Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Wszystkie kciuki potrzebne... [quote name='Vectra'] a Honey do porodówki i zbierać siły ... bo za kilka dni , sił będzie jej potrzeba dużo :grins: (...) Niemniej od jutra , wszystko musisz mieć gotowe :) szmaty , ręczniczki , nożyczki , zaciskacze , wagę , zeszyt , zegarek , długopis , kwoka i telefon naładowany na full sama będziesz przyjmować poród ? nie zapomnij o glukozie , wapnie i oxytocynie ;) dużo kawy i papierosów - musi być też mleczko ... gdyby Honey też trzeba by podać kawkę ;)[/QUOTE] Ino Honey zamiast w porodówce, woli się wylegiwać na kanapie :p na noc jest w porodówce, bo nie ma wyjścia, Cyca zamykam do klatki i wsadzam krzesła na tapczan, ale w dzień ona raczej na tym tapczanie leży... Rzeczy to ja mam przygotowane od soboty :lol: Odbieram sama-nie sama, bo tak umówiłam się z naszym wetem, że jak będzie się rodziło i będzie mi niepewnie, to przyjedzie do domu odbierać ;) Oxytocyny nie mam póki co - ale jak tak czy siak w razie czego wzywamy weta, to chyba nie muszę, weźmie ;) [B]Sybel[/B] ja sama jak myślę o własnym ewentualnym rodzeniu, to jakoś mi się miło myśli o wodnym porodzie :) Cycuś już zdrów; na dowód tego był na kilkugodzinnym spacerze w lesie i nad rzeką, i rozparcelował dużą gałąź, przy okazji rozwalając sobie koniuszek języka... Krew sikała z 10 min, potem jeszcze opił się wody z rzeki i rzygnął w biegu krwawą pianą, i tak zostawiliśmy na odludziu pobojowisko, jakby kogoś na pal nabili: krwawa gałąź i strzępy krwawej piany z przebitych płuc na trawie :D [IMG]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q79/s720x720/1459290_623143357727370_1129272159_n.jpg[/IMG]
  2. Martens

    Barf jadlospisy!!!

    To jest na 14 dni? W sensie że cały jeden dzień to tylko warzywa i owoce?
  3. A usłyszeć to od biegającego do kościoła 80-letniego dziadka - bezcenne ;) Cycuś odpukać poszedł spać i już nie odstawia, może do jutra mu przejdzie... Do grobu mnie wpędzą te psy :p
  4. Ta, i Cycuś pozazdrościł tego zamieszania nad rodzącą chyba :p A z innej beczki mój dziadek ostatnio rozwalił mnie tekstem... Patrzy tak na Cyca i patrzy, i mówi: On to jak święty Józef, nie poruchał, a dzieciaka będzie chował :evil_lol: Świątobliwej babci mina na ten tekst również była rozbrajająca :D
  5. Na razie to skoczyło z 37,3-37,7 na 38... A Cycusiowi nawet na 38,9 :mdleje: Do tego jest cały ciepły, aż dyszał trochę, dużo pije, miał kiepski apetyt przy kolacji i strzelił pawia pianą... Obmacałam mu cały brzuch, jest mięciutki, nic nie boli, wc też w normie, wiec obstawiam, że coś z gardłem; w sumie aura bardzo odpowiednia. Jak do jutra nie będzie zdrów, to kierunek wet... Tak, żeby nam się za nudno na szczeniaczki nie czekało... Mam nadzieję, że cokolwiek to jest, Honey tego chociaż nie złapie... :shake:
  6. Luzu? :evil_lol: Piątek - mało żrę, kopię norę, będę rodzić. Sobota - mało żrę, pętam się w nocy po domu jak lunatyk, będę rodzić. Niedziela rano - mało żrę, puszczam pawia, będę rodzić. Niedziela wieczorem - wpieprzam jak smok, dostaję głupawki, lovciam wszystkich, jednak nie rodzę. Poniedziałek rano - wpieprzam jak smok, śpię, cisza, spokój, jednak nie rodzę. Poniedziałek wieczorem - może jednak nie jem, może jednak już rodzę. A koncerny tytoniowe zarabiają :evil_lol:
  7. Martens

    Fish4dogs

    U mnie też super się sprawdzała przy alergiku. Wszystko zależy od danego psa; może zdarzyć się też tak, że uczula go jakiś konserwant, albo inne składniki, mimo że ryby i ziemniaki są ok - sporadycznie zdarzają się też psy uczulone na rybę. Mój pies mógł jeść tą karmę, podobnie rybne Taste Of The Wild, Orijena, Acanę, White Wolfa czy Canidae, ale już rybny Wolfsblut go uczulał; prawdopodobnie coś z dodatków chemicznych nie wymienionych w składzie. Trzeba spróbować - ale z moich obserwacji F4D jest stosunkowo często dobrze tolerowany przez alergików.
  8. [quote name='Whisky1']..i uwaga ze zbrylającym żwirkiem. Jak zjedzą w brzuchu się rozpulchni i zbryli i tragedia.[/QUOTE] Zbrylający z miejsca raczej odpada - szczeniaki ciągle byłyby blisko niego, a a to cholerstwo pyli i może uszkodzić płuca.
  9. 57 dzień :) [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/1470277_622309811144058_1076639967_n.jpg[/IMG]
  10. Tak czy owak gratulacje :) szkoda że w tym roku już nie mogłam się z Wami wybrać, może za rok się uda ;) A u Erki już coś widać?
  11. Można podsypać granulowany żwirek drewniany, tylko zastanawiam się, czy szczyle nie będą tego żarły.
  12. [B]Dink[/B], przecież chcą krótkowłosego ;) [quote name='lucynaStefka'] - średniej wielkości- [B]do 20 kg[/B] [B]maksymalnie[/B] -krótkowłosy- [B]podobają nam się psy takie jak beagle, poskowiec bawarski[/B] -należący do rasy sprawdzającej się przy dzieciach- [B]nie mamy dzieci ale planujemy je za jakiś czas. Poza tym pies będzie miał z nimi kontakt, bo wśród znajomych mamy pary z dzieckiem.[/B] -wylewny, przyjacielski, dobrze nastawiony do ludzi- [B]nie zależy nam na psim stróżu bo od tego mamy alarm w mieszkaniu :)[/B] -nie mający nic przeciwko towarzystwu innych psów- [B]nie chcemy psa rasy uznawanej za niebezpieczną, nie podobają nam się wizualnie i z charakteru amstaffy, staffiki i pit bulle.[/B] -wymagał przeciętnej dawki ruchu- [B]jestem w stanie zapewnić mu dziennie minimum 1,5 godziny spaceru (czasami więcej). Do tego kilka razy w tygodniu staram się biegać, mój narzeczony zresztą też więc jeśli będzie to możliwe to chętnie weźmiemy psa ze sobą. W weekendy oczywiście pies będzie mógł poszaleć bardziej.[/B] -nadawał się do mieszkania w bloku- [B]mieszkamy na 3. piętrze w niskim bloku na przedmieściach.[/B] -znosił samotność- [B]nie ma nikogo w mieszkaniu do 9 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu[/B] [/QUOTE] Gdyby nie kwestia innych psów, chyba pierwszy raz w tym wątku poleciłabym komuś staffika, bo wpasowuje się idealnie :evil_lol: Są egzemplarze, które mają przyjacielski charakter wobec innych psów i przy dobrej socjalizacji świetnie się z nimi dogadują, ale na inną opcję zawsze trzeba być przygotowanym... Więc jeśli to ważna kwestia, to lepiej poszukać innej rasy. Doprecyzujcie czy macie doświadczenie w wychowaniu psa i na ile czujecie się na siłach podołać niezależnemu psu z instynktami myśliwskimi... Jeśli Wam to nie przeszkadza, gotowi jesteście na wyzwania w szkoleniu to [B]posokowce[/B] czy [B]beagle[/B] mogą być całkiem fajnym wyborem ;) Z niewielkich krótkowłosych psów spójrzcie jeszcze na [B]basenji[/B] (choć wybitnie wylewne do ludzi nie są i nie wiem, czy odpowiada Wam charakter pierwotniaka), albo któreś gładkowłose [B]terriery (manchestery, jack russele, krótkowłose foksy)[/B] - ale tu też stosunek do innych psów może być różny, a wychowanie wymaga sporo pracy. Ciekawą nowinką w kynologii jest jeszcze [B]duńsko-szwedzki pies wiejski[/B], ale to chyba szczekate jest dosyć, więc może Wam to przeszkadzać w bloku. Co do posiadania psa i samochodu - przydaje się bardzo, jeśli macie daleko do dobrego weterynarza (no ale zawsze można jeździć taxi/ze znajomymi/komunikacją) - poza tym raczej nie ma problemów.
  13. Panna sobie w kulki leci, bo od piątku po południu do wczoraj rano zachowywała się dziwnie, mniej jadła, poszło trochę śluzu, wczoraj rano puściła nawet pawia, a male kopały jak wściekłe, więc wydedukowałam, że ustawiają się w kolejce do wyjścia... Postawiła mnie totalnie na nogi, byłam gotowa w każdej chwili odbierać poród, aż tu nagle zamieszanie się skończyło i od wczoraj w południe jest całkowicie normalna, znowu żre jak smok, hasa i udaje, że wcale nie jest prawie na wycielenie ;) Boimy się tylko trochę cesarki, bo na rtg pokazało nam dwa duże maluchy i być może główkę trzeciego... A co do kuwetek ostatnio też obczaiłam na fejsiku miot staffików, który w kojcu ma kuwetkę, podobno już 4-tygodniowe do niej tuptają ;) tylko tam to po prostu kuwetka z płyty osb z wyciętym wejściem, z trocinami w środku ;) i stwierdziłam, że sobie taką też zmajstruję, bo mi sporo płyty po budowie porodówki zostało ;)
  14. Rozcięcie a skórna infekcja bakteryjna i/lub grzybicza to dwie różne rzeczy... :evil_lol: Ranki to i ja bandażowałam ;) No ale ważne, że psu lepiej ;) A jak on tego się w ogóle dorobił? Podrażnił sobie czymś i rozlizał? Bo u nas to było wtórne przy alergii, ale wtedy to jest we wszystkich łapach w mniejszym lub większym stopniu (z przodu zwykle gorzej, bo wygodniej rozlizywać). Gdyby zdarzyło się jeszcze kiedyś, i coś by się tam sączyło, super jest fiolet gencjanowy, ładnie wysusza, można kupić w aptece bez recepty za kilka zł ;)
  15. A my mamy 56 dzień i czekanie nabrało kolorków :diabloti:
  16. [quote name='14ruda']Ja nie twierdzę,że ZK jest święte,bo nie jest.Wymagania hodowlane też mogłyby być większe dla ON. Dlatego najlepiej wybrać taką hodowlę,która mimo minimalnych wymagań sama bada HD,ED,DNA,szkoli swoje psy, a nie tylko zbiera pucharki po wystawach. Albo należącą do SV.[/QUOTE] ON i tak ma jedne z największych wymagań dotyczących hodowlanki ze wszystkich ras ;) I znowu wszystko sprowadza się do świadomości nabywcy - która u osoby planującej rozród powinna być większa niż "żeby miał rodowód". "Rodowód i już" mógłby wystarczyć laikowi szukającemu pieska rodzinnego - gdyby przynależność do ZKwP faktycznie gwarantowała przynajmniej odpowiednią opiekę nad psami i odchów szczeniąt (a jak wiadomo niestety nie gwarantuje).
  17. [quote name='Impresja&Simarilion']Na całym świecie szanowane hodowle używają do rozrodu psów z wynikiem nawet HD C i nikt nie robi z tego powodu afery. [/QUOTE] To czy użycie do hodowli psa z wynikiem B lub C jest sensowne, zależy od tego jak wyniki kształtują się w całej populacji. Są rasy, gdzie psów ze stawami A jest na tyle mało, że wykluczenie z hodowli psów B czy nawet C zmniejszyłoby pulę genową na tyle, że doprowadziłoby do znacznie poważniejszych problemów z wyginięciem rasy włącznie, a wcale nie musiałoby znacząco zmniejszyć odsetka psów z dysplazją. Natomiast używanie w hodowli B i C w przypadku rasy, gdzie ogromna większość ma stawy A jest dla mnie mocno dyskusyjne. Tyle, że ON się do tych szczęśliwych ras nie zalicza ;) [quote name='14ruda'] Hodowanie to ulepszanie rasy,a nie produkowanie szczeniąt,bo mam ładną sukę,ma rodowód i żadnych wymagań hodowlanych w tych klubikach.:flaming:[/QUOTE] Niestety w ZKwP w wielu rasach też praktycznie nie ma żadnych wymagań hodowlanych, bo oceny hodowlane otrzymują psy z widocznymi wadami i będące w kiepskiej kondycji :roll: pomijając to, czy w przypadku wielu ras te kryteria wystawowe faktycznie współgrają z dobrem rasy :roll:
  18. [quote name='fon']Bardzo dziękuję za odpowiedzi, oczywiście skontaktuję się z innymi lekarzami, ale z tego co wiem dziś (a mam już opinię 2) nie są to luźne torebki tylko źle wykształcone panewki, główki też nie leżą w dobrym miejscu, brak jest symetrii kości biodrowych i czegoś tam jeszcze, wszystkiego nie zapamiętałam bo nie mam opisu, ale mam zdjęcie na płycie. Jedno mnie najbardziej interesuje czy to juz wyrok czy jeszcze jest nadzieja. Chciałabym mieć szczeniaki w przyszłości, po to kupowałam sunię z rodowodem. Niestety wiele rzeczy doczytałam za późno np. że są różne związki, stowarzyszenia hodowców i ze od jednych się kupuje a od innych nie. I mimo poszukiwań nie znalazłam wcześniej niepochlebnych opinii o moim hodowcy, a teraz tak... A na swojego psa czekałam długo, wpłaciłam zaliczkę i czekałam aż sie urodzi więc to nie była pochopna decyzja. [/QUOTE] Przy takim stanie bioder potwierdzonym przez dwóch weterynarzy, nawet przez myśl nie powinno przejść rozmnażanie takiego zwierzęcia. Natomiast jak na nabycie suki z myślą o założeniu hodowli, zakup był niewyobrażalnie pochopny i bez przygotowania ;) Żeby kupić dobry materiał na przyszłą mamę szczeniąt, trzeba znać doskonale samą rasę (nie tylko jej cechy, ale i poszczególnie linie, osobniki, ich zdrowie, wady i zalety w budowie i psychice), wiedzieć na co chce się położyć nacisk u hodowanych przez siebie psów i pod tym kątem wybierać rodziców miotu i hodowlę; umiejętnie też wybrać malucha, o całej kwestii formalnej typu związki hodowców, zasady przyznawania uprawnień hodowlanych i rodowodu nie mówiąc. Jak ktoś ogranicza zakup suki z myślą o szczeniakach do kryterium "żeby miała rodowód", naprawdę musi mieć niesamowite szczęście, żeby coś z tego wyszło. Takie nieprzemyślane zakupy kończą się w większości przypadków nabyciem psa nienadającego się do hodowli, albo bardzo przeciętnego, z którego później często bezmyślnie produkuje się (bo nie hoduje) kolejne pokolenia w najlepszym razie byle jakich psów. Na pocieszenie powiem, że mało znam hodowców, którzy hodowlę zaczynali od super wybitnej suki ;) Większość najpierw nacinała się na kiepskiego lub bardzo przeciętnego psa z racji swojego braku wiedzy i doświadczenia ;) a potem dopiero zdobywała wiedzę i w nią uzbrojona kupowała egzemplarz bardziej wartościowy pod względem hodowli :) Tyle że nie każdy trafia od razu na tak chore zwierzę, więc tu mieliście sporego pecha.
