-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Po tym jak przeczytałam ten wątek, przetrawiałam go kilka dni. Efekt jest taki, że od 5 dni nie pale :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb:
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Na to wygląda. Chyba nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć. Ja kiedyś po co straszniejszym czytanym horrorze zabierałam psa ze sobą, kiedy szłam w nocy siku :cool1: -
Ja do nauki prawie w ogóle nie używam smaków, a jeśli już to takich średnio smacznych. Psica uwielbia żółty serek (no ale tłusty, słony i niezdrowy więc dostaje ilości śladowe) i kawałeczki wędliny, ale to już dla niej smaki 'za smaczne' - wtedy blokuje się jej jakaś klapka w głowie. Mogę gadać, pokazywać, itp. a ona nie obdarzy mnie nawet śladową uwagą, tylko gapi się na smaka i za nim idzie - potyka się o własne nogi :cool1: Więc jako smaka używam kawałeczka chleba, bo wtedy mam większe szanse w konkurencji o psią uwagę. Ale jako nagroda i tak najlepiej działa piłeczka albo pochwała słowno-ręczna - im bardziej zrobię z siebie debila, tym bardziej pies uradowany :loveu:
-
Śliczniutka :loveu:
-
My też dopisuje my się z Baryłką do Klubu Singli :cool1: Wprawdzie mieszkam z matką, ale moja rodzicielka nie lubi zwierząt i z moim psem praktycznie nie ma kontaktu (ma swój pokój), więc na żadną pomoc liczyć nie mogę z jej strony. Na razie jestem na bezrobociu, więc dla psa czasu jest full - sama zarejestrowałam się na petsitter.pl, żeby pomóc jak ktos będzie w kłopocie. W razie wyjazdów nie do uniknięcia proszę kogoś z przyjaciół o wyprowadzenie i ewentualnie nakarmienie psa - ale po starannej selekcji pod względem odpowiedzialności i stosunku do mojego psa. Jeśli to jest dłuższy czas niż 1 dzień, zostawiam psa u dziadków, ale to ostateczność, bo nie chcę ich obciążać obowiązkami - w końcu to spory pies. No i po pobycie u dziadków 3 dni uczymy sie z powrotem chodzić na luźnej smyczy :roll: Kiedyś TZ (jak jeszcze go miałam ;) ) pomagał czasem przy wyprowadzeniu i lubił psiaki w ogóle. W tym roku mam w planach zacząć studia zaoczne, więc będę potrzebowała na stałe kogoś, kto zajmie się psem w co drugi weekend, kiedy będę miała zajęcia. Pewnie z czasem jakaś praca, ale na pewno u siebie na miejscu, bo w Wawce nie chcę mieszkać już nigdy :evil_lol: Klimat wielkiego miasta na stałe - to nie dla mnie :shake: No i nie chcę zostawiać psa, co nie spotyka się ze zrozumieniem większości ludzi, którym o tym mówię :niewiem: Co do imprez - na sylwestra zazwyczaj wychodzę bez psa, z tym że on zostaje w domu przy włączonej muzyce, żeby nie stresował się fajerwerkami. No i wyprawa kończy się w momencie, gdy wiem, że pora wyprowadzić psa - to dotyczy akurat każdej imprezy ;)
-
[quote name='aGula1810']Ostatnio mojej koleżanki synek,(ma 4 latka) zjadł całą paczkę Dropsów dla psów [URL]http://www.zooexpres.pl/go/_info/?id=675[/URL] :lol: i mu bbbardzo smakowały Z resztą ja też probowałam, wiele przysmaków :lol:[/QUOTE] Dawno, dawno temu kupiłam swojemu ówczesnemu psiakowi [*] paczkę takich właśnie czekoladowych dropsów dla psów, z Pedigree. I moje próbowanie skończyło się na zeżarciu wszystkich :oops: :oops: :oops: Do gryzienia świetne są wędzone uszyska - jak pierwszy raz mojej suńce takie przyniosłam i pokazałam, to sie przeraziła i naszczekała na nie zza fotela :evil_lol:
-
Z tego co czytałam, doszłam do wniosku, że najzdrowszym jedzeniem dla psa jest właśnie BARF (choć oczywiście mogą być psy, którym akurat taka dieta nie odpowiada, np. owczarki u których nadmiar białka może powodować problemy z sierścią). Kłopoty suczki z kośćmi wynikają według mnie z tego, że ona nigdy dokładnie ich nie gryzła - wymiotowała później kawałkami. (A jak znajdzie na spacerze, to sobie nie odmawia i nieraz coś tam schrupie zanim zdążę jej zabrać :cool1: ) W wątku BARFa czytałam, że kości można psu mielić - mieli się np. najmłodszym szczeniakom i starszym psiakom bez zębów. Z tym że ja za bardzo nie miałabym jak tych kości mielić, a mielonych nie mam gdzie kupić. BARFa więc w jej przypadku jednak sobie daruję. Kupiłam małe opakowanie Eukanuby Mature i przetestujemy, jak to będzie wyglądało. Tylko dawkowanie jest bardzo małe - na mojego psa wychodzi około 200 g dziennie i zastanawiam się jak to możliwe, żeby ona po takiej ilości była pełna energii :lol:
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
"Cmętarz zwierząt" i "Miasteczko Salem" tez polecam. "Cujo" i "Rok wilkołaka" wg mnie takie sobie. A jak ktoś się lubi bać to polecam Kinga "Lśnienie" ui zbiór opowiadań "Szkieletowa załoga" :cool3: -
Nom, niecierpliwie czekamy na relację ze spotkania :evil_lol:
-
[quote name='BeataG']W uchwałach rad wielu miast (m.in. Warszawy) jest przepis mówiący o tym, że psy duże/agresywne/mogące wzbudzać zagrożenie mogą być wyprowadzane wyłącznie przez osoby dorosłe. Jest też przepis mówiący o tym, że psy mają być wyprowadzane w sposób umożliwiający zachowanie nad nimi kontroli (a nikt mi nie wmówi, że 6-letnie dziecko ma kontrolę nad bokserem). Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w uchwale rady Twojego miasta, sądzę, że znajdzie się przepis, pod który można tę sytuację podciągnąć.[/QUOTE] No to u mnie jest dziura w przepisach.. Jest mowa o sprzataniu po psach (czego jeszcze jak żyję u mnie w mieście nie widziałam), zakaz wyprowadzania psów w miejsca wydzielone dla dzieci, np. do piaskownic, na place zabaw, zakaz wypuszczania psów samopas poza teren nieruchomości, i przepis, że "każdy pies może być wyprowadzany poza teren nieruchomości na smyczy, oraz musi POSIADAĆ :crazyeye: kaganiec".. Plus słowo że psy ras uznanych za niebezpieczne tylko w kagańcu i na smyczy.. Wszystkie przepisy są zresztą nagminnie łamane. SM i policja jezdzi po miescie i nie reagują na puszczone w miejscu publicznym luzem bez kagańca rottki itp. No i nie wiem jak mam rozumieć to że pies musi POSIADAĆ kaganiec :roll: Mój posiada kaganiec. W domu :cool3: Nie wiem czy da sie tu cokolwiek podciągnąć pod ten problem.
-
Po pierwsze to zależy czy będziesz w stanie nad nim zapanować. Może znasz kogoś kto ma ONka i spróbuj go utrzymać, kiedy zacznie na serio ciągnąć, np. do miski z żarciem. A po drugie tak czy siak duzo pracy trzeba włożyć w wychowanie psiaka, bo jak pewnie wiesz panowanie nad psem to nie tylko siła, ale i pies powinien być posłuszny. Na temat wychowania na forum napisano morze całe, więc będziesz miał gdzie się dokształcać :cool3:
-
Najlepiej żeby zapoznały się na neutralnym terenie, gdzie żadna z nich nie będzie czuła się jak u siebie. Trzymanie na smyczy zwiększy ryzyko, że suczki sie nie polubią. Najnaturalniej psy zachowywałyby się bez smyczy, ale jeśli masz obawy co do bezpieczeństwa, można użyć kagańców lub długich linek zamiast zwykłej smyczy. Z tym, że kaganiec powinien być założony wcześniej, żeby założenie go nie skojarzyło się suczce z przybyciem tej drugiej. A jeśli chodzi o linkę, powinna być ona tylko dla asekuracji, tak by pies nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest na uwięzi. W relacje suk nie należy się wtrącać bardziej niż to konieczne. Prawdopodobnie starsza Donna będzie chciała podporządkować sobie Molly - skoro jednak Molly ma uległy charakter, nie powinno dojść do żadnego poważniejszego starcia. Jednak nawet kiedy suczki już się polubią (albo przynajmniej zawrą pokój) trzeba bardzo uważać, by nie sprowokować między nimi konfliktu - unikać sytuacji, gdy są 2 suki a np. tylko 1 kij do zabawy, nie karmić w pobliżu siebie, nie głaskać obu naraz. Może dopytasz dokładnie czemu właścicielka Donny jest zaniepokojona - może suczka jest konfliktowa? Stosunek do ludzi nie musi świadczyć o stosunku suczki do innych samic. I jeszcze jedno. W trakcie spotkania ważne jest nastawienie obu właścicielek. Wszelkie zdenerwowanie czy napięcie łatwo przeniesie sie na suczki, które mogą przez to byc poddenerwowane. Więc uśmiech na twarz, dobry humor i do dzieła! :jumpie: Napewno będzie dobrze :)
-
Ja też mam koneserkę serów :cool1: biały, żółty, topiony - ale tylko biały dostaje w większej ilości. Za mlekiem też przepada, no i nie ma po nim żadnych sensacji, więc czasem trochę dostanie.
-
To czekamy na wieści o postępach, trzymamy kciuki ;)
-
8 latek kończy w tym roku ;) mam gdzies fotki jak była jeszcze tycia, ale musiałabym znaleźć i zeskanować u kumpeli :p
-
Właściwie to Perełka, ale jak kiedys się spasła trochę, to dostała Baryłkową ksywkę i tak zostało :evil_lol:
-
Sama jem codziennie jedno albo drugie i psica ZAWSZE wylizuje kubeczek ;) Specjalnie dla niej nie dojadam do końca, bo wiem że lubi :cool3:
-
Śliczne są Wasze psiury, ja też się moją Baryłką pochwalę :cool3: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/372/dc504ac70a6ce03a.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images12.fotosik.pl/89/58be6d602b04e7cd.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/372/5de07bf37d221f36.jpg[/IMG][/URL]
-
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images22.fotosik.pl/161/e7deec783e78bbfb.jpg[/IMG][/URL]
-
Może i pomoże na czas działania leku, ale nijak to się ma do terapii nad urazem psychicznym, który ma pies. Leki nie zmienią jego stosunku do innych psów. Myślę że nie ma sensu go faszerować czymś takim.
-
Fakt, największy problem lezy w mentalności ludzi, ale gdyby były jakieś regulujące to przepisy, mozna by było przynajmniej gdzieś zgłaszać, robić cokolwiek. Bo gdy ktoś spuszcza duzego psa luzem i sprawia to problemy, to jest na to przepis i można zadzwonić do SM. Chociaz teoretycznie. A w takich przypadkach jak opisane w świetle prawa wszystko jest jak należy. Do czasu kolejnego wypadku, kiedy winny będzie pies-morderca, który pogryzł dziecko :cool1: Bo ja nie liczę na to, że w gazetach napiszą "malec wypuszczony na spacer z wielkim psem przez bezmyślną matkę, został pogryziony przy próbie rozdzielenia walczących psów".. Z jednej strony rozumiem, że dzieci trzeba przyzwyczajać do obowiązków, zwłaszcza jeśli to ono chciało psa, no ale..
