-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Max. 10 kg z czego mam wrażenie, że minimum kilo to guz ;/ Ona jest wielkości evelowej Zu mniej wiecej, tylko może niższa i szersza.
-
Wątek do zamknięcia, pomoc znaleziona. Kontakt w sprawie Giny tylko na pw.
-
Wolfsblut (konina). Skład karmy, a rozkład psiej kupy.
Martens replied to Jara's topic in Marki karm
Kupy po Wolfsblucie u mojej suki to były najładniejsze i najmniejsze jakie w życiu widziałam po karmie ;) -
Dla mnie niestety z różnych powodów stwierdzenie "zdechł" ma wydźwięk bardzo negatywny i nigdy tak o swoim psie nie powiedziałam i nie powiem, bo mi to nie przechodzi przez gardło. Ostatnio zresztą temat przerabiałam i jak musiałam komuś zakomunikować fakt śmierci mojego psa, to nie mówiłam ani "zdechła" ani "umarła" tylko po prostu "nie żyje". Całe moje otoczenie mnie zdziwiło, bo prawie nikt nie użył tego brzydkiego słowa na "z" - może ja emanowałam jakimś pozawerbalnym przekazem "dobrze wiesz, że jak nadepniesz mi na odcisk w kwestii tego psa, to cię zgładzę" :diabloti: Jedna znajoma tylko na wieść zareagowała "kiedy ci zdechła?" przez co mało nie odgryzłam sobie języka, bo wiem, że nie miała nic złego na myśli, po prostu tak się w jej otoczeniu mówiło i nigdy pewnie o tym nie myślała. W sumie mało mnie obchodzi jak kto mówi o swoich psach czy za moimi plecami - ja nie mówię o psach, szczególnie swoich, że "zdechły" i nie jest mi miło, kiedy ktoś inny tak bezpośrednio do mnie o moim psie mówi. Może i dla większości to fanaberia, ale na pewno nie będę z niej rezygnować, bo komuś nie pasuje ;)
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
A w czym problem, żeby się bawiła dużym? :D Małych szczerze mówiąc jeszcze nie spotkałam. -
Zrób mu może wątek na dogo, podeślę go fundacjom, może ktoś się zainteresuje?
-
Boże jak mi żal tego astowatego chudzielca :( ktoś się starał o jakiś DT dla niego, był pokazywany jakiejś fundacji? Może AST by się nim zajął...? Bo to naprawdę psiak specjalnej troski :(
-
Kurde, szkoda że ze staffikiem to nie działa, za bardzo kurdupel chyba :( Wszyscy myślą, że to szczeniak i tylko z yorkami i szitsakami przed nami uciekają :( ale marzy mi się kiedyś jakiś bullinek okrąglinek, z adopcji nawet ;) aczkolwiek do tamtej pory mam nadzieję wyprowadzić się z bloku, więc może atrakcje spacerowe będą mniej intensywne niż po przełażeniu 3 razy na dzień przez blokowisko.
-
Jak pies siada obok Ciebie i czujesz zapach sierści (jak nie jest mokry) to coś jest wg mnie nie halo. Jak wsadzasz nos w kłaki to jasne, że czuć psem ;) Jak pies na Ciebie chuchnie i Cię wykręca to znaczy, że z pyska śmierdzi :D
-
[quote name='evel'] Aniusia, rozważałam zakumplowanie się z jakimś ttbem, ale nie mam żadnego normalnego w okolicy :placz:[/QUOTE] Będziesz miała od 10-tego przyspieszony socjal ;) Po wizycie u Olgi i Chrisa już żadnych kłopotów nie przewiduję, bo po odjajczeniu faza uwielbienia i namolnego wąchania i zachęcania do zabawy suk zmieniła się w chwilowe nikłe zainteresowanie samicą po czym szukanie wzrokiem gdzie jestem ja i czy się pociągamy ;)
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
Martens replied to Vectra's topic in Foto Blogi
U mnie pies świetnie kuma, że nie robimy kuku gołej ręce, ale przez coś grubego jak najbardziej ;) więc to jest do ogarnięcia i nigdy żadnemu mojemu psu się nie pomyliło nawet w najostrzejszej zabawie. -
Ja bym nic nie dłubała młodemu psiakowi, któremu nic się w tych uszach nie dzieje i są w miarę czyste...
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja w ogóle nie mam czegoś takiego jak klapki, bo tym się nie da nijak bronić przed agresorkami na spacerach :diabloti: jak kiedyś musiałam zniechęcić szarżującą dalmatkę nogą w sandałku, to myślałam, że paluch mi się złamał o jej żebra :razz: Glany wezmę najwyżej ;) -
Biały lonżowany konik, czyli jack russell terrier Jax i ferajna - zapraszamy!
Martens replied to LadyS's topic in Foto Blogi
Na ostatniej focie boski wzrok: "Widzę!" :diabloti: -
Mi absolutnie w niczym nie przeszkadza to czy ktoś na nasz widok bierze swoje maleństwo na ręce/do torebki/pod pachę - w żaden sposób nie stwarza mi to problemów w czasie spaceru z moim psem (wręcz przeciwnie, wolę psa łapanego na rączki niż szarżującego na nas z piskliwym jazgotem). Za dużo mam uciechy z tymi naprawdę uciążliwymi zachowaniami ludzi i psów, żebym się przejmowała czymś takim ;) No chyba że ktoś przy tym dziwnie komentuje, to inna sprawa, bo i z tym się spotkałam...
-
A co Wy zaraz z tym zadręczaniem, trzeba raz na jakiś czas spuścić parę z czajnika ;) nie zalewam się łzami codziennie i nie rozmyślam, ale mam czasem gorszy dzień, kiedy o tym myślę, choć szczerze mówiąc myślałam, że i tak będzie gorzej... Cyca fot nie ma, w sumie nie mam żadnych fot niczego, bo dziś mam 4-ty dzień pod rząd egzaminy :cry: zjem obiad, wypluskam się i jadę na uczelnię...
-
Skarb bogów, plastikowa buteleczka :p [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/26-2.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/27.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/28.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/29-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/30-1.jpg[/IMG] I nigdy chyba nie pozbędę się myśli, że gdyby nie ta piekielna choroba, mogłaby ze mną być jeszcze sporo dłużej... Miała serce jak dzwon, zdrowiutkie nerki, ot tylko malutkie problemy z wątrobą i stawami, w sumie norma u psa w jej wieku... Co z tego, skoro wystarczył tylko ten rak, żeby to wszystko było na nic... Przykro mi z myślą, że pies w mojej rodzinie x lat temu, całe życie przy budzie, na suchym chlebie i odpadkach przeżył prawie 21 lat, a ona, wychuchana przeze mnie jak chyba mało który pies, nie doczekała nawet 13-stu, bo zabiło ją raczysko... Cieszę się tylko, że mogłam być z nią do samego końca, że nie musiała odchodzić kiedy mnie nie było, że do ostatniej chwili przytomności mogła trzymać mi głowę na kolanach i czuć mój zapach, ale i tak było mi wstyd, że ona tak bardzo mi ufa, a ja już nie jestem w stanie zrobić dla niej nic innego niż skrócić jej życie o ten najgorszy kawałek, kiedy nie mogłaby już nic, tylko leżeć i cierpieć :(
-
Biedny pies musiał pilnować, czy te głupki z tyłu się gdzieś nie pogubiły :diabloti: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/21-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/22.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/23.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/24-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/25.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/16-1.jpg[/IMG] Tu już z tym małym obrzydliwcem, który zawsze był dla niej psem drugiej kategorii, po pierwsze dlatego że SZCZENIAK, po drugie dlatego, że przygłup ;) [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/17-1.jpg[/IMG] Jedno z najwspanialszych zajęć - destrukcja zasp, a że ze mną to podwójna radocha; każda destrukcja zresztą była fajniejsza, jeśli ja też brałam udział... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/18-1.jpg[/IMG] Zimowa głupawka - zawsze kochała śnieg [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/19-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/20-1.jpg[/IMG]
-
Kolejna fota chwilę później, te 12 lat już było czuć; 20 minut z piłką i mimo chłodu odpoczynek jak po maratonie [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/11-1.jpg[/IMG] Jedno z ostatnich zdjęć :( Kiedy miała już dwie głównie czynności w ciągu dnia, spanie na jednym posłaniu pod stolikiem, albo leżenie na drugim i wyglądanie przez balkon, moja szalona sucza, jak staruszka w fotelu... :( [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/12-1.jpg[/IMG] Ostatnia fotka, dosłownie kilka dni przed końcem - tu już było widać jak wychudł jej pyszczek, na policzkach i czole powychodziły wszystkie kości... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/13-1.jpg[/IMG] Manicure, którego nie znosiła :p [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/14-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/15-1.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/06.jpg[/IMG] Tu była jeszcze całkiem młoda, miała 8 lat, a zachowywała się jak 3-latka [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/07.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/08.jpg[/IMG] Zakazane zachowanie - darcie dzioba przez okno, i tak się zdarzało, jak brzydki pies śmiał chodzić pod naszym blokiem [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/09.jpg[/IMG] 12 lat, jeszcze nie wiedzieliśmy o raku, ale już na pewno po cichu się rozwijał, choć nie wyszedł na USG - tak czy siak nadal miała piłkę zamiast mózgu [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/10-2.jpg[/IMG]
-
Problem jest w tym, że w PKS, inaczej niż w PKP czy miejskiej komunikacji to kierowca jest bogiem... Każdy PKS ma swoje własne przepisy, a na trasie Maków-Warszawa jeżdżą i busy warszawskie, makowskie, przasnyskie, olsztyńskie, mławskie i masa innych, plus prywaciarze - i każdy może mieć inne przepisy. Do tego nawet jak teoretycznie regulamin dopuszcza przewiezienie psa w kagańcu, z książeczką zdrowia, to zawiera jakiś haczyk, że kierowca ma prawo odmówić zabrania psa, jeśli jego zdaniem może być uciążliwy dla współpasażerów. Tak więc jak kierowca się uprze, to i tak nas nie zabierze i g*wno mu zrobimy nawet jak poskarżymy się do góry :roll: Najbardziej wpienił mnie ten ostatni, który aż musiał nas gonić, żeby uświadomić, jaką łaskę nam zrobił, że nas zabrał. Mógł od razu powiedzieć, że z psami nie zabiera i tyle, zamiast odstawiać potem szopki jakbyśmy byli trędowaci i przewiózł nas z litości. Chyba znowu będę musiała użyć mocy wredoty i za każdym razem, kiedy kierowca zabierze zalanego śmierdzącego na pół autobusu chłopa zgłaszać uwagi... Bo jeszcze nie zdarzyło mi się widzieć, żeby kierowca robił jakiekolwiek problemy komuś kto wali wódą na kilometr i zagaduje natrętnie do współpasażerów, albo wozi autobusem malutkie dzieci wrzeszczące całą drogę aż łeb pęka, za to czysty cichy pies na kolanach jak widać stwarza straszne problemy i nie daje ludziom żyć :roll: Wczoraj wieczorem myślałam sobie, jak dziwnie jest teraz bez Dziuni... Zniknął spory kawał codziennego życia, wrzaski kiedy ktoś pukał do drzwi, pilnowanie zabawek, jasne kłaki z moich ubrań, nikt nie pierze Buca, kiedy za bardzo się rozochoci do zabawy w domu, nie wyciera mokrego ryja o pościel... Wczoraj jak stałam na balkonie, zobaczyłam biegnącego gdzieś kremowego psa i aż mnie ścisnęło w żołądku, że jakimś cudem uciekła z mieszkania i muszę iść ją złapać, i nagle przypomniało mi się że to nie może być ona. Ostatnio jak spałam sama w domu, coś charknęło mi jakby z podłogi obok łóżka, gdzie zawsze leżała i zrobiło to identycznie jak ona, kiedy zbyt łapczywie napiła się wody - pomyślałam logicznie, że to pewnie Buc, ale zobaczyłam, że śpi jak kamień obok mnie, z drugiej strony łóżka. Jeszcze innym razem wydawało mi się, że słyszę z kuchni tuptające pazurki i szelest worka w śmietniku; też myślałam, że Cyc wybrał się na złodziejstwo; patrzę, a on śpi w klatce. Albo mam halucynacje, albo psiego ducha w domu :-o Ostatni raz żyłam bez niej w 1999 roku, jako dziecko w piątej klasie podstawówki, które od zawsze marzyło o własnym psie; czasem mam wrażenie, że ona po prostu śpi w kącie pod stolikiem, tam jak pod koniec choroby przez pół dnia, bo gdzie indziej by mogła być? Wgrałam foty wspominkowe, pewnie niektóre już były, ale co tam... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/01.jpg[/IMG] Wpatrzony we mnie ryj chciał dostać już patyczka [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/02.jpg[/IMG] Jedna z najfajniejszych rozrywek, pływanie i robienie w wodzie hałasu - ja chyba i tak wiedziałam, że ona nie wytrzyma do tego wyjazdu nad morze, ale przynajmniej było coś o czym mogłam myśleć i wierzyć, że jeszcze przed końcem spotka nas coś dobrego poza wredną chorobą... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/03.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/04.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/05.jpg[/IMG]
-
[quote name='Aisa_']Ja mojego psiura, ktory alergię ma straszną i przeokropną (jedną bardzo ostrą na pchły, a drugą na różnego rodzaju pokarm) wyleczyłam [B]cielęciną z ryżem plus marchewką, czy innymi warzywami[/B]. ŻADNE suche "alergiczne" karmy nie pomagały. One wszystkie mają różne sztuczne konserwanty, na które pies może być uczulony. Dlatego właśnie je odradzam i polecam gotowanie domowe. Bez mieszania z suchym pokarmem. Dzisiaj (po roku męki z alergią) [B]mój pies może jeść już wszystko[/B] (nawet suche karmy). Bo cielęcina nietylko łagodzi alergię, ale także ją wycisza, czy może nawet (a przynajmniej w moim przypadku) ją leczy. Anyway: Życzymy z psiurami szybkiego powrotu do zrowia.[/QUOTE] U nas to nie przejdzie, bo pies jest uczulony na... cielęcinę :evil_lol: i wołowinę...
-
U mnie szczeniak był jednoliicie błękitny, w wieku około roku pojawiło się kilka dość wyraźnych pręg.
-
Albo zostały zakupione za granicą, gdzie taki zabieg był legalny, bo w Polsce nie można kopiować uszu psom urodzonym na terenie Polski, ale szczeniaka kopiowanego sprowadzić jak najbardziej; albo zostały skopiowane "na lewo", i psy posiadają zaświadczenie od weta o jakiejś tajemniczej chorobie czy urazie obu uszu, który spowodował taką konieczność :diabloti: albo po prostu obcięte u nas nielegalnie i już, bo organizatorzy i sędziowie na wystawie zazwyczaj nie wnikają w temat.