-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Nie wszystkie humanistyczne studia są bzdurne :p choć tak mógł zabrzmieć mój post. Jak ktoś jest pasjonatem jakiejś humanistycznej dziedziny, jest dobry i ma zacięcie, to też będzie miał pracę i będzie całkiem dobrze zarabiał. Ale niestety obiektywnie rzecz biorąc absolwent archeologii albo jakiegoś gumowego kierunku o wszystkim i niczym będzie miał większy problem ze znalezieniem etatu niż ktoś po studiach technicznych, dających konkretną wiedzę w jakiejś dziedzinie gospodarki. I masz rację, jak ktoś kończy studia "aby skończyć", a potem zamierza spocząć na laurach, bo praca i doświadczenie przyjdą same, to słodko nie będzie po niemal żadnym kierunku.
-
I moje maleństwo chyba dostało zakwasów. Byliśmy 2 dni na działce, pies miał korbę jak diabli przez cały boży dzień, non stop skakał do opony, biegał za piłką albo z drugim psem i zachowywał się jak oszołom - dziś ledwo łazi, jak stoi to czasem telepią mu się aż tylne nogi albo przechyla go na bok, niechętnie chodzi czy włazi na łóżko, na sikanie musiałam go wynieść, bo nie chciał zejść po schodach; po sikaniu przeszedł jak rozdeptana kaczka kilka metrów i patrzył na mnie z wyrzutem... Nie boli go jakieś konkrente miejsce, mam wrażenie że jest jednym wielkim zakwasem, bardzo krzywo patrzy kiedy macam mu mięśnie ud. Kiedyś już miał trochę zakwasów po działce, ale to tylko trochę niechętnie łaził i wyglądał na obolałego; teraz za to jest masakra. Można mu jakoś ulżyć domowym sposobem? Bo jak nie będzie poprawy to rozumiem, że do weta? Przez te chwianie się pomyślałam o babeszjozie, ale nie miał na 100% kleszcza, ma obróżkę, jest codziennie sprawdzany no i apetyt mu dopisuje, nawet za bardzo.
-
Problemy skórne, alergia i nie wiadomo co - błękitny staffik
Martens replied to Martens's topic in Dermatologia
Zdajcie relację ;) jakiś zaraz pewnie się wpaskudził, bo krosty to takie mało nużycowe... Zostały nam do odczulenia przed latem pyłki zbóż, plus niestety ciągle ma trochę zaczerwienione oczy, bo teraz WSZYSTKO pyli jak wściekłe, szczególnie jak jestesmy w dżungli na działce i trochę nierealne robi się zebranie i odczulenie wszystkiego. Poza oczami jakoś nie ma specjalnych objawów alergicznych, tylko te fałdki przy pysku ostatnio bardziej mu się paskudzą i miał wzięty wymaz do posiewu, żeby zobaczyć, czy jakiś zaraz wredny się tam nie wpakował i nie jest odporny na nasze maści. -
No tak, w myśl takiego rozumowania pies sam sobie szkodzi jak wybiegnie na ulicę i przejedzie go samochód. Ten na PWP, co prawie dostał siekierą w łeb też sam sobie szkodził, mógł kur nie łapać. Niewłaściwe zachowanie psa nie usprawiedliwia z automatu naszego złego i brutalnego traktowania go - szczególnie nie uzasadnionego. Że Ty nie umiałaś inaczej, nie znaczy że to dobre i inaczej się nie da. A co do braku reakcji odpowiednich służb... W Hiszpanii legalna jest korrida, w większości krajów legalne jest wsadzanie barankowi w tyłek metalowego pręta i kopnięcie prądem celem pobrania nasienia, aż posra się z bólu, legalne jest mnóstwo innych rzeczy. To, że nikt nie reaguje na występy Millana nie znaczy, że to co robi jest dobre. I może nie widziałaś inaczej wychowywanych psów, ale o dziwo jest sporo takich, które na zakazy czy uniemożliwienie im robienia tego co lubią, nie reagują płaszczeniem się pod ścianami czy przybranie pozy autystycznego dziecka w celu wyhamowania agresji opiekuna. Btw z kopaniem przy skakaniu fajna metoda; mam upierdliwą młodszą siostrę kumpla, która wiesza mi się na szyi na ulicy czy w sklepie - następnym razem zapierniczę z glana w cycki, pokrzywdzona będzie trochę, ale włazić na mnie przestanie :diabloti: co się będę rozczulać i szukać cywilizowanych metod. Z kopa najprościej i najszybciej, a to najważniejsze...
