-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='a_niusia'] jesli zas chodzi o dzialanie szczepionek to naprawde sadzisz, ze na pale wale psu w zyle cos, o czym nie mam pojecia?[/QUOTE] Nie wiem, nie znam Cię. A nie jesteś pępkiem tego wątku i ktoś, kto nie słyszał o szczepionkach na choroby odkleszczowe może od razu skorzystać z szerszej informacji niż tylko takiej, że w ogóle istnieją. Przyleciała lufthansa, wow, klękajcie narody, jesteśmy oszołomieni :diabloti: Widzę, że dyskusja z Tobą na normalnym poziomie jest niemożliwa na jakikolwiek temat, więc odpalam mój ulubiony przycisk "ignoruj" ;)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='zmierzchnica']Millanowy motyw: rzucanie puszką z monetami koło psa. [/QUOTE] Boże, czy ten facet COKOLWIEK wymyślił sam...? O stosowaniu takowej puszki czytałam już kilkanaście lat temu (!) w książce innego amerykańskiego szkoleniowca i to bardzo fajna metoda - tylko po pierwsze powinna być tak używana, by pies nie kojarzył jej z konkretną osobą, po drugie nie służy do oduczania szczekania na kogoś z różnych przyczyn, a głównie do zniechęcania do pomniejszych zachowań samonagradzających się jak np. włażenie na stół i kradzież jedzenia. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='papillonek']ja pierwszy raz słyszę o Millanie i nie oglądam tego programu :/ słyszałam,że jego metody są dośc dziwne,czasami brutalne,ale nie wiem dokładnie o co w tym chodzi , bo nikt tu nic konkretnego nie powiedział oprócz tego ,że lepiej nic nie gadać... Może to i dobrze,ale skąd ktoś ma wiedziec o co wogóle chodzi oprócz tego ,ze jest jakiś ,,niedobry Millan".[/QUOTE] Ale są na dogo chyba ze 3 wątki o nim, na "wychowaniu", na "mediach", tutaj chyba też... -
Pracuj z nim tak jak pisałam, codziennie, najlepiej na każdym spacerze, ale i nie godzinami tylko w krótkich, kilkuminutowych sesjach. Zaczynaj z odległością, z której nie zwraca na psa uwagi - dobrze że taka w ogóle jest ;) Poza tym piszesz, że skupianie uwagi pomaga na chwilę - też super, bo są psy do których w amoku nic nie dociera nawet na sekundę. Bierz na spacer ulubioną zabawkę psa, której nie dostaje na codzień, ulubione smakołyki i nimi odwracaj uwagę - najlepiej zanim pies zacznie się rzucać. W domu możesz ćwiczyć patrzenie Ci w oczy na polecenie "patrz" czy podobne - mówisz to do psa i kiedy spojrzy natychmiast nagradzasz żarciem, potem stopniowo wydłużasz czas między komendą i spojrzeniem a nagrodą - przyda się przy mijaniu jakiegoś psa. Pies jest młody, nawet teraz nie najgorzej na Ciebie reaguje, popracujesz kilka tygodni/miesięcy i może być zupełnie innym psem. Staraj się szczególnie go chronić przed nachalnymi czy agresywnymi psami, bo takie sytuacje niestety pogarszają problemy takie jak u Twojego psa. Nie odpędzaj psów krzykiem czy tupaniem, bo to nakręci i Twojego psa, że to wróg i trzeba mu dosolić - lepiej nosić na spacer w kieszeni gruby łańcuch zwinięty w kulkę czy kolczatkę i kiedy będzie do Was biegł obcy pies w enigmatycznych zamiarach, rzucić mu to pod nogi - brzęk pod nogami zwykle zniechęca psy do kontynuowania wycieczki w Waszą stronę, a Twojego psa pewnie nie będzie to nakręcać tak, jakby było gdybyś oganiała się krzykiem i tupaniem.
-
[quote name='xxxx52']prosty sposob pozbyc sie Romea to wykastrowac Twoja suczke[/QUOTE] A jak pod moim domem będzie wysiadywał zboczeniec to zamiast dzwonić na policję mam wychodzić ubrana w worek, żeby go nie sprowokować? Pilnowanie samca to obowiazek jego właścicieli i to oni sobie nie radzą z psem, a nie CzarnaAnka ze swoją suką. Kastrację może zaproponuj raczej im, bo to nie suka Anki przeskakuje płot i leży pod posesją obcych ludzi. Telefony na policję do skutku - zgłaszać że pies siedzi Wam pod bramą, wyje, boicie się wychodzić. Pojadą do właścicieli, upomną, jak nie pomoże dzwonić znów, może mandat przypomni właścicielom pieska o obowiązkach.
-
[quote name='a_niusia'] obroza u nas odpada-pies jest nalogowym plywakiem. [/QUOTE] Mój pies też - używam obroży Preventic, jest wodoodporna, i jak dotąd to jedyny środek na kleszcze działający u nas w 100%. Krople przy pływaniu też działały krócej i gorzej, a szczepienia na choroby odkleszczowe niestety nie zabezpieczają psa w pełni przed zachorowaniem; raczej przygotowują układ odpornościowy do lepszej reakcji, ale pies i tak może się zarazić i dopiero przy spadku formy rozwinąć postać pełnoobjawową schorzenia. Na sam spacer z pływaniem obrożę zdejmuję, bo ona i tak w czasie spaceru nie działa sama z siebie, tylko psa chroni substancja czynna znajdująca się na sierści - a ta utrzymuje się do 48 h po zdjęciu obroży. Obrożę zdejmuję nie tyle ze względu na ewentualny spadek skuteczności co z litości dla wodnych żyjątek, dla których amitraza jest toksyczna.
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='Charly'] kazda hodowla, każde rozmnażanie jest uprzedmiotowieniem zwierzęcia. Zwierzę rzeczą nie jest, ale jest tak traktowane, także przez prawo. Hodowca jak rzecz moze psiaka sprzedac, kupic, wypozyczyć etc. Kwestia sprowadza się dla mnie do stosunku do owego zwierzęcia i zachowania jego dobrostanu, moich priorytetów w kwestii tego zwierzaka. Dla mnie to, że mogę psa kupić nie oznacza, że z automatu traktuję go jak rzecz i tak myśli wiele osób. Piętnujmy złe traktowanie zwierzęcia, a nie jego sprzedaż czy zakup w ogóle. Cena rasowego psa nie jest dla mnie ceną samego zwierzęcia, a jego konkretnych cech, w których uzyskanie ktoś włożył pracę. To, że zapłaciłam za to, że mój pies ma taką wielkość, maść i psychikę nie jest dla mnie równoznaczne z tym, że mam moralne prawo traktować go jak rzecz. "Każde rozmnażanie jest uprzedmiotowieniem zwierzęcia" - ale zwierzęta rozmnażają się też bez pomocy człowieka. Hodowla jest rozmnażaniem pod kontrolą. Mądrze prowadzona zapobiega problemom zdrowotnym, dba o dobro nie tylko nabywcy szczeniaka, ale i samych zwierząt. Głupio prowadzona skupia się w przypadku psów tylko na wyolbrzymianiu cech typowych dla rasy, bez dbałości o resztę. Sama hodowla nie jest zła sama w sobie, bo może przybrać multum kierunków. Od człowieka zależy jaka ona będzie i do czego będzie dążyć. Cały czas mówię o hodowli amatorskiej tudzież zarodowej, która skupia się na podkreślaniu konkretnych cech (i tu tak jak pisałam, zależnie od hodowcy i celu jaki obrał, ów cel może obejmować dobro zwierząt, a może tylko skupiać się na zmaksymalizowaniu korzyści człowieka). Hodowla produkcyjna to inna bajka, przykład - masowa produkcja jaj na fermach, prosiąt na tucz. To już jest uprzedmiotowienie, niestety, ale ten rodzaj hodowli w rozmnażaniu psów nie jest na szczęście normą, pomijając może np. puppy mills w USA. Natomiast porównując do natury - drapieżniki zabijają inne zwierzęta, żeby je zjeść. Roślinożercy unicestwiają całe rośliny - tylko i wyłącznie dla własnej korzyści, zdobycia pokarmu. To też uprzedmiotowienie? Człowiek ma wg mnie prawa nie większe od innych żywych istot, ale i nie mniejsze. Czego by nie jadł, z etycznego punktu widzenia uprzedmiotowuje ów zjadany organizm, czy roślinę, czy zwierzę. I robi to każdy żywy organizm na Ziemi - czyste prawo natury. Problem zaczyna się dla mnie wtedy, gdy człowiek nadużywa swojej władzy i przestaje zwracać uwagę na dobrostan tego co jada, przed śmiercią tegoż. Ale to nie sprawia z automatu, że samo jedzenie zwierzęcia jest złe. Gdyby tak było, musielibyśmy zacząć dzielić zwierzęta drapieżne i trawożerne na lepsze i gorsze - a jakie mamy prawo? Ktoś powie że tygrys nie ma moralności, to zwierzę i on może - niech spyta zebry, czy ją interesuje, że zżarł ją lew czy zastrzelił człowiek; efekt jest ten sam. Uprawa roślin jest uprzedmiotowieniem organizmu żywego - a dla mnie roślina i zwierzę zasługuje na taki sam szacunek, jako istota żywa - niezależnie od tego czy wrzeszczy z bólu czy nie. To żyje, oddycha, rośnie - skoro nie mam prawa jeść zwierzaka, to czemu mam bez wyrzutów sumienia jeść roślinę? Tylko dlatego że jest niżej w ewolucji? To dopiero szowinizm gatunkowy ;) Podział żywych organizmów na królestwa wymyślił człowiek; dlaczego opierając się na wymyśle człowieka mamy decydować, że hodowla zwierząt jest be, a uprawa roślin cacy? I co z eugleną, tą co ma chlorofil jak sałata, i oczka jak zwierzak? Jak tu zadecydować czy to zwierzę czy roślina, czy można to hodować, zabić, zjeść czy nie? Ja jak mam wątpliwości, patrzę jak rozwiązuje to natura. W naturze wszystko je się nawzajem, poza swoją rodziną czy swoim gatunkiem, czy tym co nie da się zjeść, bo się obroni. Selekcja też zachodzi, tylko prowadzi ją natura, a nie hodowca. Nieraz znacznie brutalniej niż człowiek. Mrówki hodują bodaj mszyce - żeby jeść ich "nektar". I co, mrówki uprzedmiotowiły mszyce? Dopóki mszycom jest dobrze, to jest kropka w kropkę to samo co dobra, ekologiczna ferma krów, tylko na niższym szczeblu ewolucji. Ale robi się kompletny offtop, więc proponuję przenieść dyskusję gdzie indziej ;) -
[quote name='ewtos']Też uważam,że nie można nie zauważyć babeszjozy, no chyba ,że pies w kojcu z ograniczonym kontaktem z właścicielem.[/QUOTE] U psa domowego nie zauważyć trudno, ale objawy łatwo zbagatelizować. Po pierwszej babeszjozie, która miała miejsce kiedy byłam na wyjeździe i pies został z rodziną, wyczuliłam się do tego stopnia, że rok później poleciałam do weta na rozmaz krwi, bo pies z godzinnego spaceru przy średnio ciepłej pogodzie wracał do domu za mną, a nie obok mnie czy przede mną. Spodziewałam się że wyjdę na histeryczkę, dopóki w rozmazie nie wyszła babeszjoza na bardzo wczesnym etapie... Tylko kto z przeciętnych właścicieli, kto nie miał do czynienia z tą chorobą, poleci do weta na taki objaw? Nawet jak pies jest zmulony i nie je dzień czy dwa, łatwo to zbagatelizować np. upałem. A jak są charakterystyczne objawy, ciemny mocz, gorączka, to choroba jest już znacznie bardziej zaawansowana i trwałe uszkodzenia dużo większe...
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
Martens replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='Charly'] http://empatia.pl/str.php?dz=127&id=839&str=2 to tyle w temacie. Dla mnie - kolejny krzywdząco uogólniający, pseudoekologiczny bełkot, pełen merytorycznych dziur... Tak, jak ktoś hoduje psy to na pewno obcina uszy, trzepie kasę, zabiera miejsce psom ze schronisk... Są "hodowle" i Hodowle, jak są "lekarze" i Lekarze, i tak dalej. To, że wielu kierowców z prawem jazdy nie przestrzega przepisów, nie znaczy że samo zdobywanie prawa jazdy nie ma sensu - a to podobne rozumowanie. Są hodowcy rozmnażający dla kasy, bez troski o zdrowie, okaleczający psy, a są hodowcy rozmnażający z pasji, dbający o zdrowie psów, nie tnący uszu i ogonów (co btw jest mniej ryzykownym zdrowotnie zabiegiem niż szeroko propagowana kastracja :evil_lol: - ot hipokryzja). O psach rasowych o określonych cechach, hodowanych dla niepełnosprawnych, psach służbowych też jakoś zapomniano - też zakazać bo to ZUO? A rasy naturalne, stworzone przez naturalną selekcję w danym klimacie i przez pełnione funkcje, tylko dalej hodowane w podobnym kształcie - to tez takie wynaturzenie, bo rozmnażają się w hodowlach, a nie pod chałupą jak popadnie...? I przede wszystkim - mydlenie teraz oczu o tym jaka hodowla jest zła nie jest na temat. Skoro chodzi tylko o dobro piesków to czemu nie wspomniano w projekcie o zakazie hodowli ras wynaturzonych, jak ledwo dyszące pekińczyki czy buldogi, tylko o rasach "niebezpiecznych"? Gdzie w tym wszystkim "ochrona zwierząt", o której rzekomo ma mówić na ustawa? A, rozumiem, rasy niebezpieczne to te duże, jedzą więcej mięsa, i więcej świnek na fermach przez nie cierpi :diabloti: Ja w tym aspekcie widzę bardziej pójście na łatwiznę w ochronie człowieka poprzez ograniczanie praw innych ludzi niż jakąkolwiek ochronę zwierząt. A wyjeżdżanie z argumentem, że każda hodowla jest zła nie ma nic wspólnego z zapisem ustawy o którym mowa w tym wątku. Jak chodzi o to, że każda hodowla jest zła, to trzeba było postulować zakaz hodowli w ogóle, a nie proponować go dla niektórych ras, w dodatku po kryterium bardzo nieprecyzyjnym, krzywdzącym i nijak mającym się do ochrony zwierząt. -
Pies ma klasyczną agresję na tle lękowym. On boi się psów - stąd zawczasu reaguje agresją, chcąc uprzedzić atak. Psów za siatką się nie boi bo wie że go nie dosięgną - inne budzą lęk bo mogą podejść i to wywołuje agresję. To częste u psów ze schroniska, które często w kojcach są gryzione przez silniejsze i miesiącami albo latami muszą o wszystko rywalizować. Zacznij uczyć psa poleceń w domu i pracuj z nim na spacerach, początkowo w dużej odległości od psów, nagradzając smakołykami czy ulubioną zabawką, i stopniowo zmniejszaj dystans. Nagradzaj zawsze spokojną reakcję na psy, te za płotem też. Staraj się skupiać na sobie uwagę psa, jak mija Was ktoś z psem na smyczy staraj się znajdować pomiędzy Twoim psem a tamtym i cały czas wymagaj skupiania uwagi na Tobie, zabawce, smakołyku, komendzie. Jak nie dajecie rady - zwiększajcie odległość w jakiej ćwiczycie - żeby psu udawało się opanować, a Ty żebyś miała za co go nagrodzić. Z kastracją bym poczekała - agresja lękowa to jeden z nielicznych rodzajów agresji, przy którym kastracja może nasilić problem. Zabieg pomaga przy psach zbyt pewnych siebie, szukających zaczepki, rywalizujących z innymi psami - trochę zmniejsza ich pewność siebie, chęć zaczepek - u Was problemem jest brak pewności siebie psa, więc kastracja na tym etapie bardziej zaszkodzi niż pomoże. Można o niej pomyśleć jak już wypracujecie lepsze zachowanie i poradzicie sobie z lękami. No i oczywiście pies z takim problemem nie powinien być wyprowadzany przez dziecko bez nadzoru. Pies atakuje psy większe czy niezależnie od ich wielkości? Znacie kogoś z bardzo łagodnym, opanowanym psem, z kim moglibyście poćwiczyć z Waszym - nawet niekoniecznie puszczać do zabawy, tylko żeby tamten mógł służyć za statystę w pobliżu gdy Ty pracujesz ze swoim?
-
próba pogryzienia któraś z rzędu prosze o pomoc
Martens replied to wesolazzycia's topic in Pogryzienia
Miałam psa, który zachowywał się bardzo podobnie; był to kundelek, który zanim do mnie trafił był kopany i bity. Niepoznawanie ludzi, atak bez powodu na sam widok kogoś z rodziny, a po chwili łaszenie się i "niepamiętanie" wydarzenia, "zawieszanie się" psa, nieprzytomny wzrok przed i w trakcie, często długi sen lub osowiałość po takim wyskoku - to są klasyczne objawy agresji na tle padaczkowym (syndrom napadowej utraty świadomości). Często jest ona bardziej nasilona wobec dzieci, które swoim zachowaniem łatwiej prowokują, stresują psa w czasie "ataku". Do tego psy z tym problemem często mają dodatkowe zaburzenia psychiczne takie jak natrętne wylizywanie się, łapanie much które nie istnieją, ale nie zawsze. Technicznie rzecz biorąc jest to padaczka po urazie głowy - tylko ataki nie przybierają formy klasycznych drgawek, a pies po prostu traci świadomość i reaguje agresją niemal całkiem przypadkowo czy na bodziec który normalnie agresji nie wywołuje. Pies jest po wypadku, a więc prawdopodobnie po urazie głowy - stany padaczkowe po czymś takim potrafią się ujawniać dopiero po paru latach (wcześniej ataki sa tak słabe, ze niezauważalne) i z wiekiem nasilać, bo po każdym kolejnym ataku choroby pogłębiają się uszkodzenia mózgu. Jeśli to rzeczywiście problem na tym tle, to pewną diagnozę może dać tylko EEG i badania neurologiczne u specjalisty. Co do leczenia - leczy się to niemal identycznie jak klasyczną padaczkę, tymi samymi lekami, ale efekt jest różny, czasem ataki zanikają wcale i pies na lekach jest 100% normalny, czasem jak i przy zwykłej padaczce, efekt jest tylko taki, że ataki są rzadsze. Przyczyną zwykle są problemy genetyczne w predysponowanych rasach (np. jednobarwne cocker spaniele) albo właśnie uraz głowy, tu już niezależnie od rasy, ew. inne przyczyny padaczki jak silne zatrucie, ale najczęściej jest to uraz. Na pewno taki pies jest bardzo niebezpieczny dla dzieci, bo kompletnie nieprzewidywalny i moim zdaniem absolutnie powinien być od dzieci izolowany przynajmniej do czasu opanowania sytuacji lekami. Jeśli pies jest duży i istnieje ryzyko, że nie da się go opanować w czasie ataku, albo nie ma reakcji na leki, trzeba niestety rozważyć uśpienie. Na pewno nie ma sensu karanie psa, straszenie, bo pogarsza to jego stan, ataki to nie jego wina - w czasie ataku należy zminimalizować dopływające do psa bodźce (hałas, światło), nie patrzeć na psa, nie ruszać się, nie mówić, najlepiej izolować, zostawić samego w pokoju jeśli to możliwe. Kwestia tylko, czy to na 100% kwestia fizjologii. Skonsultujcie się z dobrym szkoleniowcem, (który zna schorzenie o którym piszę!), żeby wykluczyć przyczyny wychowawcze, plus wizyta u weterynarza specjalisty. Jedno bez drugiego nie ma za bardzo sensu, bo próby usadzania psa przez szkoleniowca gdy to rzeczywiście problem neurologiczny nasilą agresję psa i będą zwykłym znęcaniem się nad nim, zaś żadne leki nie pomogą jak pies jest rozwydrzony albo znerwicowany i gryzie np. ze strachu. Im szybciej tym lepiej, gdyż nerwowe reakcje na ataki pogarszają stan psychiki psa, który i tak jest już zdezorientowany i zestresowany i mogą do agresji dołączyć przyczyny czysto psychiczne, nie tylko zdrowotne. -
[quote name='kajaa21']mój pies ma podobnie od 2-3 dni ale samą biegunkę jest wesoła chętna do zabawy nie odwodniona, koleżanka poradziła mi właśnie bym dawała jej Smecte ale Dora jest dosyć chuda, koleżanka mówiła że może u mnie dopiero dostała porządne jedzenie i jej jelita zaczynają pracować poprawnie, ale jak do jutra jej nie przejdzie to też idę do weterynarza z nią, chociaż dziś żeby nie zapeszyć powoli robi normalną kupkę a szczepienia ma wszystkie[/QUOTE] A to szczeniak czy dorosły pies? [quote name='Falkaa']nie to prywatny hodowca który ma po prostu psa i sukę..[/QUOTE] To nie żaden prywatny hodowca, zwykły rozmnażacz, pseudohodowca. Miłośnicy zwierząt dwoją się i troją, żeby zniechęcać do kupowania od takich ludzi, bo niestety nakręca im to popyt i produkują kolejne chore szczeniaki, nie dbają o swoje zwierzaki, oszukują nabywców - a niestety, jak ktoś od nich kupuje to interes się kręci i robią to dalej. Zarejestrowany hodowca może zostać zgłoszony do Związku Kynologicznego, może stracić uprawnienia za takie numery, a taki oszust co - usunął ogłoszenia, zmienił pewnie numer, za pół roku znów dopuści sukę i będzie wkręcał kolejnych naiwnych. [quote name='Falkaa']tak to nie jest pies z papierami.. owczarek za 300zł wydawał się okazją.. Gdy dzwoniliśmy, pojechaliśmy odebrać to ci ludzie byli tacy mili.. wszytsko mówili czym karmić i wgl.. [/QUOTE] Posiedzisz dłużej na forum to zobaczysz jaka to okazja, 300 zł na psa, 3000 na leczenie, bo i tak bywa :evil_lol: Wszyscy oszuści są mili - jak zauważyłaś dopóki nie dostaną kasy... Teraz obserwuj uważnie ruch szczeniaka - pomyśl o rtg bioder za kilka miesięcy. Jest niestety duże ryzyko dysplazji bioder, u owczarków jest bardzo częsta - psy hodowlane, żeby miały rodowodowe szczeniaki, muszą mieć rtg pod kątem dysplazji - pseudohodowcy jak się pewnie domyślasz w nosie mają prześwietlać psy i zakup szczeniaka od nich to w tej kwestii bardzo duże ryzyko.
-
[quote name='Falkaa'] A ogłoszenie było na allegro, ale już go nie widzę :( Mam tylko zapisany numer: 693321789 ..[/QUOTE] A to zarejestrowana hodowla, pies z papierami?
-
Teraz najlepiej fioletowy albo zielony; jak dorośnie to niebieski.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']Wystarzy popatrzeć na pożal się boże porady na "wychowaniu", bardzo zalatujące panem z wybielonym uśmieszkiem...[/QUOTE] Nawet mi nie przypominaj... A najgorsze, że cieszą się powodzeniem, bo to przecież takie na topie traktować psa jak w wilczym stadzie, być guru i emanować energią z buta. Praca z psem, wypracowywanie alternatywnych zachowań, powtarzanie ćwiczeń, wygaszanie niepożądanych zachowań - to wszystko długie, trudne i nudne, kto by się w to bawił jak jest Millanowska alternatywa :razz: -
dubel.......
-
Ale przecież te kłaki zwiewa wiatr, osiadają na czyimś praniu na przykład... Ja też czeszę psa na balkonie, ale mam spory we wnęce, i kłaki ze szczotki starannie pakuję do torebki i wywalam do śmieci. [quote name='HelloKally']To chyba polega na tym, że na kilkanaście arów przypada 3 psy O.o. [/QUOTE] No to zależy w którym stanie, bo tam praktycznie każdy ma osobne regulacje prawne w takich kwestiach; w jednych jest typowa wolna amerykanka, w innych 2 psy na gospodarstwo domowe, amen ;-) Swoją drogą ciekawe jak tam w takim razie wygląda kwestia hodowli czy prywatnych przytulisk, bo to rzadko kończy się na 2-3 psach. Mają jakieś pozwolenia, muszą mieć działalność gospodarczą, jakieś wymogi? Aż muszę poszperać bo mnie to zaciekawiło :smile:
-
Toście znaleźli "hodowcę"... Dlatego tak ważny jest wybór miejsca, z którego kupuje się psa. Swoją drogą to dopiero znawca, skoro polecił Pedigree jako dobrą karmę - wiedzę o żywieniu psów najwyraźniej czerpie z reklam w tv :razz: Co to za osobnik, żeby się nikt więcej nie naciął? Masz jakieś jego ogłoszenie? Jeśli podajecie jako połowę dawki dziennej karmę, a połowę gotowane, to Can-Vitu też pół dawki, bo suplementacji wymaga tylko gotowane pożywienie - dobra karma nie. No i psiak w tym wieku powinien jeść minimum 3 razy dziennie, a najlepiej 4 - dwa duże posiłki obciążają żołądek malucha, a tak szybko rosnący a zarazem mały zwierzak nie jest w stanie zjeść w 2 porcjach takiej ilości pokarmu, jakiej potrzebuje; musi mieć to rozbite na więcej porcji. Od 4 miesiąca można karmić 3 razy; od pół roku już dwa posiłki wystarczają. I moim zdaniem - Royal Canin nie jest jakościowo wart swojej ceny, szczególnie wersje dla poszczególnych ras - w jego cenie znajdziecie o wiele lepsze produkty, ale o tym pomyślcie za jakiś czas, jak już kwestia problemów trawiennych będzie w 100% opanowana ;)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='zmierzchnica'] Ostatnio miałam sytuację, że znajoma przyszła mi do domu i zaczęła się bawić w Millana - łaziła za moimi psami "zagarniając przestrzeń".[/QUOTE] Ja już kynologicznych laików i entuzjastów Millana w jednym do domu nie zapraszam, a jak już to pod moją kontrolą... Nie wiem w ogóle jak można cudzego psa np. szturchać pantoflem, bo ciągnie na smyczy (a pies ciągnął do mnie, bo poszłam na moment do sklepu, dając go pod opiekę temu osobnikowi, nie bardzo psu znanemu). Pies jako TTB - wrażliwość skórna słonia - szturchanie zignorował, czym nieco stropił tego domorosłego wychowawcę, za to dostałam wykład o tym, jak to moje psy mnie zdominowały, bo patrzą jak jem, wchodzą na łóżko i skaczą na mnie jak się cieszą (co lubię i jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, i nie wygaszałam tego całkowicie). Dla mnie nawet zabawne jest, kiedy poucza mnie osoba, która nigdy w życiu nie miała i nie wychowywała żadnego psa (o problematycznym czy po przejściach nie mówiąc), nie przeczytała o nich ani jednej książki, nie ma najbledszego pojęcia kim jest Karen Pryor, Turid Rugaas czy nawet Zofia Mrzewińska, za to obejrzała Millana, jakieś 5 odcinków na krzyż i jest specjalistą, i ma receptę na każdą sytuację... Mniej zabawne jest, kiedy próbuje praktykować co bardziej kontrowersyjne metody na moich psach :roll: Ta sama osoba, obecna podczas spaceru z dzieckiem znajomych i Bucem, kiedy Buc przebiegał obok dziecka totalnie nie zwracając na nie uwagi, dotąd podrywała dziecko na metr do góry majtając psu przed nosem jego bucikami, aż pies o stosunku do dzieci olewczo-przyjaznym wpadł na pomysł, że te lecące w powietrze buciki można chcieć capnąć zębami i się poprzeciągać tym małym człowieczkiem :razz: Pomysł psa ujrzałam w zarodku i odwołałam na smycz, ale znowu popatrzyłam ze smutkiem, jak ów "psi psycholog" nawet nie zauważył, że osobiście właśnie nakręca psa na bardzo niebezpieczne zachowanie... I gdyby pies złapał dziecko za bucika, w 100% zabawowych zamiarach, pewnie byłoby kuku i diagnoza: rasa morderców, chciał bez powodu pożreć dzieciaka :roll: -
To ja zadzwonię na policję, że sąsiadka ma za dużo dzieci :diabloti: W niektórych stanach USA jest regulacja w stylu, że w domu można mieć max. 3 psy, ale w Polsce nie ma nic takiego, wszystko zależy od tego jak zwierzęta są utrzymane, czy są uciążliwe. Jak nie drą paszczy nocami i zajmujesz się nimi jak należy, to możesz mieć i 24 ;) U mnie ludzie są w szoku już jak np. stoją koło bloku i wracam z jednym psem, i za chwilę wychodzę z drugim... Oczy zazwyczaj na szypułkach, czekam na komentarz na temat ilości psów; powiem chyba, że już tylko 6 i będę mogła z godzinkę poleżeć zanim będę musiała od nowa powyprowadzać :evil_lol:
-
Mój pies ma tak przy nasileniu objawów alergicznych, np. na pyłki traw.
-
Wolfsblut Dark Forest? Malutkie kulki, z dziczyzny, mocno pachnąca, jakościowo chyba najlepsza karma jaką miałam kiedykolwiek (!). Tylko Dark Forest to wersja niskobiałkowa, niskotłuszczowa - jak pies jest bardzo aktywny itp. to poszukaj innego smaku.
-
Po tym miksie, który zaserwowaliście mu na dzień dobry to i ja bym chyba dostała biegunki... Kiepska karma, przy biegunce popchnięta nabiałem z warzywami (sama zjedz coś takiego mając problemy jelitowe i zobacz co się stanie), a potem znowu na zmianę karma i kolejne wydziwianie z gotowaniem. Co w ogóle na to weterynarz? Bo dziwię się, że napakował szczeniaka w tym wieku antybiotykami zamiast zalecić Wam normalną dietę, czyli dobrą karmę albo jeden rodzaj gotowanego. Szczeniak po odebraniu od hodowcy powinien dostawać minimum kilka dni dokładnie to samo co tam, właśnie żeby uniknąć takiej sytuacji, i dopiero potem stopniowo można wprowadzać nowości. Koniecznie wyjaśnijcie z hodowcą kwestię braku wpisów szczepień, bo ładowanie w szczeniaka kolejnej serii szczepionek, w dodatku po takich problemach zdrowotnych, może mu niestety zaszkodzić, spowodować choćby problemy z układem odpornościowym. Opisane kłopoty z krwią w kale i utrzymywanie się biegunki wcale nie musi świadczyć o jakiejś chorobie zakaźnej, tylko być powikłaniem wcześniejszych problemów. PRZEDE WSZYSTKIM ustawcie psu dietę, albo dobra karma dla szczeniąt dużych ras, albo jeden rodzaj gotowanego mięso plus ryż/makaron plus marchewka, plus dodatek witaminowo-mineralny (np. Can Vit - szalenie ważne przy rosnącym psie dużej rasy!!), a do tego dobry probiotyk. Żadnego nabiału, jaj, mieszania różnych rodzajów pokarmu (suchego i gotowanego). Szczenięta rosną bardzo szybko, pies z biegunką ma zaburzone wchłanianie i jest niedożywiony, a przelicz sobie tempo rowozju psa tej wielkości to zobaczysz, że tydzień złego żywienia takiego psa to tyle co rok złego żywienia dziecka - a to niestety może się odbić na zdrowiu dorosłego psa, stawach.
-
ODRADZAM Krzysztofa Sarnowskiego, lecznica SARA W BYDGOSZCZY!!!!
Martens replied to AlexRothaar's topic in Weterynarze
No ja nie napisałam, że to świetny wet, którego należy polecać wszem i wobec, ale i nie jakiś rzeźnik. I tak jak pisałam, na przypadkowy wybór trafiłaś i tak dobrze... I zgadzam się z gops, że jego dziwne zachowanie mogło wynikać z niewiedzy połączonej z brakiem podejścia do klienta, bo wątpię, żeby doskonale wiedział, co jest psu i jakie kroki podjąć, a Tobie tego nie powiedział z czystej złośliwości. Też uważam, że powinnaś poszukać dobrego weterynarza i zająć się na poważnie zdrowiem psa... Ja mam sukę 3 lata młodszą, przewlekle chorą (i to o wiele mniej poważnie niż na padaczkę), a w głowie mi się nie mieści, żeby co pół roku nie była na kontrolnych badaniach krwi, nie było wiadomo ile waży, miała ataki a nie była leczona, podczas gdy ja biegałbym do weterynarza ze swoim królikiem :evil_lol: -
Ale po co chcesz kupować taki traktowany chemią badziew leżący miesiącami w sklepie/magazynie? To wszystko jest sztucznie konserwowane, a wersja wędzona traktowana środkami chemicznymi ze sztucznym aromatem dymu wędzarniczego - tego nikt w tradycyjnym dymie nie wędzi, bo kosztowałoby tyle, co luksusowa ekologiczna wędlina. Kości, szyje i płuca leżą świeżutkie w sklepie mięsnym; jak świeże fuj, możesz ususzyć psu np. w piekarniku ;) A "zdrowe i najwyższej jakości" to może być napisane nawet na konserwie i chipsach w Biedronce :p