Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Też jeszcze pamiętam jak Miyki nie było, tylko rudzielec; u mnie teraz to samo, wczoraj 2 tygodnie minęły odkąd zostałam tylko ze świniakiem...
  2. [quote name='Amber']Bodajże Martensowa pisała, że jej staffik potrafił ją nieźle pociągnąć, a ona mała nie jest. TTB nie są wysokie ale silne jak diabli. Dlatego się cieszę, że jednak nie kupiłam sobie ASTa :eviltong: [/QUOTE] To nie staffik, tylko ast znajomego mnie przestawił z miejsca na miejsce :eviltong: Dużo łatwiej było mi utrzymać większego od niego rottka... Ze staffikiem nie ma tragedii, to jednak małe jest, choć jak na te rozmiary fakt, siłę ma. [quote name='Szura'] Strasznie zazdroszczę przyszłego staffiora, najlepsza rasa na świecie - gdyby tylko sierści nie gubiły... A tak to się rozleniwiłam przy moim małym. ;-) Może kiedyś, na razie zostanę przy terrierach nie gubiących kłaków. Jak do sportu, to pewnie bierzesz typ lżejszy, wyższy, z w miarę długą kufą? :smile: Bo w niektórych hodowlach jest tendencja do robienia niskich, masywnych psów z płaskim ryjkiem. Byłam kiedyś na spacerze z psiakami w jednym i drugim typie na raz, różnica kolosalna (choć może różnicę podkreślił fakt, że był upał).[/QUOTE] Ja długo myślałam, że mój w ogóle nie gubi kłaków, dopóki nie wzięłam go na ręce w białej bluzce :D Kolor mojego jest taki przyjazny, że na żadnych ciuchach kłaków nie widać, co nie znaczy, że ich nie ma ;) Ale w porównaniu z owczarkowatą sierścią w sumie nie linieje wcale... Ja nie lubię staffików z krótkimi nogami, widziałam na wystawach już kilka takich, które niemal mi zalatywały bassetem, i można sobie mówić, że wszystkie staffiki są sprawne, ale jednak budowa, kufa robią dużą różnicę z tego co zaobserwowałam. [quote name='BBeta']A ja się kiedyś zastanawiałam czy pies ma w ogóle jakiś "fun" z ciągnięcia takiej opony :eviltong:[/QUOTE] Mój rozładowuje stres, napięcie ciągnąc - wolę żeby się wyciągał na szelkach, kiedy na to pora, niż się dusił na obroży ;) [quote name='Szura'] Na szczęście budowanie muskulatury u staffików to bardzo wdzięczne zadanie, brakuje mi tego u pundla. Na szczupłą, ale sportową, a nie wychudzoną sylwetkę dłuuuugo pracowaliśmy. Tzn nadal wygląda jak szczypior, nie dziwne, ale przynajmniej mam radochę jak go sobie macam. :evil_lol:[/QUOTE] A tu duuużo zależy od genów, bo pies może być super wytrenowany i sprawny, a nie imponować rzeźbą, a może leżeć na kanapie i wyglądać jak Pudzian ;) oczywiście do czasu kiedy rzeźby nie zakryje sadło :eviltong: [quote name='Vectra']ring TTB , to zawsze najcichsze i najspokojniejsze miejsce na wystawie.[/QUOTE] To fakt, TZ był zadziwiony... Najwięcej dymów widziałam zawsze przy CAO, najgłośniej przy ONkach, a przy większości ozdóbek panuje zasada "im mniej widać, tym bardziej słychać" :diabloti: I dlatego za takie maluchy podziękuję; miałam drobną fazę na moskiewskiego toya w przyszłości, ale jak zobaczyłam na wystawie jakie to wszystko wściekłe, zadziorne, jedno chciało łeb cane corso urwać, a właścicielka jeszcze się cieszyła, to szybciutko mi wywietrzała chęć na to stworzonko :p Widzę, że gops ma trochę podobne ideały do moich ;) Ja już jestem przygotowana na to, że jak mi się będzie podobał mój staffik, to polskim sędziom pewnie na odwrót :diabloti:
  3. Kocham nowy fryz Zu, a najbardziej kitę :D Nie ten pies; jak pisałaś, że będziesz ją obcinać, to byłam trochę przerażona co z tego wyjdzie; jak ja strzygłam swojego jamnika szorstkowłosego z bullowatą głową, to dzieci za nim krzyczały, że pancernik idzie :evil_lol: ale widzę, że Wy macie większe umiejętności groomerskie niż ja :p
  4. Zwycięstwo, mam umowę! Więc do zobaczenia w Lublinie ;)
  5. Eeee, jak Cyc odkryje, że Zu to kobieta, obszczekanie, a nawet użarcie uzna za zaszczyt, że zwróciła na niego uwagę, i pewnie dostanie głupawki :lol: A dzisiaj kolejny odcinek bojów z uczelnią; dziś pod tytułem "podbijcie mi wreszcie k*wa legitkę i wydrukujcie te cholerne umowy do praktyk"....
