Jump to content
Dogomania

mimoza

Members
  • Posts

    899
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mimoza

  1. Hmm... Ja raz zalozylam kantarek Baltowskiemu i to co dzialo sie przy nastepnych 15 metrow to zatrzymywalo przechodniow, ktorzy kladli sie ze smiechu jednoczesnie wspolczujac psu. Balto probowal broda szorujac po ziemi, a tylek w gorze. Potem rzucal sie z impetem na ziemie i lapami probowal zedrzec z pyska oprawce. Zdjelam kantarek i zalozylam kaganiec (bo do autobusu sie wybieralam) i Balto po raz pierwszy sam leb do kaganca wpakowal i od tamtej pory nie ma nic przeciwko kagancowi. Ale kantarek na ciagniecie mial byc, a nie zamiast kaganca, no i ciagniecie jest nadal...
  2. Swego czasu naszemu poprzedniemu psu daliśmy Sedalin z przepisu weterynarza. Pies 40kg wagi - 3 tabletki. Po 10 minutach od podania pies padł na pysk i zaczął przysypiać jak po głupim jasiu. Problem pojawił się później, czyli po 7 godzinach pies był komletnie sflaczały, niezdolny do samodzielnego poruszania się, nawet mięśnie powiek mu opadły. Wiecorem tego dnia w domu na śpiąco pojawiła się biegunka (choć było to kompletnie płynne - około 10 ataków wypróżnieniowych w nocy). Następnego dnia do weta (w Niemczech), okazało sie, że dawka była za duża bądź lek źle dobrany, pies w takim samym stanie kompletnego sflaczenia został podpięty pod kroplówkę, stwierdzono ogromne wycieńczenie i odwodnienie. Pod kroplówką psiak spędził 3 godziny, a potem przez kolejne dwa dni wracaliśmy na kolejne dawki kroplówki. Pies w ciągu tygodnia stracił 7kg, skóra wisiała na żebrach. Kolejny miesiąc pies odrabiał straty poniesione przez Sedalin. Jeśli chodzi o plus (bo, o dziwo takowy się pojawił), to pies, który rzygał dalej niż widział w samochodzie i trząsł się jak osika po 7 godzinnej jeździe samochodem pod wpływem działania leku NIGDY więcej nie bał się samochodu - wręcz przeciwnie - uwielbiał jazdę, pierwszy się pchał i lubił w nim zostawać, NIGDY juz nie zwymiotował. Nastąpiła kompletna zmiana.
  3. Mój na przechodzących ludzi za płotem nie szczeka, ale generalnie większość czasu mieszka w mieszkaniu a nie w domu. W mieszkaniu szczeka na dziwne odgłosy z klatki schodowej lun wybrane głosy szczekających psów na dworzu. Nie lubię tego szczekania, więc ryczę na niego, że by przestał, jak przestanie, to mówię, że jest super psem, on się pręzy i dostaje smakołyk. Dalej szczeka, ale nie zanosi się tylko szczeknie parę razy, a jak jestem obok, to tylko raz i kurczy się patrząc na mnie, czy nie ryknę. Jak coś go napradę wkurzy (za oknem na podwórku w oficynie pani wyprowadza 2 razy dziennie dogo argentino, który od momentu wypadnięcia na świeże powietrze drze japę. Nie wiem, co on tam krzyczy, ale musi to być coś w stylu "jestem najfajniejszy i tu rządzę", bo Balto od razu szlag trafia). :diabloti: A jak Balto drze japę na coś bez powodu, to nasza suka Saba szybko ustawia go do pionu. Suka jest superaśna - nawet Balto ją kocha, wstrętny samolub :-)
  4. Nie, mam na myśli park zwany Doliną Szwajcarską na ul Chopina (i przy al. Róż), czyli w Śródmieściu. I mam na myśli godziny późnowieczorne, czyli od godziny 21.30 (to jest godzina, o której schodzą się psiarze). Park to jest tak naprawdę żaden, bo małe toto jest, ale ogrodzone i płaskie, a psy wieczorem bawią się na trawie grupowo. O tej porze to tylko czasem jakaś grupa młodych pijaczków gangsterków, wtedy przychodzi policja i ich wygania (bo policja stoi tam non-stop - psiarzy się nie czepia). Zasadą jest nierzucanie patyków, żeby psy się nie pobiły (ani piłek, ani niczego innego). Jak ktoś się chce pobawić ze swoim psem, to idzie na drugą stronę al.Ujazdowskich do parku Paderewskiego (część jest ogrodzona dla dzieci, bez wstępu z psami), reszta dla psów jest ok, oczywiście trzeba kontrolować swojego psa - ja idę na "gołą" polankę, gdzie nie mam obawy, że jakiś pies podleci do mojego, jak mój bawi się swoją piłką i mój nie będzie piłki bronić.
  5. Ponieważ niedawno musiałam właśnie przez to przejść, to mogę podzielić się następującą informacją. Rozmiar zwierzaka nie ma żadnego znaczenia (w sensie przyjęcia, a nie wiem, bo w kontekście kosztów to pewnie ma znaczenie), niektóre (a może wszystkie) kliniki weterynaryjne za opłatą zajmują się przewozem zwierzęcia do spalarni (jeśli samemu nie ma się jak dostarczyć zwierzaka, to zdaje się, że przyjadą). W moim przypadku była to sunia owczarka niemieckiego (:placz::placz::placz:), klinika na Książęcej, koszt 200zł.
  6. [quote name='Agnieszka K.']Nie do końca - przy kradziezy psa ma znaczenie czy jest hodowlany (obejmuje to polisa na mienie w mieszkaniu), przy OC (inna polisa) nie ma to znaczenia.[/quote] No dobra, ale hodowlany, to nie znaczy, że się ma hodowlę - może suka mieć uprawnienia hodowlane, ale nie trzeba się decydować na jej rozmnażanie, nie mówiąc już o reproduktorze. A w ogóle, to hodowla jest chyba wtedy, gdy jest zarejstrowana w ZKwP, albo w innej lealnej organizacji. No chyba, że każdy, kto rozmnaża swojego psa, automatycznie traktowany jest jako hodowca, chociaż chyba ciężko wtedy udowodnić, że jest rozmnażaczem, bo mioty nie są rejestrowane...
  7. Miałam kiedyś takiego psa - kochał ludzi i nienawidził psów. Też zawsze był na smyczy i w kagańcu, kolczatce i z pejczem. Zawsze krzyczałam do ludzi, żeby zabrali swojego psa, bo mój jest agresywny, niestety niektórzy ludzie odpowiadali, że ich pupilek jest super łagodny i nic nie będzie. Mój pies nawet w kagańcu dopadał takiego delikwenta, przewracał go na grzbiet i dusił właśnie kagańcem, ale czasem to mój był gryziony, bo nie dawał sobie rady w kagańcu (i w sumie to dobrze). Oczywiście wtedy właściciel ignorant wrzeszczał na mnie i rzucał się pupilkowi na pomoc. [QUOTE][B]kolessie odwróci na piecie i sobie pojdzie....[/B][/QUOTE] Wyciągnij komórkę i zrób mu zdjęcie oraz jego psu, pójdź za nim i sprawdź gdzie mieszka, a następnie idź na najbliższy komisariat i zgłoś sprawę. Może będzie w okolicy jakiś świadek....? Nie wiem, czy to dobra rada, to mi przyszło do głowy. Jak sytuacja się powtórzy, to pójdź na policję jeszcze raz i będzie historia sprawy - powtórka sytuacji, chyba wtedy policja zareaguje... Nie wiem, jak jest z ubezpieczeniem swojego psa w prywatnej firmie (pzu, warta itp.), bo wtedy takie tow. ubezpieczeniowe w razie szkody bezpardonowo dochodzi sprawy. Wtedy można takiemu kolesiowi krzyknąć sumę ubezpieczenia Twojego psa (pomnóż ją dla efektu przez 5) i powiedz, że to właśnie od niego będzie egzekwowane. Może poskutkuje. Taką radę ja usłyszałam, bo mam takie problem obecnie z innym psem (mój niegroźny, ale w kagańcu, a obcy mix bulla bez smyczy, obroży i kagańca na niego napada...).
  8. Mój pies też jest ubezpieczony, często wyjeżdżam za granicę, a tam jak pies coś zbroi, to nikt się nie cacka i odszkodowania są wysokie... No i jako członek niemieckiego SV, płacę połowę stawki :cool1: Oni wyglądają na oszczędnych, więc może faktycznie uwaga o cenie mojego psa i wysokości odszkodowania jakiego będę żądać w razie uszkodzeń mojego psa odniosą jakiś skutek. Wiem, że prawo stanowi, że psy ras agresywnych (lista) mogą być puszczane tylko w kagańcach. Prawo stanowi też, że psy w tym parku w ogóle nie mogą być puszczane ze smyczy (park jest przy ambasadach i Sądzie) - jednak wszyscy puszczamy tam psy od lat, SM i Policja wiedzą o tym i nic nie robią, bo właściciele psów do tej pory dbali o bezpieczeństwo (np. jak przychodzi roddzina z dzieckiem, to psy są brane na smycz). No nic, mój facet wyjdzie dzisiaj wieczorem ze mną i psami (2m wzrostu i 115kg wagi - tłuszczu, ale wieczorem nie widać, he he :evil_lol: ) i zobaczymy, jak wygląda sytuacja.
  9. Mój pies też jest ubezpieczony, często wyjeżdżam za granicę, a tam jak pies coś zbroi, to nikt się nie cacka i odszkodowania są wysokie... No i jako członek niemieckiego SV, płacę połowę stawki :cool1: Oni wyglądają na oszczędnych, więc może faktycznie uwaga o cenie mojego psa i wysokości odszkodowania jakiego będę żądać w razie uszkodzeń mojego psa odniosą jakiś skutek. Wiem, że prawo stanowi, że psy ras agresywnych (lista) mogą być puszczane tylko w kagańcach. Prawo stanowi też, że psy w tym parku w ogóle nie mogą być puszczane ze smyczy (park jest przy ambasadach i Sądzie) - jednak wszyscy puszczamy tam psy od lat, SM i Policja wiedzą o tym i nic nie robią, bo właściciele psów do tej pory dbali o bezpieczeństwo (np. jak przychodzi roddzina z dzieckiem, to psy są brane na smycz). No nic, mój facet wyjdzie dzisiaj wieczorem ze mną i psami (2m wzrostu i 115kg wagi - tłuszczu, ale wieczorem nie widać, he he :evil_lol: ) i zobaczymy, jak wygląda sytuacja.
  10. Kurcze, mam taką podobną sytuację. 2 tygodnie temu taki własnie marginesowy cwaniaczek ze swoją panienką adoptowali 5-letniego mixa pitbula ze schroniska Na Paluchu. Przychodzą do parku, do którego ja chodzę ze swoimi psami i inni ludzie od dawna. Psy puszczane są ze smyczy, nie mają kagańców (chyba, że przejawia jakieś złe zachowania albo żre niedozwolone rzeczy z ziemi - generalnie ludzie są myślący i kaganiec i smycz pojawia się wraz z potrzebą). Niestety CI ludzie od mixa pitbula nie zakładają swojemu psu kagańa, a puszczają go bez smyczy i obroży (żeby nie zgubił :shake: ). No i stało się i pitbul rzucił się na mojego psa. Spięły się, ale jakoś rozdzieliliśmy je, mojemu nie stało się zbyt wiele, tamtemu nic (mój jest młody i to była pierwsza walka w jego życiu, więc nie dawał nawet rady). Ok, mogło się stać. 2 dni później wyszłam ze swoim psem, założyłam swojemu kaganiec, żeby nie mógł się odgryźć w razie czego - czyli żeby nie pogarszał sytuacji. Ponieważ mój pies nie kocha kagańca, to siedział koło mnie smutny przy ławeczce. Przyszli pitbulowi, pies luzem, podleciał i rzucił się na mojego. Mój się skulił, ja trzymałam swojego za obrożę jedną ręką, drugą próbowałam zdjąć wściekłego bulla (zahaczył mnie kłem, bo celował w szyję mojego psa). Panienka zgodziła s[I]ę z [/I]moją sugestią, żebyjej pies miała kaganiec i niech dalej biegają, nie zetną się zębami, może im przejdzie (byłam miła, bo jej psu powinno przejść). Dzisiaj przyszli, po parku biegało luzem ok. 7 psów (różna maść i wiek i ładnie się bawiły). Chłopak trzymał pita na smyczy a panienka podeszła do mnie i powiedziała, że ja chyba specjalnie puszczam psa ze smyczy, jak oni przychodzą, żeby oni nie mogli swojego puścić. Zatkało mnie, przypomniałam o kagańcu (mój od ostatniego akcydentu chodzi w kagańcu non-stop), a ona mi na to, że "nie będzie puszczała psa w kagańcu). Co ja mam zrobić z takimi ludźmi??? Koleś sam mówił, że na Paluchu nie chcieli mu dam takiego psa, bo on nie ma doświadczenia z psami (!!!), ale potem przyszedł kto inny i mu psa wydał. To było jakieś 2,5 tygodnia temu. Czy w umowie adopcyjnej nie ma zapisu, że w razie nie dostosowania się do warunków, pies może być odebrany? Koleś mówił też, że on nie zwraca stanowczej uwagi psu, bo pies się na niego wtedy wkurza... :angryy: Pitbul ładnie bawi się z psami i sukami, choć jest coraz bardziej zazdrosny o ludzi i coraz bardziej odpędza kłami inne psy od ICH włascicieli (nie od swoich). Ja wiem, że prawo to pies na smyczy i w kagańcu bez wyjątku (szczególnie takie mixy), ale po pierwsze prawo, to prawo, a po drugie boję się trochę tego gangsterka... HELP - co mam zrobić???
  11. [quote name='asher'] Wiesz, często tak bywa, że psy po przejściach "rozsypują się" po trafieniu do nowego domu, gdzie czują się bezpiecznie. Wcześniej walcząc o przetrwanie trzymają się zycia zębami i pazurami, jak już walczyć nie muszą, to choróbska zaczynają zbierać plon :shake: [/quote] Ja coś o tym wiem :-( Mam jednak nadzieję, ze z Foksem sytuacja się poprawi i jeszcze długo będzie biegał ze swoim panem...
  12. Balto jest z zupełnie "innej strony" Niemiec, bo ze Schleswig-Holstein, czyli samej północy. Nie wiem, czy Balto będzie kiedykolwiek reproduktorem, na razie ma 14 miesięcy i dopiero jest na etapie odkrywania, czym różnią się dziewczynki od chłopców ;) Zobaczymy za kilka - kilkanascie miesięcy.
  13. [quote name='arian']Dobrze, że niektórzy hodowcy w KHRON traktują hodowle z pasją i starają się sprowadzać dobre psy by osiągnąć swój cel hodowlany. To jest pasja do której trzeba mieć serce a nie biuro "papierkowo-rachunkowe". Co do wystawiania własnych papierów to nie wiem czy się orientujesz ale w Niemczech psy też mają rodowody i z nimi trafiają do naszego kraju. To nie auta powypadkowe przewożone na lawecie, którym wyrabia się dowód rejestracyjny w Polsce. Na psach z niemieckim rodowodem można hodować zarówno w ZKwP, KHRON, ZOND, PKPR, czy innych organizacjach na całym świecie niekoniecznie zrzeszonych w FCI ...:evil_lol:[/quote] No niezupełnie, bo rodowód to jedno, a prowadzenie psa i wyszkolenie to drugie. Miałam sukę z uprawnieniami hodowlanymi z KHRONU, swietny rodowod czesko niemiecki (eksterior), tylko, to co było w papierach (np. opis psychiki) to była kompletna bzdura wyssana z palca. A suka była rozmnażana... U mnie natychmiast została wysterylizowana :p Ale żeby nie było, to moje zaufanie do ZKwP jest takze raczej nikłe.
  14. [quote name='Ewa-Jo']Mimoza a co z tą suką ON-ka ,którą przygarnełaś.?[/quote] Oj, nie wiesz? Nana psychicznie nie dawała rady sobie w mieście (kenneloza) i teraz mieszka koło hodowczyni Balto na wsi pod Hamburgiem. Z tego, co wiem, to ma się bardzo dobrze, odwiedza tez Astrid, gdzie ma zajęcia z behawiorystą.
  15. :evil_lol: Saba ma tendencję do zajmowania całego miejsca. Nie tylko tego wolnego, ale tez i tego, ktore zajęte jest przez osobę. Polega to na tym, że Sabcia gramoli swój wielki tyłeczek na kolanka tejże osoby, a resztą ciała zajmuje pozostałą część sofy. Tutaj wyjątkowo lezała sama przez 2 minuty... [IMG]http://images32.fotosik.pl/164/4b74b4a790f33971.jpg[/IMG] ... a potem przyszedł Balto i zabawa zaczęła się spokojnie... [IMG]http://images31.fotosik.pl/165/78ea6d6958e31d29.jpg[/IMG] ...prz okazji pochwaliły się białymi ząbkami... [IMG]http://images32.fotosik.pl/164/9495f578f2def8b0.jpg[/IMG] ...i już godzinę później zdecydowały się na chwilę odpoczynku :loveu: [IMG]http://images30.fotosik.pl/169/1e44474a5c852197.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/165/54691bf8e6c329a6.jpg[/IMG]
  16. Ok, zamiast od początk będzie od końca. :eviltong: Wczoraj, czyli 27 lutego 2008r. do naszego domu przybyła Saba. Saba jest znajdą z lasu, wiek około 2 lat (choć według mnie mniej), mix owczarka kaukaskiego. Pojawiła się u nas dzięki wielu osobom, ktore zaopiekowały się nią, zaprowadziły do lekarza, nakarmiły i postanowiły poszukac dla niej domku. Zostałam (ja, moj TZ i Balto) obdarzeni zaufaniem i powierzono nam opiekę nad Sabą. Saba jest bardzo przyjacielska, kocha ludzi i inne zwierzęta, uwielbia się przytulac, lizac po rękach i twarzy, a takze podszczypywac rozne częsci ciała :loveu: :mad: Acha, Saba jest duuuza i nasz ONek miesci się pod jej brzuchem jak stoją :evil_lol: Oto Saba [IMG]http://images25.fotosik.pl/166/283ae72b4f3de02e.jpg[/IMG] A to zdjęcia sprzed 5 minut. Sabcia pochrapuje na sofie (najbardziej przypadła jej skórzana sofa, bo jest najchłodniejsza) [IMG]http://images33.fotosik.pl/161/36151ccae158497d.jpg[/IMG] Sofa jest 3-osobowa (to tak, zeby mieć pojęcie o jej wielkosci :loveu: ) Poduszki też zyskały natychmiastowe uznanie :lol: [IMG]http://images33.fotosik.pl/161/8638924ef6d468ec.jpg[/IMG] A tu black&white "popiersie" Chrapaczki :evil_lol: [IMG]http://images32.fotosik.pl/160/7052f9dd2d4ff044.jpg[/IMG] Na razie to na tyle, ale na pewno na bieżąco będę opowiadać o Sabci, bo zapowiada się, ze dziewczyna będzie dostarczać nam wielu radosci i zabawy :loveu:
  17. I jak tam Dzidzia się miewa? Jakos tak cicho się zrobiło...
  18. [quote name='lisica']Mój sie nie nadaje do pracy z kimś innym,albo by olał,znaczy ogłuchł, ewentualnie,owarczał,nawet na wystawach nie było możliwości coby go ktoś inny prowadził w ringu,bo istniało by, ryzyko pacyfikacji przez psa, osobnika co przytroczony był do drugiego końca linki:evil_lol:. Natomiast bez skruchy przyznaję iz pasuje mi taka postawa Młotkowskiego:evil_lol:[/quote] Muszę przyznac, ze Balto jest absolutnie sprzedajny, nielojalny i niewierny. Przewodnikiem moze byc kazdy, kto okaze Baltowskiemu odrobinę zainteresowania (np. pogłaszcze, podniesie z ziemi cos, co da się rzucić). Myslę, że ma idealna psychike psa, ktorego się szkoli "na wynajem", czyli wysyła sie na 2 lata do Peru, 3 lata do Izraela itd. Kocham Balto bardzo, ale nie mam złudzeń, że tęskniłby za nami. Chciałabym, zeby taki nie był, ale tez zdecydowanie nie chciałabym, zeby wykazywał jakąkolwiek agresję w stosunku do ludzi. Niech nie lubi głaskania, ale niech znosi z godnością. A on kompletnie bez godności cieszy się, ze ktos go lubi :evil_lol::angryy:
  19. [B]pies obronczy- ang. protection dog[/B] a teraz znaczenie słowa [B]protection[/B] wg. onet slowniki: ochrona opieka zabezpieczenie bronienie obrona [I][B]Czyli pełna kontrola.[/B] [/I] [B]Agresja,[/B] -w psychologii określenie skłonności do zachowań agresywnych, ataku, trudności kontrolowania negatywnych popędów i impulsów -w zoologii forma [URL="http://portalwiedzy.onet.pl/61627,,,,agonistyczne_zachowanie_zwierzat,haslo.html"]agonistycznego (instynktowne) zachowania zwierząt[/URL], wywołana zagrożeniem ze strony in. osobnika, mająca na celu zmuszenie go do ucieczki bądź odniesienie określonych korzyści. Agresja może być spowodowana [U]koniecznością [/U]obrony terytorium lub potomstwa. [B][I]Czyli instynkt.[/I][/B] Chyba widac roznicę.
  20. [quote name='shida']onek jako pies ratowniczy czy on pasacy to nie on "do rodziny" nie ??? a o takim pisalam... tak samo pies w sluzbach to nie to samo co domowy pupilek na agility... [/quote] :roll: Ja przepraszam, ale znowu podeprę się niemieckimi ONkami w ratownictwie. ONek ratowniczy to tez pies rodzinny, chyba, ze ja nie rozumiem pojęcia "rodzinny". Obecny miot hodowcy Balto jest po psie "krzak" w uproszczeniu. Spytałam więc, skąd decyzja o uzyciu własnie tego reproduktora. W odpowiedzi usłyszałam, ze pies ma super popędy, ładnie pracuje, ale -co wazne- jest bardzo rodzinny. Zresztą matka Balto to tez pies rodzinny, przeciez to nie jest tak, ze codziennie ktos gubi się w lesie, jest pod lawiną, czy nie moze wydostac się z płonącego budynku ;)
  21. Co do agresji przy IPO, to tez mam wrazenie, ze jest ona zbedna. Przeciez w IPO pies pracuje na instynkcie łupowym i obronczym. a obronczy to nie aresja :-o
  22. [quote name='Wisełka']Teodor!!!! Zdecydowanie Teodor :lol: A moze tak bardziej szlachecko - Theodor The Black Diamond :evil_lol: :loveu:
  23. Jak zobaczyłam zdjęcie "zejsc, czy nie zejsc" to pomyslałam, ze Baltowski na pewno by zszedł. Milo zobaczyc, ze nie tylko ja mam takiego "curious George´a" :evil_lol:
  24. A dodam jeszcze na własnego psa przykładzie, ze pies z bardzo silnym instynkcie łupowym jest... nooo, krnąbrny nieco. Nie bawią go nagrodki, przysmaczki. W ostatecznosci nagrodą moze byc piłka, ale dopiero obietnica dostania pozoranta w nagrodę powoduje prawdziwą mobilizację do wykonywania cwiczen z posłuszenstwa :evil_lol: Nie mowię o precyzji wykonywania, ale tu jeszcze przewodnik jak swego czasu powiedziała dorplant "przewodnik nie dorosł do psa" :oops:
  25. [QUOTE]norasek jest normal donek i do tego ma ceche charakterystyczna:zarzucanie zadkiem.[/QUOTE] No i jak to donek- wygląda uroczo po kąpieli :evil_lol:
×
×
  • Create New...