  19. [quote name='Dioranne'][B]Martens [/B]na razie nie siedzę na tyle głęboko, aby móc w stu procentach stwierdzić iż wszystko jest z nimi w porządku. Aczkolwiek nigdy nie słyszałam, by właśnie u dilutów częściej występowała chociażby padaczka.[/QUOTE] I psów dilute to raczej problemy ze skórą i układem odpornościowym - ale o bardzo różnym nasileniu występowania w różnych rasach, więc jestem ciekawa jak to się ma do innych gatunków zwierząt ;)
  20. Wiejcie od tego weterynarza... To jakaś paranoja, wet który zamiast dać psu satelitę na łeb z kawałka plastiku za kilka złotych poleca psychotropy (WTF??) i duszenie łapy w skarpecie, żeby stworzyć idealne warunki infekcji? Chyba chce, żebyście długo do niego wracali i dużo pieniążków zostawili... Cyc miał (i nadal miewa nawroty) pododermatitis na tle alergicznym, też miał zapalenia przestrzeni międzypalcowych wtórnie podkażone grzybem i bakteriami, i nie na jednej, a we wszystkich czterech łapach, i mieliśmy KATEGORYCZNY zakaz wkładania czegokolwiek na łapy (bo sama nie pomyślałam i spytałam wetki, czy mogę to wsadzić w skarpetę). Takie problemy powstają właśnie dlatego, że w przestrzeniach międzypalcowych jest ciasno, ciemno, wilgotno, łapa łatwo się zaparza, dostaje się wilgoć - idealne warunki dla wszelkich beztlenowców i grzybów. Wsadzając na to skarpety, zakładasz psu hodowlę tych drobnoustrojów, a nie pomagasz w leczeniu. Lizaniu łapy bez konieczności zaparzania palców skarpetą i faszerowania organizmu psychotropami znakomicie zapobiega kołnierz, o czym pisałam już stronę wcześniej, zanim byliście u weta (więc mogliście kupić za śmieszne grosze ;)), no ale nie mój pies, róbcie jak uważacie ;)
  21. [quote name='Noelle']a staffik (nanny dog w końcu) ? to mógłby być świetny wybór...[/QUOTE] Staffik naprawdę kiepsko znosi upały - dużo gorzej niż przeciętny pies z długą lub średniej długości kufą. Zależy to w sporym stopniu od linii, typu, ale generalnie nie jest to rasa odporna na wysokie temperatury i ze względu na budowę czaszki, dużą masę, i towarzyszącą temu pobudliwość. Jeśli więc ktoś zakłada z góry, że pies ma być aktywny i na okrągło jeździć samochodem również w upały w ciągu dnia, to są lepsze wybory. [quote name='Noelle']staff jest aktywny, ale pomyślałam, że w końcu 2godz. dziennie biegania bez smyczy to nie jest wybitnie mało...[/QUOTE] Staffik może tak biegać i swawolić i 6 godzin dziennie ;) i wrócić do domu niewybiegany, bo to go w ogóle nie zmęczy. On potrzebuje bardziej zabaw siłowych, intensywnego treningu niż biegania godzinami po łące i ganiania motylków.
  22. [quote name='evel']Ahahahahahahahahahahaha. A tak poważnie - laska, weź odpuść. Węgier spokojniejszy, a to dobre, hahaha.[/QUOTE] Oj co, przeczytała w internetach to wie :diabloti:
  23. O tak, i te miny, kiedy dowiadują się, że to JA płacę za udział w wystawie, a nie coś z tego mam :evil_lol: I ja akurat chodzę z parką i też mam pytania o szczeniaki ;) i kiedy ludzie słyszą, że będą małe, ale nie po tym psie, bo jest wykastrowany, tylko innym z zagranicy, chyba palą im się bezpieczniki w mózgach, bo nipanimajo jak można być tak durnym, żeby mieć w domu sukę i psa, uciąć psu jaja i jechać z suką do innego :evil_lol:
  24. Czy mówienie o braku chęci zysku jest takim absurdem to się nie zgodzę, bo to bardzo mocno zależy od hodowanej rasy i sytuacji. Są rasy w których dość łatwo jest wyjść na plus, a są rasy, w których przy dobrze prowadzonej hodowli ciężko jest nawet wyjść na zero. Bo jak niby ma zarobić hodowca rasy, w której są duże koszty utrzymania, cesarki, etc. a mioty małe i cena szczeniaka niska? W niektórych rasach jest wręcz trudno wyjść na zero, ciągle się dokłada; w niektórych z kolei przy odrobinie szczęścia można mieć co jakiś czas całkiem miłe kieszonkowe (które i tak w sumie idzie w dalsze koszty hodowli i utrzymania psów) - tyle że hodowla to zabawa z matką naturą i nic nie jest pewne. Rolnicy w razie klęski żywiołowej czy padnięcia zwierząt dostają przyjemne sumki z ubezpieczenia na wyrównanie strat. Hodowcy nic takiego nie przysługuje, i jak suka nie zajdzie w ciążę, zachoruje, straci miot albo urodzi 1-2 szczeniaki, to wychodzi grubo na minus i nikt mu tego nie wynagrodzi. Serio uważam, że jak komuś chodzi na pierwszym miejscu o zarobek, to są dużo pewniejsze sposoby na dochód niż hazardowa zabawa w Pana Boga jaką w gruncie rzeczy jest hodowla. A o styczniowych stowarzyszeniach kontra ZKwP tyle już było pisane, że szczerze mi się nie chce. Choćby pierwszy z brzega z licznych powodów: organizacja, która popularnym rasom o dużej populacji wydaje rodowody dla psów, których znani są tylko rodzice na oko w typie rasy (reszta rodowodu pusta), nie jest dla mnie godne w ogóle porównania do organizacji, w której pochodzenie psa można prześledzić 100 lat wstecz. Gdyby zależało im na czymś więcej niż na kasie od większej ilości członków, takie sytuacje nie miałyby miejsca - a biorą wszystko jak leci. Żadne ich wymogi hodowlane nie są też wyżej postawione niż w ZKwP - to dopiero raj dla tych, którzy chcą tylko rozmnożyć i sprzedać.
  25. [quote name='czi_czi']Ja tylko zadałam pytanie retoryczne. Dlaczego hodowcy innych ras ozdobnych potrafią robić badania a hodowcy maltańczyków (i yorków! u których wypadanie rzepki to wcale nie rzadkość) badania mają głęboko w pewnej części ciała? Oczywiście uogólniając- bo pewnie są i tacy którzy maltany badają ale coś o nich cicho. Nie chcę wierzyć, że taki szczeniak jest wart 3000 zł i że taki hodowca nie czerpie po prostu zysku z tej sprzedazy (czego wszyscy hodowcy się tak silnie wzbraniają i oburzają jak ktoś im to powie prosto w twarz a mi się to wydaje dość oczywiste że chodzi o kasę). Nie widzę też podstaw żeby płacić taką sumę za szczenię bo po prostu nie wiem za co niby wtedy płacę? Za odchowanego, zaszczepionego, zsocjalizowanego szczeniaczka? Takiego samego mogę mieć za 2 razy mniej od mojej sąsiadki ;)[/QUOTE] Pewnie dlatego, że są to rasy tak modne, że i bez tego szczeniaki znajdują nabywców. A co do kasy i ceny szczeniaków - psy kosztują tyle, ile gotowy jest zapłacić nabywca ;) to są prawa rynku i to od nich zależą ceny szczeniąt, a nie od faktycznych kosztów utrzymania. Gdyby zależały od tego drugiego, to im większa rasa, tym cena byłaby wyższa, a tymczasem jest właściwie odwrotnie. Nie bardzo rozumiem, dlaczego hodowca miałby być zobligowany sprzedawać szczeniaki po 1500 zł, jeśli przeciętna cena wynosi 3000, i na taką kwotę znajdują się nabywcy. Jeśli znajdują się łosie gotowi kupić szczeniaka po przodkach bez żadnych badań odchowanego na Chappi, to co poradzić. Ich naiwność, czyjś zysk.
×
×
  • Create New...