Jump to content
Dogomania

Talagia

Members
  • Posts

    2473
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Talagia

  1. [quote name='socurek']Na wakacje mam zorganizowanego opiekuna, który z psem zostaje. Talagia, Ty też widzę nie pofatygowałaś się, aby przeczytać wszystko...[/QUOTE] Ja zabieram psy ze sobą na wakacje. Co kto lubi. Czytam wątek od samego początku :) Wciąż twierdze, że 2 psy to nie jest lek na całe zło i jeżeli psiak ma jakieś problemy to potrzebuje OPIEKUNA a nie drugiego kolegi - to powinien być dodatek gdy nasz pies już uporał się ze swoimi problemami :) [quote name='rozi']Tak tak, ja mówię o kłopotach żołądkowych, nie tylko przy zatruciu pokarmowym pies ma problemy.[/QUOTE] Osobiście nie wyobrażam sobie zostawić w domu samego psa, który wymiotuje i ma tak ostrą biegunkę, że musi robić pod siebie. We wszystkich pozostałych stanach klatka się bardzo przydaje - np przy podłączeniu kroplówki, po operacjach, czy gdy musimy ograniczyć aktywność psa ze względu na jego zdrowie.
  2. [quote name='rozi']W czasie wakacji człowiek nie chodzi do pracy, więc nie ma powodu, żeby psa samego zostawiać. No chyba że wakacje spędza się w dyskotece, albo nad basenem, ale w takim razie po co w ogóle wyjeżdżać z miasta :evil_lol:[/QUOTE] Nie chodzi o wakacje w domu przed telewizorem. Raczej o wyjazdy gdzie pies mieszka w hotelu i nie możemy go zabrać ze sobą zawsze - np na śniadanie w restauracji hotelowej, czy do muzeum. Dla psa klatkowego to super sytuacja - jego domek przyjechał z nim, rozkładamy klatkę i ZERO stresu :) Ja osobiście nie używam wtedy klatki, bo moje psy są od pierwszych tygodni życia nauczone podróżowania i spędzania czasu w różnych miejscach i zwykle pchają się na hotelowe łózka - ale znam DUŻO psów, które dzięki klatce mogą miło spędzić wakacje.
  3. [quote name='socurek']Moje psy są członkami rodziny i od spania mają legowiska, nie klatkę.[/QUOTE] Co ma piernik do wiatraka? Moje psy mają w klatce legowiska a nie gołą blachę, więc dla nich to jedno i to samo. Gdy czują się niepewnie to kładą się w klatce i wtedy stres znika (goście, burza,fajerwerki itp). Nikt nikogo nie zmusza przecież do używania klatki,klikera,smakołyków,kolczatki czy czegokolwiek. Każdy sam decyduje o swoim psie a dyskusja zaczęła się od zarzutu, że psy trzymane w klatce są na równi z tymi w budzie na łańcuchu (czyli jesteśmy jakimiś sadystami, którzy trzymają psa bo chcą mieć schronisko w salonie). Nie rozumiem co to za odbijanie piłeczki, że pies jest niewychowany czy właściciel ułomny. Dla jednej osoby jego pies jest grzeczny i wychowany, a ktoś postronny stwierdzi, że właściciel to cham i pies jest zaniedbany - więc to mija się z celem. Dla mnie to niewyobrażalne, żeby pies żarł coś z ziemi na dworze i uważam, że to szczyt zaniedbania - ale komuś to może nie przeszkadzać i dla niego szczytem niewychowania będzie fakt, że pies siada przy stole (jak np. mój). a_niusi chodziło raczej o to, że przeciwnicy klatek krzyczą jak to ogranicza się psu przestrzeń, a później sami zamykają psa w ograniczonym pomieszczeniu. Trening klatkowy jest poprzedzony bardzo długim przyzwyczajaniem i śmiem twierdzić, że jest znacznie mniej traumatyczny dla psa niż nagłe zamknięcie w przedpokoju na 8 h. W klatce nie zamyka się niewybieganego psa i wyjście trzeba poprzedzić wymęczeniem psiaka. Dla mojego psa to naturalne, że po długim spacerze czeka pod wanną na kąpiel, a potem biegnie do klatki się zrelaksować i chrapie z nogami w górze. Nie ma znaczenia czy zostaje w domu czy nie.
  4. W każdym wieku można przyzwyczaić psa do klatki - tylko jest to długi etap, który należy wykonywać małymi kroczkami :) Nie można złapać psa za fraki,władować do klatki, zatrzasnąć drzwiczki i zostawić samego :))) Nikt nikogo nie zmusza do posiadania klatki, nie każdemu psu będzie tak potrzebna jak innemu. Ja decyzje o klatce w domu podjęłam w momencie, gdy zauważyłam u swojego psa skłonności destrukcyjne i chodziło mi o jego bezpieczeństwo, nauczona doświadczeniem po wcześniejszym psie łobuzie (mój pies by wyśmiał zjadanie płyt ;) wywalił kiedyś szafę i przemielił na wióry, a do mieszkania musieliśmy dostać się przez balkon). Obecnie moje dorosłe psy korzystają z klatek tylko na wystawie, a młoda suka jeszcze w ramach wychowywania ;) Ważne jest indywidualne podejście do każdego psiaka i nie można zamykać się w schematach "20 lat temu to nie było konieczne" czy "nigdy nie miałem takiego psa, wiec taki nie istnieje" ;) Wszystko może nas zaskoczyć i warto korzystać z rzeczy, które pomogą nam wychować fajnego psiaka w przyjemny dla nas i dla niego sposób :)
  5. rozi zszokowało mnie to co napisałaś, bo jak widać nie masz zielonego pojęcia o temacie,w którym się wypowiadasz. Klatka jest podstawowym narzędziem używanym przy szkoleniu pozytywnym - nie wiem jak można ją porównać do przywiązywania przy budzie!!! Bardzo mnie uderzyło to co napisałaś, ale jeszcze parę lat temu sama robiłam wielkie oczy i pukałam się w głowę jak ktoś opowiadał o klatce. Ja dojrzałam do niej dopiero przy 5 psie. Prawidłowo wychowany pies uwielbia klatkę, to jego miejsce w domu, znosi tam smakołyki i chowa swoje skarby. Moja klatka 90% czasu jest otwarta i pies ją uwielbia. To nie działa na zasadzie wyłączenia psa z realu, tylko uspokojenia i wyciszenia - psy bardzo tego potrzebują (akurat tak jak ludzie ;) ) Nie rozumiem sugestii o tym, że pies niby nie jest wtedy członkiem rodziny. Jak trzymamy małe dziecko w kojcu to też jest traktowane przedmiotowo?
  6. [quote name='a_niusia'] pies, ktory ma zaspokojone wszystkie potrzeby fizyczne i psychiczne i zostal nauczony przez wlasciciela, ze klaka oznacza odpoczynek, jak najbardziej MA wylacznik. moje psy sa nauczone, ze wklatce czy w aucie sie po prostu spi. funkcje on/off mozna uzyskac u kazdego psa. trzeba tylko nad tym popracowac. i praca nad tym bardziej pomoze psu w spokojnym znoszeniu samotosci niz dostarczanie mu rozrywki w postaci drugiego psa.[/QUOTE] Zgadzam się w 100% :) Wszystkie moje psiaki z szaleńczej zabawy są w stanie wyciszyć się w kilka sekund gdy odpowiednio je pokieruje. W wieku 5 miesięcy mój szczeniak był wstanie z amoku rozwalania mieszkania po wsadzeniu do klatki uspokoić się i zrelaksować. Nie wyobrażam sobie, że w domu psiaki biegają mi bez kontroli i świetnie się bawią gdy tylko mają ochotę rozwalić mi dom. [B]rozi [/B]- pies to nie człowiek, nie siedzi załamany i nie myśli o tym, że chciałby z kimś pogadać. To od właściciela zależy jak pies będzie znosił samotność i jak będzie się zachowywał w domu/na spacerze itp. Psu jest smutno gdy nie potrafi zostawać sam, nie dlatego, że nie ma kumpla. Nawet gdy miałam jednego psa i zbliżała się pora wychodzenia z domu to psiak już lokował się gdzieś do smacznego spania i chrapał gdy zamykałam drzwi :) Pies samotny na spacerze? To dla mnie abstrakcja. [B]wicherek22v3[/B] - Wszystko brzmi super :) To nie jest wasz pierwszy pies?
  7. Ja wciąż uważam, że jeżeli zostawiamy psa na wiele godzin samego to musimy mu zapewnić odpowiednią dawkę ruchu, zmęczenia psychicznego i zostawić coś do roboty w domu (np gryzak gdy już się obudzi). Drugi pies nie może być w tym momencie traktowany jako umilacz czasu dla obecnego psiaka, czy (!!!) remedium na kłopoty z zostawianiem psiaka w domu :) Jasne, że lepiej mieć dwa,trzy,czy nawet cztery psiaki bo to odpowiednio 2,3,4x więcej radości, miłości i szczęścia w domu. Ale to musi być bardzo przemyślana decyzja. Znam masę przypadków, gdzie w domu są 2 psy i wygląda to tak, że właściciele mają psiaki z głowy bo one zajmują się tylko sobą i mają pańciów głęboko ;) Właściciele zresztą też - nie trzeba się psem zajmować w domu itp :) to dla mnie pójście na łatwiznę. a_niusia - właśnie o tym mówię, dziewczyny bardzo przeżywają gdy zostają rozdzielone i tęsknią. Z moimi chłopakami było identycznie i gdy po raz pierwszy musiałam ich rozdzielić (jeden całymi dniami płakał, przestał się bawić, zrobił się strasznie smutny i całkiem zmienił się jego charakter) uświadomiłam sobie, że trzeba ich przyzwyczaić do takich sytuacji. Moje psiaki kochają się nad życie, śpią razem na łóżku, wspólnie patrzą przez okno, jedzą z jednej miski i funkcjonują jako stado - co świetnie widać w sytuacjach nagłych (np atak innego psa). Teraz nie wyobrażam sobie mieć jednego psa, czy rozdzielić na stałe moje psiury. Jeśli chodzi o zabawy to nie mówię o szczeniakach (pieski do 2 lat jak dla mnie) tylko dorosłych psiakach :) Dla moich burków wspólne zabawy w domu to nuda. Jak dla większości znajomych dorosłych psiaków niestety. Teraz towarzystwo rozkręca 7 miesięczny maluch, ale ze starszymi psami było identycznie i wiem, że to również kiedyś minie :) Swoją drogą uczę moje psy, że w domu się odpoczywa i bawimy się raczej na dworze.
  8. Drugi pies tylko po to żeby pierwszemu nie nudziło się w domu? Kiepska argumentacja moim zdaniem. To nie świnki morskie tylko psy - dla nich numerem jeden jest człowiek :) A gdy wychodzimy do pracy to nie grają wspólnie w karty. Prawda jest taka, że większość psów, które mieszka pod jednym dachem po pewnym czasie przestaje się bawić w domu razem. Zgadzam się z poprzedniczkami, że kluczowym momentem jest DOBRZE wychowany, prawidłowo socjalizowany i ułożony pies. Jeżeli możemy tak powiedzieć o swoim, to możemy decydować się na kolejnego psa - a więc ciężko ustalić odpowiednią granicę wieku. 7 miesięcy to moim zdaniem mało, ale znam psiaki młodsze, które są świetnie wychowane i mają doskonałe podstawy do psiego życia oraz znam znacznie starsze, które nie znają podstawowych reguł psiej komunikacji i rzucają się z agresją na 3 miesięczne psiaki. Jeżeli twój pies ma jakiś problem, to najpierw należy go rozwiązać. Polecam zawsze skupić się na stworzeniu super relacji z aktualnym psiakiem, wtedy będzie łatwiej przy 2,3,4 psach :) Obecnie mam 3 psy, między nimi jest różnica wieku od 11 miesięcy do 6 lat. Wszystkie moje psiaki poznawały się w dniu przyprowadzenia smarkacza do mieszkania - kładłam malucha na podłogę i tyle. Oczywiście wiedziałam w 110% jak moje psy się zachowają i miałam pewność, że nie zrobią żadnej krzywdy maluchowi. W miarę możliwości nie ingerowałam w ich sprawy i nawet wolałam, żeby moje starsze psy uczyły prawidłowej psiej komunikacji (nie wtrącam się w ich sprzeczki, wzmacniam pozytywne relacje i pożądane zachowania). Lepiej, żeby maluch został skarcony przez mojego psa, który nie zrobi mu krzywdy, niż np. przez wkurzonego doga niemieckiego na spacerze. Swoją drogą