-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
W jakim wieku zaczęliście szkolić swoje maleństwa ?
Martens replied to efra-husky's topic in Szkolenie podstaw
Ja od samego początku ;) -
Tak, ale zmieniłabym moje błędy podczas przywoływania psa do siebie, które sprawiły, że na zniecierpliwienie w tonie głosu reaguje olaniem mnie :angryy:
-
Okropne! Ja przyznaje że troche popalam:oops: , ale mało i rzadko.. Ciekawe czy doczekamy sie papierosów nie testowanych na zwierzetach :p Co do tych beagli to gdzies czytalam ze wlasnie tej rasy najczesciej uzywaja w takich badaniach, ale dlaczego to nie mam pojecia.
-
Ja sama nie próbowałam nigdy z klikerem, ale z tego co wiem najpierw trzeba psa na kliker uwarunkować, tzn. klik- i od razu smakołyk, tak bez powodu i powtórzyć to bardzo wiele razy, by pies nabrał skojarzenia, że klik=nagroda, zrobiłem coś dobrze. Dopiero potem można robić coś więcej, tzn. wykorzystywać kliker we właściwym szkoleniu. Bo ogólnie kliker jest po to, żeby łatwiej było nauczyć psa bardziej skomplikowanych komend, podczas nauki których podawanie smakołyku co chwila jest niewygodne albo wręcz uniemożliwia ćwiczenie. A kliknięcie sygnalizuje psu, że robi dobrze, a smak jest na koniec całego ćwiczenia. Jak jesteś jeszcze zielona w temacie to poszukaj więcej na necie, a ja osobiście mogę Ci polecić cykl w PP na ten temat - były to takie sprawozdania z lekcji z bullterierem, chyba z rok się ukazywały, wszystko po kolei ładnie i zrozumiale opisane, z tym że to było już 2-3 lata temu, a nie wiem czy masz skąd skombinować numery starsze. Jesli Ci się przyda to poszukam i napisze w których dokłanie nr-ach.
-
Właściwie dlaczego nie? Pies po prostu przyzwyczaja sie do określonego dźwięku i jak uwarunkujesz go na pokrywke od słoika to na to bedzie reagował. Coś mi świta, że kiedy szkolenie klikerowe było w Polsce jeszcze nowością, w artykułach na ten temat polecano właśnie nakrętki od soczków, słoików, itp.
-
[quote name='barbor']mam problem...Mam dwa jamniki(teraz trzy) Jedna suka 12 lat i samiec 5 lat. Mama wziela coreczke samca naszego i nie wiemy jakk oswajac nasze trzy psy [IMG]http://www.voltahorse.pl/forum/images/smiles/icon_confused.gif[/IMG] Jak myslicie? suczka ma 5 tygodni wiec jest malutka...Mam nadzieje ze nie bedziemy musieli jej oddac Prosze o rady[/QUOTE] A pieski się kontaktują ze sobą już? Jak starsze reagują na szczeniaka? Z doświadczenia wiem, że o dziwo na ogół to samiec jest bardziej tolerancyjny wobec małego szczeniaka w domu, bardziej cierpliwy, chętnie się bawi. Na sukę trzeba bardziej uważać, bywa zazdrosna - to chyba wynika z tego że może potraktować szczeniaka jako konkurencję dla swoich ewentualnych młodych, tak gdzieś czytałam. No i podobnie jak patch75 myślę, że jeśli w domu jest pies i suka, to przynajmniej jedno z nich powinno być wykastrowane. (Pominąwszy profesjonalne hodowle.)
-
Mam psa, sztuk 1 :)
-
Chętnie bym jej coś do słuchu powiedziała, z tym że na okrągło widzę tylko dziecko samo z psem ;] No a w Polsce strach nawet z yorkiem dziecko puścić, biorąc pod uwagę innych "odpowiedzialnych" właścicieli psów.. Jakiś puszczony luzem duży pies zechce się jeszcze psiakiem "pobawić":diabloti: , dziecko stanie w obronie swojego i tragedia gotowa..
