-
Posts
621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by socurek
-
Moją małą sunię łatwiej mi skorygować, bo nie ma utrwalonych pewnych zachowań przez lata. Wydaje mi się, że powinnyście widzieć różnicę. Ziuta się nie drze na psy, bo jest otwartym na świat młodym psiakiem. Norton się wydziera na większe psy, bo myśli, że broni życia. Jak Ziucie coś odwali, to zwykłe "NIE!" wystarczy, żeby zajarzyła, że nie pochwalam. A Norka nie obchodzi, czy pochwalam, bo u niego działa instynkt samozachowawczy. Wiem, że można z tym pracować. Przez te wszytkie lata naprawdę udało mi się dużo osiągnąć. Nie rzuca się już prawie na ludzi, bo ludzie mi psa nie psują. A podbiegacze na przykład już tak. OK, może na całym Dogo tylko ja nie potrafię sobie poradzić z psem. Przyznaję się, że z niektórymi rzeczami poradzić sobie nie potrafię.
-
[quote name='klaki91']Ja miałam dokładnie tak samo. I mówie otwarcie- gdybym drugi raz miałą się zdecydowac to bym rudej nie wzięła tylko odłożyła sobie kase na rasowca z dobrej hodowli. [/QUOTE] Ja już sobie nie wyobrażam życia bez Norka i przywykłam do tych jego odpałów. Wszystkie te swoje ekscesy na spacerach wynagradza oddaniem i miłością w domu. Przychodzi, kładzie łeb na kolanach i patrzy tymi maślanymi oczkami, a człowiek zapomina o cąłym źle tego świata. Myślę, że kiedyś powtórzę przygarnięcie dobermana, ale jeśli trafię podobnie- od razu będę szukać pomocy. [quote name='klaki91']Najgorsze w podbiegaczach jest to, że o ile jeszcze na psie zrównoważonym nie zrobią większego wrażenia nawet jak sie będą rzucac i szczekać (moja starsza suka), o tyle psa zeschizowanego, z agresją lękową utwierdzą w przekonaniu, że trzeba się bronić zawczasu i atakować zanim oby pies podejdzie albo co najmniej mieć szczote na grzbiecie na widok innego psa i patrzec na niego spod byka. Tak przynajmniej jest w przypadku mojej dzikuski. Cofa się człowiek o 10 kroków w całym procesie resocjalizacji, jeden pies potrafi zepsuć to, nad czym się pracowało miesiąc czy dwa.[/QUOTE] Zgadzam się z Tobą w 100%. Odkąd tamta sunia bernardyna do nas podeszła "z zaskoczenia" Norton reaguje o wiele bardziej nerwowo na widok innych psów. Wiem, że mam niewychowanego psa. I wiem, że w dużym stopniu jestem temu winna, bo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Ale i tak jestem z siebie dumna, bo nie uciekłam od tego problemu, nie oddałam psa, nie wywaliłam go z domu tylko go "przyjęłam na klatę". Rzadko się udzielam na forum, raczej podczytuję. Czytam sobie ten wątek (czasem nawet coś dopiszę) i mam takie wrażenie, że niektórzy tu potrafią uderzyć się w pierś, a niektórzy wykorzystują ten wątek, żeby się dowartościować, jakie mają mądre i dobrze wychowane psy...
-
Nie każdy może z psem pracować od szczeniaka. Jak brałam swojego psa ze schronu nie wiedziałam nawet, że istnieje coś takiego jak agresja lękowa. Gdybym wiedziała, być może bym się nie zdecydowała, ale nie wiedziałam...
-
a_niusia widzę różnicę, ale ja nie muszę i już nie wychodzę z założenia, że piesek się podbiegł bawić. Do nas kiedyś podbiegł duży piesek i wyszłam z założenia że skoro luzem to łagodny. Chwilę potem dostał szczękościsku na karku mojego psa na smyczy i w kagańcu. Więc sorry, ale osobiście sobie nie życzę. Nie tak dawno temu zabierałam swoją suczkę na ręce, bo notorycznie jakieś stare prukwy narzucały jej towarzystwo swoich piesków i zapewniały: nie trzeba brać na ręce, bo mój nie gryzie. I co z tego, że nie gryzie?! Moja nie miała szczepień i po prostu nie chciałam, żeby się wąchała z innymi psami, i mam prawo, żeby sobie nie życzyć. Poza tym ja mam dzikiego agresora, i nie mam zamiaru się z nim szarpać, bo ktoś psa puszcza samopas. Prawo to prawo. Jak pies jest odwołalny to spoko. Jak nie to smycz i koniec kropka. Nie mam zamiaru myśleć za wszystkich.
-
a_niusia, zrozumiesz o czym mówimy, kiedy jakiś niedopilnowany pies rzuci się z zębami na Twojego psa fundując mu traumę i powodując lęk przed innymi psami i reakcje obronne. Ale wtedy to zapewne będzie wina Twojego psa, że pozwolił wolno biegającemu agresorowi zmącić swoją nirvanę i wyprowadzić się z równowagi. Ja nie mam serca, ale mój facet ostatnio ściąga mojemu psu kaganiec, jak się jakiś pies do niego pruje i nagle znajdują się właściciele, nagle da się szybko przybiec. Ja swojego psa prowadzam według prawa: na smyczy, dodatkowo dla bezpieczeństwa w kagańcu. I niestety skończyło się tym, że chyba z 5 razy został w ten sposób pogryziony. Mam dość tego, że w takich sytuacjach mój pies jest bezbronny, bo ja myślę o bezpieczeństwie innych, a kogoś nie tylko nie stać na smycz czy obrożę, ale i odrobinę wyobraźni...
-
a_niusia, skoro sama masz jeszcze work in progress, to może przestań tak kąśliwie komentować wychowanie innych psów. Troszkę to śmierdzi hipokryzją. Poza tym nie każdy miał przyjemność ułożyć swojego psiaka od szczeniaka a odrobina wyobraźni naprawdę może tylko pomóc.
-
To chyba spróbuję... Ostrożności nigdy dość, a przecież chcę, żeby był ze mną i w formie jak najdłużej :)
-
[quote name='Hill.']No to na pewno kupię :) Dzięki[/QUOTE] Hill, dla dobka to kupujesz? Bo ja też się zastanawiam nad wdziankiem dla mojego na tą zimę. Do przemyśleń nad tym skłoniło mnie to, że przychodzili z moim TŻtem po mnie do pracy i czasem im się zdarzało chwilę na mnie czekać, jak wychodziłam to Norton trząsł się jak galareta. W tym roku minęło 6 lat jak jesteśmy razem (z psem, nie z TŻtem :) ) a w sumie on ma chyba z 8 lat, więc zaczynam powoli dmuchać na zimne... Myślicie, że warto zainwestować w taki kubraczek, czy tylko będzie się w tym męczył, bo to mi nie daje spokoju?
-
Moje szczęścia najkochanieńsze: Dobek Northon, Noruś, Norek, Niutek, Niusio, Niutonek, Niuś, Siumisiu Kundlisia Fazzi, Fazioch, Faziutek, Ziutek, Ziuta, Ziulek, Fizia
-
[quote name='DagaK']Mam nadzieję, ze przyjmą reklamacje. Jeśli nie, zawsze można zrobić oryginalne skórzane paski u rymarza (czasem u tapicera), zwłaszcza że klamerki już masz. 4 lata temu płaciłam za to 10 zł.[/QUOTE] Kurcze, DagaK, dobrze, że przypomniałaś! Gdzieś w natłoku codziennych spraw zupełnie mi umknęło... Pan się zgodził, żeby odesłać mu kaganiec, a on odeśle pieniążki. Kaganiec odesłałam 9.08, a pieniążków ani widu, ani słychu. Od tego czasu już mamy nowy ChoPo, i szykujemy się do kupna następnego :)
-
[quote name='Nestor2']Może to ten flim [URL]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=lI0D-Jq4gyo[/URL][/QUOTE] TAK! To ten! Chyba się zdecyduję.
-
Za choinkę sobie nie przypomnę... wiem, że przyszło do mnie w mailu z dogomanii (?), że jako forumowiczka mogę kupić z jakąś zniżką. W mailu był załączony jakiś filmik, na którym był pokazany pies przed i po zastosowaniu. I najpierw nie mógł chodzić, a pod koniec filmiku już sobie właśnie chodził... Tak więc skuteczność była udokumentowana... ale co to było...... niestety nie pamiętam...
-
Nie no, mój spał jak zabity przez cały dzień, ale nie wydaje mi się, że to przez aktywność na spacerach. Raczej jestem skłonna przyznać, że faktycznie mu się nudziło. Zaczęłam się nad tym faktycznie zastanawiać po przeczytaniu tego artykułu: [url]http://www.pies.pl/psy-w-objeciach-morfeusza-spij-i-snij_328_a2945.html[/url] Teraz kiedy psy są dwa, a nie jeden tak na dobrą sprawę cały czas coś robią. Nawet kiedy Norton leży, to i tak się na leżąco "mamłają" symulują walki, bawią się choćby samymi łapami i tego snu jest znacznie mniej. Czy to oznacza, że Norek jest mniej wyciszony? Nie sądzę. Myślę, że teraz ma po prostu coś innego do roboty, niż tylko sen...
-
Ja gdzieś czytałam, że pies śpi w domu, bo mu się nudzi. Coś chyba w tym jest, bo odkąd mam drugiego psa Norton zdecydowanie rzdziej śpi i raczej cały czas się ze sobą bawią. Pasuje mi to bardzo (oczywiście w rozsądnych porach, bo czasem i w nocy potrafią szaleć pełną parą - mała jest niezniszczalna) i mam wrażenie, że Wszyscy są dużo szczęśliwsi. Nie zawsze miałam czas, kiedy przychodził do mnie z jakąś zabawką czy na przytulanie... Teraz kiedy ja nie mam czasu nie stoi i nie patrzy na mnie tymi wielkimi, zawiedzionymi oczami, tylko idzie męczyć Faziutę. Dużo mniej ma też czasu na swoją własną inwencję (np. rozwalenie kosza pod moją nieobecność). Wiem, że nie u każdego to się sprawdza, ale zdecydowanie u nas drugi pies zmniejszył objawy lęku separacyjnego u Nortona. Baliśmy się, w którą stronę to zadziała, czy Norton przestanie niszczyć, czy Ziuta zacznie, ale okazało się, że jednak wpływ małej był zbawienny ;)
-
A ten cetyl m można podawać bez konsultacji z weterynarzem? Też tu trochę czytałam, że to naprawdę skuteczny środek. Gdzieś jeszcze widziałam reklamę takiego środka, co stawia na nogi nawet te psy, które nie chodzą od dłuższego czasu, ale za pierony nie mogę sobie przypomnieć nawet na jaką literę zaczynała się nazwa......
-
Boże, jaki ryj... przemeblowałabym go w imię sztuki...
-
Postanowiłam tutaj zajrzeć, bo mam ośmioletniego dobka, który czasem po dłuższym leżeniu potrzebuje chwilki na zebranie się. Może nie trwa to jakoś bardzo długo, ale wygląda to jakby się podnosił w zwolnionym tempie. Pomyślałam, że warto wesprzeć jego kości i stawy, ale nie bardzo wiem w jaki sposób. Dodatkowo ostatnio myślę nad tym jeszcze bardziej intensywnie, bo mam wrażenie, że berneńczyk rodziców TŻta (3 lata) też ma problemy ze stawami. Macie może pomysł jak im pomóc? Znacie jakieś dobre preparaty, które można zastosować, żeby obydwa psiaki długo cieszyły się sprawnością?
-
Myślę, że jestem na 90% zdecydowana... ale strasznie się tego boję...
-
A mnie byś takiego domu nie znalazła? :D ja bym się tam też chętnie wyadoptowała ;)
-
Oprócz niewątpliwych zalet płynących ze sterylki są też wątpliwości: popuszczanie moczu, ta możliwa zmiana charakteru, sama operacja (ciężko mi trochę myśleć, że ta wesołą, maleńką istotkę oddam pod nóż i przez kilka dni będzie obolała i zdezorientowana). Zawsze zgrywałam kozaka, ale jak przyszło co do czego to mam straszną burzę myśli... mała maa teraz ok. 5 m-cy... wkrótce pierwsza cieczka pewnie będzie... To ciągle jeszcze głupawe, szalejące szczeniątko - trudno mi bedzie przeżyć, że nie może dokazywać, bo ją coś bardzo boli, że będzie choć 1 dzień smutna...
-
Bedzie więcej zdjęć Pepsi? ;)
-
[quote name='LadyS'] Wiesz, to był przypadek, zwłaszcza, że przeprosiłaś - różnica jest znaczna ;) [/QUOTE] Wstyd na całe osiedle :placz: Wyrzucam sobie, że się nie obejrzałam. Gdybym choć zobaczyła że podchodzi (a Norton był spięty jak nigdy, powinno mi to dać do myślenia) to byłabym w stanie zareagować... Echh... ciężko jest być właścicielką najbardziej powalonego psa w okolicy :-(
-
A'propos chamskich psiarzy... wykazałam się dzisiaj szczytem chamstwa. Mój pies się dziś rzucił na bernardynkę. Wychodziłam sobie z moimi kundelkami na spacer i zaraz przed blokiem zauważyłam panią z bernardynką. Mój pies nie lubi tego psa, pomimo, że to suczka. Pociągnęłam Norka za sobą i chciałam Panią jak zwykle ominąć szerokim łukiem przez parking.i właśnie kiedy wychodziłam z drugiej strony parkingu, akurat kiedy byłam między dwoma samochodami Norkowi udało się wyrwać z obroży zaciskowej, która dodatkowo ściągnęła mu kaganiec i chwilę potem kotłował się z bernardynką. Na szczęście szybko odpuścił i wrócił... Po prostu nie zauważyłam kiedy suka podeszła do nas od tyłu... Przeprosiłam Panią i wszystko, ale nadal się czuję okropnie...
-
[quote name='a_niusia']taaa... ja jednak bede upierac sie przy tym, ze w celu nakarmienia dziecka nalezy zapewnic mu dostep do sutka, a w biustooszu jest to nieosiagalne.[/QUOTE] [URL]http://www.biustonoszedokarmienia.pl/foto/zoom/benefit_haft_zoom.jpg[/URL] Osiągalne. Mnie też zawstydza ostentacyjne karmienie. Dyskretne mi nie przeszkadza. Sama na pewno miałabym duży problem z wywaleniem cycka bez wstydu... Dzieciak musiałby wyć naprawdę niemiłosiernie, żebym się zdecydowała uraczyć widokiem mojego cycka wszystkich zgromadzonych. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że to czynność naturalna, ale mimo wszystko, czułabym się nieswojo...
-
nosi, bawi się, szczeka na nie jak są za duże żeby je zmieścić do kagańca