-
Posts
1538 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Czekunia
-
[quote name='Koszmaria']kocham na forach ten argument "bo ja tu dłużej jestem" :) [B]prawie jak przedszkolne "bo ja jestem starszy!"[/B] [/QUOTE] :diabloti: Dzięki za poprawienie humoru! :loveu: P.S. Jak się nie ma innych argumentów to już tylko takie zostają;).
-
[quote name='Fauka']Ja widuję w parku brata sławnego Karilkowego Vuko, chodzi w obróżce, biega po parku między ludźmi i psami bez smyczy i kagańca nie zaczepiając przy tym nikogo, jest pięknie odwoływalny i ślicznie robi posłuszeństwo na klikerze :diabloti:[/QUOTE] Może to przez to, że nie jest kopiowany:evil_lol:. Całe szczęście ludzie, którzy mają dobki od 20 lat, mają zgoła inne zdanie na temat ich charakteru, inaczej byłabym skłonna uwierzyć, że dobermany to diabły wcielone.
-
[quote name='Vectra']My mieliśmy wczoraj owulacje :grins: więc jutro jedziemy na sex :cool3:[/QUOTE] Mam nadzieję, że nie zabrzmi to brzydko... Ale mam wrażenie, że swoją ciążą nie przejmowałabyś się tak mocno jak ciążami swoich dziewczyn:evil_lol:, oczywiście w dobrym znaczeniu tego stwierdzenia:) Fajnie się Ciebie czyta;)
-
[quote name='Amber']Ach och czyli jednak są wędzidła munsztukowe :multi: I kto miał rację, no kto? Ja, oczywiście, że JA :loveu: :laola: Muszę kupić OE... Bo dławik i kolce już mam. Niby posiadam antyszczeka, ale to nie to samo... A potem pojadę wybiegać Jariego przy terenówce :loveu:[/QUOTE] super:loveu::loveu::loveu: A teraz mogę rzygnąć tęczą:evil_lol:?
-
Ja pierd... :lol::lol: Stado kotek w rui:diabloti:. Kaśce zapewne chodziło tylko o to, żeby pokazać siłę działania munsztuka, stąd to porównanie: że munsztuk założony koniowi to tyle samo w zakresie siły oddziaływania co OE+kolce+dławik JEDNOCZEŚNIE użyte na psie. Wyobraźcie sobie, jaką siłę oddziaływania ma munsztuk na pysk konia, skoro ten waży kilkaset kg, a wystarczy delikatny ruch palca u ręki.
-
[quote name='sleepingbyday']czyli, że do kierowania koniem, dobrze rozumiem?[/QUOTE]Tak, do kierowania koniem ;)
-
[quote name='sleepingbyday']czekaj czekaj, to bardzo ciekawe, a ty tak zdawkowo.. wyrwala sedes i wyniosła do przedpokoju?? powiedz mi rprosze, ze stał luzem stary do wyniesienia, albo nowy do zainstalowania! hehe, co racja, to racja :-). [B]czym się rózni munsztuk od wędzidła - w działaniu?[/B][/QUOTE] W wielkim skrócie munsztuk jest ostrzejszy - w sensie mocniej działa na pysk konia i tak naprawdę przy niewprawnej ręce jeźdźca może narobić więcej krzywdy niż pożytku, ale szerzej pewnie opowie Kasia, bo ja nigdy nie używałam...
-
[quote name='Obama'][B]Ten temat nie służy leczeniu problemów natury emocjonalnej Amber. Proszę,zignorujcie ją[/B]. Ostatnie występy na forum są tak absurdalne i niepokojące co jej stanu psyche,że po prostu żal wypełnia serce gdy się to czyta. [B]Amber,[/B] ponieważ z Tobą nie zamierzam wcale wchodzić w interakcję,możesz sobie darować usilne próby ironicznej odpowiedzi.[/QUOTE] :loveu::loveu: Myślałam, że tylko ja mam takie przemyślenia...
-
[quote name='N&N']U nas pomimo Barfa odpady były megapyszne. :roll:[/QUOTE] U mnie jest to samo:roll:... Chociaż obserwując zachowanie Zary podczas żarcia odpadków to mam wrażenie, że ma to podstawy w jej psychice:shake:. Czy to w ogóle możliwe?
-
[quote name='motyleqq']oj tam, ja raz jechałam z Etną przez osiedle i wszystkie dzieci miały radochę, bo oto piesek przypięty do roweru :evil_lol: [B]Czekunia[/B], a Ty się nie zasłaniaj przeszłością Zary, po prostu coś robisz źle, i dlatego ciągle tak się zachowuje wobec jedzenia :cool3:[/QUOTE] Ty jesteś w antyTWA! Masz być po mojej stronie:mad:! [quote name='Fauka']Ja mam wychuchanego blabladorka z domowej hodowli który od początku żyje jak pączek w maśle i robi tak samo :evil_lol: W domu (przy mnie) raczej nie kradnie jedzenia ale korzysta z każdej okazji kiedy nie widzę. Na spacerach nie może się ode mnie oddalać bo zwykle wtedy łapie trop i szuka frykasów typu wymioiny, spleśniała kiełbasa czy cokolwiek.[/QUOTE] uff:diabloti: trochę mi ulżyło... Na spacerach też muszę ją ciągle zajmować, bo w innym wypadku albo zeżre jakiegoś kurczaka, chleb, albo (co najgorsze!) ludzie gówno:angryy:. Swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia, że ludzie są aż takimi brudasami i wyrzucają takie ilości jedzenia albo srają w takich miejscach, że głowa mała... Macie jakieś pomysły na to, jak psa oduczyć takiego zachowania? Zara jak dorwie chleb to przylatuje do mnie i oddaje (nauczyłam ją, że czasami w nagrodę może go zjeść), ale z resztą znalezisk jest masakra...
-
Ja też od roku mam złodzieja w domu:roll: nie wiem, co Zara przeszła zanim do nas trafiła, ale mimo że jest u nas już rok to nadal nie dociera do niej to, że nie musi jeść na zapas. Największy raj ma na osiedlu, bo babcinki wyrzucają kotkom z okien wszystko, co się nadaje do zjedzenia, łącznie z nadpleśniałą szynką... A Zara ma mistrzowski nos w tym temacie. W domu też nie szczędzi nam rozrywki: o tyle dobrze, że jak jesteśmy w domu to nic JUŻ z blatów czy ze stołu nie ściągnie (na początku robiła to na naszych oczach:diabloti:), natomiast jak wyjdziemy, a nie daj Boże Tz zapomni czegoś schować to pozamiatane, potrafi rozsypać sól bądź kawę po całym domu, bo wlecze to do pokoju i tam stwierdza, że nie nadaje się do jedzenia:lol:. No i parę numerów też już za nami: 1. Zjadła całe 2.5kg opakowanie na wpół rozmrożonego barfa, otworzywszy sobie drzwi do łazienki, gdzie owoż się rozmrażało (potem pół nocy rzygała) 2. Otworzyła szafę-spiżarnię w małym pokoju, korzystając z wystającej rączki od plecaka i wyczyściła dolne półki z suchego prowiantu:diabloti: 3. Otworzyła szafę przesuwną, pociągając za smycz wiszącą na uchwycie i zżarła karmę:evil_lol:. Długo by wymieniać... natomiast plus tego taki, że Tz wreszcie! uczy się sprzątać po sobie
-
[quote name='Pani Profesor'][B]osobiście nigdzie, [I]NIGDZIE [/I]nie napisałam, że kolce są be i fu[/B] - kolce na rower to dla mnie abstrakcja ze względu na wyobraźnię i to, jakie ja ze swoim psem miałam sytuacje, pozornie [I]niemożliwe [/I]:diabloti: aka [I]przecież się nic nie stanie.[/I] mam wrażenie, że Ty trochę myślisz, że ta debata toczy się wokół strasznego losu biednych, uciemiężonych zwierzątek i ich psychofanek - obrońców, które łapią w domu muchę i wynoszą w szklance na podwórko. kolce NIE SĄ moim zdaniem złą rzeczą, ale nie dla mojej bidy - przynajmniej póki co. wiem, że mogę go nauczyć pozytywnie [I]wszystkiego[/I], więc [I]na razie [/I]walczę - jak się poddam - założę kolce. i nie myśl, że to jest tak, że mój pies jest ubierany w kokardki i mu ciumkam na dzień dobry, bo nieraz zdarzyło mi się pier**lnąć kapciem przez całe mieszkanie, jak nie chciało mi się wstawać żeby go ochrzanić za szczekanie :diabloti: cała dyskusja rozpoczęła się od połączenia kolce + rower i braku wyobraźni. bo tak to widzę i zdania nie zmienię. Stronę wcześniej użyłam dokładnie tego słowa w kontekście zabierania psa w kolczacie na rower, więc teraz brzmi to co najmniej absurdalnie.[/QUOTE] Za późno - zostałaś zapisana do towarzystwa antyTWA:evil_lol:.
-
[quote name='asiak_kasia']w ogole nie widzialam Twojego postu, zaczełam odpisywac jak pojawił się post kataszy skonczyłam przed chwilą ;-) Spoko, ja jestem prawie usatysfakcjonowana :diabloti: [B]chciałabyś, Ty jestes obóz przeciwny, skoro ja testem TWA[/B]. Nie ma innej opcji :razz: Celtik, a jak tego psa nauczyć, że na rowerze tez inne pieski są do ignorowania, jeżeli nie jeżdząc na nim? Bo z rotem miałam ten problem, że jak się pojawiał nowy element na spacerze, to w głowie był reset. I trzeba było sięcofać i od zera przerabiac scieżkę resocjalizacji. Gdybym miała czekac, aż pieska w pełi ogarne, to nigdy bym tego rowera nie wprowadziła.[/QUOTE] Hahaha:evil_lol:... Gdybym wiedziała to lepiej bym się przygotowała do roli, a tak... A tak serio to ja już nie wiem, o czym jest ta dyskusja:eviltong:
-
[quote name='asiak_kasia']Wiecie co jest sednem tych dyskusji? PMS :evil_lol: Mnie osobiscie bawi taka paplanina, bo potem wyłacze kompa i tak zyje po swojemu. Zapewne tak samo jak motyl i reszta. Ale popisac sobie można. [B]Ja bym się bardzo ucieszyło gdyby "obóz przeciwny" przyznał, że bywają pieski, których się tylko pozytywnie nie da. [/B] Moi rodzice mają pieska, który perfekcyjnie reaguje na smaki, za to każda próba przymusu konczy się opcją "choroby sierocej". Sama miałam na tymczasie suke, która szczała pod siebie jak się kichnęło i to są psy, którym kolczatki bym w zyciu nigdy nie założyła. No bo kurde blaszka po co, skoro dużo lepiej i szybciej się dojdzie z nimi do ładu po dobroci? Ale miałam tez na tymczasie onka, który wracałz adopcji, btw do mnie tez wrócił, to był pies, któremu raz wystarczyło pokazac, że ie mozna fikac i odpuszczał. Jeżeli ktoś go ciumciał to piesek właził na głowie i pokazywał zęby. I tak zaliczył kilka domków, gdzie pomimo zalecen szkoleniowca, ludzie mu klikali. W efekcie piesek wyklikiwał im kolejne siniaki. Trafił do mojej kolezanki, która przy pierwszej próbie "przejecia włady" odruchowo strzeliła psa po łbie i co? Aniołek. Także po raz milionowy, metode pod psa, a nie psa pod metode :lol: Natomiast jak ktoś deklaruje stosowanie metod pozytywnych to ni cholery nie podpisze się pod propozycją kolców. Bo nie i juz. I to jest własnie coś co mnie mierzi. Dlatego tak bardzo mnie "boli" ten temat. :diabloti: A co do mojej pracy-szczerze jej nienawidze, wiec wszystko lepsze niz papierki i cyferki :roll:[/QUOTE] Ja jestem dogomaniak niezrzeszony:diabloti:, kolców nigdy nie używałam, więc się nie wypowiadam akurat w tym temacie, a moje psy nie jeden raz zebrały OPR, proszę mnie tu nie mieszać z żadnym obozem.
-
Ooo:loveu: jestem na czasie jeśli chodzi o temat zjadania ludzkich gówien. Zara robi to namiętnie... Do tego jak już jakąś dopadnie to perfidnie pochlipie, zdążę ją zbesztać, więc biegnie do mnie i jeszcze się oblizuje tym brązowym językiem:roll:... Jesteśmy w trakcie drugiego opakowania Rumen Tabs, przy czy pierwsze zjadła na jedno posiedzenie - ściągnęła pudełko z szafki w kuchni, rozgryzła i zjadła 100 tabletek... Teraz daję jej drugie opakowanie, ale efektów narazie brak, chociaż może muszę się uzbroić w cierpliwość, bo jak trafiła do mnie to zdrowotnie była w opłakanym stanie, więc chyba nie do końca jeszcze doszła do siebie... Kasia, DA piękne:loveu:, wzdycham po cichu, ale nigdy mieć nie będę.
-
[quote name='asiak_kasia']uroki pracy biurowej-mozna siedziec na dogo i pracować :evil_lol: czekam na moment w którym mi zablokują dogo w robocie, jaką bede miała wydajnośc wtedy :eviltong:[/QUOTE] Jakiej biurowej:diabloti:? Jam jest przedstawiciel handlowy, autem jeżdżę, więc wyobraź sobie, co robię, żeby Was czytać:evil_lol:...
-
[quote name='Szura']Boru, mi tylko chodziło o kolce i rower... :mdleje:[/QUOTE] widzisz, co narobiłaś:evil_lol: idź się samobiczować! A tak serio: przestańcie już, bo mam dzisiaj kupę pracy, a siedzę na dogo:diabloti:.
-
[quote name='dog193']No właśnie o to mi chodziło, nie wyglądało to jakbyś mówiła o obu stronach, tylko o tej "przeciwnej". Bo wiadomo, po której stronie barykady generalnie stoisz. A poziom jak widać utrzymuje się niziutko nie tylko ze strony (wybaczcie :diabloti:) TWA. I trochę mi hipokryzją zalatuje, że na jedne "żarciki" się oburzamy i komentujemy ich poziom, a drugie nas śmieszą wielce. [B]Mnie na przykład nie śmieszyło ani wklejenie zdjęcia dobka i komentarze, że trzeba go wrzucić pod samochód, ani pokazanie trutki na szczury pod prośbą Motylka o pomoc ze świnką, ani tekst o babie na rowerze.[/B]..[/QUOTE] Uroki słowa pisanego. Generalnie w tej sytuacji chodziło mi o to, że dziewczyny ewidentnie coś do siebie mają i kwas pozostał po Ich prywatnych spotkaniach, a to, po której stronie "barykady" stoję, nie ma tutaj znaczenia. Nudne poprostu jest czytanie, że ktoś się czyjegoś tam psa bał pogłaskać, nie lepiej załatwić to między sobą? :roll: Apropos pogrubionego: żadne z powyższych mnie również nie śmieszy, ale skoro jedna strona może, to druga tym samym odpowiada, poziom wiadomo jaki... EOT.
-
[quote name='Amber']Jari jakoś też potrafił się opanować na treningu IPO, mimo, że mu baty świszczały koło uszu, były inne psy koło niego, a reszta się wieszała na rękawach. Aaaa i kilka razy przegryzł smycz na której był uwiązany do drzewa, a zamiast zaatakować wszystko co się tam ruszało, to przybiegł do pańci. Ależ on ogarnięty emocjonalnie :loveu:[/QUOTE] To w takim razie powiedz mi, co to jest, jeśli nie próba opanowania emocji przez psa w danej sytuacji? Chociaż nie, może nie mów, zaraz znajdziesz jakieś piękne wytłumaczenie, żeby tylko nie przyznać komuś racji:diabloti:.
-
[quote name='dog193']Ej sory, ale czym w takim razie jest pisanie: pod komentarzem Abrakadabry o 150kg babie na rowerze? Zaiste, poziom godny profesora... Już nie będę komentować całej dyskusji, bo wiadomo, że konflikt istnieje od dawna i każda ze stron chce sobie dopiec, ale trzeba być sprawiedliwym w ocenach poziomu i dojrzałości.[/QUOTE] Ej sory:roll:, ale akurat fragment, który zacytowałaś, tyczył się obydwu ze stron, natomiast druga jego część dotyczy już textu o zdjęciu, bo poczułam się wywołana do tablicy, choć pewnie Kasia chciała nim dopiec Motylkowej.
-
[quote name='Unbelievable']sory ziom, ale ty brumę widziałaś w mega wyluzowanej sytuacji, Czekunia ją widziała na pokazie, gdzie ona jest w pracy i jest totalnie innym psem ;)[/QUOTE] Otóż to... I nikt mi nie wmówi, że jeśli pies, czując, że zaraz będzie mega ekscytujący wyścig za piłkami, widząc inne psy i czując "stres" ludzi dookoła, w tym podekscytowanie swojego przewodnika, na polecenie tegoż mimo rozrywających psa emocji potrafi się położyć (choć widziałam, że Brumę wręcz rozrywa od środka) to to nie jest radzenie sobie z emocjami. Dla mnie jest i to na najwyższym poziomie.
-
[quote name='Amber']Na tej samej zasadzie nikt by się nie mógł na żaden temat wypowiadać, bo go tam nie było :evil_lol: [B]A samą Brumę miałam przyjemność oglądać dłużej niż ty, [/B]więc też nietrafiony "argument". Miły piesek, zaiste. Fajne robi salta w powietrzu :eviltong: [/QUOTE] A jednak szklana kula:eviltong: Good for you:loveu:
-
[quote name='Amber']Bo nie wiesz co doradzić. [B]Sama nie ogarniasz własnych psów[/B], a dajesz pseudorady przez net osobom posiadające psy, które by cię zjadły na śniadanie. Choć nieoficjalnie. Oficjalnie się nie znasz. Czemu nie napisałaś tych rad ludziom, którzy cię prosili o pomoc z agresywnym psem? Może dlatego, że nie masz pojęcia, czy w ogóle działają. [B]No to, że ja ryknełam na Jariego, żeby się odkleił od pieska, a on posłuchał, to nie znaczy, że się nauczył panować nad emocjami [/B]:evil_lol:[/QUOTE] Szklana kula czy co:loveu:? gdyby wszyscy tak nie ogarniali psów jak Motyl to świat byłby piękny. co do drugiego podkreślenia: nie byłaś, więc z łaski swojej się nie wypowiadaj o sytuacji, o której nie masz pojęcia;), bo myślę, że w kontekście tamtej sytuacji dobrze odczytałam to, co Brum zrobiła, ale może Martyna się wypowie, bo to Jej pies w końcu..
-
[quote name='Unbelievable']ej no sorki, ale bruma jest jednym z wielu przykładów, że się da : P[/QUOTE] Pamiętam! Widziałam na własne oczy w Sopocie:diabloti: Brumka chyba wymsknęła się z klatki, Ty na nią ryknęłaś (ekhm poprosiłaś grzecznie), przednia część Brumy już leżała, a tylna w tym czasie jeszcze próbowała biec:evil_lol:. Genialne to było.
-
[quote name='motyleqq']myślę, że jednak o moim, bo Ty wcześniej się nie wypowiadałaś :cool3: ale tak samo jak Ty, jestem dumna z tego, że mogę tak napisać o swojej suce :) może niektórym się wydaje, że wzięłam ją z ciepłego domu, albo zapominają o tym, że najbardziej kluczowe dla rozwoju miesiące spędziła w schronisku/garażu/u faceta który ją bił. także wiem, co oznacza pies po przejściach. [B]dobrze tylko, że nie ma jajek [/B]:)[/QUOTE] No właśnie nie dobrze! W takim wypadku nie powinnaś się wypowiadać, bo nic nie wiesz:evil_lol:.