Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Ja osobiście uważam, że kundelki są równie ładne jak psy rasowe (wszystko kwestia gustu, i rasowy może się komuś nie podobać). Jako domowe psy do kochania sprawdzają się znakomicie. Niekiedy można wykorzystać je także użytkowo, sportowo - stróżowanie, agility (rekreacyjnie), itp. Ja jak dotąd miałam same kundelki i w sytuacji jaka jest w Polsce i biorąc pod uwagę, że w najbliższych latach raczej się wystawianiem i hodowlą zajmować nie planuję ani nie mam możliwości, pozostanę póki co właśnie przy kundelkach. Ale czy nie sądzicie, że gdyby psy były tylko rasowe, posiadanie psa zaczęło by być częściej traktowane jako przywilej (czyli tak jak powinno być), a nie ogólnodostępne prawo? W tym momencie kundelka może mieć każdy - idzie do sąsiada i dostaje szczeniaka za darmo. W przypadku psów rasowych dobry hodowca sprawdza warunki u nabywcy, a nawet jeśli nie, to sama cena daje odbiorcy do myślenia. Oczywiście mówiąc 'rasowy' mam na mysli 'rodowodowy'. [COLOR="DarkGreen"][SIZE="1"]Mam głupie wrażenie, że wielu osobom, które się tu wypowiedziały, nie chciało się przeczytać nawet pierwszego postu w temacie[/SIZE][/COLOR]:cool1:
  2. Coś takiego (krostki na brzuchu) miała moja suczka (nie dog wprawdzie) po pływaniu w niezbyt czystym zalewie. Zeszło samo po kilku dniach. Więc jeśli pies kąpie się w jakimś zbiorniku wodnym, może to być przyczyna.
  3. Mam psa 23 kg, lat 8. Koszty wyglądają tak: Wydatki stałe Karma (Eukanuba Mature dla małych i średnich ras, worki 15 kg ze sklepu internetowego) ok 75 zł miesięcznie Środek na kleszcze ok 25 zł miesięcznie Odrobaczanie co 6 mies. 6-8 zł Szczepienia co roku ok. 25 zł Leki - Eltroxin (niedoczynność tarczycy) 16-17 zł/op. Wydatki jednorazowe Legowisko ok 50 zł Miski metalowa (na wodę) 25 zł plastikowa 6 zł Grzebień 9 zł Szczotka-zgrzebło 12 zł Obroża i smycz ok. 40 zł Kaganiec skórzany 18 zł Spray ziołowy na kleszcze i komary 6 zł Szampon 18 zł Piłka z lanej gumy 3 zł Boże, dopiero teraz zobaczyłam ile ja wydaję na psa :lol: P.S. Wszystkich, którzy karmią karmami marketowymi, bo nie stać ich na lepszą, informuję: Pedigree (worki 3 kg ze sklepu po 19.99) kosztowało mnie 60 zł miesięcznie, Eukanuba (worek 15 kg z serwisu internetowego 179.00) kosztuje mnie 75 zł miesięcznie. (Royal wyszedłby więcej, bo ma większe dawkowanie.) Przy psie mniejszym niż mój różnica finansowa będzie jeszcze mniejsza. A różnica w jakości jest kolosalna. Naprawdę warto. Na duży worek można przecież uzbierać (ja właśnie tak robię).
  4. [quote name='Marta i Wika']Ja naszym psom w Kosieczynie nie pozwalam luzem chodzić nawet kiedy brama jest zamknięta, ale ktoś manewruje samochodem po podwórku. Zbyt wiele znam tragicznych wypadków w takiej sytuacji ("Aaa, pewnie odskoczy..." "Pies mądry, usunie się w ostatniej chwili") :shake:[/QUOTE] No a niestety nawet jeśli pies samochodów na ogół unika, to tego własnego często się nie boi i może podejść się przywitać :-(
  5. [quote name='Blow']wydaje mi się,że to czysto dominacyjno-terytorialne zachowanie:shake: i myślę też że niestety kastracja jest tu wyjściem....ale nie dam głowy,to tylko moje zdanie...czy pies jest hodowlany??[/QUOTE] Zgadzam się w 100%. Jeśli z hierarchią wszystko jest ok, to może pies ma po prostu wybujały instynkt zaznaczania terytorium. I nawet jeśli jest hodowlany, to szczeniaki-samce mogą odziedziczyć takie zachowanie. Więc nie wiem czy warto rozmnażać takiego psa :roll:
  6. Nie wiem, ale nawet jeżeli psa nauczysz, wystarczy chwila nieuwagi, pies lub kot na ulicy, coś psa przestraszy - wybiegnie na ulicę i możecie stracić swojego przyjaciela :-( Naprawdę nie polecam zostawiać psa luzem na podwórku przy otwieraniu bramy i np. wyjeżdżaniu autem. Można go przecież uwiązać na chwilę, zamknąć w domu - to nie jest duży wysiłek, a może uratować psu życie. Poza tym ja osobiście mam uraz do psów wyskakujących z takich właśnie 'na chwilę' otwartych bram i rzucających sie na moją sukę - bo właściciele nie wpadli na to, co się stanie gdy chodnikiem będzie akurat szedł ktoś z psem.
  7. [quote name='israel']Psy rasowe sa niestety sztucznym tworem, poza tym - krzyzowanie psow prowadzi do zwiekszenia odpornosci. Gdyby zostawic tylko rasowe psy po pewnym czasie mogly by zaniknac poniewaz utracilyby odpornosc. [/QUOTE] W sumie racja, ale w obrębie planowej hodowli na ogół nie krzyżuje się psów rodowodowych z kundelkami, a rasy jakoś nie wymierają. W skrajnym przypadku można by zastosować domieszkę krwi innej rasy - nie raz się tak w historii kynologii zdarzało ;) [quote name='israel'] A to jak sa traktowane - zalezy od wlasciciela - nie od psa, ile psow rasowych trafia do schronisk?[/QUOTE] Wiele, ale ich odsetek wśród ogółu psów rasowych jest o niebo mniejszy od odsetku kundelków, które lądują w schroniskach lub na ulicy. Fakt, zależy to od właściciela, ale statystycznie rzecz biorąc psy rasowe częściej trafiają w odpowiedzialne ręce niz kundelki. Żeby mieć psa choćby w typie rasy, trzeba się jednak trochę wysilić. Chłop na wsi dostanie szczeniaka od sąsiada za darmo. Postawi przy budzie, da byle co - jak zdechnie, to będzie następny. Gdyby zabulił za psa choćby te 400 zł, miałby on prawdopodobnie w jego oczach większą wartość. A jeśli żal by mu było wydać kilkaset złotych na psa, to pewnie zainwestowałby w dobry system alarmowy i nie męczył zwierzaka... [quote name='israel']Nie raz zdarza sie tak ze ktos kupuje pieska bo jest moda na ta rase, za pare lat nastepuje wymiana bo jest moda na inna.[/QUOTE] I to jest właśnie wspomniany snobizm.
  8. Jeśli pies został od szczeniaka nauczony czystości, a w okresie dojrzewania zaczęło się znaczenie terenu, to sama nauka czystości raczej niewiele tu pomoże.
  9. [quote name='wilczurka']wolałam wypowiedz 3 gdyż: Psy rasowie nie są leprze od kundelków. Psy rasowe nie są łatwiejsze przy wyborze.Psy rasowe nie są dla snobów. Sama osobiście lubie owczarki niemieckie a o sobie bym nie powiedziała , że jestem snobką:p[/QUOTE] Też mam swoje ulubione rasy i nie uważam, że każda osoba, która psy jakiejkolwiek rasy lubi, czy też lubi ogólnie zwierzaki rasowe, była snobem. Snobem jest dla mnie osoba, która kupuje psa przede wszystkim po to, by móc imponować psem swojemu otoczeniu, by czuć się jakby należała do elity, bo posiada psa rodowodowego/groźnego/rzadkiej rasy etc. [quote name='wilczurka']Kundelki nie powinny być sterylizowana i kastrowane gdyż : I tak nie uda się wszystkich wykastrować , dzięki kżyżowaniu mogą powstać nowe rasy , każda rasa ma wady i zalety a gdy się je złączy może powstanie "Pies Idealny" , Kundelki częstą są o wiele ładniejsze od rasowych.[/QUOTE] Moim osobistym zdaniem ras naprawdę wystarczy, żeby każdy znalazł coś dla siebie. I oczywiście, że nie da się wysterylizować wszystkich kundelków, to dyskusja czysto teoretyczna, ale to że coś nie jest możliwe do wykonania nie oznacza, że nie może być właściwe (przynajmniej teoretycznie). Co do urody - rzecz gustu, i nie wydaje mi się, że powinna być ona decydująca przy wyborze psa. [quote name='Guffi'] Kiedyś przeczytałam na jakiejś stronie pomysł, który bardzo mi się spodobał. Chodziło w nim o to, aby każdy posiadacz hodowli(jakiejkolwiek, choćby takiej z kundelkami!) płacił "podatek" od każdego miotu i był gdzieś zarejstrowany(już nie pamiętam dokładnie gdzie, bo pomysł nie mój). Kundelki są bardzo kochane i z pewnością dorównują "rasowcom", a czasem mają wyjątkowo wspaniały charakter:loveu: I przepraszam, ale nie wyobrażam sobie, aby pewnego dnia kundelki zniknęły z powierzchni Naszej Planety, one zawsze były i będą, choć często nie jest to dobre, ani dla nas, ani dla nich samych.[/QUOTE] Pomysł bardzo dobry. A że kundelki naprawdę w 100% znikną z tego świata to i ja nigdy nie uwierzę :lol: [quote name='Andevil'] Jedenaście lat temu jechałam po szczeniaka beagle'a do Czech (czy jeszcze Czechosłowacji? :roll: ). Hodowła była na wsi. I wiecie, co mnie najbardziej zaskoczyło, ze zza tych wiejskich płotów widać było rasowe psy. Nie przysłowiowe wiejskie kundle.[/QUOTE] I nie wydaje mi się, żeby powszechnie były przykute do budy, mając do dyspozycji garnek ze skisłym chlebem :roll:
  10. [quote name='Szarik']Ja od ZAWSZE chciałam mieć psa.(...) Gdybym sama wybierała, kupiłambym psa RASOWEGO, ale nie zalezało ode mnie i nie powiedziałabym wtedy: nie tato, jak nie z rodowodem, to ja dziękuję. Ten pies NIE BEDZIE MIAŁ POTOMSTWA, myslę, ze nic złego nie robię. [/QUOTE] Nic złego, poza utwierdzeniem handlarza w przekonaniu, że interes-namnażalnia się opłaca. Z tego co pamiętam masz ONka. ONki to rasa u której tak częste są wady genetyczne, psychiczne (ahh moda), itp., że osobiście bałabym się kupić psa tej rasy nawet z rodowodem z przeciętnej hodowli. A bez papierów to loteria. I w wypadku tej rasy większe są szanse na psa z wadą niż na zdrowego. Gdybym była 12-13 latką pewnie też bym postąpiła tak jak Ty. Ale mam ładnych kilka lat więcej, uważam się za dogomaniaczkę i dla własnego chcenia nie poparłabym krzywdzenia zwierząt w jakiejkolwiek postaci. Ja OD ZAWSZE chciałam mieć husky. Miałam co nie miara okazji na psa tej rasy, i z papierami i bez, za spore pieniądze, i za darmo od znudzonego właściciela. Ale rozsądek powiedział nie. I nie mam. I nie czuję się nieszczęśliwa.
  11. [quote name='Werka']no tak, masz rację Martens. Ale skoro chłop nie miał konteroli nad psem, to nie powinien on puszczać go samego!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Święta prawda. Tylko dlaczego ludzie się do tego nie stosują? Dla mnie osobiście wszystkie psy mogą biegać bez smyczy i kagańca, o ile natychmiast wracają na zawołanie a ja i mój pies nie będziemy zmuszani do kontaktu z nimi. A trudno zapytać czy pieski mogą się pobawić i czy można puścić swojego, kiedy szarżuje na Ciebie doberman bez właściciela. Współczuję Ci tej sytuacji :shake:
  12. A tak przy okazji jak wyobrażacie sobie kontrolowane rozmnażanie kundelków?
  13. Przeglądając wątki typu 'z rodowodem/bez rodowodu', 'moja suczka mieszaniec ma szczeniaki, co robić', 'jaka rase wybrac' i ogólnie PWP wyklarował mi się pewien dylemat. Co sądzicie o tym, że stanem do jakiego powinno się dążyć w każdym kraju jest istnienie tylko rasowych psów? Ja od razu uprzedzam, że nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat. Spotkałam się kiedyś z już z taką opinią w wywiadzie z lekarzem weterynarii (nie pamiętam nazwiska:oops:). Nie mówię broń boże, żeby kundelki zaraz usypiać!:-o Ale np. na przestrzeni iluśtam lat wszystkie psy nierasowe sterylizować i kastrować, by zapobiec dalszemu rozmnażaniu. Spójrzmy na schroniska. Ile tam biedy, cierpienia, bólu, śmierci w męczarniach... I przytłaczająca większość obecnych tam niechcianych psów to właśnie kundelki. Czy dla ogólnego dobra psów nie byłoby lepiej, gdyby wszystkie były rasowe? Niestety z moich obserwacji wynika, że psy rasowe, jako że cenniejsze pod względem materialnym są przez wielu ludzi lepiej traktowane. Ewentualny nabywca psa może tez przewidzieć jego wygląd i charakter, nie ma aż takich niespodzianek jak przy mieszańcach, co zmniejsza ryzyko, że taki pies wyląduje na ulicy czy w schronie. (Nie mówię tu o Dogomaniakach, ale o przeciętnych Kowalskich. Gdyby wszyscy właściciele psów byli Dogomaniakami, pewnie nie było by problemów z psami:cool1: ). Wiem, że jest ogromna rzesza kundelków kochanych i otoczonych opieką lepszą niz niejeden rasowiec, i wiele psów z rodowodem które trafiły na ulicę i do schroniska, ale statystycznie wygląda to tak jak wygląda. Polska to kraj, gdzie walka z bezdomnością i nadpopulacją zwierząt jest walką z wiatrakami, a odsetek rasowych zwierząt w stosunku do całości populacji jest maleńki. W krajach bardziej rozwiniętych, gdzie nie ma takiego horroru jak w Polsce widoczny jest też znacznie większy odsetek zwierząt rasowych. W praktyce jest to w naszym kraju oczywiście totalna utopia, conajmniej w tym stuleciu :lol: ale interesuje mnie wasze zdanie na ten temat, czysto teoretycznie, bo jak sądzę kundelki zawsze były, są i będą ;) P.S. Celowo nie założyłam wątku w dziale Ankiety, gdyż bardziej zależy mi na konkretnej dyskusji niż samych głosach.
  14. [quote name='Aasiaa']Jestem wlascicielka ONki rodowodowej z jednej z najlepszych hodowli w Polsce, wszyscy dziadkowie Zw. Świata, dziadkowie i rodzice dysplazja A... i co... i moja sunia ma jedna noge D a druga E. Przez pierwszy rok miala problemy z watroba i trzustka tak byla zarobaczona. Juz nawet nie licze ile kasy poszlo na leczenie i ile łez po diagnozie o dysplazji i zaleceniach weta: zakaz biegania, skakania i zabawy z innymi psami, spokojny tryb zycia. Jak to "powiedziec" 6 miesiecznemu szczeniakowi. Rodowodowy nie znaczy zdrowy - dowod na to czeka na mnie teraz w domu. Ale mysle, ze jak sie wyda wiecej na kupno psa to sie go potem bardziej szanuje. To nie kundelek wziety z ulicy, ktorego mozna znow wywalic na ulice i sobie poradzi. Jesli kupujemy psa z rodowodem to wybor jest bardziej przemyslany. Psy rodowodowe nie laduja w schroniskach (bardzo rzadko). Chociaz znajac paru hodowcow nie wiem co lepsze schronisko czy zycie w ich hodowli :([/QUOTE] Owczarki niemieckie to akurat rasa, u której wady genetyczne zdarzają się bardzo często w stosunku do innych ras... Stąd tak duże wymagania w kwalifikacji hodowlanej. Chyba bezpieczniej kupić ONka z linii użytkowej niż eksterierowej - tam o wiele większą wagę przywiązuje się do zdrowia i wytrzymałości psa - przeciez ONka użytkowego czekają naprawdę wyczerpujące treningi. A hodowla wystawowa.... Już sama wymagana we wzorcu budowa zadu powoduje większe prawdopodobieństwo chorób stawów, a u psów z linii eksterierowych na wygląd i jego zgodność ze wzorcem kładzie się szczególny nacisk. A swoją drogą ta hodowla chyba wcale taka dobra nie jest, skoro dostałaś psa z tak silnym zarobaczeniem. Osiągnięcia wystawowe nie zawsze przekładają się na warunki wychowu szczeniąt.
  15. [quote name='Werka']Ja o siebie się nie boję, bo wiem, jak w takich sytuacjach sie zachowywać. Miałam już spotkanie z pewnym ONkiem, nie wyglądał on przyjaźnie... Boję się o psa. Nie lubie małych psów które nie wiedzą co robią podchodząc z warkotem do tych większych. Raz to prawie zawału dostałam. Ide sobie z psem, a tu nagle znad rzeki szarżuje na mnie i psa wieeeeeeeeeelki doberman... Jego kolczata przesuwa się na szyji do przodu i do tułu gdy biegł......... Nie wiedziała co mam robić... Przytrzymałam psa (Vectora) i zaczęłam krzyczeć: "od[B]EEEEJJ[/B]d[B]Ź[/B]!" i tupać na psa. A tu zza krzaków wyłania się właściciel. Był to starszy chłop, widać było że nie ma kontroli nad psem... Mówił: "on jest nie groźny, zależy jaki tamten jest.". W ręku trzymał smycz i kaganiec. I żeczywiście pies nie był agresywny. Przeraziłam się jak nie wiem co. I nie wiem co mam o tym zdarzeniu myśleć... Niby pies niegroźny, ale facet nie ma nad nim kontroli... Wyraźcie swoje zdanie na ten temat. Pozdrawiam, Werka :D[/QUOTE] [COLOR="Red"]Mówił: "on jest nie groźny, zależy jaki tamten jest."[/COLOR] :-o :-o :-o A jeśli np. miałabym psa po przejściach, z urazem psychicznym, kiedyś pogryzionego, który zareagowałby agresywnie? Co wtedy?? Co z tego że miałabym swojego psa na smyczy i nawet w kagańcu? Sprowokowałby tamtego i co - nie miałby prawa żyć?? Zresztą postaw w tej sytuacji chorą na serce staruszkę z pekińczykiem... :shake: Ja sama w takiej sytuacji chyba bym zawału dostała. A lata pracy nad moją suką - agresorką ze strachu pewnie wzięły by w łeb :angryy: Jest gdzieś temat, czy psy myślą. Nie ma co zakładać tematu, czy myślą niektórzy właściciele, bo ewidentnie widać że nie :angryy:
  16. [quote name='Jagienka']Mnie przerażają psy za ogrodzeniem w domkach jednorodzinnych, które szczekają, a nie daj boże obserwują jak ide z psem. Mam obsesję na punkcie tego, że albo ogrodzenie się zaraz skończy, albo ktos bramę zostawi przez nieuwagę otwartą, ale psiur sam coś wykombinuje, zeby się wydostać. Rzecz jasna jest to związane z pewnym wypadkiem... :shake:[/QUOTE] Mam ten sam syndrom :roll: Nie ma zresztą większej "przyjemności" niż iść z psem przez osiedle domków jednorodzinnych. Droga na moją działke to około 1 km przy takich domkach, i po 15 minutach w jedną stronę przy bezustannym ujadaniu gromady psów człowiek jest dosłownie głuchy :cool1: Na szczęście moja suka na ogół nie reaguje na zaczepki zza płotu. Z tym że po drodze mam tzw. "czarne strefy" i zamiast iść prosto do celu, co kilkadziesiąt metrów zmieniam stronę ulicy po której idziemy. Żadna siła nie zmusi mnie do minięcia z psem 2 podwórek. Na 1 biega pies w typie beaucerona - jego właściciele posiadają tylko pół domku i pół podwórka, a druga połowa stoi pusta. Po ich stronie ogrodzenie jest solidne, za to od połowy stanowi je przewracająca się siatka, w jednym miejscu miejscu może półmetrowej wysokości, przywalona gałęziami. Jak łatwo się domyślić pies nie respektuje tego, że wbiegać na drugą połowę podwórka nie powinien :p za to jego opiekunom najwyraźnioej brak wyobraźni. Na drugim podwórku obecnie nie ma psa - kiedyś był bokser, później bardzo krótko jakiś amstaffopodobny. Furtka była tam (i jest) wiecznie otwarta, a nawet jesli zamknięta, to siatka nieprzymocowana nijak do podmurówki i odchylała się gdy rozwścieczone psisko przyciskało ją na dole łbem - mogłoby wyjść bez problemu. Kiedyś zresztą owa bokserka chciała się przeprawić przez ruchliwą ulicę żeby mojej suce dosolić - właściciele byli na podwórku i tylko kilka razy leniwie ją zawołali i to raczej nie z troski o moje nerwy, tylko żeby nie wpadła pod samochód :angryy: Jakich psów się boję? Małych na pewno nie, bo zazwyczaj chodzę w glanach :evil_lol: Mam obawy gdy widzę nieznanego mi dużego psa, zwłaszcza rasy skłonniejszej do agresji niż np. golden (czyli ONki, amstaffy, dobermany, rottki, itd. itp.), którego właściciel wygląda podejrzanie lub widać że nad psem nie ma kontroli, a nie daj boże pies okazuje agresję. Z tym że ja nie boję się o siebie, tylko o swojego psa. O siebie bałabym się tylko wtedy, gdyby szarżowało na mnie z rykiem jakieś spore psisko :diabloti: Z robali boję się tylko wszelkich glistopodobnych i Bombowców (to moja prywatna nazwa chrabąszczy:evil_lol: ). Kiedyś w sezonie wywędrowałam z suką na łąkę. Ze słuchawkami na uszach bardzo zamyślona dotarłam o zmierzchu na sam środek. Tam zdjęłam słuchawki chcąc przystąpić do zajmowania się psem i... z przerażeniem stwierdziłam ze wokół mnie roi się od wielkich tłustych bombowców, które obrzydliwie buczały i co chwila rozbijały mi się o głowę... Bombowiec we włosach brrrrrrrr :-o :-o :-o Pobiłam rekord na 100 m dobiegając do końca łąki. Zszokowany pies został na środku pola i patrzył na mnie jak na idiotke :lol: :lol: :lol:
  17. [quote name='saJo'] Teraz nie bedzie problemow...ciekawe czy tak bedzie jak ju szczeniaki beda do odbioru. Oraz czyt wyzej.[/QUOTE] Zgadzam się, chętni na szczeniaki mieszańce bardzo często rozpływają się we mgle, gdy zbliża się termin odbioru. Nawet znajomi. A ty masz psiaków nie 2 czy 4, ale SIEDEM, więc wątpię, byś dała radę zatrzymać u siebie wszystkie :cool1: Na Twoim miejscu przemyślałabym uśpienie jeśli nie całego, to przynajmniej części miotu.
  18. O podrabianych karmach było conieco w wątku 'karmy z allegro'. Chyba najbardziej strach kupować z takich internetowych aukcji karmy o dziwacznie obniżonych okazyjnech cenach...
  19. Ja mam metodę miska 2 razy dziennie na 15 minut a potem znika :diabloti: I nie ma żadnych kłopotów z apetytem, a jeśli sucz mi nie je to na pewno wiem, że coś ze zdrowiem jest nia tak ;) A jedzonka nie trzeba zaraz wyrzucać, nawet jeśli to nie sucha karma - do lodówki a na następny raz podgrzać w mikrofali, piecyku - i gotowe :)
  20. Martens

    Peedigre Denta

    Moja suczka dostajeraz na kilka tygodni Denta Stix (Denta Rask nawet nie tknie), ale ona ogólnie nie przepada za rzeczami do ślamania i zadziwia mnie że Stixy je tak chętnie. Chyba są nieźle aromatyzowane chemią :cool1: Jeśli chodzi o osad to stosuję gazik z sokiem z cytryny - mam to szczęście że mi pozwala na takie zabiegi ;)
  21. Po pierwsze - zamiast tanich suchych karm lepiej podawaj 100% gotowanych samodzielnie dań. Z ciekawości zapytam jaką karmę podajesz i od razu mówię, że z tych typu Chappi, Pedigree, nie daj boże jeszcze tańszych będziesz miała więcej szkody niż pozytku - polecam dział Żywienie - Suche karmy. Owszem, może to być reakcja alergiczna na tanią sucha karmę, ew. podejrzewałabym, że na czerwone mięso. Czy suczka kąpała się w jakichś zbiornikach wodnych? U mojej coś podobnego pojawiło się po kąpieli w niezbyt czystym zalewie, ale na szczęście po 2 dniach zeszło samo.
  22. Seko i Soothe, zróbcie koniecznie badania krwi na poziom hormonów tarczycy.
  23. Oj studia :p Od razu ostrzegam, że wynajęcie mieszkania z psem graniczy z cudem, przynajmniej w Warszawie na Ursynowie, jak się przekonałam. Najlepiej szukać po znajomości albo psiarzy, ale i z tym bardzo ciężko. Jeśli studiuje się w miejscu zamieszkania to pół biedy, bo na ogół przerwy między zajęciami (wolne godziny) wystarczają na wysikanie psa (o ile nie jest to bardzo czasochłonny kierunek). Albo można wybrać studia zaoczne ;)
  24. [quote name='Sze']Piesków jest jednak 5 i może będzie ich więcej... Czy możecie napisać skąd wiadomo, że to już koniec porodu? I czy sukę można wtedy wykąpać?[/QUOTE] Wykąpać odradzam stanowczo. Możesz ostrożnie obmyć sierść na zadku ciepłą wodą, ale raczej nic ponadto nie polecam. I najlepiej już zacznij szukać dobrych domków, bo z kundelkami to nie takie łatwe.. W razie pytań zapraszam do mnie ;)
  25. To oznacza że szczeniak po prostu nie uważa przedpokoju za teren "gniazda". Ja polecałabym w tej sytuacji klatkę - transporter, żeby zamknąć psiaka na noc (jest o tym dużo na Dogo, wejdź w 'szukajkę'), z tym że wtedy musisz bardzo uważac aby szczeniaka w pore wyprowadzic (4-5 miesieczny szczeniak moze wytrzymac max 8 godzin w nocy i lepiej nie narazac go na wiecej). Całą klatkę powinno stanowić posłanie (pies nie nasika na legowisko), więc nie może ona być zbyt wielgachna. Poza tym możesz sprobowac karmic go w przedpokoju, bawic sie tam z nim - tam wlasnie gdzie zazwyczaj sie w nocy zalatwia. Jesli szczeniak przyzwyczai się że jest to miejsce w któym czesto musi przebywac, to nie bedzie chcial go zanieczyszczac. Z tym że jeśli szczeniak ma mniej niż 4 miesiace, to raczej nie obejdzie sie bez minimum 1 spacerku w nocy.
×
×
  • Create New...