  6. Ja bym tak nie przesadzała z tym, że wszyscy muszą się nie wiadomo jak rozpływać nad pomysłem trzymania psa w domu. Facet psa akceptuje, czasem się pobawi, jak będzie musiał to czasem wyjdzie na spacer - i co w tym złego? Gdyby według takich kryteriów rezygnować z psa w domu, to 75% psów by tego domu nie miało... Ja przeżyłam jakoś prawie 10 lat nie mając w domu praktycznie ŻADNEJ pomocy ze strony domowników, psa/psy miałam tylko w swoim pokoju i żaden na tym nie ucierpiał ani domu u mnie nie stracił; o takich warunkach jak mają osoby chcące tego psiaka mogłam sobie pomarzyć ;) Zresztą jak już się wyprowadziłam od matki i zamieszkałam z TZtem to było tak jak pisze PaulinaBemol - drugi pies?? Miał być później, ja go nie chcę, to będzie Twój pies, ja przy nim placem nie kiwnę; nie minął miesiąc, a jest "mój synuś, cycuś, chodź na kolanka" i na spacerki też z nim biega ;) GAJOS, a ja jestem na nie ratowaniu jednego psa za cenę cierpienia nie raz wręcz pokoleń innych... Jest masa psów, które już są bezdomne i możesz im pomóc nikomu za to nie płacąc, a bilans wyjdzie na jedno, uratowany jeden pies... A od takich jak piszesz się nie kupuje, tylko od razu wzywa policję i TOZ, żeby psy skonfiskowali i skierowali sprawę do prokuratury. Kupowaniem po cichu od takich ludzi tylko się wspiera to, co robią. Zresztą, skoro facet był na etapie "utylizacji", bo bał się zmiany prawa, to wystarczyłoby zagadać i pewnie by było "a bierz pan w cholerę"...
  7. [quote name='Vectra']Czyli udało Ci się wydrzeć papier , że mam zarejestrowana hodowle ? :evil_lol: No to witaj moja praktykantko :diabloti: Ja tak wstępnie do Oli , mam zamiar się wybrać tydzień po Lublinie ... bo ten weekend mam już inaczej zaplanowany ..... wujcio kynolog musi mi kilka rzeczy w domu zrobić .... a to związane z prądem jest więc ja się nie tykam ;)[/QUOTE] Jechałam na Lubelską przygotowana psychicznie jak na wojnę, a tam weszłam, mówię o co chodzi, dano mi papierek, wyszłam i finito, grzecznie, szybko, dokładnie, jak nie w Polsce :lol: Jutro będę jeszcze musiała wydrzeć od mojego "ulubionego" pracownika SGGW umowę z uczelnią dla Ciebie do podpisania i będzie po krzyku; dziś z trudem po długiej dyskusji raczył mi odpowiedzieć, że TAK, prodziekan hodowlę zaakceptowała, bo usiłował mnie zbałamucić, że dowiem się tego jak jutro przyjadę... Ale by miał miły dzień, gdybym jechał prawie 100 km, żeby usłyszeć "hodowla się nie nadaje, umowy nie dam, szukaj se innej"... :angryy: A znając moją szkołę to bardzo realne... To ja się chętnie zapisuję na tydzień po Lublinie na wycieczkę do Oli ;) Jak będziesz miała czas to może i popraktykuję już trochę u Ciebie, bo przez Euro-Sreuro do 22 czerwca nie mam zajęć i potrzebuję bardzo mocno pretekstów do niepisania pracy :diabloti:
  8. [quote name='Kaaasia']Mój też nie chciał na wodę nawet patrzeć, aż inne psy go nauczyły, że woda jest dobra :lol:[/QUOTE] Cycowi przykład pływającej jak wydra Dziuni w niczym nie pomógł :p Woda jest fu i koniec; on nawet kładzie się na brzuchu w błocku i rozciąga maksymalnie, żeby się z tej rzeki napić i nie zamoczyć nic poza czubkiem języka :p Za to do perfekcji opanował sztukę podkradania Dziuni aportu, kiedy wychodziła z wody, co parę razy zaowocowało urazami jego dużej makówki :diabloti: [quote name='konfirm13']Pierwszy pies, jak pierwsza miłość. A może nawet - więcej? [/QUOTE] U mnie tematy o zgrozo się zazębiły i chyba tym boleśniej odczułam koniec jednego i drugiego :roll: [quote name='LadyS']E, mnie wszyscy straszyli, że jak Jaxa wyciacham w wieku mniej niż roku, to mu mięśnie nie urosną, a tymczasem on coraz bardziej mięśniasty się robi :evil_lol: Ale może faktycznie Bucowi nieco przejdzie prychanie na samce, choć to będzie tylko zasługa kastracji + dyscypliny z Twojej strony - jak dobrze, że nie mam z tym problemu (tfu tfu tfu) :lol: Jak Buc będzie chciał wpierdzielić Jaxa, to Jax się rozłoży przed nim siuśkiem do góry i tyle bedzie :diabloti: [/QUOTE] To będzie zasługa w 90% dławika, który jak się okazało jest narzędziem bogów i w kilka dni udało się w 99% opanować ciągnięcie na smyczy i w jakichś 85% fikanie do brzydkich psów... Co nie przeszkadza nam w kontynuacji zabaw z klikerem :eviltong: [quote name='LadyS']Ja do dziś pamiętam, jak wnosiłaś na rękach Zu na brzeg morza, byłaś w wodzie po kostki, a pies już wiosłował w powietrzu, jakby się zmagał ze sztormem :evil_lol:[/QUOTE] Obśmiałam się od samego wyobrażenia :loveu: [quote name='Kika9004']W jakim wieku najlepiej ciachać asta??