-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Załatwianie się w domu - pytanie do doświadczonych właścicieli
Martens replied to Suflet's topic in Nauka czystosci
Dać psu solidną michę mokrego żarcia i wyjść na długi spacer. Nie wracać, dopóki się nie załatwi. Jak już to zrobi, nagrodzić i procedurę powtarzać do załapania. Nie ciągnąć psa od razu po załatwieniu do domu, żeby nie nauczył się odwlekać, tylko pochodzić z 10 minut i wrócić. Jak narobi w domu, nie zwracać uwagi kompletnie na psa; nawet zamknąć go na czas sprzątania w innym pomieszczeniu. Jeśli będzie to za mało na przeniesienie spraw toaletowych na zewnątrz, to będzie trzeba coś zrobić, żeby mu to załatwianie się w domu uniemożliwić. Bardziej pracochłonna wersja to do czasu opanowania nauki czystości trzymać psa w domu przy sobie na smyczy. Cały dzień - żeby nie miał okazji wywędrować poza zasięg wzroku i nasikać/wytaplać się. Wychodzić regularnie i kiedy nasika na zewnątrz, nagradzać. Upierdliwe, ale skuteczne i myślę, że warto się pomęczyć jakiś czas i potem mieć spokój. Druga opcja (ewentualnie można to połączyć z pierwszą) to kennel klatka. Klatka typu transporterek albo druciana, wielkości posłania psa, gdzie pies idzie spać po dłuższym spacerze, gdy nie ma możliwości pilnować go, żeby nie nasikał czy trzymać przy sobie na smyczy. Klatka powinna spełniać funkcje posłania-schronienia; nigdy miejsca kary. Najpierw powinna stać 2-3 tygodnie otwarta i powinno w niej być legowisko psa; tam też powinien być karmiony, żeby zbudować dobre skojarzenia. Dopiero potem można zacząć zamykać drzwiczki na czas karmienia czy kiedy pies w niej śpi po długim spacerze. I dopiero wtedy nadaje się do treningu - zamykania psa w czasie nauki czystości na noc, czy kiedy nie może być pod kontrolą. Klatka działa na zasadzie instynktu, który nie pozwala psu brudzić własnego posłania - stąd klatka nie może być za duża, bo pies nie będzie jej traktował jak legowisko całościowo, tylko w jednym końcu spał, a w drugim lał. Nie wiem tylko, czy u Was klatka zda egzamin skoro pies z lubością tarza się w swoich odchodach - może lepiej będzie pomęczyć się ze smyczą. Jemu zdarzało się sikać na posłanie, czy sika tylko po podłodze? -
[quote name='a_niusia']jejedno konstruktywne rozwiazanie: psa trzeba dobrze wychowac zamiast tlumaczyc sie "popedem plciowym samca".[/QUOTE] Miałaś kiedyś samca, który miał naprawdę silny popęd i przede wszystkim był kryjącym reproduktorem? Jeśli nie, nie uważam Twojej wypowiedzi za wartościową merytorycznie. Bardzo łatwo wygłaszać takie hasła kiedy ma się sukę, albo samca średnio zainteresowanego sukami, który nigdy nie krył.
-
[quote name='arielka186']Żałosne jest to, że nie znając całej historii oceniasz. Mój pies był owym szczeniaczkiem o którym piszesz- rasy staffik- który kopnięty mógł zapamiętać to na całe życie i miałabym staffika który reaguje np agresją lękową-na ludzi. Co Ty na to?[/QUOTE] W dwóch sytuacjach, kiedy kopnęłam małego psa, ów mały pies atakował mojego staffika szczeniaczka. Nie podbiegł, nie szczekał, tylko skoczył na niego z zębami, a właściciel miał to głeboko w poważaniu. Mój stafficzek pogryziony mógł zapamiętać to na całe życie i rok później takie podbiegnięcie malucha mogłoby skończyć się skręceniem mu karku przez dorosłego już staffika. Dzięki temu, że interweniowałam, staffik potrafi zignorować szczekające na niego maluchy, a nawet zaatakowany przez takiego zazwyczaj po prostu gapi się na niego nieprzyjaźnie i idzie ze mną w swoją stronę. Ale według Ciebie jestem sadystką, która lubi kopać małe psy :evil_lol: [quote name='arielka186']Bronienia szczeniaka nie potępiam- i nie mam problemu z moralnością- z tym że jak zrozumiałam Ty już nie masz szczeniaka... Jeżeli Twoja suczka jest po przejściach- współczuję. Trochę jestem na tym tle przewrażliwiona, bo większość osób które mają problemy z psami tłumaczy to że pies jest po przejściach- i niestety nic z tym nie robią- co nikomu nie pomaga...[/QUOTE] Mój pies jest po przejściach - po dwóch atakach boksera, ataku podhalana, i niezliczonych podbiegnięciach, które psuły mi pracę z psem... I o dziwo jeśli przeczytałaś uważnie, dopóki jej nie zwolniłam, nie zareagowała nawet na szczekacza, który dojadał jej z odległości metra, kiedy sikała. Ani ja tego psa nie kopnęłam. Zwolniłam ją, pozwalając jej go odstraszyć. [quote name='arielka186']Nie rozumiem tej wstawki "że mam się cieszyć że ja nie dostałam" za to że mój pies podbiega do jakiegoś szczeniaka...? Gdzie ja coś takiego napisałam?[/QUOTE] Napisałaś, że tamta kobieta spotkała się z glebą, bo próbowała kopnąć Twojego szczeniaka - jak rozumiem nawet tego nie zrobiła. Napisałaś o tym z dumą godną podwórkowego dresa. Ciekawe, czy byłoby Ci tak do śmiechu, gdyby z bloku na przykład wyszedł mąż tej pani, i zrobił z Tobą to samo, co Ty z nią... Ona przesadziła, ale to Twój pies pobiegł i chwalenie się czymś takim w takiej sytuacji jest po prostu żenujące...
-
[quote name='arielka186'] edit: i widzę tu kolejną osobę która lubi kopać małe psy... Raz jedna taka pani chciała kopnąć małą Ariel- stafficzkę-szczeniaka. Cóż-w obronie mojego psa musiałam interweniować i sama skończyła na ziemii. ;) Tak więc liczcie się z tym, że właściciel tego kopniętego psa może nie stać bezczynnie i nie wołać o pomoc...[/QUOTE] Czy Ty zwyczajnie lubisz siać ferment? Bo naprawdę nie rozumiem o co Ci chodzi. Czy ja gdzieś napisałam, że lubię kopać małe psy? Małego psa kopnęłam może 3 razy w ciągu kilkunastu lat, za każdym razem, gdy ów pies atakował (próbował ugryźć, nie tylko szczekał) mojego psa, który nie mógł lub nie umiał się bronić, a jego właściciel nie reagował. Żadnego z tych psów nie kopnęłam mocno, żeby stała mu się krzywda - chciałam je zniechęcić do ataku. Działało, żaden jakoś nie chodził potem w gipsie, wszystkie żyją i mają się dobrze :roll: Naprawdę nie widzisz różnicy między kopaniem szczeniaczka, który podchodzi się pobawić, a kopnięciem dorosłego jazgota, który skacze po Twoim szczeniaku i próbuje złapać go zębami za kark, i to wcale nie na żarty, a właściciel stoi i się gapi? Gdyby w takiej sytuacji właściciel psa jeszcze pruł do mnie z łapami, to dostał by gazem po oczach i oby tylko tyle. Ciesz się, że Ty nie dostałaś. Bo ja na pewno nie będę przepraszać nikogo za to, że chcę spokojnie przejść przez osiedle. Przykre też, że nawet wychowywanie dwóch psów po przejściach nie nauczyło Cię empatii w kwestii tego, jak podbieganie obcych psów psuje pracę z psem, który ma problem agresji wobec innych psów - moja pomyłka, bo w życiu bym nie pomyślała, że osoba mająca doświadczenie z takimi psami może być tak ślepa na pewne aspekty ich układania :roll: Co do psychologa to do wizyty chyba jak najbardziej kwalifikuje się taka podwójna moralność - ty jak pospolity bandzior potarzałaś po ziemi obcą kobietę w obronie swojego pieseczka, na którego ona pomajtała nogą jak podbiegł - a bronienie szczeniaka który jest gryziony przez obcego kundla tak ostro potępiasz... Żałosne. A jak klimat dogomanii Ci nie odpowiada, to nikt Cię tu siłą nie trzyma.
-
[quote name='zaba14']ale bardzo łatwo je źle poprowadzić...[/QUOTE] Tu się absolutnie zgodzę; one kompletnie nie tolerują ani ingerencji w cielesność, ani chłodnego traktowania - a zarazem nie można im pozwolić sobie wejść na głowę. I niestety nie każdy to potrafi; wielu ludzi rozpuszcza TTB jak dziadowski bicz, a potem próbuje brak konsekwencji nadrabiać krzykami czy klapsami - i efekty są opłakane.
-
[quote name='Psy-moja pasja'] Ja sądze że to kompletna bujda. Oczywiście przy złym wychowaniu TTB może stać się agresywny... :boom::chainsaw:[/QUOTE] Każdy pies przy złym wychowaniu może stać się agresywny - ale w przypadku bullowatych jest to bardziej prawdopodobne niż w przypadku cavaliera czy goldena; chodzi głównie o agresję wobec innych psów. No i nieodpowiednim wychowaniem dużo łatwiej zrobić z TTB agresora niż z wielu innych ras. [quote name='c.a.s.s.i.e']a jezeli chodzi o inne psy to rowiez nie stwierdzono[/QUOTE] Masz młodziutką sunię, prawda? ;) To za rok może być zupełnie inaczej, jeśli chodzi o inne psy, i wcale nie za sprawą błędów wychowawczych, tylko psychiki rasy - TTB zazwyczaj nie daje sobie w kaszę nadmuchać, szczególnie po osiągnięciu dojrzałości. Wszelkie złe doświadczenia ze szczenięctwa mogą to jeszcze nasilić. Dobrze prowadzony TTB nie zaczepia innych psów, potrafi się z jakimiś pobawić, ale mało prawdopodobne, że nie odpowie na atak innego psa czy dogada się z dominantem tej samej płci. Btw weterynarz niekoniecznie musi być znawcą psich ras - to, że staffik jest przerośnięty nie sprawia, że zmienia się natychmiast w amstaffa. Jesli masz dokumenty (metryczkę, rodowód), że jest to staffik, to nadal jest to staffik, tylko po prostu za duży.
-
[quote name='Martens']Moja staruszka z popsutą wątrobą dostaje od wczoraj Wolfsbluta. Sporo pije, fakt, ale to akurat korzystne na nerki :roll: a poza tym jak na razie świetnie, ładne kupy, zero bąków, apetyt jak ta lala.[/QUOTE] Dodam jeszcze, że kupy małe i "zdrowe", prawie jak na barfie. Jestem pod wrażeniem ;) [B]agaxel[/B], czy jest ustalona przyczyna biegunek? Na Gilpie też było źle? Czy Acana była wprowadzana stopniowo? Na gotowanym jest dobrze? Bo jeśli coś jest nie tak z florą bakteryjna przewodu pokarmowego albo w ogóle ze zdrowiem, to takie zmienianie karm co najwyżej pogorszy stan psa, a to nie przelewki, bo jest w bardzo ważnym okresie jeśli chodzi o wzrost.
-
Ano to w takim nauka przepuszczania w drzwiach i ładnego schodzenia po schodach jest jak najbardziej potrzebna (zresztą każdy pies powinien na polecenie umieć poczekać, aż właściciel wyjdzie pierwszy, ze względów czysto technicznych), ale nie ma sensu przypisywać temu nie wiadomo jak wielkiego znaczenia w kwestii hierarchii i alfowania, i nie ma tragedii, jeśli pies wychodzi pierwszy, bo tak wygodniej - to po prostu element dobrego wychowania każdego psa.
-
Świeżutko w temacie "kurdupli", co by nie być gołosłownym... Kurdupel (nie york, dla jasności, a ratlerkopodobne coś) z bloku naprzeciwko wyczaił teraz moją sukę jak sikała i przybiegł poujadać z bezpiecznej odległości - ona nie reagowała, więc ośmielony przylazł bliżej i zaczął pozorować ataki z dosłownie kilkudziesięciu centymetrów... Teraz wszyscy właściciele małych psów się oburzą :cool1: ale poluzowałam smycz i wypowiedziałam komendę zwalniającą - zrobiło się głośno i niemiło, i kurdupelek bardzo szybko znalazł się w pobliżu właścicielki, która wygrzewała się na ławeczce i bez słowa obserwowała sytuację. Pies w końcu źle skończy, bo mieszka naprzeciwko, jego właściciele chyba w ogóle nie posiadają smyczy, nie interesują się co robi pies, całkiem często wypuszczają go kompletnie samopas... Już raz spotkał się z moim butem, kiedy skoczył z zębami na łeb mojemu 3-miesięcznemu szczeniakowi, nie raz też został podczas intensywniejszych zaczepek obwarczany przez Baryłę, ale instynktu samozachowawczego absolutnie mu brak. Obstawiam, że zginie przejechany przez samochód, kiedy będzie przebiegał przez osiedlową uliczkę, żeby pozaczepiać moje psy, bo już kilka razy było blisko... I osiedle pełne jest takich psów; duże podbiegacze się zdarzają, ale sporadycznie i to znane jednostki, które stosunkowo łatwo można na trasie spacerowej ominąć - atakujące Crittersy są wszędzie i w mojej sytuacji jedyną możliwością uniknięcia spotkania z nimi jest teleportacja... Nie wiem, czemu część osób się dziwi, że ja czy inni tu piszący tych psów (o ich opiekunach nie mówiąc) nie cierpimy - ja nie przenoszę niechęci czy nie nazywam brzydko WSZYSTKICH małych psów, tylko te które we własnej osobie psują mi nerwy na spacerach, i nie widzę w tym nic zdrożnego :p Tak samo jak nie czuję się dotknięta, kiedy ktoś zaatakowany przez większego psa wyrazi się o nim per "bydlę".
-
[quote name='arielka186']Duży, silny pies wymaga odpowiedniego prowadzenia, i mam wrażenie że nie wszyscy sobie z tym radzą, winą obarczając małe pieski, które są wszystkiemu winne, bo biegają bez smyczy! Mam znajomych z dużymi psami, tak ułożonymi, że olewają zaczepki maluchów. Rozumiem też psy po przejściach- ale to może tu trzeba by więcej pracy włożyć? Bo już naprawdę nudne się robi czytanie "podbiegł york- oczywiście na Flexi", czym te psy zasłużyły na aż taką nienawiść?[/QUOTE] No tak, właściciele większych psów mają pewnie wywozić swoje w klatce na kółkach, żeby nie zakłócić sielanki właścicieli rozwydrzonych zaczepiających maluchów :evil_lol: Sama zapędziłaś się w kozi róg - dlaczego tylko od właścicieli dużych psów wymaga się cudów? Duży pies ma mieć anielską cierpliwość i nie reagować na jawne zaczepki - a mały co, jest tak tępy, że nie da się go nauczyć nawet tego, żeby po prostu pierwszy nie podbiegał i nie zaczepiał? :razz: I widać, że sama nie miałaś psa po przejściach - oduczenie go negatywnej reakcji na psy to praca na wiele miesięcy, skutecznie rujnowana przez właścicieli podbiegających bez kontroli psów :roll: i koło się zamyka. Dla mnie nudna robi się po prostu niefrasobliwość i brak kultury WSZYSTKICH właścicieli psów, czy to yorków, czy labradorów, czy kundelków - a już zwłaszcza szukanie głupich usprawiedliwień typu on jest mały, on jest łagodny, on jest szczeniakiem, on chce się bawić, bla bla bla. Gdyby podbieganie maluchów i obszczekiwanie było sporadycznym zjawiskiem, pewnie nikt by się tym nie przejmował, ale w momencie kiedy nie ma dłuższego spaceru bez minimum jednego incydentu z jazgoczącym podbiegaczem, którego właściciel w poważaniu ma jego zachowanie, to uwierz, że świętego w końcu szlag by trafił. [quote name='Cockermaniaczka']dlatego nie mogla bym miec takiego mikrop psa...Bez obrazy ...[/QUOTE] Mój staffik (17 kg) zimą na dłuższe wyprawy na dużym mrozie też chodzi ubrany - bo taka sierść jaką ma nie chroni go przed wychłodzeniem w czasie kilkugodzinnego pobytu na mrozie, kiedy nie może cały czas biegać i być w intensywnym ruchu. Tak więc to nie jest tylko kwestia wielkości psa.
-
[quote name='moni12']Nie dog nie myslałam konkretnie o Tobie :shake: ale łącznie o wszystkich opisanych tu historiach.Bo nagle tak jakoś spadło na te yorki. Byc moze zbieg okoliczności.A że widzę , ze ostatnio masę psów w typie yorka juz jest po schroniskach to mnie poniosło. :diabloti:bo najpierw kupuje się je np. dzieciom a potem jak zabawka się znudzi to fruu. I pisanie, ze tata chciał kopnąc yorka , no ludzie a czy tez kopnął by dobermana wiedząc , ze pól nogi moze stracic?!A yorka kopnięciem zabić?! Dog mam też sznupa i wiem co to teriery. Jak jest dobrze to ok, a jak jej się cos nie spodoba to i mi zęby próbuje pokazac.:mad::mad:Więc dajmy spokój yorkom, które nic nie winne prócz tego, ze mają złych włascicieli a wejdzmy na wątki gdzie pomoc jest potrzebna biednym psiakom.[/QUOTE] Ale nie kopnął. I wierz mi, że ja mam ochotę kopnąć KAŻDEGO psa, który z ujadaniem doskakuje do moich nóg czy mojego psa - ale jakoś tego nie robię, jeśli pies nie stwarza zagrożenia, właśnie dlatego, że to nie jego wina. Ale nie zmusisz mnie ani nikogo na tym wątku, żeby uwielbiał być napastowany przez rozwydrzone yorki, bo to po prostu wkur*wia, niezależnie od tego czy to wina psa czy nie. Biedne pieski potrzebują pomocy - fajnie, wszyscy wiemy; jaki jest los modnych ras też fajnie, wszyscy wiemy - ale każdy ma prawo nie lubić być atakowany przez obce psy - czy to yorki, czy amstaffy, czy kundelki, i nie rozumiem, czemu chcesz zabronić ludziom wypowiadać się na temat tego, co doprowadza ich na spacerach do szału, skoro właśnie o tym jest wątek. Na yorkach się skupiło, bo są modne i większość ma debilnych właścicieli, to oczywiste, ale nie znaczy, że z tego powodu wszyscy mają udawać radość na widok takiego nadbiegającego jazgota i nie mieć prawa napisać co o tym myślą w miejscu do tego przeznaczonym. Masa tu zresztą wpisów o innych rasach i uważam, ze raczej nikt niczego nie zmyśla. Jak temat za bardzo podnosi Ci ciśnienie to po prostu nie czytaj i tyle. I większość tych osób nie ma nic do yorków jako psów - szkoda tylko, że mi osobiście dobrze wychowanego yorka, który z bliska minął mojego psa w ciszy, na luźnej smyczy zdarzyło mi się widzieć RAZ na prawie 12 lat posiadania psów, i byłam w takim szoku, że natychmiast powiedziałam co miłego właścicielom. I nawet opisałam to na tym wątku, więc nie przesadzaj z tą wielką nienawiścią do tej rasy...
-
A moja suka z niedoczynnością tarczycy, po sterylce pięknie trzymała linię na Acanie. Z doświadczenia trochę zaniżałam dawkę, bo zazwyczaj te z opakowań były dla niej za duże, i... prawie zrobiła się za chuda ;) przy dawce z opakowania kondycja wspaniała.
-
Moja staruszka z popsutą wątrobą dostaje od wczoraj Wolfsbluta. Sporo pije, fakt, ale to akurat korzystne na nerki :roll: a poza tym jak na razie świetnie, ładne kupy, zero bąków, apetyt jak ta lala.
-
A może to po prostu kurczak?
-
Jak chcesz wychować staffika, musisz być bardziej uparta niż on i robić swoje tygodniami, a nie co chwila pisać na forum, że coś nie działa i co robić ;) Gryzie => łazienka i minuta ciszy :p I w kółko do znudzenia. A psa musisz łapać zdecydowaniem czy warczy, czy charczy, czy prycha - litości, to szczeniak, nie urwie Ci ręki - co będzie jak dojdzie do wagi 20 kilo?! A staffik doskonale widzi i wykorzystuje każdą chwilę zawahania czy ustępliwości. Nic brutalnie, nic z agresją - masz być spokojna i bardziej uparta od niego. No i niestety tak mocne gryzienie to efekt zbyt wczesnego zabrania od matki; mój był zabrany w wieku 8,5 tygodnia i choć był z niego kawał szatana, nigdy nie ugryzł mnie do krwi, bo zdążył od matki i rodzeństwa odebrać lekcję o wyczuciu w paszczy - jak pies jest za wcześnie zabrany czy osierocony to niestety nie wystarczy nauczyć go tylko naszego progu wrażliwości; trzeba samemu wpoić to od podstaw.
-
16 kg dobermanka SABINA z wyrokiem nowotworowym ZA TM [* ]
Martens replied to mrs.ka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Strasznie mi przykro, zaglądam do Sabinki od początku :( Ma jakieś leki przeciwbólowe? Żeby nie umierała w męczarniach :( -
[quote name='moni12']Piękny watek i cholernie wartościowy.Jak pomóc psu to nie umiecie bo sie boicie,ale wymyslać historie jakie yorki to bestie idzie Wam jak po maśle . Żałosne.Nie kazdy musi lubieć tą rase , ale bzdur na siłe pod oklaski nie wymyślajcie, albo nazwę wątku zmieńcie na "Osoby pokrzywdzone i okaleczone przez bestie-typu york" Ja mam raczej odwrotne doświadczenie z yorkami i ludzmi. Gdy idę ze swoim , prawie połowa osób , które nas mijają pytają czy mogą pogłaskac lub czy dziecko moze pogłaskac , a gdy odpowiadam , ze nie bo moze ugryść to miny mają jak z kosmosu.[/QUOTE] A Twój york drze japę i próbuje łapać za nogi mijane większe psy? Nie? To chyba nie o Tobie ten wątek, więc nie wiem, czemu czujesz się dotknięta :roll:
-
Pierwszy SBT pare pytań. Pomocy :)
Martens replied to Kichu-SBT's topic in Staffordshire Bull Terrier
Wierność, stosunek do dzieci i zdolności wędkarskie nie są zależne od płci :evil_lol: (a już na pewno nie ucieczki po spuszczeniu ze smyczy) tylko od Twojego wkładu w wychowanie psa. Ja w ogóle średnio widzę samotne wędkowanie ze staffikiem - ten pies nie usiedzi spokojnie, będzie ganiał, zaczepiał Cię, hałasował, a w gorszym razie, jak nie wypracujesz z nim odpowiedniej więzi, będzie podczas Twojego wędkowania szukał guza :p Samce mają silniejszy charakter i częściej są nieprzyjaźnie nastawione do innych psów (samców) co niestety daje się odczuć na spacerach - o sielance, kiedy puszczasz pieski w mieszanej gromadce na osiedlu zapomnij... Z drugiej strony suka to większe ryzyko przy owych yorkach, bo na początku moze być słodko, za to potem, jak Twoja stafficzka dorośnie, a owa dominująca yorczka Twojej babci zechce ją usadzić, może się skończyć niesympatycznie dla yorczki. Cieczka u suki to 3 tygodnie w roku, nie wiem czy miałbyś możliwość izolować samca od yorczek i nie chodzić wtedy w odwiedziny? Bo pokrycie yorka przez staffika może się skończyć nie urodzeniem kundelków, a zejściem yorka przy porodzie - staffik to rasa wielkogłowa, są duże szczeniaki, a yorki miewają cesarkę nawet przy rodzeniu małych yorków, a co dopiero pół-staffików - to tak uprzedzam. -
[quote name='AK47']Nie jesteś dla psa Liderem tylko jego własnością.[/QUOTE] Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać... :mdleje: Jak 11-tygodniowy szczeniak może być liderem?! Pies jest w DT, więc prawdopodobnie z nieznaną przeszłością, co oznacza albo zdziczenie i brak socjalizacji, albo w gorszym razie już negatywne kontakty z człowiekiem, może znęcanie. Pies jest nieufny, wykazuje agresję lękową i trzeba go oswajać z ludźmi, sprawiać, żeby nabierał zaufania i się otworzył (przy jednoczesnym konsekwentnym wychowaniu oczywiście) a nie usadzać na siłę i "łamać" - tak to można wychować psa, który będzie się nadawał do uśpienia, a nie do adopcji. Jak ktoś ma zerowe pojęcie o psychice psiej to może niech sobie daruje doradzanie w tak poważnych sprawach, bo jeszcze krzywda się komuś stanie...
-
Nie wyciągaj psa za fraki, bo to zazwyczaj kończy się problemami z agresją, tylko albo spokojnie złap psa wpół i wynieś, albo (a najlepiej i) naucz psa w innym momencie polecenia "wyjdź" i egzekwuj wyjście słownie. To, że pies jest chudy nie jest normalnie; jaką Purinę dajesz? Bo są 3 rodzaje (a właściwie półki jakościowe) i tylko jedna jest znośna...
-
[quote name='SAIKO']Jestem jednak jak najbardziej "za" metodami przedstawianymi przez Cezara Milana i tu także nie jestem jakimś "specjalnym fanem" zauważyłem, że jego metody działają w porównaniu do pozytywnych, które w przypadku trudniejszych psów średnio lub nawet słabo się sprawdzają.[/QUOTE] Jesteś również za metodami takimi jak kopanie w podbrzusze psa, który dawno zaprzestał ataku na innego czy straszenie na bieżni przeraźliwymi hałasami w ramach odczulania od lęku przed hukiem, czego efektem jest dygoczący, śliniący się pies, obok którego siedzi Cesar z radosnym uśmiechem twierdzący, że pies jest zrelaksowany? To wszystko z jego programu. Jeśli nie oglądałeś całości i nie zapoznałeś się z opiniami na ten temat zarówno ze strony zwolenników, jak i przeciwników, niebezpieczne jest pisanie "jestem za jego metodami" ;) Jest masa szkoleniowców, którzy nie szkolą tylko i wyłącznie pozytywnie, a są dużo bardziej godni naśladowania niż Millan - różnica tylko taka, że oni nie mają programów w tv, trzeba do nich ruszyć tyłek i poobserwować przy pracy ;) Millan to showmen korzystający z metod wymyślonych dawno przez innych; w jego programie nie ma prawie żadnych nowości, za to osoba wprawiona w temacie po kilku odcinkach z pewnością zaobserwuje straszne błędy w czytaniu mowy ciała psa (być może pod publiczkę, bo Millan lubi udramatyczniać, albo wmawiać, że pies jest zrelaksowany, choć wcale nie jest), jak i zdecydowany nadmiar brutalności w sytuacjach i przy psach tego nie wymagających. [quote name='SAIKO']W pracy z własnym psem koryguję złe zachowania, a dobre nagradzam jednak dążę do tego, aby pies mnie szanował, szanował moją i czyjąś przestrzeń i wiedział, że "nic złego nie zagraża ze strony otoczenia".[/QUOTE] I bardzo fajne podejście. Po co odziewać je w ten dominacyjno-hierarchiczny płaszczyk? ;) [quote name='SAIKO']Najnowsze badania udowodniły dwie rzeczy; pies jest psem, ale nie bardzo rozumie że jest innym gatunkiem niż człowiek...wiele swoich zachowań czerpie z "pradawnej wilczej natury", jest hierarchiczny - to fakt, jak może to sobie ustawi człowieka, różni go od wilka tylko to, że korzysta z obecności człowieka...:smile:[/QUOTE] Skoro pies nie odróżnia człowieka od innego psa, nie łapie różnicy gatunkowej, to jakim cudem mnóstwo psów przejawia problemy behawioralne tylko w odniesieniu do innych psów, a do ludzi nie, lub odwrotnie? Co powiesz o TTB, zazwyczaj niezwykle łagodnych do ludzi, a bardzo trudnych w kontaktach z innymi psami tej samej płci? Przecież nie rozumieją, że człowiek to inny gatunek, więc czemu nie przenoszą tych zachowań? Proszę, nie róbmy z psów idiotów. Pies doskonale wie, kiedy widzi psa, kiedy człowieka, a kiedy kota. Może mieć problemy z porozumieniem, bo przy braku socjalizacji nie zna mowy ciała tych zwierząt, ale zazwyczaj podejście do tych 3 gatunków ma odmienne, więc jak można powiedzieć, że on nie widzi różnicy? Że niby od wilka różni psa tylko korzystanie z obecności człowieka to już kompletna herezja - różnic jest masa i na poziomie anatomicznym, i behawioralnym. Gdyby istniała tylko ta jedna różnica, psy nie nadawałyby się na naszych towarzyszy. Gdyby psy przejawiały taką hierarchiczność jak wilki, po powrocie z długiej podróży albo w razie choroby miałbyś spore szanse na zagryzienie przez swojego zwierzaka - bo tak to się odbywa w stadzie wilczym. Tam hierarchia to nie przelewki; lider po nieobecności nie jest witany merdaniem ogonków i lizaniem, tylko dostaje ostro w kość, żeby sprawdzić, czy jeszcze daje radę; jego choroba czy słabość nie powoduje, że osobniki podległe liżą mu mordkę i leżą obok - zwykle inny samiec bardzo szybko przejmuje jego rolę lub nawet eliminuje ze stada. To jest hierarchiczność w wilczym wydaniu, nasze psy, choćby nie wiem jak "dominujące" to przy tym pikuś ;) one w ogromnej większości nie są nawet same w stanie stworzyć stabilnego naturalnego stada...
- 46 replies
-
York to terrier, tak? Tak. York łapał i zabijał szczury, które do malutkich łagodnych zwierzaczków w momencie walki nie należą, tak? Tak. York ma zęby, tak? Tak. To co do cholery jest śmiesznego w tym, że do kogoś ów york leci z zębami? Może sfazowani miłośnicy yorasków lubią mieć podarte spodnie czy nadgryzione łydki - przypadkowi przechodnie niekoniecznie i wypadałoby to zrozumieć, tak samo jak oczekuje się od innych, żeby ich jamniki/ONki/amstaffy też z zębami nie leciały, i tyle.
-
[quote name='SAIKO']Nie zrozumiałaś mnie i to kolejny raz...w dużej większości psa, który ma stróżować "szkoli się w tym kierunku", a pies który sam z siebie "nie mający naturalnych niejako w genach cech stróżowania" stara się zapewnić ochronę "stadu", który czuje, że jego właściciel jest osobą "słabą" wie, że to na jego barkach spoczywa ochrona rodziny...np, właśnie akita która sama z siebie jest świetnym stróżem...akurat w jej przypadku nie chodzi o zdominowanie właściciela, ona ma to po prostu w genach...[/QUOTE] A owczarek niemiecki nie? Przecież od początku istnienia ras to między innymi pies stróżujący, więc czemu stróżowanie w jego wykonaniu miałoby świadczyć o jego dominacji nad opiekunem, a w przypadku akity już nie? Powiedziałabym, że to nawet owczarek ma większe predyspozycje genetyczne do stróżowania; akita jest dużo cichszy i ogranicza się do obserwacji terenu, rzadko oszczekuje przechodniów czy psy inne niż obce samce. [quote name='SAIKO'] Z beaglem to już mi ładnie "pojechałaś"... tu się chyba kłania "teoria dominacji" moim i nie tylko moim zdaniem pies czuje że jego "pan" nie potrafi obronić stada/rodziny i dlatego wykazuje często agresję, aby zapobiec atakowi przez obcego...woli sam zaatakować, ujmując prościej - aby problem był z głowy. Czy w stadzie "dzikich psów" osobnik który nie jest samcem alpha staje w obronie stada? to samiec, bądź samica alpha bierze na swoje barki odpowiedzialność za obronę terytorium, bądź stada.[/QUOTE] Byłeś i widziałeś? Bo zauważyłam, że zwolennicy teorii dominacji mają bardzo dziwaczne poglądy na temat tego, co robią dzikie psowate a czego nie robią. Jak porównać to z rzeczywistością, nagle okazuje się, że zasady typu jedzenie pozorowane czy przechodzenie najpierw przez drzwi zostały wyssane z palca. W lasach i na sawannach nie ma drzwi, a przez wąskie przejścia stado przechodzi tak, jak jest najkorzystniej dla powodzenia polowania i nie zawsze pierwszy jest lider, a osobnik o najlepszym węchu/słuchu lub po prostu najszybszy. Podobnie z jedzeniem - pierwszeństwo absolutne mają młode przed osiągnięciem dojrzałości płciowej - stąd bujdą na resorach jest rzekome wzorowanie z natury pozorowanego jedzenia przy psie w wieku np. 7 miesięcy. Podobnie zwolennicy TD żywią dziwne przekonanie, że jak pies jest podporządkowany to natychmiast bez szemrania odda nam kość czy zabawkę - nie wiem kto to wymyślił, ale w stadzie dzikich psowatych jest zupełnie inaczej; każdy, nawet najniżej stojący w hierarchii osobnik będzie bronił swojego żarcia warcząc i szczerząc zęby, bo jego utrata oznacza śmierć głodową, i guzik tego osobnika obchodzi, czy chce mu to zabrać lider, czy nie. Stąd całkowicie naturalne jest to, że pies warczy kiedy chcemy zabrać mu kość, i nie oznacza to wcale, że nas zdominował. Owszem, można nauczyć psa, by tę kość oddawał - mozna pozytywnie z miłym skutkiem, można siłą i na pozór skutecznie, dopóki do jedzącego psa nie podejdzie ktoś słabszy czy dziecko :diabloti: ale nadal nie znaczy to, że oddawanie nam żarcia ma coś wspólnego z hierarchią, bo tak jak pisałam, u dzikich psowatych to nie występuje. Teorii dominacji to kłaniam się ja :evil_lol: bo jeden z jej głównych głosicieli, autor książki [I]Okiem psa[/I], czyli John Fisher, który przez długie lata badał behawior psów i psowatych, i przez większość życia ową teorię dominacji głosił, po tych wszystkich latach pracy i obserwacji wycofał się całkowicie ze swoich poglądów na temat hierarchii, alfy i podobnych i przed śmiercią wydał książkę, w której oznajmia, że psio-ludzkie relacje są oparte na zupełnie innych zasadach. Książka niestety nie została nigdy wydana w Polsce, za to sama teoria dominacji w międzyczasie znalazła na świecie naśladowców typu Jan Fennel (która też chyba ostatniej książki Fishera nie przeczytała), plus całą gromadę zwolenników, którzy sypią jak z rękawa wyjaśnieniami wszelkich psich zachowań w analogii do wilczego stada, obnażając przy tym powalającą niewiedzę na temat faktycznego funkcjonowania stada takowego :) Podpieranie się teorią dominacji i zwalanie wszystkich nieodpowiednich zachowań psa złą pozycją w stadzie zaczyna u niektórych zakrawać na obsesję... Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, kiedy ktoś niszczenie mebli przez znudzonego psa albo lęk przed hukiem zaczyna tłumaczyć dominacją. Sama nie wiem, może TD tak lubią ludzie mający jakieś specyficzne problemy ze swoim ego?
- 46 replies
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='awaria']Ja kiedyś byłam święcie przekonana, że doberman to suka rottweilera ;) Nie wiem czy się jasno wyraziłam :D[/QUOTE] Wiesz, ja przez x czasu byłam przekonana, że facet z sąsiedniego bloku ma dobermana i mało nie palnęłam gafy, aż sam mi przypadkiem powiedział, że to suka rottweilera... Zapytałam od razu skąd ją mają - aaa od znajomych to taniej. Już chciałam powiedzieć, widać :roll: ale ugryzłam się w język, co mam się z facetem potem krzywo patrzeć na spacerach. -
[quote name='Balbina12']W naturze to mięso też jest innej jakości niż to które kupujemy w mięsnym.Zawiera antybiotyki,hormony,bakterie.Nie dałabym takiego surowego mięsa psu... [/QUOTE] A to mięso w naturze nie zawiera bakterii? :crazyeye: A jakakolwiek obróbka cieplna jest w stanie usunąć z mięsa antybiotyki i hormony? :razz: To się dokształciłam :D Co do salmonelli - jajka sklepowe praktycznie nigdy nie zawierają salmonelli, bo w kwestii owej na fermach drobiu panują bardzo restrykcyjne przepisy. Zupełnie inaczej jest w przypadku jaj ptaków dziko żyjących, ciągle wyżeranych przez drapieżniki - a mimo to nie słyszymy o wymieraniu owych z powodu salmonelli. Kwestia dostosowania układu immunologicznego do takiego a nie innego pokarmu i możliwych patogenów w nim zawartych. A te biegunki... Najgorsze w swoim życiu biegunki, strzelające i pokryte śluzem, mój pies miał na suchym i gotowanym - na początku barfu były to co najwyżej trochę luźniejsze kupy, więc nie przesadzałabym, że pies przy przechodzeniu na barf rujnuje sobie przewód pokarmowy :roll: Co do wielkiej nienaturalności papek - mój młody też przy pierwszej i drugiej papce popatrzył na mnie jak na idiotkę, że on nie będzie tych rzygów jadł... Przegłodził się pół dnia, zjadł, z czasem posmakowało, a teraz sępi ode mnie jabłka, ogórki i paprykę (nawet konserwową) na równi z mięsem. No ale na początku nie chciał i pewnie powinnam zrezygnować i nie dręczyć psa warzywami i owocami :p