-
No właśnie mi też :roll: Bo przepisy z tego co wiem mówią tylko, że pies ma być na smyczy.. A nie ma ani słowa o tym, czy osoba na drugim jej końcu może ważyć połowę mniej niż pies :p Czyli pozostaje czekać na kolejny 'nieszczęśliwy wypadek', kiedy winien będzie pies. Albo jakiś właściciel, choćby ja, do którego za wszelką cenę psisko będzie chciało podejść :eviltong: Czyli czeka mnie teraz kluczenie po osiedlu tak, by nie natknąć się na psa i jego młodego 'pana':roll:
-
Mam pytanie. Czy istnieje jakiś przepis, który reguluje, czy psa mogą wyprowadzać na spacer dzieci bez opieki dorosłych? Któryś raz widzę u mnie na osiedlu chłopca z zerówki, który bez opieki jakiejkolwiek dorosłej osoby wyprowadza na spacer dorosłego boksera. Pies nie ma założonego kagańca. Na oko nie wydaje się agresywny, ale co będzie w momencie, jeśli pies zaatakuje innego samca (lub zostanie zaatakowany), albo coś mu odbije? Moja suka ma uraz do psów z krótkim pyskiem, typu boksery, buldogi (w młodym wieku bardzo przestraszył ją taki pies, na szczęście w kagańcu) i znienacka zaczepiona przez takiego psa prawdopodobnie zareaguje strachem i agresją. Z tym że co za różnica, że ja mam ją na smyczy, skoro dziecko tego psa nie utrzyma, jeśli zechce podejść?:angryy: Widziałam matkę chłopca z psem, kiedy odbierała dziecko z przedszkola - pies usilnie chciał podejść do mojego, prawdopodobnie tylko się przywitać, z tym że moja suka się najeżyła i nie miała ochoty na zawarcie znajomości. Kobieta musiała zaprzeć się obiema nogami i mocno trzymać smycz, żeby jakoś ominąć mnie wielkim łukiem. Więc nie wyobrażam sobie, żeby psa utrzymał jej synek. W dodatku chłopiec z upodobaniem straszył dziś kolegów swoim psiakiem - biegał za nimi z psem na smyczy, a oni uciekali do klatek schodowych :cool1: Pies prawdopodobnie nie miał złych zamiarów i wyglądał na rozbawionego, ale czego się dziecko w tym momencie nauczyło, to ręce opadają :roll:
-
W takim razie myślę że jesli chodzi o hierarchię, to wszystko jest w porządku. Mam natomiast pytanie - czy kiedy pies wykazuje agresje będąc na smyczy, usiłuje bronić konkretnie Ciebie, tzn. usiłuje stanąć pomiędzy Tobą a obiektem agresji? Jeżeli tak to pomóc moga ćwiczenia, które pokażą mu, że to Ty odpowiadasz za obronę a nie on, i Ty decydujesz jaka ma być reakcja w razie zagrożenia. Na przykład to o czym pisałam wcześniej - nauczenie psa, by kiedy ktoś zapuka do drzwi, przepuszczał Cię na komendę gdy idziesz otworzyć, i w trakcie wpuszczania gościa/załatwiania sprawy na komendę siedział lub leżał ZA Tobą. Podobnie przy mijaniu na klatce schodowej (tylko nie wiem czy to wykonalne, bo pisałaś ze jest wąsko) - zanim ktoś z sąsiadów Was minie, kazać psu leżeć (oczywiście Ty między psem a mijana osobą) plus solidna pochwała za spokojne zachowanie. I bardzo ważne jest Twoje zachowanie i nastawienie do sytuacji. Jeżeli będziesz mówić cały czas do psa spokojnym, wręcz wesołym tonem to po iluśtam ćwiczeniach może uda Ci się przekonać go, że w takich sytuacjach naprawdę nie dzieje się nic złego. Na ewentualne zaczepki sąsiadów w takich sytuacjach nie warto reagować, bo psu natychmiast udzieli się Twoje zdenerwowanie i będzie się nakręcał - za to brakiem reakcji dasz psu dobry przykład ;) A jak pies reaguje na Twoje komendy w momencie, gdy jest na smyczy i wykazuje agresję? To bardzo ważne. Jeżeli mimo zdenerwowania jest posłuszny, to łatwiej byłoby go wtedy uspokoić właśnie za pomocą komend. Natomiast jeśli jego posłuszeństwo w takiej sytuacji pozostawia conieco do życzenia, to warto w takich momentach ćwiczyć jak najwięcej. I przede wszystkim po wydaniu komendy nie ustępować - na początku pies zareaguje pewnie dopiero gdy sie uspokoi, ale jeśli będziesz ćwiczyć, to na pewno będą postępy. Bardzo ważne jest by pies reagował na komendy nawet w chwili zdenerwowania, strachu, agresji - to się bardzo przydaje w tego typu sytuacjach. Co do obszczekiwania ludzi kiedy jest luzem, moim zdaniem 100%-owy sukces jest mało prawdopodobny:shake: . Moja suka miała podobny problem i po długiej pracy nad naszymi układami i odwracaniu uwagi, na 99% ludzi reaguje jak powietrze. Ale kiedy z osiedlowego śmietnika nagle wyskakuje wrzeszczący, zataczający się żul - owszem, obszczekałaby go z pewnej odległości. Pies po przejściach, lękliwy tak będzie reagował w sytuacji gdy zostanie nagle przestraszony. Jedyne co możesz zrobić to pracować nad posłuszeństwem, by móc wtedy nad psem błyskawicznie zapanować, ew. mieć go na długiej lince lub na widok nadchodzących ludzi odchodzić w drugą stronę wołając psa (wesołym tonem, by nie miał odczucia że uciekacie przed zagrożeniem). Wracając do tytułu wątku - konsekwencje moim zdaniem zależą od subiektywnych spostrzeżeń obszczekanych ludzi lub (odpukać) wezwanych służb. U mnie przepisy mówią, że psy można wyprowadzać na smyczy LUB w kagańcu, z tym że to drugie rozwiązanie ma prawo bytu tylko w miejscach mało uczęszczanych i gdy właściciel ma kontrolę nad psem. Psy z listy oraz wszystkie wykazujące agresję mają być na smyczy I w kagańcu. No i teraz kwestia jak zakwalifikować oszczekiwanie kogoś z pewnej odległości. Dla jednych może to być normalne zachowanie (każdy pies szczeka w sumie:) ) a dla innych będzie to przejaw agresji kwalifikujący psa do wyprowadzania na smyczy i w kagańcu, co może się skończyć mandatem. Na nadmiar sympatii bym na Twoim miejscu nie liczyła, bo doberman wygląda jak wygląda i ma taką a nie inną opinię niestety. Wiem że to niesprawiedliwe, ale cóż, jesteśmy w Polsce... W kwestii kultury leży dbałość o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie innych ludzi, ale jak Ty się o to troszczysz to w sumie Twoja sprawa bo ewentualne konsekwencje poniesiesz przede wszystkim Ty i pies. Jeżeli jakaś staruszka miałaby ze strachu dostać wylewu, bo obszczekałby ja Twój pies, no to sory, ale coś by było bardzo nie w porządku.. Ale wierzę że nie dopuszczasz do takich sytuacji. No i w ogóle gratuluję wyprowadzenia psiaka na prostą - podziwiam że włożyłaś w niego duzo pracy i, co tu kryć, widać że pies znalazł wspaniały domek i jest kochany jak pewnie mało który schroniskowiec kiedykolwiek będzie ;)
-
link do rasy: [url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Lundehund[/url]
-
A sa w Polsce lundehundy? Bo podobno ciekawe pieski gdzieś czytałam, że maja wiecej palców w przedniej lapie i potrafia uszy zginac do dołu (normalnie są stojące). Z wyglądu to jak mały kundelek polski :)
-
Hmmm może mylą, ale.. Może chcieli zrobić wrażenie swoim morderczym szczeniorem :roll: Różnie sa ludzie :shake:
-
Ja też nie jestem do łańcuszka przekonana, bo dopóki pies nie zrozumie że ma iść obok ciebie, wszelkie tego typu pomoce pogorsza sprawe - pies bedzie chcial sie uwolnic i skoro poczuje ze cos go dusi, to zacznie ciagnac jeszcze bardziej. Też jestem za hakti, mimo wszystko bo nie zadaje bólu. A łańcuszek niewiele sie różni od kolczatki, z tym że kolczatka kłuje, a to dusi. Jedno i drugie niezbyt przyjemne i chyba nie sprzyja dobrej komunikacji przy szkoleniu. polecam raczej pozytywne metody - skupianie uwagi smakołykami ;)
-
Do szkolenia obroża. Szelki dla małego delikatnego pieska ew. gdy pies ma czuć się swobodniej.
-
Ojoj, miałam z tym niemały problem i w sumie po trosze mam do dziś. Baryła zjadała kiedyś wszystkie jadalne rzeczy, jakie znalazła na swojej drodze, plus końskie i ludzkie kupy na dodatek :cry: Uczyłam ją w domu polecenia "puść", na początku na skarpetach zawiązanych na supeł, potem na kromkach suchego chleba - w domu szło idealnie, ale na spacerze bez smyczy... :lol!: Efekt końcowy jest taki, że mniej smaczne rzeczy typu chleb, stare kości na komendę puszcza, ale przy starciu z kawałkiem nadpsutego miesa nie mam szans :p Wcina to paskudztwo jak najszybciej a ja zrezygnowana rozmyslam w ilu miejscach w domu bede sprzatac wymiociny :angryy: A nie daj boze na nia wtedy krzykne czy pojde w jej strone - wlacza sie jej instynkt ucieczki - skutek moich bledow wychowaczych z jej dziecinstwa :oops: Na szczescie i nato znalazl sie sposob - zamiast ja wolac wkurzonym glosem, co zle sie jej kojarzy, karze jej lezec i tak pieska przechytrzam :lol: po polozeniu sie moge ja juz zawolac i przyjdzie, ewentualnie po nią podejsc. A na okazje kiedy jestem wkurzona i wiem ze moze mi nie starczyc cierpliwosci na nieskazitelnie przyjazny ton głosu - zakładam jej kaganiec :evil_lol:
-
[quote name='socurek']Zazwyczaj jego lęk nasila się, kiedy przypięty jest do smyczy. Wtedy czuje się chyba w jakiś sposób bardziej zagrożony i każdy to dla niego wróg, czy większy pies, czy mniejszy pies, czy człowiek... (...) Próbowałam metody Fennel, ale wtedy robi się apatyczny. Moim zdaniem świetnie się z psem rozumiemy i pod każdym innym względem jest posłuszny, czasem nawet ubiega komendy. Może naiwna jestem, ale wydaje mi się, że sporo rozumie. Nie wiem jak pies się zapatruje na nasze układy :lol: Nie jestem pewna czy szkolenie odniesie pożądane rezultaty. Siad, waruj, zostań... to już potrafi- ale jak się to ma do naszego problemu? Czy nauka tych komend wniesie coś do naszego problemu? Bo chyba tak wygląda szkolenie...[/QUOTE] Po pierwsze - teraz przyszło mi do głowy - czy to nie jest tak, że pies usiłuje bronić Ciebie? Kiedy jest na smyczy, może wyczuwać twoją obawe o to, że np. zaraz zacznie szczekać (możliwe że nieświadomie "spinasz" się w sytuacji, gdy widzisz nielubianych sąsiadów czy spodziewasz się jego agresywnych zachowań) i źle to interpretować. Pies może po prostu myśleć, że wyczuwasz zagrożenie i reaguje na otoczenie agresją, próbuje Cię bronić. Doberman to przecież pies obronny, a skoro jest po przejściach, na pewno nie uważa świata za jakies cudowne miejsce i może miec na punkcie tej obrony lekką paranoję. Może to mieć związek z hierarchią, z tym że pies czuje się odpowiedzialny za swoje stado, ale moim zdaniem w tym wypadku neikoniecznie. Inna możliwość to że pies był kiedyś na łańcuchu. Jak wiadomo łańcuch strasznie nakręca zachowania obronne - pies na uwięzi uczy się że w razie zagrożenie pozostaje mu obrona w postaci agresji - ucieczka jest niemożliwa. To straszliwie wypacza psychikę psa, niestety. Smycz może mu sie kojarzyć z byciem na uwięzi ogólnie, i brakiem możliwości ucieczki. pozostaje atak. Co do metody Fennel - co rozumiesz przez to, że pies był apatyczny? Był po prostu o wiele spokojniejszy i bardziej wyciszony niz zwykle? Jeśli chodzi o hierarchię w stadzie mogę polecić Ci kilka wskazówek do przetestowania - w teorii dominacji moim zdaniem nie chodzi o to żeby psa siłą podporządkowywać czy ignorować na okrągło. Ale możesz spróbować np.: - nauczyć psa schodzenia z łóżek, foteli na komendę - nauczyć go by przepuszczał cię pierwszą w drzwiach, czy nawet przed przejsciem przez drzwi kazac psu usiasc, przejsc i dopiero go zwolnic i zawolac - w momencie kiedy ktos puka do drzwi a pies szczeka, gdy ty podchodzisz do drzwi powinien wyraznie sie uspokajac i puszczac cie przodem - jezeli tego nie robi mozesz wtedy kazac mu isc na miejsce lub polozyc sie czy usiasc za toba - nie karmic psa przy swoim jedzeniu, najlepiej odeslac go na miejsce w tym czasie - często cwiczyc polecenie "lezec" - jest to naklonienie psa do postawy uleglej w pokojowy sposob co utrwala taki nawyk wobec wlasciciela. To jest tylko kilka wskazówek - nie śmiem nawet twierdzić że rozwiąże to całkowicie problemy z twoim psem, ale jezeli problem tkwi w nadmiernych aspiracjach do obrony i jest wywolany hierarchią, to stosowanie tych wskazówek przez kilka dni/tygodni moze sprawic, ze pies bedzie latwiejszy do opanowania w tych konfliktowych sytuacjach, a conajmniej zasugeruje (jesli pies postawi opór) że problem tkwi własnie tu, a nie gdzie indziej. Wszystkie te zasady sa w 100% pokojowe wiec zastosowanie sie do nich nie powinno narazic cie na pogryzienie itp. zwlaszcza jesli pies jest posluszny. Moge tylko zgadywac - niestety nie widzialam psa na zywo ani jak wygladaja wasze relacje dzien po dniu i dlatego sa to wlasciwie rady w ciemno. Mysle ze to akurat psu nie zaszkodzi. Pies może miec miękka psychike, byc lękliwy, a jednocześnie mogą być problemy z hierarchią - pies może miec większe aspiracje do rządzenia niż znosi to jego psychika, albo właściciel przez swoje błędy i codzienne zachowania daje psu do zrozumienia, że oczekuje od niego zachowań lidera (obrona stada w tym wypadku). Pies po przejściach, lękliwy sobie z tym nie radzi, a skoro świat napawa go przerażeniem, rodzi się agresja ze strachu. To jednak w tym wypadku zgadywanka - ciężko postawić diagnozę przez internet :p Po trzecie - szkolenie w grupie głównie tak będzie wyglądało, choć treser może zauważyć indywidualne błędy i udzielić wskazówek. Najlepsze byłoby oprócz kursu wziac 1-2 lekcje indywidualne - tak by trener mógł zaobserwować zachowanie psa w domu i podczas nieszczesnych spacerów, przejsc klatką schodową itp. Wtedy może łatwiej dostrzeże istotę problemu. Tylko to musi być dobry treser... Próbowałaś w Alteri? Mają swoją stronkę w internecie. A pomysł spotkania z panią Zofią Mrzewińską uważam za bardzo dobry, może warto poprosić? W końcu to samo miasto..
-
Przeczytałam wszystko i mimo wielu głosów potępienia, ja Socurka przynajmniej po części rozumiem. Sama mam sukę, która miała problemy z agresją lękową i właśnie w taki sposób czasem reagowała na ludzi. Jednak w przeciwieństwie do Northona, moj pies reagował tak tylko puszczony luzem (w kagańcu oczywiście), na smyczy był zupełnie spokojny i żadne rzucanie się nie wchodziło w grę. Ja doraźnie rozwiązałam problem puszczając psa luzem tylko na łąkach, gdzie nadchodzących ludzi i psy widać było z odległości około 100 metrów, więc miałam masę czasu na wzięcie psa na smycz czy po prostu odejście w inną stronę. Teraz takich reakcji juz praktycznie u niej nie spotykam, ale z moich obserwacji wynika, że takie zachowanie ustało nie tylko z powodu odwracania jej uwagi od przechodniów, ale przede wszystkim po mojej pracy nad relacja z psem ogólnie. Tylko co ma począć Socurek, jeżeli aż tak odludnych terenów w okolicy nie ma, a pies MUSI się wybiegać? Uważam, że dobry byłby pomysł z linką, ale to raczej jeśli chodzi o większą kontrolę nad zachowaniem psa, a nie oduczenie go takiego zachowania. Doberman jest inteligentny i szybko zorientuje się, kiedy jest na lince, a kiedy nie, i prawdopodobnie po takich ćwiczeniach będzie zachowywał się wzorowo na lince, a bez niej - jak wcześniej. Myślę, że rozwiązanie problemu tkwi nie tylko w samym odczuleniu psa na takie sytuacje (choć to tez istotne), ale w ogólnych relacjach z opiekunem. I tu chyba najlepszym wyjściem będzie odpowiednie szkolenie u DOBREGO fachowca, bo wspomniane wczesniej slowa pana trenera o "wielkim sercu i małym rozumku" nie wystawiają najlepszej opinii o jego fachowości :p Moim zdaniem pies po przejściach, niepewny siebie, a w dodatku jak to zwykle doberman - z zakodowaną odpowiednią porcją agresji obronnej i dość"miękką" psychiką, powinien mieć właściciela bardzo pewnego siebie, który wyraźnie podkreśla każdego dnia swoją pozycję w stadzie. To daje psu większe poczucie bezpieczeństwa i zdejmuje z jego barków świadomość, że jest bez przerwy odpowiedzialny za bezpieczeństwo właścicielki. Wiem, że teoria dominacji i jej wpływ na relacje z psem jest ostatnio często krytykowany, ale wydaje mi się że w tej sytuacji Socurkowi poleciłabym własnie poczytać coś na ten temat (aczkolwiek z wyłączeniem źródeł zalecających jakiekolwiek brutalne zachowanie wobec psa). Zgodzę się z przedmówcami, że jeżeli doberman (nawet w kagańcu) podbiega do ludzi i szczeka na nich, to coś jest nie tak. Doskonale rozumiem że ktoś ma prawo się przestraszyć a nawet wezwać SM, bo cokolwiek bądź jest to zachowanie agresywne. Moja babcia, którą 2 razy poważnie pogryzł pies, chyba dostałaby zawału w takiej sytuacji, i ja osobiście conajmniej zwróciłabym uwagę właścicielowi takiego psa. Ale nie rozumiem tej nagonki na Socurka. Każdy powiedział już co wiedział, dziewczyna jest świadoma co robi i co ją albo jej psa może przez to spotkać (kontakty z policją, uszkodzenie psa, konflikty z przechodniami) i... chyba wystarczy? Zdania zostały wyrażone, Socurek przeczytała i myślę że przyjęła do wiadomości, i co niby dalej? Nikt z Was jej do niczego nie zmusi. Może lepiej byłoby zająć się bardziej konstruktywnymi radami? W końcu mało kto zdobyłby się na przywiezienie z daleka psa ze schroniska i w dodatku zawzięte walczenie z problemami jakie sprawia (niemałymi jak widać). Może więc zamiast atakować uda się wykazać trochę cierpliwości i jakieś konkretniejsze rady..? Bo chyba nie jesteśmy na tym forum po to aby się kłócić. A co do uzytkownika Owadek to mam takie przeczucie że jest to zbanowany niedawno za chamstwo uzytkownik Kwiecień. Po czym się zorientowałam? Po krótkich, napastliwych i pozbawionych głębszego sensu wypowiedziach :cool3:
-
Hmm trudno mi powiedzieć. Coś w rodzaju obrzydzenia widziałam na pysku mojego psa, kiedy czasowo w naszym mieszkaniu przebywał kociak :cool1: Moja suka omijała go łukiem i miała dokładnie taką mine jakby był jakiś obrzydliwy i brudny, i nie wiem co jeszcze.. Wydaje mi się że pies może się w pewnym sensie brzydzić np. naszych środków czystości, kosmetyków (może chodzi o ostry zapach, w końcu to chemiakalia z jego punktu widzenia), ale akurat co do robaków nie mam pojecia.
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
hej, dawno tu nie byłam a historii niesamowitych przybyło :cool3: Poczytałam i jestem pod wrażeniem. Ostatni wekend spedziłam z moim psem na działce, tej na której "straszy" [na str. 5 to jest o ile pamietam]. Juz bardzo dawno sie tam nic ciekawego nie dzialo z tych różnych "zjawisk" - światełek ani widu, nikomu znajomemu żadne elementy wystroju sie nie poruszyły :lol: Teraz miałam takie troche dziwaczne zjawisko. Położyłam się spać i w nocy obudziły mnie fajerwerki. Nie takie zwykłe petardy co rzucaja dzieciaki, tylko takie solidne jak sylwestrowe :cool3: Ale z jakiej parady, skoro nie było u nas w mieście żadnego święta? Wszyscy znajomi upieraja sie ze nic nie bylo, wiekszosc siedziala wtedy do pozna przed kompem i nic nie słyszeli, ani nic im nie wiadomo o tym. A moja mieścina jest tak mała że jeszcze troche a byłoby słychac jak ktoś puszcza bąki na drugim końcu miasta, więc nie ma siły zeby nikt nie uslyszal sztucznych ogni :p Już tak mnie wkręcili że byłabym gotowa przyznać, że mi się śniło - ale pies! Mój pies tez to słyszał, bo wstał z posłania, dźgnął mnie zimnym nochalem w twarz i schował się pod łóżko (chociaż na ogół nie boi się petard itp.). Więc może jestem jeszcze normalna :lol: Ostatnio kumpel jeszcze mi opowiadał, że jego pies (podwórkowy) strasznie wył przez całą noc, kiedy zmarł jego ojciec. Z tym, że jego ojciec zmarł w więzieniu, kawał drogi od domu, więc skąd pies wiedział..? :razz: -
[quote name='Kwiecień']Jakby ktoś albo czyjś pies próbował straszyć moją sunie to miałby kłopoty, dziwię się że jescze nikt się nie znalazł żeby ci się zrewanżować. Oko za oko.[/quote] A co mam zrobić, kiedy mój pies idzie na smyczy i jest nachalnie "molestowany" przez puszczonego luzem zwierzaka? Wybacz, ale jak byś był nie w humorze i ktoś wsadził by ci znienacka nos prawie w d... to bys sie nie wsciekl? Sytuacje, które opisałam mają miejsce, gdy idę z moim psem na smyczy, a pies puszczony luzem i nie odwoływany przez właściciela (lub odwoływany bezskutecznie) praktycznie zmusza mojego do bezpośredniego kontaktu, albo gdy jesteśmy w ustronnym miejscu (łąka, park), mój pies luzem, i przybiega do nas pies puszczony bez smyczy i bez żadnej kontroli ze strony właściciela. Ja wówczas jestem w stanie swojego psa odwołać - nie dopuścić do kontaktu, ale co z tego, skoro tamten i tak podejdzie.. I sytuacja, że mój pies luzem podbiega do psów prowadzonych na smyczy NIE ZDARZA SIĘ. Wydaje mi się to niedopuszczalne, ale w moim miescie chyba jestem niestety osamotniona w swoich poglądach na ten temat :cool1: Co do reszty przedmówców to chyba zgodzę się, że poza działaniami zapobiegawczymi (smycz, posłuszeństwo) wiele na to się poradzić nie da. Thx za komplementy ;) A propos opisanych sytuacji - ostatnio mam problem z kobitką i jej suczką, chyba zacznę inną drogą do domu wracać.. Pani ma suczke trochę mniejszą od mojej; idę z Baryłką przy nodze do miasta, pani rozparta na ławeczce plotkuje z sąsiadką, a jej pies looz pas :cool1: Oczywiście od razu podbiegł do mojego i usilnie chciał się przywitać.. Moja suka warknęła i kłapnęła zębami w powietrzu - dopiero wtedy popłoch wśród szanownych pań i wielkie wołanie psa, który na swoje imię reagował mniej więcej jak pień :roll: I komentarz, że mój pies to jakiś nienormalny, żeby tak od razu z zębami... Ot, typowe podniecenie pewnego rodzaju osiedlowych pań.. Gdybym była złośliwa, poszłabym dalej, bo piesek przyczepił się do nas na dobre, a niedaleko była ruchliwa ulica - pewnie znalazłby się pod samochodem, ale szkoda psa mi się zrobiło, więc poczekałam aż babsko psa dogoni i zabierze :shake: Dzisiaj wracałam tamtędy do domu i ujrzałam ową panią szarpaną we wszystkie strony na smyczy przez jej psa. Musiałam się z nią minąć, na wszelki wypadek wzięłam Baryłkę z drugiej strony, żeby jakiegoś warku czy starcia nie było. Niepotrzebnie się wysilałam, bo psiuńcio szarpnął nią jak workiem kartofli, wpadł mi pod nogi mało mnie nie podcinając i padł na ziemię przed moją suką, liżąc ją po pysku.. W psim kodeksie zachowanie nadzwyczaj uprzejme, aczkolwiek Baryłka jakos tego nie docenia - delikwentkę potraktowała standardowo: ryk jak z lwiej paszczy i to cudowne kłapnięcie w powietrze.. :cool1: Pani z trudem zabrała swojego psa nie szczędząc komentarza w stylu "ojejej chodz, chodz bo to ten pies, on jest jakis taki.." Tu nie wytrzymałam i stwierdziłam "No właśnie, on jest jakiś taki dobrze wychowany :evil_lol: " co oczywiście panią oburzyło niezmiernie. Czasem mam wrażenie, że swojego psa powinnam nosić na głowie :roll: Może powinnam była nazwać ten wątek "Jak radzić sobie z nieposłusznymi nachalnymi psami i ich właścicielami" :p
-
[quote name='Kwiecień']Dla mnie spoko, jak pies ci dokuczał to trzeba z nim skończyć i tyle i brać następnego - grzecznego.[/quote] Boooże.. No comment.. Przeczytałeś/aś w ogóle cały temat..? Wiesz, o co w ogóle chodzi..?
-
Ślicna :loveu: