-
Posts
899 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mimoza
-
[quote name='Patisa'] Ciekawa jestem, dlaczego psy z FCI nie mogą kojarzyć się z psami z innymi rodowodami? Czy rodowód nie ejst równy rodowodowi? [/quote] Kojarzyc pieski mozesz z roznymi pochodzeniowo rodowodami. Na przykladzie mojej bylej suki ON. Suka urodzila sie w hodowli zarejestrowanej w ZKwP. Kupiona zostala przez hodowce zreszonego w KHRON (klub hodowcow rasy owczarek niemiecki). Suka zostala zarejestrowana w KHRON i wystawiono jej nowy rodowod oraz zrobiono przeglad hodowlany (chociaz metryczke ZKwP dalej miala). Suke przez 4,5 roku rozmnazano psami z KHRONu. A potem ja ja wykupilam z hodowli, wysterylizowalam i oddalam do adopcji w Niemczech, gdzie szczesliwie obecnie mieszka:-) To przyklad polskich dwoch roznych organizacji, jak jest z zagranicznymi nie wiem. Sama teraz mam ONa z Niemiec z rodowodem SV i starujac z nim w zawodach w Polsce musialam zarejestrowac sie w ZK, ale ZK honoruje SV (a wlasciciwe to SV akceptuje ZK:-) O PKPR nic nie wiem, ale moja suka z KHRONu byla w dobrej kondycji fizycznej, piekne futro, ciut za gruba. Natomiast psychicznie byla bardzo slabiutka - brak socjalizacji kompletny, kenneloza, strach koszmarny przed odglosami miasta (dlatego jest teraz w Niemczech w malutkim miasteczku), kompletny brak jakiegokolwiek wyszkolenia (nawet nie znala swojego imienia, nie mowiac o slowach 'dobrze', albo 'nie') . A w przegladzie hodowlanym napisane jak byk: stabilna psychika, odwazna itd. Suka z doskonalym niemiecko-czeskim pochodzeniem, piekna jak rzadko - na wysawach robilaby furore... gdyby nie bala sie wszystkiego. Szkoda suni bardzo i zaluje, ze nie moglam jej zatrzymac. Sorry z czesciowego off'a.
-
Czesc Krzychu, pozdrawiam na dogo. Wymiziaj porzadnie sliczna Bejcie od cioci nebrot z owczarka.pl:lol:
-
Ja nie wiem, ale znajoma suka (*) - uzytek - biegala przy rowerze codziennie po 20km jako czesc treningu i miala sie dobrze. Suka miala 2 lata, a bieganie NIE odbywalo sie po asfalcie, tylko po ziemi i trawie. Moj biega pewnie z 5 km, moze ciut wiecej, bo jego pancia jest leszczem i wsiadla na rower pierwszy raz od 25lat pewnie, a teren pagorkowy przez las, wiec tylek boli i nogi drza ze zmeczenia:oops::oops::oops:
-
Balto skonczyl poltora roku 29 czerwca:loveu: Charakterek to on ma - ja nie powiem, ale przy zapewnieniu mu porcji wysilku, po ktorej Balto ma jezor dluzszy niz glowa i po ktorej, zeby napic sie wody musi odczekac 10 minut, zeby miec sile wstac chlopak robi sie od razu bardziej spolegliwy :diabloti: Chociaz oczywiscie po nastepnych 15 minutach Balto zaczyna skamlec z pilka w ryju, zeby mu rzucic:mad: Na pewno Sati, jak zobaczy, ze nie wolno bawic sie z innymi psami na szkoleniu zrozumie, ze tylko pancia dostarcza uciechy i bedzie musiala sie skoncentrowac.
-
Ja mialam ten sam problem z Baltowskim. Jednak poszlismy na szkolenie grupowe. Na poczatku pies byl na smyczy (a u mnie w reku smakole - ktore olewal i pileczka- ktora kocha). A potem wreszcie pies sie przestal wyglupiac i smycz mozna bylo odpiac. Owszem, zdarzylo sie kilka razy, ze polecial do cudzej pilki, ale ze byl gowniarzem, to zaden pies nie spuscil mu lania. Teraz w Szwecji na obcym placu i z obcymi psami nie ma problemu, ani razu nie powachal zadnego psa i ani razu nie odbilo mu, zeby do ktoregos poleciec. Balto kilka dni temu skonczyl poltora roku.
-
Fotki super, az lza mi sie w oku zakrecila, jak zobaczylam smutne pyszczydlo Mr Pustakiewicza:-( Chita jak zwykle ma hooligana w oku i uchu, a Los wyglada milo, ale to sie zmieni przy Chituni sloneczku :evil_lol:
-
Bardzo bardzo mi przykro:-(
-
Ja na UFO tez robilam, ale na razie odpuscilam, bo 3 ufo Baltowski utopil. A ze dzialka ma jedna granice wodna (i to w dodatku najdluzsza, bo ok 120m dlugosci), to nie do unikniecia sa straty. Mial wprawdzie jedno frisbee plywajace, ale za to z pianki, ktora tak fajowo sie rwala na strzepki... :evil_lol: Jak kiedys w koncu wroce do Warszawy to wykosztuje sie na to odporne, nie pamietam nazwy, cos z Jawz w tytule.
-
My zadnego treningu kondycyjnego nie robimy. Owszem, rozne aktywnosci uprawiamy, ale treningiem nazwac tego nie mozna. O kondycje mojego psa nie musze sie martwic, bo wrodzone ADHD samo pracuje na jego kondyche. Na moja tez, bo jak sie nie zajme psem, to on sie zajmie czyms, co mi sie na pewno nie spodoba. Przyklad z wczoraj. Mialam juz dosc "zabawy" z psem i postanowilam zasiasc w fotelu (na dzialce). Po niedlugim czasie zorientowalam sie, ze nie widze i nie slysze swoich psow. Zawolalam je, uslyszalam w oddali, w okolicach trzcin lekkie poruszenie i... cisza. Zawolalam jeszcze raz jednoczesnie podnoszac tylek i kierujac sie w strone odglosow. To, co zobaczylam zaparlo mi dech w piersiach (obu :evil_lol:). Moje kochane zwierzatka konczyly wpierniczac na oko 5-6kg suma, ktory z cala pewnoscia pozegnal sie z zyciem kilka dni wczasniej. :evil_lol: I co? Mam za swoje. Dzisiaj juz grzecznie, bez ociagania sie byl rower, potem plywanie (mysle, ze Balto przeplynal jakies 7km), potem pileczka, potem Balto zaczepial Sabe, az dostal becki (dobrze mu tak, kryminaliscie). Teraz jest przerwa, a za 20 minut wyjde z nim na rzucanie konga. Mamy tutaj na dzialce resztki ogrodowej architektury w postaci kamiennych schodkow z obramowaniem, a za caloscia jest gorka. Rzucam w te strone konga, a to sie tak odbija, ze nie sposob przewidziec, gdzie poleci. A poza tym strasznie ten kong skoczny, wiec Balto zasuwa jak meserszmit po terenie. Ta zabawa wykancza go najszybciej. Kocham naszego zoltego kongusia:loveu:
-
Troszke jak wyznawczyni islamu w tym pasiaku na lbie :evil_lol:
-
A ja wlasnie dzisiaj sie zastanawialam, co tam slychac u Was. Fajnie, ze napisalas. Jestem pod wrazeniem, ze Chita jeszcze nie pozarla gowniary.:evil_lol: Sorry za literowki, ale moj komp spalil twardy dysk, wiec uzywam kopa TZ z cholerna skandynawska klawiatura. Grrr! Tyle czasu juz siedze w tej Szwecji, ze nawet polubilam to miejsce. Kupilam sobie rower (pierwszy od 20 lat), zestaw dla psa do podpiecia i od dwoch dni mecze i siebie i Baltowskiego. Wczoraj wieczorem (durna pala- zachcialo mi sie wieczornych wycieczek) Balto podpiety do Springera prawie zabil mnie 5 razy - 2 przebiegajace koty, dwa zajace i jedna sarna.:angryy: A ja sie balam, co bedzie, jak psa jakiegos bedziemy mijac... Nic nie ma, bo Balto psy ma w ADHDowej doopce. Ale jak takiego zwawo pomykajacego zajaczka zobaczy, to niestety mamy problem. Powiem szeczerze, ze gdybym nie zainwestowala w Springera (drogie jak cholera swoja droga), tylko smycz miala w reku, to na pewno lezalabym kilka razy. Springer ma sprezyne amortyzujaca, i dzieki temu jak szczyl zobaczy zajaca i odbije w bok, to mam szanse wrzasnac na Baltowskiego, a sprezyna daje mu czas na uslyszenie i zareagowanie na moj wrzask. A propos drugiego psa w domu, to myslalam sobie jak bralismy Sabe "Hmmm, molosik - duza, spokojna sunia". Jasne, jak sie naje i spi. Balto przekonal swoja kolezanke, ze plywanie nie jest zle i Saba rzuca swoje drobne 50kg cialko do jeziora, po czym przez nastepne 30 minut nonstop gania kaczki. Nie zraza ja to, ze w momencie doplyniecia do kaczki, kaczka robi pare ruchow skrzydlami i znowu jest 50m dalej. Saba dzielnie plynie za kaczkami lub labedziami. Gorzej jest jak Saba plynie za pileczka Baltowskiego:evil_lol: Baltowski wydaje z siebie ostrzegawcze charczaco-plujace woda gulgoczace dzwieki, a Saba z gracja bierze w paszcze jego pilke i odplywa. Kto zna Baltowskiego, ten wie, ze Baltowski wyglada wtedy tak :angryy::angryy::angryy: Ale Sabcia pileczke puszcza po 2 minutach, bo nie o pileczke jej chodzi, tylko o wkurzenie Baltka. A to udaje jej sie perfekcyjnie :loveu:
-
Aaaa, to nie miala byc uwaga, naprawde myslalam, ze chodzi o surowy chleb. Bo przeciez zanim sie upiecze, to jest surowy:lol: Tyle, ze piec samej by mi sie nie chcialo:evil_lol:
-
Surowy chleb? A skad sie bierze cos takiego?
-
:bigcry::bigcry::bigcry::bigcry::bigcry::bigcry: :calus: Bardzo, bardzo mi przykro, Shado był naprawdę wspaniałym i pięknym psem. A z Tobą miał naprawdę dobrze...
-
Trudno, taki psi instynkt. Dobrze, że to nie był czyjś kot. A tak to nastąpiła naturalna selekcja - silniejszy dopadł słabszego. Nie chciałabym, żeby mnie też to spotkało, ale jeśli taka sytuacja by się zdarzyła, to nie załamywałabym rąk. Widocznie tak było pisane szaraczkowi.
-
Faktycznie śliczna, wyjątkowo przyjacielskie pysio, uśmiech w oczach :loveu: Szkoda bardzo, że już jej nie ma... :-(
-
Szpilka, jak dla mnie to ona ma dużo z owczarka, tyle, że z linii pracującej czyli użytkowej - mało opadający zad i ubarwienie wilczaste. Dla mnie jest śliczna, szkoda tylko, że te chamskie koleżanki z boksu jej tak uchole wyżarły. Ale dalej jest śliczna:loveu: A poza tym nie jesteś osamotniona z psem w takim kolorze, mój jest podobny (papiery ma, a i tak na ulicy zaczepiją mówiąc, że ładnego owczarkowego kundelka mam :evil_lol: )
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mimoza replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
[quote name='arrakis']Mimoza , ale spójrz na pogodę od pozytywnej strony - dobra na ślady;) ( no może oprócz tego wiatru) Jakie ślady :crazyeye: Wicher jest taki, że kubły na śmieci latają po okolicy, fale morskie tak się rozbiajają o brzeg, że w nocy spać nie mogę, a przechodzi się zgiętym wpół, żeby mieć lepszą stabilność sylwetki :angryy: A poza tym, już dawno temu zrezygnowałam ze śladów w Szwecji - każda próba kończyła się pogonią za cholernymi zającami albo sarnami. Pełno tego tałatajstwa szlaja się i biedny pies nie może się skupić :evil_lol: A teraz żaby obrodziły - Balto i Saba mało karków i nóg nie połamią w bojach o ofiarę :evil_lol: -
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mimoza replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
[quote name='14ruda']A me sobie spedziliśmy upalny weekend u znajmych nad jeziorkiem. [/quote] Ależ ja wam zazdroszczę takiej pogody... A u mnie (południe Szwecji) od ponad tygodnia leje, kropi, mży, pada, kapuśniaczkuje przy akompaniamencie porywistego wiatru :angryy::angryy::angryy: Chociaż uczciwie muszę przyznać, że wcześniej jak w Polsce było paskudnie, to u mnie było 27stopni i kompletnie bezchmurnie przez calutkie 4 tygodnie :p -
Dzięki za rady. Może faktycznie z odrobiną octu :roll: Pewnie nie docieram do wszystkich miejsc, bo nie dość, że kręgosłup mnie nawala, jak się schylam, to jednocześnie muszę pilnować Balto, żeby mi spod prysznica nie wyskoczył. Chłopak nie cierpi mycia i próbuje się ulotnić w trakcie zabiegu :mad:
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
mimoza replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
Osko bardzo ładny, szczególnie podoba mi się wcześniejszy kolaż ;) Ale ja nie widzę, że by Osko był za chudy - dla mnie wygląda dobrze. Wiem, że ma długie włosy i może dokładnie nie widać. A ile waży i mierzy? -
A może za często karmisz, albo miska stoi z żarciem dostępna 24h na dobę? Bo może lepiej rzadziej (regularnie) karmić, ale żeby pies wyczekiwał pory karmienia i wtedy zjadał całość? Oczywiście najpierw faktycznie upewnić się, że jest zdrowy, a nie niejadkiem.
-
Astro&Marta Kąpałam go ludzkim szamponem - męskim i nie pomogło. Nie mam pojęcia w czym on mógł się wytarzać, myślałam, że może w jakiejś kupie, ale po pierwsze to on nigdy takich inklinacji nie miał, po drugie to zapach kupy nie trzymałby się tak długo. Mi też się przydarzyło kiedyś, że pies wytarzał się w dobrze zdechłym kocie, ale nie pamiętam, jak został problem zażegnany, bo to było ze 20lat temu i to rodzice się tym zajęli. marmara_19, ja przepraszam, ale mój pies mieszka ze mną w domu i nie ma mowy, żeby jego warstwa ochronna miała w tym momencie znaczenie. To tak, jakbyś próbowała mnie przekonać, że psa ze schroniska też nie powinno się kąpać - sam wywietrzeje. Poza tym Baltowski ma bardzo gęstą twardą okrywę i mnóstwo gęstego podszerstka - nawet latem nie da się rozgarnąć kudłów tak, żeby dokopać się do skóry. Co do pływania, to przecież napisałam, że pływa codziennie w morzu i jeziorze.
-
:angryy: Chyba Baltowski pozwolił sobie na doperfumowanie się jakąś padliną. Zdarzenie miało miejsce 4 tygodnie temu. Nie wiem tak naprawdę czy to była padlina, ale smród jest do dzisiaj, a nic innego nie przychodzi mi do głowy. Prany był Baltowski po zdarzeniu. Smród nie ustępował, więc po tygodniu powtórzyłam zabieg. Dalej śmierdzi. Znowu poczekałam tydzień i wyprałam szczyla. Owszem, zapaszek jest mniej porażający, ale przytulanie się do Batowskiego wymaga sporego samozaparcia. Baaaardzo chciełabym czymś zniwelować te, wątpliwej jakości, "perfumy".:mad: Czy ktoś z was przeżył już to i wie, czym potraktować zwierzę, żeby nadawało się w dalszym ciągu na psa domowego? Dodam, że przez te 4 tygodnie pies pływa w rzece codziennie i spędza większość czasu na powietrzu. I dalej śmierdzi... Tylko Sabie zapach się najwyraźniej podoba, bo z lubocią oblizuje gnojka :evil_lol:
-
W linkowni (temety wydzielone na górze działu owczarki niemieckie) znajdziesz sporo różnych hodowli czeskich i słowackich.