Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Beatrx'][URL]http://psy-pies.com/artykul/sila-uscisku-szczeki-psa,315.html[/URL] to tak jeśli chodzi o "ścisk" ONków i pitów;)[/QUOTE] Gupoty piszą, przecież picbull ma 20 (czy tam 200?) ton :diabloti: A tak serio uścisk szczęki nie jest wcale adekwatny do zadawanych obrażeń. Żeby zadać masę szarpanych ran do szycia czy przerwać tętnicę, nie potrzeba nawet 100-kilowego uścisku.
  2. Ale jaka znowu szczena i ścisk ;) z tego co wiem, rottweilery mają silniejszy uścisk od amstaffów (ew. porównywalny). W większości badań w temacie okazuje się, że psy podobnej wielkości i budowy mają podobne możliwości w kwestii uścisku szczęki, i ttb nie są tu specjalnymi wyjątkami. A tym bardziej nawet nie porównywałabym uścisku szczęki 15-kilogramowego staffika, do np. kilka razy większego kaukaza, bo to już zakrawa na paranoję na równi ze specjalnymi zapadkami, które mają ttb w szczęce, żeby nie wypuściły ofiary nawet jak będą chciały :D
  3. [quote name='gojka']tego co wyczytałam to do GB,Norwegii,Słowacji,Danii,Holandii.Na pewno można znaleźć jeszcze parę krajów ale ja wiem akurat o tych.[/QUOTE] To ja nie wiem, gdzie te bzdury wyczytałaś :roll: i w UK (ojczyźnie rasy zresztą) i w Holandii od staffików aż się roi. Znam również hodowle w Norwegii i Danii. Nie wiem jak ze Słowacją, ale też pierwsze słyszę o zakazie.
  4. Bo świadomi psiarze, którzy traktują psa danej rasy jako spełnienie marzenia, nie podchodzą tak do zakupu ;) ale już Kowalski, który z dnia na dzień wymyślił, że kupi labradora, bo sąsiad ma i dał 600 zł, często z takim właśnie podejściem dzwoni do hodowli ;)
  5. [quote name='gojka']Gops zapewne wiesz,że do wielu krajów nie można wwozić psów rasy twego pupila,że psy takie nie są przyjmowane na kursy dogoterapii,że na obozy wakacyjne dla dzieci i ich psów takie pies nie może pojechać ze swoim młodym właścicielem,żę do wielu miejsc gdzie psy są mile widziane (no hotele,restauracje) psa tej rasy nie wpuszczą.Ktoś kto decyduje się na taką a nie inną rasę powinien mieć świadomość z czym się to wiąże choćby Twój pies był najspokojniejszym Staffem na świecie.[/QUOTE] Do jakich "wielu krajów"? :) Bo mówimy zdaje się tylko o Wenezueli i kilku niemieckich landach. Trudno to nazwać "wieloma krajami". A co do całokształtu - mnie nie dziwi, że staffika boi się osoba mająca do psów uraz, starsza pani czytująca Fakt czy ktoś kogo dziabnął TTB. Dziwi mnie, że staffika, który jest wypierdkiem poniżej kolana, boją się ludzie bez strachu podchodzący do ONków, dobków czy wielu dużych, niekoniecznie przyjaznych wobec obcych ludzi psów. Dziwi mnie, że boją się ich też nierzadko ludzie, którzy generalnie siedzą w kynologii i powinni zdawać sobie sprawę z faktów i stereotypów. Ok, oni mają prawo się bać - mnie ma prawo to dziwić ;)
  6. Oczywiście, że są lepsze karmy od Canidae - szkoda tylko, że nie w jej cenie, a nie każdy s*a banknotami i stać go na Orijena czy ZiwiPeak. U mnie u bardzo aktywnego psa z dużymi wymaganiami pokarmowymi się nie sprawdziła, była za słaba, ale psu mniej aktywnemu czy starszemu, mniej wymagającemu może służyć super. Do tego wersja rybna może pasować wielu alergikom - nie zawiera tłuszczu z kurczaka czy jajek, które często uczulają, a występują w wielu karmach "rybnych" czy przeznaczonych dla alergików. W tej cenie znaleźć taką karmę wcale nie jest łatwo. Wcale mnie więc nie dziwi, że są ludzie, którzy jej intensywnie szukają.
  7. [quote name='a_niusia']po twardej ortopedii weta boi sie nawet najwiekszy twardziel.[/QUOTE] Po twardej ortopedii to ja sama się boję szpitala :evil_lol: (btw po tym samym urazie, który miała Twoja suka). Trochę zgodzę z gops, tyle że ja miałam numer z przerażonym wetem, kiedy Cyc miał kilka miesięcy... Miał mieć pobranie krwi, wet wiedział że to szczeniak (zresztą pies nawet 10 kilo nie ważył), a mimo to podszedł do nas z duszą na ramieniu i kazał mocno trzymać, bo jak taki złapie to strach się bać :roll: ja naprawdę rozumiem strach przed psami, rozumiem że wet też niekoniecznie chce być ugryziony, ale czasami to ociera się o paranoję. I nieodmiennie chichram się w duchu, kiedy moich piesków boi się jakiś chłop jak dąb, podczas gdy one sięgają mu pod kolanko i jeszcze się do niego cieszą :evil_lol: Zresztą już na tym czy innym wątku ktoś rył się z gops, że zmyśla, że ludzie tak się boją staffików - przysięgam, że to prawda ;) Owszem, wiele osób się nie boi w ogóle, ale naprawdę dużo częściej niż bym się spodziewała trafiam na jednostki, które boją się ich jak smoków wawelskich, często od momentu kiedy usłyszą, że to nie szczeniaki, tylko psy w wieku 2-4 lata.
  8. A ja nie do końca rozumiem nabywców (mówię tu bardziej o hodowli niż o adopcji), którym się wydaje, że robią hodowcy łaskę, że kupią u niego szczeniaka, i w swoim mniemaniu uwolnią go od kłopotu. Tak jakby dobry hodowca ładował kupę kasy, pracy, czasu i uczuć w wyhodowanie jak najlepszych wychuchanych maluszków, żeby potem sprzedać je byle komu, spuszczając cenę o 5 stów, bo przecież Kowalski i tak robi wielki gest, że w ogóle zadzwonił spytać o szczeniaki. Chociaż w adopcjach też widać sporo takiego podejścia, aczkolwiek tam razi ono odrobinę mniej, bo przy skali bezdomności psów w Polsce każdy choć przyzwoity dom chętny na psiaka jest na wagę złota.
  9. Kwestia też wrażliwości psa; mojej nieżyjącej suce wystarczyło kilka zastrzyków, żeby wet źle jej się kojarzył - po sterylce już w ogóle była katastrofa. Cyc zastrzyków w ogóle nie zauważa; kastracja też nie zrobiła na nim wrażenia, nie spowodowała urazu do weta, gabinetu. Aczkolwiek zgodzę się, że po wielu bolesnych zabiegach spowodowanych poważnym urazem czy chorobą mało który pies radośnie wejdzie do gabinetu. W sumie jestem w stanie uwierzyć, że Cyc byłby tym mało którym psem, bo z jego wielkiej pustej makówki wszystkie skojarzenia ulatują w mgnieniu oka, szczególnie te, które powinny tam zostać :evil_lol:
  10. Moja suka u weta ostatnio po wstawieniu na stół sama z siebie strzeliła pozycję wystawową i ani drgnęła :lol: i tak się wystawiała wetowi do oceny jakby ją sparaliżowało; chyba lepiej niż na wystawach :evil_lol: Moje staffiki w ogóle nie boją się wetów; one w sumie nie zauważają nawet, że są u lekarza, że ktoś je dźgnął igłą czy cokolwiek.
  11. [quote name='gojka']Hmmm... odnoszę niejasne wrażenie,że żyjemy w zgoła innych krajach.Nigdy na nikogo nie "huczałam",nie straszyłam a zyję .Ostatnio zbluzgał mnie jakiś pijany sąsiad.Mieszkam na 10 piętrze i czekam na windę ale słyszę,że kolesie sobie gadają i trzymają drzwi gdzieś na piętrze.Lekko potrząsnęłam moimi i usłyszałam jakieś bluzgi.Wzięłam psa pod pachę i zeszłam.Widzę,że jakiś pijaczek trzyma drzwi więc mówię,że ja na windę czekam i może sobie później pogadać.Pan sypnął wiązanką a jak zadzwoniłam na policję.Jak wracałam ze spaceru policja stała z pijanym sąsiadem na dole.Błyskawicznie zajęli się sprawą. Pan po dwóch tygodniach widząc mnie gdzieś pod blokiem przeprosił i nawet w rękę chciał całować:).Agresja nie jest wskazana ani przy zajmowaniu się zwierzętami ani przy kontaktach z ludźmi. Jakoś nie wyobrażam sobie bym mogła rzucać rynsztokowe teksty gdy obok idzie moja dziewięcioletnia córka. Ona była raz świadkiem sytuacji jak pijany typ bluzgał na każdego kto akurat obok niego przechodził na osiedlu.I mnie i jej się dostało.To robił pijany gość- wyobrażam sobie szok córki gdyby jej- TRZEŹWA mama tak samo się zachowała....Dla mnie to po prostu obciach dać się sprowokować do pyskówki z ograniczonym albo pijanym typem.Bo na jego usprawiedliwienie można powiedzieć,że jest pijany albo głupszy. Ale co powiedzieć na własne? Że debil nas sprowokował?[/QUOTE] No trudno, wykazałam takie obciachowe i niewłaściwe zachowanie - ale takie skuteczne :diabloti: I chyba trochę się nie zrozumiałyśmy, to nie był przypadkowy menel, który bluzgał na drzewa, ptaki i przypadkowych przechodniów, bo normalne że z takim nikt się w pyskówki nie wdaje - tylko bardzo wymuskany, zawsze odprasowany starszy pan, który uporczywie zaczepiał mnie od ROKU :) zanim dałam mu się sprowokować. Gdybyś doczytała uważniej, zauważyłabyś, że zanim poleciało w niego "mięso", miał wizytę mundurowych, która zobligowało go jedynie do jeszcze większej eskalacji agresji w moim kierunku. Nie był też pijany tak, żeby nie wiedział co robi i sobie bełkotał - za to łyknął sobie chyba wódeczki na odwagę, co dane było mi poczuć, kiedy krzyczał na mnie jakieś 30 cm od mojej twarzy. Pomogło dopiero wyrażenie się jego językiem (a nawet jeszcze gorszym) - i po problemie. Gdybym wzywała drugi raz policję, sprawa pewnie ciągnęłaby się do tej pory - a tak, miałam święty spokój z dnia na dzień. Owszem, mogłam, jak to ładnie nazywasz, "być mądrzejsza" - tyle że zwyczajnie szkoda mi życia na takie cackanie się z zawziętymi chamami. I jeśli masz wrażenie, że żyjemy w innych krajach, to niekoniecznie świadczy o złej ocenie sytuacji z ktorejś strony - mogę Ci tylko pozazdrościć, że nie trafiłaś nigdy na takie sąsiedztwo. I wcale nie trzeba emigrować do innego kraju, żeby było inaczej - ja przeprowadziłam się raptem kilka bloków dalej i mieszkając tu przez półtora roku, nie miałam tylu przytyków do posiadania dwóch psów, ile w poprzednim miejscu zamieszkania miałam tygodniowo. Teoria o rzekomym nakręcaniu otoczenia na agresję przez moje wielce chamskie zachowanie upada więc z hukiem :)
  12. Jakoś przelotem przebrnęłam przez te kilka stron wypocin o szacunku do starszych i sile spokoju naprzeciw agresji, i niestety, ale klepanie na forum o "nie zniżaniu się do poziomu" jest troszunio nieadekwatne do realiów. Po pierwsze, żadnej chamskiej, agresywnej i bez powodu mnie atakującej osobie nie należy się mój szacunek tylko za to, że ma 5, 10 czy 50 lat więcej ode mnie. Wychowano mnie w poczuciu szacunku do starszych osób - niestety bardzo liczne starsze osoby mnie tego automatycznego szacunku oduczyły, zachowując się i wyrażając do mnie gorzej niż menele spod budki z piwem. Po drugie - 3 lata mieszkałam z dwoma psami w bloku, gdzie na ławce pod klatką zbierało się towarzystwo takich właśnie schamiałych starszych osób. Byłam JEDYNĄ osobą w bloku, która sprzątała po psach, na sikanie wyprowadzałam je za osiedle (podczas gdy pieski owego towarzystwa szczały i srały pod oknami) - a mimo to zbierałam chamskie uwagi, a później i wyzwiska. Doszło nawet do tego, że jeden dziadek mnie wyzywał i wmawiał mi, że sprzątam tylko na pokaz jak ktoś patrzy, albo że moja suka wcale nie sika, tylko sra. Policja owszem, była, wezwana przeze mnie do jednego z najbardziej nerwowych dziadziusiów - efekt interwencji policji był taki, że ów dziadziuś wieczorem tego dnia czekał na mnie pijany pod blokiem aż wyprowadzę oba psy po kolei i za każdym razem kiedy go mijałam, już nie tylko mi docinał, ale i groził. Przez cały czas do tego momentu stosowałam tak tu polecane metody typu "ignoruj zaczepki", "nie zniżaj się do poziomu" - co tylko upewniało tych biednych staruszków, że mogą po mnie jeździć jak po łysej kobyle. Wspomnianego dnia po wizycie policji puściły mi nerwy i owego pana tak zwrzeszczałam, zwyzywałam i poprawiłam kilkoma groźbami, typu że jak nie schowa się do domu to dostanie gazem po mordzie, że połowa wielce kulturalnych cioć z dogo by zemdlała. I co? WSZYSTKIE zaczepki skończyły się z dnia na dzień. Mieszkałam tam jeszcze rok i po tej sytuacji nikt nigdy już mnie nie zaczepił. Psy nagle przestały przeszkadzać, a ławkowe towarzystwo przerzuciło się na dokuczanie młodzieńcowi, który hałasował im motorem pod blokiem :p Niektórzy piszą, że żyjemy w cywilizowanym kraju - to chyba żart :) Polska, szczególnie w małych miastach i na wsi to dziki kraj, nie pomoże ani policja, ani SM (bo jej nie ma), i w świadomości masy ludzi, szczególnie starszych, kwitnie przekonanie, że konflikty sąsiedzkie etc. rozwiązuje się na swoim podwórku. Z kulturalnymi ludźmi można się bawić w miłe rozmowy; z bydłem trzeba postępować tak, jak bydło rozumie, czyli huknąć, bluznąć, postraszyć i dać do zrozumienia, żeby znaleźli sobie inną ofiarę.
  13. Dziękuję bardzo za bojówkę prozwierzęcą; już mnie parę razy jakieś baby niemal zlinczowały za skorygowanie psa łańcuszkiem jak chciał zeżreć innego psa :roll: bo to przecież normalne, że piesek sobie ujada i chce zeżreć innego, niech sobie szczeka... Co akurat widać zazwyczaj po psach takich komentujących... Paradoksalnie te same baby, gdyby Cyc jednak nadwerężył ich Pimpusia, zlinczowałyby mnie dla odmiany, że mój pies jest agresywny i nad nim nie panuję :) Obstawiam, że jak przy większości prób ogarnięcia spraw zwierzęcych w Polsce, owa "bojówka" zajęłaby się ludźmi, którzy dali psu klapsa albo pracują z nim na kolcach, a prawdziwa patologia znęcająca się nad zwierzętami pozostałaby nietknięta, bo i wielka "bojówka" bałaby się ich ruszyć. A tak częściowo w temacie... W niedzielne popołudnie wyszłam ze znajomymi w plener i spotkałam dwóch 14-15 latków z amstaffem na smyczy... Siedzieli sobie na murku, bawili się telefonami, potem jeszcze przyszły do nich dwie koleżanki, i już na całego zajęli się cykaniem słit fotek na fejsika. Pies upalowany do "pana" na krótkiej smyczy, od razu widać że podekscytowany, niewybiegany, co chwila zbierał opieprz i korektę typu "ku*wa siad" albo "ku*wa spokój" :roll: generalnie gnojki mieli oczekiwania, żeby pies siedział na tyłku jak zabawka i szpanował wyglądem :roll: Nie uderzyli go ani nic, nawet kolców nie miał, ale żal mi było zwierzaka; widać było, że interesuje go wszystko dookoła, że by się pobawił, pobiegał, cokolwiek, żeby poświęcono mu minimum uwagi, ale jak widać został sprowadzony do roli kolejnego gadżetu w rękach szczyla z gimnazjum :roll: Cieszę się tylko, że byłam bez swoich psów, bo chłopak nie wyglądał, jakby miał tego nabuzowanego samca utrzymać, gdyby serio wyrwał do innego psa :roll: Takie sytuacje są cholernie smutne, bo tak naprawdę nie ma tu podstaw do interwencji - pies dobrze odżywiony, na oko zadbany, nikt go nie bił, tyle że został szpanerską zabawką dla małolata, dla którego potrzeby ruchowe psa to czarna magia i kpina. Zastanawiałam się, po co w ogóle brał tego psa ze sobą, skoro potem kazał mu tylko siedzieć jak kukła i co chwila tylko wnerwiał się, że pies mu przeszkadza. Ja swoje psy zabrałam wcześniej na spacer po lesie, potem na działkę, żeby się jeszcze pobawiłu, i po południu zostawiłam je śpiące w domu, żeby spokojnie pogadać ze znajomymi - no ale ja chyba jestem za stara na szpanowanie psem przed towarzystwem na mieście :evil_lol: W sumie podziwiam zacięcie dzieciaka, bo namotał się z psem jak cholera - tyle wycierpieć dla wizerunku :evil_lol:
  14. Jeśli to atopia, to w ogóle tego nie bandażuj, bo tylko pogarszasz stan psa, stwarzając w zabandażowanych łapach idealne warunki rozwoju dla grzybów i większości bakterii... Kup kołnierz i zakładaj psu zawsze, kiedy nie możesz go pilnować - w nocy, kiedy wychodzisz z domu, kiedy jesteś zajęta. Nam przy takich problemach wet od razu dał kołnierz i powiedział, że jeśli pies ma możliwość lizania łap, to żadne zaleczanie problemu wiele nie pomoże - a wręcz stan łap może bardzo poprawić już samo uniemożliwienie rozlizywania zmian.
  15. Anglia to nie Polska, tam nie ma czegoś takiego jak "uprawnienia hodowlane" :roll: Rodowód otrzymują po prostu psy po rodowodowych rodzicach. Żeby mieć niebieskie pieski, nie wystarczy znać kolor samca; potrzebny jest rodowód i umaszczenie przodków. Na pewno niebieskie szczeniaki będą, gdy dobierzesz niebieskiego psa (100% miotu niebieskie), ale wielu znawców takich kojarzeń nie zaleca z przyczyn zdrowotnych. W przypadku innego koloru samca, musi on być nosicielem genu niebieskiego umaszczenia - na pewno nim jest gdy jedno z jego rodziców jest niebieskie lub dawał on wcześniej niebieskie szczeniaki. Wówczas otrzymasz ok. 50% miotu w kolorze niebieskim.
  16. [quote name='isabelle301']Może zacznijmy od pytania : Gdzie byli rodzice w tym czasie? Bo otóż dla tych co dzieci nie mają oraz tych, którzy mają a świadomość pozozstaje nadal niska - dziecko do lat 7 ma być ZAWSZE czyli 24h na dobę pod opieką osoby pełnoletniej. Dziecka do 7 roku życia wg przepisów obowiązujących w tym kraju - nie wolno pozostawiać bez dozoru, opieki i spuszczać z oczu. Gdyby szanowni rodzice tyłki z kanap ruszyli aby wyjść z dzieckiem na spacerek na rowerku, to zapewne byliby także w stanie zareagować na fakt darcia mordy do psa który przebywa na terenie nie ogrodzonym w 100%... bo byc może by to zauważyli. [/QUOTE] A może jednak zaczniemy od pytania, dlaczego pies przebywał luzem na nieogrodzonym terenie, skoro nie było nad nim kontroli (bo był sam albo właściciele byli, tylko kontroli nad psem nie mieli)? I dlaczego ten pies znalazł się luzem w miejscu publicznym (bo takim jest osiedlowa droga), gdzie rzucił się na dziecko? Czy to dziecko sobie darło mordę, nie ma akurat najmniejszego znaczenia. A gdyby szła tam staruszka i brzydko śpiewała, i pies by ją poturbował, to też byłaby jej wina? Bo stara baba, to na pewno psów nie lubi, i na pewno biednego pieska laską dźgała? Twoje wypociny są tu tak absurdalne, jakby to 6-latka wtargnęła na teren psa i dotkliwie go pogryzła, aż bidulek skończył na szyciu. Gdyby na rowerku jechał 8- czy 12-latek, który nie musi być już pod takim nadzorem, i nie dałoby rady zwalić winy na rodziców, to czyja byłaby wina? Dziecka? Anioła Stróża, że się słabo starał? No przecież wszystkich, tylko nie właścicieli psa.
  17. Wywoływanie poronienia w 3 czy 4 tygodniu ciąży też jest dużo bardziej ryzykowne i obciążające organizm suki niż podanie zastrzyku od razu po kryciu. Jak dla mnie wet trochę beztrosko podszedł do tematu.
  18. [quote name='kropi124']Na jednej ze stron poswieconym psom obalano wlasnie mit o gluchocie u psow o bialej siersci. I w cale to nie jest tak. Dalmaty od dawnych czasow mialy problemy z gluchota. [/QUOTE] A możesz podać link? Bo głuchota związana z brakiem pigmentu u części białych osobników ma podstawy już we wczesnym rozwoju zarodkowym i nie bardzo wiem, co tu można było obalić ;)
  19. Krowi chód (a konkretniej krowią postawę) mamy wtedy, kiedy pies ma "pięty" skierowane do środka. Jest to wada budowy, anatomiczna, powodująca m. in. większe obciążenie stawów w ruchu. Jak patrzysz na dziecko i widzisz, że ma garba albo kolana w x, to widzisz od razu, że coś jest nie halo; laik rzadko patrzy na psa pod tym kątem - wydaje się, że pies jak pies, chodzi jak chodzi, ma nogi jak nogi, ale psy tak samo mają wady budowy o większych i mniejszych skutkach zdrowotnych z nimi związanych.
  20. [quote name='Szwajcarka234'][I]No dobra, rozumiem jezeli ktoś kto chce w przyszłości psa wystawiac i chce go z wystawami oswoić, pies jest rodowodowy [B]ma zrobione testy psychiczne[/B] itd. [/I][/QUOTE] Jakie testy psychiczne może mieć zrobione pies, który jest tak młody, że jeszcze nie jest wystawiany/oswojony z wystawami? ;) Szczególnie, że zgłosić psa na wystawę można już w wieku 4 miesięcy i nie ma lepszego sposoby na oswojenie psa z wystawami niż występy w klasach szczeniąt. Mnie bardziej nurtuje kwestia stoisk i akcesoriów - wiele przydałoby się kupić z przymiarką, w końcu po to kupuje się na stoisku a nie zamawia na allegro ;) a akcesoria są nie tylko dla zgłoszonych czy rodowodowych psów i to leży również w interesie organizatorów. Stąd naprawdę sensowne byłoby wydzielenie części ze stoiskami dostępnej dla wszystkich z różnymi psami (oczywiście ze szczepieniem, etc.).
  21. Może nie będzie tak źle; jak park to chociaż i drzewa, cień, bo różnie może być z pogodą, a nuż przypierniczy 30 stopni... A są w Polsce wystawy w środku lata na stadionach-patelniach, niestety - to już chyba wolę trudniejszy dojazd ;) No nic, wyjdzie w praniu, na 95% jedziemy.
  22. [quote name='Pani Profesor']jestem w szoku :crazyeye: i cofam to,co napisałam :oops: wydawało mi się, że skoro szczyl jest mało stafficzy, to raczej wyrośnie na coś astowatego, ale u Ciebie widzę, że to nieprawda - meeega zmiana![/QUOTE] Wiele zależy od linii, szczeniaki z jednych rozwijają się szybko i wieku 9-10 miesięcy są już małymi pakerami, inne wyglądają jak szczury dobre półtora roku albo i dłużej ;)
  23. [quote name='Szwajcarka234']Wiesz, różnie na to patrzą... Na klubową nie masz szans bo tam jest tylko kilka określonych ras i od razu cię wyrzucą. Na międzynarodową też raczej nie masz szans bo tam pilnują. Pozostaje krajowa. Weź w razie czego zaświadczenie o aktualnym szczepieniu na wściekliznę, jeżeli pies jest duży to kaganiec no i oczywiście pies [B][U]musi [/U][/B]być na smyczy.[/QUOTE] Z tą klubówką się nie zgodzę - na klubówkach często jest piknikowy klimat, przynajmniej na tej TTB, i nikt nie robi problemu z wprowadzeniem niewystawianego psa (oczywiście należącego do "klubowych" ras) na teren. W sumie na ok. 10 odwiedzonych wystaw, tylko raz zdarzyło mi się, że przy wejściu sprawdzali, czy na pewno wchodzę ze zgłoszonym psem, a był to CACIB w Głogowie w 2013 (i nie dziwię im się, bo mają mała halę a zainteresowanie wystawą zazwyczaj bardzo duże). Na CACIBie kieleckim, warszawskim czy szczecińskim nikt nam przy wejściu nic nie sprawdzał, poza szczepieniem.
  24. My się wstępnie wybieramy, do naszego sędziego nie mam zastrzeżeń - a co z tym terenem nie tak? W Łodzi jeszcze na wystawie nie byliśmy.
  25. Tak, w okolicach Makowa kleszcze szaleją, po spacerku na Górze Krzyżewskiej garściami zdejmowałam je z siebie i z psów :/
×
×
  • Create New...