-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='isabelle301']Nie ma psów którym Barf nie pasuje... natomiazt ten jadłospis to NIE jest Barf... Czemu ludzie nie potrafią zrozumieć, że Barf to mięso plus podroby plus tylko 15% kości - DOPASOWANYCH do konkretnego psa. [/QUOTE] Jako że to mój jadłospis zacytowano :diabloti: czuję się zobowiązana do wyjaśnień. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie podaje psu KOŚCI w czystej postaci i nie popycha ich nabiałem, i gdyby ktoś łaskawie przeczytał wszystko co jest napisane pod tą rozpiską, odkryłby, że znajdują się tam wyjaśnienia odnośnie terminologii w jadłospisie. "Kości drobiowe" to nie są gołe gnaty obdrapane z mięsa, czy nawet same korpusy, ale też uda z kurczaka, golonki z indyka, etc. gdzie kości jest naprawdę niewiele. Jak ktoś przeczytał podstawy barfowania wie też, że nie dajemy w kółko samych korpusów/szyj, tylko jak najbardziej urozmaicamy podawane psu mięsno-kostne elementy. Liczyłam też na to, że stosujący jadłospis będą mieli swój rozum i podstawową wiedzę w zakresie barfu, i będą wiedzieli, że nie oczekujemy od chihuahua zgryzienia kości z wołowego udźca, tudzież jak psu jakieś elementy nie służą, są za twarde, to ich nie podajemy. Podobnie proporcje mięso/kości modyfikujemy i jeśli pies ma za twardy kał, schodzimy z ilości kości. W walkę o nabiał i ile % kości i mięsa co do grama ma mieć dzienna dawka bawić się nie będę, bo jak już pisałam, barfu są różne szkoły, różne zalecenia, jedni w ogóle nie zalecają kości tylko mięso i suplementację wapnia skorupkami, inni dają kości a to mniej, a to więcej; jedni zalecają nabiał, inni się od niego odżegnują, bo to niezgodne z naturą, i w tej kwestii nie ma jednej słusznej teorii - trzeba patrzeć, co służy psu, a od tego niestety większość właścicieli odwykła, szczególnie przy suchych karmach, bo troska o żywienie ograniczała się do sprawdzenia w tabelce ile miarek ma zjeść pies :roll: a tu nagle jakieś patrzenie na kupę, ocenianie czy psu służy, modyfikacja proporcji, dobór składników do psa, olaboga. I jak ktoś się do tego zabiera tak, że ściąga z netu pierwszy z brzega jadłospis, nie zna ogólnych zasad stosowania barfu i uparcie tłoczy w psa jedzenie, po ktorym pies codziennie rzyga bite 2 tygodnie, to trudno, żeby skończyło się to dobrze. O barfie najpierw się czyta dużo w kwestii ogólnych zasad, potem przegląda różne jadłospisy, doświadczenia innych przy różnych psach i problemach, i dopiero ewentualnie myśli o jadłospisie dla swojego zwierzaka, podrzuca go do oceny komuś, kto się na tym zna, podobnie występujące problemy. Tego, że pies rzygał, mogło być milion przyczyn, od nietolerancji pokarmowej jakiegoś składnika, przez niedokładne gryzienie przez psa kości (co by się wiedziało, gdyby się poczytało, że wprowadzając barf psu wypada na początek podawać mu kości z ręki, żeby nie dziabnął np. kurzej ćwiartki 3 razy i nie połknął), podrażnienie przewodu pokarmowego za ostrym wprowadzeniem diety, po ujawnienie się wskutek tego jakiegoś schorzenia przewodu pokarmowego, którego objawy wcześniej nie były widoczne. W tym momencie ciężko będzie dojść, jaka była przyczyna pierwotna, bo jak zauważyli przedmówcy, pies ma już tak rozregulowany przewód pokarmowy, że kwalifikuje się do leczenia, a nie kolejnych dietetycznych eksperymentów ;)
-
[quote name='Losiek1990']Ty chyba masz jakiś problem ze sobą... Wychodziłem, coś z nienacka psa wystraszyło to zaczął szczekać ale gdy zrobiłem 2 kroki to przestał. Gdzie tam jest napisane że ujadał? czytaj ze zrozumieniem bo nie mam problemu żeby uciszyć swojego psa. Pies się wystraszył to zaczął szczekać ostrzegawczo. Wyszkolony w PO pies też szczeka w sytuacjach zagrożenia i powiesz mi że jest nie zrównoważony? weź się zastanów co Ty piszesz w ogóle... Mój pies jest niby agresywny? gdzie masz na to jakieś dowody? każdy pies w swoim życiu na coś szczekał i będzie szczekał i tego nie zmienisz. To że szczeka to jest agresywny? weź przeanalizuj .to co wypisujesz jeszcze raz Otwierałem drzwi gówniarz się odsunął poza tym zrobił gwałtowny ruch to pies zareagował. Szkolonym Dobermanom, Rotkom czy Maliniakom też powiesz że są niezrównoważone bo szczekają? hahah większej głupoty nie słyszałem. [B]Panowie i Panie od dziś zdaniem Martens gdy pies szczeka to znaczy że jest nie zrównoważony hahahah to dopiero się nadaje na badanie psychiatryczne. Piszesz że głupie tłumaczenie, to co mówisz że pies nie wyczuwa intencji ludzi? i nie stanie w Twojej obronie gdyby ktoś miał jakieś złe zamiary wobec Ciebie? Nie jest to dziwne bo czuje jego zapach, że się kręci po klatce, że majstrował przy drzwiach, kieruje się zapachem i wie że to akurat on, że coś nie tak z nim jest. To takie dziwne wg. Ciebie? Acha szczeknął parę razy, na sylwestra oba oglądały fajerwerki przez okno i to czyni go nie zrównoważonym hahaha[/B][/QUOTE] Wiesz, śmiesznie się czyta jak w jednym wątku opisujesz jaki z Ciebie wielki alfa dominant, piszesz o rottweilerach, DA i jak to my dziewczynki feministki byśmy tylko klikały klikerkiem, bo nigdy nie miałyśmy prawdziwego obronnego psa, a w drugim piszesz, że Twój wybitnie zrównoważony i zdominowany pies z traumą po kontakcie ze starymi babkami :evil_lol: zadziamgał, bo w polu widzenia znienacka pojawił mu się człowiek, i porównujesz to do szkolenia obronnego i maliny po IPO :mdleje: Btw nie wiem czy wiesz, ale wszystko co piszesz o obronie zaprzecza teorii dominacji, bo w stadzie alfa zawsze idzie na pierwszy ogień - tak więc pies próbujący Cię bronić przed zagrożeniem, zgodnie z ową teorią Cię zdominował ;) bo jak jesteś alfą to powinien przy każdym zagrożeniu chować Ci się za tyłek i czekać, co zarządzisz. I m. in. dlatego teoria dominacji nie trzyma się za bardzo kupy :diabloti: ale żeby to zauważyć, trzeba wyjść poza Millana, Fennel i Fischera; przejrzeć trochę pani Sjosten, Pryor czy Dennison, które są drugim biegunem, nabyć doświadczenia z różnymi metodami i psami, i wyrobić sobie własne poglądy, i dopiero można się wykłócać na forum nie robiąc z siebie idioty ;) powtarzanie jak papuga jednej teorii, przy tak mizernym odzwierciedleniu jej w realu, niestety nie świadczy ani o doświadczeniu, ani wiedzy w temacie. Obrażanie rozmówców i kpiny też nie dodadzą Ci splendoru, bo żeby napisać coś ironicznie, też trzeba mieć coś między uszami poza przekonaniem o swojej racji. I tyle komentarza z mojej strony ;) więcej pisać nie będę, bo zaraz znowu będziesz mi wciskał w klawiaturę przekonania i teksty, które w życiu mi tu spod palców nie wyszły tylko po to, żeby się do kogoś pociskać ;)
-
[quote name='Losiek1990']Nikt tutaj nie mówi że dobrze się stało ale dzieciak stał przy drzwiach samych a rodzice byli jakieś 50 metrów dalej, więc... nie potrafią go sami upilnować. A że dzieciak znalazł się z Nienacka za blisko po otworzeniu drzwi to mój pies zareagował odpowiednio dając głos. W tym dziecku jest coś dziwnego bo na inne dzieci nawet nie szczeka, po prostu je olewa a jego sobie nie odpuści. Poza tym że ten gówniarz majstrował przy zamku w drzwiach od mieszkania to już nie wspominałem bo po co? Chcesz opieprzyć psa bo szczeka? no proszę Cię... pies nie szczeka bez powodu, zawsze jest jakiś powód. To tak chcecie uciszać psy to proponuję zacznijcie uciszać najpierw swoje dzieci bo już ta baba nie widzi swojego gnojka jak zbiega po schodach albo wbiega i gęba mu się nie zamyka. Pies wyczuł i pomyślał: " A to ten gnój co mnie drażni, opieprzę go" i to robi. Nic nie dzieje się bez powodu. Jest akcja i reakcja, zawsze ![/QUOTE] Wiesz, czyja by wina nie była, przeprosiłabym za to, że walnęłam dzieciaka drzwiami. Czy go widziałam czy nie. Kultura i tyle. A "w tym dziecku jest coś dziwnego dlatego na nie szczeka" albo "on czuje złych ludzi i się na nich rzuca" to najlepsze wymówki osób, które nie potrafią opanować agresji swojego psa i chcą zwalić za to winę na otoczenie :diabloti: Swoją drogą to bardzo dziwne, że jesteś jak to piszesz na innym wątku takim wielkim alfą w stadzie, a pozwalasz psu ujadać na to, co mu się podoba. Ja swoje psy uciszam, bo nie lubię jak robią raban z byle powodu - bo to, że np. ktoś nagle obok nad stanął czy wyszedł zza rogu nie jest powodem do ujadania dla zrównoważonego psa. No chyba że ktoś ma problem psa uciszyć i nie w smak mu się do tego przyznać, to zawsze znajdzie wymówkę typu "bo piesek musi szczekać". [B]konfirm13[/B] petycja już dawno podpisana ;) to że nie dostaję kurvicy od strzałów nie znaczy, że popieram ;) w tego sylwestra jakiś idiota wwalił dużą petardą pod auto na parkingu koło mojego bloku, i zamiast bawić się ze znajomymi, musiałam przestawiać swoje auto na działkę do rodziny, bo zwyczajnie się bałam, że jakiś nachlany pajac piroman je uszkodzi w ramach imprezy :roll:
-
W UK są właśnie 2 kategorie hodowli - są psy dla przeciętnego Kowalskiego, rodowodowe, ale w niskiej cenie, bo tam do rodowodu nie trzeba robić uprawnień (i tam rodowód jest tym czym jest - świadectwem pochodzenia po przodkach, a nie gwarancją nie wiadomo czego), i elita która psy wystawia, robi coś, ulepsza rasę, i tam szczeniaki kosztują odpowiednio więcej. U nas niestety hodowla na dwóch poziomach istnieje w formie FCI i pseudo... I niestety często wystarcza, że ktoś ma przydomek FCI i czuje się już tą "elitą". I to co Ty nazywasz w drugim akapicie faktem, dla mnie jest bzdurą ;) Przynajmniej na przykładzie mojej rasy. Przeciętnego staffika kupisz w Polsce za 1500-2500 zł. Jak chcesz zrobić dobry import, rozmowa zaczyna się od 800 euro, a kończy czasem na 1500 euro, plus koszty sprowadzenia psa. Jak kryjesz w Polsce przeciętnym psem, jedziesz sobie do repa 50, 100, 300 km i spokojnie wyrobisz się w cenie krycia w 2000 zł. Jak jedziesz za granicę do świetnego samca, bujasz tysiące kilometrów, płacisz za hotel, a samo krycie to w Europie jakieś 800-1200 euro. Te "kilka stówek różnicy" o których mówisz to kosztuje w niektórych krajach sam zabieg inseminacji ;) a bywa że jest potrzebny, i jak ani Ty nie umiesz, ani właściciel repa, to masz kolejne koszty, w porównaniu do polskich realiów kosmiczne. Sorry, ale przy takim miocie nawet 1000 zł różnicy w cenie szczeniaka w porównaniu do przeciętnego polskiego miotu z krycia za miedzą nie powinno nikogo dziwić. I tu zgodzić się muszę, nie wystawiam może od dziesięcioleci, ale kilkanaście wystaw zaliczyłam (m in jako widz) i uważnie śledziłam stawkę i wyniki, i szczerze, może kilka razy byłam zdziwiona wyborem sędziego czy się nie zgadzałam, a nawet wtedy odnosiłam wrażenie, że wynika to bardziej z gustu arbitra czy jego braków w znajomości rasy (bo bywało już że staffiki oceniał specjalista od yorków) niż jakichś układów. W większości przypadków na lokaty trafiały psy które ja sama bezstronnie uważałam za najlepsze w stawce. Nie wiem, może w innych rasach jest inaczej, ale jak czytam te żale o "polskich układach" to nie wiem, może ja na jakieś inne wystawy jeżdżę? :diabloti: Owszem, na pewno jakieś machloje się zdarzają, ale jak czytam niektóre osoby, to mam wrażenie, że jest to nagminne, i w ogóle nie ma sensu jeździć na wystawy - a ja w ogóle czegoś takiego nie widzę... Zawsze można też jeździć do zagranicznych sędziów ;) no chyba że oni też podlegają bez wyjątku polskim układom i układzikom.
-
Losiek1990 próbuje Was zdominować, nie widzicie? :diabloti: Chryste, połowa tego bełkotu kwalifikuje się do badań psychiatrycznych pod kątem manii prześladowczej :evil_lol: i do tego ten dramatyzm, "codziennie muszę walczyć z moim psem o pozycję" :D Człowieku, przejedź się do takiego pana, który na codzień przebywa w sforze wilków jako jej członek, to zobaczysz co to jest dominacja i walka o nią przy każdym kontakcie ze zwierzęciem, a raz na zawsze przestaniesz się doszukiwać walki o władzę nad światem w tym, że pies podjarany spacerem przebiegł pierwszy przez drzwi albo położył Ci zabawkę pod nogami ;)
-
To nie są dwa yorki. Jest jedna jedyna rasa yorkshire terrier. To co nazywasz miniaturką, jest odpadami hodowlanymi normanych yorków, rozmnażanymi przez pseudo. Nie bez powodu FCI nie pozwala na hodowlę "miniaturek" poniżej określonych rozmiarów - takie zmniejszenie psa owocuje szeregiem problemów zdrowotnych, wadami, problemami z rozrodem. Nie ma rasy "york miniaturka" - są tylko przesadnie skarłowaciałe, często chore yorki, rozmnażane przez oszustów i wciskane naiwnym jako oddzielna rasa - której jak pisałam, nie ma. Pies to nie świnka morska, żeby ważył pół kilograma; jak ktoś ma parcie na małe zwierzątko, to niech kupi myszoskoczka, a nie psa-kalekę. I bardzo dobrze, że jak już to autorka kupiła szczeniaka po sporych rodzicach - ma większe szanse na zdrowe zwierzę niż nabywca pseudominiaturki.
-
[quote name='Brezyl']Tych wybierajacych zawód z miłości jest może 15-20% i duża część niekończy studiów.[/QUOTE] Miałam sporo do czynienia ze studentami weterynarii (budynek wety był obok mojego wydziału, i część zajęć weci mieli w moim, a my część w wecie) - niestety muszę się zgodzić... Masa osób wybiera ten kierunek, bo jest z tego dobra kasa, bo nie dostali się na medycynę, bo mają ojca weta i przejmą gabinet... Wiedzę często mają przy tym żałośnie małą, na psach nie znają się kompletnie, bywa że mają pseudohodowle :roll: a ta garstka osób, która siedzi tam naprawdę z miłości do zwierząt, często nie daje sobie rady na tak trudnych studiach, bo nie oszukujmy się, żeby skończyć wetę, potrzeba większych zdolności i predyspozycji niż do większości kierunków. Tak więc niestety z własnych doświadczeń wiem, że teorię jakoby na wetę szli sami pasjonaci z rzetelną wiedzą i zainteresowaniem zwierzętami, można niestety między bajki włożyć. Może dlatego jest tyle żali o niedouczonych czy nieprzyjemnych dla zwierząt wetów.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[B]razed_in_black[/B], ale w takim razie Twoja wetka ma taką wiedzę nie dlatego, że jest wetem (bo studia weterynaryjne nie obejmują takich rzeczy, albo obejmują w ilości śladowej), ale dlatego, że jest pasjonatem tej dziedziny i robi też coś w tym kierunku. Tyle, że większość wetów niestety nie robi i wcale nie musi, bo zawód lekarza weterynarii nie jest od tego. Wet ma znać anatomię, fizjologię, schorzenia i leczenie. Ludzcy lekarze mają specjalizacje; nikt nie chodzi do internisty na psychoterapię, a przecież ludzcy lekarze mają i tak łatwiej, bo zajmują się jednym gatunkiem ;) [B]Brezyl[/B], bardzo chętnie się dowiem czegoś więcej ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Katoshi']Niezłe teorie tu już wypisujecie, jakby ktoś tu katował psa, łał nawet dzieci z "uwagi" znalazły tu miejsce dla siebie, widzę, że poruszyłam bardzo delikatny temat, wystarczy słowo i niektórzy już widzą połamane kości, krew i niewiem jeszcze jaką patologię, a czytanie ze zrozumieniem boli, a wyobraźnia napędza się oglądanym w nadmiarze tv. Jak już pisałam pies się uspokoił i nie widzę potrzeby go oddawać. Psy u mnie w domu były od zawsze, więc pisanie, że nie mamy pojęcia o psach jest śmieszne, pies jest szczęśliwy, rośnie jak na drożdżach i jest energiczny, wątpię by w tej chwili ktoś lepiej by się nim zajął.[/QUOTE] Już sobie nie dopowiadaj, bo sama przeczytałaś między wierszami nie wiadomo co, a te dzieci w Uwadze zostały użyte tylko jako skrajny przykład podejścia opisanego w pierwszym poście. Jak dla kogoś szczeniak gryzie rzeczy bo jest złośliwy, a domownicy go za to biją i nie ma się na to wpływu, to owszem, dla mnie to jest właśnie patologia, i kompletny brak zrozumienia dla faktu, że zwierzę nie zna wartości materialnej niszczonych rzeczy tudzież, że w ogóle jest zwierzęciem, szczeniakiem i się jak szczeniak zachowuje. Wejdź sobie na forum młodych mam i napisz co robić, żeby dziecko nie wrzeszczało i że Ty go nie bijesz, ale mąż wali je packą na muchy po głowie, ale ono jest złośliwe i wrzeszczy dalej i to wcale nie pomaga, to zobaczysz co Ci odpiszą - czy pogłaszczą po główce, czy też powiedzą, że lanie malucha za typowe dla niego zachowania jest patolą.
-
Owszem, pseudo nie kupują w takich hodowlach, ale myślę, że przede wszystkim ze względu na ceny szczeniąt ;) i fakt, że trzeba je zamówić na długie miesiące bądź lata przed narodzinami. Jest też przy tym masa hodowli, które wystawowo nie wzbijają się na ringi europejskie i światowe, ale umowy mają, kontakt z nabywcami też.
-
Ogród jest bardziej potrzebny właścicielowi psa, a konkretniej jego wygodzie niż samemu psu (pomijając rasy stróżujące, ale jak już mówimy o tych konkretnych typu kaukaz, podhalan, CAO, kangal, to im posesja wielkości znaczka pocztowego przy bliźniaku i tak raczej nie wystarczy). Ogród jest wygodny, bo nie trzeba na każde sikanie psa się ubierać, zakładać smyczy, wychodzić z psem z domu i skakać po trawnikach, tylko otwiera się drzwi i spokój ;) a to, że pies załatwia się w ogródku nie znaczy wcale, że coś z nim nie halo, no chyba że ammy ogródek jak wspomniany znaczek pocztowy. W średniej wielkości ogrodzie spokojnie można psu wydzielić toaletę, wysypać żwirem i regularnie ją sprzątać; zresztą psy na posesji zazwyczaj załatwiają potrzeby, szczególnie "dwójkę" w wybranym miejscu do tego przeznaczonym. Ogród jest wygodny o tyle, że żeby spuścić psa ze smyczy, poaportować, pociągać się zabawką, pograć w piłkę, poćwiczyć coś, nie trzeba brać psa na smycz, leźć niekiedy spory kawał od domu żeby znaleźć miejsce do spuszczenia psa ze smyczy i mieć oczu dookoła głowy, czy nie ładuje nam się w pole manewru ktoś inny z psem. Szczególnie upierdliwe jest to przy psach, które nie lubią obcych czy pilnują zabawek, albo przy rasach z listy, którym wg przepisów nigdzie poza posesją nie można zdjąć kagańca i smyczy ;) Wszystko co się robi w ogrodzie jest jednak wykonalne i dla osoby, która go nie posiada, tyle że zabiera więcej czasu i wysiłku - a problem w tym, że ludziom często zwyczajnie się nie chce.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
No niestety dla mnie 13 godzin samotności jako norma a nie wyjątkowa sytuacja eliminuje absolutnie każdego psa... Chyba że znajdziesz alternatywne rozwiązanie, takie jak zabieranie psa do pracy, podrzucanie go na jej czas znajomym, rodzinie lub sąsiadom, albo chyba najprostsze - znalezienie kogoś (znów kłania się rodzina, sąsiedzi, znajomi) kto w tym czasie wyprowadzi psa na wc; może to być nawet wynajęty petsitter, obecnie coraz więcej osób się tym zajmuje. Pies na nerwicę i depresję jest super ;) tylko w wyjątkowo ciężkich przypadkach lepiej, żeby jego właściciel nie mieszkał sam, by w razie problemów ktoś pomógł w obowiązkach nad psem. Nie wiem jak kot - jak ktoś lubi psy, a koty tak hm, średnio, to pewnie tak nie pomoże, dlatego ja bym poważnie się zastanowiła nad poszukaniem tej pomocy do wyprowadzania ;) jednak parła w psa, przy założeniu oczywiście, że ta samotność będzie psu po pracy i w weekendy wynagrodzona poświęceniem czasu, spacerami, itd. A Brezyl, z ciekawości, czemu akurat przy samotności żywienie naturalne? Bo ja mam odwrotne obserwacje; na barfie psy sikają mi więcej, niż na suchym. Na gotowanym to już w ogóle katastrofa.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='spike1975']zauważ że szczeniaków poniżej 6 miesięcy nie przyjmuje się na szkolenia awersyjne. takie "konserwatywne" gdzie stosuje się liczne "korekty". po prostu tak młody piesek jest jeszcze zbyt delikatny na to, zbyt miękką ma psychikę i łatwo go skrzywić krzykami czy negatywnymi bodźcami. w tym wieku powinien dostawać tylko nagrody za to co zrobi dobrze a to co robi źle powinieneś składać na karb dziecinnej głupoty i ignorować. nie zamykać go w żadnym pokoju ani nie karać w żaden inny sposób. jedyną karą powinno być odebranie nagrody. [/QUOTE] Zgoda, że szczeniaków nie szkoli się na kolcach etc. ale nie przesadzajmy z totalnym brakiem negatywnego bodźca, bo różne są psy, w róznym wieku dojrzewają i na różne rzeczy sobie pozwalają. Kiedy szczeniak np. obgryza meble, jak najbardziej można bardzo głośno zaklaskać w dłonie, żeby oderwać go od tej czynności, po czym zawołać go i zainteresować czymś innym, np. zabawką, którą może gryźć. Klaskanie jest tu jak najbardziej awersją ;) bo to nagły nieprzyjemny dźwięk - działa bardzo szybko, a zarazem nie jest tak drastyczny, żeby spowodować szczeniakowi dziury w psychice. Bo skoro szczeniak lubi żreć meble, to jak zabierzesz mu nagrodę? Wyniesiesz regały do piwnicy? ;) Podobnie kiedy pies rozszaleje się w zabawie i gryzie - zamknięcie go na kilka minut w drugim pokoju, żeby ochłonął, jest jak najbardziej ok, bo tu znów kłania się, jak zabrać nagrodę - skoro nagrodą jest dziabanie naszych rąk i nóg? Wejść na sufit? Zamknięcie psa jest w tej sytuacji jednocześnie awersją, odebraniem nagrody i daniem psu czasu na uspokojenie. Piszczenie czy szarpanie się ze szczeniakiem często jeszcze bardziej go nakręca - chwilowa izolacja daje czas na ogarnięcie się. Nie mówię tu oczywiście o zamykaniu psa na nie wiadomo ile za karę, tylko kilkuminotuwym odosobnieniu. Działa nawet na bardzo uparte maluchy i pies szybko się uczy, że musi w zabawie kontrolować zęby, bo jak przesadzi, to zabawa się skończy i będzie 5 minut kontemplował ściany w dtugim pokoju. Natomiast metody typu przewalanie psa na podłogę, przygniatanie, czy gryzienie (dżizas, co za psychol to pisał) to prosta droga, żeby wychować popie*przonego psa, który będzie gryzł właściciela i domowników... [quote name='Stopczyk']A jak oduczyc pieska zeby nie cieszyl sie na widok każdego w windzie itd?Czy to samo przejdzie?chodzi o to zeby wiedział kto jest jego właścicielem i nie rzucał sie przyjaźnie na każdego ale chociaż szczeknął[/QUOTE] Zależy to w dużej mierze od wieku, i od indywidualnego charakteru psa. Staraj się być dla psa bardziej interesujący niż obcy, to najprawdopodobniej z czasem zacznie ich zlewać. Za młodu bardzo potrzebne są mu pozytywne kontakty z ludźmi, żeby nie wyrósł Ci dziki pies, który boi się obcych - natomiast z czasem jak pies dorośnie, możesz te kontakty nieco ograniczać - jak najbardziej ktoś po zapytaniu może psa pogłaskać, ale już nie pozwalaj psu na targanie się do każdego i wymuszanie pieszczot. I chyba nie przemyślałeś tego oczekiwania, żeby pies szczekał na obcych... W domu psy po dorośnięciu albo stróżują, albo nie; to cecha osobnicza. Natomiast pies dziamgający na obcego w windzie, na spacerze, na klatce schodowej to nie jest przejaw wierności tylko źle wychowana udręka dla otoczenia i właściciela.
-
Tyle, że przy obecnej konstrukcji polskiego prawa hodowca tak naprawdę g*wno może, nawet mimo zastrzeżenia pewnych kwestii w umowie. W momencie podpisania umowy kupna pies przechodzi na własność nabywcy i bez długich szarpanin w sądzie (o ile w ogóle są do nich podstawy w umowie) nie ma szans, żeby zapobiec rozmnażaniu psa poza FCI.
-
Głośne czy nie, ale na pewno jest więcej miejsc sprzedaży, większy wybór, ciekawsze oferty. Dobry biznes zwęszyli na debilach. Swoją drogą zadziwia mnie, że Polacy są taaacy biedni, taaacy wyssani z każdego grosza przez zuego Tuska, tak bardzo nie mają na życie, a co drugi bez mrugnięcia okiem na Sylwestra puszcza z dymem kilka stów...
-
[quote name='dog193']Mnoży się tego jak mrufkuf :shake: "Labradory są najlepsze", "Kocham owczarki", "Chce maltańczyka, co myślicie?", "Jaki pies będzie pasował, jestem uczuciowa i romantyczna?" - skąd się to wszystko bierze? [/QUOTE] Z gimnazjum :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ej, a on wie, że jak będą mieli szczeniaczki, to nie będą spali? :diabloti: Ja mam jednego, skończył właśnie 6 tygodni, i jak drze ryja na całe mieszkanie jak palony żywcem pterodaktyl to zapewniam, że jest po spaniu :evil_lol: Gdyby było więcej, to chodziłabym 24 w stoperach w uszach, bo nie szło by żyć. A co do szczeniaczka za darmo "od ludzi" - jeszcze niedawno nie można było kupować, bo to złe. Teraz już za free też jest nieideologicznie? To jak ktoś nie ma kasy na rasowca, boi się wziąć psa ze schroniska, nie chce być ścigany przez dogociocie i mieć inwigilacji chaty, to co, ma sobie pluszaka kupić? ;) Ogromna większość w miarę ogarniętych ludzi, którym "puści" się suka ma na tyle dość takiej imprezy z odchowaniem miotu, że zaczynają myśleć o antykoncepcji. A jak ktoś ma sukę w budzie na łańcuchu i oddaje zapchlone niedożywione szczeniaki, to w sumie jedna chwała jak ze schronu, więc i nie każdy się zdecyduje. W ogóle usłyszałam ostatnio o ewenemencie w Olsztynie; dalsza rodzina mojej przyjaciółki ma tam sukę, której notorycznie nie pilnują i od kilku lat co cieczka rodzi mioty - teraz też jej córka :diabloti: więc mają pełną parą dwusukową fabrykę kundelków. Wisienką na torcie jest fakt, że suka założycielka hodowli jest adoptowana ze schroniska ;) mało tego, dowiedziałam się, że oni te szczeniaki SPRZEDAJĄ. Przyjaciółka nie jest jakoś specjalnie zapsiona ani w temacie, ale sama fajnie się o tym nie wypowiada, bo dla niej nawet jako dla laika jest oczywiste, że szczeniaki co cieczka to obciążenie dla zdrowia. Dodam że rodzina zamożna i wykształcona ;) nie jakieś lumpy. Ja swego czasu próbowałam nawet zgłosić schronisku, że suka od nich jest rozmnażana bez opamiętania, przyjęli dane właścicieli i nic z tym faktem nie zrobiono - trudno, nie mój cyrk, nie moje małpy ;) Mało tego, po pierwszym miocie pani domu wywiozła 2 szczeniaki którym nie mogli znaleźć domu, do tego samego schroniska, z którego wzięta była ich matka :evil_lol: i przyjechała po nie z powrotem na drugi dzień, bo jej było ich szkoda :evil_lol: więc w sumie nie ma co się bać, że po wzięciu ze schroniska będzie się poddanym jakiejś przesadnej kontroli; można sobie sukę ze schroniska rozmnażać co cieczka i brać kasę za szczeniaki; wywieźć jeszcze do schronu towar, który nie zszedł, i nikt nic z tym nie zrobi.
-
[quote name='ailema']Mój pies jest niewiadomego pochodzenia bo z schroniska ale nigdy nie bała się petard aż do pewnego spaceru jak 2 gówniarzy wrzuciła ją jej pod łapy .I od tego momentu zaczęły się nasze problemy[/QUOTE] Mi też trafił się inny pies niewiadomego pochodzenia, który huków się nie bał - ale właśnie, trafił, bo to loteria ;) a są rasy, w których ze względu na taki a nie inny charakter lęk przed strzałami to rzadkość. Jak patrzę po kundelkach znajomych to niestety jest bardzo różnie, niestety większość mniej lub bardziej panikuje... A w tej chwili mam dwa staffiki, z których żaden się wystrzałów nie boi, i z tego co rozmawiam z innymi właścicielami tych psów, mało który ma jakiekolwiek ekscesy z powodu strzałów. Ludzkie chamstwo dużo łatwiej znosić mając zrównoważonego nieproblemowego psa ;) i widać to nie tylko na spacerach, ale też na tym wątku, bo praktycznie wszystkie osoby dziwiące się narzekaniu w tym temacie i ostrym reakcjom, same mają przyjaznego, pewnego siebie zwierzaka, który nie ma problemów z akceptowaniem obcych psów, lękiem, itd. I to samo tyczy się petard, bo w momencie kiedy nie mam w domu psa, który by się ich panicznie bał, sama mam zdrowsze nerwy i nie mam aż tak morderczych myśli o strzelających bachorach jak miałam kiedyś :evil_lol:
-
U mnie niestety pełno jest niedopilnowanych bachorów rzucających petardy - i szczerze, to niesamowita ulga, że mam teraz psy, które petard się nie boją... Cyc czasem się zbulwersuje i szczeknie na głośniejszy huk, i ot cała reakcja towarzystwa - pikuś w porównaniu z tym co przeżywałam kiedyś ze spacerami po partyzancku, zaszczaną ze strachu przez psa klatką schodową, środkami uspokajającymi i sylwestrami spędzanymi z psem z kiblu z zapchaną ręcznikami wentylacją i puszczanie papierowych statków w wannie w ramach imprezy :roll: I nawiązując do dyskusji na innych wątkach, męka z psem bojącym się huku (która osiągnęła kosmiczne rozmiary wraz z odchyłami na starość i chorobą) będzie chyba głównym powodem, dla którego dłuuugo nie zdecyduję się na psa niewiadomego pochodzenia albo z rasy skłonnej do nerwowych reakcji.
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/1502364_657705704270921_1458881254_o.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/1484039_657705107604314_1005851112_o.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/1525556_657711460937012_611378961_n.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/1496098_657711780936980_1727300686_o.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/1493370_657708807603944_1721736391_o.jpg[/IMG] Tak się prezentuje obecnie 5-tygodniowa księżniczka o głosie pterodaktyla :diabloti:
-
[quote name='Xador'][B]Hodowla Wilcze Serce sprzedaje szczenięta z genetycznie wrodzoną dysplazją stawów[/B].[/QUOTE] Akurat szczenięta z dysplazją zdarzają się w najwspanialszych hodowlach mających psy hodowlane prześwietlone 10 pokoleń wstecz wyłącznie z wynikiem A/A ;) Dziedziczenie dysplazji i czynniki jej wystąpienia nie są takie proste, żeby komukolwiek udało się zagwarantować, że szczenię z dysplazją się w miocie nie trafi. Moim zdaniem należy być na taką możliwość przygotowanym, z jednej strony kupując rasę, w której wg różnych źródeł od 60 do 80% osobników cierpi na mniej lub bardziej poważną dysplazję - z drugiej, tym bardziej kupując psa w pseudohodowli, w której w przeciwnieństwie do hodowli FCI (ZKwP) nie ma obowiązku przystępowania do jakiejkolwiek kwalifikacji hodowlanej ani prześwietlania bioder psom hodowlanym. I nie bardzo wiem co ma do tego wszystkiego wiek 15 lat, bo osoby w tym wieku ogarniają się w odmętach internetu o wiele lepiej niż np. 50-latkowie, a wszystkie informacje o których tu pisano, są w internecie bez trudu powszechnie dostępne na forach o psach i konkretnie o owczarkach, na portalach, o psach, itd. Wystarczy pogooglować. Jeśli ktoś uważa się za dość odpowiedzialnego, by zdecydować się na zakup dużego psa dość wymagającej rasy, i odpowiedzialność jako jego właściciel, to niby czemu ma otrzymywać ulgowe traktowanie w kwestii decyzji o zakupie i przygotowaniu do niego? Poczytanie o hodowlach i wybór odpowiedniej to pikuś przy prowadzeniu psa dużej rasy i niespodziankach jakie może nam przynieść życie z nim. Najbardziej intryguje mnie tutaj stwierdzenie, że w hodowli jest 14 [U]suk hodowlanych[/U] - nawet w znanych mi dobrych dużych hodowlach mających kilkanaście psów nie ma takiej ilości suk... Bo w taką liczbę wliczają się też samce, psy emerytowane, które już się nie rozmnażają, i młode, ktore do rozmnażania jeszcze nie dorosły, więc stricte suk hodowlanych jest zwykle po prostu kilka. Jak ktoś ma 14 suk hodowlanych które regularnie rodzą, to żeby to dobrze funkcjonowało, musi mieć super zaplecze mieszkalne dla zwierząt i zajmować się tym całą rodziną na cały etat, a i tak wątpię, czy obejdzie się bez pracowników. Owszem są takie hodowle na zachodzie, i bywają całkiem dobre, ale u nas 14 suk niestety oznacza zwykle 14 kojców, do których wrzuca się jedzenie i wymiata g*wno, i wyciąga psy tylko zdjęć na stronkę :roll: stąd ciekawa jestem czy autor wątku był w hodowli i widział warunki utrzymania psów, bo może już samo to mogło dać do myślenia.
-
U mnie połowa ogłoszeń o zaginięciu psa zaczyna się od "pekińczyk zaginął pod Lidlem" itd. ;) Nawet zakładając, że pies był z pseudo, to ma tą wartość rynkową 500-800 zł. Kto przy zdrowych zmysłach zostawiłby w torbie pod sklepem tyle kasy albo przedmiot o tej wartości? Gorzko mogą się też rozczarować osoby, którym wydaje się, że kundelka nikt nie ukradnie ;) A owszem, kundelki też są kradzione - bo ktoś pomyślał, że to jakaś rasa ;) albo z dużo bardziej drastycznych powodów... Wystarczy oglądać tv, żeby wiedzieć, że do tej pory są na wsi ludzie, którzy wyłapują psy, zabijają i przetapiają na smalec - jak również istnieje podziemie zajmujące się walkami psów... A dorastające psy walczące muszą się na czymś uczyć - na okres, kiedy szmata nie wystarcza, a na poważną walkę są za cienkie, najlepszy jest ukradziony bury kundel... Rasowego strach kraść bo jeszcze ktoś będzie szukał, a kundel jak znalazł, pewnie nikt się nie przejmie, a do zagryzienia przez drugiego w ramach "treningu" pies rasowy być nie musi.
-
Sorry, ale szczeniak to szczeniak, on nie przegryzł kabli w aucie złośliwie, żeby ktoś nie pojechał do pracy, tylko dlatego że zmienia zęby, swędzą go dziąsła, nudzi mu się, kable są fajne. Należy wręcz oczekiwać, że szczeniak w takim wieku będzie niesforny, nieznośny, i niedopilnowany narobi zniszczeń. Jak kogoś zrozumienie tego faktu przerasta do tego stopnia, że wpada w furię i napieprza szczeniaka za wszystko witką, to serio niech się nie bierze ani za psy, ani za dzieci, bo z takiego właśnie podejścia potem są reportaże w Uwadze, że niemowlak trafił na pogotowie z krwiakami i złamaną ręką; zapewne był złośliwy i wrzeszczał w nocy albo umazał się kupą :roll: Serio, żal mi psa, bo trafił do ludzi kompletnie nieprzygotowanych do jego posiadania. Szkoda, że nie jest pluszowy. A odpowiedziami na wszystkie Twoje pytania ten dział na forum jest naszpikowany - począwszy od tego jak zainteresować psa zabawkami, przez naukę czystości, po zapewnienie psu zajęcia i pracę z nim, przyzwyczajenie do kennelu w którym mógłby zostawać kiedy nie możesz się nim zajmować - tylko musiałoby chcieć się przeczytać :roll: