-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak, Iri, masz rację, drugiej Ernusi nie będzie. Była i jest jedna jedyna i na tym właśnie Jej jedyność polega, że drugiej już nie będzie. To smutne i ciężko się z tym pogodzić, ale przecież właśnie dzięki temu, że każdy z naszych Aniołków jest inny i wyjątkowy - mieliśmy szansę przeżyć coś, co nikomu innemu nie było dane. Dzięki Ernusi poznałaś smak czegoś, czego nikt z nas nie poznał i przeżyłaś coś, czego nikt z nas nie przeżył. Ciesz się tym i dziel się z nami wspomnieniami o Ernie, chcemy dotknąć choć cienia Twojego szczęścia. Ernusiu <'> bądź szczęśliwa Bulwko Cudowna -
Aga ma rację, takie pytania tylko nas spochmurniają, a przez chmury gorzej z łącznością między Niebem a Ziemią. Kiedy nachodzą mnie takie wątpliwości - czy wszystko, czy właściwie... - myślę sobie tak: ja bym nie chciała, żeby bliskie mi osoby wspominały mnie przez moją chorobę, miesiącami zadręczały się, analizując każdą słabość mojego organizmu, każde słowo lekarza, przekopując się przez tony medycznej literatury. One też tego nie chcą. Przecież to tylko fragment Ich życia, przecież nie na tym budowaliśmy naszą miłość. Ares to nielada przystojniak, jak założy muchę, wszystkie dziewczyny będą jego. Więc pewnie dobrze się tam bawią, nie liczą czasu, nie tęsknią i są spokojne, bo wiedzą, ze dały nam dość pięknych wspomnień, abyśmy wspierając się nimi dotrwali dzielnie do końca naszej wędrówki.
-
łudź się, łudź, że jak sobie rączek kołnierzem nie splamisz, to będzie ok. Moro ci tego nigdy nie wybaczy :eviltong: :eviltong: :eviltong:
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pewno, że niczyja wina. Daj mu (TZ) czas, niech dojrzeje, bo u panów to ponoć dużo wolniejszy proces ;) I qrka nie bądź na nikogo zła, a już zwłaszcza na siebie, starasz się jak możesz, robisz co możesz, wszystkie tu patrzymy na to z podziwem i niepokojem, a że w tym wszystkim coś zginie? Trudno, każdemu czasem coś ginie (mi w zasadzie nieustannie) - to nie koniec świata i na pewno te pieniądze nie są warte twoich nerwów. Korzystaj, że pogoda fajna i ciśnienie jakby wyższe, zamiast się zamartwiać -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale nas wczoraj nastraszyłaś, uhhhh, nawet nie napiszę, co sobie wyobrażałam, bo to się da sprzedać na scenariusz horroru (a kasa na Diankę ;) ). Romenko, nie możesz się tak wszystkim przejmować, wiem, wiem, łatwo pisać... A sąsiad kij buraczany, niech mu cały poczet królów w gardle stanie, a reszta niech mu opadnie. Nieodwracalnie :evil_lol: A nie pytalaś wczoraj weta o te bączydła? I może dawaj Diance ostatni posiłek wcześniej, zrobi co trzeba wieczorkiem i będzie spokój do rana? -
Rozi, zlituj się nad nami!
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aga_Mazury']Kochana w co Ty znowu nie wierzysz...i co (a raczej kto rozlał sie na pół zdjęcia :obrazic:)..:evil_lol:[/quote] nuuu, ja myślałam, że może to taki wielki pluszak, Kubuś Puchatek na przykład. Ale skoro nie, to nie ma się co obrażać, ten pan po prostu za dużo czasu siedzi przed telewizorem :evil_lol: I przez ten szok wielki nie napisałam, że i Percia też piękna, a nawet najpiękniejsza, bo w końcu kobitka -
trzymamy kciuki za bezjajecznego :eviltong: Moruska Wiem, że to ciężkie, Fuksia tak potwornie wyła, że aż sąsiad przyleciał do kliniki, żeby zrobić awanturę o to, że się psy po nocy dobija. A ja w tym czasie odchodziłam od zmysłów, sama nie zauważyłam, jak sobie ręce do krwi podrapałam :crazyeye: Trzymaj się dzielnie. Będzie dobrze, Moro to prawdziwy twardziel.
-
troszkę jestem zdziwiona, że te ćwiczenia to już dzień po operacji? Abra jest dziś na pewno potwornie obolała. Czy oprócz antybiotyków dostałaś coś przeciwzapalnego i przeciwbólowego? Co do kołnierza - sprawdziłam na własnej suni. W przypadku szwów na wysokości stawu biodrowego zupełnie się nie sprawdza, pies nie ma problemu, żeby się tam dostać. Jedyna metoda - uszyć jej coś z własnego ubrania, jakiejś miękkiej bluzy. Rękawy na łapki i wiązanie na grzbiecie. Trzymam kciuki za Abrę
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dianka pięknieje ze zdjęcia na zdjęcie :loveu: Spójrz na to inaczej, romenko - jak sobie radzisz z Dianką i Romcią, wychowanie małego dogomaniaka będzie już tylko przyjemnym deserem ;) Tak na marginesie - nie znam się na tym, ale myślę, że jak Dianka w swym mniemaniu ustali hierarchię, to Romie odpuści, a na razie pewnie nie chce jej zrobić krzywdy, tylko nastraszyć i pokazać, kto rządzi :roll: Może jak będziesz dziś na zastrzyku, spytaj o ten rimadyl, może można jej podawać coś osłonowego na układ pokarmowy razem z rimadylem??? Bo teraz to jeszcze, ale jak w nocy temperatura spadnie do -15 to będzie wam troszkę zimno :p -
Śliczniutka :loveu: Ulaa, będzie dobrze, przecież po takiej tułaczce po wetach nie oddałaś jej w byle jakie ręce. Abra nie śpi sama, bo sama widzisz - jesteś przy niej cały czas myślami. Świat jeszcze będzie należał do was, a wy będziecie go razem przemierzać na 6 łapach. Trzymaj się i bądź dzielna, bo takiej cię potrzebuje Abra. I napisz koniecznie, jak już będzie po wszystkim
-
wyrzucona z sam.NIE ODDAM JEJ NIKOMU i żałujcie bo jest KOCHANA :P
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
dwa zniewalające uśmiechy, cudne rozrabiaki :loveu: A ja się muszę przyznać, że skopiowałam, powiększyłam i rozjaśniłam pierwsze zdjęcie, żeby zobaczyć, co to jest - to coś, co miało zajmować pewnie tylko górny prawy róg, a rozlało się na pół zdjęcia :evil_lol: Więc powiększyłam, rozjaśniłam. I nadal nie wierzę :eek2: -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ooo, to ja poproszę, choć szczerze mówiąc, czarno to widzę. Bo mój problem to nie nielubienie, tylko dwie lewe ręce :p A, z tego wszystkiego zapomniałam napisać - piękne te twoje kobitki, romenko, tylko dlaczego Romcia elegancko pod kołderką, a Dianka na podłodze? :mad: -
Atosku <*> Baw się dziś pięknie, nie zerkaj w dół na zatroskane twarze, zresztą - będziemy tuż obok, cicho i dyskretnie obserwując to święto, choć może w wieczności ma ono inny wymiar. Wszystkiego najlepszego, bądź szczęśliwy dziś i zawsze.
-
Norciu <*>, bądź szczęśliwa, mam nadzieję, że wpadniesz na urodzinową imprezę. Dziękuję Radek, że znalazłeś czas na odwiedziny u Rasty, wiem, jak trudne były ostatnie dni.
-
Niusiu,15 lutego każdego roku dostawałaś komplet piłeczek tenisowych na cały rok. 15 lutego zeszłego roku – także. Nie zdążyłaś ich zużyć, bo wkrótce zaczęłaś słabnąć, choć ja zwalałam to jeszcze na karb Twojego wieku. Wszak 15 lutego zeszłego roku skończyłaś 12 lat. Dziś Niusiu jedną z tych piłeczek dałam Tosi. I wiesz, choć Tosia nie interesuje się zabawą i zabawkami – wzięła tę piłeczkę i położyła się na niej. 15 lutego dostawałaś oprócz zapasu piłeczek kostkę i ciasteczko, ciasteczka dostawały też pieski ze stada, takie małe spacerowe dog-party. 15 lutego był dniem szczęśliwym, nie – znakiem upływającego nieubłaganie czasu. Przecież Ty miałaś być zawsze, przecież starość się Ciebie nie imała... Przeglądam jeszcze raz zdjęcia i widzę – na większości jesteś z nieodłączną piłeczką. Ty i piłka, każda pora dnia i każda pora roku, i każda pora życia. To zdjęcia, kiedy miałaś ponad 11 lat: * Mam nadzieję, że zrobisz dziś jakieś małe przyjęcie dla przyjaciół. 13 urodziny ma się raz w życiu, nawet jeśli to życie wieczne. I ja wpraszam się na nie i jestem tuż obok. Wtulam dłoń w Twój gęsty kołnierz, przeczesuję palcami spodnie, delikatnie, żeby nie przeszkadzać w zabawie. Troszkę płaczę, ale nie zwracaj uwagi... Bądź szczęśliwa i baw się dziś dobrze. I proszę, nie rozkopuj zbytnio Tęczowych Łąk, do gry w golfa, czy raczej antygolfa, wystarczy jeden dołek. Kocham Cię Niusiu przeogromnie.
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
spać to mi się odechciało, jak pomyślałam. Rosołek to może niekoniecznie, bo ja trawożerna jestem, ale te pyzy... A puckowa zupa z soczewicy tak była blisko pewnej soboty... to los pokręcony... I weź tu śpij człowieku * Kobold, to jest nas dwie, bo ja garnka od patelni nie odróżniam, a mrożonki, i owszem, nawet w czajniku można podgrzać -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
zurdo replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
szok po prostu! romenko, ty Matka Polka jesteś :evil_lol: Może zaczniesz wystawiać swoje specjały na bazarku, sama bym zjadła... zamiast mrożonek... ehhh, rozmarzyłam się -
Mam nadzieję, że się Polo nie potłukł... Miała być walentynka dla Pola, ale mój program graficzny zbuntował się przeciw walentynkowej estetyce i odmówił współdziałania przy tworzeniu serduszkowych ramek :comp26: Więc nie będzie, ale myślami jesteśmy przy Polu :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: A zamiast walentynki - Deszczowa Ma Donna [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img119.imageshack.us/img119/6425/f073gh6.jpg[/IMG][/URL] Po jednym dniu długich spacerów hr. Antonina przypomniała sobie, że ma 4 łapy, z tej 4 korzysta niechętnie, ale korzysta i to już wielki sukces. Pod skórą w ranie znowu zebrało się świństwo, ale walczymy. Poza tym szukam jakiegoś rehabilitanta, a raczej pomocy w jego znalezieniu, ale na razie bez skutku. Bo w końcu są jakieś lasero i inne terapie? Na takiej wsi mieszkamy... A wetka nie odpowiada na maile, czyżbym była ostatnio zbyt upierdliwa? :evil_lol:
-
bardzo się cieszę, że Sarcia dochodzi do siebie. Podrap ją za uszkiem od nas. I trzymaj się
-
Atosku, Piękny Donku <*> I znowu patrzę na zdjęcie i nie mogę pojąć... Jak to możliwe... Bądź szczęśliwy i pilnuj szczęścia Tośki
-
Dziękuję, Radek, tak mi się ciepło zrobiło, kiedy czytałam te słowa. Rasta rzeczywiście miała zdolność zjednywania sobie ludzi, nawet tych, którzy psów nie lubili albo się ich bali. W jej oczach było tyle dobroci... Wiem, że czasem lubili ją ze względu na mnie, czasem ze względu na to, że Rasta naprawdę niejednego ich psiaka i dzieciaka wyciągnęła z opresji, ale było w Niej coś, co gdyby dotyczyło człowieka - określano by mianem świętości. Niuchaczku, mija kolejny tydzień. Tyle osób mnie zaczepia, bo dopiero widząc mnie z Tosią, domyślają się. Oni pytają, a ja nie umiem odpowiadać. Nie umiem o Tobie mówić z nikim. Tylu osobom miałam podziękować i wciąż tego nie zrobiłam. Jak mam o Tobie mówić? W czasie przeszłym? Przecież jesteś. Wszędzie tam, gdzie ja. Noszę Cię w sobie jak najważniejszą część własnej osoby. Jak mam mówić o Tobie Niuchaczku? Kocham Cię zbyt mocno, żeby przeszło mi przez gardło słowo "była"
-
przekopałam się przez fora dla opiekunów dysplastyków i już wiem, że to lepiej to kwestia przynajmiej 2-3 miesięcy, a nie wykluczone, że i pół roku. Teraz najważniejsze jest przekonanie hrabianki, że ma 4 łapy i ze wszystkich może korzystać. I wszystkie chwyty dozwolone :diabloti: . Więc zmieniłam system spacerów - zamiast 4, 5 krótkich - 3 długie, godzinne. Kondycyjnie to wytrzymuje, co pewien czas tylko robi sobie odpoczynki. Po półgodzinnym skakaniu zaczyna stawiać łapkę, co prawda tylko do podpórek, ale to już coś. Do tego wędrówki w górę i w dół po łagodnie nachylonej górce - też działa, pod górkę wchodzi na 4 łapach i wg lekarza super wzmacnia mięśnie zadka. A jak odbuduje i wzmocni mięśnie, może za miesiąc, kilka tygodni - będzie można zacząć kolejne ćwiczenia, już bardziej obciążające staw. Poza tym - zaczęłam puszczać księżniczkę luzem, tylko na chwilkę, bo muszę pilnować, żeby nie szalała. Bardzo się wtedy pilnuje, dzielnie wędruje przy mojej nodze na wypadek, gdybym chciała jej zwiać ;) Do tego robi się bestia zazdrosna o inne psy. Wczoraj jak się szarpałam o kija z goldenką to wyczaiła moment - jak ukucnęłam wlazła mi na kolanka i pokazała goldzi ząbki :evil_lol: Nuu, więc życzcie mi cierpliwości, bo mi jej już czasem nie starcza, ale przynajmniej wiem, że nie dzieje się nic złego, że tak wolno to wszystko idzie do przodu, że po prostu potrzeba czasu i właśnie cierpliwości, uhhh...