Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Tak, jest ogłoszony u mnie na facebooku; zaraz dodam jeszcze na grono.
  2. Z tego co wiem, przed IPO pies musi zdać PT. Mówisz o swojej suni? Ja przede wszystkim na Waszym miejscu poszłabym na PT i porozmawiała z uczciwym szkoleniowcem, czy pies w ogóle się nadaje do takiego sportu, czy ma predyspozycje psychiczne w tę stronę. Przy skłonnościach do agresji lękowej, ogólnie słabszym charakterze i skłonnościach psa do atakowania w sytuacjach kiedy nie jest to w pełni uzasadnione i nie daj boże nieumiejętnie poprowadzonym IPO możesz się dochować nie obrońcy, tylko psa nieprzewidywalnego z jeszcze większą skłonnością do agresji niż wcześniej.
  3. Jezu, zaraz ją zjecie :roll: Chyba Wam się zapomniało, że rozmawiacie z bardzo młodą osobą, do której trafia to co piszecie, słucha waszych rad, a nie sądzę, żeby to ona decydowała o tym, że te psy mieszkają w budzie, a nie w domu. Więc może troszkę kulturalniej, bo skończy się jak zwykle na dogo - zamiast zachęcić do poprawy losu psów, to zniechęcicie do forum. Takim tonem idźcie ponawracać dorosłe osoby na podforum kaukazów, jak moga trzymać psy w budach; zobaczymy co Wam odpiszą, bo nawyżywać się na dziecku coś za łatwo idzie :razz: I pies w typie westa nie jest fachowo rzecz biorąc kundelkiem tylko psem w typie rasy właśnie, więc nie rozumiem tych zajadłych prób wciskania dziewczynie kitu - co to ma na celu; jeszcze ją obrazić, pognębić, skoro na temat rozmnażania suki już głupio, gdy pisze, że zrezygnowała? Kundelek nie jest słowem obraźliwym, ale w takim kontekście jak pisze Gosia9712P zaczyna tak właśnie brzmieć i nie wiem czemu ma to służyć.
  4. [quote name='OlaLola']Czyli krótko mówiąc chodzi o pieniądze...[/QUOTE] Tak, oczywiście, wszystkim tu szkoda kasy na psa :roll: Taki mały drobiazg, że pies ten jest agresywny, doświadczony szkoleniowiec nie widzi rokowań do przyszłej adopcji (a powinien, bo przecież praca z Quatro to dla niego zarobek), a sam zwierzak niestety nie jest ratlerkiem, którego można podnieść do góry jak się wścieknie, tylko bardzo dużym i silnym psem, który może zrobić z kogoś kalekę, jeśli dojdzie do eskalacji agresji w nowym domu. No ale przecież wszyscy chcą go uśpić, bo żal im pieniędzy :cool1: Jeśli już komuś żal, to chyba tylko jego byłej właścicielce, która z tu obecnych jako jedyna tak naprawdę ma obowiązek pieniądze na tego psa łożyć. Reszta pomaga, bo chce, i trochę kasy już w to włożyła - naprawdę myślisz, że po to, żeby go teraz dla tylko oszczędności uśpić?
  5. [quote name='tu_ania_tu']wszystko jedno. no może poza wieprzowiną którą zaleca się podawać ugotowaną gdyż surowa może zawierać bakterie. [/QUOTE] Dla ścisłości - bakterie może zawierać i zawiera każde mięso. Gotowane też zawiera liczne przetrwalniki owych bakterii. Wieprzowina natomiast może zawierać wirusa choroby Aujeszky'ego, która jest śmiertelna dla psów - ale jego groźne stężenie występuje tylko w podrobach - mięsne kości wieprzowe czy mięso z m-ni szkieletowych można bezpiecznie podać na surowo.
  6. Gdyby koszty (a przynajmniej ich większość) pokrywała właścicielka psa, bo to głównie ona tudzież jej rodzina doprowadzili psa do takiego stanu, a reszta by się tylko dokładała czy pomagała bazarkami, to co innego, bo wtedy pies miałby osobę za niego odpowiedzialną i gotową zajmować się tym całym bałaganem. Tymczasem właścicielka Quatro ogranicza się do niewielkich ustnych deklaracji finansowych, których i tak z tego co wiem nie widać na koncie - to co, obcy ludzie mają latami tego psa utrzymywać, najpewniej po to, by i tak poszedł pod igłę albo pogryzł kogoś w nowym domu? W międzyczasie skazując na śmierć ileś adopcyjnych na już psów, dla których kasy zabraknie? Mi marzy się, żeby właścicielka Quatro tudzież jej brat, który nad psem się znęcał byli teraz sądownie zmuszeni do pokrywania kosztów jakichkolwiek prób rehabilitacji tego psa, albo nawet musieli dożywotnio pokrywać koszty jego utrzymania - ale pomarzyć sobie można... Jeśli pies ostatecznie ma być teraz uśpiony to ja jestem za tym, żeby stało się to nawet dziś - ale nie ja decyduję.
  7. Ja też niestety skłaniam się za uśpieniem. Bo nawet zakładając że pies będzie do ogarnięcia, to zmiana domu i przewodnika przy adopcji będzie kolejnym szokiem, na który nie wiadomo jak on zareaguje. Zmiana hotelu teraz też na pewno jeszcze pogorszy stan psa. A jak ktoś zauważył, ten pies cały czas cierpi - boi się, a już samo to, że woli samotność od towarzystwa człowieka w przypadku tak towarzyskiej istoty jak pies brzmi po prostu strasznie. Nie wyobrażam sobie, co dzieje się w głowie tego psa, jak bardzo jest mu źle, bo każdy pies ma potrzeby zwierzaka stadnego, a jemu taki a nie inny los uniemożliwił ich spełnienie czy w ogóle nauczenie się ich na tę chwilę. Ten pies psychicznie jest kaleką i w moim odczuciu cierpi gorzej niż gdyby nie miał łap i ogona... Nadal uważam że 3 tygodnie to za mało, by stwierdzić, że on nigdy nie będzie się nadawał do normalnego życia (oczywiście do odpowiedniego domu), bo myślę, że można pracując z nim lata doprowadzić do tego, że przy panu Tomku pies będzie w miarę normalny. Ale co potem, kto za to wszystko zapłaci, kto go później zabierze, ile psów musimy poświęcić, żeby pobawić się w przeciąganie jego cierpień? Mimo wszystko potwornie żal mi jest Quatro i dla mnie ten wątek jest kolejnym dowodem jak wielkim człowiek musi być potworem, żeby doprowadzić tak wspaniałe zwierzę do stanu, w którym ono tak zwątpi w ludzi, że nawet stado zaangażowanych osób nie będzie w stanie mu pomóc.
  8. Martens

    Barf

    [quote name='annber']czy przeprowadzał ktos badania z barfowiczów przed przejsciem z psem na tą diete?? jak tak to jakie? tylko morfologia? [/QUOTE] Ja mam badania przed i po, na Acanie i na barfie, nie wiem dokładnie po jakim czasie od wprowadzenia barfu to drugie. Robiona była morfologia, biochemia i tarczycowe. Mogę później zeskanowac i wkleić porównanie ;)
  9. Ale to zupełnie inny kaliber pracy niż owczarek, który cały dzień patrzy na przewodnika jak w obrazek i reaguje na każdy gest. Husky miał ciągnąć ciężar, reagować na polecenia w lewo, w prawo, idź i stój, koniec kropka. Przywiązywać się za bardzo nie mógł, bo w wielu przypadkach zużyte czy zmęczone po trasie psy wymieniano jak zepsute sanie. Poza pracą spędzał czas w sforze innych psów, człowiek był od tego, żeby wrzucić jedzenie. Owszem, husky uciekają m. in. dlatego, że się nudzą, ale one nie uciekają pomiziać się do przechodniów, tylko poszlajać po lesie, poznaczyć terytorium, poszukac suki i zaopiekować się kurami sąsiada. Husky ucieka, bo ma bardzo silne wszelkie pierwotne instynkty; wszak uciekają też husky trzymane w domu, zadbane, szkolone; ba, potrafią zdziczeć i w ogóle nie mieć zamiaru wracać. Masz jednak rację z tym, że jeden husky w kojcu to kiepskie rozwiązanie; niemniej jednak psy trzymane po dwa czy trzy też potrafią uciec - stadem, i mieć z tego niezłą radochę. Podobnie ze wspomnianymi przeze mnie kaukazami, które przemilczałaś (czy pokrewnymi rasami) - te psy żyły z owcami, człowieka widywały sporadycznie, są bardzo samodzielne, bo same na własną łapę musiały żyć i bronić stada, i do tej pory najczęściej nie mają same z siebie najmniejszej ochoty oglądać się na opiekuna i spełniac jego zachcianek. Lubią też duże przestrzenie, źle znoszą wysokie temperatury i nie mam wątpliwości, że szczęśliwsze są mieszkając na zewnątrz, na większym terenie, nawet rzadziej widując człowieka, niż ukiszone w bloku, kiedy ktoś próbuje zrobić z nich mentalne border collie, bo przeciez wszystkie pieski są takie same, trzeba je trzymac w łózku i pół dnia bawić się klikerem, inaczej się nudzą i są smutne... :razz:
  10. A które psy są rzekomo tępe, jamniki czy asty? :razz: Bo pierwsze słyszę, żeby którekolwiek były :roll:
  11. No ale czy w takim razie teoria, że amstaffy nie nadają się na zimę do budy, ma podłoże wyłącznie psychologiczne?
  12. [quote name='pa-ttti']dlatego napisałam,że można poprosić kogoś o pomoc-żeby pies podczas naszej nieobecności miał choć 1 spacer. co z tego,że przed wyjściem był na spacerze, a po powrocie właściciela będzie miał sporą dawkę ruchu, jeśli przez te ponad 8 godzin siedzi w domu sam. wyobraź sobie, że o 7mej możesz zrobić siku, a potem już możesz sikać do woli, ale dopiero po godzinie 17tej powiedzmy, wytrzymałabyś cały dzień?[/QUOTE] Tak :evil_lol: Akurat mogę to dokładnie stwierdzić, bo w liceum bywałam w szkole po 8 godzin i zazwyczaj w ogóle tam nie sikałam z powodu takiego a nie innego stanu toalet, i wcale nie biegłam do domu w podskokach ze ściśniętymi nogami. I zakładam, że jeżeli mój pies potrafi po ostatnim spacerze o 21, o 10 czy 11 (czyli po 13-14 h) rano leniwie otworzyć oko i przewrócić się na drugi bok bez najmniejszej chęci wyjścia z łózka, to 8 godzin w dzień wytrzyma bez problemu. Jeśli ta nieobecność wydłuża się do 10 czy 12 h to faktycznie przydałby się ktoś, kto z tym psem jednak wyjdzie. Ale ja będąc caly dzien w domu wychodzę z psami ok. 6-7 rano, a potem dopiero 15-16, więc tak czy siak trzymają nawet 10 godzin w żaden sposób nie okazując że chcą wyjść ani nie sikając po nogach przy wyprowadzaniu. W ciągu dnia też się psami nie zajmuję, a one 95% czasu śpią - natomiast kiedy po południu jest czas na psy, stają się aktywne - tak się przyzwyczaiły i nie sądzę, żeby działa im się krzywda. Więc nie wiem czy jest jakaś wielka różnica, czy ja w tym domu jestem i się plączę w swoich sprawach, czy mnie nie ma i zajmuję się nimi po powrocie. Potrzeba towarzystwa zalezy tez od rasy; co innego akita czy kaukaz, a co innego golden czy wilczak.
  13. Przy 8-godzinnej standardowej nieobecności właściciela z powodu pracy dobrze miewa się większość psów - pod warunkiem, że poza tym czasem są odpowiednio wybiegane i jest im poświęcany czas. Przecież nawet kiedy ktoś jest cały czas w domu, to nie zajmuje się bez przerwy psami, tylko chodzi do sklepu, sprząta, czyta książki, siedzi przed kompem, śpi, je, gotuje, spotyka z ludźmi, etc. Natomiast raczej oczywiste dla mnie jest, że na czas porodu, początkowy okres wychowu (najlepiej cały) ktoś cały czas musi być obecny, a ewentualne chwile kiedy psy zostają same powinny być możliwie krótkie. Ja bym się bardziej martwiła, gdyby psy hodowała osoba, która w ogóle nie pracuje - bo skąd ona bierze środki na utrzymanie siebie i psów? Może to oznaczać, ze nie jest tak uczciwa za jaką się podaje, że sprzedaje lewe mioty, że oszczędza na wielu rzeczach, bo żeby prowadzić hodowlę amatorską, powiedzmy 2 suczki, jeszcze dużej rasy, trzeba mieć pokaźne zaplecze finansowe na psy, bo utrzymać rodziny i psów z takiej hodowli po prostu się nie da nie robiąc tego kosztem zwierząt. [B]nana777[/B], fajnie że starasz się tylu rzeczy dowiedzieć przed zakupem psa ;) ale mam wrażenie, że patrzysz nie na to co trzeba - naprawdę nie ma większego znaczenia, czy hodowca hoduje w mieszkaniu czy domu z ogrodem, czy pracuje czy nie - ważna jest jego wiedza, podejście do psów, a to ocenisz tylko podczas bezpośredniej rozmowy i wizyty u takiej osoby. Dobry hodowca chętnie zaprosi na kawę, opowie o rasie, pokaże psy... I po takim spotkaniu można się domyślić, z kim ma się do czynienia. Próby ustalenia po jakichś odgórnych ramkach, czy hodowca jest dobry na podstawie odgórnie ustalonych reguł wiele ci nie powiedzą.
  14. [quote name='Martens']Ciepła buda nie wystarczy; pies będzie przeżywał zimą szok termiczny za każdym razem wchodząc do niej i wychodząc, [B]bo nie izoluje go od tych zmian odpowiednia szata.[/B][/QUOTE] Miałam na myśli właśnie sierść bez podszerstka ;) I owszem, psy trzymane w mieszkaniach, a mające taką sierść ten szok termiczny też przeżywają - zapalenia gardła, przeziębione pęcherze przecież nie biorą się znikąd. I wiadomo, że wiele z tych mało owłosionych psów o tej porze roku w ogóle nie kwapi się do wychodzenia na dwór, co też o czymś świadczy. A co innego kiedy pies wychodzi 3 razy dziennie na spacer z mieszkania, a co innego kiedy kilkadziesiąt czy więcej razy mota się między zagrzaną budą a mrozem.
  15. [quote name='ML86']Ja z kolei słyszałam, że sterylizacja psiaków nie jest dobrą rzeczą z tego względu, że potem, jakby to powiedzieć, zachowują się nienaturalnie i dziwnie. Podano mi za przykład kobietę, którą pozbawiono układu rozrodczego. [/QUOTE] Znasz (Ty albo osoba która podała przykład) chociaż jedną kobietę po zabiegu usunięcia jajników i macicy? :razz: Ja znam, zabieg był ze wskazań zdrowotnych, i zapewniam, że nie zrobiło jej się kuku na muniu. Z psem sprawa jest jeszcze prostsza, bo pies nie ma świadomości, że wycięto mu to i owo i nie rozmyśla po nocy "o boże nie mam jajników" ;) Mam sukę po sterylizacji - zabieg był prawie 9 lat temu i jak dotąd żadne dziwnie i nienaturalne zachowania nam nie wyszły. U żadnej znanej mi suki po zabiegu też. Pomysł przygarnięcia pieska ze schroniska się bardzo chwali :) Wiele schronisk wydaje pieski wysterylizowane, ale jeśli w Waszym przypadku tak nie będzie, to polecam taki zabieg szczególnie jeśli chcecie wziąć suczkę, bo dobre dopilnowanie suczki w czasie cieczek nie jest prostą sprawą - a psów już i tak jest za dużo na świecie, czego pewnie masz świadomość planująć adopcję ze schroniska.
  16. [quote name='Impresja&Simarilion']jak można pisać że szczenieta są wolne od dysplazji? Rodzice przebadani chociaż? Dysplazja, oczy, serce? Paranoja jakaś.[/QUOTE] No niestety, ale stwierdzenie, że 8 czy 12 tygodniowe szczeniaki na 100% są wolne od dysplazji może pochodzić tylko od jasnowidza... Gdyby w tym wieku można było to określić, to nie byłoby przepisu nakazującego robić psom hodowlanym zdjęcie rtg bioder na wpis do rodowodu dopiero po osiągnięciu dojrzałości. Ktoś, kto ma o tym pojęcie, od razu zauważy, że z takiego hodowcy niezły ściemniacz albo ma poważne braki w wiedzy; laik się nabierze i jeszcze będzie się cieszył, że szczeniak na 100% zdrowy - gorzej jak z upływem miesięcy wychodzi niespodzianka.
  17. [quote name='Pies Pustyni'] Bez przesady. Gdyby tak bylo, to po wyjsciu z ogrzewanego mieszkania trzebaby bylo psy reanimowac.[/QUOTE] Więc co, amstaffa można z powodzeniem trzymać na dworze nawet w największe mrozy? Bo mi chodzi o to, a nie o trzymanie psów w budach w ogóle. Co innego kiedy taki pies wychodzi 3-4 razy dziennie na krótki spacer w czasie którego jest pobudzony, cały czas w ruchu (a mój staffik i tak trzęsie się jak galareta i na dłuższe wyjścia przy dużym mrozie ma sweterek) - a co innego kiedy jest narażony na takie zmiany temperatury non stop; wychładza się kilka godzin na mrozie, potem włazi do budy, nagrzewa się, wyłazi, bo jakiś pies kręci się przy ogrodzeniu, znowu się oziębia, i tak w kółko cały dzień, przy zerowej izolacji ze strony okrywy włosowej. Nie znaczy to że każdy pies tak trzymany zaraz padnie na zapalenie płuc (choć niektóre na pewno), ale wyobraź sobie jak to działa przez lata na stawy, nerki, układ krążenia. Psy z króciutką sierścią bez podszerstka po prostu nie nadają się do trzymania w naszym klimacie cały rok w budzie, i tyle - a że "Polak potrafi" i nieraz mu wyjdzie to inna sprawa.
  18. [quote name='Balbina12'] No ale czego wymagać od obcych ludzi jak moja własna rodzinka leje wodę na łeb psiarzom których psy zrobiły siku na krzaczek...:roll:[/QUOTE] :razz::razz::razz: I jeszcze szyby macie całe?
  19. [quote name='Szenilka'] Wszystko jedno jakiej jest rasy,przez wieki byl tworzony pod kątem pracy z człowiekiem. Nie pod kątem pracy na roli.[/QUOTE] To polecam zapoznać się z historią rasy i przeznaczeniem psów takich jak na przykład owczarek kaukaski czy choćby należący do HelloKally syberyjski husky. I zastanowić się, czy taki pies rzeczywiście będzie miał lepiej w bloku czy w kojcu pod dobrą opieką. Wbrew pozorom rasa ma znaczenie i nie kazdy pies był stworzony po to, żeby całą dobę dreptać koło nogi pana i wpatrywać się w niego w oczekiwaniu kolejnych poleceń.
  20. [quote name='westie_justa']Moja suka [B]nie [/B]była kupiona od pseudo hodowcy i to wiem na pewno.[/QUOTE] Tak, była, bo osoba rozmnażająca psy bez dokumentacji, co jest podstawą pracy hodowlanej, nie jest hodowcą i nie prowadzi hodowli. Można to sobie nazwać rozmnażaniem, produkcją, pseudohodowlą, ale nie hodowlą - przykro mi. Więc rozmnażając sukę sama też będziesz pseudohodowcą. Żeby prowadzić hodowlę trzeba mieć materiał hodowlany, a więc wystawowego psa o znanym pochodzeniu, i wiedzę o tym jak dobrać skojarzenie. To że piesek jest zdrowy i wg ciebie ma ładną sierść to wierzchołek góry lodowej. Już Ci napisano - w schroniskach jest mnóstwo szczeniąt, psów w Polsce jest o wiele za dużo a westów jako modnej rasy też to dotyczy - dokładając kolejne szczeniaki wyprodukowane bez hodowlanego pojęcia dokładasz się do procederu, który prowadzi do tego, że psy w końcu będą u nas mordowane jak na Ukrainie czy w Rumunii. Pewnie podpisywałaś petycję i żaliłaś się jakie to straszne - a sama chcesz zrobić kolejny krok w kierunku, żeby taka sama sytuacja zaistniała u nas. To niedojrzałe i świadczy o tym, że chyba po prostu nie jesteś miłośniczką psów - tylko miłośniczką swojego psa, zapatrzoną w swoją suczkę i jej ewentualne słitaśne szczeniaczki. Czy ktoś je rozmnoży dalej i co stanie się z wnukami Twojej suni, czy nie trafią do klatek jak świnki morskie i nie będę rozmnażane w fabryczce szczeniąt, tego nie wiesz i wpływu mieć nie będziesz. A rozmnażając sukę będziesz moralnie odpowiedzialna za wszystkie psy, które będą jej potomkami, za ich los - bo gdyby nie twoja zachcianka, to by ich nie było. Przede wszystkim PO CO Ci te szczeniaki? Ciąża i poród to zawsze ryzyko dla zdrowia i życia suki. Chcesz to zrobić z dobrego serca, żeby ludzie mieli szczeniaczki - to co będziesz je rozdawać za darmo? :roll: Jak chcesz popatrzeć na cud narodzin, odchować miot - proszę bardzo, na dogomanii jest pełno suczek ciąży, z miotem, które śpią pod gołym niebem, na zimnie, bez opieki, Przygarnij, pomóż, zrób dobry uczynek, zamiast produkować kolejne psy nie wiadomo po co, podczas gdy inni urabiają sobie ręce po łokcie, żeby te psy ratować. Westy z pseudohodowli też - podczas gdy inni radośnie produkują sobie następne i wymyślają kolejne wymówki na wybielenie sumienia. EDIT: Doczytałam w innym wątku, że masz... 13 lat :crazyeye: Czy Ty się dobrze czujesz? Ty nawet prawnie rzecz biorąc nie jesteś odpowiedzialna sama za siebie, a chcesz powoływać na świat kilka czy kilkanaście żywych stworzeń i jeszcze się wykłócasz, że to nic złego? Powiedziałaś w ogóle rodzicom o swoich "hodowlanych" planach? :razz:
  21. [quote name='psyja']przy 'klapniętych' uszach dużo łatwiej o infekcje i trzeba bardziej dbać o higienę niż przy stojących;) no a to czy pies wygląda piękniej czy nie to już kwestia tylko i wyłącznie gustu[/QUOTE] Bez przesady... Przy uszach jak u spaniela, wielkich, ciężkich, włochatych w środku są skłonności do zapaleń, ale półstojące uszy jak u collie czy większości terierów nie niosą ze sobą żadnych szczególnych problemów. Gdyby tak było to 3/4 ras trzeba by kopiować albo zmieniać wzorce, żeby mogły jakoś funkcjonować. No i jakoś ONki bardzo często mają problemy z uszami, mimo że mają jak najbardziej stojące uszyska. Stąd dla mnie dorabianie ideologii, że nie stające uszy u grzywka powodują jakieś problemy zdrowotne, nie ma sensu ani żadnego powiązania z rzeczywistością.
  22. [quote name='nana777']Pisząc mam na myśli bloki mieszkanie - takie w jakim sama mieszkam.[/QUOTE] Ale w jaki sposób przeszkadza to np. w odchowaniu miotu? Miot i tak odchowuje się zazwyczaj w domu, w kojcu a nie w całym pokoju i pomijając ładną porę roku i możliwość wzięcia szczeniąt na chwilę do ogródka (co można zrobić i jadąc z mieszkania na działkę) niczym się to nie różni od wychowania szczeniaków w domku jednorodzinnym - pomijając garstkę ras typu psy górskie, owczarki kaukaskie, które super się odchowują w budzie, ale ich raczej nikt nie będzie hodował w bloku. Czy chodzi o ilość psów w mieszkaniu? To tym bardziej się dziwię, bo mam wcale nie za wielkie mieszkanie i dwa psy (wcale nie miniaturki) - które codziennie chodzą na długie spacery, jest im poświęcany czas, a i mieszkanie jest tak umeblowane, żeby psy miały dużo miejsca na harce i zabawy np. w przeciąganie liny. Moje dwa psy razem ważą ok. 40 kg i naprawdę czują się tu dobrze - więc czemu miałoby się źle czuć nawet 5 yorków, które i tak będą o wiele mniejszą "masą" od moich dwóch psów?
  23. [quote name='nana777']Nie wyobrażam sobie hodowli w mieszkaniu, po prostu nie wyobrażam sobie tego?!. Kilka psów w mieszkanku,które sie rozmnaża?[/QUOTE] A co dziwnego w tym, że w domu są 3 czy 4 małe psy (nie mówię o psach wielkości doga) i suczki są rozmnażane? Jak wyobrażasz to sobie inaczej - w kojcu na dworze?! I tak nikt przy zdrowych zmysłach nie wypuści 3 czy 4-tygodniowych szczeniąt na dwór, szczególnie w zimnej porze roku, bez szczepień.
  24. [quote name='nana777'][B][/B] Dzieki pracy hodowców, którzy odpowiednio kojarzą psy w celu utrwaleniu w nich charakterystycznego genotypu i fenotypu mamy psy rasowe. Dzieki "pracy " pseudohodowców mamy chore osobniki z wadami![/QUOTE] Pech tylko taki, że czasem sam ten fenotyp i genotyp danej rasy oznacza choroby czy skłonności do nich. Chory pies z wadą może się zdarzyć nawet w najlepszej hodowli...
  25. [quote name='nana777']Najlepiej mieć jednego pieska a nie kilka. Wtedy zapewni mu się to co powinien mieć.[/QUOTE] Myślałam, że to zależy bardziej od tego ile ktoś ma czasu, wiedzy i sił na zajmowanie się psami :roll: Logiczne, że jedna osoba do opieki nad 30 psami to za mało, ale to że ktoś ma 2, 3 czy 5 nie znaczy, że są zaniedbane. Dla wielu ras życie z innymi przedstawicielami swojego gatunku jest wręcz korzystne, sama widzę to po swoich dwóch psach, że dobrze na nie wpływa obecność drugiego zwierzaka, a hodowli nie mam.
×
×
  • Create New...