-
Mam na myśli kąpiel w szamponie. Bo spłukanie psa czystą wodą czy pływanie w rzece nie ma takiego wpływu na sierść :)
-
[quote name='Golden Dreams']Martens - bardzo dziękuje za odpowiedz. :) Myśle nad wybraniem się gdzieś do dobrego ośrodka szkoleniowego i może tam po rozmowie i po przedstawieniu problemu dowiem się czegoś jeszcze. Tylko teraz musze troche czasu poświęcic zeby takowy znalesc. Wybacz, ale co ma dawka ruchu do atakowania psów? :roll:[/QUOTE] Nie ma za co :oops: Ośrodka w okolicy ja raczej nie polecę, bo nie mam pojęcia czy i gdzie jest tam jakiś dobry. Ważne żeby taka kompetentna osoba np. wyszła z wami na spacer i obejrzała dokładnie w jakich sytuacjach pies sprawia kłopoty, no i jak to sie ma do relacji z wami. Jeśli chodzi o ten ruch, to setery mają w sobie mnóstwo energii, potrzebują bardzo dużo ruchu jak większość psów myśliwskich, i niewybiegane do końca mogą zacząć przejawiać jakieś dziwne zachowania (np. niszczycielstwo w domu, kopanie, szczekanie, czasem agresja). Po prostu starają się rozładować nadmiar energii. Myślę że w tym przypadku nie chodzi akurat o to, a przynajmniej nie jest to główna przyczyna problemu. Raczej juz w trakcie fachowej pracy nad problemem ta większa ilość ruchu może sprawić że pies będzie łatwiejszy do opanowania. Czyli może trochę pomóc, a na pewno nie zaszkodzi ;)
-
tun.sij pytasz jeszcze czy psu można zaufać. Można, ponieważ jego zachowanie jest przewidywalne. Skoro znacie sytuacje, w których pies gryzie i nie są to sytuacje normalne w codziennym życiu, to na razie wystarczy po prostu właśnie panować nad sobą, jak mówi Eruane, i zabrać się za długofalowe rozwiązanie problemu - pracę z psem pod okiem szkoelniowca.
-
[quote name='Golden Dreams']Jedni mówią że może nasilic inni że może pomóc. Suka czy pies to jedo licho u niego. :roll: Zaprzyjaźnionych psów nie ruszy, reaguje normalnie ale co do obcych to nie pozwala zadnemu podejsc do siebie.[/QUOTE] Myślę, że to kwestia urazu i poczucia zagrożenia w obecności dużych psów, nie dominacji - psu utrwaliło się, że podchodzący duży zwierzak = zagrożenie dla niego i 'reszty stada'. Dominant, pies bardzo pewny siebie, pozwoliłby podejść do siebie innemu zwierzakowi, i zaatakował, gdyby po prostu tamten mu się postawił. No i normalny psychicznie pies nie zaatakuje na poważnie suki, która tylko do niego podeszła. Takie reakcje wynikają z lęku - psu utrwaliło się, że duży pies stanowi zagrożenie i atakuje, chcąc uprzedzić atak. Kiedy pies biegnie luzem, nie czuje takiej potrzeby bronienia opiekuna, jak wtedy gdy jest na smyczy, tuż obok. Na smyczy czuje się również pewniej. Stąd sytuacja, że gdy biega luzem, inne, niezaczepiające go psy mu nie przeszkadzają. Na problem z agresja lękową wskazuje też to, że atakuje tylko obce psy. Nowe, nieznane = potencjalnie niebezpieczne. Gdyby był dominantem, zdarzały by mu się pewnie nieraz utarczki i ze znajomymi, co bardziej pewnymi siebie psami. Dlatego stanowczo odradzam konfrontacje z innymi psami, prowadzone na własną rękę. Jesli to agresja lękowa (a sama masz takie przypuszczenia), walka z innym psem, czy atak pogłębią uraz psa i doprowadzą do jeszcze gwałtowniejszych reakcji wobec dużych psów. Teoretycznie pies jest młody i pod okiem dobrego szkoleniowca moze da się jeszcze te reakcje unormować. Ale niekoniecznie - być może pozostanie tylko maksymalna kontrola nad psem (posłuszeństwo). Piszesz o wystawach, że pies rzuca się na inne - za takie zachowanie grozi dyskwalifikacja, więc jeśli problem nie zostanie rozwiązany przynajmniej na tyle że pies nie będzie sam atakował i da się opanować słownie, to chyba nici z tego będą. Poza tym agresja lękowa bardzo często jest dziedziczna. Jeżeli problemy te wynikają nie tylko z urazu przez zdarzenie o którym piszesz, a pies wykazuje dodatkowo inne reakcje lękowe - rozmnażanie takiego zwierzaka nie ma sensu, gdyż potomstwo prawdopodnie odziedziczy tego typu zachowanie.