-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Zdrowy rozsądek każe myśleć, że najważniejsze, to psom nie szkodzić. Pomagać nie musi każdy. Kupując rodowodowego psa w dobrej hodowli FCI nie szkodzisz psom w schroniskach. Psy rodowodowe, z dobrych hodowli, schronisk nie zapychają, więc absurdem jest stwierdzenie, że "zabierają miejsce". Zakup psa w kiepskiej hodowli albo w ogóle w pseudo już psom szkodzi, bo po pierwsze napędzasz proceder namnażania psów w typie (które już do schronisk trafiają częściej niż psy z papierem FCI); wspierasz interes osoby, która zarabia na psach po najmniejszej linii oporu, często mnożąc je w złych warunkach i nie dbając o właściwy dobór psów do hodowli - plus sama wchodzisz na minę, bo pies z takiego miejsca nie tylko może być chory, ale i może z niego wcale nie wyrosnąć to, co deklaruje sprzedający. Może też, ze względu na brak selekcji, odziedziczyć po rodzicach lękliwy lub agresywny charakter. Jak już masz brać "jajko niespodziankę" to zamiast kupować w pseudohodowli, weź psa ze schroniska. Tam niespodzianki są za darmo ;) i zrobisz dobry uczynek. Kupując psa rasowego masz znacznie większą gwarancję jego charakteru i potrzeb. Możesz dopasować go do swoich wymagań, i upewnić się że Ty spełnisz jego. Przy dorosłym psie bezpośrednio ze schroniska ryzykujesz mocno, bo zachowanie psa w nowym domu po aklimatyzacji zazwyczaj mocno odbiega od tego w boksie. Przy małym dziecku to dość śliska sprawa. Możesz wziąć szczeniaka ze schroniska - wychowasz go sobie wtedy od podstaw, tyle że co ma w genach i co z niego wyrośnie to wielka niewiadoma. Możesz wziąć psa z domu tymczasowego - ale tu uwaga... Niestety tak jak mamy pseudohodowle psów "rasowych", tak mamy pseudo domy tymczasowe, które wybieleją charakter psa, zatajają jego problemy, byle tylko wypchnąć go do nowego domu. Zdarzało się nawet, że zatajano przed nowym właścicielem to, że pies stracił dom, bo np. kogoś pogryzł. Jeśli więc pies z DT - sprawdź dokładnie opinię tymczasu, przeszperaj internet, popytaj ludzi na forum. Przy tym wszystkim pamiętaj, że zakup psa z rodowodem, ale nieodpowiednio wybranej dla Was rasy, albo przy jednoczesnym popełnieniu sporych błędów wychowawczych, może wcale nie uchronić Was przed problemami. Szczeniak z rodowodem to określone geny, ale na jego zachowanie będzie wpływać też w ogromnej mierze włożona w niego praca. Oczywiście mimo tego wszystkiego co napisałam, a co jest moim prywatnym zdaniem na ten temat opartym na własnych doświadczeniach i z psami z rodowodem, i branymi z ulicy, na pewno spotkasz, również na tym forum, oszołomione istoty, które nazwą Cię snobem i hipokrytką bez sumienia, bo kupiłaś rasowca :evil_lol: czy nawet takie, które uważają, że powinno się zakazać hodowli psów rasowych, bo idioci rozmnażają kundelki i mamy pełne schroniska ;) Na to jest jedna rada - nie przejmować się, bo ulegając takiemu myśleniu, wszyscy miłośnicy psów powinni spać na starych materacach w pustych domach, bo wszystko oddali na psy - wszak nie godzi się mieć laptopa i jechać na wakacje, kiedy bidy w schroniskach nie mają co jeść ;)
-
Akurat zdrowie buldoga a popularność nie ma wiele do rzeczy; na BA wystarczy spojrzeć, żeby widzieć od czego ma problemy zdrowotne :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Turbo wypierdek 13-dniowy: [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/1491668_629208260454213_1429452124_n.jpg[/IMG]
-
[quote name='emotive']Nie wiem czy tp takie normalne bo dzwonilismy juz pare dni przed tym jak pies zdechl i Pan L. Powiedzial,ze mamy mu dawac papke marhewke z ryzem a ten pies nic nie jadl , zoladek mu przestal pracowac i no stop wymiotowal... dla mnie weterynarz do ktorego go zawiezlismy jest bardzo dobry icwie co robi, wiec jak nie wiesz kolezanko to sie nie wypowiadaj :-)[/QUOTE] Przecież sama napisałaś, że zadzwoniliście do hodowcy jak pies umarł, i że hodowca miał pretensje, że nie zadzwoniliście od razu jak pies był chory: [quote name='emotive']Gdy zadzownilosmy do hodowcy,ze piesek nie zyje Pan L. Mial wymowki,ze jal piesiek byl chory to moglismy odrazu zadzownic oddalby kase i sam by go leczyl, ale dla mnuecto normalne,ze kupilam psa i walcze o jego zycie sama...[/QUOTE] Więc jak najbardziej wiem, z Twojego własnego postu. A że sama sobie w postach zaprzeczasz, to nie moja wina. Forum jest od tego, żeby się wypowiadać, koleżanko :)
-
No dobrze, ja nie mówię, że ma przywitać obcego psa chlebem i solą - ale chyba właściciel jest od tego, żeby swojemu psu uświadomić, że tego psa nie będziemy mordować. Ja mam samca rasy wykorzystywanej do walk psów, który od osiągnięcia dojrzałości płciowej nie akceptuje 95% innych psów. Udało mi się posiadać w domu sukę na DT, dużego samca na "wakacjach", i jeszcze czasem wpadają znajomi z podrostkiem amstaffem, i mój pies, mimo że nienawidzi wszystkich tych psów z całego serca i chciałby żeby zniknęły, nigdy żadnego nie ugryzł - bo wie, że nie wolno i że to nie on zarządza, komu wolno wejść do domu, a komu nie. Niestety co innego jak pies komuś wejdzie na głowę, a ataki na inne psy wynikające z rozwydrzenia usprawiedliwia się "zazdrością" zamiast wyegzekwować od psa jakieś zasady w tej kwestii.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jeśli pies gryzie wprowadzanego do domu drugiego, nieagresywnego psa, to nie jest kwestia jego charakteru czy zazdrości, tylko złego wychowania i braku panowania nad psem. Szczególnie kiedy jatka dzieje się nam dosłownie pod nogami, i nie można uspokoić rezydenta. Nie usprawiedliwiajmy rozwydrzenia psa zazdrością. (Nie mówię tu o skrajnych sytuacjach typu wprowadzanie drugiego dorosłego samca rasy bojowej do domu gdzie już jeden taki jest.) A zazdrość między psami często myli się ze zwykłą rywalizacją o zasoby i obroną terytorium.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Akurat sama inteligencja niewiele ma do chęci współpracy i łatwości dopasowywania się do środowiska; wręcz może utrudniać szkolenie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='mała dzika kura'].. właśnie dziś zagadnęłam co z kastracją, a że w międzyczasie zadzwoniłam jeszcze do naszego schroniska żeby podpytać, to też się podpieram autorytetem że tam mówili stanowczo że jak pies jest agresywny to przed rozpoczęciem pracy z nim pierwszy krok to kastracja, no a ona, że to koszty, że trzeba będzie psa pielęgnować, może będzie miał trudności z chodzeniem, a jak odebrać pod narkozą, nie te plecy żeby nosić i w ogóle. Mam wrażenie że najlepiej jakby się samo zrobiło... No ja nie wiem, ale myślę że jakoś by się dało umówić żeby chociażby przetrzymali w lecznicy do obudzenia, żeby uspokoić przed zabiegiem, pogadać spróbuję z mężem bo na taką krótkofalową akcję to może dla świętego spokoju pójdzie. No a inne pomysły, szkolenie nie, kojec nie, garaż nie. Dostałam od pani ze schroniska namiary na dwie fundacje w każdym razie, 2 plus 4 i dla bokserów[/QUOTE] Pielęgnacja psa po operacji to pikuś. Szczególnie w porównaniu z suką. Nie otwiera się brzucha, pies ma na mosznie kilkucentymetrowe nacięcia w samej skórze, których teraz zwykle nawet się nie szyje, bo tak szybciej się goi. Psa dostaniecie wybudzonego i chodzącego, sam powinien wejść do auta i chodzić. Mój w dniu kastracji był po zabiegu nie w humorze, tzn. kręcił się po domu i mamrotał, ale bardziej z powodu kiepskiego samopoczucia po narkozie niż wielkich "ran". Na drugi dzień po psie nie było widać, że w ogóle miał jakikolwiek zabieg! Biegał, skakał, szczekał - tyle że do wygojenia chodził w kołnierzu, żeby nie dłubał w rankach. Pielęgnacja po operacji to było dwukrotne popsikanie sreberkiem w sprayu ranek. Po 10 dniach były tylko blizny. Teściowa ma jakieś dzikie wyobrażenie o zabiegu ;) nie trzeba psa nosić, cudować z jakąś wielką pielęgnacją ran ani nic.
-
Ja miałam bardzo podobną sytuację... ALP rosło 2 lata, inne wskaźniki wątrobowe podwyższone, ale niewiele. W końcu ALP zaczęło osiągać naprawdę kosmiczne wyniki, do 700, 800 aż w końcu wartości niemierzalnej dla aparatu. Były podrygi leczenia i diety w kierunku wątroby, ale objawy niespecyficzne i wielkich efektów nie było. Długo nie było też innych objawów. Było usg jamy brzusznej - nic, do czasu. W pewnym momencie, niecałe 3 miesiące po poprzednim, ale już u najlepszego specjalisty w W-wie, usg wykazało rozsiany nowotwór otrzewnej :( Prawdopodobnie rozwijał się już od momentu podwyższania ALP. Ze względu na wiek psa (12 lat) i zaawansowanie choroby zdecydowałam się na terapię paliatywną. Dodam, że u nas morfologia i badania moczu nie wykazywały nic niezwykłego, dopiero pod koniec, już po wykryciu guza, mieliśmy nisko płytki krwi. Na hematologii jest chyba nawet nasz wątek w którym pytałam właśnie o bardzo wysokie ALP, i ciąg dalszy...
-
I aż do weta trzeba iść sprawdzać szczepienie? Przecież w książeczce/paszporcie wszystko jest :)
-
Cudny :loveu: Takiego małego konisia mogłabym mieć - bo wielkie jakoś budzą we mnie obawy (wstyd, bo ja zootechnik jestem :evil_lol:).
-
Staruszek to inna para kaloszy, tu wiadomo że mogą być problemy z pęcherzem związane z wiekiem ;)
-
U mnie dostawała ją suczka z nowotworem otrzewnej i problemami wątrobowymi ;) Było dużo lepiej niż na karmach wet. dla wątrobowców.
-
W ogóle zauważyłam, że właściciele kundelków mają często jakąś manię prześladowczą, że właściciele rasowców nimi gardzą ;) Tymczasem w rzeczywistości zauważyłam, że jest odwrotnie. Przez całe życie na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy spotkałam się z podejściem, że kundel to byle co. Za to na każdym kroku słyszę od "miłośników psów", że kundelki są zdrowsze, mądrzejsze i, co jest największą bzdurą, że kochają najbardziej. Właściciele kundelków sypiący takimi tekstami jakoś nie pomyślą, że właścicielowi rasowca może nie być miło jak ktoś w domyśle z miejsca uważa jego psa za chorowitego, głupiego i mającego wywalone na swojego właściciela :diabloti:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Pytanie, czy ona naprawdę MUSI wtedy wyjść za potrzebą, czy po prostu ma ochotę się przejść i wymusza spacer? Jak wtedy ją wyprowadzasz to od razu sika/robi kupę? Leje długo, tak że widać że miała pełny pęcherz? Jeśli nie, tylko załatwia się dopiero dłuższą chwilę po wyjściu, albo sika króciutko i zajmuje się czymś innym, to ja bym ustaliła stałą godzinę porannego spaceru np na 7.00 i przed tą godziną, jak pies zacznie urządzać koncert, stanowczo odsyłała go na miejsce. Trochę nie chce mi się wierzyć, że pies wyprowadzany na spacer o północy MUSI wyjść za potrzebą już 5-6 rano. Moje wyprowadzone na noc o tej porze potrafią spać do 10-11 ;)
-
Ja mogę polecić coś z Mera Dog - stosunek cena/jakość super. To niemiecka marka, na rynku od wielu lat, i chociaż dla wielu osób nie do przyjęcia jest, że zawiera np. kukurydzę, znane mi psy, które na niej są, wyglądają świetnie ;)
-
Wolfsblut Cold River?
-
Tak, nie wyobrażam sobie sprzedać szczeniaka i nawet raz nie zadzwonić i nie zapytać jak zniósł podróż, zaaklimatyzował się i w ogóle co u niego ;) Rozumiem, że nie każdy nabywca ma ochotę jakoś wybitnie utrzymywać kontakt latami, ciągle się spowiadać i wysyłać zdjęcia, ale jakaś rozmowa niedługo po zakupie, czy wszystko ok, wg mnie powinna być normą. No ale trudno wypytywać o każdego szczeniaka, jak hoduje się na odpier*dol 10 ras i sprzedaje na raz 50 czy 60 szczeniaków :roll:
-
[quote name='emotive']Gdy zadzownilosmy do hodowcy,ze piesek nie zyje Pan L. Mial wymowki,ze jal piesiek byl chory to moglismy odrazu zadzownic oddalby kase i sam by go leczyl, ale dla mnuecto normalne,ze kupilam psa i walcze o jego zycie sama... kiedy w koncu mama postraszyla go,ze pojdziemy na droge sadowa i udowodnimy mu wine pan L. Sie wystraszyl i umowil sie nastepnego dnia z nami oddajac 500zl.[/QUOTE] Tak już abstrahując od jakości tej konkretnej hodowli, gdyby nabywca 2 tygodnie po zakupie nagle zadzwonił do mnie, że pies nie żyje i chce zwrotu pieniędzy, też bym nie była miła i po pierwsze to on by mi się musiał tłumaczyć, a nie ja jemu. Dla mnie OCZYWISTE jest (i będę to zastrzegać przy przekazywaniu szczeniaka), że gdyby z kupionym u mnie szczeniakiem coś się działo, szczególnie niedługo po zakupie, nabywca dzwoni do mnie i mnie o tym informuje. Po pierwsze dlatego, że czasem jakiś problem jest drobnostką (o czym niedoświadczony właściciel nie musi wiedzieć) i można uspokoić nabywcę czy polecić proste rozwiązanie; po drugie, żeby polecić dobrego weterynarza, bo rzadko internista jest alfą i omegą w charakterystycznych cechach rozwoju, typowych problemach i ich leczeniu w każdej, szczególnie rzadkiej rasie, i nieogarnięty w temacie wet może zrobić czasem więcej szkody niż pożytku; po trzecie, żeby jeśli z psem coś faktycznie jest nie tak, na bieżąco ustalić co i jak, jak pomóc czy zrekompensować niedogodności. Od tego jest dobry hodowca, żeby pomagać w takich sytuacjach, a jeśli sam ma małe doświadczenie - zasięgnąć rady hodowcy, który ma doświadczenie większe. Postawcie się po stronie dobrego hodowcy - sprzedaje wychuchanego zdrowego szczeniaka, 2 tygodnie cisza i nagle że pies nie żyje i chcą kasę... No sorry, ale szlag by mnie trafił, czemu nie poinformowano mnie od razu i na pewno nie zwróciłabym ot tak kasy, tylko chciałabym dokumentacji z leczenia psa. Nie tylko hodowcy, ale i nabywcy bywają świniami, i w sytuacji, gdy ktoś nagle dzwoni mi, że pies nie żyje i mam oddać pieniądze, nie było wcześniej informacji że coś jest nie tak, nie ma papierów z leczenia, nie ma ciała do sekcji (bo pochowany, bla bla bla), miałabym prawo przypuszczać nawet, że ktoś sprzedał malucha (bo zniknął bez śladu) i chcą ode mnie wyłudzić pieniądze, albo coś mocno schrzanili i pies nie żyje z ich winy. Tak taka sytuacja ze strony hodowcy wygląda, niestety.
-
Żeby alternatywa dla ZKwP miała sens, musiałaby mieć wyższe wymagania niż ZKwP, a taka organizacja jeszcze nie powstała ;) mi póki co nasz związek jakoś wybitnie nie przeszkadza (jeszcze mi za skórę nie zaleźli może ;)) - w jego ramach też można być dobrym hodowcą. To, że mają małe wymagania nie znaczy, że nie można sobie samemu podnieść poprzeczki. Wychodzę z założenia, że główną odpowiedzialność za wyhodowane psy powinien ponosić hodowca, a nie stowarzyszenie, w którym jest zrzeszony. Organizacja powinna dbać przede wszystkim o warunki utrzymania i rozmnażania psów w hodowli, wady dyskwalifikujące i podstawowe choroby dziedziczne w rasie - reszta to dość gumowe sprawy, w których hodowca powinien mieć wolną rękę. A hodowcy, no niestety, albo zasłaniają się, że "nie muszą" robić badań do hodowlanki, to po co by mieli i jakim prawem ktoś w ogóle pyta; albo bezczelnie potrafią skłamać, że pies jest badany/prześwietlany i wszystko ok, podczas gdy nie jest ok albo badań w ogóle nie było... Bywa też sytuacja odwrotna, nie tylko wybielanie zdrowia swoich psów, ale puszczanie niefajnych plot o chorobach u konkurencji ;) Dlatego ja uwielbiam hodowców, którzy mówią mi o problemach u swoich psów, a zarazem o innych się tak łatwo nie wypowiadają (choć na pewno by mogli powiedzieć to i owo).
-
[quote name='asiak_kasia'] Wystawy mnie omijają, hodowla dalsza tez, wiec co zmieni posiadanie w papierku psa X a nie Y, z linii Z, albo F? [/QUOTE] Może zmienić bardzo dużo w kwestii zdrowotnej, szczególnie chorób, na które nie ma prostych badań DNA dla rodziców miotu albo w ogóle żadnych obowiązkowych badań, których hodowca musi udostępniać wyniki, ale niestety w Polsce w większości hodowli zdrowie psów/linii to temat tabu i nawet osobie siedzącej w długo w temacie bywa ciężko zdobyć takie info ;) a jak jeszcze dodamy do tego podejście niektórych, że np. alergia to choroba cywilizacyjna, i skłonności do niej wcale nie są genetyczne, i nie ma nic złego w tym, że pies hodowlany je tylko rybną karmę albo cały okres pylenia traw dostaje sterydy... :evil_lol:
-
[quote name='ewee']Hmmm .. w gruncie rzeczy pospolity przypadek , pojawiło się dziecko pies won z domu :( Następne "matczyne prawo " na pozbycie się psa to że dziecko "na pewno będzie miało alergię " Mnóstwo jest tego typu ogłoszeń w necie , i zwykle cała dogomania aż gotuje się z oburzenia . A tu pełna akceptacja na pozbycie się psa. Tylko że , tutaj nikt prawidłowo nie wprowadził do rodziny ani dziecka , ani synowej . Prawdopodobnie za jakiś czas kura wyprowadzi się , ale pies już nie wróci do tej rodziny. Ot, kolejny pies straci dom bo wiadomo "matczyne prawa "[/QUOTE] No tak, włóżmy do jednego worka brak czasu i chęci, i wydumaną alergię razem z ryzykiem poważnego pogryzienia, czy sytuacjami kiedy dzieciak ląduje na pogotowiu, bo się dusi od sierści. Za tą sytuację nie odpowiada Kura, ani tym bardziej dziecko - tylko teściowie. A niestety wygląda na to, że pierwsze w kolejce do ponoszenia odpowiedzialności za ich zaniedbania jest małe dziecko. I dla niektorych miłośników piesków to na dodatek jest w porządku. Straszne...
-
[quote name='emotive']Piesek byl zadbany wazyl 1,7 bo jeszcze jak byl zdrowy to bylismy z nim u weterynarza a ja sie dopiero po fakcie naczytalam,ze takcjak to wygladalo , nie powinno...[/QUOTE] No właśnie to jest problem i niestety zanidbanie nabywcy, że czyta się po fakcie, zamiast zdobyć wiedzę na ten temat przed poważnym przecież zakupem (wszak to żywe zwierzę, a nawet jeśli 800 zł za maltana to niewiele, to już ogólnie rzecz biorąc jest to spora suma). Nieprzemyślany zakup zwierzaka często tak się właśnie kończy.
-
Tyle, że cały czas zapominamy, że nie jest to zwierzak autorki postu ;) i to nie do niej należałoby skierować te wywody ;) Ja niestety wiem, jak ciężko jest wyegzekwować od rodziny nawet przestrzeganie głupich reguł typu nie dokarmiać psa przy stole, a co dopiero namówić, żeby ktoś dymał z psem 20 km dziennie na rowerze, kiedy nie ma na to ochoty. Z tego co wiem, poza Kurą, jedyną osobą która wykazuje chęć pracy nad psem jest teściowa, ale ta z kolei ma psychikę kompletnie niewydolną do opanowania psa o takim charakterze - było pisane, że były próby szkolenia, ale teściowa niestety psa i tak sama opanować nie umiała, bo nie jest konsekwentna i zwyczajnie mimo pomocy fachowca nie ma do psa podejścia.
-
Trudno nazywać hodowlą miejsce, które zarejestrowane jest w stowarzyszeniu powstałym wyłącznie dla omijania ustawy o zakazie rozmnażania zwierząt na sprzedaż bez rodowodu... To po prostu dawna rozmnażalnia psów bez papierów, tyle że od 2012 działająca pod egidą "stowarzyszenia" drukującego niby-rodowody na domowej drukarce. 800 zł za maltańczyka z rodowodem to wręcz podejrzanie mało. Oszczędzanie na zakupie żywego stworzenia niestety lubi się mścić poprzez straty i finansowe, i emocjonalne. I swoją drogą już tak nie do końca do ostatniego postu - zadziwia mnie, że ludzie którzy przejechali się na takim miejscu, prawie zawsze piszą, że już przed zakupem szczeniaka widzieli, że coś jest nie tak, że hodowca nie chce wpuścić ich do domu, że szczeniak jest brudny, zapchlony, chudy, a mimo to dają kasę takiej osobie i jadą z pieskiem do domu, nawet nie myśląc żeby zgłosić gdzieś "hodowlę" do kontroli warunków. Dopiero jak pies zachoruje albo umrze, to robią wielki raban - który powinni zrobić już widząc że coś jest nie tak, zamiast kupować szczeniaka. Jak szczeniak szczęśliwie przeżyje/nie zachoruje, to zapominają o sprawie i innych psach, które być może żyją i są rozmnażane w tragicznych warunkach. Nie wiem, co kieruje osobami, które mimo wszystko kupują psy w takich przybytkach :roll: Czy to jakaś dziecinna chęć, że zobaczyli pieska i chcą już, tego, natychmiast? Czy tak im strasznie zależy, żeby nie zapłacić kilka stów drożej za psa z porządnej hodowli FCI, że przymkną oko nawet na psiaka lepiącego się z brudu, przekazywanego na stacji benzynowej? Sorry, ale większość osób przejeżdża się na takich "hodowlach" na własne życzenie. Zrozumiałabym jeszcze, gdyby kupili szczeniaka z litości, ale zgłosili chociaż hodowlę - większość niestety ogranicza się do zakupu malucha i ponarzekania na forach jakie to w hodowli były złe warunki.