-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[B]Obama[/B], bo Ty masz bulteriera, a to kosmita nawet wśród TTB :evil_lol: A fiksacja terrierów, bullowatych też jak najbardziej, też wg mnie jest czymś normalnym, bo tego wymagała od nich praca: 100% skupienia i determinacji na celu. I ciężko wyczuć, w którym momencie ta fiksacja jest jeszcze normalną cechą rasy, a w którym patologią. W bullterrierach w USA opisano chyba swego czasu jakiś neurologiczny syndrom związany ze złą gospodarką cynkiem czy miedzią, i objawiający się właśnie takimi kompulsywnymi fiksacjami jak gonienie swojego ogona czy czegoś innego, czub na punkcie jakiegoś przedmiotu, itd. Z tym, że takie psy nie dawały się odwołać, wyciszyć, zająć czymś innym; one robiły to non stop, dopiero wyciszanie farmakologiczne pomagało. Wg mnie dopóki pies potrafi w porze odpoczynku się wyciszyć i odpoczywać, a przerwanie jakiejś czynności i zabawy nie powoduje armageddonu, to jest ok. No ale ta granica jest cienka i elastyczna. -
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Martens replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
A spróbujcie teraz podyskutować o pseudohodowli i rodowodach z takim, co jeszcze na tej wystawie coś wygrał :evil_lol: Na pewno zazdrościsz, bo Twój pies ze dwa razy w życiu klasę wziął, a ten z SKWIPR wygrał cała wystawę, więc Ty masz brzydkiego psa i się nie znasz :D -
W W-wie też jest rezonans, ale to pewnie Was nie urządza, choć z drugiej strony trasę W-wa - Szczecin można zrobić w 4-5 h pociągiem. Nie macie gdzieś bliżej jakiejś uczelni z kierunkiem weterynarii i kliniką? Tam chyba najczęściej można znaleźć takie sprzęty diagnostyczne.
-
[quote name='motyleqq']Martens, ja mam podobnie. tzn czasem tylko mówię, że to niezgodne z prawem i tyle. jak ktoś zechce, to się zreflektuje i zgłębi temat. za to nie bardzo mi się chce kłócić z ludźmi. jest to temat dla mnie bardzo drażliwy i jeśli poruszany przez kogoś, kogo dobrze znam, to czasem ponoszą mnie emocje ;) więc wolę w ogóle się nie odzywać...[/QUOTE] Mam podobnie. Znajoma ostatnio szukała cockera dla matki, pytała czy nie wiem o jakichś szczeniakach, że na rodo jej nie zależy. Jak powiedziałam, że sprzedaż bez rodo jest nielegalna, to mnie wyśmiała :evil_lol: że wszystko można, jak się chce. A to ogarnięta osoba, która swego czasu nawet pomagała bezdomniakom. I co ja mam jej powiedzieć? [quote name='Beatrx']wiecie, sprawa też jest taka, ze całej masie osób nie przyjdzie do głowy poczytać na ten temat w internecie czy gdziekolwiek, bo są święcie przekonani, ze mają rację. wystarczy wtedy chociażby jednym zdaniem zakłócić ich światopogląd i jak osoba jest myśląca, to sama będzie się chciała coś na ten temat dowiedzieć. a jak nie to i tak niepotrzebnie byśmy język strzępili.[/QUOTE] Ja z takich osób w swoim otoczeniu (nie licząc jednego eks) nie nawróciłam nikogo - a przez kilka lat naprawdę się starałam. Ludzi zwykle albo w ogóle nie trzeba nawracać, bo sami się w porę zainteresują i zgłębią temat, albo nijak ich nie przekona. A jak myślę, że dzięki genialnym twórcom nowej ustawy mam jeszcze ludziom tłumaczyć, że jedne rodowody są be, a inne cacy to sorry, wysiadam.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='gops']To Ty nie wiesz że prawdziwy staffik ma 5 kg nadwagi i kufe max 4cm :lol: A Aniusia na pewno mówi o prawdziwych staffikach a nie tych podróbach co pokazujesz .:razz:[/QUOTE] Dla tego psa [URL]https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/200294_101088179975377_7289050_n.jpg[/URL] pierwszy kilkugodzinny teren w 25 stopniach w cieniu mógłby być ostatnim :diabloti: No ale przecież rasy ewoluują po coś, i to gupota próbować utrzymać je w pierwotnej formie czy do niej powrócić :diabloti: Przy zdrowych rasach można sobie tak mówić, ale przy ewolucji ONków, pekińczyków, buldogów angielskich i paru innych rasach ten "rozwój rasy" i "udoskonalanie" jakoś do mnie nie przemawia, i chyba moja wizja hodowli tychże mocno by się kłóciła z ogólnymi trendami w kynologii... -
A mi się już dawno odechciało edukować przypadkowych ludzi. Jest internet, jest literatura, wystarczy minimum chęci (bo nawet nie wysiłku), żeby się wszystkiego dowiedzieć. Jak ktoś tego nie zrobił, to szanse, że zmieni zdanie albo zakończy pseudohodowlę po moich kazaniach czy niewygodnych pytaniach są bliskie zera - a szkoda moich nerwów, jak i tego, żeby ktoś potem rozpowiadał, że jestem stuknięta. Jak miałam nastoletni okres buntu to i owszem miałam wywalone, czy nawet mnie to bawiło - teraz widzę z tego więcej szkody niż pożytku.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='a_niusia']border to wcale nie jest taka terenowa ciota. nasz jeden kolega ma bordera tzn. to pies jego dziewczyny, bo jednak w naszym srodowisku zawodowym kroluja rasy "z definicji" terenowe, ale on bierze go na luzaka do roboty i temu psu sie to podoba. a staffik by tego wydolnosciowo nie wytrzymal, wiec w ogole nie ma co porownywac. [/QUOTE] I tu dochodzimy do różnicy między staffikami szołowymi, które mają budowę i kufę bliżej buldoga (nieraz o zgrozo zw skórną zakładką jak pekińczyk), i czasem przerastają wzorzec o 5-6 kilo, a liniami sportowymi jak np. ten pies [url]https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q71/s720x720/1240629_549940475055178_1938642644_n.jpg[/url] który z owego terenu wróciłby w podskokach. -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='gops'] Mój pies w domu również głównie śpi , możliwe że go rozpieściłam zwyczajnie bo na codzień ma przynajmniej 2 długie spacery z wybieganiem i do tego jest przyzwyczajony (jak zbliża się godzina spaceru pies nie odstępuje mnie na krok).[/QUOTE] A możliwe, bo ja zawsze przyzwyczajałam psy, że minimum 1-2 dni w tygodniu leżymy i nic nie robimy - z myślą zarówno o regeneracji fizycznej, jak i na wypadek okoliczności przyrody, które taki off wymuszą. [quote name='a_niusia']no to ok, mozecie trzymac staffiki za plotami, rzucac im pilke itd. jednak wiekszosc psow spacero potrzebuje. co wiecej...znam staffiki, ktore tez je bardzo lubia:smile:) ale spoko, pewnie to podroby:smile:))[/QUOTE] Nadinterpretujesz ;) Ja nigdzie nie napisałam, że staffiki nie lubią spacerów. Jak mają wybór spacer albo nicnierobienie to oczywiście, że cieszą się ze spaceru - ale już przeciąganie, boomer, itd. z tym spacerem zdecydowanie wygrywa. Zgadzam się, że większość psów (ras) spacerów potrzebuje na okrągło. Staffiki też w jakimś stopniu spacerów potrzebują, choćby po to, żeby zrobić jako taki socjal - po prostu, szczególnie w dorosłym wieku, mają tak, że mając te spacerki raz na jakiś czas są nie mniej szczęśliwe od psów, które chodzą na te spacerki codziennie, bo to nie jest ich ulubiona czy nawet niezbędna na co dzień aktywność. Na litość boską, skończcie, bo ja mam tyle do zrobienia dzisiaj, a nie mogę się oderwać :evil_lol: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='motyleqq']zrozumiałam punkt widzenia właścicieli TTB i oświadczam, że żałuję, że nasze plany adoptowania amstaffa skończyły się na kilku telefonach :evil_lol: (...) swoją drogą, Etna spędzała kiedyś czas na podwórku w taki sposób: najpierw się dużo dużo szarpali, a jak już miała język na wierzchu, to on szedł się zająć ogródkiem, a ona sobie łaziła albo leżała i memłała szarpak ;) i dobrze odnajdywała się w takiej rzeczywistości. teraz nie mają chyba czym się szarpać :evil_lol:[/QUOTE] Nie wiem czy z astami jest tak samo jak ze staffikami, bo przynajmniej po tych, które znam, widzę w zachowaniu, upodobaniach dużo więcej cech molosa czy wręcz owczarka; staffik jest w moim odczuciu dużo bardziej terierowaty ;) więc możliwe, że z astem takie rozrywki na posesji i spacer tylko od czasu do czasu by nie przeszedł. Bulle też nie wiem, bo to kosmici nawet wśród ttb ;) Większość psów odnalazłaby sie w takiej rzeczywistości jak opisujesz - pytanie jak Etna zachowywałaby się w mieście czy na spacerze po pół roku zabaw tylko na swoim terenie. Myślę, że niekoniecznie tak dobrze, jak przy regularnych spacerach. Staffik na 99% zachowywałby się tak samo ;) [quote name='a_niusia'] ale...srodowisko poza ogrodem to jest srodowisko DYNAMICZNE. koguty na naszym przydomowym polu siedza codziennie w roznych miejscach...a skad wiem? bo jak ide o 7 rano z psami, to wszystkie sa zawsze znalezione, kaczki sa albo nie a, dzis znalazlysmy slady dzikow, wczoraj spotkalysmy sarny. dzis na plazy, na ktorej zawsze plywamy, byl wedkarz i trzeba bylo sie zachowac, jutro moze beda wiewiorki itd. spotykamy tez nowych ludzi: bachory, babcie z balkonikiem, deskorolkarzy, co halasuja itd itp. to wszystko dla psow jest stymulujace, a eksploracja terenu bynajmniej nie polega na lizaniu sikow.[/QUOTE] Tyle, że staffik ma na to dynamiczne środowisko dość mocno wywalone ;) moje psy te wszystkie sarny, ptaszki, wędkarzy, dzieci, staruszków, itd. traktują na zasadzie - o, idzie coś, mama w co się teraz pobawimy? Albo w ogóle bez wstawki "idzie coś" ;) I zauważyłam, że staffik ma tak skonstruowaną psychikę, że pomijając inne psy (co jest tematem rzeką) w kwestii ludzi i miejsc potrzebuje naprawdę minimum socjalu, żeby nie było z nim później problemów. Po socjalu jaki wystarcza staffikowi, maliniak nadawałby się chyba do uśpienia :evil_lol: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='gops']Ale jeśli staffikowi nie zapewnisz odpowiedniej dawki ruchu (ruch to nie koniecznie spacerowanie) to masz naprawdę upierdliwego psa w domu i to również jest aktywna rasa z tym że wymaga innego ruchu . [/QUOTE] U mnie to działa inaczej, bo spory nacisk włożyłam w to, żeby psy wiedziały, że w domu się odpoczywa, a nie świruje, chyba że osobiście zarządzę zabawę w domu. Natomiast po kilku dniach bez aktywności trudniej je opanować na spacerze, szczególnie jeśli idzie się gdzieś dalej albo jedzie autem, bo są nabuzowane i chcą już już już już już. Przyznam się do strasznej rzeczy; jak w zeszłym tygodniu leżałam z grypą, to moje psy przez 6 dni nie miały spaceru innego niż wc :evil_lol: wszyscy żywi, chata cała, nie było problemów; dopiero jak po tej przerwie jechaliśmy na działkę, to Cycuś tak ćwierkał z radości, że prawie ogłuchłam. A wiem, że są psy, które przez taki okres bezczynności dostałyby świra - chociaż nie wiem, czy to kwestia rasy, czy wychowania psa. [quote name='Szura'] Inna sprawa, że jeżeli niezależnie od wielkości posesji ktoś twierdzi, że dla psa to niestymulujące i psu potrzeba nowych miejsc do wąchania, to mnie bardzo ciekawi, kto codziennie chodzi do innego parku czy lasu? Bo z moimi psami chodzę do dwóch non stop, no czaaasem się zdarzy do innego, ale to rzadkość.[/QUOTE] Też mnie to intryguje, bo mimo mieszkania na zadupiu też mam pewną ograniczoną pulę miejsc, gdzie mogę iść z psami na luźny spacer, a one doskonale wiedzą (i staffiki, i poprzednie psy), że wczoraj czy 3-4 dni temu tu były i zachowują się inaczej niż w nowym terenie. Dopiero jak nie były w jakimś miejscu dość długo, traktują go jak obcy. I średnio sobie wyobrażam jeżdżenie dzień w dzień autem po całym powiecie na spacery, żeby psom zapewniać eksplorowanie coraz to nowych terenów, więc może i dobrze, że nie mam gończych czy wyżłów ;) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='a_niusia']no ja to dosyc czesto bawie sie z psami w ogrodzie, ale nie wyobrazam sobie zycia bez porzadnego spaceru. coz...dobor rasy do trybu zycia. nie wyobrazam sobie spedzania calego zycia na wlasnej posesji, moje psy tez nie:)) nie na darmo mam rase dla ludzi aktywnych. tacy jesesmy, takich psow potrzebujemy.[/QUOTE] Ze staffikami da się jak najbardziej iść na spacer i w pola, i w lasy - one pójdą wszędzie, gdzie zadecydowało kierownictwo ;) tylko to nie jest to, co je najbardziej rajcuje czy jest im codziennie niezbędne. Osobiście przeszkadza mi w nich trochę to, że niespecjalnie chcą ani mogą np. wychodzić na 2-3-godzinne spacery w środku zimy. Do tej pory robiłam przerwę w bieganiu na zimę, w tym roku nie chcę, i zastanawiam się, czy w ogóle będę miała z kim tak biegać ;) Dlatego rozważam poszukanie w okolicy kogoś, kto chciałby mi udostępniać do tego jakiegoś haszczaka ;) bo na własnego nie-staffika konkretnie do takiej aktywności póki co nie widzę warunków. [quote name='Czekunia'] W związku z pogrubionym nie jestem w stanie odpisać na resztę posta:evil_lol:[/QUOTE] I nie pytaj skąd jej się to wzięło, bo nie wiem - misja jest zawsze ta sama, rozwalić płotek, wleźć do warzywnika, zesrać się w ogórki (są zwykle na środku) i wrócić. Jak akurat wyjdę z chaty i złapię na gorącym uczynku, jeszcze bezczelnie srając patrzy mi w oczy :evil_lol: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
Miałam "owczarkowatą" sukę, więc wiem, o czym mówisz ;) Ją kręciły spacery, nowe miejsca, robienie sztuczek i aport. Wszystko to, co moje staffiki jara średnio, albo w ogóle ani grzeje, ani ziębi. Owszem, przeciągała się sznurem, ale ona nie traktowała tego tak lekko jak staffiki, że walka dla zabawy - dla niej to była całkiem poważna walka o zasoby, i widać było, że jej żyłka pierdząca od tego pulsuje dużo bardziej niż staffikowi. Miała przy tym nawet odpały, że puszczała sznurek i przekierowywała frustrację na psa, z którym się przeciągała, żeby dać mu wciery - u staffików (przynajmniej moich mieszkających ze sobą) to się nie zdarza, bo im nie chodzi o walkę z psem, tylko bardziej z przedmiotem ;) i nie nakręcają się przy tym agresywnie na psa, z którym się przeciągają, tylko na sam szarpak. Różnica jest też taka, że większość "owczarkowatych" używa inteligencji, żeby nauczyć się nowej sztuczki i ucieszyć panią (ja przy nauce nowych trików wręcz widziałam, jak Barył mocno stara się odczytać czego oczekuję i zrobić to jak najlepiej), natomiast staffiki (i chyba ogólnie terriery) myślą bardziej w trybie, jak by tu mamusię wycyckać, i żeby był fun ;) ale one nie robią tego na zasadzie olewki jak np. północniaki - to bardziej takie specyficzne "poczucie humoru". -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='Czekunia']z kolei jeśli zostawię psy na podwórku same to będą ślęczeć pod drzwiami domu i jojczyć o wpuszczenie, bo w samotności podwórko nie jest fajne:eviltong:. [/QUOTE] Ze staffikami to samo, więc to wcale nie jest tak łatwo, że mam staffiki i działkę/posesję, i psy sie same wybiegują, a ja pierdzę w fotel. Honey zostawiona sama na podwórku albo się opala, albo jojczy o wpuszczenie, albo próbuje rozwalić płotek od ogródka warzywnego, żeby zesrać się w ogórki, a Cycuś albo beczy pod drzwiami, albo wisi na boomerze, albo próbuje przynosić mi do domu opony i pniaki, z którymi nie zawsze mieści się w drzwiach :evil_lol: Więc to nie jest tak, że kupuje się staffikom hektary i voila, jeszcze trzeba na tych hektarach uprawiać aktywność fizyczną ;) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
Kurde, mam wrażenie, że tylko właściciele staffików tak naprawdę łapią, czemu do takiego psa mega przydaje się działka/podwórko, i niekoniecznie równie fajnie czy lepiej jest robić to samo z psem w parku, lesie czy na łące... I czemu ich właściciele ani same psy nie pałają zachwytem nad spacerami, które dla przeciętnego owczarka, psa myśliwskiego czy nawet kundelka są mega ważne ;) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
U mnie dwie biedry są przy jednej ulicy praktycznie, tylko z 500 m od siebie :cool3: Dodatkowo tuż obok jednej jest Lidl, a tuż obok drugiej Tesco i inny duży market :cool1: W ogóle gdyby ktoś chciał zwiedzać Maków, to polecam jako główną ciekawostkę właśnie te wszystkie supermarkety, bo nigdzie nie widziałam takiego stężenia tego typu sklepów - nie mamy nawet 10 tys. mieszkańców, a są dwie Biedronki, Lidl, Tesco, MarcPol, PoloMarket i jeszcze parę innych ;) wszystko na kupie... A co do ogólnej dyskusji, zaczyna mnie trochę śmieszyć ten wielki dogo wyścig szczurów, co kto robi ze swoim psem. Czasem mam wrażenie, że niektórzy już nawet nie patrzą, co kręci ich psa, tylko co będzie ładnie wyglądało napisane na dogo, kto jest bardziej profesjonalny, kto robi z psem więcej różnych rzeczy, ile kto jest z psem na zewnątrz/poza posesją... Nie wiem, po cholerę nakręcacie taką chorą atmosferkę. Dla mnie najważniejsze jest patrzenie na swojego psa, to co lubi i sprawia mu przyjemność, i go "spełnia", z uwzględnieniem predyspozycji rasowych. Ja mam rasę, która została stworzona do walki. Nie do eksplorowania terenu czy robienia wszystkiego na gwizdek właściciela, tylko właśnie do walki. I obserwując swoje psy, widzę że dokładnie to najbardziej lubią robić. Najlepsza rozrywka Cyca, do której nie trzeba go zachęcać, to właśnie walka - czy to w postaci przeciągania sznura/szarpaka ze mną albo Honey (mogłabym napisać tug of war, bardziej szpanersko brzmi :cool3:), czy dyndania na oponie/szarpaku/gałęzi, czy kotłowania się z boomer ballem. On lubi piłkę, lubi ją poaportować, ale jak widzi szarpak, oponę czy boomer, to piłka przestaje istnieć. Eksplorowanie terenu zdarza mu się na spacerze tylko z nudów, kiedy nie ma piłki, boomera, szarpaka. Ja zwyczajnie widzę, że on robi to kompletnie bez przekonania, bo nie ma co ze sobą zrobić. I ta wielce niezbędna eksploracja terenu kończy się natychmiast, kiedy znajduje np. dyndającą z krzaka nadłamaną gałąź, na której może powisieć. A jak wie, że mam ze sobą w torbie jakiekolwiek zabawki, to w ogóle co wąchnie dwa krzaki, przybiega do mnie i zagląda mi w oczy, kiedy będziemy się już bawić, bo jego ten wielki wspaniały świat jakoś specjalnie nie interesuje. Już nie raz miłośnicy ras innych niż TTB dawali tu do zrozumienia, że staffiki mają tępe rozrywki :evil_lol: ale to są chyba osoby, które nigdy nie widziały staffika przy przeciąganiu czy boomerze. Tam pies cały czas myśli. To nie jest tępe ciągnięcie bezmózga czy gryzienie boomera. Ja sama byłam w szoku, kiedy zobaczyłam, ile te psy wkładają w to kombinowania i strategii. Moje psy przy przeciągania potrafią przewlec rywala w miejsce, gdzie wiedzą, że mogą zaprzeć się lepiej nogami; wleźć wyżej, żeby mieć przewagę i ciągnąć pod innym kątem; kręcić drugim psem czy mną dookoła, żeby go zmęczyć, czy poplątać; szarpnąć pod takim kątem, żeby wykręcić mi łokieć albo zepsuć chwyt drugiemu psu. Na boomerze jest to samo - też miliard pozycji, orient po podwórku, żeby boomer nie wleciał w krzaki, strategii trzymania i blokowania go, żebym nie mogła go odkopnąć... Od kopania z Cycem boomera skoczył mi skill footballowy :eviltong: bo on po każdym moim ruchu nogi już wie, w którą stronę zamierzam kopnąć piłkę i mi to blokuje - muszę wymyślać coraz to nowe zwody, które on i tak max. po kilku razach rozpracowuje. I teraz wyobraźcie sobie, że ja zabieram takiego psa codziennie na długie spacery po lesie/parku/osiedlu, bo to rzekomo naturalna potrzeba każdego psa. No to moje psy nie są psami, bo je to nudzi. One po dwóch godzinach łażenia po łące czy lesie, nawet w połączeniu z przywołaniami i sztuczkami, nie są zmęczone ani fizycznie, ani psychicznie. Po 40 minutach intensywnej jazdy z boomerem czy szarpakiem są bardziej zjechane i fizycznie, i psychicznie. I robiąc to są o wiele szczęśliwsze niż na jakimkolwiek spacerze. I teraz pytanie, czy ja do wyżej wymienionych rozrywek muszę wychodzić z posesji czy działki? Moje psy mogą robić to wszystko nawet w próżni kosmicznej, bo jest im wszystko jedno gdzie są. Dla nich liczy się co robią i z kim. Na działce mam pewność, że boomer nie wyleci mi do rzeki/doła/na ulicę; że przy przeciąganiu nie przybiegnie się dołączyć spasiony labradorek i nie wywoła bójki; nie muszę się narażać na komentarze (i nie tylko), że szkolę psy do walk. Motyleqq pisała, że jej by było wszystko jedno, czy ktoś komentuje. Tak się fajnie mówi w teorii. I co innego, kiedy po prostu idziesz z TTB przez osiedle, a co innego, kiedy Twoje psy w miejscu publicznym z dzikim rykiem przeciągają się sznurem, wiszą na szarpaku albo rzucają się na boomer. Komentarze to pikuś - poczytaj na amstaffowym forum, że zdarza się, że do takich zabaw przyjeżdża SM czy policja. I jak mają podobną mentalność co większość moherowych czytelników Faktu, to nie wytłumaczysz, że to nie szkolenie do walki i wyrabianie agresji, tylko zabawa. Jaki ja mam interes bawić się w to w parku czy na osiedlu? Żeby pochwalić się ludziom na dogo, że jestem z psami 2 godziny dziennie w terenie? Przy tym wszystkim - to sie są jedyne rozrywki moich psów, wręcz przeciwnie. 3 razy w tygodniu biegają ze mną po godzinie, tylko i wyłącznie dla zmęczenia fizycznego i poprawienia wydolności, kondycji, bo szczerze, bieganie ich kompletnie nie rajcuje; zwłaszcza Cyca - ale jemu jest najbardziej potrzebne, żeby poprawiać wydolność oddechową i krążeniową, żeby lepiej znosił upały. Cyc czasem ciąga trochę na sledach - też dla wysiłku fizycznego. Trochę aportują - tak dla urozmaicenia, bo nie jest to ich ulubiona rozrywka. No, Cycusia dość mocno rajcuje aport z wody, bo tam dochodzi element "walki" z prądem albo falami, i to uruchamia mu tryb bojowy ;) Honey ma dość silne instynkty terierowe, z uwagi na linie z jakich pochodzi - oczka jej się świecą do ganiania małych zwierzątek, toteż lubi sobie poganiać za szmatą na sznurku (tu też mogę napisać flirtpole, żeby było bardziej profesjonalnie :evil_lol:). Cycuś też pobiega, ale nie z takim szałem jak ona. Sztuczki jakieś też porobią, ale tylko z nadziei na smaczek, bo sztuczki dla sztuczek ich kompletnie nie rajcują, czym różnią się o 180 stopni od mojego poprzedniego psa, który miał w sobie sporo z owczarka. Do tego dojdzie jeszcze latanie po rampie, też głównie dla formy fizycznej - oczywiście na działce, bo nie widzę sensu wozić rampy na pole, żeby chwalić się ludziom na dogo, że pracuję z pieskami w terenie :diabloti: Żeby nie było, na spacery eksploracyjne też co jakiś czas chodzimy, ale serio, to są spacery dla mnie, bo lubię się poszwędać, posłuchać muzyki na słuchawkach na łonie przyrody - a nie dla moich psów, bo one 100 razy wolałyby w tym czasie być na działce i szarpać sznurek ;) Do miasta też chodzą, ale tylko po to, żeby umiały się w takich warunkach zachować i w sumie po okresie socjalizacji wystarcza im to raz na xx czasu. To nie maliny, które po tygodniu bez wychodzenia z podwórka dziczeją. Tym kilometrowym wywodem zmierzam do tego, że nie, spacery poza posesję i eksplorowanie terenu wcale nie muszą być podstawową potrzebą psa, szczególnie niektórych ras nakierowanych na zgoła inne rozrywki. I nie, przy niektórych psach/rasach wg mnie nie trzeba wychodzić codziennie (czy nawet co kilka dni) z posesji, żeby zaspokoić ich potrzeby ruchowe i psychiczne. Ale nie zgodzę się przy tym, że to psy dla mało aktywnej babci, jak napisała aniusia, bo nie trzeba wychodzić z nimi z podwórka. 40 min flirtpole i pół godziny przeciągania szarpakiem z dwoma staffikami i człowiek jest mokry jak szmata do podłogi. Jakoś nie wyobrażam sobie w tej roli mojej babci ;) A czy coś jest nudne, ambitne, etc. to już kwestia gustu. -
To trochę chamskie ze strony rodziców, że zgodzili się na szczeniaka, a teraz robią dym o kałuże. Proste i logiczne, że szczeniakowi jakiś czas zajmuje nauka czystości, i nie wytrzyma od razu 6 czy 8 godzin, kiedy jesteś w szkole. Ja miałam w sumie jako dziecko podobną sytuację z psem - ojciec, z którym mieszkałam zgodził się na psa i jak byłam w szkole, to go wyprowadził, ale problem był taki, że ojciec jakieś 10-15 dni w miesiącu był poza domem, a nikt inny z rodziny przy moim psie palcem nie kiwnął. Jak szłam do szkoły i nie było komu go wyprowadzić, pies zostawał zamknięty w moim pokoju - miałam zwinięty dywan, pochowane rzeczy, które mógł pogryźć, i rozłożone gazety. Jakoś poszło ;) Matka zawsze powinna mniej się czepiać, jak pies będzie lał tylko w Twoim pokoju, w którym po powrocie ze szkoły sama posprzątasz, niż jak pod Twoją nieobecność zostawia po całym domu kałuże, które ona musi ścierać. Pochowaj to co pies może pogryźć, meble i kable spryskaj środkiem odstraszającym od gryzienia, na połowie pokoju zostaw psu posłanie i zabawki, drugą połowę wyłóż podkładami do sikania, i powinno być ok. 5-6 miesięczny pies powinien już dawać radę wytrzymać te 6-7 godzin lekcyjnych bez sikania (chyba, że masz jeszcze dojazdy).
-
Tylko nikt nie bierze pod uwagę drugiej strony medalu - jak w okolicach leśnych namnoży się duża populacja wolnożyjących kotów, o które nikt nie dba na zasadzie ograniczania rozmnażania, to te koty mogą wyrządzać poważne szkody w populacji leśnych zwierząt, choćby pustoszyć całe lęgi zagrożonych gatunków ptaków, zjadając pisklęta z gniazd, wyżerając jajka. Kotków żal, ale ptaszków już nie? Jak jest taka sytuacja, to z kotami coś trzeba zrobić. Wyłapywanie dzikich kotów nie ma sensu, ciężko o oswojenie, adopcję, rzadko w ogóle przeżywają schroniskowe warunku. Strzelać z tego co wiem też już nie wolno. To trochę podbramkowa sytuacja. Nie mówię tu oczywiście o zwyrolach, którzy szczują psami czyjeś koty w zabudowanym terenie, tylko o zdziczałych kotach, które łażą po lesie.
-
Ofik bardzo ładny chłopak, chyba mój ulubieniec :) Mimo że ja przez bullki lubię tricolory :) Gratulacje :)
-
[quote name='Gdarin']Poza terenem nieruchomości to spółdzielnia nie ma nic do gadania. Co najwyżej mogą coś ustalić na terenie nieruchomości, pod waunkiem, że nie jest sprzeczne z innymi prawami.[/QUOTE] Z tego co rozumiem, chodzi o tereny wokół domów (tudzież klatkę schodową), które to tereny do spółdzielni należą.
-
I cycki na dziś, dzień 38 :nerwy: [IMG]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/941815_612866985421674_712639533_n.jpg[/IMG]
-
Boże, wszystkie kotki mają urocze miny typowe dla kociąt, ciekawskie i sympatyczne, tylko Carla wygląda jakby nie wzięła leków i widziała smoka wawelskiego na suficie :D
-
[quote name='Beatrx']wiesz, na dobrą sprawę to nigdzie napisane nie jest, że kaganiec ma się na psim ryju znajdować a smycz ma trzymać właściciel w ręku:diabloti:[/QUOTE] Przepisy mojej spółdzielni mieszkaniowej głoszą, że każdy pies może być wyprowadzany poza teren nieruchomości na smyczy oraz musi POSIADAĆ kaganiec :) Moje posiadają, każdy ma swój własny - w pudełku na szafie :evil_lol: W sumie na smyczy też MOŻE być wyprowadzany, a nie musi :evil_lol:
-
[quote name='Vectra']Brydzie , to na jakiś maraton muszę wysłać - w tym będzie doskonała to się nie nakręca i nie męczy :evil_lol: podziwiam ją za kondychę , przecież to młode jest Emila to więcej uzipuje się emocjami[/QUOTE] To u mnie Honey jest Brydzią i Rogerem w jednym, a Cycek Emilą :evil_lol: [quote name='asiak_kasia']Pani mama sędziny to dawała wykład, że wzorzec opisuje psa "przecietniaka", a zdjecia to juz w ogole obraza majestatu, bo teraz to kazdy sobie przyjdzie i zdjecia robi, a nie pomyśli, że pies może źle wyjść itd w ten deseń :diabloti: Pan Profesor był wybitnym biologiem i opowiadał, że psy pracujące to mieszkają w budach na 40cm słupkach (w sensie zaprzegowce) a nie śpią na kanapach i on wątpi w sens takich wystaw, bo te psy z kanap to by sobie nie poradzi w naturalnym środowisku. Człowiek od razu mądrzejszy i się za doktorata brac może :evil_lol: ogólnie przerost formy nad trescia, nadęcie i postawa na dogo canario (Karolinka wie o co chodzi :diabloti:) dość niesympatyczni byli i zostawili po sobie syf-kubeczki po kawie, serwetki itd. :eviltong:[/QUOTE] Wiem o czym mówisz, ja od przebywania z lekko połową wyższych sfer polskiej kynologii mam wysypkę i duszności :evil_lol:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='N&N'] Dzisiaj znowu biegałam. Pies ma dość. Ewidentnie nudzi go lecenie równym tempem po prostej. Szturcha łydkę z niemą prośbą "no weź przestań". Wolałby się pobawić niż latać tak bez sensu (no bo co to za sens dla psa spalanie kalorii PAŃCI :razz:). Ja mam jasno określone poglądy na stado. Na MOJE stado (inni mogą mieć jak chcą). Planuję 2 góra 3 sztuki. W bloku. W domku jednorodzinnym piąteczka to mój maks. :-) Nigdy nie miałam więcej niż jednego psa na raz, więc trudno obiektywnie ocenić. Być może tworzyłabym zgodne, pełne harmonii stado? :razz: Albo poległabym na dwóch sztukach :eviltong: Wyjdzie w realu. :diabloti:[/QUOTE] Jakbym widziała swoje początki biegania z psami :evil_lol: w sumie jak biegam po lesie, to jest jeszcze miarowo, ale jak robiłam kółeczka na stadionie, to Cycusia ciągle "ściągało" na okrążeniu w miejscu, gdzie było wyjście z bieżni :diabloti: A to uważaj, bo posiadanie dwójki psów uzależnia ;) od momentu kiedy pierwszy raz miałam dwa psy (jakiś 2001 rok), posiadanie jednego wydaje mi się uboższe o masę rzeczy. [quote name='a_niusia']ja mam przede wszystkim taki poglad, ze zycie z psem ma byc przyjemne, wiec nie wyobrazam sobie miec ciagle oczu dookola glowy "czy sie nie zlapia" czy "ktoras sie nie rzuci". dla psow taka skonstruowana sztucznie grupa nie jest wcale naturalna i dlatego trzeba im pomoc w budowaniu wlasciwych relacji.[/QUOTE] A to jest bardzo częsty błąd, i niestety na dogo też można sobie poczytać takie "światłe" rady, żeby zostawić pieski w spokoju, niech się same dogadają; pies i suka się nie pogryzą, dorosły pies nie dziabnie szczeniaka, itd. itp. Rzadko jest tak, że kilka psów w domu jest rzeczywiście grupą rodzinną (wtedy jakoś łatwiej to zwykle idzie), i tak naprawdę one nie mają powodu same z siebie się uwielbiać, czy nawet tolerować. A już zostawianie dogadania się między sobą rasom, które w przeszłości były selekcjonowane do walk jest totalnie bezmyślne (a są i takie pomysły). I niestety z takimi psami życie bardzo często polega uważaniu, żeby psy się nie złapały (szczególnie przy zabawie czy innych emocjonujących zajęciach), ale idzie przywyknąć ;) z każdą rasą trzeba na coś uważać. -
Ja to jestem ciekawa jak Clay i Cycuś by się polubili :evil_lol: Cyc jest teraz na etapie, że psy w 99% przypadków zlewa, unika kontaktu; ew. jak wchodzą mu w boomer czy w paradę to pogoni, a tak - ma swój świat ;)