Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Przyłóż chusteczkę higieniczną i zobacz. Jak to pierwszy tydzień, a barwa wydzieliny mocno czerwona, taka "żywa" krew, to mało prawdopodobne, żeby do czegoś doszło. Jeśli jednak jest to 8-9 dzień cieczki lub później, a wydzielina tylko podbarwiona krwią, różowawa, beżowa, słomkowa, to niestety bardzo prawdopodobne, że to już okres płodny.
  2. Parę znajomych hodowli bullowatych próbowało Farminy, ale prawie nikt przy niej nie został.
  3. A który to dzień cieczki, jaka barwa wydzieliny?
  4. Jeśli tylko wskoczył, to nie. Jeśli tak jak piszesz wszedł w nią, to niestety jest taka możliwość, bo u psów nie ma jak u ludzi jednego wytrysku na koniec; jest kilka mniejszych, a trochę nasienia wycieka już na początku kopulacji.
  5. I dla mnie tutaj tkwi całe sedno problemu - że nie widzisz różnicy między swoim a psim postrzeganiem klatki. I nie chcesz tego widzieć tak bardzo, że nie zauważasz jaką męczarnią jest dla psa taki stopień paniki, że biega po domu, demoluje i wyje z przerażenia. Tu już nie chodzi nawet o zniszczenia. Pies z lękiem separacyjnym nie kładzie się i nie żuje kanapy z nudów - on jest tak zestresowany rozłąką ze "stadem", że odchodzi od zmysłów. Wydostać się z mieszkania i Was szukać nie może, więc ten stres musi się gdzieś podziać - i idzie w wycie i demolkę. On i tak jest "zamknięty". Tyle, że kwestia na jakiej przestrzeni jest to zamknięcie, znacząco może wpłynąć na jego samopoczucie. Wczuj się w pozycję małego dziecka, które musi zostać na noc bez rodziców. Czy będzie się lepiej czuło w wielkim pustym nienaturalnie cichym domu, po którym się snuje, w którym z każdego kąta może wyleźć nie wiadomo co, echo odbija się od ścian, czy w malutkim przytulnym pokoiku ze swoimi zabawkami, gdzie wtuli się kołdrę i spokojnie zaśnie, zamiast przeglądać zakamarki domu i pobudzać wyobraźnię? Tym małym pokoikiem jest dla psa klatka. Metal, krata, etc. mogą się źle kojarzyć, ale tylko człowiekowi. Pies nie wie, co to więzienie, nie rozmyśla o etycznych stronach tego, że siedzi w kennelu. Dla psa to odpowiednik nory. Jak się wycisza i śpi, to znaczy że mu tak lepiej, niż kiedy jest luzem w mieszkaniu, wyje i próbuje przegryźć się przez drzwi. Nie wiem, jak ślepym i upartym trzeba być, żeby nie widzieć różnicy. Możesz próbować innych sposobów - nie wiem czy kupowałeś D.A.P - to płyn z feromonami naturalnie występującymi w mleku suki i wpływający uspokajająco na psa. Można stosować w wersji do gniazdka, jak odświeżacze powietrza; można sprayem spryskiwać mieszkanie. Znajoma dla wiekowego owczarka stosowała ten płyn na bandamkę, którą pies miał na szyi; pomagało. Nie na każdego psa działa, nie wiem czy sprawi cud w na tyle zaawansowanym przypadku, ale może warto spróbować. Jak napiszesz, co stosowałeś do tej pory, będzie łatwiej podsunąć nowe sposoby do wypróbowania. A jeśli nie chcesz psa w klatce zamykać, może po prostu kup taką i trzymaj otwartą, jako psie posłanie. Może już samo to, że pies zostając sam w domu będzie mógł schować się w takiej "norze" będzie działało na niego uspokajająco. Może, kiedy sam zobaczysz, jak pies reaguje na klatkę, zmienisz podejście. U mnie pierwsza klatka pojawiła się 4 lata temu, kiedy miałam kupić szczeniaka. W domu była wtedy 10-letnia suka, która klatki nigdy nie widziała. Pierwsze co zrobiła po jej wstawieniu do domu to obwąchała, obejrzała, wlazła do środka i poszła spać. Szczeniak okazał się wyjątkowo nie-niszczącym przypadkiem, więc w klatce był zamykany sporadycznie, ale od początku o klatkę była rywalizacja. Szczeniak chętnie się w niej bawił, spał, nosił do niej smakołyki i wszystkie skarby, w tym ukradzione skarpetki :cool1: - ale starsza suka ciągle czatowała, kiedy klatka będzie pusta, żeby się tam władować i iść spać. Kiedy tylko miała okazję, zajmowała klatkę i do widzenia. Kiedyś jak spała, z ciekawości zamknęłam drzwiczki, żeby zobaczyć jak zareaguje. Podniosła sennie głowę, spojrzała, i poszła spać dalej. Zero stresu. A to był pies, który nigdy w życiu nie widział klatki, nie mówiąc o zamykaniu w niej.
  6. [quote name='asiak_kasia'] a ja powie mi ktoś w sumie dlaczego ten tricolor jest nieuznawany? Jakies widzimisię, czy faktycznie mutacje/cuda wianki jak np z albinosami?[/QUOTE] Powiedziałabym, że bardziej widzimisię, bo problemy zdrowotne żadne się z tym umaszczeniem nie wiążą ;) słyszałam dwie główne wersje; jedną dość mętną, że to umaszczenie weszło do populacji później, po dolewce jakiegoś teriera, której niby nie powinno być i tego genu w sbt teoretycznie wcale być nie powinno. Druga wersja jaką słyszałam jest taka, że myślano, że podpalanie jest genem dominującym w stosunku do innych umaszczeń i może je wyprzeć z populacji - okazało się później, że gen dominujący wcale to nie jest, ale kolor został jako niepożądany we wzorcu i tyle, choć np. u bullterrierów czarny podpalany i tricolor to jak najbardziej wzorcowe umaszczenia. Jak ktoś wie więcej/lepiej to proszę o uzupełnienie/poprawki ;) bo ja o przyczynach nieuznawania tego koloru słyszałam już tyle od różnych hodowców, że zrobiła mi się jedna wielka zupa sprzeczności :evil_lol: Inna sprawa z błękitem, który chociaż jest pełnoprawnie uznanym kolorem, niesie ze sobą nierzadko niemiłe konsekwencje zdrowotne. Błękit (rozjaśniony czarny lub pręgus) albo fawn (rozjaśniony rudy) to biologicznie rzecz biorąc pies z wadą pigmentu, który nie jest we włosie rozmieszczony normalnie, tylko pozbijany w duże gluty. Błękity mają inną w dotyku sierść - krótszą, miększą i niestety słabszą, aczkolwiek w odczuciu człowieka miłą, bo taką pluszową; inne kolory są bardziej "szorstkie" w dotyku. Skóra błękitów często jest bardziej narażona na wszelkie problemy od nasilenia objawów alergii, przez podkażenia, po łysienie przez wypłycanie mieszków włosowych. Z kolorem związana jest też genetyczna alopecja; objawia się do 2-3 roku życia psa, który w charakterystyczny sposób łysieje, pojawiają się problemy skórne, wali się układ odpornościowy i pies rzadko dożywa szczęśliwej starości. U dobków blue ten problem występował tak często, że nazwano go "syndromem błękitnego dobermana" i kolor wywalono z wzorca rasy. W staffikach też były głosy, żeby usunąć blue z wzorca; są w UK plany, żeby zakazać kojarzeń blue z blue (choć to chyba bardziej w celu ograniczenia ilości błękitów, bo ze względu na modę w wielu krajach hodowla psów na ten kolor zaczęła przybierać niepokojące rozmiary - bo czy samo kojarzenie blue z blue zwiększa ryzyko problemów zdrowotnych to już zdania są podzielone; moim zdaniem i wg mojej wiedzy nie). Tak więc w staffikach mamy zdrowy niepożądany podpalany/tricolor, i wzorcowy kaleki błękitny :cool3:
  7. [quote name='Darsoniasta']dla psów tego typu dobra dietą jest BRAF(czyli mieso kosci warzywa +suplementacja vitaminowa i cosik na stawy) z tym ze braf jest dosyc kosztowny .. (...) Do klatki wstawcie psiakowi najlepiej kocyk na jednej połowie a na drugiej połowie mate do siusiania (a jak klatka bedzie bardzo duza czyli ok 109 cm długosci to na 1/3 klatki kocyk a na reszcie maty[/QUOTE] Nie wiem, jak w UK, ale w Polsce BARF nie wychodzi mnie drożej niż dobra jakościowo karma; na pewno taniej niż Orijen :) Plus z tą suplementacją witaminową ostrożnie, szczególnie w postaci gotowych preparatów, bo nadmiar niektórych minerałów i witamin jest groźniejszy w skutkach niż niedobór. Lepiej stosować naturalne dodatki. U mnie oba staffiki są na BARFie i bardzo sobie ten sposób żywienia chwalę ;) Co do klatki - ja mam nieco inne podejście. 109 cm to wg mnie klatka na dwa staffiki ;) Jeśli stosujemy klatkę standardowo jako pomoc przy nauce czystości, to żadnych podkładów do sikania tam nie dajemy ani nie kupujemy takiej wielkiej, bo cały pic polega na tym, żeby szczeniak w niej nie sikał, instynktownie nie chcąc zabrudzić swojego posłania ;) tyle, że wtedy nie można psa w niej zamknąć na 8 godzin i iść do pracy, bo pies zwyczajnie tyle nie wytrzyma. Takiego malucha można zamknąć po załatwieniu się na max. 2-3 godziny. Jeśli potrzebujemy zostawić bezpiecznie szczeniaka na dłużej albo na noc, lepiej ogarnąć większy kojec albo zabezpieczyć jedno pomieszczenie chowając co się da, a resztę zabezpieczając sprayem odstraszającym od gryzienia, i wtedy możemy położyć tam posłanie, zabawki i wodę, a w drugim końcu podkłady do sikania. Nawet w metrowej klatce kładzenie obok siebie posłania i podkładu do sikania nie ma za bardzo sensu, bo kiedy zmuszamy szczeniaka do spania i sikania na tak małej przestrzeni, robimy coś odwrotnego niż nauka czystości - uczymy go, że spać i srać można niemal w jednym miejscu, a cała nauka czystości opiera się na instynkcie, który mówi psu dokładnie co innego ;) No i szczeniaka nie zamyka się w klatce z dnia na dzień, najpierw powinna stać otwarta jako posłanie, i karmimy w niej psa, żeby zbudować dobre skojarzenia, i dopiero po min. 2 tygodniach zaczynamy ją zamykać - najpierw tylko kiedy w niej je albo śpi, i po od razu otwieramy, a później dopiero zaczynamy szczeniaka wsadzać i zamykać, kiedy się najadł, wybawił, załatwił i widać, że jest śpiący.
  8. Sensem moich wypowiedzi było i jest nadal to, że niepojęte jest dla mnie robienie katów i potworów z ludzi, którzy żeby pomóc psu, używają również klatki - w sposób dla psa łagodny i przynoszący mu psychiczną ulgę - żeby się tak nie stresował samotnością czy nie zrobił sobie krzywdy np. gryząc kable elektryczne, a jednocześnie uważanie oddania psiego staruszka z problemami behawioralnymi w obce ręce za dobre. To autor wątku już w pierwszym poście stwierdził, że lekko połowa forum bezdusznie znęca się nad swoimi psami, a on jest cacy, bo swojego staruszka oddał obcym ludziom :roll: Ok, ja może nie znam życia, niech będzie ;) ale w kwestii szukania domu dla psa widziałam już dość dużo i tak szybkie znalezienie dobrego domu dla starego problematycznego psa zakrawa o cud. Mam nadzieję, że się mylę, cud się zdarzył i tego psu życzę, ale moje doświadczenie niestety każe mi raczej przypuszczać, że pies miejsca tam nie zagrzeje, i w najlepszym razie wróci do poprzedniego właściciela, tylko zapewne z o niebo bardziej nasilonymi problemami, bo u psów z lękiem separacyjnym eskalacja i nawroty tegoż przy zmianach domu to norma. Przykra prawda jest taka, że jeśli psa jednak z jakiegoś powodu będą tam musieli zostawić samego i zrobi demolkę, narazi ich na koszta, to mało prawdopodobne, by podeszli do tego z takim zrozumieniem, cierpliwością i chęcią pracy nad zachowaniem psa, jaką mógłby się wykazać mimo wszystko pierwszy właściciel psa, który żył z nim 10 lat. A dla psychiki tego psa najgorszą opcją jest przerzucanie go z domu do domu, bo tak jak pisałam, zmiana domu (ba, nawet przeprowadzka z właścicielami) dla psa z lękiem separacyjnym jest traumą i powoduje zazwyczaj pogorszenie zachowania. I serio, ze względu na dobro psa, mam nadzieję że w tym przypadku będzie inaczej.
  9. Ja bym naprawdę darowała sobie tego ostatniego posta, bo zdaję sobie sprawę z tego, że w życiu bywa różnie. Po prostu nie mogę zdzierżyć hipokryzji, jak można korzystanie z klatki nazywać okrucieństwem na miarę elektrowstrząsów, a przewalanie z domu do domu staruszka z lękiem separacyjnym - dobrocią i humanitaryzmem. I niestety mam wrażenie, że w tej sytuacji, od dobra psa bardziej się liczy spokojne sumienie właściciela, które chciał chyba na forum ukoić głosami poparcia innych psiarzy. A zachwyty, że ktoś jest wspaniały, bo nie wywalił psa na ulicę, są dla mnie nie na miejscu, jeśli mówimy o normalnym człowieku deklarującym uczucia do swojego psa, a nie jakimś zwyrodnialcu.
  10. Tyle to minimum spędza w biurze na tyłku przeciętny dorosły człowiek. I jak wraca to rzadko ma ochotę biegać po ścianach, tylko siada na tyłku i ogląda tv. I pytanie, co robią psy niedemolujące domów, kiedy właściciela nie ma. Odpowiem na zagadkę, bo też tu niejeden sprawdzał. Śpią. Nie urządzają biegów przełajowych z kuchni do salonu. Śpią, czasem przewrócą się z boku na bok. Ale to przecież taka straszna różnica, czy śpią na środku pokoju, czy na posłaniu w klatce. Jak to jakie ma wyjście? Gdyby cierpiał jak na elektrowstrząsach, to by wył nadal, próbował się wydostać i srał pod siebie. Stopniowo przyzwyczajany do klatki pies tego w ogóle nie robi. Ale Ty nadal uważasz, że pies szalejący po domu w panicznym strachu jest szczęśliwszy niż śpiący w klatce. Ja mam raptem 38 metrów i mieszczą mi się dwie klatki. Zamykam psy bardzo rzadko - służą im jako posłania/kryjówki, szczególnie że na wierzch narzuciłam obrusik. Funkcjonują jako dodatkowe szafeczki z psim posłaniem w środku. Psy włażą tam bardzo chętnie. Kiedy poczują się niepewnie, np. w czasie burzy, też chowają się tam, a nie po kiblu czy pod stołem. To ich azyl. I takim azylem jest klatka dla psa, który boi się zostawania w samotności. A mi się nóż otwiera, jak można po 10 latach, na samą starość, pozbyć się psa jak kłopotliwego śmiecia, zasłaniając się przy tym jeszcze humanitaryzmem i jego dobrem. Przeżyłam ze swoją suką 13 lat i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co ona by przeżywała, gdybym pod koniec życia, kiedy była już coraz słabsza, wzrok i słuch powoli nie ten, strzyka w kościach, zaczynają się pierwsze fiksacje wieku starczego typu strachy przed czymś co do tej pory było ok, a więc i niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa; pozbawiła ją całego świata który miała, czyli mnie i domu; bo mam wyrytą w kamieniu "ydeologię" na temat klatki i już. Moja suka, w ostatniej godzinie życia, kiedy była już tak słaba, że nie mogła wstać, była spokojna tylko wtedy, kiedy mnie widziała. Musiałam poprzestawiać meble, żeby móc się ruszyć gdziekolwiek po domu, bo panikowała, kiedy traciła mnie z oczu choć na chwilę. Pies po tylu latach jest z Tobą tak związany, że poszedłby za Tobą wszędzie, nawet pod most. Stary pies nie potrzebuje godzin ruchu na powietrzu, zajęć cały dzień. On potrzebuje czuć się bezpiecznie, w domu który zna, z panem, którego kochał całe życie. Jestem pewna, że gdyby wiedział, że klatka na 8 h dziennie to cena za pozostanie w swoim domu, bez wahania by został. A Ty mów sobie dalej, jaki to jesteś humanitarny, i jak teraz dobrze nerwowemu, lękliwemu psu, który i tak już bał się rozstań z Tobą, kiedy na starość wylądował w obcej rodzinie, totalnie zdezorientowany, bo przecież nie wyjaśnisz mu co, jak i dlaczego. Życzę temu psu, żeby nowi właściciele mieli więcej serca i nie rozstali się z nim na ostatnie lata albo miesiące życia, z powodu paru stów i wyssanej z palca ideologii. A Ty może się przekonasz za kilkadziesiąt lat, czy wolałbyś starość przy wnukach, w ciasnym kąciku, mając mało rozrywek, ale w rodzinnym domu, czy w domu starców, w przestronnym pokoju, z wyjściami do parku i partiami w brydża, ale wśród obcych osób. Też to zauważyłam... Lęk separacyjny można było przepracować, kiedy pies był młodszy, bo nigdy nie wiadomo, jak potoczy się życie - może pies będzie musiał zostawać na dłużej? Może w ogóle nie wszedłby temat klatki... Ale po co "przepracowywać" problemy, to takie bezduszne; lepiej troskliwie wyj*bać psa z domu na stare lata :diabloti:
  11. To z tego lata więc jakoś półtora roku ;)
  12. Piszesz to wszystko na podstawie ludzkiego spojrzenia na sprawę i z zerowym doświadczeniem w używaniu klatki. Jeśli pies zostawiony sam w domu biega, wyje, demoluje i nieraz do tego wszystkiego jeszcze sra pod siebie ze stresu, to raczej taką sytuację można przyrównać do elektrowstrząsów. Te same psy po stopniowym przyzwyczajeniu, że klatka to legowisko, zamknięte w niej na czas nieobecności właściciela, spokojnie zasypiają. Są na forum osoby, które dokumentowały zachowanie psa pod swoją nieobecność kamerką internetową i właśnie z pomocą klatki nauczyły psa wyciszania się pod nieobecność właściciela. Czarno na białym można zobaczyć, kiedy pies odchodzi od zmysłów ze stresu, a kiedy spokojnie śpi - chyba że dopisuje się do tego ludzkie uprzedzenia i ideologię i wmawia sobie, że ten skaczący po oknie i wyjący z przerażenia pies jest radośnie wolny, a chrapiący w klatce - katowany. I ja bym przyklasnęła tej decyzji w każdym calu, poza jednym szczegółem. Ten pies ma 10 lat. Oględnie mówiąc jest stary, szczególnie, że to duży pies. Jego problemy wynikają dużo bardziej z lęku przed samotnością niż potrzeby ruchu - a ten lęk można przepracować. 