-
[quote name='arielka186'] Co do kierowniczki- nie wiem co ma do rzeczy- wet powiatowy jest na 100% bardziej kompetentny niż ludzie z forum, gdzie każdy pisze swoją własną, subiektywną opinię. Nie wgłębiałam się aż tak w temat, więc nawet nie wiem, jaka była jego decyzja. Ale tak, uważam że jest bardziej kompetentny od Was (z których większość psa na oczy nie widziała). [/QUOTE] Wet powiatowy to osoba, która studiowała o zwierzętach pod kątem chorób, fizjologii i zagrożenia epidemiologicznego dla ludzi. Wet powiatowy jest od tego, żeby sprawdzić czy pies jest wściekły, czy krowy nie mają gruźlicy, etc. Na studiach weterynaryjnych wykładana wiedza o psiej psychice zmieściłaby się na kilku stronach A4 - albo i to nie. Wet to nie bóg o wszechwiedzy na temat zwierząt - niemal żaden wet nie ma o psich rasach czy behawiorze psów nawet połowy wiedzy, którą ma większość starszych użytkowników tego forum. Wet jest od psich chorób. Od ras, psychiki są inni specjaliści. I zdanie wypowiadających się tu osób, które z TTB mają do czynienia latami, pracują z nimi na żywo, z agresywnymi też, mają o wiele większe kompetencje do wypowiadania się o tym psie niż pierwszy lepszy weterynarz od krów i trzody. [B]Zofia.Sasza[/B] i [B]zerduszko[/B] zwróciły uwagę na ważną rzecz. Ten pies nie kontroluje siły ugryzienia, nie ostrzega, nie broni się - on zagryza. Na komendę czy nie. Niejeden był na dogo agresywny TTB, który kogoś pogryzł. Pogryzł czyli dziabnął za rękę, zrobił dziurę, siniaki. I to była kontrolowana agresja, można było nad tym pracować, bo pies nie gryzł dla gryzienia. Odgryzanie dziecku nosa i połowy twarzy świadczy o tym, że pies gryzł, żeby zabić, unicestwić, a nie dlatego, że się bronił, wystraszył, chciał spacyfikować. Kontrola siły ugryzienia i nauczenie jej psa to podstawa bezpiecznego życia z nim, szczególnie przy psie silnym i skłonnym do agresji. TTB nie są z natury zbyt delikatne w obcowaniu paszczą, trzeba bardzo wcześnie i starannie uczyć je wyczucia siły szczęk. Wy chyba nie zdajecie sobie sprawy z tego, co w głowie ma pies, którego od lat prawdopodobnie uczono czegoś odwrotnego, rozbudzano jego najbardziej niebezpieczne skłonności, pozwalano i nagradzano eskalację agresji i tak niekontrolowane brutalne kąsanie. A nie, przepraszam, zdajecie, bo od tak długiego czasu nadal nie ma chętnych, żeby zabrać psa do siebie czy po prostu wejść do jego boksu :roll: [quote name='aldira']zerduszko nie wiem czy wiesz ale nawet malutki pies ugryzie poszczuty ja mam psa który ma charakter amstafa jest maly ale jest zly potrafi odgryźć cala dłoń , czy nie zastanawiałaś sie ze ten amstaf został poszczuty? pies który reaguje na komendy identycznie sie zachowa kiedy stanie do ataku... każdy pies ma w sobie agresie wiesz czemu? bo sa to psy które np ciebie pilnując i muszą swoim instynktem wyczuć czy jesteś bezpieczna ale jeżeli tobie cos zagraża one ruszają do ataku .. czy o tym nie wiesz.... ten amstaf zachowal sie dokladnie tak zaatakowal by bronic swojego pana.. i glupota jest wmawiac ludziom ze pies jak raz ugryzł zrobi to samo[/QUOTE] Przepraszam, skąd Ty czerpiesz wiedzę o psiej psychice i możliwościach, z filmów Disneya?! Uważasz, że jak ktoś poszczuje każdego jednego małego pieska, to ten odgryzie dziecku nos, pół twarzy i rękę??? Jamnik ma charakter amstaffa czyli jaki? Bo akurat to krańcowo odmienna psychika, psy wyhodowane do zupełnie czego innego, o skrajnie odmiennym progu pobudliwości i cechach psychicznych, o możliwościach fizycznych nie wspominając. Mówisz, że masz jamnika o charakterze amstaffa, bo Twój pies jest "zły", rozwydrzony i agresywny?? Od kiedy amstaffy jako rasa takie są?! Według Ciebie każdy amstaff to taka rozwydrzona bestia jak Twój jamniczek? Otóż nie - tylko mówimy o psie, który jako jednostka niezależnie od rasy jest nadmiernie agresywny. Nieważne czy to wina właściciela, psa, boga, dziecka że dało się ugryźć, bo i do tego co niektóre bezczelne dogomaniaczki nienawidzące "bachorów" dojdą - obwinianie kogokolwiek nie zmienia faktu, że pies jest i zawsze będzie niebezpieczny, gdyż był szczuty i nie wykazuje żadnej kontroli nad siłą swoich ugryzień, potrafi skierować agresję na dużo słabszą istotę ludzką, która nie stanowiła dla niego zagrożenia, ponieważ spowodował potworne obrażenia i jako że jest to terrier, na pewno nie płakał z wyrzutów sumienia i jak na terriera przystało, przy okazji zrobiłby to samo, bo terriery z natury baaardzo lubią gryźć - jeśli tego nie wiesz i nie rozumiesz, to wybacz, ale nie masz najmniejszych kompetencji, żeby wypowiadać się o tym psie. Pies to nie maszynka, którą przeprogramujemy, bo zły człowiek skrzywdził, to istota z wrodzonymi predyspozycjami, których podburzanie i rozszczuwanie przez lata nigdy nie da się odkręcić w 100%, żeby ten pies był równie bezpieczny co zwierzak dobrze układany od szczeniaka, który nie zasmakował w szarpaniu słabszymi po ziemi, aż krew sika dookoła. Dodatkowo przy sile fizycznej tego psa może się to skończyć zwyczajnie tragedią - dla równie niewinnego co ten pies dziecka. Jak możesz siać takie bzdury, że ten pies jest normalny, bo... bronił dorosłego faceta przed malutkim dzieckiem??? Pies to nie robot, potrafi ocenić zagrożenie czy raczej jego brak, potrafi ocenić, że małe dziecko jest od niego mniej groźne, słabsze - i jeśli mimo to się na nie rzuca, to rzuca się dla przyjemności, więc jest niebezpieczny. Jeśli uważa kilkulatka za niebezpieczeństwo do którego konieczne jest oberwanie pół twarzy, to tym bardziej jest niebezpieczny i niezrównoważony, niezależnie od tego, czyja winą jest ten fakt. Głupotą to jest Twoje idealistyczne podejście i posty w których obnażasz totalny brak wiedzy na temat tego jak działa pies, jaką psychikę mają TTB i co mogą, a czego nie. I owszem, bardziej prawdopodobne, że pies który raz odgryzł dziecku pół twarzy, zrobi to znowu niż pies który nie zrobił tego nigdy - bo jak piszą tu do znudzenia, oznacza to ni mniej ni więcej tylko tyle że pies jest niezrównoważony i/albo nie kontroluje siły ugryzień i/albo uwielbia gryźć, bo do tego zresztą każdy terrier został stworzony, więc wykorzenienie z niego agresji to o wiele większy kłopot niż u labradorka czy pekińczyka. Grasz ludziom na emocjach totalnie zapominając o tym, że ten pies zrobił to co zrobił, co świadczy o wielu rzeczach na temat jego psychiki o których pisałam wyżej, i że to będzie rzutowało na jego zachowanie przez całe jego życie. Że ktoś musi potem za tego psa wziąć odpowiedzialność, że będzie on musiał gdzieś zamieszkać, obcować z jakimiś ludźmi i zawsze będzie ryzyko, że wymknie się spod kontroli. Ty widzisz tylko to, że pies jest niewinny i trzeba go żałować. Owszem, jest niewinny i bardzo go szkoda, ale to nie zmienia pozostałych faktów. Skończ więc pisać te furiackie posty i zaganiać ludzi do roboty, tylko może sama się dołóż finansowo, jedź do niego i weź go na spacerek - przecież to żaden problem, skoro umiesz opanować jamnika, który odgryza ludziom ręce, to co to dla Ciebie taki amstaff, taka milusia pokrzywdzona owieczka :diabloti: a potem załatw mu dobrego behawiorystę, który go oceni i powie Ci pewnie to samo co ludzie doświadczeni z rasą tu na forum, tylko po krótszym lub dłuższym dojeniu Cię z kasy za rozmyślanie nad tym co oczywiste;)
-
A nie możecie sobie podyskutować na PW? I tak nikt za bardzo nie wie o co chodzi, to Wasze prywatne sprawy z innego forum... A jeśli dla kogoś kwestia rodowodu to tylko kwestia kasy to cóż, podziwiam tak bezbrzeżny brak wiedzy na temat hodowli oraz przyczyn dla których w takowej prowadzi się kontrolę pochodzenia i spokrewnienia rozmnażanych zwierząt. Pseudohodowcom przecież wcale nie chodzi o kasę, rozmnażają pieseczki z miłości - to czemu u licha śpiewają za tego szczeniaczka shih tzu 500 czy i 1500 złotych? Za darmo powinni rozdawać biednym dziefcynkom, którym się zachciało laleczki do torebki, a mama nie chce kupić od tych zdzierców, co z rodowodem dla kasy hodują ;)
-
Aczkolwiek z tego co patrze, lepszy ten inż z zootechniki niż jakieś bzdurne studia humanistyczne; po takich to w ogóle jest horror. Jako inżynier rolniczego kierunku jakąś tam pracę zawsze dostaniesz choćby w jakichś rolniczych urzędach w najgorszym wypadku, może nie wymarzoną i nie rodem z Animal Planet, ale jak się zakręcisz, to na zasiłku dyndać nie będziesz.
-
Siadania można nauczyć już 5-6 tygodniowego szczeniaka, takiego przy mamusi - oczywiście w formie zabawy z nagrodą, ale czym skorupka za młodu... wiadomo ;) Co do zabaw - gonienie Ciebie jest ok, ale tylko Ciebie. Ty psa nigdy nie goń, bo potem mści się to przy nauce przywołania, kiedy on jeszcze nie ma ochoty wracać do domu, tylko zachce mu się nakłaniać Cię do berka. Na gryzienie rąk pozwalaj - i ucz psa jednocześnie delikatnego chwytania zębami. Jak złapie rękę za mocno, piszcz i/albo kończ zabawę, olewaj psa. Ucz wyraźnie, że np. zabawkę można łapać mocno, ręki nie, bo po zabawie. Nie dawaj psu miliona zabawek do dyspozycji - trzymaj je w pudle i dawaj co jakiś czas inna; miej "ekstra zabawki" którymi pies bawi się krótko i tylko z Tobą, świetnie się potem sprawdzają przy nauce, bo są świetną motywacją. Kończ zabawę zawsze tak, żeby to on miał jej lekki niedosyt, a nie tak, że to ty latasz za nim żeby się nie znudził. Najgorzej z tą bramą... Nieważne od tego jak psa nauczysz nie wychodzić za bramę, on prawdopodobnie kiedyś to zrobi - bo zobaczy kota, psa, kogoś obcego, znajomego - i może się to skończyć tragicznie... Nie wiem, albo trzymaj psa w domu, albo wydzielcie mu wybieg, na którym siedzi jak brama jest otwarta, ew. wiążcie na ten czas na długiej lince, kiedy nie możesz mieć go na oku. Dobrze wychowany pies mający dobry kontakt z właścicielem wcale nie czerpie radości z dyndania na dworze, kiedy nikt się nim nie zajmuje; woli siedzieć w domu z opiekunem. Moje psy tak mają, kiedy jesteśmy na działce - niby widzą ją z raz w tygodniu, na codzień mieszkają w bloku, a po pierwszej godzince szajby podwórko nie jest dla nich żadną atrakcją - pchają się do domu i wolą leżeć i gapić się co robię niż dyndać bez sensu na podwórku.
- 566 replies
-
Praktycznie wszystkie psy o białym umaszczeniu (szczególnie krótkowłose) są bardziej narażone na schorzenia skórne, w tym alergiczne, jak również nowotwory skóry - właśnie ze względu na wspomniany brak pigmentu. To oczywista oczywistość, przynajmniej dla osób mających pojęcie o genetyce i fizjologii zwierzaka. Nie wiem, czemu boksery miałyby być tu wyjątkiem - no chyba, że komuś tak bardzo się podobają, że nie przechodzą mu przez uszy podstawowe fakty z dziedziny biologii; bywa i tak ;) Statystyka swoją drogą, to że nikt nie przeprowadził konkretnych badań nie znaczy, że tak nie jest, skoro wiadomo, że pigment posiada odpowiednie funkcje w skórze i włosie psa, jak również jego występowanie i brak jest uwarunkowane genetycznie, co zazwyczaj jest sprzężone z inna cechą, jak również ma związek z przebiegiem rozwoju embriologicznego, co sama przed chwila zauważyłaś ;) Ponadto problem z głuchotą białych psów nie jest tylko kwestią niebieskiego oka. W rozwoju zarodkowym to właśnie melanocyty wędrujące przez tarczkę zarodkową dają "zawiązek" kanałów słuchowych i struktur odpowiedzialnych za słyszenie. U psów białych, szczególnie albinotycznych czy pozbawionych pigmentacji również na wargach, obwódkach oczu etc. (nie tylko przy niebieskim oku), owych melanocytów jest zwyczajnie za mało albo nie ma ich wcale, rozwój zarodka nie może przebiec prawidłowo i powstaje ciężka wada rozwojowa, niedorozwój narządów słuchowych - dzięki tej ślicznej, oryginalnej białej barwie :) Skóra białego krótkowłosego psa jest też bardziej narażona z powodu braku pigmentu na szkodliwe oddziaływanie promieniowa UV, co z wiekiem owocuje mniej lub bardziej łagodnymi zmianami nowotworowymi na skórze w formie plamek, przebarwień, guzków pochodzenia naskórkowego, itp. które oczywiście mogą zezłośliwieć.
-
A ja coraz mniej rozumiem entuzjazm niektórych osób w kwestii Cesara Millana. Co jakiś czas wpada tu na wątek jakaś rozpromieniona osoba, pisząca jaki to Cesar jest boski, magiczny, dobry, jakie to cudowne metody wymyślił, jak to radośnie walczy o psa do ostatka, i że nie ma drugiego takiego. Ja nie rozumiem dlaczego. Cesar nie wymyślił żadnej nowej, autorskiej metody - wszystko z czego korzysta, zostało dawno temu wymyślone i opisane przez lepszych i gorszych znawców psiej psychiki. Jedyne co nowego w tym co robi, to że przerabia to wszystko na komercyjny show w telewizji; zbiera metody innych do kupy i pokazuje przed kamerą. Że ma cudowny kontakt z psami? No proszę, ile jest osób, które mają takowy? Ba, lepszy, bo psy nie wloką się za nimi jak flaki ani nie okazują lęku, kiedy się na nie spojrzy... Tysiące, tylko nie mają swojego programu w tv. Że dopasowuje metody do psa, że w jego działaniach jest tyle do naśladowania - i tu schodki, na argument, że niektóre metody są owszem, brutalne, ale to trzeba się zastanowić co wziąć i wykorzystać a co nie, ręce mi opadają. Jest tylu świetnych szkoleniowców, z których pracy nie trzeba wybierać "oj może tu faktycznie jest trochę za brutalnie, to nie będę tego próbował" - tylko nie mają takiego rozgłosu jak Millan. Niestety zauważyłam, że im większy laik, tym większa fascynacja Millanem. On naprawdę nie jest ewenementem, wystarczy poczytać trochę for typowo szkoleniowych, przeczytać kilka książek mniej znanych niż wypociny Fennel czy Millana, a dużo wartościowszych merytorycznie; pooglądać na youtubie świetnych szkoleniowców ze Skandynawii, jechać na ćwiczak i zobaczyć jak pracuje z psem Zofia Mrzewińska... i szał opada, bo są lepsi od Millana, tylko nie robią sobie takiej marketingowej otoczki i nie mają jak (ani ochoty) robić sobie rozgłosu przed masami. No ale jak ktoś jest laikiem, na szkoleniu psów zna się tyle, co wyczyta z 2 książek, które akurat stały w księgarni i co zobaczył na Discovery, to i nie ma się co dziwić, że Millan wydaje się być ósmym cudem świata. I wielka podnieta, że Millan coś robi dobrze, że Millan jest spokojny i konsekwentny, że Millan też czasami nagradza (!) - no po prostu pomnik mu za to wystawić, śmiech na sali; to wszystko robi każdy co bardziej doświadczony w szkoleniu zwykły szary właściciel psa, tylko w tv go nie widać. A tego, że Millan pracuje z psami z czerwonej strefy i "resocjalizuje" naprawdę beznadziejne przypadki nie nazwałabym zaletą - bo dla mnie to na dwoje babka wróżyła. Może się udać, piesek uratowany, Millan dobry - gorzej jak się nie uda, i pies kiedyś zrobi komuś naprawdę poważną krzywdę (szczególnie jeśli już mu się zdarzało). Tu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i skutków, które wbrew opinii niektórych nigdy nie są w 100% przewidywalne.
-
[quote name='Balbina12']Akurat weterynarz jest dla mnie większym autorytetem niż Wy.A od mojego weta się proszę odstosunkować, nie znacie go więc nie oceniajcie.Może jakbyście go znali i widzieli jaką ma wiedzę i jakie serce wkłada w leczenie zwierzaków,do każdego podchodzi indywidualnie,zawsze stawia trafne diagnozy więc to chyba oczywiste ,że będę go słuchać. (...) Dla mnie to oczywiste ,ze jak pies ma rozwolnienia, zatwardzenia to mu nie służy...[/QUOTE] Weta oceniamy nie z kosmosu, tylko po cytowanych przez Ciebie wypowiedziach; na jednym wecie świat się nie kończy, a większość tu obecnych miała do czynienia z imponującą ich liczbą i mają coś do powiedzenia na ten temat. Też bujałam się do bardzo chwalonego weta z ogromnym sercem dla zwierzaków, który też podobno zawsze stawiał trafne diagnozy - rzutem oka przeprowadził mojemu psu testy alergiczne (stwierdził, że pies nie ma alergii) i leczył go kilka miesięcy z powodu wtórnych przyczyn jak się u nowego weta okazało, potwornej alergii właśnie... Ja tak jak sacred PIRANHA w pewnym momencie zaczęłam się dużo zdrowiej odżywiać, szczególnie jeść dużo warzyw i owoców. Trzy dni miałam potworne gazy i biegunkę, unormowało się po tygodniu - bo na podstawie kilku dni z nowym pokarmem nie wysnułam wniosku, że warzywa i owoce są dla mnie niezdrowe - a rozumiem, że powinnam wrócić do pizzy i batoników, bo po nich problemów jelitowych nie miałam :diabloti: [quote name='nykea']No ale wlasnie, jest tu moze jakis wlasciciel Dalmatynczyka karmiacy BARFem?[/QUOTE] Jeśli znasz podstawowe zalecenie karmienia przy danym schorzeniu, można ułożyć barfową lub barfopodobną dietę przy większości schorzeń. Jeśli chodzi o ten jadłospis dla nowicjusza to jak najbardziej można zacząć od owych żołądków, aczkolwiek ja od początku po dniu głodówki zaczęłam podawać normalny surowy jadłospis dla dorosłego psa - tylko nie szarżowałam z kośćmi wołowymi/wieprzowymi. [B]Alusia[/B], odkryłam, że nie odpisałam Ci na PW :oops: pewnie jak zwykle byłam zajęta, przeczytałam i zostawiłam do odpisania kiedy indziej. Zaraz nadrobię ;)
-
[quote name='Marmolada']Tylko mięcho i mięcho, czy my też tylko to jemy :P pies nie powinien jeść mięsa 7 dni w tygodniu ;) [/QUOTE] A niby co? :D Jak można porównywać psa i człowieka; małpiszona wszystkożernego ze wskazaniem na zieleninę z drapieżnikiem z krwi i kości? :lol: Trudno powiedzieć jakie mięso jest najlepsze, absolutnie nie można powiedzieć, że to konina czy kurczak; każde mięso jest inne i ma nieco inny skład biochemiczny, tego mniej, tamtego więcej. Z moim młodym akurat kiszka z nabiałem, bo i laktozy nie toleruje, i ma alergię na białko mleka, więc i mleko, i jego przetwory odpadają.
-
Najlepiej po 2-3 miesiące po pierwszej cieczce. Tak jak pisze evel, sterylki pediatryczne to amerykański wymysł (z którego właśnie sami rezygnują, tylko Polska jest 100 lat za Murzynami i dopiero dowiedziała się, że tak w ogóle się da :evil_lol:) mający zapewnić większą kontrolę nad rozmnażaniem psów, m. in. wydawanych do adopcji czy sprzedawanych jako niehodowlane. Ze zdrowotnego punktu widzenia to kiepski pomysł, bo hormony płciowe sterują masą procesów w czasie dorastania, nie tylko rozwojem płciowym, ale np. inicjują i zapewniają prawidłowy przebieg kostnienia nasad kości długich przy zakończeniu wzrostu. Na polskich stronach znajdziecie masę artykułów propagujących wczesną sterylizację - ale to ma podłoże społeczne związane z dużą nadpopulacją psów w Polsce. Zresztą trochę logiki, wyciąć 3-6 miesięcznej suce jajniki to jak pozbawić ich 5-10 letnią dziewczynkę. Każdy kto ma minimalne pojęcie o fizjologii i rozwoju ssaków wie, jakie to może spowodować zaburzenia praktycznie w całym organizmie.
- 566 replies
-
[quote name='Zofia.Sasza']Szczerze mówiąc absolutnie mi wystarczy widok tego dziecka. Pies, który się tak zachowa powinien podlegać eutanazji z mocy ustawy.[/QUOTE] I tak jest we wszystkich cywilizowanych krajach. Osoby szczujące psem i powodujące takie wypadki dostają solidne kary pieniężne i idą siedzieć, a psy, które odgryzają dzieciom połowę twarzy idą do piachu z czystych względów bezpieczeństwa, bo decyduje o tym prawo, a nie gromadka przeemocjonowanych przypadkowych osóbek, które w realu pewnie by do tego psa na 5 metrów nie podeszły. Btw chamstwo i bezczelność niektórych na tym wątku zaczyna bić rekordy - może powystrzelajmy wszystkie te głupie dzieci, żeby psy tak agresywne jak Kodi mogły sobie radośnie biegać po osiedlach, a nie męczyć się w kagańcach? No ale cóż robić, zwolennikom ratowania psa merytoryczne argumenty się kończą - pozostaje pokpić z drugiej strony i powciskać jej to, co nigdy pisane nie było, na przykład że pies ma być uśpiony za karę czy inne bzdury.
-
[quote name='sacred PIRANHA'] mam w trzeci dzień nowego karmienia po lekkim zresztą zaparciu wysnuć wniosek,że ta karma mu nie służy...i moze mam natychmiast odstawic i zmienic szybko na intestinala[/QUOTE] Według mądrości Balbiny, jak pies raz dostanie po czymś sraczki albo zaparcia, to absolutnie mu to nie służy i należy dawać tylko pokarm, po którym nic się nie dzieje ;) Ona ma Royala, Ty biedna nie masz nic co by mu nie szkodziło, więc pozostaje Ci chyba tylko zaprzestać karmienia psa w ogóle :evil_lol:
-
[quote name='Balbina12']Widzę ,ze BARF pieskowi służy:evil_lol: [/QUOTE] Wiesz Balbina, może naprawdę daj sobie spokój z tym wątkiem...? Jesteś tu, żeby wciskać swoje sarkastyczne uwagi? Bo dawno i słusznie zauważono, że wyciągnąć nic mądrego z tego co tu jest pisane nie masz zamiaru, "bo wet skończył studia i wie lepiej...". Mi wet, też po studiach, kazał dawać psu tanią kiszkę pasztetową, zupę czy gotowane kości z tej zupy, tak btw. Inny też po studiach wmawiał mi, że jak pies ma po karmie z puszki strzelającą biegunkę z pianą, to nic nie szkodzi, niektóre tak mają, nie przejmować się i dawać. Mój pies po Royalu tygodniami puszczał takie bąki, że nie dało się wytrzymać, po kilkanaście razy dziennie; ładnie mu musiała ta pulpa kukurydziana w jelitach fermentować :roll: na barfie puszczał jednego bąka na miesiąc. Nikt nie ma zamiaru Cię tu nawracać, każdy karmi psa jak chce - ale niestety, po ledwie kilku tygodniach czy przy nieprawidłowym wprowadzaniu nie da się ocenić, czy barf służy czy nie, podobnie jak aż takie problemy gastryczne jak opisujesz nie istnieją bez konkretnej przyczyny, i to wszyscy cały czas Ci tłumaczą. Ty tego w ogóle nie przyjmujesz do wiadomości, za to radośnie wmawiasz sobie, że ludzie Cię tu gnębią za Royala i każą na siłę barfować. Nie chcesz, to nie, tylko nie mów że się nie da, skoro nie robiłaś tego jak należy, i nie pisały Ci tego osoby z wytrzymałym malamutem, tylko z psami właśnie z problemami żołądkowo-jelitowymi. I nie oburzaj się, że ktoś pisze, że jesteś młoda, bo takie właśnie sprawiasz wrażenie; po tym co do Ciebie dociera z dyskusji i jak reagujesz, dałabym Ci maksimum 15-16 lat; ile masz, nie wiem - im więcej, tym smutniej...
-
Labrador też mocno linieje. Amstaff mniej, ale wychodzą z niego takie malutkie "szpileczki", które przyczepiają się do ciuchów mocniej niż "koty" z owczarka. Pies = kłaki, niestety, chyba że weźmiemy psa szorstkowłosego, pudla albo nagusa, ale wtedy dochodzi strzyżenie, trymowanie, fryzjer, kremiki, oliwki i ciuszki przy psie nagim... To ja już chyba wolę te kłaki ;)
-
[quote name='behemotka']Myślę, że w większości przypadków psy same by sobie poradziły ;). Nawet jeśli by sobie wyrwały parę kudłów albo jeden z drugim by uszczypnął zębami, to jeszcze żadna tragedia. Czasem mam wrażenie, że traktujemy psy jak krwiożercze, niezrównoważone psychicznie bestie, które wykorzystają każdą okazję, by rozerwać gardło pobratymcowi ;) [/QUOTE] Problem jest też taki, że dzięki działalności człowieka dysproporcje wagowe i siłowe pomiędzy osobnikami tego samego gatunku to w skrajnych przypadkach 80 deko do 80 kilo. W takiej sytuacji "uszczypnięcie zębami" może się skończyć wypadnięciem bebechów ;) więc nie jest to takie proste. Do tego choćby psy bojowe; chyba najgorsze co można zrobić, gdy wejdą w sprzeczkę, to popatrzeć i poczekać aż się dogadają. Na tyle wpłynęliśmy już i na wygląd i psychikę psów, że nie da się po prostu nie ingerować w ogóle w ich relacje.
-
[quote name='Sybel']Martens - tak z ciekawości - ustawa nie obejmuje mieszańców ras agresywnwych? Tylko psy rasowe?[/QUOTE] Z tego co wiem, tak. Mix rottka z ONkiem już nie jest obejmowany tym rozporządzeniem. Natomiast jeśli chodzi o psy w typie rasy, sprawa jest bardzo gumowa i w dużym stopniu zależy od osób na jakie trafimy. Teoretycznie mix laba z podpalaniem może zostać uznany za rottka, więc byłoby dziwnie klasyfikować psy tylko wg podobieństwa wizualnego - z kolei można mieć "porodowodowego" rottka czy kaukaza i już trochę nie wiadomo jak to interpretować; "na gębę" to ja mogę mieć w domu i łaciatego owczarka grenlandzkiego :lol: Pit jest na liście, amstaff nie. Pitów z papierami jest u nas promil całej populacji TTB, więc wszystkie amstaffy i astopodobne psy bez papierów są praktycznie rzecz biorąc diabli wiedzą czym i jeśli Ci ludzie nie mają pita z papierami i nie zostanie im to udowodnione, rozporządzenia można w tej sytuacji użyć co najwyżej do podtarcia psu tyłka ;)
-
Ja może wypowiem się o amstaffie - jeśli to ma być Wasz pierwszy pies i nie macie żadnego doświadczenia z rasami typu bull, choćby znajomych właścicieli, to nie bardzo. Amstaff to nie potwór czy ludojad, ale nie oczekujcie sielanki na spacerach, bo wiele amstaffów mimo dobrej socjalizacji w dorosłym wieku jest agresywnych wobec innych psów - no i nie budzą u wielu przechodniów ciepłych uczuć, więc jeśli będzie Wam przykro jak usłyszycie na spacerze, jaką Wasz pies ma ohydną mordę, albo komentarze, że zaraz zje dziecko albo tego biednego yorka co idzie kawałek dalej, to też rasa nie dla Was ;) Ja bym stawiała z tych dwóch na laba. Łatwiejszy do układania ze względu na to, że o wiele mniej prawdopodobne jest to, że ewentualne błędy wychowawcze pójdą w kierunku agresji np. wobec innych psów. Poprzeglądajcie jeszcze trochę ras, bo na pewno jest mnóstwo psów, które też Wam się spodobają i będą pasować, bo jak na razie wymieniacie najmodniejsze i najpopularniejsze rasy, a w tych najtrudniej znaleźć dobrego hodowcę i kupić zdrowego, zrównoważonego szczeniaka...
-
[QUOTE=owczarek'ab;17021253]W Polsce jest obowiązek trzymania ras agresywnych i ich mieszańców na smyczy i w kagańcu. Więc koniecznie dzwonić na policję, chyba że chce się jakiejś tragedii...[/QUOTE] Jeśli właściciele posiadają dokumentację, że jest to amstaff, a nie pit, tudzież pies w ogóle nie ma papierów, to ustawa o rasach niebezpiecznych nie ma tu w praktyce zastosowania. Można opierać się tylko na lokalnych przepisach, udowadniając tak jak pisałam filmikami, że nad psem nie ma należytej kontroli i ew. jest agresywny.
-
Odniosłam się tylko i wyłącznie do Twojego stwierdzenia "o ile sąsiedzi Was nie linczują, wrzućcie na luz". Dla mnie to przyzwolenie na chamstwo i kolejny kroczek naprzód w celu jeszcze większej (i uzasadnionej jak widać) niechęci do właścicieli psów w blokowiskach. I może za jakiś czas konsekwencji dla większości z nas, którzy nie mają luksusu mieszkać w domu jednorodzinnym (jak na przykład ja), bo w polskim rządzie lubią radykalne i niesprawiedliwe rozwiązania ;) Dziwne, że jesteś tak wyczulona na rzekome chamstwo w cudzych postach, a nie dostrzegasz tego ukrytego w Twoich stwierdzeniach, że jak piesek wyje, to "oj tam oj tam", i tak nic nie działa w 100%, najwyżej czekoladki sąsiadce się kupi i będzie ok.
-
Wpłacone ode mnie za czerwiec.
-
Jeśli chodzi o religię katolicką i to, co swego czasu słyszałam od proboszcza, pomoc zwierzętom to zawracanie d*py - i to pomoc zwykłemu głodnemu psu na ulicy; ratowanie psa który mało nie zabił dziecka pewnie uznałby za ciężki grzech :lol: Może zamiast wyskakiwać jak filip z konopi i zarzucać jednym bezradność, a innym nieczułość, po prostu sama zaoferujesz się wziąć Kodiego? Bo takich co tylko tu "pyskują" jak to nazywasz, żeby ojejku jejku ratować jest tu już dostatek; jakoś ciężko o chętnych do wzięcia na siebie ryzyka i odpowiedzialności. Proszę, zaświeć przykładem, dobra katoliczko. Tylko wcześniej spójrz w oczy rodzicom pogryzionego dziecka i rodzicom dzieci, które będą miały nieszczęście mieszkać w przyszłości obok tego psa. Pierwsze słyszę, żeby religia katolicka kazała narażać ludzkie bezpieczeństwo w celu ratowania agresywnego zwierzaka.
-
[quote name='Asior']amstaf, pomijając szczękościsk, jak ugryzie przegryzie kość, on ma kilka ton nacisku na szczękę... [/QUOTE] Szczękościsk i te kilka ton to akurat krzaczasta mitologia - co nie zmienia faktu, ze pies nie jest bezpieczny dla otoczenia. A kość w ręce bez problemu złamie też np. owczarek.