mam 2 dorosłe niekastrowane samce i suczkę - nigdy nie było najmniejszych spięć, poza kłapaniem zębami na rozbrykanego szczeniaka. Weź pod uwagę, że 2 psy to nie tylko 2x więcej karmy. Takie psiaki trzeba traktować indywidualnie, każdemu poświęcać odpowiednio dużo czasu. Dobrze od czasu do czasu rozdzielać psiaki - dzięki temu unikniemy bardzo trudnych sytuacji gdy jeden z psów zachoruje, bądź odejdzie. To również bardzo często podwojenie problemów (jak właśnie szczekanie dla towarzystwa, czy wspieranie w obwarkiwaniu innych psów, wspólne ucieczki itp). Tak całkiem osobiście to aktualnie również mam 7 miesięcznego psa i nie wyobrażam sobie TERAZ kolejnego szczeniaka. Z racji tego, że maluch wciąż się uczy, wciąż potrzebuje ogromnej ilości kontaktu z człowiekiem i ma bardzo plastyczny umysł, który potrzebuje ogromnej ilości bodźców do prawidłowego rozwoju. Mimo, że proces socjalizacji uważam za zakończony to proces edukacji jest w szczytowej fazie i zaniedbanie psiaka w tym momencie dojrzewania może mieć skutki w przyszłości. To jeszcze dzieciaki i trzeba im poświęcić sporo czasu, żeby w głowach się poukładało :) Szczególnie, że teraz zaczynają się młodzieńczy bunt :diabloti:
  9. Hikaru ten gotowany kurczak i warzywa jest wyciągany z wywaru przed przyprawieniem? Bo w żadnym wypadku nie można podawać solonego i przyprawionego jedzonka :) To bardzo niezdrowe dla psiaka. Co do siusiania na podkłady - za każdym razem gdy siuśnie tam gdzie powinien to ciesz się tak jakbyś wygrała milion dolarów i BAARDZO chwal - załapie :)
  10. Jeżeli zależy ci na posiadaniu rudego psa, to warto wybrać się do schroniska - tam jest pełno rudzielców. Ale jeżeli zależy ci na seterze ponieważ jesteś zakochana w ich charakterze (który jest niesamowity), elegancji i oczywiście urodzie - wybór powinien trafić na prawdziwą hodowle. Płacić 1100 zł za kundelka o wyglądzie setera to dla mnie całkowicie niezrozumiałe postępowanie. Setery są obciążone takimi chorobami jak dysplazja stawów oraz chorobą siatkówki - PRA. Kupując psiaka z dobrej hodowli masz możliwość obejrzenia badań rodziców i niejako zmniejszyć (lub wyeliminować) występowanie choroby u swojego psiaka (rodzice, dziadkowie itp są przebadani). Czy oszczędność kwoty 1000 zł jest warte ryzykowania zdrowiem psiaka, który powinien nam spokojnie towarzyszyć 12 lat? Pieski z hodowli "Amber Wind" spotykam bardzo często na wystawach i zdecydowanie są to wspaniali przedstawiciele rasy i cudowni przyjaciele swoich opiekunów. Typowe setery irlandzkie. Grono właścicieli seterów to najczęściej bardzo pozytywne i pomocne osoby, wiec śmiało możesz kontaktować się z hodowcą i zadawać masę pytań. Na forum oczywiście też :) Pomyśl jeszcze nad adopcją - [URL]http://setery-adopcje.com/[/URL]
  11. Kastrować. Nawet jeśli nie wyeliminuje to problemu ucieczek (bo tu potrzebne jest jednak szkolenie) to przynajmniej nie przyczyni się do narodzin nowych kundelków w okolicy i uniknie wielu spięć z innymi psami. Po kastracji będzie mu lepiej. Swoją drogą skoro ucieka, to dlaczego odpinasz go ze smyczy?
  12. Pierwszy przykład to "sekcje" na stronie [URL]http://www.pslwmz.org.pl/[/URL] Są kierownicy sekcji, którzy w razie wątpliwości mogą skierować do lekarzy na danym rejonie. Jeśli chodzi o miłość do zawodu to pewnie każdy interpretuje to inaczej. Jednak dla mnie zawód związany z medycyną niesie ze sobą wiele konsekwencji i trzeba być przygotowanym na bardzo wiele. Nie tylko radość i satysfakcja z wykonywanej pracy, warto być gotowym również na te tragiczne i ciężkie momenty.
  13. Nigdy nie twierdziłam, że na tych studiach wszyscy są miłośnikami zwierząt i wciąż tak uważam. Nie wszyscy są pasjonatami medycyny, czy zwierząt, nie wszyscy kochają to co robią. Ludzie mają różne powody (poza "powołaniem") aby ukończyć te studia, od przypadku po chwilowe zainteresowanie i na rodzinnym biznesie kończąc. Nie znaczy to oczywiście, że trzeba kochać zwierzaki nad życie i rozczulać się nad każdą psią duszą aby być doskonałym specjalistą. Wydaje mi się, że taka nadmierna wrażliwość wręcz uniemożliwia podejmowanie świadomej i dobrej decyzji w razie sytuacji krytycznej. Więc tu pojawia się kolejny problem - wiele osób jest pasjonatami, kocha to co robi, ale nie jest wstanie podejmować szybkiej, a co najważniejsze słusznej decyzji w stresie. A więc lekarz weterynarii powinien mieć odpowiednie predyspozycje do zawodu, jeśli chce wykonywać go na poziomie wyższym niż podawanie zastrzyków w gabinecie i odsyłanie trudniejszych przypadków do kolegi w gabinecie obok. Kolejna rzecz to fakt, że nie każdy absolwent wety będzie pracował jako klinicysta w gabinecie, bo lek wet ma całą masę innych możliwości pracy, więc nie można zamykać się w schematach. Nie rozumiem co masz namyśli pisząc o specjalistach. Bo przecież specjalistów w Polsce mamy. Mamy onkologów, okulistów, kardiologów, dermatologów, neurologów czy fachowców zajmujących się ortopedią. Ale nie tylko - są również specjaliści od zwierząt egzotycznych, od świń, krów, ptaków czy zwierząt nieudomowionych (nawet powstały takie studia specjalizacyjne od tego roku na SGGW ;) )
  14. Jeśli chodzi o wiek to wcale się tym nie przejmuj. W mojej grupie tylko 2 osoby są w moim wieku, reszta jest starsza. Jeden z moich kolegów z grupy ma już prawie 30 lat i w niczym mu to nie przeszkadza. Uważam, że na realizacje takich rzeczy jest zawsze czas i jeśli tylko starczy ci sił i zaangażowania to dlaczego nie? Weterynaria to wcale nie jest kierunek dla super wybranych ludzi i nie ma tu robotów czy psychopatycznych miłośników zwierząt. Jeśli komuś zależy aby skończyć te studia to spina tyłek i daje sobie radę bez problemów. Oczywiście nie można tu mówić o labie całymi dniami i nauce jeden wieczór przed kolokwiami, jednak kończąc studia inż. chyba jesteś do tego świadoma i wiesz jak się uczyć (tu masz przewagę nad większością studentów pierwszych lat). Jesteś osobą z pomysłem, która w ciekawy sposób chciałaby połączyć swoje zainteresowania i uważam, że to ma ogromny potencjał. Medycyna wet aktualnie bardzo się rozwija i coraz więcej placówek inwestuje w porządny sprzęt, wprowadza nowe rozwiązania i korzysta z dobroci technologi. Skończyły się czasy, gdzie wystarczy podawać leki na sraczkę i szczepionki aby prowadzić dobry żywot weta. Teraz konkurencja rośnie, liczą się zagraniczne staże, udziały w szkoleniach i konferencjach. Trzeba dużo inwestować w swoją edukacje aby utrzymać się w branży i mieć jakieś szanse na dobre życie. Oczywiście nie oznacza to, że nie ma szans na spokojne życie w małej lecznicy - wszystko zależy od wieeelu czynników. Co do Krakowa, to jest to aktualnie "eksperyment" więc nikt nie jest w stanie powiedzieć nic o poziomie tego miejsca. Ja osobiście polecam ci jednak wydziały, które działają od lat.
  15. Nie polecam domowego jedzenia dla rosnącego szczeniaka. Chyba, że mamy odpowiednią wiedzę na temat żywienia psów i potrafimy samodzielnie doskonale zbilansować składniki pokarmowe. Każdy niedobór lub nadmiar może mieć przykre konsekwencje w przyszłości psiaka. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby psiaka karmionego suchym częstować surowymi warzywami, czy białym serkiem w ramach przysmaku, czy dodatku.
  16. My również zrezygnowaliśmy z dużej choinki po tym jak mój pies zmiażdżył w pysku bombkę ;) Od tego czasu mamy małą choinkę na półce, do której zwierzaki nie mają dostępu. Jeśli chodzi o podkłady to zmienianie 10 razy dziennie to przesada ;) Ja używałam tych 90x60 przy dość dużym szczeniaku (seter) i taki podkład zmieniałam jakoś 1-2 dziennie przy kwarantannie ;) Chyba, że pojawiła się na nim jakaś wstrętna luźna kupa to oczywiście na bieżąco. Nic nie przemakało, nic się nie wylewało i wszystko wyglądało ładnie. A gdy psiak zaczął siusiać na dworze to taki podkład leżał spokojnie 2 dni.
  17. Jak ja wychodzę z 3 to zawsze łączę najspokojniejszego z najbardziej narwanym na jedną rękę (żeby jej nie stracić) ;) Chociaż muszę przyznać, że jak mnie wszystkie pociągną jednocześnie (35,35 i 20 kg) to nie mam z nimi szans i wychodzę z całą trójką tylko w wyjątkowych sytuacjach :) Za to 2 psy jednocześnie na spacerze to u mnie norma. Swoją drogą nie wyobrażam sobie flexi przy 2 psach :) A smyczki mam dostosowane do charakteru psiaka - najspokojniejszy chodzi na ok 150 cm, a łobuz na 180-200cm. Dzięki temu nic mi się nie plącze pod nogami.
  18. Ludzkie kupki - mniam mniam! To przysmak jednego z moich psów! Oczywiście znajduje je zawsze w krzakach w parkach :/ Swoją drogą jeśli chodzi o wytrzymałość to moja smycz z Furkidz nie ma już wcale materiału (została z nich obrzydliwa szmata po 2-3 miesiącach użytkowania :() wiec nie polecam dla ciągnących psów... Najbardziej zadowolona jestem do tej pory z Lupine, na drugim miejscu RedDingo. Moja suczka chodziła w obróżce Furkidz ale podczas ostatniego spaceru klamra się otworzyła i zostałam ze smyczą w ręce... Szybko wróciłam do starego Lupine (6 letniego, używanego wcześniej przez starszego psa) i wygląda jak nówka ;)
  19. I jak, udało się namierzyć właściciela???
  20. Ja właśnie zgłosiłam online i za cholerę nie mogłam zapłacić... Już się bałam czy to z moją kartą (albo co gorsza ze stanem konta :D ) jest coś nie tak... Najpierw walczyłam na Operze, potem Safari i gdy już miałam 4 błędne transakcje udało mi się zapłacić przez Chrome. Koszmar...
  21. Ja zamiast gazet BARDZO polecam podkłady higieniczne (coś takiego [URL]http://www.otison.pl/product/image/428/podklad.jpg[/URL]). Nie trzeba wycierać podłogi, gazety przemakają, niszczą podłogę, pies się na nich ślizga, nie wchłaniają dobrze moczu i mogą mieć dla szczeniaka za mocny zapach. Podkłady są miękkie, wchłaniają mocz, nie przemakają i super łatwo się je sprząta. A piesek nie moczy sobie łapek gdy nasiusia. Po kilku psach to okazała się najlepsza opcja i przez 2-3 miesiące siusiania w domu mojej suczki nigdy nie miałam obsikanego dywanu czy podłogi (poza pierwszym dniem oczywiście ;) ). Gdy psiak zaczął wychodzić na dwór i siusiać również na trawę to sikanie w domu skończyło się w dniu gdy przestałam rozkładać podkład.
  22. Każdy szczeniak tak ma - oczywiście nic na siłę. Ale można śmiało kilka razy zaprowadzać ją na miejsce siusiania i trochę ograniczyć przestrzeń. Jak zaczyna siusiać w innym miejscu to też ją przenosimy i chwalimy jak kończy na gazetkę :) nawet jak po drodze posika nam podłogę.
  23. [quote name='aswds']Nie wiecie, czy Katowice oferują takie studia?[/QUOTE] Nie - na szczęście :D
  24. Szczeniaczki załatwiają się regularnie po niektórych czynnościach : po spaniu, po jedzeniu, po zabawie. Zawsze po tych czynnościach wrzucamy psiaka na miejscu gdzie ma się załatwiać i najlepiej czekać z masą przysmaków w kieszeni (baaardzo się cieszymy i chwalimy jak psiak się wysiusia gdzie powinien) można też zebrać ręcznikiem papierowym odrobinę siuśków z podłogi i położyć w miejscu gdzie ma się załatwiać. (Potem robimy jak napisałam wcześniej - psiak widzi, że już tu kiedyś siusiał i zwykle zaskakuje szybko ;))
  25. Prawda jest taka, że wirusa możemy przenieść nawet na butach... Nie da rady w 100% zabezpieczyć psiaka. Podziwiam karmienie do 6 miesiąca 5 razy dziennie. Dla większości ludzi to niewykonalne - praca, szkoła itp. Myśle, że 3x dziennie całkowicie wystarczy ;)
×
×
  • Create New...