nie tyle z czystej dobroci ile np. dlatego że takie znajdy są wdzięczne bardzo, bardziej wpatrzone w człowieka który dał mu dom [/QUOTE] A to nie ma reguły, każdy pies jest inny, sama się niedawno przekonałam ;) Miałam już wszystkie kombinacje - kundelek od szczeniaka, kundelek z ulicy, rasowiec z hodowli, i żaden nie był we mnie tak skrajnie wpatrzony jak ten wychuchany od małego rodowodowy ;) [quote name='PaulinaBemol'] powtórzę to co wcześniej: jeszcze nie spotkałam się z lansowania się rodowodowym psem. Z psami w typie często[/QUOTE] Dokładnie. 95% właścicieli rodowodowych psów należy do na tyle świadomej grupy, że nie ma czasu ani weny na lans psem... Za to właścicieli psów z pseudo zazwyczaj nie obchodzi ani pochodzenie psa, ani zdrowie przodków, eksterier, charakter, tylko to, że mają psa który rasowo wygląda, i mogą z lubością się na niego gapić i rozkoszować domniemaną radością sąsiadów z kundelkami. Kiedy na moją sunię rzuciła się po raz enty puszczona luzem dalmatka z pseudo (dla mnie pseudo na pierwszy rzut oka, krzywy ogon, głowa jak u charta, tyle że klapciate uszy i maść dalmata - ale właściciele napuchnięci z dumy)... Ryknęłam na siedzącą na ławeczce właścicielkę żeby zabrała do cholery kundla i może zaczęła brać z domu smycz - jej reakcja zwaliła mnie z nóg: "TYLKO NIE KUNDLA!!!" :-o Conajmniej jakbym ją samą nazwała panią lekkich obyczajów :roll: I tak oto głównym wątkiem naszej kłótni o atak jej psa stała się jego urażona rasowość :mdleje: [quote name='PaulinaBemol']Jak juz pisałam wcześniej kiedyś zdarzyło mi się nawet usłyszeć oburzenie że ktoś wydał tyle na psa a mógł wziąć za darmo a pieniądze oddać na szczytny cel. Lubimy rozporządzać cudzymi pieniędzmi co?[/QUOTE] Ej, to jeszcze pikuś, ile ja już się nie nasłuchałam co ja bym mogła SOBIE kupić za to, co wydaję na psa :evil_lol: [quote name='PaulinaBemol'] nie do końca bo taki brak kultury może bardzo zrazić potencjalne dobre domy, pocztą pantoflową się roznosi i coraz mniej ludzi chce z daną osobą mieć do czynienia a przez to i z psami od niej[/QUOTE] Kultura osób zajmujących się adopcjami na dogo i nie tylko to w ogóle temat-rzeka... Nawet tu na forum można znaleźć wątki, w których cioteczki prześcigają się w wymyślaniu chamskich odpowiedzi ludziom, którzy z jakiegoś powodu nie spełniają ich kryteriów, np. robią błędy ortograficzne ani nie mają jeszcze ogromnej wiedzy o psach :diabloti: Ok, można komuś nie wyadoptować psa, jeśli nie rokuje dobrze jako potencjalny dom, ale można odmówić z klasą, wytłumaczyć, a można zrobić trzodę, i jeszcze pochwalić się tym na forum :cool3: Ja już jestem na 100% pewna, że jak przyjdzie mi brać bezdomniaka, to albo będę szukać przez znajomych, albo bezpośrednio ze schronu/ulicy, albo z dobrze mi znanej fundacji - niech mnie ręka boska broni przed niektórymi cioteczkami z dogomanii, a już szczególnie działem "Przygarnę psa", gdzie właściwie nie ma sensu pisać, jakiego psa szukasz, bo i tak wkleją wszystkie jak leci, plus jak nie wybierzesz z 5-6 to wybrzydzasz, a jak napiszesz, że szukasz psa w typie, to zaciukają zanim drugiego posta sklecisz :eviltong: [SIZE=1]Btw co Wy z tymi staffikami, moda? Przecież to okropne psy, wielka makówka, ale tępa, uczy się poleceń z prędkością światła i równie szybko zapomina, chrapie nie do zniesienia, delikatny jak słoń w składzie porcelany, depcze po żołądku, wali po nogach z rozbiegu, przestawia Ci z dyni przegrodę nosową i nie wie o co chodzi jak wyjesz z bólu, brzydzi się spacerów na deszczu, od byle czego ma zapalenie pęcherza i leje po domu, wybrzydza przy jedzeniu, [/SIZE][SIZE=1]stróżuje tak, że wyniosą go z łóżkiem i telewizorem w pakiecie, na ulicy kpiny, że amstaff wam nie wyrósł, połowy rzeczy żreć nie może bo uczulenie, biega po regale, usiłuje wsiadać do obcych aut, a z domowego z lubością zdziera lakier, gdzie się nie ruszy tam się wszystko przewraca, rozlewa, gniecie... Masochistki [/SIZE]:evil_lol: -
[quote name='sacred PIRANHA']to Ty nie wiesz, ze psów do łóżka wpuszczać nie wolno? Przez to się robią niegrzeczne:-D[/QUOTE] No tak, te fikanie do psów i ciągnięcie na smyczy to było na pewno przez spanie w łóżku ;) Zdominował mnie i w ogóle ;) [quote name='Sybel'] O bajce z wychowaniem tylko pozytywnym się nie wypowiem, bo mi się odechciewa, jak czytam xxxx. Jakoś za każdym razem mi się nóż w kieszeni otwiera.[/QUOTE] Bosz, jakaś Ty niepozytywna, zaraz z nożem w kieszeni wyskakujesz :diabloti: Ale i mi się otwiera, szczególnie jak widzę efekty "wyłącznie pozytywnego wychowania" - i u psów, i u dzieci :angryy: [quote name='strix'] 100% pozytyw sprawdza się podczas nauki komend i moimz daniem wtedy jest to jedyna metoda. Ale każda nauka ma trzy fazy i w końcowej fazie (rozproszenia) czasami trzeba psa skorygować, żeby jednak tych śmieci nie zżerał itp.[/QUOTE] Amen. Szkolenie pozytywne kończy się na tym, że piesek się słucha tylko dlatego, że chce, a nie musi - więc łatwo przewidzieć, jakie są efekty, kiedy akurat bardziej "zachce" czegoś innego niż posłuszeństwa...
-
Ona-bita młotkiem,On-wyrzucony jak śmieć...Shilla i Seth moje ANIOŁY
Martens replied to darunia-puma's topic in Foto Blogi
[quote name='sacred PIRANHA'] Chciec i kochac prace z psami, to niestety nie wszystko. Praca psiego szkoleniowca/behawiorysty to głównie praca z ludzmi (właścicielami psów) a to jest w tej pracy najtrudniejsze zdecydowanie. Jak nie ma sie podejscia do ludzi, nie ma sie cierpliwoci wałkowac tego samego w kółko sto razy i czuje sie niedosyt mając świadomość, ze ten konkretny pies juz dawno nie miałby jakiegos problemu lub byłby duzo dalej szkoleniowo, gdyby nie jego porabani właściciele - to ciężko się pracuje w tej branży;-)[/QUOTE] Dlatego ja zrezygnowalam, jestem mało odporna na kontakty z idiotami ;) Jak masz zacięcie do strzyżenia, trymowania, kąpania to może iść w stronę bycia groomerem? Albo szkolenie psow dla niepełnosprawnych - tylko tu chyba w grę wchodzą tylko zagraniczne kursy, ja sama kiedyś się rozglądałam ze względu na mniejszą szansę spotkania idiotów niż na zwykłym szkoleniu, ale w Polsce nic nie znalazłam. Może być jeszcze handling - zawodowe prezentowanie psa na wystawach, ale w Polsce jako zawód to dopiero raczkuje ;) -
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']a wystawa klubowa Terrierów Typu Bull , będzie w Zakoczymiu :diabloti: a jest za zalewem Zegrzyńskim ;) kawałek spory. Ale zapraszam , przewidzianych jest dużo atrakcji !!![/QUOTE] Choć raz coś blisko mnie :diabloti: -
[quote name='xxxx52']To zrozumiale ze tylko pozytywnymi metodami ,bo jakimi innymi? Wspolczuc mozna tylko psom ,ktorych opiekun szkoli innymi jak jak tylko pozytywnymi metodami.[/QUOTE] Mój pies właśnie zerka z mojej poduszki na łóżku i czeka na Twoje współczucie ;) za tą straszną obroże zaciskową, która pomogła mu przestać się dusić podczas ciągnięcia na smyczy (mój pies niestety nie słyszał, że w tym przypadku też ma zareagować na metody pozytywne), tudzież zaniechać prób spacyfikowania dużych włochatych samców, które naruszały jego tereny spacerowe ;) Naprawdę chciałabym zobaczyć jak ktoś 100% pozytywnie eliminuje z zachowania młodego samca TTB ataki na inne psy, które postawą rzucają mu wyzwanie :diabloti: A co do tego niespuszczania ze smyczy to co ja się nasłuchałam w poprzednim miejscu zamieszkania, że ten mój pies taki biedny, taki nie wybiegany, wiecznie na smyczy, toż puść go... Szkoda, że czepiali się mnie ludzie, którzy za wybieganie psa uważali wypuszczenie go samopas przed blokiem i nigdy nie ruszyli się z nim te głupie 500 m dalej, gdzie ja na łąkach ze swoim psem ćwiczyłam, bawiłam się, biegał luzem, etc. :p
-
Skąd ja to znam :diabloti: A masą się nie razie nie przejmuj, będzie miała na nią czas jak wyrośnie wzdłuż i wzwyż - teraz jak jest lekka to tylko bezpieczniej dla stawów. Z tego co mi mówiono barfowe szczeniaki właśnie tak często się rozwijają - dużo wolniej i spokojniej rosną, szczególnie jeśli chodzi o masę, a przy większych rasach to dosłownie zbawienie; nie sugeruj się szczeniakami które w wieku poniżej pół roku są napompowane zbożowymi karmami...
-
Bernardyn był dość sflaczały, z chorym serduszkiem :( co Cycowi nie przeszkodziło wykalkulować, że wkropić takiemu olbrzymowi to byłby respekt na dzielni :p Co ciekawe do weta zero urazu, wlazł jakby nigdy nic - ale to taki pies, on się momentalnie resetuje, ciężko mu zrobić uraz do czegokolwiek; szczerze mówiąc to wielka ulga w porównaniu do przeciwieństwa tego... No, może poza tym, że pożyteczne nauki też się szybko resetują, bo co sesja z klikerem mam wrażenie, że zaczynam od zera :lol: Ale jedno już zatrybił, jak widzi jedzenie, które chce dostać, to popisowo siada, zamiast drzeć gębę albo pchać się na kolana ;) Ja chcę go już uczyć leżenia, a tz jojczy, że za szybko, że mu się pomiesza, że piesek teraz biedny skołowany po operacji... Chyba przez te jaja mu tak się go żal nagle zrobiło :p Wczoraj narzekanie, że pies śpi w klatce, bo usyfi pościel jak coś z ranek będzie ciekło - rano patrzę, panowie w betach chrapią przytuleni :p
-
Bullki straszne, jak mały, pompowany dogo argentino :-o Staffik: [URL]http://img153.imageshack.us/img153/9904/ziuta008resized.jpg[/URL] bez papierów w każdym razie; pan "hodoffca" nie wiedział, że się nie obcina, i jak nie mógł sprzedać to pomyślał, że jak uszy obetnie to lepiej pójdą :diabloti:
-
Doba nie minęła od zabiegu, a sesek zapomniał, że coś było na rzeczy - biega jak wściekły, je, pije, skacze ;) Na kontroli u weta chciał pokazać gdzie raki zimują... bernardynowi :roll: ale dławik szybciutko pieskowi uświadomił, że nie warto :diabloti:
-
O dżizas, tylko nie staffik; z ochlastanymi uszami to wygląda jak skurczone pękate cane corso; miałam okazję widzieć taką katastrofę :( Bullka nie mogę sobie wyobrazić... Mi w sumie większość ras podoba się z całymi uszami - boksery, sznaucery, etc. Tylko do dobków, beauceronów i dogów nie mogę przywyknąć. I do rottków z ogonem ;)
-
Pies był siku, wyszczał wiadro po kroplówce, wszedł na górę sam, to go już puściliśmy po mieszkaniu i zaczęło się - dreptanie w tę i z powrotem spod biurka pod stolik, i lament jak widział, że patrzę... Znowu go zamknęłam, bo nic zrobić się nie dało przez te rzewne pielgrzymki po pokoju :p Kastrowany był bezszwowo, ponoć szybciej się goi, dostał antybiotyk na 3 dni na razie plus przeciwbólowe, rano kontrola. Ciekawe jak będzie z wejściem do weta, bo Dziunia po sterylce już nigdy nie traktowała gabinetu tak jak wcześniej :diabloti:
-
No i Cyc bez jajek, śpi sfochowany w klatce, usmarowany sreberkiem ;)
-
Dla mnie bólem estetycznym większym niż przy dobermanie było zobaczenie beaucerona "z uszami" :diabloti: dlatego nie mam beaucerona ;) Wygodnie wybieram rasy, którym nic się nie obcina i będę pozbawiona tego dylematu jeszcze lata, dopóki nie przyjdzie pora na pitkę ;)
-
O 12 kastracja, chyba umrę na zawał :-o
-
A sypia czasem w klatce, jak już nie mogę znieść jego braku kultury w łóżku - przywłaszcza sobie radośnie całą kołdrę, bo ona nie jest do przykrywania się, tylko żeby było mu miękko w tyłek; pcha się między mnie a ścianę i spycha kończynami; kładzie mi się na poduszce nad głową i puszcza bąki, że o bezwstydnych próbach uprawiania figur geometrycznych ze mną i TZtem nie wspomnę :-o Generalnie spać/zostawać w klatce umie, ale wszystko w swoim domku; w innym gorzej :p
-
Tak już myśląc serio o jego zostawaniu, zaczynam się bać przeprowadzki, bo on nie ma ani krzty lęku separacyjnego - póki jest w tym mieszkaniu... Biorąc pod uwagę, że potrafił lamentować nawet jak zostawał z TZtem chwilę pod sklepem, i mowy nie ma o tym, żeby został np. u dziadków, a ja wyszła, zaczynam się zastanawiać, ile czasu będzie mu się kodowało, że teraz tu mamy domek :roll:
-
U Cycka to był standard na początku spacerów z TZtem; miał 4 czy 5 miesięcy, wyszedł z TZtem za blok na siusiu, ja stoję na balkonie i zagadałam do prosiaka żeby mnie zobaczył, a ten nawet się nie wysikał, tylko w te pędy z powrotem do klatki, otwartej zresztą i pod drzwi :D TZ był uradowany że musiał wtoczyć się po psa na 3 piętro i wyprowadzić go po raz kolejny na sikanie ;)
-
No to Cyc dał wczoraj popis... Poszłam ze znajomą na noc na działkę, on został z TZtem. Wyszłam z domu jak byli na spacerze, prosiak podobno podekscytowany wbiegł na górę, bo czuł na klatce mój zapach, a tam... mamy nie ma :-o Jakiś czas później do TZta przyszedł kumpel i kiedy wchodził, Cycowi odbiło i smyrnął mu pod nogami na dół :lol: TZ w szoku, bo nigdy nie miał takich odchyłów, nawet nie próbował wyjść, bo co to za zabawa iść gdzieś samemu i nie będzie komu się z nim bawić? A teraz tak wypruł, że całe schody z 3 piętra go gonili, bo wołanie olal, pobiegł szukać mamusi :p
-
Ona-bita młotkiem,On-wyrzucony jak śmieć...Shilla i Seth moje ANIOŁY
Martens replied to darunia-puma's topic in Foto Blogi
Masz naprawdę śliczne psy, napatrzeć się nie mogę ;)