10-letni pies nie wymaga dużej aktywności i z każdym rokiem będzie wymagał jej coraz mniej, więc zasłanianie się, że pies nie był wybiegany specjalnie do mnie nie trafia. Ten pies to staruszek. Duży pies w wieku 10 lat ma przed sobą rok, dwa, może trzy lata życia. I mi się nóż otwiera w kieszeni, że za 10 lat miłości i wierności ten pies poszedł na jesień życia w obce ręce, bo ktoś ma ideologiczne opory przed kennelem, które w praktyce mojej, masy właścicieli i specjalistów nie mają żadnego potwierdzenia. Różnie. Młode, silne psychicznie przystosowują się do nowego domu bardzo szybko. Stary pies zwykle gorzej znosi zmianę właściciela. Psy z lękiem separacyjnym też gorzej znoszą takie sytuacje i często ich uraz i zachowanie jeszcze się po zmianie domu pogłębia.
  13. Na ozdobnych to ja się aż tak nie znam ;) aczkolwiek wstyd, bo ja zootechnik :evil_lol:
  14. [quote name='asiak_kasia']e jakie tam podlizywanie, ja od dawna wzdycham do Franeczka :loveu: To tył główny i jedyny powód dla którego się w ogole nad stb kiedyś zastanawiałam. TZ nadal stęka o stafiku, ale niedoczekanie :diabloti: [/QUOTE] Ej, ja też się zapatrzyłam na staffiki przez Frania :eviltong: ale tak trochę. Do końca wpadłam, jak zobaczyłam niebieskie rodzeństwo ze Small Comics ;) Oj tam, czemu niedoczekanie :evil_lol: [quote name='agutka']kocham staffiki za ich uśmiech ale twoje psiaki to ci kiedyś ukradnę ;-)[/QUOTE] Cycusia to trochę marne szanse, bo on nieufny i patologicznie przyrośnięty do cycka :diabloti: raz wyskoczył TZtowi na działce przez okno, bo mama szła do sklepu, i o losie, pewnie już nie wróci :-o
  15. To jest kwestia instynktu wysiadywania i opieki nad potomstwem, a jego brak to zazwyczaj efekt długotrwałej selekcji pod kątem hodowli przemysłowej, niestety. Na fermie niosek instynkt kwoczenia to problem.
  16. Pocieszę, że przy psach pobudliwych albo fikających do innych często 10-20 czy więcej psów jest mniej stresogennych niż jeden czy dwa ;) Pies się tak przeładowuje bodźcami, że schodzi z niego powietrze :evil_lol:
  17. A ja nie ogarniam, jak można woleć po 10 latach, praktycznie na samą psią "emeryturę", oddać psa w obce ręce, niż spróbować treningu z kennel klatką... :roll: Przy dobrze ogarniętym treningu klatkowym pies nie odczuwa żadnego stresu - ba, wreszcie czuje ulgę, bo na małej przestrzeni łatwiej mu opanować emocje niż kiedy szaleje sam po pustym domu. Lęk separacyjny rozbujany do tego stopnia, że pies z przerażenia wyje i demoluje mieszkanie jest porównywalny do psychicznego znęcania się nad zwierzęciem. W klatce masa psów wreszcie przestaje ten stres odczuwać i na czas nieobecności właściciela spokojnie zasypiają, bo czują się bezpiecznie w małej "norze", którą uważają za schronienie. Piszę to na wypadek, gdyby się okazało, że ta znaleziona w godzinę "właściwa rodzina" jednak zrezygnowała po pierwszej demolce...
  18. [quote name='asiak_kasia']No może ewentualnie Franciszek mi sie bardziej podoba :eviltong:[/QUOTE] Dopiero zobaczyłam jak się modowi podlizujesz :evil_lol:
  19. Pamiętam go, to brat Claytona, nie? Są jakieś aktualniejsze foty? Ta, "oficjalnie" w Pl był jeden :p Czemu nie chce mi się wierzyć? :evil_lol:
  20. Ojciec mojego znajomego miał kundelka, który wszędzie z nim chodził. Pies był bardzo do niego przywiązany, zbił kiedyś szybę w oknie, żeby za nim pobiec; kiedy pan się nawalił jak szpadel i gdzieś poległ, pies kładł się na nim albo na jego rzeczach i nikomu nie dawał podejść. Facet w końcu zmarł, daleko od domu (w zakładzie karnym). W dniu jego śmierci, jeszcze zanim powiadomiono rodzinę, pies strasznie wył całe popołudnie... :roll: Moje własne poprzednie psy śmierci mojego ojca chyba nie zarejestrowały, może dlatego, że zmarł nagle, poza domem. Ojciec pracował zmianowo, w innym mieście, 24 w pracy, 48 wolne, czasem zostawał tam na dwie zmiany, więc były przyzwyczajone, że nie ma go dobę czy czasem kilka dni. Zawsze jednak wiedziały mniej więcej, kiedy ma wrócić, i kilka godzin wcześniej siadały w przedpokoju i patrzyły na szparę pod drzwiami wejściowymi; nastawiały uszu na każde kroki na klatce. Ku mojemu przerażeniu (nie wiem w sumie jak to nazwać), po jego śmierci kontynuowały rytuał :-? i co kilka dni miały odpał i po południu kilka godzin jakby nigdy nic urzędowały pod drzwiami i czekały na jego powrót. Dla mnie to było psychodela pierwszorzędna... :roll:
  21. [quote name='Majkowska'] Ahh u motyleqq zawsze na wątku burzliwe dyskusje :):P[/QUOTE] A u mnie właśnie rzadko - ale ja nie jestem wege, ani nie używam kolczatki; to pewnie przez to :evil_lol:
  22. Przy kojarzeniu z rudym psem o rudym rodowodzie to nędzne szanse ;) Jak już H-ley tak się podoba to zapodam więcej ;) [url]https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-frc1/s720x720/431820_392364204109285_593882571_n.jpg[/url] [url]https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash2/s720x720/550444_439034046108967_1920709388_n.jpg[/url] [url]https://scontent-b-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/s720x720/396048_465540350125003_1829114954_n.jpg[/url] [url]https://scontent-b-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/s720x720/305030_487847824560922_389247130_n.jpg[/url] [url]https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q77/s720x720/933933_636508916361478_193434060_n.jpg[/url] [url]https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/s720x720/1095024_636510026361367_76838028_n.jpg[/url] [url]https://scontent-b-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/q71/s720x720/565007_648636401815396_1611208558_n.jpg[/url]
  23. Na robienie wegetarian z psów to ja mam straszną alergię :diabloti: bo to dla mnie totalnie sprzeczne z szacunkiem do przyrody, który wegetarianie niby z założenia prezentują. Ale siebie jako wege dla ideologii nie widzę, bo ja w miesiąc zjadam tyle mięsa, co moje psy w kilka dni ;)
  24. [URL="http://www.gophoto.it/view.php?i=https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/s720x720/1383043_683692544976448_907690449_n.jpg"]https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/s720x720/1383043_683692544976448_907690449_n.jpg[/URL] miotowa siostra Honey ;) W sumie to przy odpowiednim kojarzeniu mogłyby mi się pewnie urodzić tricolory ;) Vectra, jak w ogóle tri prezentują się w Polsce cenowo? Bo teoretycznie to pet, więc powinny być tanie, ale znając polskie realia, to taki "nietypowy" pies może i z 5 kafli kosztować :D
×
×
  • Create New...