Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='A&L'] Ja jestem mięsożerna i nie wyobrażam sobie nie być, nie jeść mięsa, o nabiale nie wspomnę. Są natomiast rzeczy, których nie tknę. Mój dziadek hoduje króliki no i oczywiście u dziadków to jest największy rarytas, a ja w życiu nie zjadłabym tego, co parę chwil wcześniej głaskałam. Odwiedzam te króliki, zanoszę im żarcie, jak są małe, to już w ogóle patrzę i titam, bo takie to to suodkie :loveu: no i nie zjadłabym królika od dziadka. Myślę, że z innego źródła już tak. Dziwne to może, ale tak mam, po prostu mnie obrzydza, jak widzę w lodówce to mięso.[/QUOTE] Królik akurat jest najobrzydliwszym mięsem na ziemi, zaraz po baraninie, więc nic nie tracisz :evil_lol: Mnie nawet od Cycowego suchego Troveta na króliku cofało na metr po otwarciu worka :p
  2. [quote name='Vectra']mnie już tylko tricolor usatysfakcjonuje :grins:[/QUOTE] Mnie by usatysfakcjonował tricolorek, ale minibull :loveu: Swoją drogą intrygują mnie trochę przyczyna nieuznawania w sbt tricolorów. Żadne schorzenia się z tym nie wiążą; jedyne powody o jakich słyszałam, to że to rzekomo dominujący gen i zrobiłoby się go za dużo w populacji :p Btw już sobie wyobrażam, jak prowadzam po swojej wsi staffika czarnego podpalanego, i dla odmiany słyszę komentarze o szczeniaku/karłowatym rottweilerze, a nie amstaffie :loveu:
  3. Ja po tej babeszjozie na tyle straciłam zaufanie do środków na kleszcze, że czy coś jest zakropione, czy ma obrożę, czy w ogóle nic, i tak minimum raz dziennie jest "trzepane", więc stwierdziłam, że oszczędzę portfelowi comiesięcznego golenia, a psom trucia ;) skoro i tak dłubię w nich jak Kopciuszek w grochu ;) No ale tak jak mówię, ja mam nieduże, krótkowłose psy, na których od razu wszystko widać. Przy dużych włochatych bym się tak nie odważyła.
  4. Sunia jest śliczna, taka haszczakowata trochę, a jak przy tym wyglądzie niekłopotliwa w zachowaniu, to mogłaby szybko znaleźć dom... Dobrze ustawione leki do podawania to nie koniec świata; większy problem jest z psami, które są agresywne, niszczą w domu, itd. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze i można było ogłaszać ją do adopcji. I widzę, że klinika SGGW działa równie sprawnie co dziekanat :diabloti:
  5. A ja już nie kropię niczym... Miałam babeszjozę po Fiprexie, wbite spasione kleszcze po Frontline, to samo przy obroży Kiltix. Jedyne co u nas działało, to Preventic, ale teraz mam dwa psy, które gryzą się przy zabawie, suka ciąga psa za obrożę i boję się, żeby się nie potruły. W sezonie po prostu jest codziennie skubanie, a na wycieczki do lasu ludzkie repelenty typu Off czy Autan, ew. jakieś psie ziołowe odstraszacze. Tyle, że ja mam krótkowłose psy i kleszcza bardzo łatwo wyczaić - przy haszczaku albo ciemnym flacie to już nie taka prosta sprawa :(
  6. Głównie do merytorycznego przygotowania do rozmów z weterynarzami :evil_lol:
  7. Miałam kiedyś tą: [url]http://animalion.pl/nasz-pies-sie-starzeje-yvonne-kejcz-p-171.html[/url] ale mnie jakoś nie zachwyciła. Nie dowiedziałam się prawie nic nowego. Za to "Przedłuż życie swojemu psu" przydała mi się wiele razy.
  8. To ja proponuję tylko przeczytać jeszcze raz, ze zrozumieniem. Pod jadłospisem jest wyraźnie napisane, że pod uogólnieniem "kości drobiowe" kryją się nie tylko wydumane przez Ciebie kadłuby z kurczaka, ale wszelkie elementy z kurczaka, indyka, gęsi, kaczki, królika; na pewno nie same kości. Jak ktoś ma swojskie kurczaki, to cała kwestia hormonów i antybiotyków odpada. Wątróbki nie widzę sensu podawać raz w tygodniu, bo w niej gromadzą się wszelkie toksyny z organizmu... Dziwne, że proponujesz ją tak często, skoro przerażają cię hormony i antybiotyki w kurczaku w ogóle. Osobiście wolę dać rzadziej wątróbkę, częściej tran. Nerki to samo - kiepska wartość odżywcza, sporo toksyn. Śledziony i płuca to też ochłapy, płuca powodują często biegunkę; też zbierają się w nich wszystkie zanieczyszczenia z powietrza (pyły z obory/chlewni, spaliny, jeśli zwierzak żył blisko ruchliwej ulicy). Żołądki i serca z tego wszystkiego są najbardziej wartościowe, i jak najbardziej w jadłospisie są (mam zaznaczyć na kolorowo jak w przedszkolu?). Co do nabiału i proporcji kości/mięso w diecie - są różne szkoły, każdy musi dobrać do swojego psa. Jedni nie podają nabiału wcale, inni dużo; jedni liczą 50-70% kości mięsnych, inni 20-40. Suplementy też są, ale jak ktoś nie umie czytać, to i tak nie zauważy. No chyba że proponujesz doładować tu jakiś Can-Vit, bo pewnie wapnia za mało :diabloti:
  9. [url]http://www.gophoto.it/view.php?i=https://scontent-b-mxp.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/625452_437922886250942_1960661443_n.jpg#.Umd5pBB4qWY[/url] Zu jest tu jedynym psem z inteligentną miną :D ale i jako jedyna nie jest terierem :evil_lol: Pamiętam jej "znajomość" z Cycem nad morzem - Cyc, jak odkrył, że ten piesek go nie lubi, stracił zainteresowanie; jednakże Cycuś w fazie "spacer/grill, człowieki, pieski, zabawa, biegam, biegam, biegam" często gęsto zapominał gdzie sięga zuzankowa strefa prywatna i w swoim "biegam biegam biegam" ją naruszał :evil_lol: Zuzanka spinała się od stóp do głów z oburzenia, a Cycuś był tylko zaskoczony "o, tu jest ten piesek co mnie nie lubi; to ja sobie biegam, biegam, biegam w inną stronę" :evil_lol:
  10. [quote name='A&L']Ogólnie się zgadzam, tylko jeden z tych psów, to ON z pseudo i nie ma z nim żadnych problemów. Ogólnie oni zawsze mieli psy z pseudo, zazwyczaj ONki, albo bernardyny. Wszystkie od lat żywione w taki sposób i z żadnym nigdy nie było problemów na tle żywieniowym. Mnie to dziwi bo o ile kundle faktycznie są z reguły bardziej wytrzymałe i więcej są w stanie znieść, to psy z pseudo wiadomo jakim cieszą się zdrowiem. Ja mam żywy przykład w domu :roll:[/QUOTE] ONki też mnie nie dziwią, bo te "wilczury" bez rodo są zwykle o wiele zdrowsze niż wystawowe owczarki z dupą przy ziemi... I mam wrażenie, że przy wielu wymagających rasach, które są hodowane w pseudo od wielu pokoleń zachodzi to samo zjawisko, co przy wiejskich kundelkach. Jak warunki od tych x pokoleń mają ciężkie, to tylko te odporniejsze to przeżywają i dają radę mieć młode. Na eksterier i psychikę nikt tam ich nie selekcjonuje; wychodzi takie wtórne prawo dżungli - liczy się, które psy przeżyją w kojcu na resztkach i Puffi z Biedry, i jeszcze dadzą radę na tym wychować miot. ONki i benki są w Polsce bezpapierowe od wielu lat. Westy niekoniecznie; często psy z rodo dopiero trafiają do pseudo, dlatego u nich tego zjawiska nie widać.
  11. Naprawdę jakiś pech Was prześladuje... A jak Sara się trzyma?
  12. To zamieszczę może tu na wątku, może ktoś jeszcze skorzysta. Przeklejam swój post ze staffikowego forum, bo tam trzeba się logować, żeby czytać, a nie każdemu będzie się chciało ;) To jadłospis na którym odchowywałam Cyca ;) [QUOTE]Nasz jadłospis na 17 dni: * w ciągu dnia kości drobiowe, wieczorem całe jajko * rano kości drobiowe do woli, wieczorem kefir * rano twaróg plus całe jajko i łyżeczka tranu; wieczorem kości drobiowe do woli * rano kość cielęca/wieprzowa (najpierw mielona, potem do obgryzania); wieczorem papka warzywna z jogurtem i łyżeczką oleju z pestek winogron * rano papka warzywna z odrobiną śmietany i żołądkami indyczymi oraz po łyżeczce tranu i oleju z pestek winogron; wieczorem kości drobiowe do woli * rano kości drobiowe do woli; wieczorem kefir z łyżką miodu * rano kości drobiowe do woli; wieczorem papka warzywna z jogurtem, łyżeczką oleju i łyżką płatków owsianych * w ciągu dnia kości drobiowe do woli, wieczorem łyżka miodu z otrębami * rano i wieczorem papka warzywna z wątróbką drobiową lub wołową, i łyżeczką oleju * rano kości drobiowe do woli; wieczorem kefir z łyżeczką tranu * kości wieprzowe, wołowe, cielęce - zmiksowane lub w całości (potem) * surowa lub gotowana ryba, cała lub filet * rano duży jogurt, po południu kości drobiowe do woli * rano serce wołowe do woli, wieczorem kość wieprzowa, wołowa, cielęca z małą ilością mięsa * rano i wieczorem żwacze, ew. żołądki drobiowe + rumen tabs * rano kości drobiowe do woli; wieczorem papka warzywna ze śmietaną i łyżeczką tranu * twaróg z jajkiem, łyżką miodu i Algolithem; wieczorem kefir i kurza łapka na noc do gryzienia I tak w kółko do ok. roku; wtedy przeszliśmy na jadłospis dorosły. Pod kośćmi drobiowymi kryją się korpusy i skrzydełka kurze, kurze łapki, szyje, skrzydła i grzbiety z kaczki, gęsi, indyka; wszystkie części królika. Wszystkie elementy kostne u takiego malucha miksujemy, najlepiej idzie w tradycyjnej maszynce do mięsa na korbkę. Pierwsze elementy w całości podajemy ok. 10 tygodnia; wtedy można w całości podawać kurze łapki i szyjki, potem korpusy z kurczaka. Po skończeniu 3 miesięcy mój już spokojnie jadł sam wszystkie kości drobiowe, i ogony i mostki wieprzowe. Pod koniec 4 miesiąca radził sobie już ze wszystkim. Oczywiście zanim psiak nauczy się jeść całe kości, nie musisz mielić wszystkich wieprzowych i cielęcych - może co jakiś czas podać dużą kość cielęcą/wołową, której nie rozgryzie jako zabawkę i pracę dla szczęk. Spokojnie możesz karmić psa rosnącego do woli, dopóki nie zobaczysz, że tyje. Początkowo je niby niezbyt wiele, szczyt przypada na 6-9 miesięcy. Po roku tempo wzrostu maleje, i zapotrzebowanie się zmniejsza, choć mocno idzie w górę przy intensywniejszym treningu. Najtańsze kości drobiowe dobre dla malucha to porcje rosołowe z kurczaka, kurze łapki i grzbiety z indyka. Tanie, łatwo się mielą w maszynce, są na tyle miękkie, że 10-12 tygodniowy szczeniak już może je próbować jeść niemielone. Jako kości wołowe/wieprzowe/cielęce dla malucha mostki wieprzowe i cielęce - te też łatwo zmielić zwykłą kuchenną maszynką, bo już do takiej kości ze schabu trzeba mieć tzw. wilka - specjalna maszynkę do kości. Jogurty dajemy naturalne bez cukru - tanie i dobre są jogurty Bieluch o Piątnica (Danone i reszta są drogie, a to jedno i to samo, tu akurat więcej płacisz za firmę niż za jakość). Kefiry kupuję Krasnystaw (Danony i reszta patrz wyżej). Twaróg może być półtłusty z biedronki. Olej - najlepszy rybny, z łososia, ew. lniany. Tran dostaniesz w aptece - nie żaden smakowy dla dzieci czy w kapsułkach, tylko najzwyklejszy w płynie. Algolith - takie coś: [URL]http://www.krakvet.pl/beaphar-algolith-500g-p-1543.html[/URL] Co do papki warzywno owocowej. Najprościej robi się to tak, że idziesz do hurtowni owoców i warzyw, i bierzesz co Ci wpadnie w oko, poza cebulą, winogronami, ziemniakami, avocado. Z czosnkiem bardzo ostrożnie, na takiego pieska max. 1 ząbek miesięcznie, bo może się przytruć. Do papki świetnie sprawdza się marchewka, ogórki, cukinie, pomidory, jabłka, gruszki, czerwone buraki, banany... Ostrożnie z cytrusami, bo często uczulają; pietruszki i selera nie za dużo, bo są moczopędne ;) Wszystko to myjesz (nie obierasz), owoce południowe parzysz wrzątkiem bo wiadomo, że na tym jest chemia, po czym przepuszczasz przez jakąś machinę - albo przez dobry blender, albo przez sokowirówkę, i potem mieszasz sok z "wiórami". To wszystko porcjujesz sobie w foliowe śniadaniówki i mrozisz, i masz zapas papki na x tygodni [/QUOTE]
  13. [quote name='Bordiak']Polecam kundelki są mądre, wierne i kochające.[/QUOTE] Moje rasowce też dokładnie takie są :loveu: A tak jeszcze w temacie opisów ras w internetach i ich wartości... Dowiedziałam się ostatnio, że staffik to doskonały pies obronny (było w opisie podkreślone chyba z 5 razy), ale jest niezbyt posłuszny i nigdy nie wolno go na spacerze spuszczać ze smyczy :) Chroni też dzieci jak swoje własne szczenięta :cool3: nie wolno mu pozwalać wygrywać w przeciąganiu liny, bo nas zdominuje :-o a do tego to taka rasa, co puszcza bąki :cool3: Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
  14. [quote name='Vectra']no to świąt nie będzie :multi: to mi musisz dopłacić do szczeniaka :diabloti: bo jesteś moją koleżanką z dogo , fejsa , forum staffikowego , ringu wystawowego ... do tego piłaś ze mną coś , nawet kawę i spałaś z Terrierekiem :diabloti:[/QUOTE] Nie będzie niczego, ani świąt, ani jak zwykle sylwestra :eviltong: Ja w ogóle nie mam szczęścia do tej okazji, od x lat nie byłam na żadnym ani żadnego porządnego nie urządziłam; w ciągu ostatnich 6 sylwestrów największą imprezą była drętwa biba na dwie pary u mnie w domu... Reszta to siedzenie z tztem (eks) najdalej o 1 w nocy zakończone kłótnią, połączone z kiszeniem się z przerażoną Baryłą pod wanną lub pod choinką, a ostatni sylwester przeleżałam z grypą w łóżku :eviltong: w tym roku na sylwestra zaplanowane pływanie w g*wnach :diabloti: Spałam też z Franiem :cool3: więc wygląda na to, że muszę Ci oddać cały miot :diabloti: [quote name='katasza1']Ze ja tu dopiero trafilam! stafik to jedno z moich marzen ( niestety przy moim tzecie i obecnym psie stafik nie ma prawa bytu) i jezeli kiedys je spelnie to bedzie to wlasni taki jak Twoj cycus! Moj ulubiony kolor. kocham Twojego psa :loveu:[/QUOTE] To na błękita już zacznij odkładać, bo szczylek kosztuje kilka razy więcej niż inne kolory :razz: Jak pierwszy raz zetknęłam się z ceną, to kolana mi się zgięły :evil_lol: I może i jest ładny, ale u mnie się kolejny błękit już przez wiele lat nie pojawi, o ile w ogóle kiedykolwiek... I tak mieliśmy o tyle szczęścia, że nie trafiła nam się alopecja i inne kwiatki; błękity mają problemy skórne znacznie częściej niż inne umaszczenia, plus większość z nich jest brzydka jak nieszczęście, wskutek hodowli tylko na kolor.
  15. [quote name='Vectra'] moje staffiki wyssały tą wiedzę z mlekiem matki :diabloti: nie musze rzucać , stosować OE - po prostu - gwizd i są. ale dużo ludzi ma duży problem z odwoływalnością psów , raczej tych się temat tyczy. bo jak ktoś jest świadom tego , że to się uczy od zęba mlecznego ... to problemu nie ma. ale przecież szczeniaczek tak fajnie się słuchał , a potem przestał :grins: a ile osób , ręka w górę ;) przeżyło tak w wieku psa 6-9 miesięcy ... taką falę "buntu" ? a może nie przyjdę ? a jak fajnie się zwiewa , a jak pysznie sie gania dookoła ciebie .... o jak się fantastycznie wkurzasz drogi panie :evil_lol:[/QUOTE] Ja fazę buntu przeżyłam tylko ze swoim pierwszym psem, Baryłą :evil_lol: było STRASZNIE :evil_lol: Wszystkie kolejne uczyły się już od niej, że na wołanie przybiega się w podskokach ;) Staffiki w ogóle okresu buntu nie miały; one się niezmiennie cieszą, że ktoś je woła ;) Tzn. w przypadku Cyca tylko ja, bo wołanie innych lubi sobie ostentacyjnie poignorować. Honey się cieszy nawet jak wołają ją żule w parku :diabloti:
  16. Gaz pieprzowy jest dostępny bez pozwoleń już od 15-20 złotych. I tak naprawdę w tej sytuacji z powodzeniem by wystarczył - i pilnowanie swojego psa.
  17. [quote name='A&L'] Dodam jeszcze, że ona karmi swoje psy resztkami ze stołu, namoczonym chlebem i innymi takimi pysznościami ;) O dziwo psy wyglądają super. [/QUOTE] A ja już się przestałam dziwić, że psy, szczególnie kundelki made in wiocha, czego by nie jadły, wyglądają super; nierzadko lepiej od wychuchanych rasowców. Wieki selekcji w ciężkich warunkach robią swoje - jak psom od xxx pokoleń dawano na wsi do jedzenia byle co, to rozmnażały się tylko te, które były idealnie przystosowane do byle jakiego pożywienia. Genów nie przeskoczysz. Inna sprawa, że w gruncie rzeczy ekologiczne resztki żarcia w takiej wiejskiej chacie są sto razy zdrowszym żarciem dla psa niż większość przetworzonych drogich karm...
  18. Trzeba tylko brać pod uwagę, że przez cały ten czas, kiedy biedzimy się z kolejnymi pozytywnymi metodami pracy (które z założenia też wymagają czasu), a niepożądane zachowanie, szczególnie agresywne (samonagradzające) wciąż występuje, to cały ten okres to niepożądane zachowanie utrwalamy i może nam być trudniej zwalczyć je później nawet awersją (jak już się na nią zdecydujemy), niż gdybyśmy tej awersji użyli od razu. No ale od oceniania czy w danym wypadku warto się bawić w metody pozytywne, czy usadzić psa raz a porządnie na kolcach, są specjaliści z doświadczeniem widzący psa na żywo plus właściciel, a nie forumowe koło behawiorystów ;) Szybsze działanie metod awersyjnych jest też zaletą w momencie, kiedy dane zachowanie zagraża psu lub jego otoczeniu. Pewnie można opanować bardzo wiele przypadków agresji pozytywnie w ileś tam lat codziennej ciężkiej pracy, tyle że halo, czy chodzi o to, żeby dla ideologii bujać się tyle czasu z agresywnym, a więc potencjalnie niebezpiecznym psem?
  19. Ja jestem mega przeczulona na punkcie żywienia psów, po części dlatego, że mam alergika pokarmowego, i wprost się gotuję, jak ktoś rzuca moim psom jakiekolwiek żarcie bez pytania :roll: Dwóch poprzednich "teściowych" praktycznie nie odwiedzałam z psami, obecną i tak widuję raz na sto lat, więc mam święty spokój, a psami w razie czego zajmuje się moja rodzina.
  20. Tu też metodę trzeba dobrać do psa, bo żeby usadzić na wzór suki rozochoconego zabawą szczeniaka staffika, trzeba by nim pizgnąć dosłownie o ścianę ;) a krótka izolacja raz że daje sposobność opadnięcia emocji, dwa - nie powoduje samonagradzania w takiej sytuacji. Glebę staffik odbiera jako nagrodę - wooow, teraz to dopiero się bawimy :roll: żeby odebrał ją inaczej, trzeba by się nad nim dosłownie znęcać. Nie bardzo więc widzę sens tworzenia kolejnych obozów w stylu "szarpanie be, izolacja cacy" i "izolacja be, szarpanie cacy".
  21. Jeśli wszystkie sytuacje są prawdą, pies biega bez smyczy, kagańca i jakiejkolwiek opieki, były przypadki pogryzień ludzi, w tym dzieci, pogryziony został Twój własny pies (choć tu wina była i Twoja, bo zostawiłaś go bez opieki) - to ja nie bardzo wiem, na co chcesz jeszcze czekać. Co do samego faktu braku szczepień - możesz strzelić paszkwila do sanepidu i pewnie się sprawą zainteresują, tyle że wyegzekwowanie od właściciela szczepienia a zmuszenie go do odpowiedniej kontroli nad psem to dwie różne rzeczy. Jeśli faktycznie pies stwarza duże zagrożenie dla otoczenia, które jest ignorowane mimo zgłoszeń do odpowiednich służb, to osobiście chyba skorzystałabym ze sposobów z powodzeniem praktykowanych przez starsze pokolenia :evil_lol: co nie powinno być problemem, skoro pies biega bez żadnej opieki. Ale nie zachęcam do takowych, żeby nie było, bo na co niektóre jest paragraf :diabloti: Zastanawiam się tylko, czy owo zagrożenie nie jest wyolbrzymione - chyba za bardzo się jednak tego psa nie bałaś, skoro mimo świadomości, że taka bestia jak opisujesz grasuje pół dnia po okolicy, zostawiłaś swojego psa bez opieki poza domem.
  22. Nie wyobrażam sobie, jak ciężko musi być żegnać psa, który nie zdążył nawet dorosnąć :(
  23. A ja jeszcze dwie foty wykopałam - dekielek Halyny: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/profyl.jpg[/IMG] I dzisiejsze poranne przytulanie, które uchwyciłam telefonem ;) [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/tulanko.jpg[/IMG]
  24. Martens

    Barf

    [quote name='motyleqq']czemu do połowy ciąży, a nie do końca? pytam z ciekawości, bo u nas jeden kociak został uśpiony z powodu rozszczepienia podniebienia, być może można było temu zapobiec[/QUOTE] U psów po 33 dniu ciąży cewa nerwowa jest już zamknięta i jak wtedy jest rozszczep (nie zamknęła się do końca), to niestety już zostanie. Podawanie kwasu foliowego zmniejsza ryzyko wystąpienia rozszczepu podniebienia u psów o 50-75% - zależnie z czyich badań korzystasz ;) ale korelacja jest widoczna i nie jest to mało, biorąc pod uwagę, że przy braku owej suplementacji u buldożków czy bostonów nawet 17% szczyli rodzi się z rozszczepem. Przy podawaniu kwasu foliowego jest to kilka %. Tyle, że braki kwasu foliowego nie są jedyną przyczyną rozszczepów - jeśli u danego płodu rozszczep jest genetyczny, to żadna suplementacja suki nie pomoże.
  25. [quote name='motyleqq']ale promocja, biorę! :evil_lol:[/QUOTE] Bierz od razu dwa, makaron ze smalcem drogi nie jest :diabloti: A ludzie, nie wiem czy w Polsce, czy w ogóle, czy po prostu niektórzy, mają dziwne wrażenie, że jak kogoś znają, to czymkolwiek by się ich znajomy nie zajmował, zrobi im to za darmo, albo da w prezencie... Rozumiem, że można komuś coś zaproponować taniej czy za darmo w rewanżu za jakąś przysługę, z wdzięczności, czy np. w ramach prezentu, ale taka propozycja powinna wychodzić nie od strony nabywcy/konsumenta... W życiu nie miałabym czelności chcieć od kogoś znajomego za darmo coś, co normalnie kosztuje sporą kasę; a z tego co zauważyłam, masa ludzi takich oporów w ogóle nie posiada. Niestety przekonałam się ostatnio na własnej skórze i nie tylko w kwestii psów. Ludzie potrafią z hukiem wykpić to, czym się zajmujesz, żeby tydzień później bez żenady spytać, kiedy mogą skorzystać z Twojej usługi, bo usłyszeli od kogoś, że jesteś świetna. Pytanie, na jakich warunkach (koszt etc.) i czy w ogóle się na to zgodzę po uprzednich kpinach w ogóle się nie pojawiło, więc notorycznie nie mam dla delikwentki czasu i nawet mnie bawi to enigmatyczne spławianie jej :diabloti:
×
×
  • Create New...