[/QUOTE] Jak nie wyjdą poważniejsze problemy behawioralne związane z testosteronem to poczekałabym z tym tak do półtora roku mniej więcej. Mój staffior idzie pod nóż w wieku 2 lata 8 miesięcy ;) [quote name='Sybel']Martens, ja jeżdżę nad wodę z psem, który wodę uwielbia, ale nie umie pływać i głowa mu tonie :P To chyba nawet gorsze... Po prostu lezie po dnie, aż go woda zalewa. Dopiero, jak się go za szelki złapie i zawlecze głębiej, to jest w stanie płynąć samodzielnie. Z brzegu nie ma szans, zeby wystartował.[/QUOTE] Dziunia też miała kiepskie początki, tylko ona próbowała chodzić po dnie na tylnych łapach :lol: miała przyspieszony kurs pływania ze mną i moją znajomą, kiedy to zrobiłyśmy jej sesję w rzece trzymając ją z dwóch końców w odpowiedniej do pływania pozycji, i od tamtej pory tak jak mówię, pływała jak wydra :) Dziś zabrałam o 7 Cyca na zwiedzanie okolicznych pól i łąk; 2 i pół godziny marszu, nogi mi w tyłek prawie weszły, kostka mnie znowu rozbolała, Cyc też się wypompował, ale bardziej przez temperaturę niż sam ruch; co za szatańska pora roku, kiedy po 8 rano słońce już tak dogrzewa :-o No i jako że z powodu Euro-Sreuro odwołali mi w następny weekend zjazd na uczelni, spędzę go w Lublinie u evel i na wystawie ;) Btw jak nie ma już Dziuni, to nikt chałupy nie pilnuje; jak dzwonił domofon/ktoś pukał, ona za swój psi obowiązek uważała rozedrzeć dzioba i powiadomić górę, czyli mnie, że nadchodzą intruzi, jak bym sama nie słyszała - Cyc biegał z nią i darł dzioba, choć miałam wrażenie, że bardziej dlatego, że ona to robiła czyli tak trzeba, a wszystko po niej małpował, bo tak to ze staffika stróż raczej marny :p Dwa tygodnie nie ma jej z nami i psychika mu się totalnie zresetowała, domofon, pukanie, reakcja zerowa, czasem podejdzie do drzwi i powącha... Ostatnio kumpel nie mógł się do mnie dobić, bo siedziałam z lapkiem i wielkimi słuchawkami na uszach, dzwonił podobno z kwadrans i nic - Cyc pewnie nawet z łóżka nie zlazł... Dziunia by nie wytrzymała, zaczęłaby mnie szturchać, że inwazja w toku, i dlatego jakoś nie pomyślałam, że ja w słuchawkach, a ktoś ma przyjść, bo przyzwyczaiłam się, że psy mi dają znać. Jak Dziuni nie ma to goście mogą sobie zdrowo się powietrzyć pod blokiem zanim zostanie im otwarte :evil_lol: Dziko mi z tym trochę jak mam samego staffika, i doczekać się nie mogę, kiedy wreszcie wyemigrujemy z bloku i spełnię poboczne marzenie o rottku ;)
  9. [quote name='Vectra']W połowie czerwca odwiedzę go i nie tylko , bo muszę podpatrzeć te narzędzia tortur dla staffików. Na boomerach to tylko rozgrzewają sobie paznokcie :diabloti:[/QUOTE] TZ jako pasjonat techniki zafascynował się owymi narzędziami tortur i nabiera ochoty jechać ze mną, jak będę się wybierać ;) [quote name='Vectra'] dodam że na pierwszej wystawie w PL , jego psy zostały ocenione jako za chude i za bardzo umięśnione :grins: Będzie w Lublinie :)[/QUOTE] Tym postem, ku radości Evel sprawiłaś, że na 100% też będę w Lublinie :diabloti: Jak do tamtej pory moje walki z biurokracją zakończą się sukcesem, to będziemy mogły sfinalizować kwestię praktykowania ;) [quote name='Vectra'] o tym kiedy staffik ma paść , decyduje jego właściciel :diabloti: staffik sam nie podejmuje tak błahych decyzji ;-) [/QUOTE] Co racja, to racja ;) Ja tam sobie wyobrażam psy w domu w dwucyfrowej ilości - tylko nie w bloku, bo tu musialabym mieć ludzi do wyprowadzania psów na fizjologię, żeby móc robić coś poza tym :evil_lol:
  10. A dziecinki na spacerach nie przewraca? ;) Bo mój skubaniec biega jak czołg i mnie potrafi rozłożyć na ziemi, a co dopiero takiego malucha ;)
  11. A co Ty z tym ZABIJANIEM :lol: Jak pseudo nie sprzeda za tyle co chciał to sprzeda taniej, po kosztach; jak i tak nie pójdzie to wciśnie komuś za darmo, z rasowym z wyglądu szczeniakiem to nie takie trudne. Już chyba więcej zachodu, brudzenia i ryzyka z tym zabiciem. Nawet podrzucone pod schronisko szybko znajdą dom - bo to szczeniaki w typie, a sukin*yn nie zarobi. A jak się komuś pieski nie sprzedadzą i zamiast zarobić odda/sprzeda po kosztach, to mu się biznesu odechce. A jak będą kupować osoby myślące podobne do Ciebie (że ktoś takie prawie rasowe szczeniaki przerobi zaraz na mielonkę jak Ty dobra dusza nie kupisz), to będzie produkował następne...
