-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Na już pilnowanie psa, niewypuszczanie na zewnątrz bez nadzoru - poza tym spotkanie z dobrym szkoleniowcem. Oduczenie tak silnych nawyków łowieckich zwykle niestety wymaga użycia awersji (OE, kolce), a to można zrobić tylko pod okiem doświadczonego instruktora; na pewno nie samemu na podstawie internetowych rad. Przy okazji będziesz mogła popracować nad agresją wobec innych psów, bo to już bardziej złożony problem niż polowanie na koty. Btw jeśli suka jest tak agresywna, że może zagryźć psa który do niej podejdzie, absolutnie nie powinna wychodzić bez kagańca. Niby wina jest tego, czyj pies podbiega i zaczepia, ale różne są sytuacje, czasem komuś zwieje szczeniak, czasem ktoś się zagapi, a i Ty możesz nie zauważyć - i czyjś przyjaciel może stracić życie...
-
Tak jak pisze gryf, to mogą być tez robaki... Odpukać problemy z trzustką, niestety zdarzają się u owczarków - tu badanie kału pod kątem aktywności enzymów i ew. badanie krwi. Co jeszcze - jesli pies dostawał antybiotyk, a nie dostał osłonowo żadnego Lacidofilu czy czegoś podobnego, może mieć wyjałowione jelita tudzież przerost szkodliwej flory bakteryjnej po tym, jak ta prawidłowa została wybita przez antybiotyk. [quote name='Degu'] Poza tym nie wiem jak ty [B]Martens[/B], ale ja widząc szczeniaka, który wygląda na chorego, pragnę się nim zaopiekować, dlatego go też wzięłam, bo u tamtego hodowcy na pewno by zdechł.[/QUOTE] Ja widząc szczeniaka, który wygląda u hodowcy na zaniedbanego i chorego, a ten nic z tym nie robi i próbuje mi tego psa wcisnąć - zgłosiłabym sprawę wyżej, policja, TOZ, inne organizacje, i oczywiście Związek Kynologiczny w którym ów pan jest zrzeszony - a jeśli nie jest zrzeszony to nie hodowca tylko zwykły rozmnażacz. Na pewno nie dołożyłabym swoich pieniędzy do interesu osobie, która zarabia na zwierzakach i w tak widoczny sposób je zaniedbuje. Uratowałaś jednego psa, dołożyłaś pieniądze na męczenie dla kasy kolejnych, bo pokazałaś facetowi, że wyzysk zwierząt się opłaca. Swoją drogą widziałaś matkę szczeniąt, jej stan? Zainteresowałaś się jej losem? Zgłosiłaś gdzieś w ogóle, że facet sprzedaje zaniedbane, chore, wygłodzone szczeniaki, czy dałaś mu kasę, zabrałaś pieska, a los reszty olałaś, za to teraz w podtekście to mi zarzucasz brak sumienia...? Głodnych chorych szczeniaków do ratowania jest mnóstwo - za większość nie trzeba dopłacać takim pajacom.
-
[quote name='hecia13']Dlaczego przeszłaś na suche? Pamiętam, że zawsze byłaś zwolenniczką BARFu (moje psy są na surowym dzięki tobie :)) Ja musiałam Maryśkę [*] przestawić na gotowane ze względu na mocno zaawansowanego raka wątroby, musiała ryżyk gotowany z kurczaczkiem i marchewką jeść, żeby nie mieć biegunek i wymiotów, a ona tak kostki, biedula kochała...[/QUOTE] U mnie jednemu psu posypała się wątroba, ale to raczej nie kwestia barfu tylko wieku, przebytych chorób odkleszczowych i stale podawanych leków... Kości stały się na nie; zresztą od momentu nasilenia problemu z wątrobą Barył zaczęła je źle przyswajać. Teraz jest na niskobiałkowym, niskotłuszczowym a zarazem bezzbożowym Wolfsblucie, plus dostaje świeże dodatki typu kefiry, jogurty, jarzynki z zupy, trochę surowego mięska - i jest świetnie. Wolfsblut bardzo dobrze się sprawdza, kupy prawie jak na barfie - to najlepsza bezzbożówka jaką miałam (a nie próbowałam tylko TOTW i Orijena). Bucowi z kolei wyszły alergie, z jadłospisu odpadł kurczak, wołowina, kefiry, jogurty, jajka... Stwierdziłam, że przynajmniej na czas diagnozowania alergii przejdziemy na karmę bezzbożową rybną tudzież jagnięcą, kaczkową, żeby wyeliminować ryzyko reakcji alergicznej np. na jakieś mięso z innego źródła etc. plus ciężko było mi układać jadłospis bez kurczaka (kasa - leczenie alergii plus wątroby Baryła kosztowało małą fortunę) i nabiału (wapń, poślizg, bakterie - żwaczy też nie może bo wołowe)... Testowałam Trovet, Acanę, teraz ma White Wolfa i cóż, z niczego nie jestem zadowolona tak jak z BARFu w kwestii wyglądu i trawienia u psiaka, więc sprawdzimy jeszcze Wolfsbluta i po sierpniowo-wrześniowym wyjeździe chyba jednak wrócimy do BARFu, choć będzie ciężko, bo jedyny tańszy drób poza kurakiem to u mnie grzbiety z gęsi, których Buc nawet nie powącha...
