-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
ODRADZAM Krzysztofa Sarnowskiego, lecznica SARA W BYDGOSZCZY!!!!
Martens replied to AlexRothaar's topic in Weterynarze
[quote name='AlexRothaar'] Pies był wystraszony i zdezorientowany, [COLOR="red"]weterynarz nawet się nie zbliżył do niego[/COLOR].[/QUOTE] A pomyślałaś o tym, że wet nie badał go WŁAŚNIE DLATEGO? Pies był wystarczająco zestresowany samą wizytą; obmacywanie go na siłę mogło wywołać kolejny atak, bardziej tragiczny w skutkach, a na dobrą sprawę co można powiedzieć o psie po takim ataku jak nie ma tomografu? Tyle ile powiedział Ci wet... A 15-letni pies to wiek dość matuzalemowy i nasilenie objawów epilepsji niestety nie wróży nic dobrego ani nie zapowiada taniego, skutecznego doprowadzenia psa do stanu sprzed pogorszenia choroby. I nie rozumiem, opisując objawy nie poinformowałaś weta, że pies od lat choruje na padaczkę, musiał sam zgadywać? To powinna być pierwsza informacja dla lekarza po wejściu do gabinetu - pies przewlekle chory na padaczkę, dostaje to i to w takiej a takiej dawce, stało się to i tamto - z wetem się współpracuje, a nie go egzaminuje z wróżenia z fusów. [quote name='AlexRothaar']Za wypisanie głupiej recepty i 5 minut wizyty podczas której odprawił mnie nie dotykając nawet mojego psa zażyczył sobie [B]30zł[/B]!!!! [/QUOTE] Są miejsca, gdzie za sam fakt wejścia do gabinetu naliczają więcej niż te 3 dyszki ;) W ogóle zauważyłam, że strasznie łatwo oczernia się lekarzy weterynarii i masa ludzi po prostu nie może przyjąć do wiadomości, że nie wszystko zależy od weta i jego umiejętności, są schorzenia nieuleczalne, organizm się starzeje, medycyna na wiele rzeczy nie ma żadnej rady, a niektóre badania i czynności w połączeniu z wiekiem i rokowaniami pacjenta są po prostu bez sensu - i gdyby zostały zrobione, a pies odszedł, pewnie napisano by, że podły wet naciągnął pacjenta, zamiast powiedzieć, że nic z tego nie będzie; a gdyby powiedział, obsmarowano by go, że nie ratował psa :roll: Poszłaś do przypadkowego gabinetu i szczerze mówiąc jak na tak przypadkowy wybór miałaś i tak szczęście, i obsłużono Was naprawdę przyzwoicie, wet może nie miał rewelacyjnego podejścia do klientów, ale krzywdy psu żadnej nie zrobił. Wielu nie miało tyle szczęścia. -
[quote name='bonsai_88']Hmm... rozumiem fakt, że czasami z przyczyn niezależnych od siebie hodowca nie może wziąć do siebie z powrotem dorosłego psa - życie się zmienia, nawet jeżeli jest się odpowiedzialnym człowiekiem to nie na wszystko ma się wpływ. Jednak w takim wypadku hodowca powinien pomóc znaleźć nowy dom dla zwierzaka w takim stopniu, w jakim tylko jest w stanie...[/QUOTE] I dla mnie to jest zdrowe podejście... Oczekiwanie, że hodowca zawsze niezależnie od sytuacji weźmie z powrotem szczeniaka czy dorosłego już psa po latach stawia wobec niego wymagania nadczłowieka. Każdy człowiek może zachorować czy mieć wypadek i być zwyczajnie niezdolny do opieki nad własnymi psami, nie mówiąc o cudzych (bo prawnie i moralnie pies po sprzedaży należy do nabywcy, i to on za niego w największej mierze odpowiada, nie hodowca). Hodowca nie ma prawa stracić pracy, przeżyć finansowego doła - przecież to nierealne, każdy może znaleźć się w nieciekawej finansowej sytuacji, choćby przez kradzież, pożar. Może zwalić mu się na głowę opieka nad chorym członkiem rodziny. Jest milion opcji totalnie niezależnych od nas i wrzucanie do jednego wora każdego hodowcy, który NIE MOŻE przyjąć szczeniaka (a nie nie chce mu się, bo to różnica) jest strasznie krzywdzące - ale osoby którym nie przytrafiło się coś, co utrudniło czy uniemożliwiło im nawet opiekę nad ich własnym psem nie potrafią tego pojąć. Odpowiedzialność hodowcy jest z moralnego punktu widzenia duża, ale nabywcy o wiele większa - a za chwilę dojdziemy do absurdu, że wszystkiemu jest winien hodowca, zaś nabywca może bezkarnie zażądać możliwości oddania psa z godziny na godzinę, po 10 latach, a hodowca jak natychmiast nie rzuci wszystkiego i po niego nie pojedzie, to wyzuty z uczuć potwór, bo przez te 10 lat jego sytuacja życiowa diametralnie się zmieniła. Przecież to nabywca ma przemyśleć wzięcie psa, przygotować się, to on ma mieć świadomość przyjmowania członka rodziny na kilkanaście lat - skoro on czasem zawodzi to co mówić, kiedy hodowcy zwala się analogiczną odpowiedzialność znienacka jednym telefonem? A wybór nabywców jest ważny, ale niestety, nigdy nie można być pewnym w 100% bądź co bądź obcej osoby. W jajo potrafi nas zrobić przyjaciel czy rodzina, a co mówić o nabywcy szczeniaka, z którym jak by nie patrzeć mamy mniejszy kontakt niż z bliskimi osobami. Niektórzy ludzie potrafią świetnie grać, zresztą niejedna osoba robiąca np. wizyty przedadopcyjne się na tym przejechała i pies jadący do raju był potem zabierany z łańcucha czy kojca 2x2 na betonie.
-
Możesz dodawać olej z mięsni ryb (nie tran), Efa Oil czy jakoś tak (w aptece), w dziale o suplementach w żywieniu jest też wątek o drożdżach; generalnie każdy dodatek oleju roślinnego; na wybarwienie dobre są algi (np. Algolith), no i to co podajesz, np. amino-biotin. Ale jednocześnie włosy są zrobione z keratyny, a keratyna to białko. Pies jest z natury mięsożerny i potrzebuje sporo białka zwierzęcego. W batonach dla psów na dobra sprawę zwykle jest już wypełniacz, a dodając do nich jeszcze ryż i warzywa robimy bardziej paszę dla świń niż dla psa. Jak brakuje białka, mięsa, to żadne suplementy nie pomogą na wypadanie włosa, bo niedoborów białka to nie uzupełni. Nie musisz psu kupować drogiego mięsa - wystarczy się zakręcić po sklepach i kupować porównywalne cenowo do tej "kiełbasy" np. przełyki czy tam tchawice wieprzowe, płucka, ścinki z mięsa (nie wędlin), korpusy z kurczaka czy grzbiety z indyka, kaczki (ale te już tylko na surowo jako osobny posiłek, bo są w tym kości, a gotować i obierać mięso to też drogo wyjdzie...). To są rzeczy cenowo 1-4 zł za kilo, porównywalnie do tych batonów, a przede wszystkim świeże, nie przyprawiane i bardzo wartościowe.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='kavala']Ja w ogóle uwielbiam ludzi którzy generalizują i ferują opiniami znając jeden egzemplarz, jedną sytuację itp nie znając zaś żadnych okoliczności temu towarzyszących.:angryy:[/QUOTE] Ach oczywiście, jeden chorowity owczarek sąsiada bezdyskusyjnie świadczy o tym, że rasowe psy są delikatne; jeden niewybiegany husky że cała rasa jest tępa; jeden amstaff na 1000 który kogoś ugryzł - że to z urodzenia psy mordercy, i długo by tak wymieniać... Ja się zastanawiam jak niektórzy (większość?) zdali maturę - przecież w większości dodatkowych przedmiotów ścisłych są zadania z planowania doświadczeń i umiejętność wyciągania wniosków :razz: -
[quote name='stroosia83']No ja niestety coś o tym wiem, bo zjedzenie przez mojego psa wędzonej kości wołowej skończyło się lewatywą, bo nie był w stanie się załatwić:shake:[/QUOTE] To nawet nie kwestia wędzenia, bo ono akurat najmniej wpływa na skład chemiczny kości - tylko samo to, że była to wołowa kość. Kości wołowe są najtwardsze i najciężej strawne chyba ze wszystkich dostepnych u nas w sklepach, i o ironio najszerzej polecane dla psów. Jako zabawki są ok, ale jeśli nagle zjada je pies na co dzień jedzący karmę czy gotowane, to problemy są praktycznie pewne. W dodatku im mniejszy pies, tym gorzej trawi kości z dużych zwierząt - nawet dla mojej 25-kg suki wołowa kość była za twarda, nie służyła jej - a co dopiero mniejszemu psu. Krąży zabobon, że kości drobiowe przebijają jelita, i najlepiej dawać kości wołowe - a kość wołowa dla psa nieprzyzwyczajonego do kości to jak nakarmienie go zaprawą murarską :shake: i potem wychodzą opinie, że psy nie powinny jeść kości, bo kości szkodzą :p
-
[quote name='marra']Historia rzeczywiście nieprzyjemna ale taki niestety jest nasz kraj, policja wie że to się dzieje ale nic nie robi. Z drugiej strony co zrobić kiedy ludzie nie chcą zgłaszać takich zdarzeń, czują się bezkarni i robią swoje.[/QUOTE] Mnie już życie nauczyło, że policja w takich sytuacjach nic nie zrobi... Na osiedlu obcy stary pijak groził mi, że mnie potnie i zgwałci - policjanci przyjechali po 25 min jak już go nie było i orzekli, że mogę sobie założyć sprawę - człowiekowi którego pierwszy i ostatni raz w życiu na oczy widziałam :D mam nauczkę, następnym razem nie dzwonić, tylko poradzić sobie samemu ;) Jeśli ktoś mnie faktycznie pobije - guzik mu zrobią, w najgorszym razie dostanie zawiasy (co margines społeczny niewiele obchodzi), a prawdopodobnie w ogóle nic - jak nie będzie świadków. Ciągle się słyszy, że ktoś kogoś skopał, pobił - i guzik, bo jak była grupa która zrobiła to razem to nikt się nie przyzna, a zwykle nie są tak głupi, by atakować kogoś kto jest z kimś. Szczerze, w takiej sytuacji najbardziej się opłaca inwestować we własną sprawność fizyczną i uzbrojenie, i tyle... I absolutnie nie czaić się, że będzie się miało kłopoty - jak grupa bydlaków bije kogoś tak, że ma połamane żebra i NIC się im nie dzieje, to ja mam się bać, że potraktuję gazem i glanami bydlaka, który się zaczął...? Paranoja... Niestety polskie prawo i jego egzekwowanie jest tak wydolne jak widać, i trzeba sobie radzić we własnym zakresie.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Co prawda nie o moim psie (aczkolwiek w pewnych sensie też), ale muszę wstawić ;) Kwiatek z podróży autobusem, podróż długa, więc się nasłuchałam. Dziewoja w moim mniej więcej wieku, chyba studentka, przemądrzała i krytyczna na każdy możliwy temat plus wredna jak zaraza, co chcąc nie chcąc dało się zauważyć przez 2 h mimowolnego słuchania jej nadawania, ku mojemu przerażeniu zeszła na chwilę na temat psów. Kolega zapytał ją, czy jak będzie brała psa to rasowego, z rodowodem. - Nigdy w życiu! Ty wiesz jakie to są psy?? Moja koleżanka ma rasowego, takie psy są normalnie autystyczne, ona idzie i go woła, a pies stoi, wiesz jaki to obciach?? Kundle zwykłe są najmądrzejsze! Nie żeby z kundlami było coś nie tak, ale mnie to powaliło... Tak więc moje drogie, te co mają psy z papierami mogą już zbierać na dobrego behawiorystę, żeby Wasze psy z autyzmu zaczął wyprowadzać :evil_lol: Laska po prostu mnie zamurowała, pomijając absurd tego stwierdzenia, jestem w szoku jak można ocenić wszystkie rasowe psy wszystkich ras na podstawie jednego, pewnie nieudolnie wychowywanego egzemplarza. No ale z każdej wypowiedzi tej osobniczki bił przerost formy nad treścią, więc czego się było spodziewać :p -
[quote name='AK47']Albo wykastrój psy lub zapewnij im dziewczyny 2 razy do roku muszą się parzyc. Pośrednim środkiem jest spacer lub jazda z psem na rowerze. Piesek potrzebuje ruchu. proponuję np spacer z plecakiem ok 3-4 godzin dziennie. Pies musi być zmęczony bo inaczej szuka gdzie rozładować energie. A gdy nie może się parzyć to będzie walczył.[/QUOTE] To jest jakiś żart?? Czy Ty w ogóle wiesz o czym piszesz? Wiesz co się dzieje z psychiką psa, który regularnie kryje? Zapytaj hodowców jak taki pies zaczyna reagować na inne samce, jakie dymy są w okolicy cieczek. To co Ty proponujesz to najlepszy sposób, żeby psy nie dość że sie pozagryzały (bo do tego wszystkiego dojdzie jeszcze rywalizacja o suki i większe nabuzowanie testosteronem przez regularne krycie), to jeszcze żeby trzeba było w okolicy otworzyć nowe schronisko, bo nie wiem czy wiesz, ale z psiego "parzenia się" są szczeniaki. Btw Tobie wystarcza "parzyć się" dwa razy do roku, żebyś był spokojny? I skąd te "dziewczyny" - z agencji towarzyskiej? :razz: Jak czytam takie eksperckie porady to nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać - chyba płakać, bo jak ktoś uwierzy w te idiotyzmy, to zrobi krzywdę sobie i psu. Dwa samce molosy na jednym podwórku, równo traktowane - kłopoty były do przewidzenia. Psy wykastrować, pracować nad swoimi relacjami z nimi i ich posłuszeństwem i respektować hierarchię jaką między sobą ustaliły.Traktowanie psów na równi albo faworyzowanie słabszego tylko nasila agresję.
-
[quote name='Padali']Jeśli kości to tylko proste i duże np. udowa. Z kurczaka i innych małych zwierząt szybko się złamią, mogą być ostre, ukuć psa itp.[/QUOTE] Do jedzenia absolutnie odwrotnie. Podanie nieprzyzwyczajonemu psu dużej kości (jeszcze udowej, największej ze zwierzaka...) może się skończyć w najlepszym razie bolesnym zatwardzeniem, w najgorszym zaczopowaniem jelit z finałem na stole operacyjnym. Do jedzenia najlepsze są właśnie kości drobiowe typu szyjka z kurczaka, grzbiety z indyka. Kości z małych zwierząt są lekkostrawne, łatwe do pogryzienia, elastyczne (często wręcz gumowate). Oczywiście tylko surowe. Kość składa się z frakcji mineralnej (sole mineralne) i organicznej, zawierającej białka - czyli większość jej wartości odżywczej. Gotowanie kości powoduje, że najbardziej wartościowa część przechodzi do wywaru, zaś kość staje się krucha, skłonna do łamania w ostre kawałki, złożona głównie z minerałów, których nie tylko pies nie jest w stanie przyswoić, ale i dobrze strawić, co w konsekwencji powoduje zaparcia, czopy kostne w jelitach, niekiedy uszkodzenia przewodu pokarmowego. W skrócie - ugotowana kość, nie dość że nie jest nawet w połowie tak wartościowa jak surowa, staje się ciężkostrawna i niebezpieczna.
-
[quote name='AK47']1 godzinka treningu , i problem się zakończył.[/QUOTE] Masz 3-miesięczne szczenię, psychicznie jak 10-letni dzieciak - normalne że się podporządkowało. Metody Cesara wyjdą bokiem jak pies zacznie dorastać albo wejdzie później w konfrontację z osobą, która nie będzie miała tyle respektu co Ty. Sam go nauczyłeś, że jak coś nie pasi to na glebę i trzymać - wiesz że pies użyje tego samego jak postanowi ustawić dzieciaka albo babcię, bo nie nauczyłeś go alternatywnego zachowania? Jarasz się, że 3-miesięczny szczeniak Ci ustąpił - wow :lol: Naprawdę szkoda, że puszczasz mimo uszu ostrzeżenia, czym może się to skończyć, szczególnie z tą rasą. Tobie 3-miesięczny szczeniak ustąpił z kością - pomyśl przez moment (to nie boli), co zrobi 40-kilowy dorosły ast, jak do jego kości podejdzie dzieciak (a Ty już go nauczyłeś, że człowiek kość zabiera, i o żarcie walczymy z nim siłą). Będzie kolejny ast do uśpienia, kolejna plama na rasie tak bardzo skrzywdzonej u nas modą wśród idiotów. Coraz lepiej obserwuję, że Millan trafia do specyficznego typu osób - które zwyczajnie lubią pokazywać kto tu rządzi (widać w ludzkim społeczeństwie za bardzo nie mają na kim poćwiczyć), a na metody wymagające więcej czasu i wiedzy z innych źródeł niż papka z tv, nie mają czasu i ochoty. Btw matczyny chwyt to wymysł Millana. Po pierwsze, suka nie łapie szczeniaka rękami, nie trzyma go bez emocji na ziemi, nie szarpie za kark - zazwyczaj bardzo emocjonalnie wali młode bokiem kła :evil_lol: Po drugie, człowiek to nie suka i nigdy nią nie będzie, i testowanie rzekomo "matczynych" metod na szczeniaku z którym nie zbudowaliśmy więzi może przynieść efekt odwrotny. Ja wiem, że stosowanie metod "jak suka" albo "jak w wilczym stadzie" brzmi szpanersko i przydaje naszym działaniom szamańskiej aury, niektórych to pewnie jara - ale kurde, czy naprawdę ludzie chcący zwyczajnie pracować z psem jako z psem są na wymarciu? :razz:
-
We krwi to psy mają dużo rzeczy, np. chodzenie siku do drugiego pokoju a nie na dwór, ale jakoś większości udaje się oduczyć - bez pomocy wymyślnych gadżetów. Szczekania też.
-
[quote name='Paulina516']Zwykłe ciii, nie wolno, podniesionym głosem powtarzanie nie skutkuje[/QUOTE] A nauczyłaś ją, co te Twoje "csiii nie wolno" oznacza?
-
[quote name='Agata_'] Naprawdę kopnęłabyś psa, który obszczekuje Ciebie lub Twojego psa? [/QUOTE] Temat kopania był wałkowany m. in. przeze mnie kilkanaście stron temu do zrzygania. Czytaj ze zrozumieniem - nie pisałam nic o kopaniu psa, który szczeka, tylko takiego, który usiłuje mnie ugryźć, a mowa o psie, który już raz podbiegł do mnie po cichu i tuż obok mnie zaniósł się jazgotem i wyskoczył z zębami do mojego rękawa od kurtki. I o dziwo ja go nie kopnęłam - to jego właściciel mi zaproponował, żebym to zrobiła... Jeśli będę zmuszona to i owszem go kopnę, bo wolę kopnąć owego agresora niż mieć dziurawą łydkę. Gdybym kopała wszystkie psy które tylko na mnie/mojego psa szczekają, musiałabym to robić z 20 razy podczas każdego spaceru :roll: [quote name='Paulina516']Może kupić obrożę antyszczekową ? Dla mojego? Na podwórku szczeka, mnie też denerwuje szczekliwość mojego;/[/QUOTE] Najpierw zacznij używać smyczy/linki i normalnie wychowaj psa. Modne gadżety nie zrobią tego za Ciebie.
-
[quote name='evel']Obszczekujący pies, chociaż frustrujący dla mnie/mojego psa jak jasna cholera, nie jest de facto niczemu winny, przecież pies się sam nie wychowa, tylko to psi obowiązek właściciela.[/QUOTE] Ale to nawet nie chodzi o psa i jego ból - ja sobie poradzę, kopnę pieska, będzie spokój, ale czy ja u licha mieszkam w puszczy amazońskiej, żeby wychodzić z domu jak w dżunglę i kopami oganiać się od zwierząt chcących użreć mnie za kostkę? Chodnik jest wspólny i każdy ma prawo przejść po nim spokojnie, bez konieczności opędzania się kopami i tupnięciami, koniec kropka. Bo co np. ze starszą osobą chodzącą o lasce, małym dzieckiem które się wystraszy?
-
Wakacje-prowokacje :evil_lol:
-
Na faceta z przerośniętym ratlerkiem, który doskakiwał do moich psów, obszczekiwał je i samą mnie, i kiedyś znienacka chciał dziabnąć mnie za rękaw niestety nic nie dociera - przed weekendem kolejna chryja, ja z Baryłem na smyczy, tępy dziad z psem na luzaku pod blokiem, pies doskakuje z mordą, dziad się drze, pies go olewa i dalej swoje, i tyle. Dziś pies znowu biegał samopas pod blokiem. Nie wiem, po prostu nie rozumiem, jak można się nie wstydzić i być takim mentalnym wsiurem, żeby puszczać takiego psa luzem pod blokiem, patrzeć jak nie daje ludziom spokojnie przejść i nie zapadać się za tego psa ze wstydu pod ziemię... I jedyna reakcja na bardziej i mniej uprzejme prośby - to niech pani go kopnie. Po prostu wszystko opada...
-
[quote name='evel']Czy wspominanie niemal w każdym swoim poście tego konkretnego sklepu nie nagina trochę regulaminu tego forum? :roll:[/QUOTE] Zgłaszaj naruszenie przy każdym poście, może jakiś mod wreszcie zareaguje... Może trzeba napisać do tej cholernej e-karmy, żeby przestali spamować, albo jakiś bojkot? Bo chyba żaden sklep nie ma tak namolnych zaśmiecaczy for - i nie tylko dogo, niestety. Rzygam już na samo słowo "e-karma" i to chyba jedyny internetowy sklep zoologiczny którego nigdy nie odwiedziłam - i nie odwiedzę, dzięki tym namolnym reklamom zaśmiecającym moje ulubione forum. Cóż, skorzysta konkurencja, która ma trochę więcej taktu i kultury.
-
[quote name='AniaDre'] Rozmawiałam przedwczoraj z jakimś weterynarzem, powiedział że tu może pomóc tylko psi psycholog. :crazyeye: [/QUOTE] Weterynarze są od leczenia chorób, a nie porad szkoleniowych. I tak dobrze, że trafiłaś na mądrego, który nie udawał że zna się na behawiorze psów, bo na dogo co i raz wpada osoba, która popsuła psa kompletnie wychowując go zgodnie z zaleceniami pierwszego lepszego weta... To tak, jakby chodzić ze schizofrenią do dentysty ;) Braki w socjalizacji mogą być przyczyną agresji wobec innych psów - a ona faktycznie nie miała z nimi kontaktu jako szczeniak i podrostek? Tak czy siak, najlepiej będzie zapytać o dobrego szkoleniowca, przez internet nikt tu cudu nie wymyśli.
-
[quote name='Kubab']tak grube sznury dziękuje mój kolega ma psa to wiem po tym są kolorowe kupy[/QUOTE] Ja mam dwa psy, sznur miały z pół roku i żaden kup kolorowych nie miał - bo zabawki kupuje się dobrej jakości, a nie farbowane chińskie gówno ;)
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='Koreksonowa']Pies jak pies, mnie bardziej zastanawia ta rozczapierzona łapa na lewo od psa.[/QUOTE] Photoshop... Na oryginalnym zdjęciu jej nie ma. A moje psy nie słyszą jak wrzeszczę na nie w myślach :p albo udają. -
[quote name='xxxx52']kastrujemy psy czy to suczki jeszcze nim stana sie dojrzale plciowo czyli przed pierwsza cieczka,a nie jak sie utarlo i to niewadomo skad ,ze po cieczce,albo suzcka musi chociaz raz szczeniaki miec.To sa zabobony .[/QUOTE] To co piszesz jest całkowicie sprzeczne z podstawami fizjologii i rozwoju zwierząt. Potrafisz wymienić choć jedną funkcję hormonów płciowych u zwierząt podczas dorastania oprócz rozwoju narządów rozrodczych? Pewnie nie - więc nie rozpowszechniaj zabobonów, bo kastracja i sterylizacja przed cieczką/osiągnięciem dojrzałości ma wpływ na rozwój zwierzęcia (również negatywny) potwierdzony w 100% naukowo, a nie na podstawie pobożnych życzeń ludzi opętanych chęcią kastrowania natychmiast wszystkiego co żyje i na drzewo nie ucieknie. Robisz aferę, że podanie psu ząbka czosnku może go zabić, ale radośnie polecasz amputowanie rozwijającemu się organizmowi jednych z najważniejszych gruczołów dokrewnych sterujących zakańczaniem rozwoju całego organizmu. Nie wiem czy to hipokryzja, czy żenujące nieuctwo - jedno i drugie tak samo szkodliwe.
-
[quote name='filodendron']To jest rodzaj alergii krzyżowej. Na ogół o alergii krzyżowej mówi się wtedy, gdy te same objawy występują na skutek kontaktu z alergenami z dwóch różnych grup - wziewnej i pokarmowej (np. ludzie uczuleni na pyłki traw moga mieć podobne objawy po zjedzeniu pomidorów, arbuzów, pomarańczy; ludzie uczuleni na pyłki brzozy mogą reagować też na seler, jabłka), niemniej potwierdzone są przypadki alergii pokarmowych typu mleko -> wołowina, cielęcina, albo jajka -> mięso kurze. Przypuszczam, że u psów może być podobnie.[/QUOTE] No to u nas ładnie się zgrywa... Uczulenie na trawy => uczulenie na cytrusy uczulenie na mleko => uczulenie na wołowinę uczulenie na jaja => uczulenie na kurczaka
-
Uczulenia mogą być jak najbardziej na jakiś rodzaj białka zwierzęcego - jak mojemu na testach wyszło np. białko mleka to czemu i nie te z mięsa. Zwykle pies uczula się na mięso, które dostaje regularnie i często; jednym z najczęściej alergizujących jest właśnie wołowina, która nie należy wcale do najbardziej szprycowanych chemią mięs. Ale alergia na "chemię" z owego mięsa też może wystąpić; patrząc jednak po "profilu uczuleń" mojego, to ma on problemy raczej z białkami zwierzęcymi, pyłkami roślin i substancjami z dymów, natomiast nie ma alergii na żadne leki, chemikalia domowe, itp. więc wątpię by była to kwestia chemii w mięsie, aczkolwiek jak będę miała okazję, spróbuję dać eko kuraka i zobaczę jak zareaguje.
-
Nuda? Ile sunie jest dziennie na spacerze, ile poświęcacie czasu na zabawę i naukę? Mieszka na stałe na zewnątrz czy ma wstęp do domu?
-
Raczej obstawiałabym wersję łowiecką - pies pilnujący terenu zazwyczaj chce intruza wykurzyć, potarmosić, albo przynajmniej daje mu szansę na wycofanie się, ucieczkę a nie go upolowuje i zjada.