-
Posts
1538 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Czekunia
-
[quote name='asiak_kasia']oj bedą raporty i pw o "rozwalaniu dogo" :evil_lol: btw odnośnie ogrodu-wierze, że mozna psa solidnie zmęczyć i zajechać również na ogrodzie. Gorzej jak piesek ma sam siebie zmeczyć-wtedy to średnio wykonalne. I tak juz całkiem abstrahując od tej dyskusji są rasy, które MUSZĄ miec kawałek ogrodu, bo zwyczajnie mieszkanie w domu im nie służy- kwestia temperatury chociażby. O kwestii predyspozycji do stróżowania itd nie wspomnę, bo wiem jak się zyje z kaukazem w miescie. Jakoś średnio widzę OK, CAO, podhalana w mieszkaniu. I tak oczywiscie-wiem, że sa takie pieski, które mieszkają w domkach i spią na podusiach i jest im dobrze, ale mowa o ogóle, a nie jednostkach. Moja suka jak tylko pojawiłą się okazja przeniesienia się do budy i na podwrórko zrobiła to sama-pomimo, że dostep do domu miała. [B]Kocha leżeć w śniegu przy -15 stopniach[/B], i nikt jej nie przekona, że kanapa jest lepsza niż zaspa śniegu. A probowałam :diabloti:[/QUOTE] To teraz musisz jej sztucznie naśnieżać podwórko:evil_lol:...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Amber']No, szczególnie jak się nie zgadza z twoją mentorką i gwiazdą na niebie, to musi być bUl :shake:[/QUOTE] Ja nie jestem tobą, żeby kogoś z forum uważać za mentora, ale zbyt mały masz rozumek żeby to pojąć:loveu: no i ewidentnie zbyt długi kij tkwi w twej d...:multi:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='zmierzchnica']Chyba masz ostatnio ze wszystkimi na pieńku, skoro nie widzę żadnych Twoich merytorycznych postów, a jedynie dosrywanie temu i owemu?[/QUOTE] Kurczę Rinuś, bez jaj, ale mam takie samo wrażenie jak Zmierzchnica:diabloti:.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Czekunia replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel'] I dzisiaj śpimy w kagańcu, bo pies se urwał pół pazura i ma nerw na wierzchu :loveu: Coś czuję, że się mega wyśpimy...[/QUOTE] Ooo:loveu: Jestem w temacie aktualnie - Sajan wyrwał sobie cały pazur nawet z tym rdzeniem, bo została tylko dziura, pryskam Octeniseptem, a na początku były opatrunki, teraz tylko but jeśli jest mokro na dworze. Zara z kolei dopiero co miała szytą łapę, a znów rozwaliła poduszkę w przedniej łapie i chodzi z pacynką:eviltong:. Nasz wet, jak przyszliśmy w piątek z obydwoma futrami (miał być tylko Sajan na kontrolę), zwątpił, bo już sam nie wiedział, który pies ma wyrwanego pazura:diabloti:. -
[quote name='andzia69']poczytalam (nawet dalam linka przeca ;))...ale to tylko 1 przypadek i tak naprawdę nie napisała RPG co mu było - albo nie doczytalam gdzieś z dr Kemilewem rozmawiałam - bo w końcu chcę to zrobić swojemu psu ...no ale jestem ciekawa czy jest więcej takich pozytywnych efektów, bo jednak wstanie psa dużo lepiej po paru godzinach od iniekcji jest...jak dla mnie cudem![/QUOTE] Przepraszam:oops:! Ze zmęczenia dostałam jakiegoś zaćmienia wzroku chyba i zupełnie nie zarejestrowałam tej części posta... W takim razie więcej nie pomogę.
-
Na forum bywa użytkowniczka pod nickiem RPG, o ile dobrze pamiętam, ma dobermana wyleczonego metodą z zastosowaniem komórek macierzystych. Może warto do Niej się odezwać, myślę, że pomoże;). Na FB natomiast można poczytać trochę na profilu Regenvet doktora Kemilewa.
-
[quote name='dance_macabre']Metody pracy naturalnej ogólnie sa bardzo fajne i oparte na behawioryzmie konia, ale doceniam też klasyków którzy są w stanie okazać szacunek koniom i nie lać bezsensu i wymuszać. Problemem jest niestety czysta rekreacja bo tam po prostu wiele osób konia jak automat, na sile zajeżdżony i potem nigdy z nim nikt nie pracuje tylko kolejne dziecko a jak konik nie rozumie pomocy i szarpania to bat i ostroga. Dzieci potem się uczą takich postępowań i wracają do domu biorą pieska i "szkolą" a jak nie rozumie to bat albo kop bo "piesek jest leniwy i głupi". To kurcze smutne ale jakoś rozumiem skąd pochodzą te dziewczynki i skąd te pomysły(i jak najbardziej nie pochwalam), nie raz nie dwa widziałam jak dziecko leje konia a trener przytakuje bo tak naprawde sam nie wie jak sobie poradzić. OT A-niusia to ci się spodoba, facet nie pracuje montym ale też bardzo fajne podejście [URL]http://www.youtube.com/watch?v=39Qir89UtjY[/URL] [B]A co do stajni ja sobie nie wyobrażam sobie jeździć w żadnej stajni, bo nie znam stajni która ma beztelicówki[/B]:diabloti:[/QUOTE] Marzenie ściętej głowy:evil_lol:, ale przyłączam się: ja bardzo chętnie bym spróbowała na takim siodełku, komfort i dla jeźdźca, i dla konia nieporównywalny. Niestety Polska w wielu kwestiach pozostaje bardzo, bardzo daleko w tyle. W moim rejonie nawet bardzo ciężko jest o jazdy w stylu westernowym (a bardzo chciałabym się przerzucić, bo skoki i inne takie mnie zbytnio nie interesują), gdybym chciała spróbować to musiałabym kupić sprzęt, ale i konia odpowiednio ułożonego. Edit: Dla Ciebie, dla mnie: schodki powinny być i normą i nią są, ale w 99% stajni niestety praktykuje się wsiadanie z ziemi, dlatego napisałam, że to nie jest takie oczywiste jakby mogło się wydawać.
-
[quote name='a_niusia']ja tez widze ten watek i w sumie mialam tu napisac cos innego, no ale... ja jezdze konno od 9 roku zycia i jakos tak mialam szczescie zaczac w stajni, ktora byla bardzo mala i nawet boksow tam nie bylo, a onie mialy do niej wolny wstep, kiedy chcialy. byla to stajnia znajomego mojej mamy. potem jak doroslam, probowalam znalezc sobie cos fajnego u mnie w miescie czy gdziej blisko i nie powinno to byc problemem, bo jezdzilam dobrze, obycie z konmi mialam itd. ale wszedzie mi bardzo, bardzo wiele przeszkadzalo. na wf na studiach zapisalam sie na konie i w ostatni dzien zrobilam tam mega wielka awanture. szczerze mowiac watpie, zeby to, co sie tam dzialo nadawalo sie na interwencje jakiejs organizacji, ale szczerze mowiac ja w ogole nie rozumiem jak mozna tak traktowac zwierze. w tym roku zaczelam studia podyplomowe i jeden ze zjazdow byl w stajni. caly weeend siedzialam na tylku i obserwowalam prace prawdziwego konskiego cesara milana i naprawde mimo ze wczesniej nie za bardzo interesowalam sie psychika konia, moje zainteresowania to zawsze byly malpy i drapiezniki juz od czasow studiow, to oczy otworzyly mi sie na mnostwo rzeczy i jak pokazano mi takie rzeczy jak np. metody montiego robertsa to naprawde doznalam czegos w rodzaju pozytywnego szoku. [B]i teraz wiem, ze tak jak nie ma dla nas w moim miescie psiej szkoly, tak i nie ma stajni[/B].[/QUOTE] To musisz przyjechać do mnie:) Można powiedzieć, że jeżdżę od ok. 8 roku życia. Swoją przygodę z końmi zaczynałam 100km od Kalisza (jeździliśmy tam z rodzicami na każde wakacje, wszystkie wolne weekendy, więc bardzo wrosłam w to miejsce). Była to stajnia bardzo podobna do tej, o której piszesz, coprawda boksy były, ale na pierwszy rzut oka ubogie, właściciel chodził (możnaby rzec;)) w jednej praktycznie koszulince i w tej samej czapce, natomiast konie były bardzo, ale to bardzo zadbane. Potem jakoś kontakt się urwał... Zaczęłam szukać stajni w okolicach Kalisza i szczerze powiedziawszy długo mi zeszło, bo w każdym "klubie" (stajnią nie wolno było nazywać) coś było nie tak... Miewałam przerwy dłuższe i krótsze, aż wreszcie znalazłam: stajnię z genialnymi osobami, szanującymi konie, ale i ludzi, którzy tam przyjeżdżają: żeby odnaleźć się w atmosferze, wcale nie trzeba mieć najdroższych ubrań i sprzętu. Natomiast sam szacunek dla koni widać w bardzo prozaicznych odruchach, np. takich, że na konie "szkółkowe" nie wsiada się z ziemi, tylko ze specjalnych schodów. Trener, który prowadzi lekcje, sam podkreśla, że miewa urlop tylko i wyłącznie dlatego, żeby konie odpoczęły. Dla kogoś mogą to być śmieszne spostrzeżenia, ale dla mnie to bardzo ludzkie odruchy, które zasługują na podkreślenie. P.S. A obserwacji końskiego zaklinacza szczerze zazdroszczę:) Książki Monty'ego pochłonęłam i marzę, żeby kiedyś udało się pojechać na Jego pokaz.
-
[quote name='evel']Chyba się nieco zagalopowujesz, droga Isabelle.[/QUOTE] Szczerze to po takim poście śmiem wątpić w to, czy faktycznie mamy do czynienia z osobą inteligentną i wykształconą...
-
[quote name='a_niusia']no mnie sie strasznie duzo osob pyta ja to jest mozliwe, ze moje pieski nie robia rozpierdu w chacie. dla mnie to jest takie pytanie "ja to mozliwe, ze nie sraja w domu?":))) no normalnie: jak nie ma sezonu na teren to z ranca dostaja taki wycisk na spacerze, ze nie za wiele im sie chce robic rozpierd, bo spia (chya ze greta, ale ona ma 7 miesiecy, wiec pewne rzeczy sa wybaczone poza tym jak nikt ze starszych nie chce z nia siac zametu to tez idzie w kime) a potem po robocie to samo. i teraz tak: nie kazdy to lubi, nie kazdy ma czas...no i nie kazdy musi miec wyzla.[/QUOTE] Hehe, u nas też są podobne pytania:evil_lol:, a raczej stwierdzenia, że my to na pewno mieszkamy w domu z dużym podwórkiem, a jak odpowiadam, że nieee i że psy są z nami w bloku to w odpowiedzi widzę wielkie oczy i zdziwienie, że jak to? Taaakie duże psy i w dodatku w bloku? Zazwyczaj odpowiadam zgodnie z prawdą, że moje psy w domu uwaga! przeważnie śpią i to zazwyczaj w tym pokoju, w którym akurat jesteśmy my, więc równie dobrze mogłabym mieć kawalerkę, bo obecnie i tak wszystkie pokoje nie są wykorzystywane.
-
[quote name='a_niusia']z jednej strony tak, ale z drugiej... wyzel niemiecki czy weimarski to sa stworzenia ciete na drapiezniki. zdarza sie, ze na polowaniu spotka taki jakiegos twardziela i wraca z zakrwawionymi uszami i klata do szycia mimo ze jest na codzien ulozonym psem i to czesto nie tylko polujacym, ale tez konkursowym czy nawet trialsowym, a tam to naprawde jest system zero-jedynkowy i eliminuja cie za kazde potkniecie. moja znajoma ma takiego psa i np zalozyli mu raz obroze z gps i okazalo sie, ze mimo ze pies na serio dobrze "zrobiony" to jak wpadl na sarne to sobie ze 150 metrow pogonil dla przyjemnosci za zanim wrocil do dalszej pracy. moje dwie dorosle suki tez sa fajnie zrobione jesli chodzi o sarny itd, na trialsach tiamat wpadla na kozla i bez problemu sie odwolala, w ogole nie bylo mowy o jakimkolwiek gonieniu, bo wiadomo, ze pies wiedzial, po co jest w tym polu itd. jednoczesnie jestem pewna, ze gdyby czysto hipotetycznie biegla sobie, nikt by na nia nie patrzyl i napotkalaby na sarenke, to by sobie ja pogonila dla funu kawalek. tylko ze wlasnie: wszystkie moje psy od pierwszych tygodni z nami sa puszczane bez smyczy, uczone, ze trzeba sie pilnowac itd przez co nabywaja swoistej jak ja to nazywam "inteligencji terenowej" i jednoczesnie bardzo, bardzo szybko maja kontakt ze zwierzyna i to nie jest dla nich taka podjarka jak dla niektorych wyzlow, ktore sarne widza raz na pol roku i przez to nie ma cienia szansy, aby wypracowac odwolywalnosc, bo po prostu pies na wido sarny wpada w niezdrowy stan emocjonalny. kazda z moich suk pogonila nie raz sarne-nie ma na swiecie wyzla, ktory tego nie zrobil. ale przez te wszystkie czynniki, ktore wymienilam, nigdy w zyciu nie musialam np. szukac moich psow 5 km dalej, bo nawet ja miewaly wpadki to mialam 100% pewnosci, ze wroca za chwile do mnie. dla mnie dobrze prowadzony pies mysliwski z gr 7 to jest pies, ktorego nie da sie zgubic na spacerze nawet jak ktos sie bardzo postara. oczywiscie jesli ktos chce psa, dla ktorego sensem zycia jest pilka i kliker to nie tedy droga. co nie oznacza, ze pies mysliwski nie pobiega za pila, nie powiczy sztuczek ani nie pobiega po torze agility. moje pieski robia z nami bardzo, bardzo duzo roznych rzeczy, a moj najstarszy pies to nawet jest perfekcjonista i mega kujonem:)) ale wiadomo, ze to sa przede wszystkim psy dla ludzi bardzo, bardzo aktywnych, ktorzy lubia sie z chaty ruszyc i to nie na 15 minut. i to dla ludzi, dla ktorych aktywnosc nie oznacza stania i rzucania psu pilki na podworzu. i trzeba sie liczyc z pewnymi zachowaniami, ktore wsrod innych ras nie wstepuja np. martwa, twarda stojka, podczas ktorej pies nie reaguje absolutnie na nic, bo jest w zupelnie innym wymiarze i ktora wymaga reakcji ze strony przewodnika-czasem za psem trzeba w krzuny wlezc:))) np. mi sie wydaje, czekunia, ze do was taki wyzel z krwi i kosci by mega pasowal i mielibyscie sporo radosci i podjarki z jego poszczegolnych etapow rozwoju i sadze, ze moglibyscie sie dosyc wkrecic w takie nawet podstawowe, instynktowne szkolenie takiego pieska, bo to jest bardzo, bardzo fajne i np. powiem szczerze, ze my duzo wiekszej podniety doznalismy jak mala greta pierwszy raz sama wypracowala ptaka i utrzymala stojke niz jak nauczyla sie przybijac piatke:)))) ja w zyciu mialam rozne psy, ale odkad moj stary przyprowadzil do chaty pierwszego setera, to mimo ze po drodze rozne kundle sie trafialy, to jednak moje mysli ciagle dazyly do tego, aby miec czarna mende. i pamietam jak wzielam pierwszy raz tiamat na rece i ruszylysmy w trase lublin-wroclaw...nigdy nie czulam sie tak spelniona jak wtedy. pamietam jak hodowczyni zapytala mnie, dlaczego gordon:))) a ja na to, ze cale zycie czealam na czlowiea, z ktorym bede miec setera szkockiego, a nie ojca moich dzieci:))))))) a i jeszcze moze dodam, ze tiamat chodzi luzem po osiedlowych trawnikach mimo ze sa tam koty. w ogole sie nie dygam, ze ktoregos pogoni, bo nie znaczy nie. ronja tez coraz czesciel lata tam luzem mimo ze jest fanem kotow i na bank, gdyby spotala na spacerze, to gdybym nie zobaczyla go pierwsza, to by go pogonila. oczywiscie jak sa w trojke to tylko tiamina moze byc luzem, gdyz to moj pupil i ma specjane wzgledy. ale po prostu: nie ma czegos takiego, ze pojda w dluga za kotkiem i moge im pod tym wzgledem wierzyc.[/QUOTE] Zgadzam się z Tobą:) o to właśnie mi chodziło, tylko Ty ujęłaś głębiej temat;). Zgadzam się również z tym, że moje psy są tylko w typie, więc pewne cechy ras mają, pewnych nie, może dlatego jest mi z nimi łatwiej. Pewnie jak trafi do mnie pierwszy wyżeł z rodo, przekonam się na 100%, jak moje przemyślenia i doświadczenia mając ię dorzeczywstości. Natomiast generalnie uważam podobnie: obydwa psy od pierwszych chwil pobytu u nas są codziennie w terenie (pola, rzadziej las, bo nie daje im takiej radochy), więc tak jak napisałaś, ten rodzaj spacerów nie jest dla nich czymś niezwykłym, są z takimi warunkami obyte, więc na pewno nie zareagują tak jak pies, który na pola idzie raz w miesiącu. Oczywiście też zdarzyło im się lub zdarza;) pogonić szaraka czy sarnę, ale jest to tylko wtedy, gdy ja się nad czymś zawieszę i nie mam nad nimi kontroli, czy nie mam z nimi kontaktu. Wtedy poniekąd jest "chulaj dusza, piekła nie ma".
-
[quote name='Martens']No tak, nie czytałaś, że pies to pies? Skoro można wyklikać siad u chihuahuy, to można też "odklikać" agresję u malamuta :evil_lol: A nie jakieś tam potrzeby, cechy, temperamenty... Pff, wymysły :evil_lol: Kundelka czy psa z pseudo na pewno tak ;) Jeśli chodzi o psy z rodowodem, raczej widzę odwrotną tendencję - i na dogo, i wśród ludzi wokół siebie. Moja przyjaciółka ma goldena, bo rodzinie zależało na psie nieagresywnym, bardzo łatwym do ułożenia, przyjacielskim. Pies sprawdza się super. Druga kupiła akitę, bo dalsza rodzina takie hoduje, ale też mocno zapoznali się z tym, czego wymaga rasa, jaki ma charakter i zastanawiali się czy sprostają. Poczekali z zakupem 2 lata do przeprowadzki do domu z ogródkiem - chcieli samca, mogli mieć problemy ze spacerami po osiedlu (dużo tu podskakujących pimpków). Długo bym mogła tak wymieniać. Spotkałam wśród znajomych tylko jeden przypadek, kiedy zakup psa z papierem nie był przemyślany - klasyka gatunku, husky ;) kupili bo ładny z niebieskimi oczami, a potem podusił im kury i połowa rodziny sobie z nim nie radziła. Generalnie ja nie widzę problemu w pierwszym wybieraniu psa po wyglądzie, czy to rasy, czy mixa, o ile później, przed wzięciem tejże rasy/psa, następuje solidna weryfikacja, z czym się takiego psa je :evil_lol: i czy się podoła. Mi też husky podobają się super z wyglądu, są moim marzeniem z dzieciństwa, ale ostatnia rasa jaką bym chciała, to taka, która jest skłonna do ucieczek, z silnym instynktem myśliwskim, niezależna, "kocia" w zachowaniu, więc husky się u mnie w domu nie pojawił: są za to psy, które miałabym problem zgubić na spacerze, choćbym nie wiem jak chciała. Husky to kompletnie nie moja bajka z charakteru - co z tego, że są śliczne. Mogę i lubię pracować z molosem i jego twardym charakterem, odpowiada mi przekorność ttb, miło jest też z owczarami - ale już pierwotniaki, gończe, w ogóle wszystkie psy myśliwskie to dla mnie kosmos i męczyłabym się z takim psem. Jeśli ktoś w ogóle nie kuma różnic między tak skrajnymi rasami, to serio chyba oglądał psy tylko na obrazku... Dla każdego coś innego, ale myślę, że spokojnie dałabyś radę;). Ja mam coprawda psy w typie (WNK i weimarka), ale wcale nie jest z nimi tak źle, no chyba że trafiły mi się wyjątkowe egzemplarze. Uwielbiają oczywiście otwarte przestrzenie, wąchanie, szukanie zapachów, przeczesywanie zarośli, ale piłeczka czy ogólnie aportowanie to jest to, co równie mocno lubią. Dzięki znajdowaniu im zajęć na spacerach (owszem - mamy takie typowo "luźne", gdzie pieski sobie beztrosko "pląsają":diabloti:) mogę bez problemu powstrzymać je przed pogonieniem sarny czy zająca. Ostatnio nawet szarpałam się z Zarą, niedaleko nas przebiegła sarna, a Zara tylko spojrzała i wróciła do zabawy ze mną. Jak są ze mną na koniach w terenie, czy na rowerze to też nie myślą o tym, żeby pogonić coś, co akurat wyskoczyło przed nosem. Oczywiście nie są idealne, więc zdarzyło się kilka razy, że pognały za zwierzyną, ale nie taki straszny diabeł:), chyba że Twoje obawy wynikają z czegoś innego.
-
[quote name='isabelle301']Nie mam schodów. No własnie z wystawy pamiętam, że to bardzo przyjacielskie cosia. Czytam opisy rasy ale one są takie suche... a ja chcę coś bardziej życiowego. Natomiast a galerii poszczególnych hodowli widzę, że pembroki mają upodobania jak goldeny - błoto, woda i tarzanko w sniegu to ich żywioł. Będzie w domu duet nieprzecietny.[/QUOTE] Ja spotkałam parę razy starszą babeczkę ze szczeniakiem Welsha. Oczywiście wiedziałam, że taka rasa istnieje, ale nie pomyślałam, że w naszym mieście akurat może pojawić się egzemplarz, no i zachowałam się jak dupa, bo powiedziałam pani, że ciekawa mieszanka z niej będzie, na co babeczka się zaśmiała i odpowiedziała, że to właśnie Welsh Corgi:evil_lol:. Minę miałam bezcenną. Natomiast z tego, co pamiętam, sunia była bardzo odważna (miała może ze 3 miesiące), wcale nie miała problemu z podejściem (wręcz pogalopowaniem) do mojego Sajana, no i potem bawiły się jak równy z równym, aż miło było patrzeć. Bardzo rezolutna suńka, widać było z opowieści Pani, że wniosła do domu mnóstwo radochy. Jak ją spotkam to postaram się jeszcze czegoś dowiedzieć.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Maron86']Należę do ludzi którzy nie lubią pieskowi dosmaczać, nie je znaczy nie głodny (Szaman mnie tego nauczył) :razz: . Jednak jak już jest pod ręką i wystarczy tak jak piszesz zalać to już mi się podoba. Zastanawiam się tylko dlaczego na allegro jest po 140zł (niecałe), a w zooplusie po 165zł (ta festival) i to w promocji...[/QUOTE] Ja od dłuższego czasu zamawiam na Zooarcie - ceny mają naprawdę ok. Tu masz jeden worek 15kg: [url]http://zooart.com.pl/product-pol-4554-JOSERA-Festival-15kg-5x-paszteciki.html[/url] Ja zamawiam zawsze 2x15kg, wychodzi jeszcze taniej: [url]http://zooart.com.pl/product-pol-6407-JOSERA-Festival-2x15kg-5x-paszteciki.html[/url]
-
[quote name='Itske']wielkie żółte jajo :lol:, elastyczna piłka na sznurku / myślę jeszcze o czerwonej wielkiej plastikowej piłce, tylko wystraszyłam się, że dmuchana, nie przebiją? Szukam wielkiej piły, średnica ok 50-60 cm., kupowałam im piłki takie do fitnesu, ale żyły do 30 minut, a kosztują ponad 40 zł, to jakby ciut za droga zabawka. Nie wiecie, gdzie można taką znaleźć?[/QUOTE] Do fitnesu? Biedne psiska:evil_lol:. Ja ostatnio nabyłam śwecącą piłkę do wieczornych zabaw, ale w porównaniu do Ciebie jestem cienki Bolek:eviltong:.
-
[quote name='Naklejka']Mój mniejszy kundel ma stalowy żołądek :eviltong: Zjada wszytko jak popadnie. No to teraz się zastanawiam nad britem care i josera. No i nad wersjami dla aktywnych psów, large, czy festival... Jeszcze kiedyś myślałam nad enova large. I Nutra Nuggets Performance jeszcze gdzieś mi wpadła w oczy.[/QUOTE] Moje ostatnio jadły Joserę High Energy - średnio byłam zadowolona, kupy były duże i takie sobie. Teraz zamówiłam Festival, kończą już pierwszy worek i szczerze powiedziawszy to ta wersja bardziej im odpowiada - kupy wróciły do normy i nie bączą już tak, jak bączyły. Co do dawkowania to się nie wypowiem, bo u mnie nigdy nie sprawdza się dawkowanie wg tabeli:roll:, zawsze muszę dawać więcej, inaczej od razu mamy żebra na wierzchu i wystający kręgosłup (zwłaszcza u Zary, bo ona jest mega chuda).
-
[quote name='Itske']a ja myślałam, że tylko mnie się zdarza mówić do mojego "maluszka" synuś :evil_lol:, jak miło, znaleźć się w liczniejszym gronie :lol:[/QUOTE] Na pewno jest nas tu więcej:D To co zamówione?
-
[quote name='Itske']Dzieci dostaną radość z patrzenia jak psy się bawią :evil_lol:[/QUOTE] No ja o psach mówię przecież:evil_lol:.
-
[quote name='Itske']O do licha, wlazłam ([B]przez Was[/B]! :evil_lol:) na to jajo i inne zabawki i kaska poleciała, fiuuuuu... ale mam nadzieję, że moim się spodoba :lol:[/QUOTE] Każde wytłumaczenie jest dobre:diabloti:. Co dzieci dostaną pod choinkę:cool3:?
-
[quote name='gops']50kg pies może dać rade wziąć to do mordy . Ja bym poleciła bardziej dużego boomera 10tke .[/QUOTE] Z nami bawił się spory pies w typie kaukaza i nie dał rady:) jajo było tak obślinione, że nie dało rady wziąć tego do gęby, a nawet jeśli jakiś pies to zrobi to bez szkody dla zabawki;).
-
[quote name='Maron86'] Czy ktoś ma tą zabawkę i wie jak z wytrzymałością przy ADHD psach o wadze +50kg? [URL="http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/pilki/pilki_dla_psa/136768"] http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/pilki/pilki_dla_psa/136768[/URL][/QUOTE] My używaliśmy parę razy - koleżanka zabrała na spacer - jajo ogólnie jest bardzo wytrzymałe, myślę, że da radę przy Twoich psach. Materiał, z jakiego jest wykonane, to taki hmmm... twardy plastik (?), coś w ten deseń. Nie ma szans, żeby pies wziął to do gęby, więc ewentualnie może być poorane pazurami. Co do samego używania: na początku mieliśmy razem z Sajanem niezłą frajdę z rozgrywanego meczu, ale przy kolejnych zabawach zauważyłam, że jest niezdrowo na to jajo najarany - piana z pyska, oczy jak pięciozłotówki, komendy przestały do niego docierać i leciał do jaja "po trupach", więc już się nie bawimy.
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Czekunia replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='rashelek']Aaa takie buty :lol: Bo tak się właśnie zastanawiałam, skąd nagle tyle tego :evil_lol:[/QUOTE] Dobrze, że zapytałaś, bo ja też nie ogarnęłam:evil_lol:. Kicia jest cudna:loveu:, ale z pyska od razu widać, że MENDA:diabloti:. Chciałabym kota, ale TZ uczulony:-(. -
[quote name='Naklejka']Tak :) Tylko zależy które zdjęcia, bo część jest zrobiona 50mm 1,8 ;) to jest z 55-250 [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-8d5gwBkaTGI/UVrSeRDvoSI/AAAAAAAAYM4/SLW8xmm3GA0/w640-h427-no/IMG_1121.jpg[/URL] poszukałam kolejnych :P [URL]https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/1394241_548162721930373_595628772_n.jpg[/URL] [URL]https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-frc1/311261_386160048130642_422145218_n.jpg[/URL] [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-3O1mwSK56VI/URpoB0GQIsI/AAAAAAABJfo/B1m4nsykBOk/w640-h427-no/IMG_9186.jpg[/URL][/QUOTE] No i jeśli ja osiągnę takie efekty to w zupełności mi wystarczy:) Mam już w takim razie parę typów, trzeba jeszcze poczytać, odłożyć kilka stówek więcej i wybrać. Dzięki:)!
-
[quote name='Naklejka']Ja mam 55-250 do swojego 450d ;) Dupy nie urywa, ale narzekać nie mogę, za taką cenę :evil_lol:[/QUOTE] Canon 55-250, tak? Cena zdecydowanie bardziej przystępna jak dla mnie:), a Twoje fotki oglądam regularnie;) i są świetne, więc nie mów, że dupy nie urywa:diabloti:.
-
[quote name='Olson'] na wstępie, dzięki :loveu: jeśli myślisz o foto koni na hali to moim zdaniem tylko 70-200 2.8... albo Sigma 50-150 2.8. ale to musisz zdać sobie sprawę, że [URL="tel:70-200 28"]70-200 28[/URL] to raczej nie do tego body. :eviltong: [/QUOTE] O nie, nie:eviltong: Body nie chcę zmieniać, fotki robię tylko i wyłącznie "dla siebie", więc ta sigma zdecydowanie nie na moją kieszeń i nie na moje potrzeby:evil_lol:. Nawet w połowie nie wykorzystałabym jej możliwości. Jestem w kropce, bo tak naprawdę każdy poleca coś innego:evil_lol:, a ja jestem amator i nie wiem, kogo słuchać. No i tak jak pisałam, szukam czegoś max. do 1 tysiąca, chciałam nawet za połowę ceny, ale jak napisałaś, że np. ta sigma 70-300 to lipa to muszę odłożyć ciut więcej.