-
[quote name='evel'] Ekscytacja pomaga przy psich sportach, miło widzieć psa, któremu się ryj śmieje, bo właśnie aportuje/frisbuje/biega po przeszkodach/szuka zgubionej rękawiczki czy szarpaka; oglądanie psa, który robi to, co kocha, który nie może się doczekać komendy zwalniającej, żeby w pełnym pędzie ruszyć i wykonać swoje zadanie sprawia mi osobiście przyjemność, nie wiem, jak innym ;) [/QUOTE] Ano właśnie - wychodząc z założenia, że ekscytacja u psa to ZUO, negujemy istnienie sportu zaprzęgowego, weight pullingu, agility, flyballu... Właściwie to większości psich sportów. Wychodzi na to, że fikające i wyjące przed startem husky czy charty, albo psy zbyt nerwowo naciskające pedał we flyballu to przyszli agresorzy albo inne potencjalne odchyły, a o ironio losu, właśnie psy biorące udział w sportach, regularnie przejawiające tą niszczycielską ekscytację, najrzadziej chyba sprawiają problemy behawioralne - bo mają zajęcie, mają gdzie się wyżyć i jakoś ich ta ekscytacja przed startem nie wypacza.
-
Nie zmieniacie tych karm za często? Wprowadzacie każdą zmianę stopniowo? Czym do tej pory karmiliście? Wiele różnych karm i puszek, do tego gotowanie w międzyczasie, i wszystko w ciągu miesiąca - dziwne by było, gdyby pies NIE miał biegunki... A co na to "hodowca"? Czym on go karmił, co poradził, jak tłumaczył taki wygląd psa? W ogóle dziwi mnie, że kupiliście psa mimo tak widocznego zaniedbania.
-
[quote name='AK47']Następnie potrzebują kogoś kto im powie gdzie mogą spać kiedy mogą jeść . etc. Jeżeli nikt im tego nie mówi to same zaczynają mówić sobie i w przypadku silnych ras zaczynają żądzić swoim stadem.(ludzkim) Ekscytacja przed spacerem lub po NIE [B]Karzda ekscytacja prowadzi do frustracji dominacji lub agresji. [/B] [/QUOTE] Sraty taty. Gdyby każda ekscytacja prowadziła do frustracji lub agresji, to staffiki chyba masowo odgryzałyby głowy właścicielom :lol: Oczywiste, że psa nie można uczłowieczać, ale robienie ze wszystkiego na siłę przejawów dominacji jest równie chore, co karmienie psa przy stole widelcem. Mój pies przed spacerem jest podekscytowany niesamowicie - prawie biega po ścianach, z rozbiegu wali głową w drzwi - jak każę mu stać spokojnie do zakładania smyczy i obroży, to trzęsie się jak galareta i kwiczy z podniecenia - bo cieszy się z powodu wyjścia, a nie dlatego, że ma mnie za swojego parobka :razz: Dzikie psowate też ekscytują się polowaniem, jak lider decyduje o wyjściu i też często mają głupawkę; dopiero po wyruszeniu się uspokajają i wyrównują szereg. Nie wiem, jak można podpierać się zachowaniem dzikich psowatych w stadzie samemu nie znając dobrze tych zachowań faktycznych, a nie wydumanych przez fanatyków hierarchii. Pies domowy to pies domowy. Nie człowiek, nie wilk, nie dziki dingo. Nie żyje w warunkach naturalnych (większość ras nie byłaby nawet w stanie, nie tylko ze względów fizycznych) a rasy potrafią się różnić psychicznie między sobą bardziej niż w nie raz w świecie przyrody dwa różne gatunki, dlatego nie da się stosować wobec wszystkich identycznego podejścia i metod pracy. Jedzenie i spanie są ważne, szczególnie żarcie jako nagrody za współpracę, ale nie dajmy się zwariować. U mnie psy leżą gdzie chcą, chyba że ja chcę się tam położyć albo każę zejść - wtedy bez szemrania wychodzą. Podobnie z jedzeniem - jak jem nie wolno wsadzać mi dzioba w talerz, ale nie świruję z pozorowanym jedzeniem czy innymi cyrkami. I nie miewam sytuacji, żeby psy wolały iść na spacerze z kimś innym niż ze mną - wręcz odwrotnie ;) Pies ma mieć ruch i jasne, konsekwentnie przestrzegane w domu zasady (jakie, to już gumowa kwestia) - i wszystko jest ok.
-
Moim zdaniem dla psa z tak silnym lękiem spotkanie na spacerze tej przerażającej osoby i od razu przekazywanie jej smyczy to może być dużo za dużo, szczególnie na pierwszej sesji... Można bardziej pogorszyć niechęć i strach niż naprawić cokolwiek. Karcenie za warczenie to też jakaś pomyłka - warczenie to ostrzeżenie, chcesz nauczyć psa, żeby nie ostrzegał? Psa lękliwego się oswaja, a nie karci za przejawy lęku... Z tym liderem to jakaś dziwna sprawa; trzeba psu najpierw wytłumaczyć jak ma to rozumieć, że chcemy iść przodem, bo jesteśmy liderami :lol: bo to wcale nie jest takie klasyczne zachowanie dominacyjne u psowatych jak niektórzy pseudo-specjaliści wmawiają. Jak pies nie jest nauczony jak się chodzi przy człowieku, chodzenie przodem czy ciągnięcie wcale nie musi być objawami dominacji. Pocieszanie psa za to jak najbardziej nie ma sensu - lepiej to Wy podejdźcie do dziadka, rozmawiajcie z nim, pokazujcie, że siedzicie obok tego strasznego potwora, i nic złego się nie dzieje, a gdzieniegdzie spadają smakołyki.
-
[quote name='nykea'] Moj pies jest rasy olbrzymiej i mialam dokladnie taki plan jak Ty. Karmilam go 2 lata suchym, "zeby nie nabroic". I teraz zaluje. Bo wiem, ze nawet gdyby moje surowe karmienie nie bylo idealne, to i tak sluzylo by mu lepiej niz suche. Pomimo, ze byl na najlepszych karmach jak Orijen i Acana, caly czas mial miekkie kupy, iles tam na kazdym spacerze, do tego sraczki regularne i wymioty, z wizytami u weta tak raz na 2 miesiace, kazda wizyta konczyla sie co najmniej tygodniem na antybiotykach. [/QUOTE] Ja nawet nie mam olbrzyma, a na karmę przeszłam jak pies miał rok, to jak patrzyłam co się działo z jego umięśnieniem, trawieniem i apetytem na poszczególnych karmach to dziękuję bogu, że nie odchowywałam na tym psa :razz: Z 5 bardzo dobrych karm, w większości bezzbożowych, dobra była tylko jedna, i nie wiem, co by mi z psa wyrosło, gdybym eksperymentowała z nim tak w okresie wzrostu, żeby niby zrobić mu dobrze...
-
No nie wiem, dla mnie 26% produktów mięsnych w składzie, w dodatku w postaci mączki, to cienizna... Kupiłabym jako całkiem przyzwoitą i tanią karmę np. schroniskowcom - ale nie swojemu psu. [quote name='plusia'] Czy ktoś o niej słyszał? Próbował ? Owczarek sąsiada zachwycony, a podobno niejadek :cool3:[/QUOTE] A to akurat świadczy najprędzej o tym, że producent zainwestował w substancje smakowe i zapachowe :evil_lol:
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
To chyba o tego chodzi: [url]http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.creepypastaindex.com/wp-content/uploads/2011/05/smile.dog_.jpg&imgrefurl=http://zapytaj.com.pl/Category/001,003/2,12052866,Jakie_sa_wasze_odczucia_po_obejrzeniu_obrazka_smiledog.html&h=500&w=400&sz=78&tbnid=gAQaHRDCOVKyiM:&tbnh=111&tbnw=89&prev=/search%3Fq%3Dsmile.dog%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=smile.dog&usg=__Ncxe9TN8OAEZAlYeXceWXreRmfg=&sa=X&ei=2oEdTrnIBsWE-wa47eHKCA&ved=0CCkQ9QEwAg&dur=1295[/url] -
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
Wygooglowałam sobie - faktycznie trochę psychodeliczne, ale jakoś nie jestem skłonna wierzyć, że teraz umrę albo spotka mnie tragedia :p -
Może to być cokolwiek - każda choroba sprawiająca ból, powodująca złe samopoczucie, może spowodować problemy z czystością w domu. Na pewno na już podstawowe badania krwi i od razu albo po obejrzeniu wyników usg jamy brzusznej. Wtedy będzie można coś powiedzieć. Jeśli pies brudzi głównie moczem, można złapać trochę i dać do zbadania pod kątem zapalenia pęcherza, bo to dość częsta przyczyna brudzenia w domu u psa już nauczonego czystości. Jeśli pies jest zdrowy, to najbardziej widzę tu właśnie trening z użyciem klatki - która powstrzyma psa od zanieczyszczania mieszkania na czas nieobecności właścicieli, a przy okazji wyciszy i uspokoi, jeśli brudzenie ma podłoże lękowe, stresowe. Jeśli klatka jest taka be, a jednocześnie rozważa się oddanie psa do schroniska (ciekawe w czym by tam siedział jak nie w klatce) albo w ogóle pozbycie się, uśpienie psa, to ja już chyba nie mam nic więcej do dodania... Niech się wypowie ktoś inny.
-
[quote name='Kubab'] Niestety nie wiem czy mój pies będzie miał ostre zęby,wiem tylko że zacisk szczęk to 3,5 tony [/QUOTE] Ludzie, nie rozpowszechniajcie takich bzdetów... 3 i pół tony?! KROKODYL ma zacisk szczęk około 1,5 czy 2,5 tony, TYGRYS raptem ok. 300 kilogramów, hiena która łamie gnaty największych zwierząt sawanny ma 400-500 kg. Niedługo się dowiemy, że staffiki czy amstaffy są 10 razy silniejsze w szczękach od tyranozaura i stuletnie dęby wyrywają z korzeniami jednym chwytem :roll: Ale czego ludzie nie wymyślą dla szpanu ;) Ale co fakt to fakt, staffiki psują zabawki bardzo szybko. Lateksowe odradzam, idą w strzępy w 10 minut :p Najlepsze są grube sznury do targania i piłki kauczukowe. Zabawa tylko pod kontrolą - żeby pies nie odgryzł kawałka i nie połknął.
-
[quote name='Kalea'][INDENT]Jeśli pies miałby zerowe poczucie bezpieczeństwa moim zdaniem (na zdrowy chłopki rozum jak to się mówi) nie biegł by po pomoc gdy źle się czuje albo boi. Nie byłby też spokojny przez 95% czasu (z wyjątkiej ataków, które zdarzają się średnio raz na 4-5 miesięcy).[/QUOTE] Na chłopski rozum może tak; biorąc pod uwagę podstawy behawioru psowatych - nie. Stres psa objawia się bardzo różnie i to, że pies nie ma poczucia bezpieczeństwa nie znaczy, że będzie cały dzień się trząsł i siedział pod stołem. Drapieżniki zwykle starają się nie okazywać w klasyczny sposób lęku, bo to sprzeczne z instynktem samozachowawczym - zazwyczaj wszystko idzie w agresję w sytuacjach gdy pies czuje się niepewnie, albo w problemy ze znaczeniem terenu w domu, sikaniem po łóżkach, itp. albo w niszczenie, wycie pod nieobecność właścicieli. [quote name='Kalea'][/INDENT][INDENT]Myślałam nad innym domem ale nawet nie wiem gdzie zacząć go szukać..i jacy musieli by być jego przyszli właściciele ani jak zareaguje na to wszystko pies. Pies ma pewnych przodków - rodowodowych, widziałam oba psy i ich książeczki na własne oczy. Mój nie mógł dostać rodowodu (o czym od razu zostałam poinformowana) ze względu na krzywy zgryz :) - zresztą na tym nikomu z nas nie zależało bo nie zamierzaliśmy jeździć na żadne wystawy czy pokazy.[/INDENT][/QUOTE] Widziałaś jak suka rodziła szczenię, widziałaś jak była kryta i obserwowałaś ją cały okres cieczki? Mój pies też ma krzywy zgryz - ale ja kupowałam u uczciwego hodowcy i pies ma rodowód, bo dostaje go każdy pies po hodowlanych rodzicach, choćby miał antenkę i troje oczu, i nigdy w przepisach ZKwP nie było inaczej. 7-kilogramowy york po rodowodowych rodzicach to jak koń z rogami; niestety zwyczajnie Was oszukano i albo matkę szczeniąt dokrył inny pies, albo szczeniaka podłożono do rodziców... Nie można więc niestety powiedzieć, że to york po pewnych przodkach - przede wszystkim prawdziwe yorki mają na tyle silną psychikę, że jedno pogryzienie przy normalnym prowadzeniu psa raczej nie spowodowałoby 7-letniej traumy nie tylko wobec psów, ale i przeniesionej na ludzi. I nie wiem, gdzie jest czarny scenariusz w zwykłym przewidywaniu tego, że ludzie w pewnym wieku za 10 lat nie będą mieli tyle sił co kiedyś... Pies w tym wieku i z problemami szanse na dom ma marne; najlepiej by było chyba, gdybyś pomogła rodzicom, skoro sobie do tego stopnia nie radzą. Oprócz konsultacji ze specjalistą pomóc może mogłaby kennel klatka, która pomaga w nauczeniu czystości i zwiększa poczucie bezpieczeństwa psa podczas nieobecności właścicieli - ale tą też trzeba na spokojnie wprowadzać przez około kilka tygodni, no i wcześniej wykluczyć fizjologiczne przyczyny brudzenia w domu.
-
Jeśli psy były wyprowadzane na kolczatkach plus smycz automatyczna (czy w ogóle na automacie) to praktycznie sama nauczyłaś je ciągnięcia... ;) Szkolenie to na pewno dobry pomysł - tylko wybierz kompetentnego szkoleniowca, bo kiepski potrafi bardziej popsuć psa niż cokolwiek dopracować :evil_lol:
-
Dla mnie powinniście się skonsultować ze specjalistą, który przyjdzie do domu, porozmawia na żywo z osobami, które opiekują się psem i ustali przyczyny, bo przez internet niestety można tylko pogdybać. Takie nagłe brudzenie, w dodatku w dziwnych miejscach, zazwyczaj jest u starszego psa spowodowane chorobą albo silnym stresem. Pies jest już w starszym wieku, to że 2 miesiące temu był zdrowy, nie znaczy, ze teraz jest. W dodatku żyje w permanentnym stresie, bo niestety ta agresja po tamtym wypadku praktycznie na pewno ma tło lękowe (a dla psa to życie w ciągłym strachu przed kolejnym atakiem...) - i jeśli pies był za jej przejawy karany cieleśnie, to niestety tylko pogarszało sprawę. Do tego dochodzi niekonsekwencja właścicieli, jeden z opiekunów za brutalny, drugi pozwala na wszystko... Pies w takim domu ma zerowe poczucie bezpieczeństwa i niestety samo to wystarczy, by w końcu zaczęły się inne problemy z zachowaniem takie jak teraz doszły, szczególnie jeśli pies czuje się gorzej z racji wieku czy choroby. Jeśli za to nabrudzenie (też prawdopodobnie pod wpływem stresu) pies również został skrzyczany czy ukarany to ja naprawdę mam wrażenie, że lepiej byłoby poszukać mu innego domu niż dalej się nad nim znęcać :roll: Niestety terriery, a szczególnie yorkopodobne istoty po niepewnych przodkach nie są łatwymi psami, i raczej nie są dobrymi towarzyszami dla starszych osób, w dodatku nie mających cierpliwości i nie umiejących postępować z psem konsekwentnie, a zarazem bez brutalności. Niestety mam wrażenie, że na miejscu tego psa powinien znaleźć się po prostu pluszak.
-
Siłowo to możecie psa doprowadzić do takiej agresji, że będzie się nadawał tylko do uśpienia. Niech dziadek przychodząc w ogóle nie zwraca uwagi na psa, nie patrzy, nie mówi do niego, tylko co jakiś czas upuszcza na podłogę niby niechcący coś smacznego. Tak do momentu, aż pies przestanie reagować stresem na przyjście dziadka, tylko zacznie wypatrywać smakołyków. Potem stopniowo można kłaść jedzenie coraz bliżej psa; można też siedzieć, najlepiej bokiem do niego i delikatnie turlać smakołyki w jego stronę. Wszystko powolutku - jeśli pies był katowany przez osobę o podobnej do dziadka powierzchowności, oswajanie może potrwać naprawdę długo. Ważne żeby do niczego psa nie zmuszać, nie podchodzić kiedy się chowa i nie ma drogi ucieczki, nie mówić do niego, nie patrzeć - niech wszystko robi w swoim tempie, bez najmniejszego nacisku, bo wszelkie zmuszanie i nawiązywanie kontaktu na siłę jeszcze pogarsza lęk. A jak radzicie sobie z psiakiem na spacerach, też boi się starszych mężczyzn?
-
Czy stało się w tych dniach cokolwiek niezwykłego? Coś psa wystraszyło? Było głośno u sąsiadów? Czy byli z psem u weterynarza, żeby wykluczyć chorobę, ból? Tak poza tym - pracowaliście jakoś przez te 7 lat nad jego agresją? Takie zaburzenia narastające przez lata i nie przepracowywane mogą później owocować niestety nasileniem się i przechodzeniem w inne problemy behawioralne, również takie jak opisujesz - szczególnie jeśli pies dozna silnego stresu... No i największa bzdura, że mały pies nic nie zrobi - byłam świadkiem, jak pies o 1 kg cięższy od Waszego pogryzł dziecku nogę tak, że do teraz, po 12 latach ma całą łydkę w bliznach. Jeśli z powodu dwukrotnego zabrudzenia mieszkania rodzice chcą oddać psa na tułaczkę i powolną śmierć w schronisku (pies w tym wieku, z problemami, ma zerowe szanse na adopcję), to niech się zlitują i zwyczajnie go uśpią, oszczędzą męczarni porzucenia i klimatu Oświęcimia, jaki panuje w większości schronisk. Ludzie pracują nawet nad psami, które ich pogryzły czy dosłownie zdemolowały dom z powodu lęku separacyjnego - jak ktoś chce wywalić po 9 latach przyjaciela, bo narobił na stół i na dywan, to po prostu brak słów.
-
A to Sumińska ma coś wspólnego z profesjonalnym szkoleniem psów? :razz: Dla mniej najlepsza to "pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów" Pameli Dennison; oczywiście też nieśmiertelny "Kliker - skuteczne szkolenie psa" Karen Pryor ;)
-
Ja swoją drogą podziwiam odwagę właścicieli psa - podobno suka jest taaaka kochana i cudowna... Ja bałabym się puszczać samopas swojego psa, którego tak boją się i nie cierpią sąsiedzi - ze strachu, że ktoś zrobi mu krzywdę albo gdzieś go wywiezie. I obawiam się, że jak suka wreszcie naskoczy na tego, na kogo nie powinna, skończy się to właśnie w ten sposób.
-
Mój pies odchował się na barfie i gdyby nie alergia pokarmowa która utrudniła nam układanie jadłospisu do granic możliwości, nadal by na nim był. Przewędrowałam przez 3 bardzo dobre marki karm (Trovet, Acana, White Wolf), w większości bezzbożowe, drogie jak diabli, i na niczym pies nie wygląda ani nie wypróżnia się jak na barfie, do tego zauważyłam, że przez te kilka miesięcy znienacka odłożył mu się kamień na zębach - a pies ma 2 lata... Co jakiś czas rzyga diabli wiedzą dlaczego, potrafi po 10-12 h zwymiotować kilka granulek niestrawionej karmy. Do tego problem odwrotny do zatuczenia - mimo kupowania karmy o wysokich parametrach białka i tłuszczu, bezzbożowej, pies nie jest w stanie wbić w siebie tyle bobków, żeby jego umięśnienie wyglądało tak dobrze jak na barfie. Próbuję jeszcze Wolfsbluta i jak nie będzie super (u drugiego psa jest, ale ma o niebo mniejsze wymagania pokarmowe) to wracamy do barfu, choćby nie wiem jak ciężko i drogo było go komponować bez kurczaka, jakiegokolwiek nabiału i jajek. Weźmy pod uwagę, że masa ludzi odchowujących szczeniaka na barfie zwyczajnie nie umie tego robić. Przykładowo, pisze do mnie z prośbą o ułożenie jadłospisu osoba, która ma dorastającego owczarka w najbardziej newralgicznym okresie wzrostu, od 2 tygodni już "karmi barfem" (daje do oporu skrzydełka z kurczaka i serca drobiowe...), i między poszczególnymi wiadomościami pyta mnie, czy da się barfować bez warzyw, bo pies nie chce ich jeść, i dopiero ode mnie dowiaduje się, że do warzyw dajemy podroby... A wg tego co cytuje Patisa, 2 tyg na złej diecie u psa to tyle co rok u dziecka. I jak pies tej osoby będzie miał dysplazję, czego to wina? Genów? Forsowania? Tych 2 tygodni złego żywienia? Bo wątpię by barfu samego w sobie ;) ale tak pewnie zawyrokowałby przeciętny wet, gdyby usłyszał o sposobie karmienia psa. Barf jest prosty, ale podstawy trzeba mieć wbite na mur beton i jak chcemy odchowywać szczenię dużej rasy, bilans musi być dopięty na ostatni guzik ZANIM zaczniemy takie żywienie, a nie doeksperymentowywać i dopytywać o podstawy już w trakcie. Btw wilki jedzą BARF w czystej postaci; widział kto kiedy wilka z dysplazją? :evil_lol:
-
[quote name='evel'] A jak Baryłka się trzyma? :)[/QUOTE] Barył się trzyma nieźle; co prawda na bardzo długie wycieczki, szczególnie jak jest ciepło jej nie ciągamy, bo niestety wiek daje o sobie znać i ona po pół godzinie zabawy piłką jest teraz tak wypluta jak kiedyś po czterech, ale jak wyjdzie u nas trochę słoneczko, to i jej zrobimy sesję ;) Co do wielkiej mordy, kiedyś w poczekalni u weta pan z białym bullkiem (boskim swoją drogą :loveu:) mający kolegę posiadacza staffika, stwierdził, że jak staffik się uśmiecha, to mu wątrobę widać :D
-
[quote name='psiarz880']O ile dobrze wiem to szczucie psem (a za coś takiego uważam nie reagowanie właściciela na agresję psa) też się kara.[/QUOTE] No niestety, w świetle prawa to nie jest szczucie. Najwyżej niedopilnowanie. W przypadku szczucia, czyli ataku na komendę, sprawa jest poważna, bo traktowana jak użycie broni wobec drugiego człowieka - w przypadku, kiedy pies atakuje sam, jest tak jak widać... Świadkiem wielu sytuacji jest moja mama, ale ona zgłaszała sprawę anonimowo; boi się, bo tak jak pisałam, facet jest z nieciekawego środowiska, a co gorsza, moja matka szuka pracy, a jego matka kieruje naszym PUPem... Ja osobiście żadnej poważniejszej sytuacji nie widziałam ani nie byłam obiektem ataku, bo ja bym się nie bała skarżyć - ale mojej matki nie zmuszę do zeznawania z podaniem danych, etc. choć mówiłam jej, że powinna, chyba że woli poczekać, aż pies jej tyłek wygryzie... Wiele razy chodziłam tamtędy i suka się do mnie nie pruje; obstawiam, że wybiera osoby, które pokazują, że boją się przejść.
-
[quote name='evel']Mnie dzielnicowy tłumaczył w ten sposób, że oni podejmują interwencję i zajmują się sprawą, jeśli dojdzie np. do pogryzienia człowieka[/QUOTE] Czyli gonienie rowerzystów, obszczekiwanie osób bojących się psów i łapanie zębami za torbę z zakupami to za mało, musi polać się krew? :mdleje: Polska :razz:
-
:evil_lol: Dla mnie w ogóle sikanie na jakiekolwiek drzwi to dziwny pomysł... Zresztą miałabym problemy techniczne :lol: