-
Posts
17025 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by togaa
-
Ach, to epizod bez znaczenia.... Trzeba poczekać aż dziecięce rączki nauczą się delikatności a sam wnusio empatii.
-
Ach, bo Lolo sam w sobie jest innością. Nie przez pieluchę, ale osobowość, charakter.. A zębole lśnią, lśnią…Zwłaszcza gdy je pokazuje, gad jeden! Koniec z niańczeniem dzidziola. Lolo w końcu się zorientował że pod bokiem wyrasta mu konkurencja . Inne psy schodzą pełzakowi z drogi, kot Dudi omija Go wielkim łukiem, ale Lolo ani myśli się ruszyć. Gdy mały z mozołem przyczołgał się do Lola i stękając z wysiłku chciał wesprzeć się na Lolusiowym grzbiecie, ten nie drgnął tylko pokazał świeżo wyczyszczone zębole. Cały Lolo. Taki był, jest i będzie. Cięciunio nieustępliwy … Dzisiaj zrobiłam coś tak głupiego że sama w to nie wierzę. Dzielnica gdzie mieszkam niby cywilizowana, ale u mnie woda nadal ze studni. Sąsiad już kila dni temu ostrzegał że wody mało, przestał nawet podlewać. Wiec ja też oszczędnie, tylko moje kosmosy chciałam dopoić. Wsadziłam wąż pomiędzy kwiatki i…poszłam sobie. Wróciłam po 3 godz. W kranie sucho, w studni sucho… Pewnie z powrotem naleci, tyle że przy dzidziolu i 9 zwierzakach bez kropli wody i to z zaskoczenia ciężko trochę …
-
O to,to....dzieje się, dzieje. Nie sposób ogarnąć. Znikam z dogo gdy doba za krótka , natłok wszystkiego ogromny i nie do przerobienia... W dodatku koty nam umierają. Kocięta...Praktycznie każdego dnia. To straszne przeżycie dla DT. Psów tez przybywa. W Lecznicy w Zywcu wciaż rezyduje sunia z przepukliną. Jest juz po zabiegu jej usuniecia, ale "dom" do którego miałaby wrócić nie trzeżwieje,Gramy więc na zwłokę... Zresztą małą trzeba jeszcze wysterylizować.... W DT u cudownej p.Basi zamieszkała wiekowa bernardynka . Dobra, łagodna,proludzka, tylko dysplazja taka że ledwo chodzi. I młody szkuciak cudnej urody do nas trafił. Wyrośniety york.Zdjęcia niebawem. Niestety, ma genetyczny problem z główka kości udowej. Bedzie potrzebny zabieg. No i dama w kropki, ze zdjecia powyżej. Już po sterylce. Goi się... A to biedniusia bernardynka
-
Smutna KROPECZKA – szczeniaczek z popsutymi zwieraczami.. Co dalej ?
togaa replied to togaa's topic in Psy do adopcji
U Kropencji zmiana. W strefie ogrodowej Irenka dołączyła sunieczkę do stada. Natomiast mała nadal nocuje z Miśkiem i dlatego tak trudno stwierdzić które siura i ile ? Co do koo jest niestety pewne, że nadal je gubi... Pod względem psychicznym to niezwykle delikatny, miły i wrażliwy piesek. Ostrożna; na widok nieznanych osób woli schować się w krzaczkach... -
Anetko kochana ! kwota ogromna !!! 400,00 zł !! Już od 14 sierpnia br. na koncie Stowarzyszenia !!!! Doprawdy, nie wiem jak dziękować ? Brak słów.... Ze starego dogo. poznikały mi wszystkie ukochane wątki, m.inn Twój 'geriatryczny..." Ale zachowały mi się co poniektóre portrety Twoich dziadeczków ... Dalej fotografujesz? To jeden z moich ulubionych portretów Twojego autorstwa...Pamiętasz?
-
Ciężko, oj ciężko. Pełzak atakuje....
-
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
togaa replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Mam słabość do takowych , a Karmel szczególnie ujmujący ... :) -
Tosiek-mikropiesek kochający piłeczki zamieszkał w Wielkopolsce:)
togaa replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Dzwoniłam przed chwilą. rytka2 zrobi wizytę. Starzy dogomaniacy dobrze ryteczkę znają i Jej jaminczą sagę .... :smile: Tel. 696033879 Tylko koszty dojazdu (paliwa) wypada zwrócić, bo to kawał drogi od Niej,(50-60 km.) a dziewczyna i tak masę kasy wywala na zwierzaki. Będzie to możliwe???? A tak na marginesie, bądżcie dziewczyny bardzo ostrożne co do tej listy 'wizytatorów". na fb. Zmuszona byłam z niej skorzystać, wizytę robiła pracownica TOZ-u i efekt był taki że babsko zwinęło mi domek sprzed nosa, wciskając tam swojego psa.... -
Tosiek-mikropiesek kochający piłeczki zamieszkał w Wielkopolsce:)
togaa replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Powyżej Gniezna ( 30 km.) mieszka rytka . Mam Jej nr. telefonu. Dzwonić? -
Jesteśmy, jesteśmy. Cali i zdrowi. Lolo rześki jak poranek i nawet po kolacji. O 16 już byliśmy w domu. Pan doktor naskarżył, że gdy chciał Lolka wyplątać ze smyczki, ten naburczał na Niego , pokazał świeżo wyczyszczone zęby i ogólnie był obrażony. Odlot po "głupim jasiu".... 16,30. Już w domu, ale oczy trochę się kleją... Paszcza jak nowa !
-
Tosiek-mikropiesek kochający piłeczki zamieszkał w Wielkopolsce:)
togaa replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Ależ ten szkrab piękny. CUDO ! Mój typ. Ech, gdybym była trochę młodsza ... -
Kajtek w Lecznicy; bardzo jest biedniusi. Serducho chore....
-
Babinka w Lecznicy. Jest rozczulająca. Ma w sobie coś ujmującego, taką delikatność.... Ech...
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
togaa replied to togaa's topic in Psy do adopcji
I cudnie! Niech nam Dusio zamożnieje. Bardzo Mu majętność potrzebna. Od Colette też wpłynęło 3.08.2015 50,00 zł dla Duszka a i p.Kasia z Turza podtrzymała deklarację....:-) -
Wiktorowi i Tobie droga memory (za rekomendację) ogromnie dziękujemy !!!! Kolejny raz wspomagacie nasze psie bidy. 200,00 zł jakie za pośrednictwem memory wpłynęło końcem lipca na konto Stowarzyszenia, zostanie zgodnie z wolą darczyńczy rozdzielone pomiędzy rezydentów; Kropkę i Misia. Bardzo jesteśmy wdzięczni !
-
Moje Wy kochane Lolusiowe dziewczyny ! Od razu rażniej na duszy.... aneciku, takie porcyjki to dwie na dzień. Gotowane Loluś uwielbia. Suche tak sobie... Faszeruję go Royalem , bo koo po nim niewielkie i takie jak trzeba, lecz żeby był zachwycony to nie powiem. Ostatnio jest na Boschu, ale wydala po nim takie ilości, że pielucha sięga podłogi. Karmienie Lolka, to cały rytuał. Nigdy ni jada ze stadem. Czeka aż One skończą i dopiero wtedy sięga (albo i nie) po swoje chrupki. Pomaluśku, z namysłem ,chrupka za chrupką. Niektóre rozgryzie i wypluje obok miseczki. Rozgląda się przy tym w około, łypie gałami a moje krok za nim ,łapkami przebierają i ślinią się z emocji .Ale dystans trzymają. Najbiedniejsza Igunia, co to jeść dostaje w misce 'zwalniającej", taką ma żarłoczność w sobie. Charakterek to Lolo ma, oj ma ...
-
Same zostałyśmy Oneczko kochana. Same, samiusieńkie.... Ja tez nie próżnowałam. Nagotowałam Lolusiowi domowego jedzonka (do zamrożenia) na czas " po" . Żeby nie musiał nic chrupać, gdyby Go bolało....
-
Lolo umówiony na środę. Ale nie wiem, czy w ostatnim momencie się nie wycofam?
-
Obejrzałam dzisiaj Lolkowi paszczę i bez usunięcia kamienia raczej się nie obejdzie. Po tym jak moja przyjaciołka straciła ukochanego psa ( nie wybudził sie z narkozy po czyszczeniu zębów), nie było nam z tym śpieszno. .I choć nie wydarzyło się to "w mojej" lecznicy,niepokój pozostaje.
-
Wiedziałam. Wiedziałam że tak będzie...!!!!