Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Ja jakiś czas temu przechodziłam z suńką koło otwartej bramy - wiedziałam że jest tam pies w typie podhalana, który zawsze ujadał na nas zza płotu, ale gdy brama była otwarta, był zwykle zamknięty w kojcu. Mijam bramę, patrzę - właściciel psa stoi na środku posesji, a obok pies, oczywiście luzem. Na nasz widok psisko popędziło z rykiem - myślałam że dostanę zawału :eek: :eek: :eek: Facet zaraz wystartował za psem - psisko oczywiście miało jego wołanie kompletnie w doopie. Psy chwilę miotały się pod moimi nogami, a ja tylko czekałam, kiedy tamten tknie zębami moją sukę, żeby potraktować go z całej siły z buta (i potem ktoś się dziwi że z psem zawsze wychodzę w glanach :cool1: ). Facet złapał psa za kark i zmył się z nim bez śladu przeprosin czy czegokolwiek. Ja byłam tak zszokowana, że oddaliłam się czym prędzej. Brak wyobraźni to u mnie w mieście plaga. Normą jest, że brama jest otwarta, choćby gdy właściciel wprowadza samochód na posesję, a pies biega wtedy luzem i może robić co chce. Owszem, większość tych psów nie rzuca się na ludzi ani od razu nie ucieka w świat, ale niestety na widok innego psa, np. mojego, na ogół lecą z rykiem i zębami, jak ten wspomniany wyżej. Bo durnym właścicielom nie chce się wysilić szarych komórek, co się stanie gdy chodnikiem przy posesji będzie akurat szedł ktoś z psem. Grunt, że nie atakuje ludzi, a jak jakiś nieszczęśnik będzie chciał się przemknąć z psiakiem, to może będzie corrida i się pośmiejemy (bo i z taką sytuacją się spotkałam :shake: ) Kiedyś po drodze do lekarza, a więc byłam bez psa i w obcej okolicy, zaatakował mnie nieduży kundel. Wybiegł z otwartej bramy. Rodzina w komplecie stała na posesji i nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi na to, że pies na mnie ujada i dolatuje mi do kostek. Gdy stwierdziłam, że zwierzak najwyraźniej zamierza mnie dziabnąć, potraktowałam go w końcu kopniakiem. Solidnym. Rodzinka miała szczęki na betonie. Pan domu oburzony stwierdził "Jak tak można!" :roflt: Mało tego, gdy odcięłam się złośliwie, że nie sądziłam, że to jego pies, skoro jest praktycznie bez opieki i kontroli, zasugerował, bym nie chodziła JEGO ulicą, skoro pies mi przeszkadza :laugh2_2: Odrzekłam, że mam prawo chodzić nawet 3 razy dziennie, i jego pies za każdym razem dostanie kopa, jeśli się na mnie rzuci - a on może iść z tym gdzie chce, i zobaczymy kto będzie miał rację :evil_lol: Cóż, na głupotę nie ma lekarstwa, tylko psa mi szkoda. No ale nie dam sobie wyszarpać łydki, żeby oszczędzić agresorowi kilku siniaków.
  2. Ja chyba wilkiem czerwonym, tym wymierającym - ma taką piękną cynamonową sierść..
  3. Też myślę że podawanie cen na stronach internetowych jest niegłupim pomysłem. Sama za rok-dwa być może będę kupowała psa z rodowodem i dla mnie będzie jednak stanowiło różnicę, czy pies będzie kosztował 1200 czy 3000 złotych. Zdarzyło mi się pomagać koleżance przy zakupie yorka i dzwoniłyśmy razem po hodowlach. I jednym z pierwszych pytań była właśnie cena. Hodowcy jakoś nie byli szczególnie oburzeni tym pytaniem, jako że zaraz objaśniałam, że chodzi o szczeniaka niewystawowego (choć o dziwo jedna z hodowczyń wydawała się być oburzona, że śmiem sugerować, że w jej hodowli mogło urodzić się szczenię "z wadą" - przynajmniej takie odniosłam wrażenie). Co sympatyczniejsi podawali namiary do znajomych, którzy też akurat mieli szczeniaki tej rasy. I tu chyba trzeba zdać się na intuicję - nie każdy kto pyta dość szybko o cenę jest kompletnym laikiem czy sknerą, który będzie psa karmił suchym chlebemi i resztkami. Ja rozumiem hodowców, których zalewa krew, gdy po raz kolejny słyszą takie teksty, jak wcześniej wspomniane w tym wątku. Ale złośliwe odpowiedzi czy krzyki nikogo niczego nie nauczą, nic nie uświadomią. Ja sama usłyszałam ostatnio tekst od kolesia "Ja to sobie kupię pitbulla i będę go lał." :-o :-o :-o Moim pierwszym odruchem było wrzasnąć, że chyba to jego w dzieciństwie po głowie lali, skoro taki przygłup wyrósł. Ale pohamowałam się i ku swojemu własnemu zdumieniu wytłumaczyłam człekowi jak to jest z wychowaniem psa (z pomocą kumpla, też przeze mnie nawróconego:lol: ). Koleś wydawał się zdumiony "że psa się nie bije". Naprawdę sporo do niego dotarło i już nie pali się żeby kupić sobie bulla do bicia. On był po prostu kompletnie zielony w temacie psów i jego jedyna światła wiedza pochodziła pewnie od jakichś blokersowych koleżków. Po pierwszym powalającym na kolana tekście można było z miejsca go skreślić jako czuba, a tu proszę... Jednak warto tłumaczyć. I myślę że to samo tyczy się ludzi pytających o psa bez rodowodu. Oni najczęściej nie rozumieją różnicy. Dla nich rodowód to kosztowny papierek. Trzeba im uprzejmie, zachęcająco i z szacunkiem wytłumaczyć o co chodzi. Jeśli nie pomoże - trudno. Ale na pewno będzie wiele osób, które zrozumieją o co chodzi i nie dołączą do grona uważającego uznanych hodowców za snobów itp.
  4. To pewnie zależy od psa. Moja suka jadła 4 razy do 4 miesiaca, 3 razy do 6 miesiąca, a potem już 2 razy. Z tym że moja na pewno niejadkiem nie jest i mogłaby jeść chyba 10 razy dziennie :p
  5. Ja miałam oprócz Baryłki jeszcze psiaka jamnikowatej wielkości i zwsze używałam 2 skórzanych smyczy. Baryłka w miarę chodziła przy nodze, więc szła od zewnątrz, a psiurek pomiędzy nami - zeby trochę go opanować, bo często się kręcił na wszystkie strony. Ale i tak najczęściej wyprowadzałam je osobno, chyba że na dłuższy spacer - wtedy zwykle razem.
  6. A fakt, kaganiec niesiony w ręce budzi respekt :p
  7. A ja nie paliłam 9 dni, i od 3 dni znowu (odkąd moja kumpela przyjechala ze studiów.. ale ona rzucała od miesiąca i też na mój widok pękła:diabloti: ) :placz: :placz: :placz: O ludziki dajcie mi moc przestać znowu :modla: :modla: :modla: :wallbash:
  8. Mój wychodzi 3 razy dziennie - nie ma jakichs ustalonych godzin, ale zazwyczaj jest to coś koło 8.00-10.00, 15.00-17.00 i 21.00-23.00, czasem później. (Nie łażę całe 2 godziny - to taka granica w godzinie wyjścia). Na ogół dłuższy spacer ma miejsce rano i/albo wieczorem - jakoś nie lubię łazić w dzień, zwłaszcza latem, co zresztą jest z korzyścią dla psa w czasie upału :)
  9. Podnoszę.. Tak bym chciała ją wziąć ale naprawdę nie mogę :-( :-( :-( I też się dziwię że nie ma kolejki chętnych.
  10. [quote name='_ChiQuiTa_']Przedstawiam mojego olbrzyma :) [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f298/migotkatbg/Kotki/a4.jpg[/IMG][/QUOTE] Jaki słodki okrągły brzuszek :loveu:
  11. Nie wiem, czy jestem w stanie poradzić coś nadto, co Golden Dreams, jesli chodzi o taki problem. Sama mam podobny z moją suką i naprawdę nie wiem jak reagować, gdy po kilku sekundach obwąchania (na smyczy) doskakuje do obcego psa z zębami. Z tym, że moja nie ma upodobania do jakiejś wielkości psów - raczej spotyka to psy które zachowują się ulegle, niepewnie. Staram się przy takich psich spotkaniach być spokojna, nie napinać smyczy, chwalić sukę, zanim dojdzie do spięcia, wprowadzać miłą atmosferę, ale efekt jest marny :cool1: Jeśli pies zachowuje się tak tylko na smyczy to jeszcze pół biedy. Zawsze można uniknąć kontaktu, choć wiadomo że to nie o to chodzi. Bo o ile można nauczyć psa mijania innych i niereagowania (odwracanie uwagi itp.), to co zrobić, jak wpłynąć na zachowanie psa, kiedy ten już się z innym obwą****e, to sama nie mam pojecia. Kto pomoże? Jak myślisz, czy psiak może próbować bronić Ciebie? To możliwe, skoro nie zachowuje się tak puszczony luzem. Czy próbuje wtedy ze wszystkich sił znaleźć się między tamtym psem a Tobą? Jeśli nie, to skutkiem jest raczej uraz (kojarzy że w czasie tamtego pogryzienia był na smyczy) i jakieś ogólne zwiększenie dyscypliny niewiele tu da.
  12. [quote name='Agnisia =)']Wszystko dobrze, tylko ta osoba powinna zrobić to szystko zanim pies zacznei ją obszeczekiwać, żeby nie nagradzać za szczekanie tylko za spokój.[/QUOTE] Zgadzam się, my fault :oops:
  13. No sunia, do góry :multi:
  14. Mi szkoda jeszcze bardziej :placz: :placz: :placz: Tyle przeszedł ten łagodny pysio..
  15. Ja marzę o maliniaku, ale mam w tej chwili 1 dużego psiura i brak kasy na drugiego :-( W dodatku drugi koniec Polski :-( Ale w suni się zakochałam z miejsca, na razie pomogę chociaż bannerkiem.
  16. [quote name='bellatriks']Gratuluję, tak trzymaj;) Życzę powodzenia w walce z nałogiem :klacz:[/QUOTE] Nie dziękuję ;) Tylko mam nadzieję, że nie wejdę kiedyś na Dogo i nie zobaczę wątku o testowaniu piwa na zwierzętach :cool1:
  17. Tydzień bez papierosa.. :cool1: Ostatnio kumpel, który też rzuca, miał kryzys wiary w zwycięstwo z nałogiem i uraczyłam go opowieścią o tym, czego dowiedziałam się w tym wątku. I pomogło, nie zapalił. Z tym, że on palił prawie 10 lat, więc nie wyobrażam sobie jak mu ciężko :shake: Ale jeśli chodzi o mnie, to stwierdziłam, że o wiele gorsze od rzucania fajek jest odchudzanie :lol: Albo 100%-owa abstynencja :evil_lol:
  18. Na razie nie zagłosowałam, bo dopiero zaczynam testować Eukanubę. [quote name='Asti']Ja się tak zastanawiam, co kupić. Kulka przez poprzednią karmę (hipermarketówkę :/ ) dostała tak silnego uczulenia, że dostaje teraz antybiotyk, miała dwa zastrzyki - więc to ostrzeżenie dla Was wszystkich, żeby nie kupować psom żadnych świństw (ja dawałam Friskies). I zastanawiam się, co kupić mojej psinie. Royal czy Eukanubę? Kulka ma 7 lat, jest małym kundelkiem (30 cm), dość aktywnym, ale z lekką nadwagą. Co polecacie (chodzi mi o konkretny rodzaj karmy)?[/QUOTE] Ja mam 8-letnią suczkę średniej wielkości. Ja tez wcześniej kupowałam tańszą karmę (głównie Pedigree) i mimo że jakichś szczególnych kłopotów nie było, postanowiłam przejść na coś lepszego. Poza tym po marketówce pies robił kupę nawet 3 razy dziennie i chwilami zastanawiałam się czy on czasem nie wydala wiecej niż zjada :p Zdecydowałam sie na razie na Eukanubę Mature Small & Medium Breeds. Po paru dniach jestem o tyle zadowolona, że pies robi kupę raz na dzień i to o wiele mniejszą niż wcześniej, więc chociaż coś z tej karmy w nim zostaje :lol: Je ją chętniej niż Pedigree. Natomiast kiedyś gdy miałam próbkę Royala Medium Adult, to w ogóle jej zjeść nie chciał :roll: Wahałam się między tą karmą a Royalem Medium Mature, ale w końcu przekonało mnie to, że Eukanuba w przeciwieństwie do Royala nie ma barwników i konserwantów. No i cena podobna, ale Eukanuba ma mniejsze dawkowanie, co przy finansowym przeskoku na 2 razy droższą karmę nie było dla mnie bez znaczenia.
  19. A czy realne jest, żeby taka osoba do obszczekania była "podstawiona", i gdy pies ja obszczeka, np. ukucnęła, zaproponowała patyk do zabawy, czy właśnie kamyczek, pochwaliła, dała smaka (choć skoro pies smaków nie lubi to pewnie odpadaja)? Może coś takiego by psu pomogło?
  20. W sumie to kiedy podążam gdzieś z mojego pokoju, zwłaszcza w stronę kuchni (drzwi do łazienki są obok), pies i tak wstaje w nadziei na spotkanie przy lodówce. :eviltong:
  21. Ma słodki pysio w kropeczki :)
  22. Ja szłam do kibelka a pies siedział ze mna w lazience :oops:
  23. W sumie to dopiero od września paliłam ale nie jest lekko. Dziś mi sie fajki śniły :diabloti: Ale nawet na imprezie w niedziele nie zapaliłam :cool3: Serdeczne podziękowania dla założyciela wątku :multi:
  24. Chyba po prostu trzeba wziąć 2. osobę do pomocy, i załóżmy ty trzymasz przód, za obrożę, a pomocnik tylną połowę, np pod brzuchem, i tak trzeba isc gdzie pies nie ma gruntu i próbować.. Ja tak uczyłam moją sunię, i teraz świetna z niej pływaczka. Ostrzegam, że pies przy takiej nauce potrafi nieźle podrapać, kiedy majta łapami w wodzi i trafi na twoją nogę :evil_lol: Najważniejsze to żeby pies nie wyciagał przednich łap nad wodę, tylko żeby położył pysk mniej więcej na powierzchni. Najczęściej psy które nie umieją pływać, próbują stawać na tylnych nogach i z tym właśnie trzeba psa oswoić, żeby tak nie robił.
×
×
  • Create New...