  12. [quote name='Nenecha'] Dobrze. Ale sama jak mówisz - suczka przytyła dopiero PO kastracji? Czyli zakładam, że przed zabiegiem nie miała problemów z wagą? I miała takie samo menu przed, jak i po? Zatem prosty wniosek - zwolnił się jej metabolizm z powodu właśnie kastracji. Czyli jak najbardziej - pozostaje to kwestią hormonów ;) [/QUOTE] Pisałaś, że psy które po kastracji się wyciszają i stają się mniej pobudliwe, agresywne to często zbieg okoliczności - że pies po prostu w tym czasie dojrzewa i staje się spokojniejszy. Tu ma zastosowanie to samo - masa psów karmionych do oporu do 2-3 roku życia spala to bez problemu, a potem zaczyna nabierać coraz więcej i więcej masy... To też kwestia hormonów, ale ich fizjologicznych zmian związanych z wiekiem, do tego aktywności, która też z wiekiem się zmienia - i nie musi się dołączać sterylizacja czy kastracja, żeby pies w pewnym momencie zaczął tyć. Znam krocie niekastrowanych i niesterylizowanych psów, które w młodym wieku jako tako wyglądały, a po tych 2-3 latach też zaczęły rosnąć wszerz, na starość osiągając rozmiary łodzi podwodnej. Tak więc nadal nie uważam, żeby przyczyną nadwagi u psów po zabiegu był tylko ten zabieg. Niemal każdemu psu koło 2-3 roku życia zmniejsza się zapotrzebowanie, nie spala tyle co podlotek, i jeśli jest karmiony jak wieprzek na szynkę, to tył będzie, czy mu wycięto jądra/jajniki, czy nie.
  13. Moja też pachnie trochę ciasteczkowo i niby nie jest tłusta, a jak napchałam jej na spacer do kieszeni, to zrobiła mi się wielka tłusta plama na płaszczu ;)
  14. Miałam juz nigdy nie wchodzić w dyskusje na temat kastracji, bo zazwyczaj dla wszystkich byłam fu; dla zwolenników, bo za dużo mówiłam o negatywach; dla przeciwników - bo nie skreślałam tego zabiegu z miejsca jako barbarzyństwo :diabloti: no ale muszę... [quote name='Nenecha'] Ja bym Wam z kolei poleciła zapoznać się z podstawową wiedzą z zakresu [U]gospodarki hormonalnej![/U] :) Tak się głupio składa, że każda weń ingerencja (tu - kastracja) niesie ze sobą - mniejsze czy większe, ale jednak zawsze - jakieś nieodwracalne skutki...[/QUOTE] Tak, święte słowa, i w temacie jestem obcykana, miałam dokładnie przerobiony na studiach plus dodatkowo nękałam wykładowcę od fizjologii pytaniami w tym zakresie - i faktem jest, że skutki są i pozytywne, i negatywne, a które przeważają czy przeważą to trzeba rozstrzygać w każdym indywidualnym przypadku oddzielnie. [quote name='Nenecha']Fakt - nie każdy piechu od razu po kastracji stanie się jakimś 'tłuściochem w głębokiej depresji', ale że straci coś ze swej osobowości jest również niepodważalnym faktem. Spostrzegawczy właściciel zauważy subtelne zmiany w zachowaniu, sposobie bycia swego pupila - dla wyjątkowych pasjonatów i większości hodowców są one rażące, nie do przyjęcia. Chodzi tu o zachowanie pewnych wzorców w zestawieniu z indywidualnością charakterów psów w obrębie poszczególnych ras i potem - konkretnych danej rasy osobników. Stąd właśnie bierze się (właściwie - brać się powinna!) niechęć do nieuzasadnionego zabiegu kastracji.[/QUOTE] Czy rażące i dla kogo to kwestia indywidualna. Jeśli w moim psie po kastracji zajdzie rażąca zmiana polegająca na zniknięciu chęci kopulowania z nogami domowników tudzież przedmiotami martwymi, jak i szukanie zaczepki z większymi samcami to będzie to dla mnie do przyjęcia, i to z szeroko otwartymi ramiona. Z doświadczenia ze sterylizowaną suką - po zabiegu jej chęć do pracy, aktywność, etc. nie zmieniły się ani trochę; stała się jedynie bardziej terytorialna i dominująca w kontaktach z psami - skutek uboczny kastracji suki; jeśli siedzisz w temacie to na pewno wiesz, z czego wynika. [quote name='Nenecha']Mówiąc 'nieuzasadnionej' jestem tu jednomyślna z [B]Iwon_Ad[/B] - jedynym przypadkiem, w którym kastracja jest dla mnie dopuszczalna, to wtenczas, gdy pies rzeczywiście podlega (warunkowo uzasadnionemu!) zagrożeniu rakiem prostaty (czy, w przypadku suczki - ropomaciczem).[/QUOTE] To zdefiniuj co to jest pies zagrożony rakiem prostaty? Bo takiemu, który już ma z nią problemy, a konkretniej niewielkie zmiany nowotworowe kastracja może już nie pomóc - tylko przyspieszyć wzrost i rozsiewanie się nowotworu. Powyżej przeciętnej zagrożenia problemami z prostatą oraz nowotworami prostaty i jąder jest każdy pies o wyższym niż przeciętny poziomie testosteronu - a więc psy o silnym popędzie seksualnym, właśnie te problemowe, ganiające za sukami, wyjące pod drzwiami, kopulujące z poduszką - więc owszem, jest to medyczne uzasadnienie. W naturze taki pies miałby owszem, duże szanse na przekazanie swoich genów, bo intensywnie szukałby partnerki i o nią rywalizował. Tylko czyjemu dobru to służy? Bo na pewno nie jednego osobnika - tylko przedłużeniu gatunku. To że ten pies po pokryciu xx suk zejdzie na nowotwór prostaty jest mało ważne, swoją rolę w przyrodzie wykonał, zostawił dużo potomstwa, a co z nim potem, to już matkę naturę mało obchodzi - nas zazwyczaj tak, gdy chodzi o domowego pupila. [quote name='Nenecha']Wracając - to, że pies wyje czy np., jak napisała [B]LadyS[/B], 'spuszcza się na łóżko' (swoją drogą - bardzo obrazowy przykład... tylko który rozsądny właściciel w ogóle wpuszcza swojego psa na łóżko??), bo akurat w mieszkaniu obok jest mająca cieczkę suczka, to zachowania zupełnie naturalne, które (jak mówi znów [B]Iwon_Ad[/B]), jeśli nam-właścicielom przeszkadzają, należy odpowiednio SKORYGOWAĆ - skorygować PRACUJĄC nad psem, Z PSEM; odpowiednią tresurą i ułożeniem zwierzaka, można pewne jego odruchy i nawyki, może nie całkowicie zniwelować, ale na pewno w znacznym stopniu wyciszyć, załagodzić...[/QUOTE] Uniemożliwianie psu np. kopulowania z nogami nie sprawia, że on nie ma takiej fizjologicznej potrzeby - tylko ją tłumi, co może ujawnić się na innym polu, choćby w postaci agresji. Pies się nadal męczy, tylko my juz tego nie odczuwamy... A jak takie zachowania wynikają z nabuzowania hormonami, to ŻADNA ilość ruchu nie wystarczy; mój pies potrafił słaniać się ze zmęczenia po kilkugodzinnym treningu, a pierwsze co robił po powrocie do domu to wio, poducha. [quote name='Nenecha']Niektórzy dopuszczają się kastracji już na szczeniakach - tacy posiadacze 'wybrakowanych' czworonogów zazwyczaj faktycznie wcale nie widzą różnicy: kastrat czy nie? Wsio im jedno... nic dziwnego! - skoro tak naprawdę nigdy nie mieli możliwości się przekonać co i ile ze swego psa stracili! Nim osiągnął pełną dojrzałość płciową i emocjonalną, nim w pełni ukształtował się jego charakter, skazali go na kastrację - która już zatem 'na starcie' pozbawiła go pewnych cech.[/QUOTE] Tu się w 100% zgadzam, jestem absolutnie przeciwna kastrowaniu szczeniaków; ze swoim psem czekalam aż do teraz (prawie 3 lata), żeby się całkowicie rozwinął i żeby upewnić się, czy jego pobudliwość na tym polu nie jest po prostu kwestią okresu dojrzewania. [quote name='Nenecha']Evel - twierdzisz, że jeśli pies po zabiegu zacznie przybierać na wadze to wystarczy mu więcej ruchu i mniej jadła? Kobieto! - możesz go sobie nawet głodzić i całymi dniami przeganiać w tę i we wte - a wycieńczony i niedożywiony zdechnie i tak jako gruba klucha! Dlaczego? - bo tu nie chodzi o ruch, czy ilość jedzenia, a tylko o HORMONY! Jak myślisz - dlaczego niektórzy ludzie pomimo wszelakich diet i wzmożonej aktywności fizycznej nie mogą schudnąć? (Albo na odwrotnie - przytyć?) No?? Dlaczego lekarze przypisują im wtenczas leki [B]hormonalne[/B] - a nie nakazują przestawić się na głodówkę i zwiększać dziennego zapierdu? Trochę logiki...[/QUOTE] Tiaa... To jeszcze sobie poczytaj, ile spośród zatuczonych ludzi to tak naprawdę osoby z problemami hormonalnymi... :diabloti: Ja sama mam problemy z wagą, ale w życiu nie będę zwalać tego na hormony tylko po prostu - na to że uwielbiam jeść za dużo i nie cierpię większości ćwiczeń, stąd trenuję niezbyt regularnie. Ile ja znam osób, które użalają się, jak to one mało jedzą, a są taaakie grube, po czym wpierniczają kolejny kawał ciasta, albo czyszczą po nocy lodówkę. Albo inaczej, rzeczywiście tak mało jedzą, ale 3 dni, jęczą że nie schudły, po czym żrą równo dwa tygodnie, i czemu one takie grube... Miałam sterylizowaną sukę - szok, po sterylizacji nie przytyła, i to przez 10 lat... Znajomy miał sukę w podobnym wieku, też sterylizowaną, podobną nawet do mojej - ta owszem, po sterylizacji utyła, sęk w tym, że kiedy zobaczyłam ile pies dostaje do jedzenia (praktycznie micha pełna do oporu) plus kąski ze stołu, jakoś przestało mnie dziwić, czemu zrobił się 3 razy większy od mojego. Tak więc hormony hormonami, ale nie da się na nie wszystkiego zwalić, niestety ;) [quote name='Nenecha']Według mnie następują tu zależności właśnie że analogiczne do watahy wilczej... Po kolei - pies w rodzinie odnajduje się jako członek stada (jednostka kompatybilna z pewną zbiorowością), w którym zajmuje odpowiednią w hierarchii pozycję. Dobrze ułożony pies wie, że jego pozycja w tym stadzie jest najniższa - akceptuje to i zachowuje się w stosunku do pozostałych członków swojej rodziny-stada ulegle. Jednakże! - nie każdy członek rodziny-stada w jego oczach zajmuje taką samą pozycję. Nie każdy jest każdemu równym. Zawsze jest jedna osoba-właściciel - którego pies uznaje (wtenczas!) za [U]przewodnika[/U] i tylko jemu tak naprawdę w pełni podlega. Tylko przewodnik-właściciel ma dla niego zawsze 'ostatnie słowo'. Czyli - przewodnik-właściciel dla psa jest właśnie takim wilczym osobnikiem alfa. Tak jak osobnik alfa w watasze - jest tylko jeden - tak i jedynym jest dla psa (właściciel-)przewodnik w danej jego gromadzi ludzkiej(-rodzinie).[/QUOTE] Polecam zapoznanie się z nowszą literaturą naukową w temacie ;) Są duże rozbieżności między rasami, czasem spór jest w sumie tylko o nazewnictwo, niemniej jednak pies nie jest wilkiem, przeszedł proces udomowienia co wiąże się ze zjawiskiem neotenii, nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym, i jego zachowania społeczne nie są takie jak dorosłego osobnika [I]Canis lupus[/I]. Wystarczy zresztą poczytać jak wygląda trzymanie w domu oswojonego wilka czy wolf-doga z pierwszego pokolenia, żeby się przekonać, że ich rozumienie hierarchii a to samo zagadnienie u psów domowych to dwie różne bajki. [quote name='Nenecha']Czy pies w rodzinie uzna małe dziecko za swego przewodnika? - no chyba nie. Dlatego zależności stadne i hierarchia weń obowiązująca mają tu właśnie zastosowanie... W przypadku, gdy pies zaczyna przejawiać agresywne zachowania w stosunku do jednego z członków swego stada-rodziny (tu pewną formą jest to wspomniane nieszczęsne 'wskakiwanie na nogę') znaczy, że usiłuje stanąć - lub uważa iż stoi - wyżej w hierarchii. Wtedy należy go natychmiast utemperować poprzez odpowiednią tresurę 'sprowadzić do parteru' - czyni to uznawany przez psa przewodnik-właściciel stada, z udziałem osobnika, co do którego pies wykazuje agresję (czynną czy bierną). Jeśli pies pozwala sobie 'na wyskoki' w stosunku do (dotychczas przezeń uznawanego, bądź z założenia mającego być) przewodnika-właściciela (a wtedy nierzadko i do reszty członków rodziny-stada) - to już jawne zakusy na najwyższą w danym stadzie(rodzinie) pozycję władczą, pozycję osobnika alfa. (- również trzeba bezwzględnie korygować). Cóż to wszystko jest, jeśli nie właśnie typowe zachowania stadne? [/QUOTE] Tutaj jedno zaprzecza drugiemu; jeśli dziecko jest niżej w hierarchii i powyżej psa być nie może, to dlaczego w większości rodzin pies świetnie funkcjonuje nie zachowując się wobec dzieci agresywnie, nie traktując ich jak podwładnych? A podejście, które tłumaczy każdą agresję psa (czy wręcz każdy problem z nim) dominacją, jest nie tylko strasznie wygodne, ale i niebezpieczne. Z moich obserwacji wynika, że ogromna większość problemów z psami bierze się po pierwsze z niezaspokojenia ich podstawowych potrzeb (choćby ruchu), to raz, a po drugie na skutek lęku, stresu, co wynika z braku zaufania psa do człowieka, niewłaściwego odczytywania i reagowania na sygnały dawane przez psa. Nie twierdzę, że psów dominantów próbujących ustawić rodzinkę zębami nie ma, ale absolutnie ni zgodzę się z tym, że agresja wobec domowników zawsze spowodowana jest dominacją. Szczególnie nie ma to zastosowania w przypadku psów po przejściach.
  15. Nie no, to super, jedziemy nad morze z psami, które brzydzą się wody :evil_lol:
  16. Ja się zgadzam z propozycją Obamy, nijak nie wyobrażam sobie odchowywania dwóch szczeniaków staffików, jeszcze przez osobę, która nie ma doświadczenia ze specyfiką wychowywania nawet jednego szczeniaka tej rasy :diabloti: Jeśli już są problemy to strach się bać co będzie, jak obie panny w tym samym wieku dojrzeją, dostaną cieczki, i zechcą serio wyeliminować konkurencję :shake: Poszukaj domu dla jednej suni, tą którą zostawisz porządnie wychowaj, daj jej dorosnąć, poczekaj aż będzie miała minimum rok i dopiero myśl o młodszej koleżance... Ja bym się nie odważyła na taki ruch, mimo że jakieś doświadczenie z psami i tą rasą mam (może tym bardziej dlatego :evil_lol:). Teraz sunie są młodziutkie, jedna łatwo znajdzie domek - jak podrosną i narobi się problemów wywochowawczych to dopiero będzie problem z ewentualnym znalezieniem domu jak sobie nie poradzisz.
  17. Z DT jeszcze cisza, kontaktowałam się z fundacją AST, bo to miałby być tymczas od nich - mają dzwonić jak znajdą się DT dla wszystkich potrzebujących z tego schroniska i wtedy będą organizować transport, a niestety kontakt ze schroniskiem nienajlepszy... Stwierdziłam, że nie będę czekać z kastracją młodego do jesieni, jak się uda to po weekendzie już idzie pod nóż. Rozmnażać się nie będzie, we wrześniu kończy 3 lata, więc już się na pewno rozwinął wzwyż i wszerz, a jego popęd zaczyna mnie doprowadzać do szału; w niedzielę byłam w gościach i miziałam dwie sunie (bez cieczki), a jak wróciłam, Cyc dostał fioła na punkcie moich spodni, ganiał po całym mieszkaniu i kwiczał, a jak spodnie zdjęłam, to chciał je zgwałcić :-o Już nawet nie chodzi o upierdliwość tych zachowań; boję się, że jak mu hormony tak buzują, to za kilka lat nabawi się problemów z prostatą albo co gorsza nowotworu, plus na początku przyszłego roku plany na sunię, w te wakacje wyjazd z innymi psami, a on lubi sobie kogucić do psów, szczególnie dużych, włochatych samców... Wczoraj mijałam z nim nad wyraz spokojnego przerośniętego mixa pekińczyka, który stał sobie na chodniku, mijaliśmy go dosłownie z odległości metra, tamten już chyba wiekowy, tylko stał i się gapił; Cycowi się ta futrzana parówka nie spodobała i zaczął fikać na smyczy, dostał solidną korektę na zwykłej obroży i op*rdol słowny, uspokoił się, wykorzystałam spokojnego delikwenta i celowo minęłam go jeszcze 4 razy :diabloti: Cyc już się nie pruł, tylko widziałam, że się gapił i mało nie pękł, taki był napompowany, ale fikać nie próbował, bo zajarzył, że będę bardzo niemiła :diabloti: Dzisiaj przyszedł mi dławik, będę na razie pracować na niezaciskającym się, tylko trzeba mi było obroży, która jest ostrzejsza w odbiorze i brzęczy, bo korygowanie psa na zwykłej jest straszne, TTB w ogóle tego nie czuje, chyba że motnie się tak mocno, że strach że mu się łeb urwie :shake: Do dławika na pocieszenia doszedł nowy kliker, bo gratisowy z Eukanuby wytrzymał 3 dni (to dopiero dogo-patologia, będę używać dławika i klikera :D), i kupa zabawek, w tym pływający żółwik do aportowania na wyjazd (jak mój będzie się brzydził wody, to najwyżej Jax albo Zu się pocieszą)... Porobię później jakieś foty i zdam relację ;)
  18. Martens

    Barf

    To nie jest wiedza z zootechniki :p Tylko od niektórych mądrych wetów zajmujących się alergiami i zainteresowanych żywieniem ;) tudzież literatury w temacie, ludzkiego technologa żywienia ;) Ze studiów sa tylko informacje o laktozie i laktazie ;) Czego się dowiesz na zootechnice w dużej mierze zależy od Twojego zainteresowania, dociekliwości do wykładowców i wybranych przedmiotów specjalnościowych ;)
  19. [quote name='adamadam23']poczytaj troche o tej rasie to znjadziesz na to wyjasnienie, masz w ogóle psa? ta rasa nie uczula tylko tyle chcialem napisac;/ podobnie jak yorki czy chichuachua[/QUOTE] Mitologia... Wejdź głębiej w temat alergii, to dowiesz się, że nie ma na świecie rzeczy, która na 100% u nikogo nie wywoła reakcji alergicznej.
  20. Martens

    Barf

    [quote name='Patisa'] Aż sie zaczęłam zastanawiać...[/QUOTE] Ten cytat już tu kiedyś był ;) I niestety widać, że został napisany przez kogoś, kto wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele :p Przy podawaniu całego jaja trzeba brać pod uwagę zawartość tej awidyny w białku i biotyny w żółtku. Zawartość biotyny w jednym żółtku jest tak wielka, że awidyna zawarta w jednym białku nie jest w stanie jej zneutralizować. Większość drapieżników zżera ptasie jaja jak znajdą gniazdo, a jakoś masowo nie umierają ani też nie łykają cobie kapsułki B-complex po buszowaniu w ptasim gnieździe. Wieprzowina jest alergenem - tak jak każde inne mięso może nim być. Najsilniejsze reakcje alergiczne wywołuje wołowina, najczęściej występuje alergia na kurczaka. Mój pies jest uczulony na kurczaka, wołowinę i milion innych rzeczy, a wieprzowinę je bez problemu. Autor tekstu chyba nie rozumie definicji słowa "alergen" ;) Z tymi tłuszczami też bzdura na kołach, bo to właśnie drobniejsze cząsteczki tłuszczu łatwiej dyfundują z przewodu pokarmowego bezpośrednio do krwioobiegu, zanim zostaną porządnie strawione. W wieprzowinie problem polega raczej na rodzaju kwasów tłuszczowych w niej występujących, które podawane często i stale nie należą do najzdrowszych, ale i nie stanie się psu krzywda jak raz w tygodniu zje sobie kilka świńskich ogonów. Nietolerancja laktozy jest cechą po części osobniczą, a przede wszystkim zależy od tego, czy pies regularnie ma podawane produkty mleczne; jeśli tak, to produkcja laktazy w organizmie się utrzymuje i laktoza jest normalnie trawiona. Dodatkowo nawet przy nietolerancji laktozy często problemów nie wywołuje podawanie sfermentowanych produktów mlecznych, czyli jogurtu, kefiru, a jedynie mleko, słodka śmietanka. Nietolerancja laktozy (cukru mlekowego) jest też mylona z alergią na białko mleka, często idącą w parze z alergią na wołowinę (czyli białko pochodzące od krów w ogóle). W tym przypadku przeciwwsakzane jest podawanie jakiegokolwiek nabiału, ale to coś zupełnie innego niż nietolerancja laktozy... A w kwestii salmonelli - czy ktokolwiek na tym wątku widział/słyszał chociaż o psie chorym na salmonellę...? Bo ja słyszałam mnóstwo w teorii, zero konkretnych przypadków, a dłuuugo siedzę w temacie...
  21. A jedź, to nie klasa otwarta, takie maluchy jeżdżą bardziej żeby się uczyć i socjalizować, bo co z nich wyrośnie to i tak jeszcze nie da się do końca ocenić ;) Eh, miałam się przejechać do Gostynina, ale mam w ten weekend przedostatnie zajęcia na uczelni i nie dam rady się wyrwać :(
  22. [url]http://i1120.photobucket.com/albums/l491/unikatowydiament/DSC01557.jpg[/url] Jakie on ma dwie ciemne plamki na podniebieniu, wyglądają jak nerki :lol: W ogóle jaka wielka paszcza, uwielbiam jak bullowate odkrywają swoje wnętrze :D
  23. Z jednej strony dingo są zagrożone wyginięciem, bo w Australii coraz więcej jest mieszańców z domowymi psami; niemniej jednak jakoś nie widzi mi się "ratowanie" ich w taki sposób i komercyjna sprzedaż wszystkim chętnym, choć z drugiej strony nie wiem, może sprawdzają domy i nie sprzedają byle komu? ;) Tylko jak to się ma do nowej ustawy; rozmnażanie psów na sprzedaż bez posiadania zarejestrowanej hodowli jest zakazane. W ZKwP ich nie zarejestrują, bo FCI nie uznaje dingo jako rasy, więc jak oni to obchodzą? Czy robią to po prostu nielegalnie? Czy może dingo nie wlicza się do psów domowych w ustawie...?
  24. Świetna wiadomość :) Będzie grzał dupkę w domku i jeszcze tanio ;) Transport na pewno się znajdzie, na pewno ludzie jeżdżą na trasie Kraków - Wrocław, a z Wrocka może ktoś go już podrzuci do hoteliku ;)
  25. Jęczenie też jest straszne :p Mój niestety jest z gatunku zrzędzących i o byle co naburmuszonych; nic tak nie pomaga jak nabijanie się z tego i mówienie, że tak słitaśnie się nadyma :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
×
×
  • Create New...