-
Posts
2560 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by quasimodo
-
Pewnego dnia trafiła na parking strzezony, na którym stawialiśmy samochód. Była puchatą kulką. Podeszliśmy żeby wziąć na ręce i wygłaskać jak należy - a;le okazało się, że na każdą próbe podejścia i wyciągnięcia ręki reagowała przeraźliwym skowytem i uciekała do samej siatki ogrodzeniowej, a kiedy juz dalej uciekać nie mogła wtulała sie w siatkę i drżała piszcząc przeraźliwie. Dowiedzieliśmy się, że przywiózł ją znajomy parkingowego, gdy wyskoczyła mu przed maske na ruchliwej ulicy. Świadkowie tego zdarzenia powiedzieli temu znajomemu, że szczeniątko było tygodniami maltretowane przez okolicznego pijaka... Mieliśmy juz psa więc stwierdziliśmy, że wziąc do domu jej nie możemy, ale adptowaliśmy ja na odległość - zamieszkała na parkingu, kupiliśmy jej domek, dawaliśmy pieniądze na jedzonko, zaopatrzyliśmy w zabawki. Szybko nas zaakceptowała i polubiła. Zawsze czekała na nas, strasznie sie cieszyła na nasz widok. Bawiliśmy się, przytulaliśmy się - strasznie żałowaliśmy, że nie możemy jej dac domu. No i pewnego dnia nie wybiegła ze swojego domku żeby nas przywitać - okazało się że ktoś z parkujących nie zauważył puchatej kulki i przejechał jej po obu tylnych łapakch... Nie było juz odwrotu - nic się się nie liczyło poza tym, że trzeba ją ratować, leczyć... Zawieźliśmy do lekarza, a następnie wzięliśmy do domu, leczyliśmy tygodniami... i tak została... Dziś uważamy, że specjalnie rzuciła sie pod koła, bo wiedziała że inaczej nie trafi do nas do domu, a bardzo chciała:diabloti:
-
Niestety jest psiakiem specjalnej troski - jako szczeniak była katowana przez właściciela-menela, a następnie potrącił ja samochód... Fizycznie doszła do pełnej sprawności (no może poza uszkodzeniami gałek ocznych i drobniutką epilepsją - tylko we śnie), ale uraz psychiczny jest nie do cofnięcia:-( Boi się ludzi, psów, boi sie załatwiac na dworze (korzysta z kuwety), boi się gołębi, muchy, szeleszczącej torebki, gwałtownych ruchów, podeniesionego głosu... Stworzyliśmy jej swoisty mikroklimat - wszystkie czynności (karmienie, wyjścia z domu) muszą mieć swoja kolejność, no i tysiące innych pierdół nie do pojęcia dla przeciętnego człwoieka :shake: Do tego niestety stałe leczenie farmakologiczne - leki uspokajające plus antydepresanty... Szkoda gadać... Ale przy tym jest to najukochańsze stworzenie - kocha nas nie mniej niż my ją, jest ogromnie "przytulna", zabójczo liżąca :loveu: :loveu: :loveu:
-
Mucha z Rodziny. Odeszła w swoim domu [']
quasimodo replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jaka szczęsliwa babina!!! Dobrze Wam razem, co? -
Kent bez oczka,ciężko znosi schronisko, MA DOM W WODZISŁAWIU ŚL.! :)
quasimodo replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Kencio się przypomina!!! -
Niewidoma Kluska.Dojechala szczesliwie do DOMU :) :) :)
quasimodo replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Kochana mordeczka! Bądź szczęśliwa Klusiaczku! -
Oborniki Wlkp. Dino. proszę o zamknięcie wątku.
quasimodo replied to Hala's topic in Już w nowym domu
[quote name='Hala']Dostałam informację, że od jutra pies zostanie przywracany stadu i nie ma więcej powodów do obaw. Wszystkim, którzy sięzaangażowali emocjonalnie w sprawę Dina, bardzo dziękuję. Jestem wdźięczna za wasze dobre serca. I przepraszam za niepotrzebne zamieszanie.[/quote] No oby wszystko dobrze się skończyło :shake: Tzn. żeby teraz psy nie zrobiły mu krzywdy, a następnie żeby najszybciej znalazł dom... Ale jakieś to takie dziwne wszystko... -
Oborniki Wlkp. Dino. proszę o zamknięcie wątku.
quasimodo replied to Hala's topic in Już w nowym domu
A można by tylko grzecznie zapytać przed zamknięciem wątku, co jest z psiną i co z nią będzie dalej? -
Czasem wystarczy jeden człowiek... Ale, tak między nami mówiąc:razz: , Frytka zrobi wszystko, żeby nie odejść z domu Bianki :evil_lol: Jak tylko na wątku pojawia się dyskusja o poszukiwaniu domku, to zaraz na zdjęciach wklejanych przez Biankę, Frycia ma w oczach słowa "po moim trupie":evil_lol: Pogryzie każdego kto wyciągnie po nią rękę:diabloti: