Jump to content
Dogomania

taks

Members
  • Posts

    5279
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by taks

  1. Przepraszam - miało byc jeszcze o samym odbiorze, No więc tak , najpierw rozmowa tel. w której umawiałysmy sie na spotkanie i przekazanie psa: "biedny piesek', "kochany piesek" "ale taki jakis smutny i w ogóle ..." , "a ja chcę radosnego , takiego żeby mnie rozweselał bo po przejsciach jestem..." olałam i dopytywałam o to czy ma jakies symptomy choroby , czy pije, czy je , czy sika - po prostu chciałam to wiedziec żeby uwzględnic w planach ew. wyprawe do weta jeszcze dzis. Odpowiedzi nie dostałam bo pani musi konczyc - "impulsy się kończą"( to pani do mnie dzwoniła) ustaliłam więc tylko szybko miejsce spotkania i godzinę. Pani była super punktualna ale tu sie zaczęło dopiero przedstawienie .No po prostu rozdzierajaca scena pożegnania - mało mnie nie trafiło:angryy:. Wyszło na to że to pani jest ta biedna - znowu była próba opowieści jaka samotna i po przejściach. Wyglada na to że nie ma we mnie za grosz zrozumienia dla ludzkich cierpien ale jakoś nie umiałam sie zdobyc na odrobine nie tylko współczucia ale nawet cierpliwości by wysłuchac do końca . Przerwałam te wywody , poprosiłam chłodno o rzeczy Stupka ( dostałam ksiazeczke i witaminy i tabletke na robale) psa zabrałam ( był w szelkach i smyczy) pod pache i pa pa. A przepraszam - pani jeszcze zapowiedziała że będzie dzwonic i pytac jak sie Stupek u mnie ma " bo bardzo jej lezy na sercu" - niedoczekanie że czegos się ode mnie dowie:mad: Proponuje nie wracac do tematu pani więcej. W gruncie rzeczy to biedna osoba - egoizm i elementarny brak empatii to wystarczajaca kara -takim ludziom tez jest cięzko w życiu, nie tylko z nimi... Pewnie bedzie próbowała brac kolejnego psiaka - może spełni jej oczekiwania. Umieszczenie w czarnych kwiatkach niewiele da - przeciez nie tylko dogo wyadoptowuje a i nie wszyscy z dogo tam zagladają . Dlatego jeszcze raz prosze dajmy juz temu spokój i zajmijmy sie Stupkiem bo to na prawde fajny psiak i warto mu znaleśc suuuper dom. Na razie twierdzę, że koniecznie z dziewczynam:evil_lol: Relacje z kotami sprawdzimy póżniej jak nadarzy się okazja. c.d. chciałam zabrać całe towarzystwo razem na spacer ( trafiły mi sie pomocne dodatkowe 2 rece do trzymania smyczy w postaci przyjaciółki;))ale rozpacz i przerażenie Stupka gdy próbowałam zakładać szelki była tak wielka że wyszliśmy póxniej tylko na chwilke i osobno. Biedak myslał pewno że to kolejna przeprowadzka. Serce sie kraje ile ten psiak przechodzi:placz: No i jest mały problemik - Stupek boi sie schodów. Może to i lepiej bo wymusi na przyszłym włascicielu to co jamnikom sie słusznie z racji budowy nalezy - czyli noszenie po schdach;) Ja swoją Gajkę noszę od lat ( zmiany zwyrodnieniowe w kregosłupie) więc przynajmniej u mnie nie ma problemu, zwykła rzecz...
  2. Jestem , jestem korzystam, że Stupek bezczelnie podrywa moje suki ( szczegóły po 22 ;)) i szybko zdam relacje. A więc najpierw stan Stupka z pierwszych obserwacji jest faktycznie chudziutki ( chyba wyraźnie mu ubyło w stosunku do tego co widze na zdjeciach) ale wszelkie podejrzenia o jakies wirusówki możemy spokojnie odrzucić. Odbierałam go "z ulicy" kawałek od domu ( o samym odbiorze za chwilę) i szliśmy troche ulica , troche po trawnikach. Podsikiwał wszystko po drodze , bardzo przyjaźnie i z ożywieniem witał sie z mijanymi psami ( a dokładniej suczkami bo akurat tylko taka płec była dziwnym trafem na spacerkach:evil_lol:) W sumie na początku lekko wystrachany ale w miarę spaceru coraz śmielszy. Na smyczy chodzi tak sobie;) To znaczy odniosłam wrażenie że raczej nie był tego uczony ale jest dość uległy i ładnie reaguje na lekkie pociągniecie. Na pierwszy raz zostawiłąm mu jednak max swobody żeby nie stresować więc na automacie spokojnie obwąchiwał sobie slady i jak pisałam namiętnie i dokładnie wszystko zaznaczał. Z racji tego że mam aż trzy domowniczki technicznie nie mogłam inaczej i zapoznanie nastąpiło juz w domu tyle że dziewczynki były przedstawiane koledze po kolei. Na szczęscie ( bo tego pierwszego spotkania sie bardzo bałam) Stupek stanął na wysokości zadania i od razu zabrał sie za podryw a moje wydawałoby sie pożądne ( hee hee te matczyne złudzenia:diabloti:)dziewczyny od razu oczarowane. Skonałybyscie ze śmiechu widząc Stupa w akcji - ta wypięta klata, ta postawa,błysk w oku, ogon śmigajacy z szybkościa wiatraka no i te popiskiwania, gulgotania...klasyczny chłopy "w akcji" , pręzenie muskułów i te rzeczy :evil_lol: Następnie zauroczone juz kompletnie moje dziewczynki zaprezentowały Stupkowi dom. Było wypróbowywanie wszystkich legowisk, z moim łózkiem oczywiście włącznie, wycieczka do miski z wodą , gdzie całe towarzystwo zdrowo zatankowało. ( a więc proszę wymazać gumką myszką opowiesci że nie sika i nie pije) . Następnie ( bo przeciez nie może byc za różowo) Stupek w błyskawicznym tempie podniósł nogę prz szafie i framudze - został za to słownie pouczony o grożącej na przyszłośc karze ( sądząc po przepraszajacych oczkach, zrozumiał). Następnie komisyjnie slady zostały wyczyszczone a zaznaczony teren spsikany. Podjełam następnie kolejną próbe z karmieniem. Jeszcze w drodze do domu oferowałam parówkę daną w posagu z książeczką zdrowia , karme Orijena z rybkami , plasterek szynki i zero zainteresowania Nawet nie powąchał - tak jakby to były zupełnie niejadalne rzeczy Podeszłam go więc tym razem na surową mieloną wołowinę - tak, to jemy:lol: To juz cos -przynajmniej wiem jak go zachecic do jedzenia. Do mięsa dodałam troche zmiksowanych , gotowanych jarzyn - to juz gorzej ale ostatecznie przejdzie... Więc odpada kolejy mit że nie je . Oporów przed jedzeniem ( w sensie choroby czy np. kłopotów z gardłem, zebami) nie ma. Prawdopodobnie nie jest z natury łąkomczuchem i /albo do wielu pokarmów nie jest przyzwyczajony. Spokojnie to rozpracujemy:lol: Wiadomośc z ostatniej chwili - towarzystwo zaległo zmęczone przeżyciami. Chcecie zgadywać gdzie zasnął Stupek? No dobra - pewno i tak się domyślacie;) Stupek spi [U]na srodku[/U] mojego łózka a u jego stóp trzy gracje ( na podłodze - co im sie baardzo zadko zdarza:evil_lol: bo przeciez wygodniej na legowiskach) To na razie tyle , lece gotowac zarełko dla zwierzyńca i może jakis obiad zjem:oops:
  3. Dobra , dobra - na oklaski (jak już:oops:) to będzie jeszcze czas jak się porządnie wywiążę z zadania;) A gdybym padła na posterunku ( 4 psy = 9 spacerów dziennie + praca no i cała zyciowo/bytowa reszta ) to liczę na Wasze uczestnictwo w pogrzebie a zamiast kwiatów proszę o datki na psy z dogo to taka moja ostatnia wola na wszelki wypadek:diabloti: a teraz poważnie - postaram sie jeszcze dziś zdac relację ale wybaczcie jeśli to chwilę potrwa bo najpierw muszę z lekka przemeblować chatę no i ustawić towarzystwo w nowych realiach.
  4. psu nic nie jest je ,siusia jest tylko totalnie zestresowany "po prostu":angryy: nie spełnił oczekiwań - pani chciała coś wesołego jestem juz umówiona na odbiór- pies ląduje u mnie do czasu powrotu Kenny. Mam nadzieję, że jakoś to przeżyję;)
  5. zaraz z rana zawisnę na telefonach. A z tymi szczepieniami nie przesadzajcie - zagrożenie podłapania czegoś jest raczej w drugą stronę jak juz . Mam na mysli kontakt ze zwierzętami juz zaszczepionymi bo ten mały kot to trochę inna sprawa. KAZDY pies łażący po mieście ma tysiąc okazji zetknąc sie z bakteriami i wirusami więc jesli nie choruje to znaczy, że ma wytworzoną odpornośc ( np poszczepienną) - jeśli nawet nasz maluch jest chory, prawdopodobieństwo że zarazi zdrowego, zadbanego i zaszczepionego psa jest bliskie zeru. Zresztą jestem prawie pewna,( tym bardziej że zachowanie pani nie swiadczy o elementarnej nawet wrazliwości ) że to tylko i wyłącznie stres -psy a jamniki szczególnie bardzo łatwo wyczuwają że nie są "mile widziane" No dobra to znikam a rano zaczynam na ostro
  6. Zupełnie nie rozumiem w czym problem czy wątpliwosci. :roll:Jesli licytacja jest do 22.00 to wygrywa ostatni post pojawiający sie na dogo z wyświetloną godziną [U]mniejszą niż 22.01 . [/U]Zegar dogo pokazuje czas z dokładnością do 1 minuty więc wpisane po zakończeniu licytacji ( czyli przegrane)bedzie wszystko pojawiajace się po godzinie granicznej- najmniejsze spóźnienie to własnie 22.01 I ( jesli juz walka taka ostra:diabloti:) nie ważne co kto ma na swoim zegarku tylko liczy się obiektywnie sprawdzalny czas dogo wyswietlony na wklejonym poscie. Nie wiem tylko czy technicznie mozliwa jest sytuacja że 2 posty pojawią sie z tym samym czasem ( np własnie ta 22.00) ale wtedy moim zdaniem i tak powinien zwycięzyc ten ostatni. Problem z "rozjeżdżającym" sie zegarem dogo w stosunku do czasu realnego był juz wielokrotnie wałkowany - widocznie jest to technicznie nie do naprawienia . Wszyscy o tym problemie wiemy więc skoro tak, to zamiast sie denerwowac wystarczy ( np w opisywanej tu sytuacji) zerknąc na dół strony , gdzie wyswietlany jest zegar dogo i uwzględnić poprawkę;) Gdy to piszę jest 23.20 a na dogo dopiero 23.05 - jesli licytacja byłaby do 23.20 to mam jeszcze 15 minut do jej zakończenia edit a że mnie przy okazji "wywaliło" z logowania to post wkleił sie z godziną 23.24- samo życie
  7. [quote name='leni356']A wtatara? opiekowała się Pakusiem[/quote] nie ma Jej w tej chwili na dogo więc pewnie kontakt mozliwy najwcześniej jutro:shake: mam jeszcze dwie cieniutkie nadzieje na dt w Krakowie ale zważywszy godzinę będę mogła obdzwonić też dopiero rano. Cioteczki błagam - to kurde niemożliwe żeby mając kasę na hotelowanie nie dało sie wygrzebać Krakowie miejsca na przetrzymanie przez 2 tyg małego psiaka. Ta bezsilność mnie dobija:wallbash:
  8. taks

    podatek za psa

    Taa a jak sie znajdzie jakiś pomysłowy ludek to pochodzi po domach i przedstawiając się za "urzędowego" szybciutko uzbiera na winko. Wiem co mówię bo "przerabiałam" to u siebie - wystarczyło wywieszone na bramie ( widoczne dla przechodniów) ogłoszenie o odczycie liczników aby jakiś przedsiębiorczy "ludek " z lekkim wyprzedzeniem obleciał kilka mieszkan w moim bloku i zrobił "inkaso"na winko. Jak dotarł prawdziwy pracownik elektrowni to mu się zdrowo oberwało od oburzonych emerytek ( bo kto najczęsciej jest do południa do zastania w mieszkaniu?) że przecież "inkasent juz był przed chwilą i nie tylko odczytał licznik ale i wyręczył w chodzeniu na pocztę z rachunkiem":diabloti: Zrobiliśmy awanturę w elektrowni i teraz takie ogłoszenia są wywieszane tylko wewnątrz budynku. Uważam że to obowiązkiem instytucji , urzędów itd jest dbałość o bezpieczeństwo mieszkańców i nieprowokowanie kryminogennych sytuacji. Właśnie byłam na urlopie i siedziałam trochę do południa w domu. Przerażona jestem ilością wszelakiej masci przedstawicieli rozlicznych instytucji i firm drzwoniących do mieszkań. Domofon to żadna bariera:shake:. Strach pomysleć na co narazone są samotne, starsze i ufne osoby w takich wyludnionych w tych godzinach blokowiskach. Prawdziwe eldorado dla oszustów.
  9. taks

    podatek za psa

    [quote name='KONICZYNKA 47'] Cóż z szeregu działań podjętych przez urzędników np z zatrudnienia przez UM ludzi, którzy chodzą po domach i sprawdzają liczbę psów...,[/quote] ciekawe rozwiązanie:roll: sensowne może z punktu widzenia walki z bezrobociem bo ekonomicznie i prawnie zupełnie chybione. Idę o zakład, że koszty egzekwowania w ten sposób opłaty znacznie przewyższają samą zebraną opłatę czyli jest to ekonomiczny nonsens. I druga sprawa - tylko policja ma prawo ( i to tez w określonych sytuacjach) wkraczać na teren domostwa bez zgody lokatorów. Czyżby więc taki inkasent( w najlepszym razie pracownik UM a w praktyce "ludź" na jakiejś umowie-zlecenia lub prowizji) miał jakieś specuprawnienia do rewidowania domów? :crazyeye: No no , gratulacje dla UM za praworządność i gospodarność.
  10. :grin::grin::grin: majtki i cytrynowy spray - dobre, pies się tylko zdrowo uśmieje z takich "przeszkód" a suka razem z nim;) chyba nie doceniacie siły popędu seksualnego i pomysłowości psiaków jesli juz to tylko odizolowanie zwierząt w róznych pomieszczeniach i stopery do uszu ( dla reszty domowników oczywista:diabloti:) I nie słuchaj "mądrych"koleżanek co to uważają że "psa szkoda" ([U]teraz[/U] dopiero gdy będzie miał zacieczkowaną sukę pod bokiem [U]to go na prawdę szkoda[/U] nie wspominając jak go to zmęczy i fizycznie) tylko podejmij sama decyzję o sterylce przynajmniej suki, jeśli nie obojga.
  11. Śliczności :loveu:- poczytałam watek , przecież o takie małe cudeńko to domy powinny się bić Dobrze że wybierasz się do weta , pewnie to jednak pierwsza cieczka ale nie wykluczone że i przy okazji dołączyły sie te poobijania, łapka - może po prostu za dużo na raz jak na jedną maleńką psicę:shake:
  12. tak dla pewności bo nie mogę doczytać - to pierwsza w życiu cieczka suni , czy pierwsza odkąd jest u Ciebie? Wzmożona aktywność hormonów może powodować takie zachowanie jak opisałaś - strach pomyśleć jak się będzie zachowywała dalej ( bo obawiam się że ciążę urojoną u takiej "seksownej" dziewczynki masz jak w banku:roll:) Ale nie można też wykluczyć że to co wzięłaś za cieczkę to jakieś zaburzenia układu moczowo - płciowego dlatego dopytuję o Twoje doświadczenia suniowo/cieczkowe;)
  13. [quote name='Isadora7']J ulotkę mogę jakąś dzis wieczorem wydziergać. [/quote] o to by było super bo wtedy przez piątek spokojnie podrukuję nawet sporą ilośc żeby tylko miał kto to na marszu rozprowadzić:roll:
  14. Cioteczki na wstępie przepraszam że to tylko pomysł bez deklaracji wykonania bo na prawdę nie mogę czasowo...:-( W Krakowie w niedzielę będzie marsz jamników: "[COLOR=Purple][B]Marsz Jamników 2009[/B][/COLOR] [COLOR=Purple] [/COLOR] [COLOR=Purple] „Marsz Jamników" jest imprezą tradycyjnie organizowaną przez Radio Kraków od 1994 roku (wcześniej we współpracy z Redakcją „Przekroju”). To wspaniała okazja do spotkań właścicieli tych czworonogów jak i wszystkich właścicieli psów. Tegoroczny Marsz Jamników odbędzie się w niedzielę 6 września w Krakowie. Wielbiciele czworonogów spotkają się o godzinie 11.45 pod Barbakanem, skąd przejdą na Rynek Główny. Jak co roku imprezie towarzyszyć będą konkursy na najciekawszy portret, opowiadanie o jamniku, a także strój ,,jamniczy”. Sygnałem do rozpoczęcia Marszu Jamników będzie Hejnał z Wieży Mariackiej. Uczestnicy imprezy przy dźwiękach orkiestry przejdą spod Barbakanu pod Ratusz Miejski. W trakcie Marszu wręczane będą karty uprawniające do uczestnictwa w rywalizacji na najciekawszy ,,jamniczy” strój. Na Rynku Głównym pochód powitają dziennikarze Radia Kraków oraz przedstawiciele władz miasta. W trakcie trwania imprezy zostaną rozstrzygnięte ,,jamnicze” konkursy. [B]Program: [/B] 11:45 Zbiórka uczestników pod Barbakanem i formowanie pochodu 12:00 Hejnał z wieży Mariackiej – sygnał do rozpoczęcia przemarszu 12:20 Przybycie pochodu na Rynek Główny 12:30-13:30 Konkursy i ich rozstrzygnięcie [B]Więcej informacji o Marszu Jamników oraz regulamin konkursów: [url]www.radiokrakow.pl[/url][/B] [/COLOR] takie nagromadzenie właścicieli i miłosników rasy( + atmosfera imprezy) to okazja jedyna w swoim rodzaju. Gdyby porobić szybko ulotki i porozdawać je na imprezie. Niestety na samym pochodzie w żaden sposób nie mogę być ale w drukowaniu moge uczestniczyć w miarę wydajności mojej domowej drukarki. Czy jest jeszcze ktoś z Krakowa? (albo ma ochotę na niedzielną do Krakowa wycieczkę;))
  15. taks

    Moczówka

    [quote name='Iwonka'] Proszę o informacje na temat dawki Minirinu dla psa o wadze 10,5 kg.[/quote] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: to lekarz zlecił lek i nie podał dawkowania. Czy może masz większe zaufanie do anonimów w internecie niż do swojego weterynarza. W takim razie lepiej go zmień na godniejszego;). Dawki leku dobiera się nie tylko wg klucza wagi ale i stanu klinicznego.
  16. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f937/tymczasowy-dom-platny-129998/"]Tymczasowy dom (płatny)[/URL] moim zdaniem szkoda czasu na sprawdzanie bo 1/ małe dziecko w domu a skoro Figo nie przepada za dziećmi to za chwilę będziemy na cito odbierać psiaka z tymczasu "bo gryzie dziecko". Jak siusianie w domu czy obszczekiwanie obcych psów może z czasem minąc to baaardzo wątpię aby stary jamnik nie próbował ustawić 7 -latka. Podobnie nie wierzę że 7 latek będzie ignorował i da święty spokój psu 2/ cena i "to między wierszami" ( tu zgadzam się w 100% z Isadorą że jakoś to ogłoszenie takie ... no nie wiem)wcale nie powala a że Figo z pewnościa ( chocby z racji wieku i przejść) przynajmniej na początku nie będzie łatwym hotelowiczem to lepiej na nim nie wypróbowywać całkiem nieznanego tymczasu. Po prostu brak doświadczenia może w tym wypadku panią przerosnąć.
  17. to nagradzaj kawałkim mięsa np. kurczaka takie nagrody łatwo mozna zrobic samodzielnie. Kroisz np kawałek piersi z kurczaka na wąskie paseczki , rozkładasz płasko na jakiejs blaszce do pieczenia najlepiej na kawałku jednorazowego ręcznika albo gazy żeby "soczek" ładnie wsiąkał i zostawiasz w przewiewnym miejscu na parenascie godzin. Mozna tez podsuszyc w niewielkiej temp. w piekarniku ( jak bezy jesli Ci cos to mówi;))- tak bedzie szybciej. Zapas trzymasz ( tylko w papierku żeby było przwiewnie , nie w folii) w lodówce - dobrze podsuszone mozna spokojnie trzymac nawet i dwa tygodnie. A karmę ( znowu polecam Orijena bo mam go wypróbowanego na alergiczce ) bez zbóż , sztucznych konserwantów i innych zapychaczy zawsze możesz zamówić przez internet- wyjdzie nawet taniej niz w sklepie i wybór większy:lol:
  18. jeśli to tylko wołowina , laktoza i zboża to z doborem karmy nie będzie problemu- jest tego trochę na rynku. Np. wszystkie Orijeny ( czyli rybne i kurczakowe) są bez zbóż i mleczarni;) Zastanawia mnie tylko skąd to tak dokładnie wiesz - robiłaś testy czy z obserwacji ?
  19. taks

    Problem z łapami

    Ja bym radziła w takiej sytuacji nie tyle "docieplać" same łapki co "całość';) [U]Wygodny [/U]kubrak nie ograniczający ruchów i wtedy psiak się nie wyziębia , krew lepiej krąży , łapki nie przemarzają... Butki ochronią przed solą, urazami , natomiast dla większości psiaków jest to dość duży dyskomfort i nie ruszają się w nich swobodnie - a taka "nieruchawość" na mrozie to dodatkowy czynnik wyziębiający psiaka. Jak wiadomo gdy "ogólnie" zimno to najszybciej marzną "wystające" części ciała a więc łapki, uszy... A smarowanie jak najbardziej ale jako ochrona przed zimową chemią wszechobecną na chodnikach
  20. [quote name='Tosa_Inu&Husky']Koleżanka z Warszawy szuka suni do adopcji w typie cockera. Nie chce, żeby kwota za sunię przekraczała 400zł. Ma już w domu dorosłego labradoodle.[/quote] Uwaga - jak juz to TYLKO sterylizowana suka bo pies nie jest kastrowany a mamy do czynienia z wrogami sterylizacji ( bo to "okaleczanie") i "i gdyby tak się zdarzyło, że Misiek pokryłby cocerkę - znajdzie szczeniakom kochające domy.":angryy: Jakoś w opowieści o dopilnowaniu pary przebywającej w jednym mieszkaniu nie wierzę więc pomyślcie zanim jakąś suczkę zaproponujecie. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f97/dla-kolezanki-145145/[/url]
  21. W październiku miną trzy lata od operacji mojej suni. Też miała czerniaka przy pazurku przedniej łapy. Palec nie był amputowany - udało się wyciąć inaczej. To był czerniak 3 stopnia czyli dość zaawansowany choć od odkrycia małej "brodaweczki" do operacji mineły 2 tyg. Takie świństwo:angryy: Do tej pory nie ma przerzutów ani wznowy. Trzymam kciuki za Twojego Futrzaka - wierzę że też się uda.:lol:
  22. jesli nie chcesz mieć szczeniaków to w te pędy do weta po zastrzyk poronny - ale na prawdę nie zwlekaj bo na to jest czas tylko chwilę po zapłodnieniu:shake: Jak to przegapisz - następna możliwość to sterylka aborcyjna.
  23. taks

    Nużyca

    w tym dziale ( weterynaria)tylko nie wiedzieć czemu w pod forum "dermatologia" masz masę informacji o nużycy [url=http://www.dogomania.pl/forum/f1090/]Nużyca - Dogomania Forum[/url]
  24. Niestety nie wygląda to dobrze i bez na prawdę porządnej diagnostyki neurologicznej czarno to widzę. Rozważ jeszcze raz czy zamiast kolejnych wizyt i leków ( co jak widać i tak nic nie daje) nie wyjdzie Ci jednak taniej wizyta w Brnie:roll: bo dla psa to rozwiązanie jest z pewnością optymalne. tu masz link do ich strony - możesz też zadzwonić i dopytać o koszty;) to jest na prawdę bardzo profesjonalna klinika i przynajmniej jeśli chodzi o diagnostykę CUN nie ma w Polsce konkurencji [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1077/klinika-w-brnie-142628/[/url]
  25. A czy suka nie była przypadkiem w poprzednim miejscu uczona sikania do kuwety? Niestety nie jest to rzadkie ,że ludzie aby oszczędzić sobie "wysiłku" wychodzenia z psem na spacery próbują "przerobić " je na koty:diabloti: Miałam do czynienia z takim schroniskowcem - mała suczka uparcie załatwiała się w legowisko właśnie ( w którym zresztą absolutnie nie chciała w innych okolicznościach przebywać )i była totalnie przerażona na spacerach. Sprawa stała się dla mnie oczywista gdy podczas wizyty u znajomych bezbłędnie odnalazła kocią kuwetę i z wyraźną radością i znawstwem tematu ;)z niej skorzystała. Niestety reedukacja była dość długa, wymagała przejściowo wprowadzenia do domu kuwety - problem został rozwiązany równolegle z oswojeniem suni z bezstresowym wychodzeniem z domu.
×
×
  • Create New...