-
Posts
899 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mimoza
-
[quote name='arrakis']Ludziska, jak ktoś ma jakiś pomysł na komendę "biegaj"( chociażby na odejście od przewodnika tych regulaminowych 5 kroków ) to jestem otwarta na propozycje. Chodzi mi o " biegaj " w PT, nie takie spacerowe - wtedy to rącza jest jak gazela.[/quote] A może kładź te 5 kroków od siebie nagródkę i mów "biegaj"? Potem nie będzie nagródek, ale ona będzie lecieć sprawdzać? :evil_lol:
-
Podobno pod Łpdzią i w stronę Warszawy aż do Piotrkowa Tryb. była dzisiaj zamieć śnieżna. A jutro zamierzam się zjawić rano na zajeciach. Co do naszego forum - czy ktoś wie, jak długo potrwa uruchamianie serwera?
-
A ja nie uprzedzałam, że nie będę, bo zamierzałam być. Tym bardziej, że pogoda dzisiaj całkiem całkiem :lol: A jutro ma być nie bardzo fajnie - zimno i śnieżnie... A w ogóle, to czy zauważyłyście, że na naszym forum był ostatnio gość? Jakim cudem się dostał, przecież, żeby nawet oglądać trzeba być zarejestrowanym? :-o
-
Buuuu.... :flaming:Zaspałam dzisiaj na zajęcia :oops: Ale wiem dlaczego - muszę zmienić dźwięk alarmu w telefonie - jest tak wkur.. irytujący i namolny, ze wyłaczam go w dwie sekundy. A te dwie sekndy to za mało, żeby się obudzić... :oops:
-
:grab::grab::grab: Ja też nieśpię, bo co chwilę sprawdzam, czy działa :placz: Umrę z tęsknoty za naszym kochanym forum :cool1:
-
Zauważyłam :eviltong:
-
Ja też na początku pozwalałam Baltowskiem skakać na mnie, ale właśnie potem msiałam go oduczać skakania na mnie. Jeśli chodzi o do mnie, to jeśli ja mam coś, na czym mu zależy to podbiega do mnie i siada ślicznie. Natomiast, jak to on ma coś, czyli aport, to już niestety siada pół metra ode mnnie, niechlujnie i glamie. JAK oduczyć podgryzania aportu? No jak? Bo dzisiaj wieczorem to myślałam, że mu normalnie krzywdę zrobię :mad: Ponieważ lał deszcz, to zmierzałam się przejść bez rzucania mu piłki. Niestety głąb nie chciał łazić bez celu i żebrał o piłkę (której nie wzięłam). Będąc kochającą wlazłam w rabatki, żeby dosiegnąć gałęzie rosnącego opodal drzewa i bezczelnie ułamałam gałąź :oops: Duma mnie rozpierała (tylko citkę przygaszona niechlubnym zachowaniem), ale szczyl podły zeżarł gałąź już przy drugim rzucie - przyniesieniu. Myślkałam, że mnie krew zaleje... :angryy::angryy::angryy:
-
Natknęłam się na takie ogłoszenie na 4 łapach: 31 października przybłąkał się czarny owczarek niemiecki,bardzo wychudzony i wymęczony.Nie wykluczone, że zaginął właścicielom podczas wyprawy do lasu na grzyby(Bory Tucholskie).Obecnie przebywa w domu tymczasowym u miejscowego rolnika, ale nie może tam długo zostać.Jest dobrze odżywiany i nabiera sił.Jeśli nie znajdziemy mu domu, zostanie odwieziony do schroniska w Starogardzie Gdańskim.Tel. kontaktowy 606 806 223.Może ktoś przygarnie biedaka? Łuby,gm. Osiek k. Skórcza Hanna47 tel. 696 084 158
-
KOMU ZAGINĘŁY!!! ONka i ONek błąkają się …… JUŻ W NOWYCH DOMKACH!!
mimoza replied to paros's topic in Już w nowym domu
Paros, przy okazji sterylizacji spytajcie weta, na ile lat ocenia wiek suni. I czy nie potrzebuje jakiś suplementów po ciąży. Na zdjęciu sunia wygląda na przygarbioną, czy ona dobrze dogaduje się z innymi psami, czy wykazuje jakąkolwiek agresję? Daj mi znać, może bedę mogła jakoś pomóc. -
Owczarki niemieckie w rzeszowskim schronisku ! aktualna 1 strona
mimoza replied to ewatr's topic in Już w nowym domu
Mam prosbę, uporządkujcie temat, czyli powtórzcie zdjecia onków wciąż czekających na adopcje... i jakby się trafiła sunia taka jak majeczka, to pliz dajcie znać, gdybym przeoczyła. Bo po śmierci Utki - adoptowanej schorowanej onki bardzo chcemy jeszcze jednego psa (sukę). Jednak tym razem musi być młodsza i zdrowa (tak, do 4 lat), ponieważ nie damy rady psychicznie pozegnać kolejnego pieska tak wcześnie. Zbyt wcześnie :-( -
Aga, cholera, wiem, ze to niewiele, ale my tu wszyscy trzymamy za was kciuki :kciuki::kciuki: :glaszcze:
-
Wiem, co to znaczy adoptować psa, który okazuje się chory i w męczarniach umiera, a wraz z nim umiera kawałek serca. Zastanówcie się, komu chcecie przekazać psa, który już czuje się fatalnie. Upewnijcie się, że ten ktoś ma duuuże doświadczenie z psami ciężko chorymi, które po miesiącu czy dwóch odchodzą w bólu. Upewnijcie się, bo to naprawdę ciężkie przeżycie, kiedy "pies na zawsze" umiera wam na rękach po zaledwie 1,5 miesiącu od adopcji, a i tak cały ten czas spędza się na podtrzymaniu psa przy życiu, a potem okazuje się, że samolubnie faszerowało się psa lekami, które miały Mi dać kilka dni więcej na pogodzenie się z nieuchronną rzeczywistością...
-
[quote name='AM']Tyle, że czasami te linki ze sklepów "górskich" mają cenę z kosmosu... :shake:[/quote] Noooo... potwierdzam.
-
[quote name='molos']mimoza, ja zrobiłem sobie kilka treningów z psami - obronę, posłuszeństwo i ślady :D [/quote] :evil_lol: To jesteś lepszy, bo ja dzisiaj zrejterowałam ze śladów. Ale czas sobie zagospodarowałam miło, choć niewątpliwie ze szkodą dla linii (mniam, mniam, dobre ciacho z herbatką w miłym towarzystwie nie jest złe:p )
-
Wiecie co? Ja w ten weekend zrobiłam mnóstwo rzeczy, byłam w wielu miejscach, przeżyłam te dwa dni konstruktywnie i szczęśliwie. A co Wy zrobiliście? Bo jak tylko włączam kompa, to widzę, że znów jest kilka kolejnych stron obrzucania się błotem i braku chęci zrozumienia się nawzajem... :shake:
-
[quote name='BlackSheWolf']dlaczego ja mieszkam w malym miescie i nie mam takich sklepow :([/quote] Oj, siorki:oops: Nie zauważyłam, że nie jesteś z wiekszego miasta... A może w Łodzi ktoś Ci może kupić?
-
[quote name='BlackSheWolf']a skad wziasc ten karabanczyk czy jak to sie tam zwie ;) i jak to przyczepic ?[/quote] Karabińczyki wszelkiego rodzaju i maści też z hipermarketu bdowlanego. Spytaj tam pana jz obsługi jak to przyczepić, ale są też takie karabińczyki, które są specjalnie skonstruowane do zaczepinia na lince. Naprawdę w kwestii psich zakupów stałam się fanką leroya i castoramy, ale praktiker tyż dobry :p
-
[quote name='Boidae']Idz do pasmaterii kup linke na metry i dokop karabinczyk. Dobra i tania metoda[/quote] Dokładnie tak. A jeśli chcesz linkę grubszą sizalową, to idź do marketu budowlanego (ja wszystkie swoje linki i taśmy kupiłam w castoramie).
-
A może szelki gappay'a? U nas sprawują się bez zastrzeżeń. [url]http://gappay.pl/product_info.php?cPath=83&products_id=204[/url]
-
Maluchy są bossskie :loveu: Aż cieżko uwierzyć, że to te same kreciki przybrały kształt już psi... Ani się obejrzymy, z szczyle będą sięgać nam do pasa :loveu:
-
[quote name='BeataG']Hehe, mimoza, zapomniałaś o jednej ważnej rzeczy. Jak Cię pies parę razy zabłoconymi łapkami pacnie, to łatwiej uprać kamizelkę niż kurtkę (szybciej schnie). A nie każdego stać na to, żeby mieć inną kurtkę "psią", a inną "niepsią", a nawet jeśli go stać, to zakładanie kamizelki na kurtkę jest po prostu praktyczniejsze. To coś tak jak fartuch w kuchni - chyba wolisz mieć upaprany np. tłuszczem fartuch niż odświętną sukienkę? Ja w tej funkcji mam trochę za dużą kurtkę gappaya, którą noszę zimą na zimową kurtkę puchową, gdy wychodzę z psami, a jak wychodzę bez psów, to nie zakładam tej wierzchniej kurtki, tylko samą czyściutką kurtkę zimową. Ja mam kurtkę, inni w tej funkcji mają kamizelki. Nota bene kurtka gappaya też niespecjalnie grzeje. :evil_lol:[/quote] :razz: No dobra, tylko, ze kamizelka gappaya kosztuje więcej niż ta "psia" kurtka... Jakby fartuch był droższy niż kiecka, to chyba na imprezy zaczęłabym zakładać fartuch :p
-
Słuchajcie, ja nie rozumiem, o co chodzi z tymi kamizelkami. Nigdy nie miałam takiej i nawet z bliska nie widziałam. Jednak nasuwają mi się pewne przemyślenia. Wielokrotnie "za" kamizelkami stoi argument, że "nie będę się rozbierać, bo przecież zimno jest". No i właśnie tego nie łapię. Mam i miałam zawsze kamizelki w swojej garderobie (takie babskie), ale nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby je zakładam na świeżym powietrzu, jak jest zimno. Kamizelki NIE mają rękawów, więc wiaterek wietrzy nam paszki. Jak jest zimno, to ludzie kurtki lub płaszcze zakładają, a nie kamizelki. Wystarczy rozejrzeć się po ulicach. No i jeśli argument "bo jest ciepła" obalimy, to zostaje tylko podejrzenie, że jest wygodna dla nas przy szkoleniu psa. I dlatego niektórzy, pomimo pogody, wciskają się w kamizelki, a pod nimi upychają kurteczki...
-
[quote name='molos']zastanawia mnie czy twoje KŁAMSTWO odnośnie systemu fontana wynika z frustracji i totalnej kompromitacji ciebie jako niby szkoleniowca na tych zawodach? czytałem o twojej frustracji w innym topicu jak wylany został w Łodzi na ciebie kubeł zimnej wody kiedy ludzie sie zorientowali, ze delikatnie mówiąc wsadziłaś ich na minę i niewiele do tej pory nauczyłaś... Nie przypominam sobie, żeby KTOKOLWIEK z grupy szkoleniowej ayshe miał do niej pretensje o wsadzenie na minę i złe przygotowanie. Starty zawodników są DOWOLNE, a nie narzucane odgórnie- ayshe nie jest naszą matką, a my jej małoletnimi dziećmi. Każdy ze startujących podjął decyzję o uczestnictwie w zawodach sam. Jak wiekszość osób, każdy z nich miał tremę przed startem. To jest normalne. Nie jest to jednak równoważne z pretensjami do szkoleniowca. Start był dla wszystkich inną formą szkolenia z obciążeniem, lekcją zachowania się przewodnika i psa w niecodziennej sytuacji. I to wszystko. [quote name='molos']Jaki jest cel oczerniania mnie niesłusznie? Co do szepnięcia do psa "zostań". Pytałem i rzeczywiście miało to miejsce (ja na to wpływu w tym momencie niestety nie miałem a szkoda... :/ ) Oczernianie niesłuszne? Pomińmy kamizelkę, a skupmy się na szepnięcia do psa "zostań". Jestem osobą, która przez cały czas odłożenia przez ciebie psa, stała obok. Obok czego? A właściwie kogo? Otóż stałam obok pani, która BEZ PRZERWY powtarzała teatralnym szeptem komendę "zostań". Pani spojrzała w tym czasie na mnie kilkakrotnie uśmiechając się z zażenowaniem. Ponieważ stałam pomiędzy wami, to nie umknęły mojej uwadze spojrzenia pomiędzy wami. A to znaczy, że zdawałeś sobie sprawę z tego, co robiła ta pani. Muszę się zgodzić z glonkiem, że zawody (tym bardziej, jeśli przez ciebie traktowane są wyłącznie szkoleniowo) są próbą przy obciążeniu wiekszym niż zwykle i TYM BARDZIEJ taka sytuacja nie powinna się była zdarzyć. [quote name='molos']ale kto był ten wie i mam nadzieję wszyscy będą mieli okazję to zobaczyć na filmie w jakiej to było sytuacji. Startowałem jako ostatni zawodnik i nie miałem pary do odłożenia. Sędzia nakazał zawarować w miejscu na wprost od wykonującego ćwiczenia pana z berneńczykiem (bodajże). Kiedy pan podczas wykonywania ćwiczenia stanął tuż obok mnie i wrzasnął "do mnie" i "noga" Avatar drgnął! Myślę, że bez szeptu by wytrzymał choć wrzaśnięcie tuż obok mnie (męski głos) komendy do przywołania, identycznej co używam ja w treningu była raczej nierówną próba w porównaniu z innymi? nie sądzisz? mam nadzieję, że to na filmiku również będzie widać!!! Filmy są naszą własnością i nie widze powodów do ich upubliczniania, chyba, że właściciel filów zdecyduje inaczej. A o tym, czy Avatar wytrzymałby, już się nigdy nie dowiemy. Ani my, ani ty. A szkoda, bo praca psa była bardzo fajna, super dynamiczna. [quote name='molos'] jeśli nie satysfakcjonuje cię to co napisałem proszę bardzo - możemy się umówić pod mostem gdzie ćwiczysz, w obecności świadków, przeszukasz mnie czy nie mam przy sobie nic, możesz mi dać nawet specjalną koszulkę żebym nałożył na siebie i udowodnię ci, że kłamiesz :angryy: Nic nie udowodnisz, bo ,jak mówią nasi południowi sąsiedzi, to se ne vrati. Tamten moment już minął i już. Co do naszego szkoleniowca, to ocena jego pracy podlega ocenie naszej, czyli grupy kursantów. Na placu jest oceniana praca przewodnika i jego psa. To nie szkoleniowiec wychodzi na plac. Szkoleniowiec może prowadzić, dawać rady i motywować, ale i on nie poradzi, jeśli ktoś nie będzie się starał. Może my jesteśmy po prostu mało kumaci. Ale to także nie twoja sprawa. W zwiazku z tym myślę, że ocenianie ayshe powinieneś pozostawić innym.
-
[quote name='beka']Mimoza działka jest W Konstancinie. Chcesz go poznac??? to zapraszam[/quote] Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu moja długa i ciężka batalia z urzędami zakończy się wreszcie rejestracją samochodu. I wtedy bardzo chętnie poznam psiurka...:cool1: