-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
W takim razie niecierpliwie czekamy :cool3:
-
[B]ver[/B] ja wpadłam w nawyk "macania" swojej suki i właściwie co kilka dni w czasie drapanka po brzuchu dokładnie obmacuję, czy coś tam się nie dzieje ;) Więc myślę, że guzy można wykryć naprawdę szybko - jeszcze zależy, bo jeśli np. suka mieszka na zewnątrz, ma grubą sierść - to trochę utrudnia sprawę. Ale w sumie sterylka daje 100% zabezpieczenie tylko jeśli była przeprowadzona przed I cieczką. Przy sterylizacji 3-letniej suki nie robi to już żadnej różnicy :shake: [quote name='taks'] (...) Leczenie nie jest specjalnie uciążliwe ani dla psa ani dla właściciela - polega na uzupełnianiu hormonu w postaci tabletki[/QUOTE] Z tym że niezdiagnozowana i nieleczona niedoczynność może powodować problemy z pracą serca, zaburzenia ze strony odpornościowego (większe ryzyko powikłań poszczepiennych chociażby) i inne mało ciekawe komplikacje. Z kolei długo podawany Eltroxin [B]często[/B] powoduje u psów przerost mięśnia sercowego i w konsekwencji niewydolność serca. Jak zwykle tak źle, i tak niedobrze :wallbash: Podobnie jak z całą sterylizacją właśnie.
-
Moja suka była sterylizowana w wieku około 2 lat. Po jakimś czasie pojawił się u niej łysawy placek na mostku - oczywiście weterynarze nie wiedzieli o co chodzi. A to alergia kontaktowa od podłoża, a to brak witamin.. :roll: Kiedy wyłysienia zaczęły pojawiać się też pod pachami i na udach, jakieś pół roku temu, w końcu wyszło, że to tarczyca. Teraz suczka jest na Eltroxinie. Weterynarz, który moją sukę leczył, stwierdził dobitnie, że niedoczynność tarczycy i inne zaburzenia hormonalne, np. nadczynność kory nadnerczy, to skutki uboczne sterylizacji. Bardzo dużo czytałam o sterylce zanim zdecydowałam się na nią, ale szczerze mówiąc nigdzie nie spotkałam się z takim stwierdzeniem. Czyli albo mam niedouczonego weta, albo ja zostałam oszukana przez najróżniejsze "fachowe źródła", które sterylizację przedstawiają w samych superlatywach. Jedyny minus na tle zdrowotnym o jakim wcześniej wiedziałam to możliwość nietrzymania moczu, łatwa do wyleczenia :roll: Szczerze mówiąc gdybym wiedziała wcześniej, grubo bym się nad zabiegiem zastanowiła. Nie miałabym problemów z upilnowaniem suki, guzy sutków można wykryć bardzo łatwo (jeśli już mowa o ich profilaktyce).. Zawsze można sukę wysterylizować w nieco starszym wieku, a wtedy ryzyko takich powikłań byłoby na pewno mniejsze. Nie neguję sensu sterylizacji suk na wsiach, w schroniskach, bo tam trzeba wybrać "mniejsze zło", ale swoje własne.. Oj na przyszłość zastanowię się i to poważnie :roll: [B]taks[/B] równowaga hormonalna w organizmie to bardzo chwiejna maszyneria i wydaje mi się że "majstrowanie" przy niej zawsze powoduje mniej lub bardziej odczuwalne skutki. Na przykład u kobiet po menopauzie sporo spada poziom hormonów tarczycy we krwi (stąd wolniejsza przemiana materii) i wiąże się to właśnie z ustaniem pracy jajników. Więc na zdrowy rozum wydaje mi się niedorzeczne przypuszczać, że pozbawienie suki jajników (a więc i hormonów płciowych) na całe życie, nie spowoduje jakichś skutków ubocznych... :shake:
-
My mamy teraz Eukanubę Mature dla małych i średnich ras. Jesteśmy za połową wielkiego worka i jak na razie jest bardzo dobrze.
-
No właśnie.. Tak bym chciała przeczytać, że sunia ma wspaniały domek i mądrych, kochających właścicieli.. Chyba do żaden z psiaków z PWP tak mnie nie wzruszył, może dlatego że to malinka, moje marzenie.. ;)
-
A ja tak czytam, i czytam, i myślę.. Chyba powoli bardziej zaczynam się skłaniać ku stwierdzeniu, że byłoby lepiej, gdyby były tylko psy rasowe. A jeśli już mówimy o realizmie takiego przedsięwzięcia (choć zaznaczyłam juz w 1. poście, że temat jest czysto teoretyczny i nie wierzę byśmy braku kundelków uświadczyli, nasze wnuki pewnie też), to bardziej realne wydaje mi się rozmnażanie tylko psów rasowych, niż kontrolowane rozmnażanie kundelków. Jeżeli byłyby rozmnażane tylko psy z papierami, i odbywałoby się to pod kontrolą organizacji zrzeszającej hodowców (w naszym przypadku ZK), posiadanie psa stałoby się przywilejem, a nie prawem analogicznym do prawa posiadania np. lodówki. Ba - przy zakupie, załóżmy, wspomnianej lodówki istnieje większa kontrola niż przy sprzedaży kundelków. Nikt nie da dziecku lodówki do spłacenia na raty. Jest to jakoś kontrolowane. A szczenię mieszańca może dostać i 6-letnie dziecko, i nikogo nie interesuje co będzie dalej. A przecież to żywe stworzenie, a nie rzecz, mebel. Ktoś pytał, co robić jeżeli wówczas przypadkowo urodziłby się miot po psach różnych ras. Jak to co - wszystko ok, pieski wysterylizować i w dobre ręce. Przecież nie chodzi o to, że kundelki nie miałyby racji bytu. A może właśnie wtedy oryginalne 'mixy' kilku ras stałyby się poszukiwane i kupowane za horrendalne kwoty, bo ktoś chciałby mieć psiaka oryginalnego, niepodobnego do żadnego innego :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
Czekamy na relacje ze spotkania ;)
-
[quote name='Ada-jeje']Moj pies po kazdym podaniu kosci oczywiscie gotowanej, zaznaczam ze wybieram tylko grube koscie np. gicz cieleca zawsze zwymiotuje dlatego tez podaje mu bardzo rzadko obawiajac sie ze moze mu to szkodzi. Z drugiej zas strony slyszalam ze kosci sa dobre bo czyszcza psu zeby. I sama juz nie wiem podawac kosci w moim przypadku czy tez lepiej zrezygnowac?[/QUOTE] Podpinam się również pod pytanie - moja suczka odkąd pamiętam po zjedzeniu jakichkolwiek kości (najczęściej na spacerze) kilka godzin później wymiotowała nadtrawionymi kawałkami. Jaka może być przyczyna tego? Dodam, że ma juz w tej chwili 8 lat, a dla starszego psa ponoć kości są niewskazane (zaparcia), ale może wiedza przyda się na przyszłość ;) Z tego co wiem surowe białko zawiera awidynę, która blokuje wchłanianie jakiejś witaminy (bodajże biotyny).
-
[quote name='Patikujek_Zabrze'][B][COLOR=darkorange]CH Platan w Zabrzu też nie życzy sobie psich gości chodź oczywiście jest tam zoologiczny:shake:[/COLOR][/B] [B][COLOR=darkorange]W sumie nigdy nikt się nie przyczepił do mojego psa(jednak niosłam go na rękach) ale większe często przed sklepem widziałam i nie raz jak ochroniarz wypraszał takiego pupila:shake:[/COLOR][/B] [B][COLOR=darkorange]Przed tym CH nawet jest specjalne miejsce gdzie są w murze haczyki i wisi tabliczka z narysowanym psiakiem i napisem: "Tu możesz mnie zostawić"[/COLOR][/B] [B][COLOR=darkorange]Paranoja:shake:[/COLOR][/B][/QUOTE] :-o :-o :-o Nie no, genialne... :shake: A jest tam chociaż jakis ochroniarz, który zwraca uwagę co się z tymi psami dzieje...?
-
Bijatyka haszczaków i brak reakcji właścicielki
Martens replied to H5N1-TO-JA's topic in Siberian Husky
[quote name='H5N1-TO-JA']Przyznał się ze to nie perszy raz i ze nie jest to hasek tylko kałkaz pomieszany z haskiem[/QUOTE] :crazyeye: Czego to ludzie nie skrzyżują ze sobą :roll: Skoro to nie pierwszy raz, to dlaczego tamten pies nie nosi kagańca i na dodatek wyprowadza go osoba, która nie umie nad nim zapanować?! Oj ja bym postraszyła faceta konsekwencjami :diabloti: -
[quote name='_layla_']A co do godzin to ostatni spacer 22-23 a pierwszy 6-7. Natomiast jeśli chodzi o wodę to w ciągu dnia nalewam mu kiedy tylko chce (siedzi przy misce z pyszczkiem w niej) a nalewam ostatni raz przed pójściem spać (przed północą) nie jest to pełna miska tylko powiedzmy szklanka. W ciągu dnia wychodzę z nim o : 6,9,13,18,22 - czyli mniej więcej 5 razy a dzisiaj nawet pierwszy raz zasygnalizował potrzebę wyjścia gryząc smycz na moich oczach. [/QUOTE] Jak dla mnie to trochę za rzadko na tak młodziutkiego szczeniaka. Owszem, pies załapał o co chodzi z czystością, ale nie powinien też trzymać moczu tak długo, żeby na zewnątrz dostawał szaleju, żeby tylko się w końcu wysikać. Dla zdrowia to na pewno nie służy :shake: A przy takich upałach jak teraz woda powinna stać przez cały czas...
-
Ja zaznaczyłam, że nie wyjeżdżam, bo odkąd mam psa (8 lat) na wakacyjnym wyjeździe byłam cały jeden raz :lol: Psem zajęli się wtedy dziadkowie. Wolę wyskoczyć ze znajomymi na kilka dni pod namiot (z psem oczywiście), posiedzieć na działce czy po prostu poimprezować.;) A o psa się martwić nie muszę - ani jak z nim będzie na wyjeździe, ani gdzie go zostawić :)
-
Konkurs na najbardziej ,,oryginalne" imię dla pesa:)
Martens replied to e.m.i.l.@'s topic in Wszystko o psach
Mam suczkę Perełkę (alias Baryłka :)) i miałam kiedyś psiaka Zucha (ksywa Bobek/Bobasek). Kumpela miała ONka Browara, a ja kiedyś chciałam nazwać suczkę Seta :evil_lol: :chlup: :evil_lol: -
Ja nieraz wyłaziłam z psem z grypą i gorączką, ale wiem z doświadczenia, że to nienajlepszy sposób na powrót do zdrowia. Pół biedy, jeśli wyjdzie ktoś ze znajomych, kto lubi psy, a sam np. nie ma, a moja psica na dodatek się go słucha. To znikną mi na godzinkę czy dwie na spacerek i pies wymęczony ;) Jeśli nie mam innego wyjścia i sama naprawdę nie dam rady to proszę babcię lub dziadka - z tym że oni psa ze smyczy nie spuszczą (może to i dobrze :lol: ) ani na godzinę z nim nie pójdą w plener. Załatwi się i do domu.
-
Ja kiedyś przed pójściem spać rzuciłam zużyte skarpety :mdleje: koło łóżka a rano stwierdziłam, że moja psica zabrała je na posłanie i użyła jako poduszki :eviltong:
-
[quote name='Nikki']Ja jestem przeciwniczką teorii dominacji. Mój pies spi ze mną w łóżku, je w tym samym czasie co ja (lub wcześniej), przechodzi pierwszy przez drzwi. Jakoś mnie nie zdominował :diabloti: Jest bardzo grzecznym psem, umie (narazie) trzy komendy, słucha mnie (nawet w lesie, a czasem ma jakieś zapędy myśliwskie).[/QUOTE] Według mnie zależy to od charakteru danego psa, kontaktu z właścicielem i sytuacji. Bo widzę różnicę, gdy w łóżku śpi pies dobrze ułożony, o niekonfliktowym charakterze, z którym właściciel pracuje, i pies ów schodzi z łóżka natychmiast po wydaniu polecenia. No i jeżeli nie ma problemu, kiedy raz czy dwa ma w tym łóżku z jakichś powodów nie spać. Natomiast kiedy ktoś ma psa "z charakterkiem", z silnym instynktem sfory, i jeszcze w dodatku ma problemy z opanowaniem go na codzień, no to według mnie spanie w łóżku prędzej zaszkodzi niż pomoże :diabloti:
-
[quote name='panibee']To nie filmy, wszyscy możecie przeczytć chociażby w necie, że beagle to łagodne, bezkonfliktowe psy. Czy ktoś zna dobre szkolenie w Koszalinie. Chętnie bym się udała...Mądry Polak po szkodzie....:roll:[/QUOTE] Koszalin to zupełnie nie moje okolice :shake: Cytat żywcem z książki o rasach: "Beagle nigdy nie jest agresywny." :lol: :lol: :lol: Po pierwsze trzeba brać pod uwagę, że większość książek na temat ras psów jest pisanych przez autorów z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji... Tam podejście do psów jest na zupełnie innym poziomie. Nikt normalny nie rozmnaża nawet pięknego wystawowego psa, jeśli z jego psychika jest coś nie tak. Agresywne zwierzęta są po prostu usypiane. Owszem, w Wielkiej Brytanii agresywnych beagli być może się nie spotyka. Po drugie nie każdy hodowca jest uczciwy. Jeśli chce się pozbyć miotu, to jest w stanie wmówić nabywcy naprawdę niestworzone rzeczy na temat rasy. (Tylko że wtedy to hodoffca a nie Hodowca.) Po trzecie psy bez rodowodu są rozmnażane bez jakiejkolwiek kontroli zdrowia, psychiki, eksterieru, i zakup psa bez papierów bardzo często kończy się rozczarowaniem, gdy okaze się, że pies nie posiada cech typowych dla rasy. Bo niestety pies bez papierów to nie pies rasowy, ale w typie rasy. Najczęściej zresztą w typie tylko jeśli chodzi o wygląd (albo i to nie). Najrzetelniejszą opinię o rasie można uzyskać tylko od jej właścicieli znających się na niej (i to nie jednego, a wielu) i od dobrych Hodowców. Zresztą w każdej rasie może się niekiedy trafić osobnik nietypowy - np. agresywny labrador.
-
Mimo wielkiej krytyki teorii dominacji tez uważam, że coś w tym jednak jest ;)
-
[quote name='panibee']ale powiedzcie mi, skąd przekonanie wszystkich wkoło, że beagle to psy spokojne, z zerowym stanem agresji? Poleca się je nawet dla dzieci? Ja teraz wiem, że to nie prawda. Beagle to pies ostry, trudny, odważny, dominujący, cięty, nie przepuści żadnemu-->taki jest w stosunku do innych psów. Beato, ja oceniam poziom agresji na 3,pojedyncze ugryzienie, bo po przeanalizowaniu sytuacji i przypomnieniu sobie pewnych szczegółów, wyglądało to tak: Atos gonił buldożka i złapał go, próbując przytrzymać. Na interwencję zareagował natychmiast. Co nie przeszkadza mi dalej się martwić[/QUOTE] :crazyeye: Nigdy nie poleciłabym beagla dla dziecka, a już na pewno nie powiedziałabym, że jest spokojny. Takie powszechne opinie powstają najczęściej po filmach typu "Lassie", "101 dalmatyńczyków", itd. itp. I potem jest wielkie zaskoczenie, że mały Szarik sam z siebie nie przynosi piwa ze sklepu :cool1: Przykro to mówić, ale nawet nieuczciwi 'hodowcy' potrafią bezkrytycznie zachwalać hodowaną przez siebie rasę i wmawiać, że "oczywiście się dla Pana/Pani nadaje..." Na razie nie martw się przesadnie, ale bacznie psa obserwuj. Nie dopuszczaj więcej do takich konfliktowych sytuacji przy jedzeniu, zabawkach, itp. Pracuj z psem, żeby takie zaczepne zachowania się nie nasilały.
-
[quote name='J94']To nie kocur, to kotka. Ale może jak to będzie mały szczeniaczek, to nie będzie go atakować?[/QUOTE] Zwłaszcza jeśli to szczeniaczek, ryzyko jest wielkie. Kot może zrobić mu krzywdę, a szczeniak zrazi się bardzo do kotów. Dorosły pies prawdopodobnie zareaguje agresją. Ja dałabym sobie spokój w takiej sytuacji. Albo kot albo pies.. [quote name='Magda:)']He he, ja mam podobny problemik, z tą różnicą, że mam kotkę. Wszystko może jednak wyjaśnię. Jestem właścicielką 3- miesięcznego (rodowodowego) cocker spaniela angielskiego. Bardzo lubi kociaki, co udowodnił obchodząc się z kociętami u mojej babci. W domu jest jednak inaczej. :placz:Mam 1, 5 roczną kocicę rasy maine coon, która nie bardzo go lubi. Do psa jest urażona, na każde podejście psa zaczyna burczeć, ewentualnie zaczyna psa "capać" łapką. To oczywiście niegroźne, ale niezbyt przyjemnie się patrzy na taki obrazek. Jak jej pokazać, że pies nie ma złych intencji, on nawet nie chcę się bawić, chciałby tylko powąchać, zobaczyć co to takiego. Jestem troszkę tym zmartwiona, bardzo liczyłam na przyjaźń. Liczę na radę. ;)[/QUOTE] Tu radzę pozostawić sprawy własnemu biegowi :) Dopóki nie ma większej agresji, lepiej się nie wtrącać. Może z czasem zwierzaki się polubią, może będą się traktować neutralnie.. Raczej nie masz na to wpływu. Ingerencja może zaszkodzić raczej niż pomóc. Jeśli w ich stosunkach zrobi się 'gorąco', najlepiej rozładuj sytuację odwróceniem uwagi zwierzaka zabawką czy smakołykiem. Karcenie w takiej sytuacji może najwyżej wywołać złe skojarzenie z kotem/psem.
-
Moim zdaniem to była standardowa psia sprzeczka przy kości. Psy potrafią gorzej się złapać o patyk, a co dopiero o kość. Zgadzam się z Chicken - kilku psom najlepiej nie rzucać patyków, zabawek, jedzenia - to instynkt i konflikt jest bardzo prawdopodobny w takiej sytuacji. Co do obaw odnośnie dużych psów zacznij z psem pracować, oswajać go - agresja ze strachu nie korygowana z wiekiem często się nasila, pies może sprowokować takim zachowaniem innego i gdy trafisz na nieodpowiedzialnego właściciela, może być nieprzyjemnie. W dziale wychowanie jest sporo na ten temat, co robić z takim zachowaniem - szczególnie w dziale 'Agresja' i 'Strachliwość'.
-
PILNE Potrzebny domek dla owczarki belgijskiej!!zostaje w DT!
Martens replied to Ayia's topic in Już w nowym domu
Nikt z belgomaniaków nie chce suczki? :-( -
Śliczna jest :loveu: Dla mnie saluki to najpiękniejsze z chartów :) Choć dla siebie osobiście wolę inne psy.
-
Nieraz słyszałam, że dalmatyńczyki są głupie, ale mimo własnych nienajlepszych doświadczeń staram się ludziom tłumaczyć, na czym to polega. I na ogół dowiaduję się, że dalmatyńczyki w filmie to takie mądre były, a ten nasz...:roll: A najlepsze jest to, że ci ludzie robią wielkie oczy, że pies sam z siebie nie rodzi się po wszystkich szkoleniach :cool1: W moim bloku mieszka suka (prawdopodobnie 'w typie rasy'), którą już kilkakrotnie z mojej ściągałam za pomocą kopniaków.. Właściciele mają dwoje dzieci, które wyprowadzają sukę na spacer, tzn. puszczają luzem i biegają sobie z innymi dzieciakami, a pies robi, co chce. Na widok mojego psa najczęściej rusza do ataku, a kiedy moja suka (na smyczy) się tamtej odgryzie, dzieci się zbiegają i ratują swojego "biednego pieska" przed moim wrednym potworem :roll: Cały problem ze złą opinią dalmatyńczyków polega na tym, że wielu ludzi rozczarowało się, że rzeczywistość nijak ma się do filmu. Ale nikt się nie przyzna, że zachował się jak małe dziecko i uległ magii szklanego ekranu - lepiej zwalić wszystko na głupiego psa, głupią rasę :lol: A dalmatyńczyk ma swoje wymagania - nie dość, że ogromna ilość ruchu, to i niezależny charakterek.. A jeśli chcecie poczytać coś fajnego na temat dalmatyńczyków, to polecam: [url]http://www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,20576.html[/url] O wiele lepsze niż film Disney'a. Może wstawię kiedyś na bazarek ;)
-
Napisz jak już będziesz miała psiaka, może zdjęcie wstawisz? A jakiego chcecie wziąć, macie jakieś kryteria wyboru? ;)